Gość: leniuch
IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl
04.09.01, 10:09
Jak w tytule. Sam telepracuję od 8 lat jako samodzielny inzynier serwisowy na
wysuniętym posterunku (firma IT, czyli komputery).
Zdaję sobie sprawę, że nie jest to do końca klasyczna telepraca
(telecommuting), kiedy pracownik stricte biurowy wysyłany jest do domu, aby za
pomocą telefonu/faxu/internetu robić to, co robił dotychczas w budynku firmy.
Tym niemniej szef (a także księgowa, personalna, magazynier) trzymający się na
dystans 400 km, jak również możliwość rozpoczęcia dnia pracy w piżamie
(zgadliście, dziesiąta, a ja wciąż w piżamie) są fenomenami godnymi tego forum.
Dziś odcinek I, czyli:
Taki tu nie pracuje.
Problemem w firmie z telepracownikami jest zaistnienie. Pojawiasz się w W-wie z
głębokiej prowincji jako wynik ambitnego planu wzrostu, by po podpisaniu umowy
zapaść z powrotem w niebyt. W moim przypadku autor planu wzrostu zniknął z
horyzontu firmy tuż po zatrudnieniu mnie i 2 kolegów.
Firma (Gott erhalte, Gott beschuetze unser Prezes, unser Firm !) płaciła
regularnie, ale b. powoli dochodził do niej fakt istnienia wykwalifikowanych
bądź co bądź pracowników, których przeznaczenie, umiejętności i twarze znane
były tylko zredukowanemu menedżerowi.
Stąd, jeśli już dostawaliśmy coś do roboty, to niemożliwością było np.
rozliczenie delegacji, bo "taki tu nie pracuje".
O ile wątpliwości ze strony księgowej, która widziała mnie na oczy przez 7
sekund, mogę zrozumieć, o tyle podejrzliwość własnej rodziny bolała, choć też
miała swoje przyczyny.
Z zapracowanego, ambitnego młodego człowieka przeistaczałem się powoli w
zarośnięte "couch potato" snujące się po domu z puszką piwa w ręku.
To wtedy zdobyłem dumnego nick-a "leniuch". Po odbębnieniu 8 godz. przed
telewizorem szedłem na siłownię. Gdyby nie ogólna wątła postura i okulary, tryb
życia zbliżyłby mnie niechybnie do ćwiczących na sąsiednich
maszynach "ochroniarzy". Wszystko co dobre ma jednak swój koniec...
PS
Oczywiście zagadnienie abnegacji telepracowników zostało narysowane w niejednym
odcinku Dilberta. Ciekaw jestem wrażeń innych zdalnych, regionalnych,
reprezentantów itp.