tullipanna
05.04.05, 00:05
Moja najdziwniejsza praca nie byłą chyba taka znowu dziwna jak niektóre z
opisanych tu przypadków. Była to praca wakacyna w Niemczech, miałam sortować
ogórki, ale ponieważ taśma była zbyt szybka to otwór którymi ogórki wpadały
do dalszej obróbki sie zapychał i ogórki spadały na podłogę. i tu własnie
wkraczałam ja: przepychanie ogórków i zbieranie ich z podłogi. no i bez
złudzeń- trafiały spowrotem na tasmę. A najdziwniejsza praca o jakiej
słyszałam, to taka o której opowiadał nam jeden z wykładowców. na użytek
swoich badań robił jakieś skomplikowane badania na komputerze przy czym było
to dośc dawno a komputery nie były jeszcze takie lotne itd. po każdej
operacji trzeba więc było 9tak opowiadał ów wykładowca) nacisnąc enter i cała
zabawa toczyła się dalej. tyle że by zrobić wszytskie te operacje enter
trzeba było naciskać wiele razy. ów profesor postanowił wiec do tej
niewdzięcznej czynności zatrudnić swego syna, płacił mu podobno 5 gr od
jednego entera. Syn tez był dośc rozgarnięty więc postanowił wynając
podwykonawcę- młodszą siostrę, której za entera płacił 3 grosze. czysty zysk.
Dziś syn też jest już wykładowcą, eh.. zycie.