Gość: wieław
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.05.05, 09:06
Pewnego pięknego dnia zajechałem do hurtowni z którą kiedyś byłem w dobrych
układach, a i współpraca była świetna. Jako, że odwiedziłem ją po dość
długiej nieobecności lekko zaszokołały mnie zmiany jakie tam zaszły. Ze
starej załogi zostały tylko dwie osoby. W biurze siedzą jakieś panienki nie
mające pojęcia o asortymencie, z którymi na tematy techniczne nie da się
pogadać. Owszem, miłe, uśmiechnięte, ale zero wiedzy merytorycznej.
A na magazynie to po prostu szok. Chyba z godzine błąkałem się jak zagubiony
w puszczy, patrzę w lewo - nikogo, patrzę w prawo -nikogo, znowu w lewo -
miga mi jakiś młodzian : "zaraz, za chwilę, teraz nie mam czasu". gdybym
podjechał ciężarówką to załadowałbym ją po dach i odjechał i nikt by się nie
skapnął. gdy moja cierpliwość sie juz skończyła wpadłem na zaplecze a tam
siedzą sobie chłopaki, jakieś leszcze, papierosek, śmiechy. Wku..łem się nie
na żarty, objechałem łosi a jeden do mnie: "jaka płaca taka praca". A ja do
niego: gó.. mnie obchodzi twoja płaca, ja jestem klientem i mam być szybko i
sprawnie obsłużony.
Kiedyś to na prawdę była świetna firma, i pogadać można było, pośmiać się,
ale robota musiała być zrobiona dobrze i sprawnie. I byli fachowcy, którzy
potrafili doradzić, wytłumaczyć. A teraz? Chyba już tam nie będę jeździł.
I teraz zastanawia mnie pewna rzecz. Czy pracodawcy nie zdają sobie sprawy z
tego jak ważny jest kapitał ludzki? Głupie teksty, że na twoje miejsce jest
iluś tam chętnych za mniejszą stawkę mnie rozbrajają. Czy nie lepiej zapłacić
więcej, ale miec dobrą, sprawdzoną, lojalną drużynę? To jest chyba
krótkowzroczność i strzelanie sobie samobója.