Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    asystentka dyrektora

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 16:52
    Dla naszego Klienta – hurtowni akcesoriów GSM – poszukujemy kandydatki na
    stanowisko asystentki dyrektora.
    Wymagania: wyższe wykształcenie, 2 lata doświadczenia na podobnym stanowisku,
    biegła praca na komputerze, biegła znajomość języka angielskiego, znajomość
    podstawowych zagadnień prawa pracy, prawo jazdy.
    Oferujemy: pełnoetatowe zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę, wynagrodzenie
    stałe + premia uznaniowa.
    Aplikacje prosimy przesyłać na adres: pm@wroclaw.neo.pl
    Obserwuj wątek
      • r.richelieu Re: asystentka dyrektora 05.04.05, 17:26
        po co prawo jazdy asystentce? W 3 na 4 ogłoszeniach dot. asystentek wymagane
        jest prawo jazdy.
        • moorva Re: asystentka dyrektora 05.04.05, 17:36
          żeby jak najmniej kandydatek odpowiedziało, żeby było jak najmniej pracy przy rekrutacji
          • Gość: Monika Re: asystentka dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 19:30
            racja :) pracuje jako asystentka
            prawo jazdy uzywam jak jade i wracam do domu z pracy
            a angielski w ciagu 2 lat uzylam 2 razy :)
            Pozdrawiam
            • Gość: Richelieu* Re: asystentka dyrektora IP: *.zyg.brewet.pl 05.04.05, 21:00
              I w tym wszystkim śmiesznym jest fakt, że potrzebne jest wyższe wykształcenie.
              Po co? Gdyby było konieczne to nie byłoby to stanowisko asystentki a zastępcy
              szefa. Szefowie jednak nie chcą mieć zstępcy bo wtedy ich własna pozycja w
              firemce jest ogromna. Jeśli jednak nie jest określony profil tego
              wykształcenia, a szefowi wszstko jedno jaki kierunek byle wyższe było, to
              stanowisko nie wymaga żadnej wiedzy ekonomicznej czy prawniczej, a takiej do
              nauczenia się w góra 2 tygodnie, zaś dziewcze nieświadome w co się pakuje
              zostanie panną wizytówką firemki, recepcjonistko-sekretarko-asystentko-
              podajprzynieśpozamiataj. Szef z ograniczonym horyzontem będzie miał zaś
              używanie, że taka mundra a u niego za robola robi.

              Dlatego prawo jazdy to nic w porównaniu do tego wyksztacenia. Może mi autor
              wątku wyjaśni po co wyższe wszystkojednojakie? Nie lepsza dziewczyna po liceum
              ekonomicznym?

          • mephisto996 Re: asystentka dyrektora 05.04.05, 19:31
            a Ta biegła znajomość angielskiego to może 600 p Toefla;-)))

            • Gość: Nina Re: asystentka dyrektora IP: 157.25.152.* 05.04.05, 20:11
              Czy tu nie jest jasno napisane, że nie można tu dawać ogłoszeń? Co to za firma
              co nie da oficjalnego ogłoszenia że robi rekrutację.
              • Gość: M. Re: asystentka dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.05, 20:38
                Psiowa jakas :)
        • marghot Re: asystentka dyrektora 06.04.05, 08:28
          w mojej firmie asystentkom działów i asys. głównego szefa prawko było wręcz
          niezbędne - niektóre sprawy wymagały podjechania tu i tam - auto słuzbowe
        • aqwert Re: asystentka dyrektora 06.04.05, 11:42
          By odwozić pijanego dyrektora do domu ;)

          Jaki koń jest każdy widzi.
          • Gość: ja Re: asystentka dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.05, 00:17
            też odwoziłam:)
        • Gość: hrumol Re: asystentka dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 11:38
          Ano po to żeby miała jak i czym odjechać z rana spod domu szefa.
        • iberia29 Re: asystentka dyrektora 07.04.05, 20:36
          wg mnie prawo jazdy to jak sprawne poslugiwanie sie jezykiem ojczystym i
          doprawdy nie rozumiem czemu to wymaganie tak bardzo cie dziwi.
          • Gość: Richelieu* Re: asystentka dyrektora IP: *.zyg.brewet.pl 07.04.05, 21:47
            dlatego, że umiejętność prowadzenia samochodu ma się tak do wykonywania
            obowiązków sekretarki jak piernik do wiatraka. Chyba że, właśnie, aby odwozić
            pijanego szefa do domu.. ;)

            Niech zatrudniacz sekretarek zażąda poza prawem jazdy także doskonałych
            umiejętności kulinarnych, w końcu to też jest tak ważne jak sprawne
            posługiwanie się językiem ojczystym. Ba, niech zażąda umiejętności optymalnego
            oddychania, bo nie ma większej potrzeby na nią. Tylko co to ma wspólnego ze
            stanowiskiem?

            Doprawdy nie rozumiem czemu to wymaganie w ogóle nie dziwi
            • iberia29 Re: asystentka dyrektora 08.04.05, 20:38
              to uscislijmy moze zakres obowiazkow sekretarki, asystenki dyrektora i innych
              osob pracujacyhc w administracji.
      • wm4 Re: asystentka dyrektora 06.04.05, 08:14
        Przeglądając gazetę z ogłoszeniami o pracę w 3/4 ogłoszeniach jest wymagane
        wyższe wykształcenie, znajomość języka obcego, mnóstwo programów komputerowych
        i wiele innych niepotrzebnych rzeczy. Póżniej w praktyce okazuje się, że używa
        się tylko worda do napisania pisma, eksela do podliczenia tabelki a język jest
        nieużywany.
        Znam to z autopsji. Przez 5 lat pracując w firmie nic konkretnego się nie
        nauczyłam,np. nie używałam języka w takim stopniu jak potrafię.
        • Gość: radek Re: asystentka dyrektora IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.05, 10:53
          Skoro rynek pracy jest taki, że pracodawca może wybierać, to zawyża wymagania,
          bo i tak znajdą się kandydaci w nadmiarze.
          Zawsze mogą się przydać dodatkowe umiejętności.
          Nawet aby kogoś urlopowanego zastąpić na 2 dni.
          Co do wykształcenia, to chodzi tu głównie o obycie i umiejętność myślenia.
          Zakłada się, że osoba z wyższym wykształcenie lepiej przyswaja wiedzę.
          Nie sam kierunek studió się liczy (na stanowisku asystentki), ale fakt
          umiejętności myślenia i uczenia się.
          • Gość: Richelieu* Re: asystentka dyrektora IP: *.zyg.brewet.pl 06.04.05, 12:34
            właśnie, właśnie. Z powodów hobbystycznych chadzam na rozmowy kwalifikacyjne
            żeby się znać na mnóstwie stanowisk, wysyłam zawsze pełne CV, ale nie
            pokolorowane tylko rzeczywiste, to zapraszają mnie w większości nie po to żeby
            zatrudnić, ale żeby sobie pooglądać i przeegzaminować z satysfakcją, że to oni
            mnie a nie ja ich.
            Dlatego te ogólne lepsze przyswajanie wiedzy też zaznaczam jak rektuter ma
            dobry humor, że jeśli nie ja to kto. Można się wtedy pośmiać. Bo według mnóstwa
            badań ciasnota umysłowa zwana stałością poglądów, nawet głupich, jest odwrotnie
            proporcjonalna do wzrostu wykształcenia, choć naturalnie i wśród profesorów są
            buraki znające się na swojej grządce i inne grządki mające w poważaniu. Dlatego
            jeśli rektuter czy pracodawca uważa, że lepiej przyswaja wiedzę osoba z
            wyższym, co gorsza, lepiej po wyższej szkole zarządzania i zarządzania niż po
            dobrym technikum, to świadczy waśnie o jego tępocie i braku szerokie
            spojrzenia, lenistwie umysłowym, a co za tym idzie, sam mówi za siebie, że chce
            niewiadomokogo, będąc niedouczonym cwaniakiem z żyłką handlową. Dlatego też
            myśli sobie w swoim ciasnym przekonaniu, że jeśli asystentka będzie
            błyskotliwa, to na rozmowach handlowych w jej towarzystwie jako protokolantki,
            nie będzie wyglądał jak cham. Obycie? W bibliotece czy w knajpie? Może na
            otwartych wykładach gdzie przyjść może każdy, osoba po zawodówce też.

            • Gość: Dilbert Re: asystentka dyrektora IP: 213.76.140.* 06.04.05, 14:22
              Kurde -czytam Twoje posty i zastanawiam się czemu taki geniusz nie ma własnej
              swietnej działalnosci ???
              Przy tak nędznej konkurencji polskich "managerów" powinieneś być milionerem.
              A wyższe ma teraz prawie każdy sprzedawca - jak nie to coś tam studiuje stąd
              słowo to się zdewaluowało niestety. Powinno być półwyższe (brak w polskim
              języku odpowiednika)
              Wyzsze to jest tak naprawdę po Akademii Medycznej , polibudzie gdańskiej ew.
              uniwerku dziennnym (ale tu już bym się zastanowił po którym) reszta
              tych "studiów" ??!!??? (raz na 2 tyg.meeting) odpowiada co najwyżej college (no
              może bachelor degree- juznie pamiętam - dawno było)
              W Polsce odsetek ludzi majacych prawdziwie wyższe jest jeden z najmniejeszych w
              Europie.
              A pracy po prostu tu nie ma bo brak kasy i zapotrzebowania - i wyrzucanie kasy
              unijnej na durne programy co najwyzej pozwala się obłowić sępom tym
              zarzadzajacym - a na pewno nie stwarza nowych miejsc.
              Na fakty nie ma się co obrażać .
              Na pustyni GOBI zapotrzebowanie na analitykó tez jest niewielkie .. i nic z
              tego nie wynika.
              • Gość: Marek Re: asystentka dyrektora IP: *.bigserwis.zabrze.pl / *.bigserwis.pl 06.04.05, 14:27
                A czy, Dilbert, Richelieu pisze że nie jest milionerem? ;-) Dobrze gada i tyle,
                a tobie to nie odpowiada.
              • Gość: Richelieu* Re: asystentka dyrektora IP: *.zyg.brewet.pl 06.04.05, 17:16
                Nie jestem milionerem bo jestem pewnie, co tu dużo mówić, za leniwa, za wygodna
                i zbyt lubiąca pewną przeciętność niż niepewne bogactwo. A milioner poza
                paleniem się do roboty musi mieć jeszcze zaplecze finansowe, żeby miał do czego
                wrócić, i do kogo. Tak się składa, że czasy rozkwitu small-biznesu minęły 10
                lat lat temu, a teraz rozpoczęcie własnej działalności to ogromne ryzyko bo
                zapewne rynek nie wchłonie naszych produktów, choć z drugiej strony.. Co robią
                absolwenci na bezrobociu, idą do następnej szkoły jeśli mają pieniądze. Dlatego
                tu rynek jest obszerny, nawet takie dziadostwa jak warsztaty z panowania nad
                stresem albo kurs obługi Corela. Można z EFS dostać pieniądze wtedy i
                bezrobotnych będzie stać za 20% wartości. I już. I to jest wlasnie oblawianie
                sie zarzadzaczy na durnych programach. Malo tego, nie tylko zarzadzacze,
                wystarczy byc berbeciem czytujacym jeszcze namietnie Cogito i Perspektywy, miec
                banalny pomysl, zglosic sie do jakeijkolwiek org. pozarzadowej i juz.

                Wiem, że wyższe ma co drugi i że wyższe to także licencjat w wyższej szkółce
                zarządzania i zarządzania. I dlatego właśnie chcę bronić dobrych liceów i
                dawnych techników, którzy lepili ludzi z prawdzowym średnim, wszechstronnych i
                dobrych w każdej dziedzinie, nie mówiąc już o profilu. Dlaczego asystentką nie
                może być dziewcze po dobrym liceum ekonomicznym niż osoba z wyższym, dajmy na
                to historycznym i bez kursów obsługi sekretariatu. Bo się szefom w głowach
                poprzewracało. Zamiast pogodnej dziewczyny po liceum cieszacej si niezmiernie,
                ze ma prace w zawodzie, bedzie mial osobe cieszacej sie co prawda, ale
                chwilowo, niepelnie, bo naturalnie bedzie jej brakowalo wykorzystywania 5 lat
                wiedzy i umiejetnosci jakie nabyla.

                bachelor to polski licencjatm sek w tym, ze dla roznych kierunkow wymaga roznej
                ilosci kursow do zaliczenia. A w Pl wszystko od jednej linijki.

                Polibuda Gdanska? a inne? wiesz, znam setki osob z polibudy slaskiej i wsrod
                nich jest mnostwo glabow. Przoduje w tym zwlaszcza wydzial mechaniczny i
                gorniczy jako miejsce gdzie laduja wszyscy ci, ktorym powinela sie noga na
                innych wydzialach.
      • wiktoriada Re: asystentka dyrektora 06.04.05, 17:40
        Ja dodam tylko tyle, że dawniej jak ktoś dostał magistra to naprawdę na ten tytuł zasługiwał. Trafia mnie teraz to, że byle głąb, który ma pieniądze też ma magistra i świetną pracę. Ja siedzę bez pracy, bo znajomości nie mam i tak sobie myślę, po co było się uczyć przez te wszystkie lata na tą średnią??? :(((
        • Gość: radek Re: asystentka dyrektora IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 11:25
          Dlatego właśnie firmy widząc dewaluację stopnia mgr wymagają go tam, gdzie
          kiedyś wystarczała matura.
          Natomiast od kadry managerskiej wymaga się MBA.
          • Gość: hrumol Re: asystentka dyrektora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 11:38
            MBA to bajka dla bogatych lub takich którzy pracuja w bardzo dobrych firmach
            które im tego MBA sfinansują(min 10 tyś dolców). Pozatym z MBA w kieszeni tez
            nie jest tak łatwo dostać pracę. Znam takie przypadki
            • Gość: Richelieu* Re: asystentka dyrektora IP: *.zyg.brewet.pl 07.04.05, 17:58
              a jeszcze lepsze przypadki, że i MBA tworzy się na uczelenkach zarządzania i
              zarządzania, które nie kosztują 10 tys $, a ćwierć tyle. Przyjmują każdego jak
              leci, nawet bez regulaminowego 2-letniego doświadczenia na stanowisku
              kierowniczym. Są też przypadki, że ktoś faktycznie ma i 10-letnie doświadczenie
              kierownika, ale budki z marchewką i co mu kto zrobi?

              Że dewaluacja, oczywistość, ale to nie znaczy, że nadal istnieje wyraźna
              korelacja pomiędzy przypadtnością do zawodu sekretarki, a poziomem
              wykształcenia. Powtórzę, dlaczego wobec tego nie zatrudnia doktorów jeśli tak
              mu zależy na stopniach i tytułach
              • Gość: Dilbert Re: asystentka dyrektora IP: *.chello.pl 08.04.05, 00:15
                No przecież napisałem Ci wyrażnie że wyzsze to nic nie znaczy, a nie że zależy
                komuś tam na tytułach...
                Jak w gazecie napisane "wyższe" to znaczy licencjat (co to niby kurde jest -
                jak kończyłem PG 12 lat temu to takowych wynalazków nie było :-0)
                To jest jak z dewaluacją waluty - płacisz więcej bo jej wartosć spada....

                Dlaczego poltechnika gdańska ? -sama sobie odpowiedziałaś cytuję:
                znam setki osob z polibudy slaskiej i wsrod
                nich jest mnostwo glabow. Przoduje w tym zwlaszcza wydzial mechaniczny i
                gorniczy jako miejsce gdzie laduja wszyscy ci, ktorym powinela sie noga na
                innych wydzialach.
                koniec cytatu
                żartuje oczywiście - po PG też są głąby..
                • r.richelieu Re: asystentka dyrektora 08.04.05, 00:24
                  Grr, owszem na mechanicznym i górniczym jest więcej głąbów niż gdzie indziej,
                  ale z kolei na elektrycznym, elektronicznym czy chociażby na mojej poczicwej
                  architekturze lekko jest tylko geniuszom.

                  Co do dewaluacji. Idąc tym tropem, jeśli za stanowisko asystentki płacić trzeba
                  magistrem, to dlaczego za stanowisko znacznie bardziej opowiedzialne i
                  wymagające dużo większej wiedzy też trzeba płacić magistrem. Bo doktorów nie
                  chcą
                  Dlatego jest bez sensu gadanie o wymaganiach jeśli pracodawca mierzy jedną
                  linijką najniższe i najwyższe stanowiska
                  • Gość: Dilbert Re: asystentka dyrektora IP: *.chello.pl 08.04.05, 00:44
                    licencjata od magistra nie odróżniasz ?
                    a magister dla mnie nic nie znaczy - wiedza jest towarem jak każdy inny
                    a towar tyle wart ile ktoś zapłacić niestety...
                    • r.richelieu Re: asystentka dyrektora 08.04.05, 00:57
                      Pracodawca od zatrudniania asystentek nie specyzował, że wystarczy licencjat. W
                      takich przypadkach pisze "wykształcenie co najmniej licencjackie" i często przy
                      tych stanowiskach, przy których jeszcze nie tak dawno widniało "wkształcenie co
                      najmniej średnie". I chociaż prywatne uczelenki tworzą byle kogo, a nie
                      licencjatów to jednak całe masy porządnych licencjatów musi zadowalać się byle
                      czym.

                      Magister nie znaczy. Po co ma znaczyć astystentce od przekładania papierków?
                      Wróćmy więc do punktu wyjścia. Pracodawca zatrudnia osoby z wyższym, często z
                      magistrem, na stanowisko asystentki bo chce mieć własnego zastępcę, ale
                      zastępcy szefa nie będzie płacił 840 brutto, a asystantce już może. Mało tego,
                      napisze o biegłym jakimś języku i już ma dziewczynę po filologii, która może
                      robić i za tłumacza. Nadal za 840. Dlatego takie ogłoszenia jak to śmierdzą na
                      odległość, bo normalnej asystentce nie jest potrzebne ani wyższe (nawet
                      licencjat) ani biegły język, ani prawo jazdy, za to zastępcy kierownika,
                      tłumacza i office managerowi nie płaci się minimalnej pensji

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka