Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca w korporacji

    27.01.05, 14:16
    Witam
    Jestem dziennikarzem "GW". Wokół pracy w dużych firmach, korporacjach itp.
    narosło wiele legend. A to, że ludzie sa tam traktowani przedmiotowo, że
    dorośli pracownicy musza śpiewac hymny (dosłownie) na cześc szefa, albo nie
    wolno im sie odzywac itp.
    Chciałabym napisać jak jest naprawdę, dlatego proszę o opinie.
    Jeśli ktoś z Państwa nie chce opisywać swoich doświadczeń na Forum,
    proszę o kontakt: magdalena.grzebalkowska@agora.p l
    Pozdrawiam serdecznie
    --
    Magda Grzebałkowska
    Obserwuj wątek
      • Gość: joal Re: Praca w korporacji IP: *.ssmb.com 27.01.05, 14:21
        w pko mają taki głupi hymn mam go na mp3 :) normalnie parodia
        • Gość: magda Re: Praca w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 15:10
          To proszę przesłać mi ten hymn!
          Magda Grzebałkowska
          magdalena.grzebalkowska@agora.p l
          • kiwiki Re: Praca w korporacji 27.01.05, 16:24
            Tylko, że tn hymn jest parodią parodii. Stworzony został przez pracowników
            Pekao, jak najbardziej, ale od samego początku był traktowany jako zabawa, a
            nie jako rytuał korporacyjny. Zresztą nagrywane hymnów czy piosenek firmowych
            tylko dla zabawy nie jest niczym nadzwyczajnym i nie charakteryzuje tylko
            wielkie korporacje, ale i mniejsze firmy.
            pzdr
            kiwiki
            • mozdzins Re: Praca w korporacji 27.01.05, 17:32
              www.prnews.pl/download/pekaosa.mp3
              Polecam zabrać wszelkie płyny sprzed monitora :)
              • egon.olsen Re: Praca w korporacji 27.01.05, 17:43
                No nieeeezłeeee...
                --
              • Gość: Foxy PKOSA IP: *.emu.int.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.05, 21:40
                Wymieklem- witamy w Korei Ludowo-Demokratycznej, prosze pocalowac Czcigodnego
                Wodza w dupe.
              • Gość: PRnews.pl Adres kawalka Pekaosa.mp3 zmieniony :) IP: *.chello.pl 30.01.05, 17:39
                A ja sie tak zastranawialem co mi transfer tak poszedl w gore :)
                republika.pl/prnews/egipt/mp3/pekaosa.mp3
                Wykupilem 4 GB miesiecznie bodaj - wiec powinno wystarczyc :)

                A przy okazji zapraszam na PRnews.pl - wszystko o bankach i finansach.
                Takze oceny nowych produktow bankowych - bez marketingowej sciemy! :)



            • xiv Re: Praca w korporacji 27.01.05, 18:15

              jak na parodie, to calkiem niezle glosy zostaly zaciagniete do nagrywania...
          • 4bajery Re: Praca w korporacji 27.01.05, 22:49
            mnie tez: 4bajery@gazeta.pl
            pozdrawiam!
          • Gość: magda Re: Praca w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 15:15
            Wszystkim, którzy się do mnie odezwali bardzo dziękuję. I czekam na jeszcze.
            Serdecznie pozdrawiam Magda Grzebałkowska
      • Gość: coolczyk holding Re: Praca w korporacji IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 27.01.05, 14:22
        korporacje , korporacje!!! Ja wiem jedno - w biznesie , żeby do czegoś dojść
        trzeba : kłamać , kraść, wykorzystywać ludzi. Biznes to taka gra, w której niby
        przepuszczsz kobiete przodem, ale jak nikt nie widzi, to lejesz ją w pysk !
        Jesteś silniejszy , masz władze, możesz wszystko!!!
        • Gość: Korpo Re: Praca w korporacji IP: 158.180.64.* 27.01.05, 16:30
          A ja mysle ze w "korporacjach" sie mozna wiele nauczyc. Wszedzie trzeba
          pracowac: czy to w malym przedsiebiorstwie czy w duzym. A duze czesto daje
          wieksze mozliwosci do nauki/ wyjazdy za granice/ poznania ciekawych ludzi.
          Jezeli sie komus wydaje ze w nie-korporacji pracuje sie lzej to z reguly
          pracuje w jakims przedsiebiorstwie postsocjalistycznym albo w budzetowce. Szlag
          mnie trafia wtedy kiedy widze wolno robiacych, malo wydajnych, zle
          zorganizowanych urzedasow, ktorzy wisza na moich podatkach...
      • masza10 Re: Praca w korporacji 27.01.05, 16:28
        a pani redaktor nie pracuje w korporacji?
      • Gość: %% Re: Praca w korporacji IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 27.01.05, 16:30
        Jeżeli jest Pani zainteresowana pracą w dużych firmach to proszę sie zjawić
        jutro pod ambasadą francuską o 11.30, na pewno pracownicy jednej dużej firmy
        telekomunikacyjne chętnie podziela się swoimi doświadczeniami...........
        • Gość: znawca Re: Praca w korporacji IP: 80.241.130.* 27.01.05, 16:48
          Telekomunikacja Polska. To jest temat rzeka. Pracowałem w TP przez dwa lata.
          Restrukturyzując się TP ściągnęła z rymku trochę ludzi z firm konkurencyjnych.
          W tym mnie. I powiem szczerze: nie rozumiem ludzi, którzy płaczą, że w TP są
          zwolnienia. Pójdę w swoich twierdzeniach dalej. Powinno się zwolnić jeszcze 50%
          załogi, która tam pracuje teraz. Tą firmę może uzdrowić jedynie uszczuplenie
          kadr i udrożnienie przepływu informacji. Dzisiaj jest taki bajzel, bo jednym
          klientem zajmuje się PKB, Pion Sieci i cholera wie kto jeszcze. A mistrzostwem
          świata jest klan 'pań tepsanek' jak je nazywaliśmy. Boginie i Panie na
          włościach. Od 9-10 przerwa na obiad, od 10 do 12 - biurowe ploteczki, od 12 do
          13 przeglad prasy 13-14 obiad, 14-14:30 co nowego w poczcie e-mailowej. 14:30 -
          15 praca - 15-16 buszowanie po intranecie 16:00 wyjście do domu. Ile jest
          takich osób w Tepsie?? Całe mnóstwo. I wiem co mówię, bo podczas, gdy jedni
          stawali na głowie, żeby zdobyć klienta, lub go utrzymać to inni mieli to
          głęboko w d.. i dzięki ich działaniom (a raczej ich braku) firma traciła
          klientów korporacyjncyh, płacących grube dziesiątki tysięcy złotych
          miesięcznie.
          • Gość: jasio coolczyk Re: Praca w korporacji IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 27.01.05, 16:56
            tak, tak, tylko strajki!!! Lece samolotem do Wiednia , na
            spotkanie ...właściwie nie wiem z kim i czytam o strajkach, jem kawior w hotelu
            Ritz w Londynie i ciągle mi dudni w uszach : strajki, wyzysk pracowników,
            itp....A ja uważam , że za 685 zł miesiecznie można godnie żyć!!!Zresztą
            pieniądze i bogactwo nie są najważniejsze w życiu!!!
          • Gość: %% Re: Praca w korporacji IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 27.01.05, 18:57
            Gratuluję znajomości tematu........, oczywiście w tym bajzlu podzielonym na
            piony nie widzisz problemu?????
            Leni nie bronie, bo leniem jest sie bez względu na wiek, staż, czy płeć.
            Z doświadczenia wiem, że w każdej firmie znajda sie święte krowy, które
            potrafia sie urządzić wygodnie bez przemęczenia.
            Na to zjawisko nie ma mocnych, ja przynajmniej nie wierze w to.
            PS. Tak Ciebie te panie wykończyły, ze nie pracujesz, czy zorientowałes sie, że
            system chory????

            • Gość: znawca Re: Praca w korporacji IP: *.chello.pl 27.01.05, 21:28
              Zorientowałem się, że jak to mówią na Pradze wyżej wała nie podskoczysz i
              przeniosłem się do w miarę znanej międzynarodowej korporacji, gdzie
              przynajmniej ktoś ma pojęcie o co chodzi w biznesie i nawet potrafi docenić
              swoich pracowników.
            • Gość: znawca Re: Praca w korporacji IP: *.chello.pl 27.01.05, 21:30
              Oczywiście, że widzę problem w tym całym bałaganie. Tepsa powinna zostać moim
              zdaniem zrestrukturyzowana wzorem operatorów komórkowych. Jak to jest możliwe,
              że na przykład w Polkomtelu parę milionów ludzi obsługuje ponad 3.000 osób i
              wszystko hula w miarę bezproblemowo, a w Tepsie pracuje dziesiąt tysięcy osób i
              są tylko problemy???
        • Gość: Magda Re: Praca w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 16:52
          Niestety, ja jestem spoza Warszawy. Nie moge się tam stawić. Ale prosze się ze
          mną skontaktować, przyjadę w innym terminie.
          Magda
          magdalena.grzebalkowska@agora.p l
          • Gość: gosc Re: Praca w korporacji IP: *.pil.vectranet.pl / 213.17.223.* 27.01.05, 21:26
            mysle, ze tu znajdzie sie wielu chetnych do obszernych komentarzy. Jedne z asow
            pisal nawet z IP korporacyjnego:))

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=18446373&s=0
      • Gość: S.U.Z.. Re: Praca w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.05, 21:46
        Witam Pani Magdo
        Może napisze Pani coś o tym ?

        ..ARMAGEDDON - DLA "Z.U.S." NADCHODZI !!!!!!!!

        Nasza organizacja S.U.Z.

        Ogłasza Narodowe Powstanie Państw Europy Kontynentalnej !

        Głównym powodem tej decyzji jest nieracjonalna polityka naszych państw
        która to doprowadziła do tego kryzysu, jaki mamy obecnie.
        Młodzi zdolni ludzie nie są już w stanie dalej w takich warunkach prowadzić
        swojego normalnego małego jak i średniego biznesu.
        ZACZYNAJĄ WEGETOWAĆ ! A NIE NORMALNIE SIĘ ROZWIJAĆ !
        POLITYKĘ UBEZPIECZENIOWĄ NALEŻY BEZZWŁOCZNIE ZMIENIĆ !
        W PRZECIWNYM WYPADKU EURPIE GROZI KRYZYS GOSPODARCZY NA SKALĘ, JAKIEJ NIGDY
        JESZCZE NIE BYŁO !
        Każdy normalny ekonomista jak i racjonalista przyzna, że w sytuacji, w której
        podatnik musi odprowadzić do kasy ZUS, co miesiąc określoną sumę pieniędzy (
        ok. 800zł w Polsce )
        na sztuczne podtrzymanie funduszy emerytalnych i tym samym na zapobieżeniu ich
        katastrofie bankructwa, że to jest nieracjonalnie, idiotyczne i prędzej czy
        później i tak dojdzie do ich katastrofy. Więc dlaczego mamy męczyć się jeszcze
        5-10 lat dłużej ?
        Dobrym przykładem jest tu np. USA i Anglia, w których to krajach na emeryturę
        należy sobie zapracować poprzez wcześniejsze odprowadzanie składek na SWÓJ I
        TYLKO SWÓJ FUNDUSZ. Tam nie musisz się dzielić tym, co odprowadzasz z innymi .
        W USA jak chcesz to płacisz „ZUS” a jak nie to twoja sprawa. Istnieje tam wolny
        demokratyczny wybór, co do swojej przyszłości.
        Jeżeli jaszcze tego nie rozumiecie i zastanawiacie się nad tym , to pomyślcie
        czy za waszych czasów ( np. 20-30 lat temu ) dzieliliście się składką w
        podobnym lub zbliżonym stosunku, co teraz mamy ? ( Płaciłeś taką składkę, która
        by szła na pokrycie jednej pełnej emerytury ) Pewnie że nie !!! Tak obciążony
        każdy początkowy przedsiębiorca jest skazany nie na rozwój a na wegetacje.

        PS Powstanie planowane jest na MAJ

        Stowarzyszenie Unii Zrównoważonej
        • Gość: "Amerykanin" W USA dobrowolny "ZUS"????? Od kiedy? IP: *.cust.uslec.net 28.01.05, 16:09
          >>W USA jak chcesz to płacisz „ZUS” a jak nie to twoja sprawa. Istnieje tam
          wolny
          demokratyczny wybór, co do swojej przyszłości.<<

          7.65% placi pracownik i 7.65% placi pracodawca. Samozatrudniony placi 7.65% x 2
          Nie sluchajcie idiotow, ktorzy pracuja nielegalnie i nie maja pojecia o tym co
          pisza!!!!

          Tak na marginesie to uwazam, ze polski ZUS to zlodziejstwo!!! Niesamowicie
          wysoka stawka, stala oplata dla prowadzacych dzialalnosc gospodarcza (bez
          wzgledu na to czy przynosi zyski czy nie... brrrr)... ubezpieczenie medyczne
          ponad 8% bez limitu dochodow - jak ktos zarabia milion zl rocznie to ponad
          80,000 na skladke zdrowotna!!! Jakim prawem?
      • Gość: m Re: Praca w korporacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.05, 22:05
        Pani Magdo
        To ciekawy temat ale proponuje w przyszlosci rozwazyc tez napisanie reportazu o
        redakcjach pism kobiecych.
        Ostatni material w Press o Oliverze V swietny, szkoda tylko, ze nie przytoczono w nim
        opowiesci o czesto rzucanych do pracownic - Wy polskie swinie! Kopaniu w drzwi,
        nerwicach sekretarek, ktore sa do dyspozcji Pana i jej rodziny 24 godz.na dobe
        Manierze zatrudniania pan w roli red. nacz. z tzw. bankietowymi nazwiskami (np.JMG,
        ksiazka Szczygielskiego o tym wydawnictwie -
        it, itp.Plboy fikcja jest tylko w 10 proc)
        Pandemonium w Claudii (G&J) (zwolnienia starego, wiernego zespolu bez podania
        przyczyny - dzis 6 osob, placz i zgrzytanie zebow), Claudia sprzedaje sie coraz lepiej
        Samotnych niedowartosciowanych tyrankach - Gala
      • Gość: Krysian GW prawdę ? Nie może być... IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 27.01.05, 22:18

        :)
      • xiv btw. czy Agora to korporacja? [n/t] 28.01.05, 14:34

        • Gość: Corporatek Re: Polecam ciekawy link IP: *.chello.pl 28.01.05, 17:10
          Polecam ksiązkę o "śmierci w korporacji"...

          czytelnia.onet.pl/0,24230,0,4011,recenzje.html
      • Gość: zośka Re: Praca w korporacji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.05, 19:00
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=15559965&a=19506194
      • Gość: Paul Re: Praca w korporacji IP: *.lodz.mm.pl 29.01.05, 03:12
        Droga Madziu,
        Polski, przecietny zjadacz chleba, tyle wie o pracy w korporacjach i mniej
        wiecej tyle go To interesuje co jakis idiotyczny serial brazylijski. W Polsce,
        na moje "oko" (nie tylko moje) jakis nedzny odsetek pracujacych ma do czynienia
        z prawdziwymi korporacjami, walka o tzw. "corner office", "watercooler talk",
        etc.
        To co przedstawiaja np. TVN24 w serwisach informacyjno-gospodarczych, ale i
        spolecznych - np. "Styl", etc. to jakies urojone zycie (jego wizja) max 5%
        ludzi podpatrzone okiem takich samych ludzi z biurowca w Warszawie. Potem
        powstaja sitcomy i telenowele "science fiction" typu "kasia i tomek", czy "na
        dobre i na zle". Dowcip polega na tym ze nie sa to produkcje o Polakach w
        Polsce, sa to produkcje przedstawiajace zycie nielicznych wybrancow, dla np
        przecietnego moieszkanca sredniego miasta, miasteczka, czy wsi jest to czysta
        abstrakcja jak programy o zyciu na Marsie na kanale discovery. I shit you
        not. Pisze to wszystko jako ktos kto w Polsce sie nie wychowal, ale z Polska
        go durzo wiaze, jako osoba, ktora miala okazje pracowac w prawdziwej korporacji
        nie w Polsce i zna realia zycia w "kraju" i za granica. Uscislajac - zycie
        korporacyjne to cyrk, nie wazne na jakim kontynencie, czy w jakim kraju. To co
        dzieje sie w Polsce to tragikomiczna farsa. Dlaczego? Ludzie tutaj staraja
        sie cyrk nasladowac jak najlepiej potrafia z zaangazowaniem godnym spraw
        wielkich. Tam gdzie sie wychowalem ludzie wiedza ze to wszystko cyrk i nie
        robia wokol tego zamieszania.
        Ergo - twoje pytanie jest rownie abstrakcyjne jak np. wklad polskich naukowcow
        w budowe miedzynarodowej stacji kosmicznej, czy udzial polskich wojsk w
        wyzwalaniu Iraq'u (mam na mysli kampanie) z calym szacunkiem dla takowych.
        Uszanowanie,
        Paul
        PS Napisz moze artykul jak np. moja nazeczona dostajac 600 zlotych "pensji" ma
        wlasnosciowe mieszkanie, samochod i generalnie wszystko w dupie? Ja tez tak
        bym chcial ale na wszystko od 14 roku zycia musialem sam zap..dalac, a starych
        dlalej mam raczej biednych. Polska - "biedny kraj bogatych ludzi";-}.
        • Gość: zastępca Madzi Re: Praca w korporacji IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 29.01.05, 11:18
          PS Napisz moze artykul jak np. moja nazeczona dostajac 600 zlotych "pensji" ma
          >
          > wlasnosciowe mieszkanie, samochod i generalnie wszystko w dupie?

          JUZ ODPOWIADAM:
          chyba w czerwcu br.w reportażu o biedzie w Polsce sama "Gazeta " o tym pisała,
          coraz większa liczba kobiet dorabia sobie do pensji , nauczycielskiej, czy
          biurowej (ok.800-1000 zł) robiąc za prostytutki("cichodajki")."Gaze ta" pisała
          wręcz o patologii, gdzie około 30 % kobiet na Górym Śląsku dorabia sobie
          sprzedając swoje ciała; 3,4 razy w tygodniu po 50 zł=600zł dodatku do pensji
          podstawowej!!!!Jeszcze troche a pytanie do kobiety :"ile bierzesz za
          godzinke? ", nie bedzie obraźliwe.
      • Gość: mng Re: Praca w korporacji IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.01.05, 12:02
        Witam,

        W swoim zyciu pracowalem w 2 wielkich korporacjach zachodnich (Obecnie pracuje
        w tej drugiej)- majacych siedziby w Wa-wie.

        No i jak to wyglada?
        a) dosyc wysokie pensje (oczywiscie zalezy na jakim stanowisku, ale generalnie
        mozna przyjac ze sa dosyc wysokie, ale wcale nie najwyzsze)
        b) b. dobre warunki pracy - eleganckie biura, dobre komputery, wygodne krzesla,
        kuchnie dla pracownikow na kazdym pietrze
        c) wyjazdy integracyjne/ konferencyjne - dobre hotele
        d) knowania i zakulisowe rozgrywki - im wyzej tym gorzej, gdybym nie byl
        swiadkiem takich zachowan nie uwierzylbym (pocieszajace ze zajmuje sie tym maly
        odsetek ludzi - powiedzmy ok 5%-10% pracownikow)
        e) czesto promowany jest ten co ma uklady wewnatzr firmowe, a mala mrowka
        zasuwajaca non stop czesto pozostanie niezauwazona (czyli chyba jak wszedzie,
        nie tylko w duzych korporacjach)
        f) czeste przypadki ciecia kosztow = zwalnianie ludzi
        g) po kilku latach dochodzi sie do wniosku, ze tzw. kultura firmy, to jeden
        wielki bullshit
        h) prawie standardem jest praca po 9-10 godzin dziennie

        czyli sumujac: gdybym znalazl duzo lepiej platna prace odszedl bym bez wahania -
        szkoda czasu spedzonego w robocie kosztem rodziny.

        Pozdrawiam,
        Mng

        mai: poczta@zworg.com.usun-to
        • Gość: rekin Re: Praca w korporacji IP: 81.168.209.* 29.01.05, 12:45
          Pracuję w korporacji japońskiej z tradycjami. Cóż z tego Polacy wszystko
          wypaczyli.
          I w firmie na pozór wszystko gra, wszyscy sa mili , ale pod spodem rozgrywa
          się druga gra. Czyli reasumując- hipokryzja, d.. powłastwo, knowania,
          kumoterstwo.
          Prezesi nie mają o niczym pojecia- nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć- dla nich
          najważniejsze że firma się rozwija ;-)).
          • Gość: magda Re: Praca w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 15:10
            Szanowny Rekinie, bardzo interesuje mnie praca w japońskiej korporacji. Jeśli
            przeczytasz mój post, odezwij się do mnie. Gwarantuję anonimowość.
            Pozdrawiam serdecznie Ciebie i wszystkich którzy się do mnie odzywają
            Magda Grzebałkowska
            magdalena.grzebalkowska@agora.p l
      • Gość: Monter Praca w korporacji IP: *.uni.lodz.pl 29.01.05, 15:23
        Pracowałem w Polkomtelu na słuchawkach wiec moge co nieco powiedzieć
        Mam troche info o Erze

        W +GSM jest tak- bynajmniej w BOK
        wszyscy sa mili wszyscy to przyjaciele itp...
        ale instrukcje jak sie zachowywac dostajesz juz na szkoleniu wstępnym... "no
        jestesmy na ty ale jak widzisz tego i tego mów mu na pan..."
        Jak podpadniesz bylekierownikowi- wymagasz tego co ci potrzebne do pracy np
        hasło do programu to cie wyleją
        Nie wolno mówic co myslisz ty jestes tylko cyborg ty nie myslisz
        Dostajesz przerwe ma luncha o wyznaczonej godzinie i musisz sie tego trzymać

        i wiele wiele innych
        pmonter@o2.pl

        Pozdrawiam
        Monter
      • justyna04 Re: Praca w korporacji 29.01.05, 21:08
        Pracuję w PKO (ale oczywiście posta piszę anonimowo). I od razu mowię: wejście na giełdę, czyli tzw. sprywatyzowanie niczego nie zmieni, ponieważ głównym problemem ludzi w PKO jest ich PRL-owska mentalność. "Góra" nie ma zielonego pojęcia o tym co się dzieje w terenie, w związku z czym pomysły, jakie przychodzą z Centrali są naprawdę bez sensu (np. robienie niewiele się różniących tysięcy sprawozdań dla każdej z wielu komórek). Oprócz tego masa niewykorzystanego potencjału ludzkiego np. niedawno do zwolnienia rzeznaczono 27 lettniego mężczyznę naprawdę znającego się na prawie wszystkim w swoim dziale, ponieważ przeprowadzane są redukcje, a on miał umowę na czas określony w momencie, gdy w tym Wydziale pracuje jeszcze kilka osób (już mających uprawnienia emerytalne), którzy od 8-16 naprawdę nic nie robią (zwolniony nie jest moim znajomym, więc jesetm obiektywna). Ocenianie przydatności ludzi opiera się na 1. długości stażu w firmie 2. Znajomościach czyli tzw. "plecaku" 3. Podlizywaniu się szefom. Oczywiście o faktycznych kompetencach nie może być mowy. Wiele pomysłów nie ma żadnej szansy by być zrealizowanymi, ponieważ nie wychodzą poza obręb zespołu).
        Prawa pracownikó do odpłatności za godziny nadliczbowe też oczywiście nie są respektowane (częśc nadgodzin jest opłacana, ale duża częśc nie), a o dostępie do "nowoczesnych" narzędzi pracy np. internet nie ma nawet co mówić bo to artykuł luksusowy. Przykładów możnaby mnożyć, ale nie chcę bardziej konkretnie żeby nie ułatwić identyfikacji autora.
        Mam nadzieję, że jak to się dzieje często w przypadku artykułów prasowych ktoś dostrzeże te problemy i choć jeden z nich znajdzie rozwiązanie.
        Pozdrawiam i czekam na artykuł
        Dominika (to nick)
        • Gość: jej_ku Re: Praca w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 08:54
          O atmosferze i "stosunkach" w dużej korporacji poczytaj
          <a
          href="https://forum.gazeta.pl/fo rum/72,2.html?f=279&w=16964976& a=16964976">Czarne
          Wrony</a>
          • Gość: jej_ku Re: Praca w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 08:58
            Ostatnio nie wychodzi mi opisanie linku
            czarne wrony -> forum.gazeta.pl/fo rum/72,2.html?f=279&w=16964976& a=16964976
          • Gość: magda Re: Praca w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 11:28
            jej-ku podaj proszę raz jeszcze ten link, albo napisz jak "ręcznie" do niego
            dojśc, bo nie udaje mi się otworzyć tej strony.
            Pozdrawiam Magda Grzebałkowska
            • Gość: jej_ku Re: Praca w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 12:09
              Jeszcze raz próbuję wstawić link,poćwiczyłem trochę
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=279&w=16964976&a=16964976
              • Gość: jej_ku Re: Praca w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 12:23
                Dodam tylko, rodzina na bok, osobowość na bok, własne ja na bok, i słusznie
                dział kadr nazywa się HR - resources co jest synonimem do materials(materiały),
                po kilku latach strzępek nerwów.Rotacja niesamowita, mówią - jak nie bądziesz
                miał wyników - wypadasz out,najczęśiej na bruk. I wszyscy Ci naiwniacy pchają
                się bo firma jest znana i niby można zrobic karierę. Wartośc medialna firmy jest
                wieksza niż wartość rzeczywista.
                Niewiele mogę tu na forum napisać,może skontaktuje się direct??
                • Gość: Magda Re: Praca w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 15:24
                  Skontaktuj się jej-ku, bardzo proszę.
                  Magda
                  magdalena.grzebalkowska@agora.p l
        • Gość: Google Re: Praca w korporacji IP: 212.160.172.* 31.01.05, 19:04
          • Gość: Google Re: Praca w korporacji IP: 212.160.172.* 31.01.05, 19:06

            prawie ..identycznie jest w TPSA.

            Z tą dodatkową różnicą że tych kilkuset dyrektorów nie robi tego co myśli,
            tylko to co im FT proponuje.
            Propozycje nie do odrzucenia :)

            Wszelkiego rodzaju własną inwencję lub kreatywność można sobie zanieść do domu
            i postawić na telewizorze. :)
      • szczurbiurowy Re: Praca w korporacji 30.01.05, 22:55
        No tak, korporacje, kultura firmy itd - wszystko ładnie - tylko jak już ktoś
        napisał w przypadku japońskiej korporacji - "Polacy wszystko wypaczyli".

        Mam wrażenie, po latach pracy w wielu firmach, że usiłujemy wtłoczyć się ze
        swoim charakterm narodowym w nie nasze ramki. I stąd te cyrki, które się
        odbywają w firmach. A zwłaszcza wtedy, gdy w firmie rządzi ekspat - wtedy już
        jest cyrk do kwadratu.
        Ja po prostu uważam, ze Polacy sa INTELIGENTNIEJSI od przecietnego Amerykanina
        czy Niemca, i procedury korporacyjne, obliczone właśnie na nich, w przypadku
        polskiej gałęzi międzynarodowej korporacji, skopiowane do Polski, dają
        niezamierzone, czasem śmieszne, czasem straszne efekty, a wszystkie razem -
        redukujące produktywność polskich pracowników.
        Otóz Polak chodzi na skróty - i jest bałaganiarzem genialnym w improwizacji.
        Procedura rozkłada czynność na elementy pierwsze, opisuje kto co ma zrobić i co
        do kogo należy - i w Stanach to działa, nikt się nie wychyli poza swój kawałek.
        A Polak zrobi swoje, nie będzie mu się chciało, aż kto inny zrobi swój kawałek,
        wobec czego ominie procedurę, ten ktoś ominięty potem będzie latał jak kot z
        pęcherzem, zeby swoje to zrobić, ale róznocześnie w trakcie pracy oakazuje się
        że ta ominięta czesć procedury była niepotrzebna, bo Polak wymyślił jakąś
        przetyczkę zatyczki, która rozwiązuje problem - ale nie powiedział tego
        wszystkim do okoła, żeby mieć więcej czasu na czytanie gazet.
        Koroporacyjne wymogi mówią, że musi być ta niepotrzebna porcedura, czynność,
        zebranie, w związku z czym wszyscy dokonuja łamańców, ale i tak życie toczy
        się swoja koleją, a raczej rzeka wymywa nowe koryta.
        To samo tyczy się łamańców związanych z imprezami integracyjnymi, identyfikacją
        z firmą itd. Polacy bardziej się identyfikują z rodziną i z grupą znajomych ze
        szkoły, niż z obcymi ludźmi w firmie, z którymi spędzają większość życia - po
        prostu tak jest, i nie zmienią tego żadne imprezy integracyjne ani wspinaie się
        po skałach. Ale ponieważ standard korporacyjny jest taki - to się wszyscy
        uśmiechają, a w środku cholera ich bieże, że muszą marnować weekend na
        idiotyzmy.

        jako stary Szczur Biurowy prowadze doradztwo osobiste i ludzie przychodzą do
        mnie z takimi właśnie problemami. Naprawdę niektórzy mają dylematy moralne -
        firma płaci za identyfikowanie się z nią, a tu ni chiolery się nie mozna z nią
        identyfikować!!!
        I tu nie człowiek jest winien - ale idiotyczne kopiowanie nieprzystających do
        polskich warunków wzorców
        Jeszcze musi trochę wody w tej naszej kapitalistycznej rzece upłynąć, żeby
        wykształcił się polski model zycia korporacyjnego, uwzględniający nasz
        charakter narodowy.
      • Gość: NIC NIE PRZEBIJE Re: Praca w korporacji IP: *.chello.pl 31.01.05, 00:34
        NIC NIE PRZEBIJE TPSY !!! A JUZ SZCZEGÓLNIE PIONU INFORMATYKI pod
        przewodnictwem tego oszłoma Ziomka(teraz Jarka Panasiuka)
        Tasiemcowe spotkania, ględzedzenie o kuturze firmy przez 5 godzin.
        Odwiedz Departament Operacji w Łodzi
        lub w Gdańsku na Nowolipie 30 - tam to dopiero dowodzi kretyn!
        • Gość: Tomi_Lee Re: Praca w korporacji IP: 212.160.172.* 31.01.05, 16:40

          A ciebie z którego departamentu wyrzucili żeś taki agresive ? ;)
          he



      • xiv Re: Praca w korporacji 31.01.05, 11:24

        moje spostrzezenie jest takie, ze duzo zalezy od lokalizacji - pracowalem dla
        jednej firmy w UK i w Stanach (HQ), zupelnie inne stosunki, zupelnie inne
        podejscie do szefow i do pracy...
        • Gość: dora Re: Praca w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 15:21
          róznie bywa..
          • Gość: gk Re: Praca w korporacji IP: *.pl / *.miecznet.pl 31.01.05, 18:35
            beznadzieja,
            • Gość: ciekawy Kawalek PKO SA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.05, 19:21
              A tak na marginesie: kto spiewal oryginal?
              dzieki za odp.
              • Gość: Yattaman Re: Kawalek PKO SA IP: 62.233.140.* 31.01.05, 19:59
                to jakiś francuski kawałek
                U mnie we firmie hymnem jest utwór Brygady Kryzys "To co czujesz ". Szczególnie
                pierwsze zwrotki oddają klimat zrozumienia z szefem. A pracuję w b. małej
                beznadziejnej firmie, gdzie premii wogóle nie ma (dlatego dziwię się tym
                artykułom o niskich premiach bo wogóle nie wiem co to takiego ta premia ;-))i
                gdzie na zwolnienia lekarskie wogóle się nie chodzi, więc mam tylko cichą
                nadzieję że w większych firmach jest normalniej.
                Pozdrawiam.
              • zezen Mądrości Szczura 31.01.05, 20:30
                Maciek - Szczur Domowy (www.szczurbiurowy.com/page2.html) ma rację o
                tych przetyczkach i naszych polskich ciągotach do stosowania tychże.

                Raz w życiu pracowałem w korporacji i było to ciekawe przeżycie, aczkolwiek
                męczące. Nie z wysiłku, lecz z nudów. Otóż przejąłem się nieco na początku rolą
                (firma miała pamflet z zasadami moralnymi, czyli "kulturniaka firmowego", na 10
                stron, nie żartuję) i zastosowałem to, co we własnej działalności na rzecz
                zwykle klienta czynię: sumiennie zbadałem sytuację, określiłem problemy,
                przedstawiłem rozwiązanie na piśmie, nawet kilka z minianalizą SWOT, czyli "za
                i przeciw" mówiąc po ludzku, i poszedłem z tym do szefowej - miłej Szwedki,
                która się niezmiennie uśmiechała do wszystkich. Obiecała rozwiązać problem
                (potrzebny był po prostu większy dysk i drugi monitor, by pracę znacznie
                ułatwić, umilić i przyśpieszyć). Po miesiącu męczenia się i czekania na zgodę
                jakiegoś szefa (a la Dilbert) sam kupiłem dysk, kartę, monitor i własnego
                notebooka do firmy przyniosłem. Nie dało się jednak nic poradzić, bo komputer
                zamknięty był na kłódkę i "nielzja" - nic się nic zrobić. Z rozpaczy
                stwierdziłem, że w wielomiliardową amerykańską firmę zainwestuję i własną kartę
                i monitor im zafunduję - niech sobie mają na przyszłość. Nie dało się. W końcu
                własnym notebookiem włamałem się do systemu firmowego (proste zabezpieczenie
                Active Directory, trzeba było tylko nierzucające się w oczy konto założyć...) i
                powoli dało się normalnie pracować zamiast przełączania Alt+Tab co pół sekundy.
                (Uwierzcie: ichni program firmowy, nad którym miesiącami musiałem ślęczeć ja i
                z 50 innych osób, nie pozwalał inaczej - jakiś szalony informatyk zaprogramował
                tak zwane okno modalne ze stałym rozmiarem 1000 na 1200 pikseli, zasłaniające
                cały jeden ekran i wszystkie inne dokumenty.)

                Po pewnym czasie się przyjrzałem bazie danych, nad którymi pracowałem,
                nauczyłem się wewnętrznego specyficznego języka sortowania pseudo-SAP (nie
                jestem programistą, ale nie wytrzymałem, chyba z nudów), kupiłem program do
                tworzenia makr (Scripto-coś tam, inwestycja opłaciła się tysiąckrotnie) i to co
                mi (i innym) zajmowało do tej pory z 20 sekund (klikanie jakichś bzdurnych
                przycisków i logowanie się prawie za każdym razem) skróciło się do 2 sekund i
                wyboru między klawiszami F2 i F3, no czasami F4.

                Pracę zamiast w 8 godzin wykonywałem w 1 godzinę i to o wiele dokładniej
                (sortowałem powtarzające się rekordy i hurtem wypełniałem takie same, by nie
                zanudzać czytelników). Ale męczące było straszliwie - po 2 następnej godzinie,
                podczas której poznawałem dokumenty i procedury firmowe w ramach
                samokształcenia, nie miałem niczego co do roboty i zasypiałem. Przeczytałem
                wtedy większość dziwnych witryn (były też zabezpieczone, no ale obejść było
                bardzo łatwo) w moim życiu.

                Po trzech miesiącach zasugerowałem delikatnie, że można wszystko łatwiej i
                prościej. Nasz kierownik, Szwedka, pokiwała głową, uśmiechnęła się i dalej
                pozostawaliśmy w miłych układach. Po następnych kilku miesiącach, już po
                skończeniu przeze mnie kontraktu terminowego, po powrocie, zrozumiałem o co
                chodzi: firma została przejęta w pół roku przez konkurencję (hostile takeover),
                zwolniono z 80% pracowników mojego działu, nasze bazy danych nad którymi
                siedzieliśmy poszły na cyfrowy śmietnik (konkurencja zdecydowała, że ich
                program będzie się sprzedawać), i równie dobrze mogliśmy sobie przez rok w
                piłkarzyki grać - niczego by to w równowadze świata nie zmieniło.

                Od tej pory mniej się przejmuję, jeśli widzę od początku, że nie warto. ,
                Cytując naszego wieszcza Mleczkę: "najgorsze - że nie wiadomo, czy oni tak
                poważnie, czy dla jaj".
                • szczurbiurowy Re: Mądrości Szczura 31.01.05, 21:34
                  Dzięki, rzeczywiście, opisana historia potwierdza moją teorię.
                  Dochodzą jeszcze elementy o których nie pisałem w poprzednim poście, ale które
                  skrótowo można nazwać "zasadą najniższych stanów energetycznych". Chodzi tu o
                  taką sytuację, gdy Polak pracujący w zagranicznej firmie, po rozgryziemiu
                  zasady generalnej, zaczyna sobie wynajdywac własne ścieżki, tak aby swoją
                  robotę zrobić najbardziej niemęcząco i żeby dużo czasu zostało na własne
                  potrzeby. Mogą to być takie wymyślne sposoby, jak opisane przez zezena, które
                  wymagają już całkiem sporej wiedzy, ale mogą być i zupełnie proste - na
                  przykład tworzenie własnej bazy klientów w excelu, bo firmowy crm jest nie do
                  użycia, bo całe to klikando uniemożliwia efektywną pracę, a służy jedynie temu,
                  żeby managerowie widzieli w pipeline co się dzieje. Jeśli tak, to do bieżącego
                  kontaktowania się z klientami służy bazka w excelu, która się otwiera w 3
                  sekundy, a crm wypełnia sie na koniec dnia, żeby pipeline uzupełnić. A bardziej
                  sprytny handlowiec znajdzie import z excela do swojego katalogu w ceeremie. I
                  tak dalej, i tym podobnie. Nazwałem to zasadą najniższych stanów
                  energetycznych, bo to jest dokładnie tak - zostanie zrobione tylko tyle, żeby
                  jak najmniejszą dozą wysiłku zrobić jak najwięcej, traktując swój kawałek jako
                  prywatne poletko, i nikomu nic do tego jak to zostanie zrobione. Mądry szef (a
                  jest niewielu takich) powinien umieć to wykorzystać, pozwaljąc na tego rodzaju
                  twórczość. Niestety - najczesciej tego typu inicjatywy są tępione, bo
                  wykraczają poza "procedures".
                  I tak firma upiera się przy zakupie jakiegoś badziewu informatycznego do
                  obsługi sprzedaży, przy którym widać, że praca zostanie spowolniona o 50%, bo
                  nie da się go skastomizować do potrzeb firmy, tylko trzeba przeklikiwac się
                  przez jakieś okna, które do niczego nie służą. Na uwagi, że to idiotyzm, słyszy
                  się odpowiedź, że to kultura korporacyjna, i, że w ogóle centrala tego używa. I
                  w konsekwencji firma wydaje 100 000 papieru na soft i wdrożenie, ktore zamiast
                  obiecanych 3 miesięcy trwa rok i trzeba jeszcze zatrudnić pięciu informatyków
                  do "pielęgnacji bazy". Natomiast skrojona według potrzeb firmy aplikacja
                  kosztowałaby razem z wdrożeniem 50 000 złotych, a wdrożenie trwałoby tydzien,
                  nie mówiąc już o tym, że nie trzeba by kupowac dodatkowych sprzętów, bo linux z
                  opensourcami pojedzie nawet na czajniku z gwizdkiem, wręcz przeciwnie do
                  windozy. Tu akurat opisuję case który obserwowałem na własne oczy i, na
                  szczęście, jak zobaczyłem na co się zanosi, czym prędzej uciekłem z komitetu
                  sterującego tego projektu.
                  Trzeba by kiedyś policzyć ile firmy tracą kasy przez manewry z doktrynersko
                  traktowaną kulturą korpooracyjną, a ile mogłyby zarobić, gdyby pozwolić
                  pracownikom na twórcze podejście do obowiązków.
              • mozdzins Re: Kawalek PKO SA 31.01.05, 23:34
                Mylene Farmer
      • Gość: enolc Head hunting IP: *.echostar.pl 01.02.05, 10:08
        Czyli wydawało by się - działka która nie powinna mieć żadnych problemów z
        własnym HR. Jak jest naprawdę? Kilku snobów z kosmiczną pensją i wspaniałym
        służbowym autem, oraz tzw. ,,support'', opłacany nienajgorzej, ale z karierą ni
        mniej ni więcej tylko zablokowaną. Co ciekawe, tej najlepiej opłacanej grupie
        pozwala się często na dość luźne traktowanie obowiązków, żeby nie powiedzieć -
        obijanie. Uzasadnieniem tego jest mistyczna teoria ,,wartości dodanej'' którą
        człowiek taki rzekomo reprezentuje. Ale ale, podobno najwyższy poziom
        korporacyjności istnieje w tzw. doradztwie gospodarczym najwyższej półki, o
        tych ludziach krążą po prostu legendy.
        • Gość: janek Re: Head hunting IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 18:54
          A u mnie w korporacyjnym supermarkecie budowlanym każą śpiewać głupie piosenki
          i nosić głupie ubrania np krasnala na zjazdach korporacyjnych. Do czego ma to
          mnie zmotywować? Ale noszę i śpiewam żeby utrzymac rodzinę.
      • Gość: mickey knox Re: Praca w korporacji IP: *.163.28.23.62.rev.coltfrance.com 08.02.05, 01:08
        mysle ze z praca w wielkiej korporacji jest jak z graniem dobrze w pilke nozna.
        wiekszosc ludzi nie ma o tym pojecia ale kazdy ma swoja opinie, najczesciej
        krytyczna.
        mysle ze nie mozna napisac obiektywnie o pracy w wielkiej korporacji. to tak
        samo jakby napisac artykul na temat np. "jak mieszka sie w duzym miescie?". zbyt
        obszernie. dostaniesz rozne opinie od tokijczyka, paryzanina czy nowojorczyka
        etc... bo kazde miasto jest inne, jesli sie je blizej pozna.
        z praca w wielkiej korporacji jest jeszccze trudniej, bo pracujac dla np.
        microsoft-u w irlandii czy szwecji bedziesz miala inne zdanie o tej pracy
        aniezeli pracujac w palo alto, california.
        jestem Polakiem i pracowalem zarowno w wielkiej korporacji w kompletnie innej
        kulturze (japonia) jak i w kilku lokalizacjach tej samej korporacji w 'blizszych
        nam' klimatach (francja, niemcy, wlk bryt, stany a teraz szswajcaria). i za
        kazdym razem mam inne zdanie. jesli juz jednak mamy generalizowac to:
        * rewelacyjne doswiadczenie (wielu ludzi po kilku latach decyduje sie na
        downshifting, czyli odchodzi do mniejszych firm na 'decydujace' stanowiska lub
        wogole zmienia zycie. jeden dyrektor finansowy odszedl niedawno bo mu sie
        znudzilo i postanowil poswiecic sie rodzinie mimo ze na stanowisko pracowal cale
        zycie...)
        * im wyzej tym mniej 'szczurowatej' atmosfery znanej z Polski i, ogolniej, z
        siedzib w poszczegolnych krajach. jednoczesnie wiecej naprawde 'inteligentnych'
        (EMOCJONALNIE) ludzi, luzniejsza atmosfera etc...
        * nieskonczone korzysci poza-placowe (dodatki, premie, darmowe podroze,
        telefony, samochody etc...) i mozliwosci ruszenia sie (geograficznie lub
        funkcjonalnie)

        spiesze sie, ale z checia moge udzielic setek innych obserwcji, zarowno
        pozytywnych jak i negatywnych. zastanawiam sie tylko (nawiazujac do wstepu), czy
        naprawde jest sens (mozliwe?) kompleksowo i prawdziwie opisywac tak zlozone
        sprawy zamiast po prostu sprobowac, przekonac sie samemu i wyrobic sobie zdanie?

        pozdr.
        mc (zurich)

        p.s. z gory przepraszam 'wrazliwych' za brak polskich znakow interp. i duzych liter.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka