aqwert
29.03.05, 09:41
To już wiadmo gdzie generalnie warto studiować ;)
Ankieta wśród rektorów. Absolwenci prywatnych uczelni nie potrafią się uczyć,
są mniej samodzielni i przedsiębiorczy niż ci z uczelni państwowych.
Autorzy badań przeprowadzonych przez Instytut Społeczeństwa Wiedzy poprosili
rektorów wszystkich szkół wyższych, by ocenili cechy i umiejętności swoich
absolwentów. Ankiety odesłało 63 rektorów - 32 z uczelni państwowych i 31 z
prywatnych.
Różnice między uczelniami państwowymi i prywatnymi są bardzo wyraźne. Według
rektorów młodzi z dyplomami państwowych uniwersytetów biją tych z prywatnych
szkół na głowę. - Ta przewaga jest najbardziej widoczna w ocenie umiejętności
uczenia się. Wyniki ankiet pokazały, że absolwenci państwowych uczelni
przyswajają wiedzę dwa razy lepiej niż absolwenci uczelni niepublicznych -
mówi Barbara Minkiewicz, współautorka badań.
"Państwowi" - zdaniem rektorów - potrafią też sprawniej pracować w zespole,
łatwiej dostosowują się do nowej sytuacji i lepiej radzą sobie z analizowaniem
różnych zjawisk. Do tego są uważani za bardziej operatywnych, systematycznych
i dociekliwych oraz chętniej się dokształcają na kursach i szkoleniach.
Rektorzy wyżej ocenili nawet ich lojalność, uczciwość i tolerancję!
W oczach rektorów studiujący w szkołach prywatnych są za to bardziej asertywni
i kreatywni, łatwiej nawiązują kontakty z innymi i mają większe zdolności
przywódcze. Ale na tym ich przewaga się kończy.
Nie musi to wcale oznaczać, że prywatne uczelnie, także mało znane, uczą źle.
- Są takie, które kształcą na wysokim poziomie, np. elitarne szkoły biznesu
czy zarządzania posiadające liczne akredytacje i certyfikaty - zaznacza dr
Minkiewicz. W Polsce jednak renomowane uczelnie to wciąż przede wszystkim duże
uczelnie państwowe. - Badania potwierdziły ogólne tendencje widoczne na całym
świecie - renomowane uczelnie lepiej przygotowują absolwentów do zawodowej
kariery- mówi prof. Jerzy Woźnicki, dyrektor Instytutu Społeczeństwa Wiedzy.
Ludzie, którzy przechodzą przez egzaminacyjne sito i dostają się na oblegane
kierunki, są do studiów lepiej przygotowani - mają sporą wiedzę, a do jej
pogłębiania dodatkowo zachęca ich to, że studiują dziedzinę, która naprawdę
ich interesuje. W trakcie studiów mają kontakt z lepszą kadrą naukową,
korzystają z bogatych, gromadzonych przez dziesięciolecia bibliotecznych
zbiorów. Renomowane ośrodki zapewniają im też szersze kontakty z uczelniami
zagranicznymi. - Głównie za sprawą działających tu od lat organizacji
studenckich. W uczelniach prywatnych one wciąż raczkują - mówi prof. Woźnicki.
W dobrej uczelni student obraca się wśród starannie wyselekcjonowanej grupy
"młodych zdolnych" - zawsze znajdą się liderzy, którzy potrafią pociągnąć w
górę nawet tych słabszych.
Prof. Józef Szabłowski, przewodniczący Konferencji Rektorów Uczelni
Niepaństwowych: - Trudno się nie zgodzić z tym, że do prywatnych uczelni
trafiają słabsi kandydaci. To przecież w znacznej mierze ci, którzy nie
dostali się na studia bezpłatne. Na pewno jednak nie jest tak, że otrzymują
gorszą edukację. Po prostu praca z tą młodzieżą jest trudniejsza i wymaga od
wykładowcy większego wysiłku.
Szabłowski potwierdza, że studenci prywatnych szkół czują się gorsi niż ich
koledzy z wielkich państwowych uczelni. Sugeruje, że może to obniżać motywację
do nauki. - Ich koledzy uczą się w pięknych, zabytkowych gmachach, a oni na
obrzeżach miasta, czasem w pofabrycznych budynkach. W wielu krajach studiujący
w prywatnych ośrodkach otrzymują od państwa częściowy zwrot czesnego, u nas
studenci prywatnych szkół dopiero w tym roku dostali stypendia socjalne
finansowane z budżetu państwa - zaznacza.
- Pamiętajmy jednak, że do najlepszych uczelni wcale nie trafia młodzież
"zdolna od urodzenia", ale ta, której umiejętności były lepiej trenowane, a
trenerami były dobre szkoły podstawowe, dobre licea i prywatni korepetytorzy -
zaznacza Jerzy Woźnicki.
O szansach na dobry dyplom w dużym stopniu decyduje status społeczny i
finansowy - to, czy rodzice doceniają wagę edukacji i czy mają pieniądze na
to, by swoje dzieci kształcić.
- Trzeba stworzyć takie warunki, by wszyscy mieli równe szanse doszlusować do
czołówki. Na razie tak nie jest. Uczelnie przejmują podziały, które zaczęły
się jeszcze w szkole podstawowej, a może i w przedszkolu. Świat akademicki to
już nie czas i miejsce na ich likwidowanie. Tu trzeba promować elitarność,
nikt nie może przecież punktować braku wiedzy czy przygotowania - mówi prof.
Woźnicki.
Mówi prof. Ireneusz Białecki, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego
W badaniach nie sprawdzano cech samych absolwentów, ale to, jak absolwenci są
postrzegani przez rektorów. Jednak nawet to pośrednie badanie daje pewien
ogląd rzeczywistości.
To głównie dzieci wykształconych rodziców, z rodzin o wysokim statusie
społecznym i - co za tym z reguły idzie - finansowym, trafiają do liczących
się państwowych uczelni. Smutne, że kandydaci z rodzin o niższym statusie
zwykle lądują w prywatnych uczelniach, gdzie muszą słono płacić za naukę.
Transfer pieniędzy z budżetu państwa wydaje się niesprawiedliwy - zamiast
trafić do tych, którzy na starcie mieli mniejsze szanse i potrzebują wsparcia,
zasilają kieszenie osób, które wywodzą się z dobrze sytuowanych rodzin i
takiego wsparcia najczęściej nie potrzebują.
Na wyrównywanie szans edukacyjnych na studiach jest już za późno. Trzeba to
robić jak najwcześniej, najlepiej już w przedszkolu. W Polsce potrzebne są
programy przedszkolne dostosowane do indywidualnych potrzeb każdego dziecka.
Te maluchy, które mają silne wsparcie najbliższego otoczenia i rozwijają się
pod troskliwym okiem rodziców, potrzebują bowiem innego programu niż dzieci z
zaniedbanych środowisk. Edukacja, która na poziomie przedszkola wszystkim daje
to samo, może wyrządzić więcej krzywdy niż pożytku.
• Ankiety wypełniane przez rektorów to fragment badań „Oferta szkolnictwa
wyższego a wymagania rynku pracy” przeprowadzonych na zlecenie Krajowej Izby
Gospodarczej przez Instytut Społeczeństwa Wiedzy. Zespół badawczy - prof.
Urszula Sztanderska, dr Barbara Minkiewicz i mgr Marcin Bąba - przeanalizował
dane dotyczące szkolnictwa wyższego i zatrudnienia osób z wyższym
wykształceniem oraz oferty pracy.
Instytut Społeczeństwa Wiedzy został powołany w 2003 roku przez Fundację
Rektorów Polskich i Konsorcjum Uczelni Niepaństwowych. Prowadzi badania nad
szkolnictwem wyższym, systemem badań naukowych i polityką edukacyjną państwa.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2624344.html
Jaki koń jest każdy widzi.