Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica?

    IP: 172.27.44.* / 212.222.117.* 07.06.01, 11:18
    Moja firma (z siedziba w Niemczech) od dwoch lat szuka dobrze wyksztalconych specjalistow (inzynier,
    dwa jezyki obce) , ogloszenia poszly do Wyborczej i innych czasopism, i nikt sie nie zglosil.
    Czy Polacy juz nie chca pracowac za granica? A moze w Niemczech nie chca? Nie chca sie
    przeprowadzac, czy tez wszyscy ktorzy mieli wyjechac juz wyjechali? Moze sa jkies inne powody?

    jasiek.
    Obserwuj wątek
      • Gość: zizi Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.sap-ag.de 07.06.01, 12:45
        Jasiek,
        pwoodow jest wiele.
        Ja bylem sam i wtedy napewno bym sie nie przeniosl.
        Brak przyjaciol, tesknota za rodzina itd

        Z kobieta moze, pod warunkiem, ze naprawde cos ciekawego by sie trafilo.
        No i nasze zarcie. polonusy kielbache tonami wywoza jak raz na rok w Polsce
        siedza.

        • Gość: Rysio Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: 12.11.145.* 22.06.01, 00:00
          Hmm poczytalem sobie te wypowiedzi i mysle ze wiekszosc z nich zostala napisana
          przez osoby nie wpelni doinformowane, ktorym sie na zachodzie nie powiodlo: w
          znalezieniu dobrej pracy, psychicznie-tesknota i frustracje zwiazane z trudnymi
          poczatkami, rozlaka z bliskimi, zrezygnowali na pewnym etapie poczatkowym i
          wrocili a teraz chcieliby znowu wyjechac. A tak ogolnie to jestesmy my Polacy
          malkontentami i lubimy zwalac na trudnosci obiektywne zamiast je przezwyciezac.

          Ja wyjechalem do USA w 89 z trojaka dzieci w wieku 10, 12 i 14 lat, zona i
          3,5tys zielonych.
          -4 lata frycowego i ciezkiej pracy jako technik zamiast stanowiska
          inzynieryjnego, to samo zona.

          -94 kupujemy z pozyczka dom i drugi samochod, corka idzie na studia. Lepsza
          znajomosc jezyka daje nam lepsze prace.

          96- syn na studia , 3-i samochod. Dobry okres ekonomiczny daje nam mozliwosc
          stawiania warunkow finansowych i poszukiwania lepszej pracy. Zona i ja
          otrzymujemy stanowiska inzynierskie w nowych firmach.

          -98 najmlodszy idzie na studia, corka konczy i zaczyna sama splacac pozyczki
          zaciagniete na te studia, ok 80 tys zielonych( splacila w 2 lata mieszkajac z
          nami), 4 i 5 samochod, teraz kazdy ma swoj,

          -00 starszy syn konczy informwatyke i zaczyna splacac swoje studia, mieszka z
          nami,

          - 01 corka wychodzi zamaz za Polaka i kupuje wlasny apartament i nowe Audi A6,
          jest nas teraz 6-ro
          - jest koniec czerwca 01, najmlodszy dostal praktyke letnia i pracuje nas 6
          osob, laczny spodziewany przeze mnie dochod na koniec roku dla nas wszystkich
          wyniesie ok. 350tys. zielonych brutto. Po podatkach 220tys zielonych.

          - nastepny krok to otworzyc wlasna rodzinna firme softwarowa w oparciu o ta
          czworke mlodych i zakonczyc mojej zony prace zawodowa, niech pilnuje wnuczki
          jak sie pojawia

          -czy chcialbym wrocic, my wracamy kazdego roku na urlopy i zakupki polskich
          ksiazek,wyrobow rzemiosla, obrazow itp

          -jaka cene zaplacilem za to co osiagnalem?, pierwsze 4 lata ciezkiej pracy za
          niska stawke, stresy, tesknoty i zalamania. Ale jak znasz cene i wiesz co
          chcesz osiagnac i godzisz sie to zaplacic to pozniej jest lepiej.

          - teraz mam wolnosc finansowa mimo dlugow na dom i studia najmlodszego, oraz
          geograficzna- moge jechac gdzie chce, celem dla mnie jest pomoc dzieciom
          wystartowac ostro w biznesie prywatnym i samemu uzyskac wolnosc czasu, abym
          mogl robic to co chce i kiedy chce

          -czy mi sie udalo,tu nie ma nic do udalo-nie udalo, to byla tylko ciezka uparta
          praca i wiedza co sie chce osiagnac...a to toja wiedzialemi pracowac to ja sie
          nie boje.... tylko musze wiedziec za ile

          Chcecie ze mna pogadac, jesli nie bedzie tych listow za wiele to odpisze
          proxima20012000@yahoo.com
          • Gość: bagnet Historia RYSIA ciag dalszy IP: 198.150.76.* 15.11.01, 22:01
            02 - najmlodszy syn konczy studia. Teraz juz mamy 7 samochodow, z czego 4 sie
            rozsypuja.
            03 - corke dostala dobra prace (w koncu ma studia informatyczne. Problem w tym
            ze daleko od domu (tu Chicago lub NY). Mieszka na drugim koncu kraju i z typowo
            amerykanska dlugoscia urlopu bedzie nas odwiedzac co 2 lata. Pozyczki za dom i
            3 samochody splacac bedzie przez jeszcze 30.
            04 - syn dostaje prace w Huston. Tez kawal drogi i odwiedza nas bardzo zadko.
            Biegnac jak tatus za forsa zapomina co to rodzina. Dla niego liczy sie tylko
            kariera - rodzice, coz dali mu dobry poczatek teraz sa nie wazni. W koncu zrywa
            z nimi kontakt
            05 - przyszedl czas na najmlodszego syna. Ten dostal prace w Amestradamie.
            Widujemy sie bardzo rzadko. Jestem z niego dumny bo biegnie za kasa jak ja cale
            zycie. Choc pomalutku odzywa sie we mnie mysl, czy dobrze ich wychowalem??

            07 - Rysio zaczyna sie czuc samotny. Zona w nienajlepszym zdrowiu. Fakt ze
            fundusze emerytalne zapewniaja godziwe zycie, ale co z tego bo na leczenie
            idzie 80% przychodow.

            12 - Rysio jest sam jak paluch. Mimo ze w Chicagowskiej spolecznosci jest okolo
            1 miliona Polakow. 90% podobnych do niego. W tym roku RYsio zaczyna analizowac
            swoje zycie. Patrzy w przeszlosc, duma....
            Hmmmm....moze przegapil pare innych waznych rzeczy, wielewazniejszych niz
            KASA!!!
            Jest stary i sam. Patrzy w przszlosc i widzi wyscig szczorow i siebie na jednej
            z czolowych pozycji.

            Pomysl Rysiu juz teraz, by w 2012 nie bylo za pozno. Moze kasa nie jest tak
            istotna co?
            W co drugim twoim zdaniu wystepuje slowo pieniadze, praca, przychod,
            samochod....
            Same materialne rzeczy.
            Ale czy to jest w zyciu najwazniejsze?????


            • Gość: Toni Re: Historia RYSIA ciag dalszy IP: *.telia.com 04.02.02, 23:15
              Cześć Bagnet !
              A może byś napisał równoległą historie RYSIA, tak jak gdyby z Polski nie
              wyjechał ?
              Pomyśł jak wspaniale by miał i On i jego dzieci i dzisiaj i za kilka lat.
              Na pewno nie mieliby kłopotów z ilością i jakością samochodów i kontami
              bankowymi. A dzieci by ich bardzo kochały i trzymały sie jaknajbliżej, żeby sie
              od czasu do czasu na kolację u starych załapać.
              Myśl, Bagnet myśl.
              Toni
            • Gość: RYSIO Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: 12.11.145.* 08.02.02, 17:32
              Dawno mnie tu nie bylo, chyba odkad napisalem ten pierwsza czesc, czyli pol
              roku temu., Pozniej posypalo sie WIELE listow na adres jaki podalem i
              zrezygnowalem do zagladania do tej skrzynki bo nie mialo to zupelnie sensu. Pan
              Bagnet, ktory dopisuje mi ciag dalszy historii ponizej (z
              dn.15/11/2001) jest raczej lagodny w wyrazaniu swoich strasznych przepowiedni w
              porownaniu do niektorych listow jakie otrzymywalem. Dlatego
              prosze o wybaczenie wszystkich tych ktorzy napisali swoje maile calkiem serio a
              nie dostali odpowiedzi.Wiekszosc poczty miedzy lipcem a grudniem,
              ktora przyszla na ten adres wymazywalem nie czytajac.To nie mialo sensu.
              Wrocilem tutaj gdy przypadkowo nadszedl jeszcze jeden list od p.Anii i
              przypomnial mi o sprawie.
              Chce na przykladzie p.Bagneta odpowiedziec wszystkim malkontentom:

              rok:
              01- najmlodszy jeszcze studiuje i kosztuje mnie to 10 000 zielonych nastepnej
              pozyczki za semestr, naszczescie juz ostatni rok.
              - corka ma prace 20 minut jazdy od jej miejsca zamieszkania , a mieszka 10
              minut jazdy autem ode mnie
              - starszy pracuje, splaca dlugi za szkole ( juz nie zostalo wiele, jakies
              12 tys.) i kupil sobie Honde 2001S zupelnie nowa, acha, mieszka z nami

              02.- ekonomia w US spowalnia, firmy sie rozsypuja starszy syn zostaje
              zwolniony i jest na zasilku, dobrze ze mieszka z nami, ma czas to sie bawi,
              jezdzi na narty, odwiedza przyjaciol, byl w Polsce i Czechach na Swieta i Nowy
              Rok . Wysyla po 3-5 ofert o prace i mowi ze do poznej wiosny/lata
              nie ma co liczyc na intersujaca oferte w informatyce. W zwiazku z tym zamiast
              usiasc i rozpaczac trzeba sie bawic i zwiedzac. Teraz pojechal do
              NY na kilka dni do kolegi. Za 10 dni wybiera sie do Francji na 2 tygodnie na
              snieg. Jak zacznie sie praca skonczy sie wolny czas i przyjemnosci....
              Taka jest jego filozofia na zycie, ma prawo, ale panie Bagnet on dzwoni
              codzienie i rozmawia ze mna i zona jak mu dzien zlecial. Mowi to cos
              panu?

              Jeszcze kilka uwag,
              -Pisalem tak wiele o pieniadzach, nie ze nie ma lepszego tematu, lecz
              zeby przekazac pewne informacje i skale porownawcza tym, ktorzy
              zastanawiaja sie nad przyjazdem i takie info jest dla nich istotne.

              -temat samochodow: tu nie ma problemu samochodu. wytrzymuje taki 10 lat
              bez napraw, jesli wymienia mu sie na czas oleje i opony, a pozniej w
              24 godziny mam nowy, a stary oddaje organizacji charytatywnej i odpisuje sobie
              2 tysiace od podatku czyli oszczednosc ok 600 zielonych bez
              problemow i szukania kupca przez 2 miesiace na niego za te same 600-1000$

              - znajomi, do wodki picia co sobota to moj dom bylby zamaly zeby ich
              pomiescic. Byl taki okres ze impreza gonila impreze u nas w domu lub my
              do kogos. Przyjecia na 20 osob byly standartem. Ale jak chcielismy urzadzic
              spiewanie polskich koled to przyszlo ...4 osoby. No i dobrze jest.
              Zmienilismy po pewnym czasie ilosc w jakosc i mamy teraz przyjecia na 8-10
              osob, i rzadziej. Nie jest gorzej, zapewniam.

              -Dalsze plany, jak mowilem otwarcie rodzinnej firmy softwarowej, trzeba
              skonczyc z dawaniem zarabiac innym na pracy moich dzieci. Niech robia
              dla siebie. Ja ogrodze dzialke w okolo domu zeby mi wnuczki i pieski do
              sasiadow nie uciekaly i zbuduje piaskownice, hustawki i brodzik . TO BEDZIE
              UCIECHA!!!! Mowi ci to cos panie Bagnet i wam, inni malkontenci? Dzieci niech
              robia kariery zawodowe ja bede prowadzil im domowa opieke nad ich dziecmi,
              lepszej nie znajda. Hehe, a ile ja bede mial radochy!!! Jesli bedzie trzeba
              pomoge administrowac w firmie. Znajda kogos komu moga bardziej zaufac? I czy
              trzeba cos wiecej od zycia? Lokali, dziewczynek, dlugich lodzi i strumieni
              alkoholu, to nie sa wartosci do jakich ja dazylem.

              -Milionerem nie jestem na warunki US, raczej klasa srednia i daze teraz
              nie do wiekszych pieniedzy, jak wielu mi zarzucalo, lecz do wzmocnienia
              wiezow rodzinnych wstawienia ich na nowe tory, bo jest to okres, kiedy dzieci
              zakladaja swoje rodziny, dolacza do nas osoby z zewnatrz i
              napewno jest to moment delikatny, kiedy mozna stracic syna/corke rozpoczynajac
              niesnastki z synowa lub zieciem. Dlatego ten rozdzial musze
              rozpracowac ostroznie. Bedziemy musieli sie zaakceptowac z ta nowa osoba ,
              ktora przyprowadzi do domu jeden syn czy drugi. To jest bardzo wazne.

              -Panie Bagnet, moja historia w roku 2012 bedzie wygladala inaczej niz
              pan mysli: Bede mial 62 lata, od 5-7 lat nie bede juz pracowal oficjalnie
              zawodowo, srodki na utrzymanie zapewnia mi dzieci lub ich firma utrzymujac
              umowne stanowiska pracy dla mnie i i mojej zony i przysylajac tygodniowy czek
              do domu do czasu osiagniecia wieku emerytalnego. Ja bede bardzo zajety
              klepaniem po tylkach gromadki wnuczat jak beda za bardzo podskakiwac, robieniem
              im kanapek do szkoly i pilnowaniem zeby sie nie spoznily. Bede poganial zonke
              na wspolne chodzenie na basen i do fitness club dla utrzymania kondycji
              fizycznej. Bede naprawial usterki przy moim domu i domach dzieciakow , lub
              pilnowal kontraktorow zeby dobrze robote wykonali. No i jezdzil moim trzecim
              samochodem. Mowi to cos panu?................JEST WIELE PRZESZKOD ZEBY TO
              DOKONAC ALE JAK DAM W ZAPARTE TO TO ZROBIE.

              RYSIO
              • Gość: Beatka Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: *.214.116.120.Dial1.Boston1.Level3.net 14.07.02, 23:31
                Przypadkiem trafilam na ten watek i z wielkim zainteresowaniem przeczytalam
                opowiesc Rysia. Czuje sie nia zbudowana i dumna,z e sa tacy wlasnie Polacy w
                Ameryce ktorzy szczerze i bezinteresownie opowiadaja o wlasnej drodze i sa
                pelni pozytywnego nastawienia w realizowaniu wlasnych marzen...Dziekuje Rysiowi
                tym bardziej, ze wlasnie jestem na podobnej drodze wraz z mezem, tez niedawno
                przyjechalismy i zaczynamy od 3,5 tys dularow :) tyle, ze nie mamy jeszcze
                nieletnich na utrzymaniu. Oboje mamy wizy pracownicze i determinacje aby
                odpracowac frycowe za marne pieniadze, zeby potem bylo lepiej...gdy otworza sie
                kolejne furtki....Moj maz nawet trafil do gazety lokalnej w zwiazku z jedna z
                trzech prac jakie wykonuje na tym land of opportunities. Ja tez mam trzy
                prace. A za trzy, cztery lata mam nadzieje, ze kazde z nas bedzie mialo po
                jednej pracy za to trzy razy lepiej platnej, czego sobie i wszystkim rodakom na
                obczyznie zycze. Beatka
                • Gość: mikis Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: *.mos.gov.pl / 194.181.155.* 16.07.02, 10:22
                  no i świetnie tylko czy jest warto - wszyscy piszecie za 4 za 5 za 7 lat dojdę,
                  osiągnę, wypracuję, odpracuję frycowe itp. Ale czy warto - ja po skończeniu
                  studiów w Polsce - tym kraju który was wychowal, a z którego tak chętnie
                  uciekacie mam pracę, samochód i mieszkanie, czyli to co wy będziecie mieć za
                  długie lata, wcześniej dając sie wykorzystać maksymalnie swoim amerykańskim
                  pracodawcom. Obecnie w Polsce naprawdę można już mieć to samo, bez wyrzeczeń
                  Ameryka to teraz żaden raj, żadne wielkie halo...
                  • Gość: ziomek Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: *.CHEM.CWRU.Edu 17.07.02, 17:34
                    Do Ameryki, mily kolego, nigdy nie wyjezdzali ksiazeta i hrabiowie, lub w dzisiejszej wersji ci co maja wujka w
                    ministerstwie. Do Ameryki jechali ci dla ktorych nie bylo miejsca w ich kraju, bo urodzili sie w zlej klasie spolecznej, za
                    wczesnie lub za pozno i nie zalapali sie na kolejny program stawiania na kogos tam. Do Ameryki jechali ci ktorzy w
                    swoim kraju mogli jedynie zebrac lub wyjadac po smietnikach. I to jest punkt odniesienia. Minister nawet w Ugandzie
                    ma lepiej niz przecietny Amerykanin, ale ministrow jest kilku a przecietny moze byc kazdy.
                    Ameryka to kraj spolecznych wyrzutkow i marginesu. Dobrze o tym pamietamy (przy kazdej okazji jak ktos wyciaga
                    lape po dolary).
                    • Gość: Cybis Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: 80.48.114.* 25.07.02, 08:00
                      Uważam, że Rysio napisał kawałek prawdy. Widzę też, że niektórzy są zbyt
                      obłudni żeby się przyznać, że w Polsce dla normalnego obywatela praktycznie
                      niemożliwe jest naprawdę nornmalne życie.
                      Piszę to, bo sam byłem w USA i teraz zastanawiam się po co i w ogole jak to się
                      stało, że wróciłem.
                      Chociaż mam w miarę dobrą pracę, jak na polskie warunki, życie w Polsce widzę
                      jako ciągłem zmaganie się ze wszystkim i ze wszystkimi. Tylko jedzenie jest
                      normalne.
                      Jak pisał Rysia tam napradę można sobie postawić cel - i go osiągnąć! Chcesz
                      jechać do Japonii - OK, lubisz polować w Kanadzie - nie ma sprawy, itd.
                      Pracujesz i wiesz po co.
                      U nas niestety zakup kurtki zimowej to dla wielu wydarzenie miesiąca, a
                      wypominany mu samochód to dorobek całego życia.
                      C.
                      • Gość: roberto Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: 213.77.7.* 25.07.02, 16:46
                        szczera prawda, wlasnie jestem tuz po powrocie z krotkiego, wakacyjnego pobytu
                        w Stanach, ale moje odczucia byly identyczne...swiat dla ludzi a nie przeciwko
                        nim, wszystko ma swoj sens i zadnej prowizorki a jak sie jest ambitnym,
                        pracowitym i choc troche zdolnym to sie osiagnie swoj cel bez kombinowania i
                        cwaniactwa...dla Polakow cos niezrozumialego a jednak!
                        na ruch zyciowy Pana Rysia (przypominam - z trojka dzieci!) trzeba miec jeszcze
                        troche odwagi i duze jaja ale z pewnoscia sie to oplaci, jesli ktos
                        wytrwaly...nie zawsze moze to trwac cztery lata, moze dluzej...ale jesli nie ma
                        sie zapewnionych normalnych standardow materialnych do zycia rodziny i caly
                        czas trzeba poswiecac na ich zdobywanie to trudno mowic iz w tym momencie cos
                        innego bedzie jeszcze wazniejsze w zyciu bo to czysta hipokryzja i
                        romantyzm...to tyle, pozdrowienia dla wszystkich czytajacych i dla rodziny Pana
                        Rysia, ktoremu gratuluje i zycze dalszej pomyslnosci...ja jednak zostaje w tym
                        piekelku, niezle zarabiam jak na tutejsze warunki i dobrze mi w Polsce, choc
                        zawsze chcialbym miec tyle kasy coby zobaczyc od czasu do czasu jak wyglada ten
                        swiat Pana Rysia i jego rodziny...bo warto i warto sie duzo od niego uczyc!
                      • Gość: Pak Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: *.acn.waw.pl 27.07.02, 08:31
                        Gość portalu: Cybis napisał(a):

                        > U nas niestety zakup kurtki zimowej to dla wielu wydarzenie miesiąca, a
                        > wypominany mu samochód to dorobek całego życia.
                        > C.

                        Ciekaw jestem skąd w ameryce biorą się ci ludzie, którzy codziennie przeglądają
                        śmietniki i w wózkach ze sklepów wożą puszki i butelki? Przecież tam jest tak
                        dobrze!
                        • Gość: tademo Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: 2.3.STABLE* / 126.84.24.* 30.08.02, 15:13
                          Gość portalu: Pak napisał(a):

                          > Gość portalu: Cybis napisał(a):
                          >
                          > > U nas niestety zakup kurtki zimowej to dla wielu wydarzenie miesiąca, a
                          > > wypominany mu samochód to dorobek całego życia.
                          > > C.
                          >
                          > Ciekaw jestem skąd w ameryce biorą się ci ludzie, którzy codziennie
                          przeglądają
                          >
                          > śmietniki i w wózkach ze sklepów wożą puszki i butelki? Przecież tam jest tak
                          > dobrze!
                          TO SA NA PEWNO AGENCI KGB!
                        • Gość: ela powiem Ci IP: *.net.autocom.pl 07.09.02, 11:59
                          bo oni CHCA to robic.moze niektorzy mieli gorszy start, byli chorzy itp. ale
                          meneli jest w stanach nieporownywalnie mniej niz w Polsce, i to sa ludzie,
                          ktorzy WYBRALI ten styl zycia - oczywiscie, nie roszcze sobie pretensji do
                          gloszenia prawd o calosci. Sa alkoholicy, ludzie w ten czy inny sposob
                          skrzywdzeni przez los. ale nie ma na taka skale jak w polandzie ludzi
                          wyrzuconych poza nawias spoleczenstwa, juz nawet nie margines. dla nich po
                          prostu nie ma szans. vide byle PGR-y, gdzie bieda sie reprodukuje.
                  • Gość: Maciej Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: 194.204.129.* 11.09.02, 21:32
                    Gość portalu: mikis napisał(a):

                    > no i świetnie tylko czy jest warto - wszyscy piszecie za 4 za 5 za 7 lat
                    dojdę,
                    >
                    > osiągnę, wypracuję, odpracuję frycowe itp. Ale czy warto - ja po skończeniu
                    > studiów w Polsce - tym kraju który was wychowal, a z którego tak chętnie
                    > uciekacie mam pracę, samochód i mieszkanie, czyli to co wy będziecie mieć za
                    > długie lata, wcześniej dając sie wykorzystać maksymalnie swoim amerykańskim
                    > pracodawcom. Obecnie w Polsce naprawdę można już mieć to samo, bez wyrzeczeń
                    > Ameryka to teraz żaden raj, żadne wielkie halo...
                    zgadza się jeszcze nie dałem pracy magisterskiej a pracuję w dużej firmie,na
                    apratamencik z podziemnym garażem już mam,ale czekam na wybrankę,samochód też
                    mogę kupić ale po co 200metrów do pracy.Do USA to ja pojadę w wakacje
                    pozwiedzać Maciej.Pozdrawiam Polonusów wasz wybór.Studia państwowe nic mnie
                    nie kosztowały!
                    • Gość: potencjalna wybran do Macieja IP: *.czarnkow.sdi.tpnet.pl 29.09.02, 20:43
                      jestem chętna ale biedna...
                      mam już tytuł mgr inż., ale pracy ciągle szukam
                      na mieszkanie ani samochód mnie nie stać...
                      żeby polecieć do USA też mnie nie stać
                      też czekam, na wybranka
                      pozdrawiam
                    • Gość: Ren Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: *.toya.net.pl 24.10.02, 16:33
                      To się ciesz.., może Tobie się udało... a ilu jest takich, którzy po studiach
                      nie mogą znaleźć pracy (mimo wysyłania 50 CV dziennie), bo pracę nadal dostają
                      ludzie, którzy mają tzw. plecy i znajomości? A bez doświadczenia zawodowego
                      (które też juz nie wiadomo gdzie uzyskać, bo firmy tak chętnie przyjmują na
                      staże) to możesz sobie najwyżej pocałować klamkę z drugiej strony.. Zaś w
                      przypadku gdy jesteś kobietą musisz się głęboko zastanawiać - "praca czy dom i
                      dzieci?" Ja nie zamierzam dokonywać tego wyboru, chcę pracować ale mieć też
                      własną rodzinę i to nie pierwsze dziecko po 40-tce.. A np. w USA możliwości
                      odbycia stażu są nieporównywalnie większe.. Zatem niedługo żegnam Polskę na
                      jakiś tam czas..

                      Gość portalu: Maciej napisał(a):

                      > Gość portalu: mikis napisał(a):
                      >
                      > > no i świetnie tylko czy jest warto - wszyscy piszecie za 4 za 5 za 7 lat
                      > dojdę,
                      > >
                      > > osiągnę, wypracuję, odpracuję frycowe itp. Ale czy warto - ja po skończeni
                      > u
                      > > studiów w Polsce - tym kraju który was wychowal, a z którego tak chętnie
                      > > uciekacie mam pracę, samochód i mieszkanie, czyli to co wy będziecie mieć
                      > za
                      > > długie lata, wcześniej dając sie wykorzystać maksymalnie swoim amerykański
                      > m
                      > > pracodawcom. Obecnie w Polsce naprawdę można już mieć to samo, bez wyrzecz
                      > eń
                      > > Ameryka to teraz żaden raj, żadne wielkie halo...
                      > zgadza się jeszcze nie dałem pracy magisterskiej a pracuję w dużej
                      firmie,na
                      > apratamencik z podziemnym garażem już mam,ale czekam na wybrankę,samochód też
                      > mogę kupić ale po co 200metrów do pracy.Do USA to ja pojadę w wakacje
                      > pozwiedzać Maciej.Pozdrawiam Polonusów wasz wybór.Studia państwowe nic
                      mnie
                      > nie kosztowały!
                  • Gość: kuba Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: 62.148.83.* 30.09.02, 16:43
                    co za różnica komu dajesz się wykorzystywać? w polsce większość pracowników i
                    tak pracuje dla cudzoziemskich pracodawców
                • Gość: tim Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: 194.204.129.* 11.09.02, 21:24
                  Gość portalu: Beatka napisał(a):

                  > Przypadkiem trafilam na ten watek i z wielkim zainteresowaniem przeczytalam
                  > opowiesc Rysia. Czuje sie nia zbudowana i dumna,z e sa tacy wlasnie Polacy w
                  > Ameryce ktorzy szczerze i bezinteresownie opowiadaja o wlasnej drodze i sa
                  > pelni pozytywnego nastawienia w realizowaniu wlasnych marzen...Dziekuje
                  Rysiowi
                  >
                  > tym bardziej, ze wlasnie jestem na podobnej drodze wraz z mezem, tez niedawno
                  > przyjechalismy i zaczynamy od 3,5 tys dularow :) tyle, ze nie mamy jeszcze
                  > nieletnich na utrzymaniu. Oboje mamy wizy pracownicze i determinacje aby
                  > odpracowac frycowe za marne pieniadze, zeby potem bylo lepiej...gdy otworza
                  sie
                  >
                  > kolejne furtki....Moj maz nawet trafil do gazety lokalnej w zwiazku z jedna z
                  > trzech prac jakie wykonuje na tym land of opportunities. Ja tez mam trzy
                  > prace. A za trzy, cztery lata mam nadzieje, ze kazde z nas bedzie mialo po
                  > jednej pracy za to trzy razy lepiej platnej, czego sobie i wszystkim rodakom
                  na
                  >
                  > obczyznie zycze. Beatka Zatyracie się ludzie.To można mieć w
                  Polsce,pozdrowienia z gorącej Chorwacji TIM
              • Gość: szalik Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: 212.244.126.* 24.07.02, 08:51
                Czytajac twoj list nie mozna oprzec sie wrazeniu ze jestes czowiekiem
                uwielbiajacym sie chwalic mimo ze usilnie dowodzisz swojej bezinteresownosci w
                udzielaniu rad tobie podobnym. Wyliczanie samochodow jest naprawde zenujace,
                probowanie nadrabiania wlasnej pychy checia opiekowania sie przyszlymi wnukami
                i zbudowania wlasnego raju jest co najmniej smieszne o ile nie komiczne.
                I nie jestem wcale wrogo nastawiony do ludzi emigrujacych za chlebem, bo sam
                wybieram sie na zachod europy, ale nie cierpie falszywych doradcow probojacych
                obcym ludziom pod plaszczem doradctwa, przekazac swoje pseudo osiagniecia. Juz
                dawno udowodniono, ze takie postepowanie wynika z braku akceptacji najblizszego
                otoczenia (przyjaciol, jezeli takowi sa) i checia chocby tylko wirtualnego
                zbudowania sobie swojej wymarzonej rzeczywistosci. Wydaje mi sie ze kupujac 48
                samochod, 28 telewizor, 105 komputer oraz odkladajac 1245034 dolar obudzisz sie
                i zauwazysz ze ty wlasciwie niczego wielkiego nie masz a fantazje ktorymi
                czarowales naiwnych ludzi mozna spisac i wydac pod wszystko mowiacym tytulem
                "Rysio w krainie czarow".

                PS. Udzielanie rad polega na pomaganiu a nie na chwaleniu sie. Jezeli ci sie
                udalo to powiedz jak to zrobiles jezeli chcesz a nie mow co osignales.
                • Gość: Beavis Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: *.inteligo.com.pl 20.08.02, 19:28
                  Gość portalu: szalik napisał(a):

                  > Czytajac twoj list nie mozna oprzec sie wrazeniu ze jestes czowiekiem
                  > uwielbiajacym sie chwalic mimo ze usilnie dowodzisz swojej bezinteresownosci

                  Nalezy troche pomyslec przed przedstawianiem glupich komentarzy. Mentalnosc
                  amerykaninow znacznie sie rózni od Polaków, to nie znaczy ze ktos automatycznie
                  szpanuje.

                  W 83 roku wyjechalem do Kanady z rodzina. Moi rodzice mieli dwojke dzieci, 40
                  dollarow w kieszenie i nie znali ani slowa angielskiego. Na poczatku bylo
                  bardzo trudno. Moja mama pracowala nocki i moj ojciec samochody reperowal. Po
                  jakims czasie stanelismy na wlasnych nogach i sprowadzilismy do Kanady dwojka
                  moich wojkow. Ja chodzilem do szkoly Kanadyjskiej i z moim bratem ewntualnie
                  skaczylismy studia. Pracowalem rok w Kanadzie i trzy lata temu postanowilem
                  wrocic do Polski. Zostawilem duzo lepsze zycie, mialem samochod, ladne
                  mieszkanie itd... W Polsce nic nie mam, zarabiam jak kazdy Polak z podobnym
                  wyksztalceniem. (nie jako ex-pat) Oczywiscie w Polsce nie jest potrzebne tyle
                  zeby zyc. Odleglosci sa znacznie mniejsze to samochod nie jest mi potrzebny.

                  Ale po trzech latach mysle o wyjezdzie z tego kraju (ale nie do Kanady). Tu
                  naprawde nie mozna sie dorobic udcziwie to co moi rodzice wykonali w Kanadzie
                  nie jest mozliwe w Polsce. Jak masz cos wiecej w Polsce to ktos automatycznie
                  ci tego zazdrosci. Co gorsze to Polak zrobi wszystko zeby Ci to odebrac. (nie
                  mowiac o rzadzie) Tak nie jest w Kanadzie i napewno nie w Ameryce. Ja sie
                  ciesze ze moi rodzice wyjechali z tego kraju. Jak bym tu zostal to bym siedzial
                  przed blokiem i myslal jak moge wykrecic kolejny numer i zdobyc troche kasy,
                  tak jak moi kuzyni.

                  Jest duzo prawdy o tym co inni pisali o Stanach. Nie ma tyle wakacji, 2
                  tygodnie jest standard bo nie ma cos takiego jak starz pracy. Charujesz od rana
                  do nocy. Ale w Warszawie wiecej pracuje niz w Kanadzie. Ludzie sa tam samotni,
                  moi rodzice maja teraz 2 samochody i ladny dom mieszkajac w przepieknym
                  Vancouver, ale ja tu jestem i moj brat 2000 km dalej. Ale czy to naprawde ma
                  jakies znaczenie jak w Polsce ludzie nie maja zaco jesc? Oczywiscie biedni
                  ludzie sa wszedzie ale jak chcesz pracowac w Kanadzie to napewno dasz sobie
                  rade, w Polsce to ruznie bywa.

                  Pan Rysiek bardzo przypomina Polonie w Kanadzie. Kazdy sie chwali swoimi
                  osiagnieciami i ile zarabia. Ale taka jest tam mentalnosc. Nie da sie tego
                  ukryc. Moj ojciec jest taki sam. Ale to nie znaczy ze ta osoba szpanuje swoim
                  sukcesem. To nie jest szpan. Tylko takie jest tam zycie. Wszystcy o tym
                  gadaja. Jak ktos chce zobaczyc prawdziwe szpanerstwo to zapraszam do Polski
                  gdzie mozna zobaczyc mnostwo dresiarzy bujajacych sie BMW albo ludziach ktorzy
                  sie chwala jak jakiegos frajera oskubali.

                  Widzialem obydwie strony. 17 lat w Kanadzie i 3 lata w Polsce z dwoma firmami
                  (gdzie jedna mnie nie zle oskubala) dalo mi dobra perspektywe. Jest znacznie
                  latwiej w Stanach albo Kanadzie, bez porownania. Ja jestem nadal mlody (29 lat)
                  ale zaczynam myslec powazniej o mojej pszyszlosci i rodzinie, i nie widze
                  mojego miejsca w Polsce. (bym znacznie musial zmienic moje podejscie moralne)
                  Jak ktos ma szanse wyjechac z tego kraju to jak najbardziej mysle ze ta osoba
                  powina wyjechac. Mozna tylko liczyc na siebie, nie na rzad i nie na swoja
                  rodzine.

                  A jak chodzi o prace w Niemczech. To nigdy bym nie wyjechal do Niemczech bo w
                  Polsce mozna zarobic porownalna kase i nie byc traktowany jak jakis smiec tylko
                  dlatego ze jestes z Polski.
                  • Gość: jola Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: *.eu.boschrexroth.com / 145.230.209.* 18.09.02, 16:34
                    Gość portalu: Beavis napisał(a):

                    > Gość portalu: szalik napisał(a):
                    >
                    > > Czytajac twoj list nie mozna oprzec sie wrazeniu ze jestes czowiekiem
                    > > uwielbiajacym sie chwalic mimo ze usilnie dowodzisz swojej bezinteresownos
                    > ci
                    >
                    > Nalezy troche pomyslec przed przedstawianiem glupich komentarzy. Mentalnosc
                    > amerykaninow znacznie sie rózni od Polaków, to nie znaczy ze ktos
                    automatycznie
                    >
                    > szpanuje.
                    >
                    > W 83 roku wyjechalem do Kanady z rodzina. Moi rodzice mieli dwojke dzieci, 40
                    > dollarow w kieszenie i nie znali ani slowa angielskiego. Na poczatku bylo
                    > bardzo trudno. Moja mama pracowala nocki i moj ojciec samochody reperowal. Po
                    > jakims czasie stanelismy na wlasnych nogach i sprowadzilismy do Kanady dwojka
                    > moich wojkow. Ja chodzilem do szkoly Kanadyjskiej i z moim bratem ewntualnie
                    > skaczylismy studia. Pracowalem rok w Kanadzie i trzy lata temu postanowilem
                    > wrocic do Polski. Zostawilem duzo lepsze zycie, mialem samochod, ladne
                    > mieszkanie itd... W Polsce nic nie mam, zarabiam jak kazdy Polak z podobnym
                    > wyksztalceniem. (nie jako ex-pat) Oczywiscie w Polsce nie jest potrzebne tyle
                    > zeby zyc. Odleglosci sa znacznie mniejsze to samochod nie jest mi potrzebny.
                    >
                    > Ale po trzech latach mysle o wyjezdzie z tego kraju (ale nie do Kanady). Tu
                    > naprawde nie mozna sie dorobic udcziwie to co moi rodzice wykonali w Kanadzie
                    > nie jest mozliwe w Polsce. Jak masz cos wiecej w Polsce to ktos automatycznie
                    > ci tego zazdrosci. Co gorsze to Polak zrobi wszystko zeby Ci to odebrac. (nie
                    > mowiac o rzadzie) Tak nie jest w Kanadzie i napewno nie w Ameryce. Ja sie
                    > ciesze ze moi rodzice wyjechali z tego kraju. Jak bym tu zostal to bym
                    siedzial
                    >
                    > przed blokiem i myslal jak moge wykrecic kolejny numer i zdobyc troche kasy,
                    > tak jak moi kuzyni.
                    >
                    > Jest duzo prawdy o tym co inni pisali o Stanach. Nie ma tyle wakacji, 2
                    > tygodnie jest standard bo nie ma cos takiego jak starz pracy. Charujesz od
                    rana
                    >
                    > do nocy. Ale w Warszawie wiecej pracuje niz w Kanadzie. Ludzie sa tam
                    samotni,
                    > moi rodzice maja teraz 2 samochody i ladny dom mieszkajac w przepieknym
                    > Vancouver, ale ja tu jestem i moj brat 2000 km dalej. Ale czy to naprawde ma
                    > jakies znaczenie jak w Polsce ludzie nie maja zaco jesc? Oczywiscie biedni
                    > ludzie sa wszedzie ale jak chcesz pracowac w Kanadzie to napewno dasz sobie
                    > rade, w Polsce to ruznie bywa.
                    >
                    > Pan Rysiek bardzo przypomina Polonie w Kanadzie. Kazdy sie chwali swoimi
                    > osiagnieciami i ile zarabia. Ale taka jest tam mentalnosc. Nie da sie tego
                    > ukryc. Moj ojciec jest taki sam. Ale to nie znaczy ze ta osoba szpanuje swoim
                    > sukcesem. To nie jest szpan. Tylko takie jest tam zycie. Wszystcy o tym
                    > gadaja. Jak ktos chce zobaczyc prawdziwe szpanerstwo to zapraszam do Polski
                    > gdzie mozna zobaczyc mnostwo dresiarzy bujajacych sie BMW albo ludziach
                    ktorzy
                    > sie chwala jak jakiegos frajera oskubali.
                    >
                    > Widzialem obydwie strony. 17 lat w Kanadzie i 3 lata w Polsce z dwoma firmami
                    > (gdzie jedna mnie nie zle oskubala) dalo mi dobra perspektywe. Jest znacznie
                    > latwiej w Stanach albo Kanadzie, bez porownania. Ja jestem nadal mlody (29
                    lat)
                    >
                    > ale zaczynam myslec powazniej o mojej pszyszlosci i rodzinie, i nie widze
                    > mojego miejsca w Polsce. (bym znacznie musial zmienic moje podejscie moralne)
                    > Jak ktos ma szanse wyjechac z tego kraju to jak najbardziej mysle ze ta osoba
                    > powina wyjechac. Mozna tylko liczyc na siebie, nie na rzad i nie na swoja
                    > rodzine.
                    >
                    > A jak chodzi o prace w Niemczech. To nigdy bym nie wyjechal do Niemczech bo w
                    > Polsce mozna zarobic porownalna kase i nie byc traktowany jak jakis smiec
                    tylko
                    >
                    > dlatego ze jestes z Polski.
                    Niestety w bardzo wielu punktach sie z Panem zgadzam. Mam 27 lat i jestem w tej
                    chwili w Niemczech, ale juz za pol roku chce wrocic do kraju. Czy jest Pan o
                    tym naprawde przekonany, ze uczciwie w Polsce nic sie nie da zrobic, nawet
                    jesli ma sie wyksztalcenie, checi do pracy i milosc do kraju? Wiele osob
                    (zarowno w Polsce jak i w Niemczech) odradza mi powrot do kraju. Ja
                    postanowilam byc uparta, ale zaczynam sie zastanawiac, czy nie jest to upor
                    maniaka.
                    Pozdrawiam
                    Jola
                • Gość: Toni Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy IP: *.telia.com 05.10.02, 00:17
                  DOo szalika, przeciez Ci powiedzial, zapie... 4 lata i potem tez sie nie obijal.
                  Czytaj Szalik, czytaj !
              • kjs13 Re: ODPOWIEDZ RYSIA -ciag dalszy 29.10.02, 11:36
                Jak czytam wasze wypowiedzi to chce mi sie plakac, czemu nie urodzilem sie
                wczesnie, jakies 10-15 lat. Teraz nie ma rzadny szans wyjechac do Stanow.
                Jeszcze przed 11 wrzesnia 2001 byl klopot teraz jest to cud jak dostaniesz
                wize. Mam 23 lata i przerwane studia /musialem pracowac/, wiec moje jedyne
                wyjscie to pracowac/byc na zasilku w Polsce.
            • Gość: wiedzma Re: Historia RYSIA ciag dalszy IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 09.09.02, 18:33
              No tak zaczelam czytac dalszy ciag Rysia ktory dopisujecie. Nie chce czytac
              dalej. Jacy my Polacy jestesmy zazdrosni jak pies ogrodnika sam nie zje
              drugiemu nie da.
              Nie cieszy nas gdy komus sie powiedzie.
              Ja mu raczej gratuluje i ciesze sie ze mu sie udalo.Mial szanse na lepsze
              zycie, wieksze mozliwosci i je wykorzystal.
              Ja jestem na starcie 3 lata w Canada, ciezka marna praca( jeszcze) ale za
              toskonczona szkola jezyjowa i prestizowy college(ktory zaczynam splacac). W
              Polsce nie mialabym szans na nowe studia w moim wieku tu mi je dano.
              Ktos zapytal czy pieniadze to wszystko? Pewnie ze nie ale daja stagnacje i
              zabezbieczenie, lepiej sie zyje, mozna realizowac swoje marzenia, patriota i
              Polakiem mozna byc i na obczyznie. Szczytne idealy cie nie nakarmia.

              Pozdrawiam

              wiedzma
            • Gość: Krystyna Re: Historia RYSIA ciag dalszy IP: *.supermedia.pl / *.iry.warszawa.supermedia.pl 18.09.02, 08:23
              Panie Rysiu - niech Pan zastanowi się taraz co by było w Kraju.
              Dzieci bez pracy (bo o pracę w dzisiejszych czasach jest bardzo ciężko.
              Podam swój przykład.
              Córka ukończyła szkołę średnią, szkołe policealną kierunek Hotelarstwo-Turystyka
              zna bardzo dobrze język angielski i język niemiecki - i nic pustka do pracy
              owszem chcą ludzi młodych ale z doświadczeniem, pytanie gdzie młodzi ludzie
              mają zdobyć to doświadczenie.
              Syn uczy się w Gimnazjum (bardzo duże wydatki)
              Mąż jest bez pracy (w roku 2000 zabrano źródło utrzymania rentę) sprawa w
              sądzie trwa już ponad dwa lata.
              Ja jestem jedynym żywicielem rodziny - wynagrodzenie jakie otrzymują to 860 zł,
              bez rzdnych perspektyw na poprawę sytuacji finansowej (firmy w POlsce są na
              skraju bankructwa)
              Starczyć to ma na zapłacenie świadczeń i życie.
              Bardzo bym chciała żyć jak żyją ludzie pracujący w innych Krajach (na zachodzie.
              Starcza im na utrzymanie rodziny i godne życie - w naszym Kraju w obecnej
              sytuacji ekonomicznej jest to poprostu niemożliwe - boimy się dnia następnego.
              Chciałby Pan tak żyć jak my?
              Pozdrawiam
              Krystyna
            • Gość: Slawek Re: Historia RYSIA ciag dalszy IP: *.ryd.student.liu.se 21.10.02, 22:17
              Ciekawe Gosciu czy kasa nie bylaby dla ciebie jedna z najwazniejszych spraw
              gdybys pare lat byl bezrobotny albo mial w perspektywie prace za 1000 zlotych
              na reke do konca swojej kariery zawodowej. Prawda jest taka ze na zachodzie dla
              ludzi pracowitych i zdolnych sa perspektywy natomiast obecnie w Polsce bez
              ukladow mozna pracowac w markecie nawet jak sie ma wyzsze wyksztalcenie i nawet
              skonczylo sie dobry kierunek. Dlatego ja widzac Polskie realia wole ciezko
              pracowac za 8000zlotych za granica niz nawet za 1800 w Polsce:).Poza tym w
              Polsce komfort pracy stoi na takim samym poziomie jak i place.No to tyle...
          • Gość: bonovox Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.lubartow.sdi.tpnet.pl 26.02.02, 17:19
            Pracowalem przez 6 miesiecy jako inzynier mechanik w jednym z krajow UE.
            Uwazam, ze powiodlo mi sie zalatwiajac sobie taki a nie inny kontrakt. Ale
            przez ten okres obserwowalem innych Polakow, ktorzy pracowali w tej samej
            firmie (z ta roznica, ze ich zatrudnienie bylo organizowane na miejscu). Coz,
            nie oszukujmy sie, tylko mala czesc ludzi wyksztalconych ma szanse na
            zahonorowanie ich wyksztalcenia na Zachodzie. Wiecej, pracowalem za 75%
            wynagrodzenia inzyniera "tubylca" tylko dlatego, ze przyjechalem z Polski. Na
            pytanie dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica odpowiadam
            krotko: nie wazne jak bardzo bysmy sie starali, jak bardzo bysmy byli
            wyksztalceni to zawsze pozostaniemy wyksztalconymi pracownikami kategorii B.
            • Gość: janusz z analogi do Rysia IP: 5.2.1R1D* / 198.208.6.* 05.07.02, 20:23
              nie ma takiego problemu w USA.
              Ja podobnie jak pan Rysio przyjechalem do Stanow w '89.
              Pozostalem przez przypadek - komplikacje rodzinne i infromatyka w Polsce padla
              wtedy. Nie mialem ani grosza na start.

              Pomogli mi Amerykanie polskiego pochodzenia. Owszem zaplacilem frycowe pracujac
              za $700 na miesiac po podatkach przez rok, ale nigdy nie pracowalem
              niezawodowo. Pozniej jednak poszelem swoja droga i moje zarobki rosly z kazdym
              rokiem: $28K-$35K-$55K-$65K-$50K-$82K-$107K... i ciagle rosnie. Dorobilem
              szkoly w Stanach i dalej dorabiam. Podobnie jak pan Rysio mysle o kntaktach
              rodzinnych i zrobieniem czegos dla kraju. Oczywiscie, ze o pieniadze nie
              chodzi - chodzi o to aby ich nie brakowalo. Jak komus nie brakuje w Polsce to
              niech siedzi. Ja sam byc moze kiedys powroce, chociaz ilosc mutantow
              kryminogennych w Polsce mnie jakos nie zagrzewa do tych planow.

              Kiedys sie bardzo chcialem zaangazowac w prace dla Polski, ale po pamietnych
              wyborach Kwacha i potem jego kliki rece mi opadly. Zrozumialem, ze Polske nie
              stac na wyjscie z bagna komunistycznego i statusu republiki bananowej bo ludzie
              nie widza swiatla w koncu tunelu i daja sie tym samym warhola ciagle po dupie
              kopac. Wiezrza zlodziejowi z dobra gatka i krawatem z Wloch a nie wieza
              swojemu, ktory mowi ze nie bedzie latwo i ma krawat za 5 Zlotych ...?!A jak cos
              nie idzie to szukaja winnych wszedzie poza nimi samymi. Czuje sie w Polsce
              jak "persona non grata"...

              I w podobny sposob wielu z naszy rodakow za granica czeka na dane. A takiego
              systemu jeszcze nie wymyslono. Wyksztalcenie Polakow w wielu dziedzinach jest
              nieadekwatne do uzywanych tam technologii. Ta prawda odnosi sie jednak glownie
              do ok. 30 - 50% czolujacych firm. Reszta nie rozni sie bardzo od firm polskich
              poza lepszym rynkiem zbytu, kapitalem i dostepem do technologii. Tak wiec
              szanse sa i to realne. Oczekiwac zaduze nie nalezy, ale i nie mozna popadac w
              samozadowolenie pracujac ponizej swoich kwalifikacji.

              janusz.
              • Gość: Emka Re: do Janusza IP: 217.153.27.* 11.07.02, 10:16
                Ja również jakoś się nie identyfikuję ze społeczeństwem, które wybiera samoobronę
                do parlamentu. Wyrosłam i dojrzałam za czasów komuny. Miałam okazję "pracować"
                kiedy chyliła się ku upadkowi, ale styl bycia i życia kojarzony z pomiotami
                komunistycznymi jest mi całkowicie obrzydły. Chętnie przeniosłabym się z rodziną
                do bardziej cywilizowanego kraju, ponieważ nie boję się ciężkiej pracy i uczenia
                się i próbowania nowego. Tylko nie wiem od czego zacząć. Nie mam żadnych
                znajomych, którzy podpowiedzieliby jaki pierwszy krok powinnam wykonać.
                • Gość: janusz przepraszam za zwloke w odpowiedzi IP: *.try.wideopenwest.com 27.07.02, 08:12
                  W zaleznsci od wyksztalcenia i Twojej specjalnosci zawodowej mozesz probowac
                  ubigac sie o wyjazd do Kanady samosopnsorujac sie. Na stronach ambasady
                  kanadyjskiej powinny byc jakies infrmacje na tn tmat.

                  Inaczej mozesz zeczywisi sprobowac przyjechac do kogos kto Ci pomoze zatatowac.
                  Nie ymagaj za wiele, ale tani pokoj i informacjaplus pooc w "zachaczeniu" sie
                  czesto to wiecej niz mozna prosic. Nie jest pewno dla Ciebie nowoscia, ze w
                  Stanach wielu mieszka na lewo. Amerkanie w reczywistosci nie maja mozliwosci
                  kontrolowac imigracji skutecznie, a jako ze i kraj wielki, jak juz tu ktos sie
                  zachaczy to izostanie. Oczyiscie pozostajac nieleganie poyzj oku mozesz
                  znacznie ogranicyc szanse na powrot do USA. Ale wielu ludzi pobuje i ci wytrali
                  daja sobie rade i odkladaja pieiadze na powrot do Polski,badz zyja z nadzieja
                  na amneti, ktore co kilkanascie lat sie zdarzja.

                  Ina moziwocia sa studia. Wize studenka bylo stosunkowo latwo dostac. Musisz
                  jednak wpiac kogos n sonsora finansowegonawet gybys nie miala zamiaru
                  kontynuoac studiow a jdynie wjechac do kraju. Niedlugo te prepisy sie
                  najprawdopodoniej zaostrza ze wzgldu na 9/11/.

                  Masz wiecej pytan - daj znac. Wielu ludi tutaj jest chetnch pomodz komus kto
                  chce pomodz samemu sobie, ale jak sie moesz domyslac trudno jest oczekiac aby
                  ktos ryykowal wlasny status dla kogos na dluzsza mete.

                  janusz
                  • Gość: Emka Re: przepraszam za zwloke w odpowiedzi IP: 217.153.27.* 07.08.02, 13:24
                    Dzięki za odpowiedź i podpowiedź.
                    Pozdr.
                    • Gość: Robert praca w Stanach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.10.02, 20:17
                      Byłem teraz w Stanach przez prawie rok. Zarabiałem na utrzymanie siebie,
                      samochodu, telefonu komórkowego. Jednak nie można porównywać startu, jaki miał
                      pan Rysio kilkanaście lat temu. Po 9/11 na moich oczach wprowadzane były takie
                      ograniczenia dla illegal alienów, jak niemożność wyrobienia prawa jazdy
                      stanowego, numeru, social security (mniej lub bardziej legalnego), otworzenia
                      konta w banku czy tez zakupu "komórki". Nie jest też przyjemna świadomość, że
                      taki zwykły cop (glina z drogówki) może wyekspediować Ciebie do z powrotem do
                      Polski, jeżeli nie spodoba sie mu Twoja buźka podczas kontroli na drodze.

                      Nie mniej jednak, po 3 tygodniach beznadziejnego bujania sie w kraju zaczynam
                      zastanawiać sie nad powrotem. Dla tych, którzy boją sie jechac w ciemno i
                      zaczynać pod ścianą placzu (chicago) lub gdzieś na greenpoint polecam stronę z
                      namiarami na oferty pracy dla ludzi z papierami lub bez
                      www.jobs.xaper.com
                      Powodzenia!!!
                      • Gość: Mariuz Re: praca w Stanach IP: proxy / *.invision.com 29.10.02, 19:46
                        Nie wiem jak i gdzie sie mieszkales w satnach ale o tym policjancie to mala
                        przesada. Do momentu jak masz amerykanskie prawo jazdy nikt nigdy sie ciebie
                        nie zapyta o twoj status imigranta. Mowisz ze o prawo jazdy lub SS jest trudno -
                        widocznie byles na tyle cialapa aby nieznac sie na czym to polega. Oczywiscie
                        jak poszedles do office bez znajomosci przepisow i jezyka to zawsze wiadome ze
                        nic nie miales. Jakos przyjezdza tutaj duzo ludzi i oni maja szanse na prawo
                        jazdy, social security i pozwolenie na prace tylko ty miales jakies klopoty.
                        Pozdrawiam
                        Mariusz z New York
          • Gość: damian Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowa IP: *.euv-frankfurt-o.de 17.07.02, 12:05
            Gość portalu: Rysio napisał(a):

            > Hmm poczytalem sobie te wypowiedzi i mysle ze wiekszosc z nich zostala
            napisana
            >
            > przez osoby nie wpelni doinformowane, ktorym sie na zachodzie nie powiodlo: w
            > znalezieniu dobrej pracy, psychicznie-tesknota i frustracje zwiazane z
            trudnymi
            >
            > poczatkami, rozlaka z bliskimi, zrezygnowali na pewnym etapie poczatkowym i
            > wrocili a teraz chcieliby znowu wyjechac. A tak ogolnie to jestesmy my Polacy
            > malkontentami i lubimy zwalac na trudnosci obiektywne zamiast je
            przezwyciezac.

            Drogi Panie Rysiu. Bardzo sie ciesze ze panu sie powiodlo i ze zrealizowal pan
            swoje zyciowe marzenia. Mysle jednak, ze zbyt surowo ocenia pan ludz, ktorzy
            wyjechali za granice i im sie tam nie podobalo. Wydaje mi sie, ze dla pana
            miara sukcesu jest kariera zawodowa. Ludzie sa rozni i maja rozne potrzeby.
            Wyjazd jest pewna proba, doswiadczeniem. Uwazam, jesli komus sie nie podoba,
            albo jesli bardzo teskni za bliskimi nie oznacza to ze ten ktos jest od
            pana "gorszy".

            >
            > Ja wyjechalem do USA w 89 z trojaka dzieci w wieku 10, 12 i 14 lat, zona i
            > 3,5tys zielonych.
            > -4 lata frycowego i ciezkiej pracy jako technik zamiast stanowiska
            > inzynieryjnego, to samo zona.
            >
            > -94 kupujemy z pozyczka dom i drugi samochod, corka idzie na studia. Lepsza
            > znajomosc jezyka daje nam lepsze prace.
            >
            > 96- syn na studia , 3-i samochod. Dobry okres ekonomiczny daje nam mozliwosc
            > stawiania warunkow finansowych i poszukiwania lepszej pracy. Zona i ja
            > otrzymujemy stanowiska inzynierskie w nowych firmach.
            >
            > -98 najmlodszy idzie na studia, corka konczy i zaczyna sama splacac pozyczki
            > zaciagniete na te studia, ok 80 tys zielonych( splacila w 2 lata mieszkajac z
            > nami), 4 i 5 samochod, teraz kazdy ma swoj,
            >
            > -00 starszy syn konczy informwatyke i zaczyna splacac swoje studia, mieszka z
            > nami,
            >
            > - 01 corka wychodzi zamaz za Polaka i kupuje wlasny apartament i nowe Audi
            A6,
            > jest nas teraz 6-ro
            > - jest koniec czerwca 01, najmlodszy dostal praktyke letnia i pracuje nas 6
            > osob, laczny spodziewany przeze mnie dochod na koniec roku dla nas wszystkich
            > wyniesie ok. 350tys. zielonych brutto. Po podatkach 220tys zielonych.
            >
            > - nastepny krok to otworzyc wlasna rodzinna firme softwarowa w oparciu o ta
            > czworke mlodych i zakonczyc mojej zony prace zawodowa, niech pilnuje wnuczki
            > jak sie pojawia
            >
            > -czy chcialbym wrocic, my wracamy kazdego roku na urlopy i zakupki polskich
            > ksiazek,wyrobow rzemiosla, obrazow itp
            >
            > -jaka cene zaplacilem za to co osiagnalem?, pierwsze 4 lata ciezkiej pracy za
            > niska stawke, stresy, tesknoty i zalamania. Ale jak znasz cene i wiesz co
            > chcesz osiagnac i godzisz sie to zaplacic to pozniej jest lepiej.
            >
            > - teraz mam wolnosc finansowa mimo dlugow na dom i studia najmlodszego, oraz
            > geograficzna- moge jechac gdzie chce, celem dla mnie jest pomoc dzieciom
            > wystartowac ostro w biznesie prywatnym i samemu uzyskac wolnosc czasu, abym
            > mogl robic to co chce i kiedy chce
            >
            > -czy mi sie udalo,tu nie ma nic do udalo-nie udalo, to byla tylko ciezka
            uparta
            >
            > praca i wiedza co sie chce osiagnac...a to toja wiedzialemi pracowac to ja
            sie
            > nie boje.... tylko musze wiedziec za ile
            >
            > Chcecie ze mna pogadac, jesli nie bedzie tych listow za wiele to odpisze
            > proxima20012000@yahoo.com
          • Gość: Irek z Vancouver Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowa IP: *.3web.net 07.09.02, 20:31
            Gratulacje... Do tego wszystkiego przydalaby sie jakas inwestycja w Polsce i
            mamy przyklad jak powinien wygladac Polak wzor na emigracji. Pozdrowienia!
            • Gość: XX Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowa IP: *.proxy.aol.com 29.09.02, 22:27
              Irciu, a czy slyszales o oswiadczeniach majatkowych i innych podobnych
              podatkowych pomyslach w Polsce. Zbyt bliski kontakt z krajem moze skonczyc sie
              ruina. Pomysl, zamiast cos innym zaproponujesz.
              Pozdr.
          • Gość: Ewcia do Rysia : 50 tys/rok to malo... IP: *.client.attbi.com 09.10.02, 05:16
            Zdaje spobie sprawe, ze skonczyles
            studia w Polsce, ale $50 tys/ rok to malo. Ja jestem sporo mlodsza i zarabiam
            wiecej niz 2x wiecej.

            No ale musze Ci pogratulowac, ze dzieci daja do wspolnej kasy, nawet jesli tak
            duzo nie zarabiaja. Rzeczywistosc jest czesto inna, i wiekszosc rodzicow
            amerykanskich nawet nie wie ile zarabiaja ich dzieci. A dziadki musza same
            zbierac na emeryture.

            -Ewcia

            Gość portalu: Rysio napisał(a):

            > Hmm poczytalem sobie te wypowiedzi i mysle ze wiekszosc z nich zostala
            napisana
            >
            > przez osoby nie wpelni doinformowane, ktorym sie na zachodzie nie powiodlo:
            w
            > znalezieniu dobrej pracy, psychicznie-tesknota i frustracje zwiazane z
            trudnymi
            >
            > poczatkami, rozlaka z bliskimi, zrezygnowali na pewnym etapie poczatkowym i
            > wrocili a teraz chcieliby znowu wyjechac. A tak ogolnie to jestesmy my
            Polacy
            > malkontentami i lubimy zwalac na trudnosci obiektywne zamiast je
            przezwyciezac.
            >
            > Ja wyjechalem do USA w 89 z trojaka dzieci w wieku 10, 12 i 14 lat, zona i
            > 3,5tys zielonych.
            > -4 lata frycowego i ciezkiej pracy jako technik zamiast stanowiska
            > inzynieryjnego, to samo zona.
            >
            > -94 kupujemy z pozyczka dom i drugi samochod, corka idzie na studia. Lepsza
            > znajomosc jezyka daje nam lepsze prace.
            >
            > 96- syn na studia , 3-i samochod. Dobry okres ekonomiczny daje nam mozliwosc
            > stawiania warunkow finansowych i poszukiwania lepszej pracy. Zona i ja
            > otrzymujemy stanowiska inzynierskie w nowych firmach.
            >
            > -98 najmlodszy idzie na studia, corka konczy i zaczyna sama splacac pozyczki
            > zaciagniete na te studia, ok 80 tys zielonych( splacila w 2 lata mieszkajac
            z
            > nami), 4 i 5 samochod, teraz kazdy ma swoj,
            >
            > -00 starszy syn konczy informwatyke i zaczyna splacac swoje studia, mieszka
            z
            > nami,
            >
            > - 01 corka wychodzi zamaz za Polaka i kupuje wlasny apartament i nowe Audi
            A6,
            > jest nas teraz 6-ro
            > - jest koniec czerwca 01, najmlodszy dostal praktyke letnia i pracuje nas 6
            > osob, laczny spodziewany przeze mnie dochod na koniec roku dla nas
            wszystkich
            > wyniesie ok. 350tys. zielonych brutto. Po podatkach 220tys zielonych.
            >
            > - nastepny krok to otworzyc wlasna rodzinna firme softwarowa w oparciu o ta
            > czworke mlodych i zakonczyc mojej zony prace zawodowa, niech pilnuje wnuczki
            > jak sie pojawia
            >
            > -czy chcialbym wrocic, my wracamy kazdego roku na urlopy i zakupki polskich
            > ksiazek,wyrobow rzemiosla, obrazow itp
            >
            > -jaka cene zaplacilem za to co osiagnalem?, pierwsze 4 lata ciezkiej pracy
            za
            > niska stawke, stresy, tesknoty i zalamania. Ale jak znasz cene i wiesz co
            > chcesz osiagnac i godzisz sie to zaplacic to pozniej jest lepiej.
            >
            > - teraz mam wolnosc finansowa mimo dlugow na dom i studia najmlodszego, oraz
            > geograficzna- moge jechac gdzie chce, celem dla mnie jest pomoc dzieciom
            > wystartowac ostro w biznesie prywatnym i samemu uzyskac wolnosc czasu, abym
            > mogl robic to co chce i kiedy chce
            >
            > -czy mi sie udalo,tu nie ma nic do udalo-nie udalo, to byla tylko ciezka
            uparta
            >
            > praca i wiedza co sie chce osiagnac...a to toja wiedzialemi pracowac to ja
            sie
            > nie boje.... tylko musze wiedziec za ile
            >
            > Chcecie ze mna pogadac, jesli nie bedzie tych listow za wiele to odpisze
            > proxima20012000@yahoo.com
        • Gość: sharky JA CHCE I PRACUJE IP: *.hg.mdip.bt.net 16.07.01, 17:23
          Zawsze chcialem wyjechac za granice i pracowac tu. Udalo mi sie znalezc prace w
          biurze architektonicznym a ostatnio zalozylem wlasna firme. Nie dziwie sie ze
          Polacy nie chca wyjezdzac: wielu z nich nie przystosowuje sie dobrze do
          warunkow emigracji a wszystko sie zaczyna od braku znajomosci jezyka. Potem sa
          problemy ze znalezieniem pracy. Wiekszosc Polakow (przynajmniej w Anglii)
          pracuje na nisko kwalifikowanych stanowiskach. Ci ktorych znam chca wrocic do
          Polski jak najszybciej. Ludzi pracujacych w swoich zawodach jest niewielu i
          dziwi to wszystkich jak mowie ze pracuje jako architekt a nie zmywacz garow.
          • Gość: ewula Re: JA CHCE I PRACUJE IP: 217.168.133.* 16.09.02, 14:23
            Gość portalu: sharky napisał(a):

            > Zawsze chcialem wyjechac za granice i pracowac tu. Udalo mi sie znalezc prace
            w
            >
            > biurze architektonicznym a ostatnio zalozylem wlasna firme. Nie dziwie sie ze
            > Polacy nie chca wyjezdzac: wielu z nich nie przystosowuje sie dobrze do
            > warunkow emigracji a wszystko sie zaczyna od braku znajomosci jezyka. Potem
            sa
            > problemy ze znalezieniem pracy. Wiekszosc Polakow (przynajmniej w Anglii)
            > pracuje na nisko kwalifikowanych stanowiskach. Ci ktorych znam chca wrocic do
            > Polski jak najszybciej. Ludzi pracujacych w swoich zawodach jest niewielu i
            > dziwi to wszystkich jak mowie ze pracuje jako architekt a nie zmywacz garow.

            podziwiam podziwiam i gratuluje!!!!
            naprawde!
            w tym roku skonczylam studia- architekture oczywiscie i szukam pracy. ja
            naprawde chce pracowac i w tej chwili jest mi naprawde bez roznicy gdzie. nie
            raz pracowalam na tzw. zachodzie wiec mozna powiedziec ze jestem sobie "kobieta
            pracujaca i zadnej pracy sie nie boje". jest tylko jedno ale: jak. bo tak
            faktycznie szukam pracy i jak wiadomo najbardziej interesuje mnie taka w ktorej
            moge sie jakos wykazac( nie cierpie bezczynnosci) cos robic i wiem jaki jest
            tego cel: rozwijanie sie doksztalcanie czy jakkolwiek to zwac... wiem i
            doskonale zdaje sobie z tego sprawe ze na tzw. poczatku trzeba mnostwo robic i
            sie napracowac zeby cos osiagnac- nic za nic. co z tego jesli szukam pracy i
            nic ne moge znalezc. caly czas chodzi albo o wize, albo o zbyt mala praktyke
            itd. a ja przeciez nie zadam pensji architekta z 10letnim stazem! i w koncu
            gdzies te praktyke trzeba zdobyc... w tej chwili szukam pracy i w irlandii i
            anglii i wszedzie co mi wpadnie tylko pod reke zeby zaczac cos tak "naprawde"
            robic. i nic. mam nadzieje ze starczy mi uporu i sily do walki o to czego tak
            naprawde chce. w tej chwili coraz blizsza jestem decyzji wyjazdu tak w ciemno-
            tyle tylko ze jeszcze sie boje. juz chyba wolalabym na poczatku miec
            tzw. "cokolwiek" byleby tylko moc sie utrzymac i szukac dalej. a wiadomo na
            miejscu szukac latwiej. moze ktos ma jakies doswiadczenia z szukaniem pracy za
            granica, moze jakies namiary na miejsca gdzie jakies zajecie mozna znalezc.
            bede niesamowicie wdzieczna, bo mi sie juz pomysly koncza... no to powodzenia
            zycze wszystkim takim ( i nie tylko ) jak ja!
            mozna do mnie napisac na priv: cool_ewula@interia.pl
        • Gość: lechuk Bo sie w Polsce czuje dobrze IP: *.UK.HIBM.HSBC / 62.189.12.* 05.07.02, 15:54
          Studiowalem przez rok w Londynie. W tym czasie poznalem wielu ludzi i studentow
          i pracujacych, tubylcow i obcokrajcow. Mam z tego okresu bardzo mile
          wspomnienia. Ale po roku pobytu wierzcie mi czlowiek bardzo teskni za krajem.
          Nie tym krzyczaczym z gazet i ekranow o kryzysie, bezrobociu i zlodziejstwie.
          Ale tym zwiazanego z przyjaciolmi, rodzina.
          Obecnie pracuje, mam zone i dwojke dzieci. Ulozylem sobie zycie zarowno
          osobiscie jaki i zawodowo (takze finansowo). Jestem po prostu zadowolony. Mam
          wplyw na wiele spraw w moim zyciu, moge wkurzac sie wreszcie na politykow ale
          mam tez prawo glosu w wyborach. Jak uzbieram kase to jade do Grecji, jak troche
          mniej to nad morze. Osiagnalem pewien poziom stabilizacji i zaden dodatkowy
          samochod, wiekszy dom, itp. itd nie zmieni juz diametralnie mojej sytuacji. Ja
          po prostu mysle o wyjezdzie za granice tylko w kategoriach urlopowych, no
          ewentualnie podroz sluzbowa i nie dluzej niz 1 miesiac.
      • Gość: TYP Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.we.mediaone.net 07.06.01, 13:26
        Gość portalu: jasiek napisał(a):

        > Moja firma (z siedziba w Niemczech) od dwoch lat szuka dobrze wyksztalconych sp
        > ecjalistow (inzynier,
        > dwa jezyki obce) , ogloszenia poszly do Wyborczej i innych czasopism, i nikt si
        > e nie zglosil.
        > Czy Polacy juz nie chca pracowac za granica? A moze w Niemczech nie chca? Nie c
        > hca sie
        > przeprowadzac, czy tez wszyscy ktorzy mieli wyjechac juz wyjechali? Moze sa jki
        > es inne powody?
        >
        > jasiek.


        No bo sie nie oplaca juz z Polski wyjezdzac mimo ze jest straszne bezrobocie ale
        dla fachowcow praca zawsze jest. To co placa w Polsce jest juz zupelnie
        porownywalne do tego co placa gdzie indziej na zachodzie (a jak i mniej to i tak
        za ta forse co placa w Polsce jak sie zyje w Polsce to mozna kupic tyle samo co
        gdzie indziej). Bedac np. w takiej W-wie czlowiek ma do wyboru cos kolo 30
        megamarketow, z 10 multiplexow, kilka shopping malli (i co miesiac nowe sie
        otwieraja). Zyje jest bardziej dynamiczne w Polsce, czlowiek jest dookola ludzi i
        kumpli ktorych zna.

        Zreszta do niemiec to ja bym nie jechal nawet za gruba forse, nie lubie ich i
        mysle ze wiekszosc Polakow tez nie lubi niemcow.



        • Gość: DAMIAN PRZECZYTAJCIE 3-CI OD GORY "Rysio" z 22.06.01 TEN FACET WIEDZIAL PO IP: 12.11.145.* 27.06.01, 19:01
          Chyba sie zdecyduje, tutaj za piec lat splace moze samochod i co dalej?
        • Gość: Mat moje powody pracy w PL IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.09.01, 04:02
          Gość portalu: TYP napisał(a):
          > Zreszta do niemiec to ja bym nie jechal nawet za gruba forse, nie lubie ich i
          > mysle ze wiekszosc Polakow tez nie lubi niemcow.

          Masz tylko uprzedzenia.
          Niemcy ludzie tak jak wszędzie są i dobrzy i ci niemyślący (m.in. uprzedzenia)
          Poznałem i takich i takich i mam przyjaciół Niemców itd.
          Nie chcę pracować za granicą dlatego bo:
          1. Ja mam dewizę życiową: tak czy inaczej trzeba pracować a po przeliczeniu
          zarobków siły i nabywczej to zawsze wychodzi:
          trzeba opłacić czynsz/kredyt, wydać na jedzenie, ubranie trochę na rozrywkę
          i coś tam odłożyć. Więc wolę to robić w PL
          2. Ja (29) i żona (27) mamy jak na nasze warunki przyzwoitą pracę i zarobki (zona
          prawnik, ja w dziale handlowym zarobki: ja i ona po oko 4.000zł brutto/mies w Wa-
          wie
          3. Ważniejsze jest dla nas "być niż mieć" więc nie musimy mieć nowego samochodu
          (na razie jest nam niepotrzebny, więc nie mamy żadnego, a jeśli będzie to kupimy
          jakiś używany paroletni. Wakacje lepiej spędzamy na działce niz na zatłoczonej
          plaży gdzieś np w Grecji. (byliśmy tydzień w Grecji, ale nie na plaży tylko
          zwiedzaliśmy sobie cała okolicę)
          4. Znajomi, itd
          5. + być może jeszcze parę powodów, ale o 4 nad ranem to już nie myślę. :-)
        • Gość: Emka Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowa IP: 217.153.27.* 11.07.02, 10:37
          Gość portalu: TYP napisał(a):

          >
          > No bo sie nie oplaca juz z Polski wyjezdzac mimo ze jest straszne bezrobocie al
          > e
          > dla fachowcow praca zawsze jest. To co placa w Polsce jest juz zupelnie
          > porownywalne do tego co placa gdzie indziej na zachodzie (a jak i mniej to i ta
          > k
          > za ta forse co placa w Polsce jak sie zyje w Polsce to mozna kupic tyle samo co
          >
          > gdzie indziej). Bedac np. w takiej W-wie czlowiek ma do wyboru cos kolo 30
          > megamarketow, z 10 multiplexow, kilka shopping malli (i co miesiac nowe sie
          > otwieraja). Zyje jest bardziej dynamiczne w Polsce, czlowiek jest dookola ludzi
          > i
          > kumpli ktorych zna.
          >
          > Zreszta do niemiec to ja bym nie jechal nawet za gruba forse, nie lubie ich i
          > mysle ze wiekszosc Polakow tez nie lubi niemcow.
          >
          > Sentymenty z I i II wojny?

          Pomijając "atak niemieckich najeźdźców"... nie wydaje Ci się to dziwne, że tak
          szybko urośli w potęgę gospodarczą, płacąc odszkodowania wojenne? A może są
          pracowici, uczciwi i dobrze zorganizowani...? Zastanwiające były różnice pomiędzy
          rozwojem gospodarczym Niemiec wsch. i zachodnich do momentu zjednoczenia... A
          poza tym nie chodzi w tej debacie o to ile można kupić tu i ówdzie, tylko o pewną
          wolność wyboru i tego, co tak naprawdę jako Polacy łatwiej akceptujemy, a co
          trudniej.
      • Gość: MISSKITY Kogo konkretnie szukasz i w jkaim mieście? IP: 62.233.128.* 07.06.01, 14:03
        Znam biegle angielski, niemiecki, troche hiszpański no i polski! Jestem na
        ostatnim roku handlu zagranicznego (specjalizacja marketing, mój chłopak
        mieszka w Stuttgarcie i tam pracuje. Czy masz mi coś do zaoferowania?
        • Gość: jasiek Re: Kogo konkretnie szukasz i w jkaim mieście? IP: 172.27.44.* / 212.222.117.* 07.06.01, 14:47
          misskitty,

          poszukiwani sa inzynierowie, albo doktorzy, niekoniecznie z doswiadczeniem, w roznych dziedzinach
          fizyki i mechaniki, ze znajomoscia co najmniej 2 z 3 jezykow "europejskich" (ang. franc. niem) i checia
          nauczenia sie trzeciego. Tak ze niestety nie jest to oferta dla ludzi po handlu zagranicznym czy
          jezykoznawstwie.

          Dodatkowo widze juz z dwoch pozostalych postow, ze chyba ludzie znaja odpowiedz - tu gdzie jestem
          (Monachium) nie ma takich fajnych supermarketow jak w Warszawie, a placa tez jest na poziomie
          (porownujac sile nabywcza, nie czyste "netto") srednim, do tego odosobnienie, moze to wszystko razem
          powoduje ze specjalisci nie sa chetni opuszczac kraj. Chociaz slysze ze bezrobocie coraz wieksze? W
          Niemczech nie pracuje sie "na wczoraj", spokojna, regularna praca, to nie neci?

          Pozdrawiam , ale chetnie poczytam jeszcze o innych powodach.

          ps. rzeczywiscie ludzie tak nie lubia Niemcow? To tacy mili ludzie, uprzejmi, zyczliwi, tolerancyjni i nie
          kradna. Moze w Polsce mamy (macie) jakies falszywe wyobrazenie o tym kraju?

          Jasiek
          • Gość: mum Re: Kogo konkretnie szukasz i w jkaim mieście? IP: *.pressmedia.com.pl 07.06.01, 22:47
            Nasze bezrobocie tworzą ludzie bez wykształcenia, z małych miejscowości,
            kobiety po czterdziestce. Naprawdę wysokiej klasy specjaliści z 2-3 językami
            mogą sobie wybierać wśród ofert, mogą sobie wybrać pracodawcę, który nie drze
            się "to miało być na wczoraj". Oni mają Warszawę, tam bezrobocia nie ma.
            • Gość: lulu Re: Kogo konkretnie szukasz i w jkaim mieście? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.01, 23:50
              Mam wrażenie czytając Twoją wypowiedź, że w Polsce połowo ludzi to kretyni nie
              nadający się do pracy. Według Twojej wypoeiedzi tylko ludzie wykształceni (mam
              studia) i znający dwa (lepiej trzy i więcej) języki obce (a może wreszcie
              ludzie nauczycie się języka polskiego - same błędy są w Waszych wypowiedziach)
              mogą znaleźć pracę w Polsce. Nie daj Boże jeszcze do tego być KOBIETĄ po
              czterdziestce. Koszmar - odechciewa się wszystkiego. Przecież to nie wina tych
              ludzi, że żyli w innej "czasoprzestrzeni". Nie każdy jest tak elastyczny, żeby
              w ciągu pół roku przekwa;ifikować się na np. handlowca (czytaj wciskacza kitu)
              lub kogoś innego. Sama jestem bezrobotną księgową, po 30-tce, ze studiami i
              uważam, że bardzo dobrą znajomością obsługi komputera + prawo jazdy. I co mam
              ze sobą zrobić kiedy w szkole uczono mnie języka rosyjskiego, a moich rodziców
              nie było stać na kursy językowe? Pociąć się, bo zjadam PKB a go nie wytwarzam?

              A Niemcy są naprawdę KULTURALNYM państwem pod warunkiem, że siedzą u siebie a
              nie np. na naszych mazurach (wiem z doświadczenia). Gdybym znała język
              niemiecki chętnie bym wyjechała.
            • Gość: maja Re: Kogo konkretnie szukasz i w jkaim mieście? IP: 195.117.243.* 08.06.01, 11:27
              Mum, skąd Ty czerpiesz takie informacje???!!! Przecież to bzdura!!! Ludzie z wyższym wykształceniem to nie tylko
              ekonomisc z doswiadczeniem. Sa też humanisci i absolwenci (bez względu na kierunkek studiów). Oni również
              dosyć licznie zasilają szeregi bezrobotnych. Nie mówiąc już o absolwentach szkół srednich - także
              zawodowych. Ich też uważasz za ludzi bez wykształcenia?! Poza tym problemy ze znalezieniem pracy mają też
              kobiety po 30-tce, a nie tylko po 40-tce.
              Gratuluję optymizmu
              • Gość: mum Do lulu i maja IP: *.pressmedia.com.pl 08.06.01, 17:51
                Trochę za bardzo mnie objechałyście. Moja wypowiedź miała na celu wyjaśnienie
                jasiowi poszukującemu wykwalifikowanych inżynierów z językami, że wśród
                bezrobotnych ich nie znajdzie. Tylko tyle. To było tylko odniesienie się do
                jasiowej nieznajomości tematu, bo on chyba nie zdaje sobie sprawy, że takich
                osób jak on poszukuje bardzo wielu pracodawców, to nie specjaliści są zwalniani
                i nie oni powiększają stopę bezrobocia w Polsce. Nie ma w moim tekście ani
                jednego słowa, które świadczyłoby o pogardzie dla bezrobotnych ani sugestii, że
                oni sami są sobie winni. Taka struktura bezrobocia znajduje się w każdych
                danych statystycznych, to nie jest mój wymysł. Gdyby jasiek poszukiwał
                nauczycielek historii lub nauczania początkowego to chętnych do wyjazdu byłoby
                mnóstwo, te właśnie zawody są najliczniej reprezentowane wśród bezrobotnych
                magistrów. Doskonale wiem jak to jest być bezrobotnym magistrem ze znajomością
                rosyjskiego, mam zaliczony rok takiego kiblowania i wkurzania się na dobre rady
                typu "uwierz w siebie, myśl pozytywnie, przecież masz wykształcenie, talent, to
                niemożliwe żeby nikt cię nie chciał..." że jest możliwe to ja wiem i
                wykształcenie czy ambicja to dla potencjalnego pracodawcy g. znaczy, zwłaszcza
                jak się jest kobietą. Dziwne, że zrozumiałyście moją wypowiedź zupełnie
                opacznie, jeżeli już kogoś obwiniam o gigantyczne bezrobocie i jego chorą
                strukturę, to system a nie samych bezrobotnych.
                • Gość: bodek Re: Do lulu i maja IP: *.CHEM.CWRU.Edu 09.07.02, 01:04
                  A ja to gips. Prosze bardzo - wyksztalcony inzynier - biegle angielski i hiszpanski - doktorat - publikacje - szukalem
                  pracy dwa lata - zero efektu.
                  Trzasnalem dzwiami i wyjechalem do USA. Nie narzekam ale to przymus nie wybor.
              • Gość: student Re: Kogo konkretnie szukasz i w jkaim mieście? IP: 192.168.26.* / 149.156.96.* 21.06.01, 01:31
                Gość portalu: maja napisał(a):

                > Mum, skąd Ty czerpiesz takie informacje???!!! Przecież to bzdura!!! Ludzie z wy
                > ższym wykształceniem to nie tylko
                > ekonomisc z doswiadczeniem. Sa też humanisci i absolwenci (bez względu na kieru
                > nkek studiów). Oni również
                > dosyć licznie zasilają szeregi bezrobotnych.

                bardzo licznie :) w jakis 10 procentach ...

                > Nie mówiąc już o absolwentach szkó
                > ł srednich

                licealisci w 20

                > - także
                > zawodowych.

                oni w pozostalych 70 %

                > Ich też uważasz za ludzi bez wykształcenia?!

                tak, po zawodowce ma sie wyksztalcenie podstawowe i zwykle nie umie sie
                poslugiwac nawet ojczystym jezykiem ... nie wiem, dlaczego wypisujesz takie
                rzeczy, ale wedlug badan sprzed pieciu lat w Polsce mamy 80% wtornych
                analfabetow ... o tepocie spoleczenstwa swiadcza takze wyniki wyborow poprzednich
                i przyszlych :-)

                > Gratuluję optymizmu

                gratuluje trzezwiego spojrzenia na rzeczywistosc ... z drugiej strony zeby dostac
                prace ze wzgledu na wyksztalcenie trzeba sie przeprowadzic do duzego miasta
                niekoniecznie na scianie wschodniej ...

                podrowienia
          • Gość: iza Re: Kogo konkretnie szukasz i w jkaim mieście? IP: *.dip.t-dialin.net 08.06.01, 16:15
            Mieszkam od 17 lat w Niemczech.Tutaj poszukiwani sa specjalisci w
            telekomunikacji, informatycy z duzym doswiadczeniem. Znajomosc obcych jezykow
            jest oczywista. Niemcy sa narodem dosc zimnym i z rezerwa dla Polakow.
            Jezeli jednak kogos poznaja sa dobrymi kumplami, tolerancyjni, przyjacielscy a
            takze sluza pomoca w razie potrzeby. Nie lubia cwaniactwa bo z natury sami sa
            uczciwi.
            Zyje sie tu moze mniej dynamicznie niz w Polsce, gdzie sie wiele rozwija i
            zmienia ale za to spokojniej i bezpiecznie.
            • Gość: jasiek czy wszystkim inzynierom w polsce sie tak dobrze powodzi? IP: *.proxy.aol.com 09.06.01, 19:06
              Witam,

              Nie zamierzam wywolywac wilka z lasu czyli dyskusji o powodach bezrobocia w
              Polsce, natomiast zdziwilo mnie ze nikt z 40milionowego kraju nie jest
              zainteresowany praca inzyniera w kraju obok, w dodatku stabilnego, o kulturze
              socjalnej i za godziwa pensje.
              Zgadzam sie z Wami ze osoby z takimi zdolnosciami jakie sa przez moja firme
              poszukiwane, bez trudu znajda dobra prace w Warszawie, spedzilem tam troche
              czasu, ale z pewnoscia dla ludzi spoza Warszawy bylaby to propozycja
              atrakcyjna, natomiast nie zglosil sie nikt, chodzilo przeciez o przeslanie c.v.
              Myslicie ze duzo inzynierow w Polsce zna dwa jezyki "zachodnie"? Moze to jest
              powodem?
              Innym moim domyslem jest, ze moze ci ktorzy chcieli pracowac za granica juz tam
              po prostu sa. Ale co ze studentami? Doswiadczenie nie bylo wymagane.
              Nadal nie jestem pewien dlaczego nikt sie nie zglosil. W rozmowach z ludzmi bez
              studiow i bez znajomosci jezyka ciagle pada tesknota za praca w Niemczech,
              tymczasem ci ktorzy naprawde moga znalezc bez problemu prace, nie sa nia
              zainteresowani. Bardzo dziwne,

              Pozdrawiam,
              jasiek
              • Gość: student Re: czy wszystkim inzynierom w polsce sie tak dobrze powodzi? IP: 192.168.26.* / *.uci.agh.edu.pl 21.06.01, 02:06
                Gość portalu: jasiek napisał(a):
                > Nie zamierzam wywolywac wilka z lasu czyli dyskusji o powodach bezrobocia w
                > Polsce

                tu nie ma co wywolywac, po prostu polska jest nadal biednym krajem z ogromnym
                odsetkiem emerytow co wplywa na styl rzadzenia i tempo reform :) jeszcze wiele
                wody w Wisle (i innych rzekach takze :) uplynie nim na emerytury pojda ludzie
                (nie)wyksztalceni w komunizmie na potrzeby przemyslu z minionej epoki ...
                dochodza dodatkowo rosnace roznice w zamoznosci pomiedzy regionami

                > natomiast zdziwilo mnie ze nikt z 40milionowego kraju nie jest
                > zainteresowany praca inzyniera w kraju obok, w dodatku stabilnego, o kulturze
                > socjalnej i za godziwa pensje.

                z mlodej gwardii nikt o zdrowych zmyslach nie pozwoli sie ani razu nazwac
                polaczkiem lub doznac jakiegokolwiek innego upokorzenia co jest bardzo
                prawdopodobne ze wzgledu na opinie wyrobiona nam u niemcow przez zlodziei
                samochodow, popularnosc ruchow narodowych i wysokie bezrobocie w Niemczech (sam
                bedac w chorwacji spotkalem sie z sytuacja kiedy tylko wiek aryjczykia
                powstrzymal mnie od rzucenia nim o sciane :)

                > Zgadzam sie z Wami ze osoby z takimi zdolnosciami jakie sa przez moja firme
                > poszukiwane, bez trudu znajda dobra prace w Warszawie, spedzilem tam troche
                > czasu, ale z pewnoscia dla ludzi spoza Warszawy bylaby to propozycja
                > atrakcyjna, natomiast nie zglosil sie nikt, chodzilo przeciez o przeslanie c.v.

                ja osobiscie uwazam, ze pieniadze sa na zycie, natomiast wyjazd do Niemiec jest
                juz oznaka zycia dla pieniedzy ...

                > Myslicie ze duzo inzynierow w Polsce zna dwa jezyki "zachodnie"? Moze to jest
                > powodem?

                z mlodych 90%, ze starych ale nawet najlepszych fachowcow niewielu, bo zyli w
                innych czasach i znali "wschodnie", po 20 latach nieuzywania juz nie znaja nawet
                tych ... po drugie oni juz sie w zyciu ustabilizowali i nie maja po co jechac ...

                > Innym moim domyslem jest, ze moze ci ktorzy chcieli pracowac za granica juz tam
                > po prostu sa.

                a polsce pozostali sami debile bez ambicji ?

                > Ale co ze studentami? Doswiadczenie nie bylo wymagane.

                studenci studiuja ! ja jestem na ostatnio popularnym kierunku :) i w wieku 21 lat
                zarabiam do reki dwie srednie krajowe uzyskam pelniejsze doswiadczenie na
                bezplatnej polskiej uczelni a nawet nie majac pracy do konca studiow bym nie
                wyjechal ...

                > Nadal nie jestem pewien dlaczego nikt sie nie zglosil.

                bo takie same oferty zlozyly takie kraje jak USA, Anglia, Francja i to chyba juz
                jest powod ze twojej firmie jako jednej z wielu majacych deficyt w zatrudnieniu
                sie nie udalo ... moze nie daliscie odpowiedniej nagrody za to, ze ktos rzuca
                dotychczasowe zycie i wyjezdza ...

                > W rozmowach z ludzmi bez
                > studiow i bez znajomosci jezyka ciagle pada tesknota za praca w Niemczech,

                bo u nas jest poki co bieda i nedza dla wiekszosci spoleczenstwa ... jakbys nie
                mial za co zyc to tez bys pojechal, a ludzie z zawodowka to 80% bezrobotnych ...

                > tymczasem ci ktorzy naprawde moga znalezc bez problemu prace, nie sa nia
                > zainteresowani. Bardzo dziwne,

                byloby niedobrze, gdyby wszyscy wyksztalceni ludzie opuszczali tonacy okret i
                wiali na zachod ... jezeli nie wiesz o czym mowie, to oprocz jezyka nie mamy ze
                soba nic wspolnego ...

                > Pozdrawiam,
                > jasiek

                pozdrawiam
              • Gość: Ola Re: czy wszystkim inzynierom w polsce sie tak dob IP: 195.94.219.* 16.08.02, 23:10
                Gość portalu: jasiek napisał(a):

                Witam,

                > Nie zamierzam wywolywac wilka z lasu czyli dyskusji o powodach bezrobocia w
                > Polsce, natomiast zdziwilo mnie ze nikt z 40milionowego kraju nie jest
                > zainteresowany praca inzyniera w kraju obok, w dodatku stabilnego, o kulturze
                > socjalnej i za godziwa pensje.
                [..]

                To może odpowiem Ci według mojego przykładu.
                Mam wyższe studia (informatyka), jestem w trakcie doktoratu, który niebawem już
                kończe, pracuje jako specjalista do spraw bezpieczeństwa systemów Unix'owych
                z kilkuletnim doświadczeniem w dość dużej firmie na pomorzu (nie w Warszawie),
                zarabian duże pieniądze.
                Znam biegle dwa języki obce (zachodnio-europejskie <modne tutaj słowo>).
                Na brak ofert pracy nie narzekam nawet mając stabilną pracę, to samo tyczy
                się mojego męża. I powiedz mi po co mam jechać do Niemiec pracować?
                Bo w Niemczech właśnie takich jak ja chcą, a tacy mają prace w Polsce.
                Pomijając już fakt, że nie zapłacą mi takich samych pieniędzy jak niemcowi
                na tym samym stanowisku, oraz tam miałabym dużo mniejsze szanse na awans.
                Mam kilku znajomych którzy pojechali tam właśnie do pracy i bardzo szybko
                wrócili, bo tutaj są u siebie. Jak Niemcy tak bardzo chcą polskich pracowników
                to niech zatrunią tych co nie mają pracy w Polsce, a nie ostrzą pazurki
                na wysoko wykwalifikowaną kadre specjalistyczną bez której Polska nie ruszy
                sama do przodu.

                Pozdrawiam,
                Aleksandra
              • Gość: S. Radomski Re: czy wszystkim inzynierom w polsce sie tak dob IP: *.gsi.de 26.08.02, 16:22
                Gość portalu: jasiek napisał(a):

                > Myslicie ze duzo inzynierow w Polsce zna dwa jezyki
                "zachodnie"? Moze to jest
                > powodem?

                W naukach inzynieryjnych obowiazujacym jezykiem jest
                angielski, a znajomosc dodatkowego jezyka jest sporym
                problemem (sam jestem tego przykladem).

                Gdzie ukazalo sie ogloszenie - czy w pismie skierowanym
                do inzynierow czy do "ogolnego worka" ?
              • Gość: gibon Re: czy wszystkim inzynierom w polsce sie tak dob IP: *.medicomp.com.pl 04.09.02, 13:47
                Dziwne ???
                A nie pomyslales ze nie dla wszystkich Niemcy sa takim krajem obiecanym jak
                wydaje mi sie dla ciebie sa. Inzynier spelniajacy Twoje wymagania spokojnie
                znajdzie dobra prace w polsce, wiec po co wyjezdzac ???
              • Gość: denin Re: czy wszystkim inzynierom w polsce sie tak dob IP: 2.4.STABLE* / 192.168.34.* 06.09.02, 21:37
                Ja znam język niemiecki, angielski, trochę rosyjski,
                ostatnio próbuje się uczyć serbskiego. Ukończyłem
                Politechnikę Częstochowską, jestem mgr.inż Informatykiem
                spec. informatyka w procesach przemysłowych, kończę
                pisać pracę dyplomową ze studium podyplomowego
                Przedsiębiorstwo na rynku międzynarodowym (w jęz.
                niemieckim). Posiadam certyfikaty Autodesku, praktykę
                m.in przy budowie sieci komputerowych, sam administruje
                ostatnio siecią, potrafie konfigurować serwery Linuxowe
                itp. Znam się na elektronice cyfrowej : Jako pracę
                dyplomową zbudowałem sterownik procesu chłodzenia na
                mikrokontrolerze Atmel AT90S8535 i z wykorzystaniem
                karty Advantech do wizualizacji procesu, programuje w
                Delphi/C++ Builderze ....
                Moja strona z CV -> www.hej.luzik.pl
                Proszę o propozycje pracy w Polsce lub za jej granicami.
              • Gość: krzyś Re: czy wszystkim inzynierom w polsce sie tak dob IP: 217.153.88.* 18.11.02, 17:13
                Gość portalu: jasiek napisał(a):

                > Witam,
                >
                > Nie zamierzam wywolywac wilka z lasu czyli dyskusji o powodach bezrobocia w
                > Polsce, natomiast zdziwilo mnie ze nikt z 40milionowego kraju nie jest
                > zainteresowany praca inzyniera w kraju obok, w dodatku stabilnego, o kulturze
                > socjalnej i za godziwa pensje.
                > Zgadzam sie z Wami ze osoby z takimi zdolnosciami jakie sa przez moja firme
                > poszukiwane, bez trudu znajda dobra prace w Warszawie, spedzilem tam troche
                > czasu, ale z pewnoscia dla ludzi spoza Warszawy bylaby to propozycja
                > atrakcyjna, natomiast nie zglosil sie nikt, chodzilo przeciez o przeslanie
                c.v.
                > Myslicie ze duzo inzynierow w Polsce zna dwa jezyki "zachodnie"? Moze to jest
                > powodem?
                > Innym moim domyslem jest, ze moze ci ktorzy chcieli pracowac za granica juz
                tam
                >
                > po prostu sa. Ale co ze studentami? Doswiadczenie nie bylo wymagane.
                > Nadal nie jestem pewien dlaczego nikt sie nie zglosil. W rozmowach z ludzmi
                bez
                >
                > studiow i bez znajomosci jezyka ciagle pada tesknota za praca w Niemczech,
                > tymczasem ci ktorzy naprawde moga znalezc bez problemu prace, nie sa nia
                > zainteresowani. Bardzo dziwne,
                >
                > Pozdrawiam,
                > jasiek

                Wcale nie dziwie się, że nie ma chetnych do wyjazdu. A powód jest taki, że
                niewielu dobrych inżynierów zna dobrze dwa języki. Jeżeli już to jeden i jest
                to przeważnie angielski. Niemiecki wśród inżynierów nie jest niestety
                popularnym językiem. Poza tym jeżeli ktoś jest jest dobrym fachowcem to
                większośc czasu poświęca na dokształcanie się w swojej dziedzinie a nie w
                znajomości języków. Na to nie ma już czasu. Gdyby tak bardzo zależało niemcom
                na dobrych inżynierach to zafundowaliby kurs języka i po pół roku mieliby dwa w
                jednym. A ci inżynierowie którzy znają po pięć języków zwykle są kiepskimi
                fachowcami (nie jest to reguła), ponieważ nauka języków wymaga mnóstwo czasu i
                wysiłku. Ale ponieważ nie ma tak dobych fachowców, żeby umijętności
                inżynierskie zweryfikować przy rozmowie o pracę, więc do pracy zwykle przyjmuje
                się tych co niewiele potrafią, ale za to znają ileś tam języków. A potem za
                kilku takich "elokwentnych" musi pracować 1 inżynier.
                • legal.alien Re: czy wszystkim inzynierom w polsce sie tak dob 19.11.02, 07:33
                  Masz sporo racji.
          • jpb Mozna prosic o szczegoly? 16.07.01, 11:53
            Gość portalu: jasiek napisał(a):

            > misskitty,
            >
            > poszukiwani sa inzynierowie, albo doktorzy, niekoniecznie z doswiadczeniem, w r
            > oznych dziedzinach
            > fizyki
            Jestem fizykiem i prosilbym o wiecej informacji badz kontakt na adres : jpb1@go2.pl
            Pozdrawiam

          • Gość: Greg Re: Kogo konkretnie szukasz i w jkaim mieście? IP: 212.187.240.* 17.07.01, 15:24
            Moja firma tez szukala inzynierow do pracy w Norwegii. Dostalem pare podan, w
            wiekszosci od reprezentatow innych zawodow. Szczegolnie marketingowcy i "spece"
            od zarzadzanaia swiezo po studiach sie zglaszali. Nic dziwnego, w Polsce panuje
            niczym nieuzasadniony ped do tych zawodow.
            W wiekszosci firm w Europie najbardziej poszukiwanymi zawodami sa zawody
            techniczne, a nie administracyjne.
            • Gość: korzon Czy jeszcze szukacie? IP: *.war.novell.com 18.07.01, 11:57
              Czy jeszcze szukacie ludzi? Jestem informatykiem a konkretnie zasmuje sie
              sieciami i systemami i szukam pracy.

              korzon
              • Gość: Greg Re: Czy jeszcze szukacie? IP: 212.187.240.* 18.07.01, 14:06
                Niestety, nie wszyscy inzynierowie to komputerowcy. W Norwegii glownie potrzeba
                inzynierow chemikow, mechanikow, konstruktorow itp
                • Gość: misiu Re: Czy jeszcze szukacie? IP: 217.153.88.* 19.11.02, 11:43
                  Gość portalu: Greg napisał(a):

                  > Niestety, nie wszyscy inzynierowie to komputerowcy. W Norwegii glownie
                  potrzeba
                  >
                  > inzynierow chemikow, mechanikow, konstruktorow itp
                  A to nowość, od zawsze słyszę, że potrzeba tylko informatyków. Raz wysłałem
                  swoje CV na stanowisko inż. elektryk, automatyk, chyba to było w Szwecji, ale
                  okazało się,że potrzebują z ponad 10letnim doświadczeniem, a ja mam dopiero 5.
                  Pic na wodę i tyle, jakby od stażu pracy zależało jakim kto jest inżynierem.
                  Jak mi pokażesz chociaż jedno przywoite ogłoszenie wraz z minimalną stawką to
                  uwierzę, że to prawda.
                  • Gość: Greg Re: Czy jeszcze szukacie? IP: 213.225.107.* 19.11.02, 13:08
                    Znam geofizyka po AGH, ktory wlasnie dostal oferte pracy z Norwegii i juz tu
                    jest.
                    A jesli chodzi o doswiadczenie, to w zawodzie inzyniera liczy sie ono bardzo.
                  • Gość: Greg Re: Czy jeszcze szukacie? IP: 213.225.107.* 19.11.02, 13:35


                    > Gość portalu: Greg napisał(a):
                    >
                    > > Niestety, nie wszyscy inzynierowie to komputerowcy. W Norwegii glownie
                    > potrzeba
                    > >
                    > > inzynierow chemikow, mechanikow, konstruktorow itp
                    > A to nowość, od zawsze słyszę, że potrzeba tylko informatyków.
                    Iformatycy to juz chyba historia nie z tej bajki.
                    Raz wysłałem
                    > swoje CV na stanowisko inż. elektryk, automatyk, chyba to było w Szwecji, ale
                    > okazało się,że potrzebują z ponad 10letnim doświadczeniem, a ja mam dopiero 5.
                    > Pic na wodę i tyle, jakby od stażu pracy zależało jakim kto jest inżynierem.
                    > Jak mi pokażesz chociaż jedno przywoite ogłoszenie wraz z minimalną stawką to
                    > uwierzę, że to prawda.
                    Minimalnej stawki ci nikt w ogloszeniu nie poda. Ja znalazlem prace w Norwegii
                    ponad 10 lat temu dzieki ogloszeniu w Wyborczej.
                    Moj znajomy geofizyk po studiach dostal ok. 330,000 NOK - 180,000 zl rocznie
                    brutto.
                    Zobacz sobie link ilu inzynierow potrzeba w Norwegii:
                    www.finn.no/finn/job/search?pdc=1037708800210
              • Gość: Greg Re: Czy jeszcze szukacie? IP: 212.187.240.* 18.07.01, 14:06
                Niestety, nie wszyscy inzynierowie to komputerowcy. W Norwegii glownie potrzeba
                inzynierow chemikow, mechanikow, konstruktorow itp
                • maurycyxxl Greg!!! proszę o podpowiedź!! 18.07.02, 10:30
                  Greg!!!!
                  Sledzę ten wątek z zapartym tchem, bo sam szukam bezskutecznie pracy. Nie
                  znaczy to, ze siedze z założonymi rękami - znajomi, dalecy znajomi, zamoniani
                  znajomi, kontakty, stare wizytowki, internet, prasa, firmy head hunterskie itd,
                  itp.
                  Z mojego doswiadczenia wynika, ze najskuteczniejsze sa osobiste kontakty, pomoc
                  i rekomendacje. Firmy pośredniczące mają cie w du... i traktuja gorzej niż
                  posrednicy nieruchomosciami. jest dla mnie żenujące, ze ( mam 42 lata, 18 lat
                  pracy, dlugie CV, pracowalem jako inzynier, manager, dyrektor handlowy itd)
                  musze siedziec oko w oko z panienka po psychologii, ubranej w business
                  garsonkę, ktora wymadrza sie i od niej zależy czy zostane zaliczony do grona
                  kandydatow...
                  Brak jest agencji, ktore wystepowaly by w imieniu ...SZUKAJACYCH pracy. Tak jak
                  agenci muzyczni, teatralni, itd, itp. Jest to bowiem niezgodne z prawem (
                  sic!!) aby pobierac pieniadze od osob szukajacych pracy. Co za bzdura...
                  Chetnie dal bym komus 1-2 pensje, za znalezienie czegos ciekawego !!!!

                  Jak praca w Norwegii???
                  jestem inzynierem, pracowalem jednak w handlu ( B2B) czyli dla przemysłu przez
                  lata w branzy spozywczej i chemicznej?? Czy są jakies miejsca, gdzie mogę
                  pytać??
                  Mozesz pisać smialo na priv.
                  Pozdrawiam,
                  Maurycy
                  • Gość: Weronika Re: Do Maurycego!! IP: proxy / *.chello.pl 25.11.02, 17:20
                    maurycyxxl napisał:

                    > Greg!!!!
                    > Sledzę ten wątek z zapartym tchem, bo sam szukam bezskutecznie pracy. Nie
                    > znaczy to, ze siedze z założonymi rękami - znajomi, dalecy znajomi, zamoniani
                    > znajomi, kontakty, stare wizytowki, internet, prasa, firmy head hunterskie
                    itd,
                    >
                    > itp.
                    > Z mojego doswiadczenia wynika, ze najskuteczniejsze sa osobiste kontakty,
                    pomoc
                    >
                    > i rekomendacje. Firmy pośredniczące mają cie w du... i traktuja gorzej niż
                    > posrednicy nieruchomosciami. jest dla mnie żenujące, ze )
                    > musze siedziec oko w oko z panienka po psychologii, ubranej w business
                    > garsonkę, ktora wymadrza sie i od niej zależy czy zostane zaliczony do grona
                    > kandydatow...
                    > Brak jest agencji, ktore wystepowaly by w imieniu ...SZUKAJACYCH pracy. Tak
                    jak
                    >
                    > agenci muzyczni, teatralni, itd, itp. Jest to bowiem niezgodne z prawem (
                    > sic!!) aby pobierac pieniadze od osob szukajacych pracy. Co za bzdura...
                    Naprawdę to niezgodne z prawem?
                    > Chetnie dal bym komus 1-2 pensje, za znalezienie czegos ciekawego !!!!
                    >
                    > A ja bym chetnie stanęła naprzeciw tej w/w pannicy bo też ich nie znoszę jako
                    Agent( sorry, reprezentant) specjalisty i ponegocjowała w imieniu Klienta/-
                    tki.Rozumiem Cię Maurycy, bo też mam pare latek, kwalifikacje i osiągnięcia a
                    praca jest tylko dla trzydziestolatków. Ale to inny wątek
            • Gość: kipton Re: Kogo konkretnie szukasz i w jkaim mieście? IP: 62.178.188.* 27.02.02, 22:13
              jestem po studiach technichnych rowniez szukam pracy za granica
              dobrze niemiecki
              studia budowlane
          • Gość: Marek Re: Kogo konkretnie szukasz i w jkaim mieście? IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 31.08.01, 13:34
            Dlaczego ja nie chce wyjechac do pracy w Niemczech?

            Otoz skada sie na to pare czynnikow. Po pierwsze poszukiwani sa ludzie o
            wysokich kwalifikacjach, z doswiadczeniem zawodowym a oferowana im placa jest
            czesto nizsza niz Niemcow na adekwatnym stanowisku. Z podobnymu kwalifikacjami
            w Polsce mozna zdobyc ciekawa prace z porownywalnym wynagrodzeniem
            (uwzgledniajac roznice w poziomie zycia oraz cen). Za to pracuje sie "u
            siebie", nie jest sie tym "Polakiem" lub "Hindusem" od czarnej roboty. Poza tym
            wydaje mi sie, ze niemieckie firmy sa nastawione na wykorzystanie wiedzy
            posiadanej przez "imigranta", natomiat nie lezy w ich interesie rozwoj
            zawodowy, czy inwestycja w pracownika.

            Po drugie- rodziny osob zatrudnionych nie maja prawa do legalnej pracy
            (przynajmniej w ramach glosnego ostatnio zaproszeni do pracy informatykow -
            akurat tym sie interesowalem.)

            Po trzecie - jest to moja subiektywna ale chyba powszechna opinia - nie
            przepadam za Niemacami. Nie potrafie tego uzasadnic, ale majac mozliwosc wyboru
            chetnie wybralbym inny kraj. Moze nasza niechec wynika z poczucia, ze dorobili
            sie naszym kosztem na wojnie a moze porostu - oni nie lubia nas, bo u nich
            kradniemy - wiec my nie lubimy ich. Chociaz moj stosunek do nich nie
            przeszkadza mi w posiadaniu kilku Niemieckich znajomych.

            Natomiast gdy slysze sie o kolejnych podwyzkach podatkow, planach zamrozenia
            funduszy emerytalnych, marnotrawieniu publicznych pieniedzy, czy zatrudniania z
            klucza politycznego coraz bardziej narasta we flustracja i chcec wyjazdu do
            innego kraju, w ktorym bede pracowal na siebie a nie utrzymywal jeszcze do tego
            calej armii cwaniakow.

            Rozwazam jednak wyjazd do USA. Jednym z waznych powodow jest to, ze nikt nie
            jest tam obcy - kazdy kiedys musial skas przyjechac.

            I na koniec chcialbym sie podzielic moja opinia na temat powodow naszego
            bezrobocia. Jednym z nich jest brak aktywnosci - byc moze to kilkadziesiat lat
            przyzwyczajenia, ze ktos za nas decydowal. Ciekaw jestem ilu bezrobotnych w
            swoich poszukiwaniach pracy zrobilo cos wiecej niz zapisolo sie do posredniaka
            czy ewentualnie przejrzalo ogloszenia. A co z inwestowaniem w siebie?

            Wiele osob pisalo, ze jest po studiach. Pytanie jakich? Czy tych zaocznych, na
            ktorych w wiekszosci do zaliczenia wymagana jest tylko obecnosc? Czego jeszce
            sie nauczyli podczas tych studiow? Czy wybierajac kierunek zastanawiali sie czy
            absolwenci tego kierunku sa potrzebni na rynku pracy?

            Ja jestem obecnie na ostatnim roku studiow dziennych na kierunku elektroniczno -
            informatycznym, od trzech lat pracuje na pol etatu jako informatyk, w
            miedzyczasie zdazylem sie dobrze nauczyc angielskiego, zrobic kilka
            specjalistycznych kursow i zaliczyc praktyki w USA. Nie sadze abym mial
            problemy ze znalezieniem pracy po studiach w Polsce czy USA.

            I co nie da sie? Wystarczy chciec.

            pozdrawiam

            Marek
            • Gość: --Michal ... wystarczy tylko chciec. IP: *.tiaa-cref.org 31.08.01, 15:37
              Marek, Moge Ci tylko pogratulowc dobrego nastawienia do poszukiwania
              pracy. ... ,ale chyba powinienes sie troche zastanowic na swoimi innymi
              pogladami. Ja wiem ze jestes molody i swiat nalezy do Ciebie. Poglady jakie
              powyzej przedstawiles na temat innych narodowosci i ludzi nie umiejacych znalez
              pracy, napewno Ci nie pomoga.

              Jeszcze o USA, mialem szczscie zalapac sie na ichniejszy boom na programistow.
              Niestety ostatnio sytuacja bardzo sie pogorszyla, slysze od znajomych
              (Amerykanow) ze jest im coraz cierzej znalesc nowet kontrakty, a pracowicy
              stali sa zwalniani w duzych firmach masow. Nie twierdze ze sytuacja jest
              krytyczna (bycmoze dlatego ze jeszcze mnie nie dotknela), ale znalezienie pracy
              dla osoby bez wielkiego doswiatczenia moze nastreczyc pewnych problem. Mimo to
              zachecam Cie do sprobowania poniewarz jak sam piszesz jest to Podstawa!
              Pozdrawiam.

            • Gość: Sylwester Troche teori troche informacji IP: *.gsi.de 26.08.02, 16:46
              Troche teorii troche informacji.


              > Dlaczego ja nie chce wyjechac do pracy w Niemczech?
              >
              > Otoz skada sie na to pare czynnikow. Po pierwsze
              poszukiwani sa ludzie o
              > wysokich kwalifikacjach, z doswiadczeniem zawodowym a
              oferowana im placa jest
              > czesto nizsza niz Niemcow na adekwatnym stanowisku. Z
              podobnymu kwalifikacjami

              W Niemczech funkcjonuje system kategorii. Wynagrodzenie
              zalezy od kategorii - zwiazanej ze stanowiskiem a dodatki
              zaleza od wieku, stanu cywilnego i liczby posiadanych
              dzieci. Nie ma czynnika narodowosciowego.

              > w Polsce mozna zdobyc ciekawa prace z porownywalnym
              wynagrodzeniem
              > (uwzgledniajac roznice w poziomie zycia oraz cen).

              Dokladnie porownywalnym. W przypadku fizyki jest to 1-1
              tylko waluty sa inne ...


              Za to pracuje sie "u
              > siebie", nie jest sie tym "Polakiem" lub "Hindusem" od
              czarnej roboty. Poza tym
              >
              > wydaje mi sie, ze niemieckie firmy sa nastawione na
              wykorzystanie wiedzy
              > posiadanej przez "imigranta", natomiat nie lezy w ich
              interesie rozwoj
              > zawodowy, czy inwestycja w pracownika.

              Wydaje sie. Budrzet wyjazdowy (konferencje, seminaria)
              jest porownywalny do pensji. Na miejscu organizowane sa
              przerozne szkolenia w tym jezykowe.

              > Wiele osob pisalo, ze jest po studiach. Pytanie jakich?
              Czy tych zaocznych, na
              > ktorych w wiekszosci do zaliczenia wymagana jest tylko
              obecnosc? Czego jeszce
              > sie nauczyli podczas tych studiow?


              Jakich studiach: Fizyka Komputerowa na Politechnice,
              praktyki we Francji, USA i Szwajcarii. A znalezienie
              sensownej pracy (poza studiami doktoranckimi) mimo
              to jest raczej trudne.

              Czy wybierajac kierunek zastanawiali sie czy
              > absolwenci tego kierunku sa potrzebni na rynku pracy?

              Tu masz racje. Wybieralem to co lubie ...
              Ale tak chyba lepiej.


              • Gość: matple Re: Troche teori troche informacji IP: *.physik.fu-berlin.de 27.08.02, 20:01
                > Dokladnie porownywalnym. W przypadku fizyki jest to 1-1
                > tylko waluty sa inne ...
                >
                >
                >
                Dokladnie tak jest. Stypendium doktoranckie w Niemczech wynosi 1000-1200?, w Polsce tyle samo lub niewiele wiecej w zlotuwkach. Co wiecej w przypadku fizyki wykonuje sie cos, czego nie mozna by robic w kraju nie dorabiajac tysiacem korepetycji, zeby tylko przezyc. Jednym slowem, mozna sie zajmowac tylko fizyka i nie martwic sie o nic wiecej. Mi sie to podoba.
          • czinuk Re: Kogo konkretnie szukasz i w jkaim mieście? 29.05.02, 11:35
            Gość portalu: jasiek napisał(a):

            > misskitty,
            >
            > poszukiwani sa inzynierowie, albo doktorzy,
            niekoniecznie z doswiadczeniem, w r
            > oznych dziedzinach
            > fizyki i mechaniki, ze znajomoscia co najmniej 2 z 3
            jezykow "europejskich" (an
            > g. franc. niem) i checia
            > nauczenia sie trzeciego. Tak ze niestety nie jest to
            oferta dla ludzi po handlu
            > zagranicznym czy
            > jezykoznawstwie.
            >
            > Dodatkowo widze juz z dwoch pozostalych postow, ze
            chyba ludzie znaja odpowiedz
            > - tu gdzie jestem
            > (Monachium) nie ma takich fajnych supermarketow jak w
            Warszawie, a placa tez je
            > st na poziomie
            > (porownujac sile nabywcza, nie czyste "netto") srednim,
            do tego odosobnienie, m
            > oze to wszystko razem
            > powoduje ze specjalisci nie sa chetni opuszczac kraj.
            Chociaz slysze ze bezrobo
            > cie coraz wieksze? W
            > Niemczech nie pracuje sie "na wczoraj", spokojna,
            regularna praca, to nie neci?
            >
            > Pozdrawiam , ale chetnie poczytam jeszcze o innych
            powodach.
            >
            > ps. rzeczywiscie ludzie tak nie lubia Niemcow? To tacy
            mili ludzie, uprzejmi, z
            > yczliwi, tolerancyjni i nie
            > kradna. Moze w Polsce mamy (macie) jakies falszywe
            wyobrazenie o tym kraju?
            >
            > Jasiek

            A jakich to inzynierow potrzeba? Niemcy to chyba jedyny
            kraj, ktory biore pod uwage, jesli chodzi o prace za
            granica. Poziom kultury, edukacji no i nowe technologie
            to na pewno wielki atut. Poza tym do domku calkiem
            blisko. Za rok koncze studia (elektrotechnika + 2 letni
            kurs informatyczny) i chetnie bym stad zwial. Do samych
            Niemcow awersji nie mam (mieszkalem z nimi przez 2 lata
            na stancji), podstawy j.niemieckiego jakies mam,
            angielski na dobrym poziomie. Tylko doswiadczenia
            zawodowego brak. Gdybys mial jakies propozycje odnosnie
            pracy (niekoniecznie zobowiazujace) dla polskich
            inzynierow, napisz cos na forum. (jakie zarobki, jaka
            praca, jakie wymagania).
          • Gość: gibon Re: Kogo konkretnie szukasz i w jkaim mieście? IP: *.medicomp.com.pl 04.09.02, 13:36
            Gość portalu: jasiek napisał(a):

            > ps. rzeczywiscie ludzie tak nie lubia Niemcow? To tacy mili ludzie,
            > uprzejmi, z yczliwi, tolerancyjni i nie
            > kradna. Moze w Polsce mamy (macie) jakies falszywe wyobrazenie o tym kraju?
            Tia, pol zycia spedzilem na granicy polsko niemieckiej, do konca szkoly
            sredniej, a teraz caly czas mam kontakt z rodizna ktora tam mieszka i
            znajomymi.
            Spotkalem sie z wieloma niemcami i naprawde nie wiem skad takie wyobrazenie i
            Ciebie, moze tak sie zachowuja u siebie w kraju. W polsce zachowuja sie
            kompletnie inaczej - wiec jezeli tak jest ze dopiero za grnaica anbiejaraj
            takich cech negatywnych, to jeszcze gorzej o nich swiadczy, pokazuje to tylko
            jak traktuja obcokrajowcow.

            I nie mow mi ze na granicy spotkalem niemcow ze wschodnich landow (czesty
            argument w tego typu rozmowach) i oni sa inni. Spotkalem i tych ze wschodznich
            landow i tych z glebszych czesci niemiec.
      • Gość: X Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.vancouver11.dialup.canada.psi.net 11.06.01, 08:17
        Jasiek, twoje doswiadczenia nie sa odosobnione. Trzy lata temu szukalem fachowcow do duzej firmy
        kanadyjskiej. Rozpuscilem "wici" rowniez w Polsce pomiedzy znajomymi. Potrzebny byl ktos ze stopniem doktora
        na kierownika grupy R&D. Placa dobra, jak na warunki kanadyjskie. Nowa tematyka. Zgadnij ilu chetnych
        znalazlem? Nikogo. Odnioslem nawet wrazenie, ze pare osob, do ktorych sie zwrocilem, przestraszylo sie taka
        propozycja. Co? Tak samotnie ruszyc w swiat miedzy nieznanych ludzi? Tak bez zadnych ukladow?
        Niestety, taki zasciankowy sposob myslenia jest bardzo popularny w kraju.
        No coz, przyjelismy Brytyjczyka i Amerykanina. A potem czytalem posty na tym forum, ze nie ma pracy, albo
        ludzie malo zarabiaja.
        Pozdrowienia
        • Gość: gadula Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.ym1.on.wave.home.com 19.06.01, 12:30
          szukajac na intrnecie pracownikow masz do czynienia z ludzim, ktorzy doskonale
          orietuja sie w warunkach pracy na zachodzie jaki plac.
          jezeli nikt sie nie zglosil to wyglada na to, ze zes szukal frajera.
          jak w tym stary polkim powiedzeniu, "pier... blizniego swego az koszula spadnie
          z niego"
          poza tym to gdzie oni maja jechac to tego gnoju gdzie niewolnictwo ma jeszcze
          miejsce?
      • Gość: xan Re: praca za granica dla kogo? IP: 10.0.117.* / 212.244.110.* 19.06.01, 17:36
        Nie wiem gdzie pan szukal tych pracownikow, natomiast ja znam 2 jezyki
        (angielski, niemiecki) ucze sie hiszpanskiego. Jestem informatykiem w
        dziedzinie sieci i systemy(Unix, NT/200, Novell) i w Polsce jakos kurcze nie
        moge znalezc pracy. W niemczech maja natomiast takie wymagania ze na dzien
        dobry wymiekam pomimo ze znam te systemy calkiem dobrze(certyfikacje Microsoft,
        Novell, Cisco). W dodatku wcale tak chetnie nie przyjmuja do pracy.
        • Gość: Marian Re: praca za granica dla kogo? IP: *.dip.t-dialin.net 01.07.01, 12:22
          Kazdemu informatykowi z Polski damy szanse. Jezeli ponizszy profil odpowiada
          twojemu zglos sie do nas.
          Twoja praca bedzie u nas dobrze honorowana i uzalezniona od twoich wynikow
          (wydajnosci).
          My szukamy wlasnie informatyka na okres 3-miesiecy z mozliwoscia przedluzenia.
          Praca przy realizacji projektow geologicznych bazujacych na banku danych MS-SQL-
          Server 7 i 2000, Oracel. Powinienes tez posiadac umiejetnosci programowanie w
          MS Visual Studio a przede wszystkim dostep do DAO,ADO objektow i wymianie
          danych w Intra-/Internet(DHTML, ASP,XML).
          Jezeli posiadasz troche doswiadczenia w testowaniu przy pomocy Visual
          Studio.net jestes dla nas idealnym kandydatem ktorego chetnie zapraszamy do
          wspolpracy w naszej firmie w Marburgu/Niemcy. Mieszkanie poszukamy, reszta to
          pestka. W naszym miescie uniwersyseckim mieszka duzo Polakow. Ja mowie po
          polsku wiec odwaznie kontaktoj sie z Marianem pod telefonem 0049-6421-44506
          albo podaj swoj numer telefonu i nazwisko na moja sekretarke albo napisz e-
          mailen na: info@gfm-net.com
          Wystawiamy fachowe swiadectwo pracy.
          • Gość: ff Re: praca za granica dla kogo? IP: 212.244.101.* 29.09.02, 21:12
      • Gość: BF Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.bluewin.ch 21.06.01, 00:26
        Praca za granica to fajna przygoda. Jednak nie jest to dla mnie ZADNA korzysc
        finansowa w stosunku do W-wy.

        Pracuje we wloskiej firmie w Szwajcarii. Jak na tutejsze warunki zarabiam
        niezle, lecz moja pensja ma mniejsza sile nabywcza niz moja poprzenia pensja w
        Polsce.

        Jest nas tutaj czterech Polakow z rodzinami (mamy po 26-31 lat). Po zaliczeniu
        dwoch, trzech lat w Szwajcarii wracamy do Polski. Wprawia to w zdumienie
        naszych znajomych Szwajcarow. Bo oni znaja polskie fryzjerki i polskich
        robotnikow, ktorzy wracac do Polski nie chca. Bo tam czeka na nich pensja kilka
        razy mniejsza niz wynagrodzenie specjalisty. A w Szwajcarii robotnik ma polowe
        pensji specjalisty. Wiec dla polskich fizoli w Szwajacarii jest raj. Dla nas to
        po prostu przygoda.

        Zreszta nasza firma juz nie szuka w Polsce. Szukamy na Ukrainie. Bowiem
        kandydaci z Polski, ktorzy chcieli utrzymac sile swoich pensji na poziomie
        warszawskim (6-7 tys. PLN na reke) musieliby zarabiac tutaj ponad 7 tych CHF na
        reke - a to jest duzo dla tutejszego pracodawcy.

        Zatem Polska to juz nie jest byle jaki rynek pracy - i bardzo sie z tego ciesze!
        • Gość: X Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica?- DO BF IP: 154.20.108.* 21.06.01, 06:04
          Stary, to tylko zalezy jakim sie jest specjalista, i co chce sie w zyciu robic. Pewnie, ze do pewnych prac
          "specjalistycznych" Ukrainiec, Rosjanin czy Chinczyk z "Red China" jest duzo tanszy. Skonczyla sie
          zlota zyla dla polskich mlodych doktorkow. Sa jednak za granica mozliwosci kariery, ktore w Polsce
          nie beda szybko dostepne. Dobry specjalista swiatowej miary, to juz inna kategoria. Nie osiagnie sie
          jej siedzac w kraju. Niestety, na Zachodzie trzeba zaplacic frycowe, aby do czegos dojsc. Jak ktos nie
          ma cierpliwosci i ochoty do takiej trudnej kariery, to niech wraca i buduje Polske. Niech jednak bedzie
          ostrozny uzywajac slowo "SPECJALISTA"
          Pozdrowienia
          • Gość: BF Re: dlaczego wyksztalceni...?- DO X - Specjalisci? IP: 10.0.2.* / 193.193.130.* 21.06.01, 13:15
            Nasza firma opracowuje oprogramowanie analityczne do analiz widowni TV. Glownie
            zatrudniamy programistow. Uwazam ich za specjalistow. Sam jestem marketingowcem i
            tez uwazam sie za specjaliste. Slowo "specjalista" uzywam w odroznieniu od
            slowa "pracownik fizyczny". Nie mam na mysli innego podtekstu. Mozesz uzyc
            slowa "pracownik umyslowy" zamiast "specjalista" skoro uwazasz, iz do
            specjalistow nam jeszcze daleko.

            Ja nie marze o pozycji gwiazdy na skale swiatowa. Solidne robienie tego na czym
            sie znam zupelnie mi wystarcza. Zamiast wypalac sie "w wyscigu szczurow" bardziej
            cenie sobie czas spedzony z dziecmi i zona. Zatem bez wzgledu na to czy w Polsce,
            Szwajcarii, Stanach czy RFN-ie chce widziec balans miedzy kariera i zyciem
            rodzinnym.

            Pozdrawiam,

            BF
            Budowniczy Polski
            • Gość: X Re: dlaczego wyksztalceni...?- DO BF- Specjalisci? IP: 154.20.106.* 22.06.01, 04:27
              Zgadzam sie z toba w zupelnosci. Jeden lubi pomarancze a drugi banany. Co do wrazen po powrocie
              , to przeczytaj sobie wypowiedz Jaska.
              Chce tylko dodac, ze kiedy po paru latach osiagnie sie jakis poziom zawodowy na Zachodzie, to juz
              nie ma do czego wracac. Doswiadczenie i sposob myslenia nie sa bardzo przydatne w Polsce. Np. w
              mojej dziedzinie (a nie sa to komputery), to jakby powrot do epoki kamienia lupanego.
              Pozdrowienia
        • Gość: jasiek Re: dlaczego wyksztalceni Polacy wracaja do kraju IP: 62.67.76.* 21.06.01, 23:37
          Nie moge sie powstrzymac zeby nie skomentowac listu o powrocie do Polski
          poniewaz sila nabywcza jest tam wyzsza niz "na zachodzie". Wrocilem 3 lata temu
          do Polski poniewaz wydawalo mi sie ze duzo sie tam dzieje i ze placa juz na
          poziomie. Rzeczywistosc okazala sie jednak mniej rozowa. Zamiast na 100 metrach
          kwadratowych (standard zycia na "zachodzie") musialem mieszkac na 30tu i
          zamiast 8 godzin pracy dziennie mialem 10 i wiecej. Wspolpracownicy dzwonili
          nawet po nocach a szefowie nie robili nic poza poganianiem i wyzyskiwaniem
          pracownikow. Tego sie nie bierze pod uwage porownujac sile nabywcza.
          Owszem, w przeliczeniu na 1 metr mieszkania w Polsce (w Warszawie) mozna
          zarobic 2 razy wiecej niz "na zachodzie". Co z tego skoro kredyty sa po 25%,
          trzeba pracowac jak bezmozga mrowka i gniezdzic sie w klitkach, a w
          przeliczeniu na "twarda" walute (a zatem samochody i wycieczki zagraniczne)
          jest to nadal 50% normalnej pensji w rozwinietym kraju? Jakosc produktow w
          Polskich sklepach odpowiada ich cenie (cudow nie ma), do tego jeszcze
          niekompetencja urzednikow (to sie powoli zmienia) i arogancja wladzy (to sie w
          polskiej mentalnosci nigdy nie zmieni), oraz wszedzie towarzyszaca obecnosc
          zlodziejstwa.
          Tak ze przewiduje ze Panowie ze Szwajcarii nie zabawia w polskim raju dlugo,
          choc zycze im jak najlepiej.

          pozdrawiam, jasiek
          • Gość: Ax Re: dlaczego wyksztalceni Polacy wracaja do kraju IP: 194.195.43.* 22.06.01, 00:00
            Ja pracuje w RFN jako specjalista IT. Kilka uwag.

            Nie rozumiem dlaczego pensje zachodnie porownuje sie do zarobkow warszawskich.
            Tam mieszka 1,5 mln Polakow. Pozostale 38 mln mieszka gdzie indziej.

            Dla mnie wyjazd do RFN czy do Warszawy to byla taka sama droga ale w porownaniu
            do mojego miasta zarabiam (przy obecnym dennym kursie marki) 4 razy wiecej. W
            Warszawie dostalbym 2 razy tyle co u siebie.

            Sila nabywcza jest tylko nieco slabsza. Z zywnosci drozsze sa miesa i sery.
            Drozszy jest tez wynajem mieszkania ale w porownaniu do Wawy to juz nie. TANSZE
            sa np. uzywane samochody, komputery, ubrania (tak, tak!), buty, ogolnie
            elektronika, meble (taka sama kanapa z IKEI kosztowalaby mnie w Polsce 400 zl
            wiecej), bilety lotnicze, kredyty (w moim banku 5,5% rocznie).
            Sa tez rzeczy, ktore trudno policzyc - bezpieczenstwo socjalne i publiczne (w
            miescie w ktorym mieszkam widuje kabriolety zostawione na noc z otwartym
            dachem!), bdb sluzba zdrowia, doskonale drogi, kultura osobista ludzi i spokoj.
            Poza tym w Polsce musialem pracowac wiecej godzin tygodniowo i mialem krotszy
            urlop.

            Polacy nie wyjezdzaja bo:
            - maja rodzine
            - nie znaja jezykow (niestety to prawda mimo ze jest coraz lepiej)
            - nie maja odwagi podjac wyzwania albo nie sa dosc zaradni by sobie cos zalatwic
            • Gość: xan Re: dlaczego wyksztalceni Polacy wracaja do kraju IP: 10.0.117.* / 212.244.110.* 23.06.01, 00:00
              Polacy nie wyjezdzaja nawet gdy znaja jezyki bo trudno
              jest przebic sie na zachod szczegolnie gdy ktos
              mieszka na peryferiach. Do WAWy czy gdzie indziej jest
              znacznie latwiej ale i teraz jest z tym duzy problem.
              Jesli o mnie chodzi to rzucilbym ten kraj gdyby tylko
              byla tak szansa i nigdy tu nie wrocilbym.
            • Gość: Wiktoria Re: dlaczego wyksztalceni Polacy wracaja do kraju IP: 217.153.47.* 26.08.02, 14:32
              Gość portalu: Ax napisał(a):

              > Ja pracuje w RFN jako specjalista IT. Kilka uwag.
              >
              > Nie rozumiem dlaczego pensje zachodnie porownuje sie do zarobkow
              warszawskich.
              > Tam mieszka 1,5 mln Polakow. Pozostale 38 mln mieszka gdzie indziej.
              >
              > Dla mnie wyjazd do RFN czy do Warszawy to byla taka sama droga ale w
              porownaniu
              >
              > do mojego miasta zarabiam (przy obecnym dennym kursie marki) 4 razy wiecej. W
              > Warszawie dostalbym 2 razy tyle co u siebie.
              >
              > Sila nabywcza jest tylko nieco slabsza. Z zywnosci drozsze sa miesa i sery.
              > Drozszy jest tez wynajem mieszkania ale w porownaniu do Wawy to juz nie.
              TANSZE
              >
              > sa np. uzywane samochody, komputery, ubrania (tak, tak!), buty, ogolnie
              > elektronika, meble (taka sama kanapa z IKEI kosztowalaby mnie w Polsce 400 zl
              > wiecej), bilety lotnicze, kredyty (w moim banku 5,5% rocznie).
              > Sa tez rzeczy, ktore trudno policzyc - bezpieczenstwo socjalne i publiczne (w
              > miescie w ktorym mieszkam widuje kabriolety zostawione na noc z otwartym
              > dachem!), bdb sluzba zdrowia, doskonale drogi, kultura osobista ludzi i
              spokoj.
              > Poza tym w Polsce musialem pracowac wiecej godzin tygodniowo i mialem krotszy
              > urlop.
              >
              > Polacy nie wyjezdzaja bo:
              > - maja rodzine
              > - nie znaja jezykow (niestety to prawda mimo ze jest coraz lepiej)
              > - nie maja odwagi podjac wyzwania albo nie sa dosc zaradni by sobie cos
              zalatwi
              > c

              Nie do końca mogę się z Tobą zgodzić... Polacy nie wyjeżdzają bo nie znają
              jezyków, bo się boją... Nieprawda, jak mogłeś przeczytać na forum, wiele osób,
              które zdecydowało się na wyjazd do USA nie znało ang.(więc nie język jest
              barierą), strach? - przed czym? Czytając te dyskusje miewam ambiwalentne
              odczucia - z jednej strony gratuluję ludziom, którzy wyjechali i powiodło się,
              a drugiej podziwiam tych, którzy zostali i próbują tutaj coś osiągnąć, a to też
              odwaga...
              Ja po studiach dosyć długo nie mogłam znależć odpowiadającej mi pracy, myślałam
              nawet o wyjeździe do Stanów, ale postanowiłam najpierw spróbować w Warszawie- i
              udało się. Mam niezłą pracę i wolę zostać w Polsce, nie dlatego,że nie znam
              językow (mówię płynnie po ang., nieżle po ros., uczę się franc.), nie dlatego,
              że sie boję, ale tutaj jestem KIMŚ, nie obywatelem kat. B na zachodzie (WYJĄTEK-
              MOŻE W USA). Na zachód jeżdzę na wakacje, choć nie zawsze, w tym roku wybierem
              sie na Ukrainę, bo po co kolejny raz nad morze Śródziemne...?!
              W Polsce jestem u siebie, kocham mój język, kulturę, Tatry, placki
              ziemniaczane...nie chcę od tego uciekać.
              • Gość: Espanol POlacy nie wyjezdzaja bo Zachodzie sa kategoria B IP: *.client.attbi.com 10.09.02, 06:10
                Zgadzam sie calkowicie z opinia ze za granica POlacy sa kategoria B i to bardzo
                zniecheca zwaszcza ludzi wyksztalconych, pracownikow fizycznych ez to przeraza
                ale w POlsce nie maja zadnej przyszlosci wiec dlatego. Czy boimy sie?? Hmm
                hmmmm . Moze tak moze nie jstesmy narodem ktory potrafi rzucic znajomych swoje
                miasto rodzine. To jest troche paradoks bo polacy zawsze nazekaja a Zachod jest
                jakby a ziemia gdzie jes zawszelepiej nie ma zlodzieii, lepsze zarobki,
                czasciej hihi. Slyszac stwiedzenie "wyjachalbym juz dzisaj" zastanawiam sie
                dlaczego jestesmy tak zdesperowni chcemy za wszelka cene uciec od
                tego "okrpnego kraju" . Sam wyjechalem 5 lat temu. Probowalem juz w Norwegi
                Holandii Hispzanii a teraz w USa i ciagle chetnie wrocilbym do POlski bez
                perspektyw. Pozdrawiam .
          • Gość: macek Re: dlaczego wyksztalceni Polacy wracaja do kraju IP: 192.39.188.* 26.08.02, 13:55
            Jak bym czytał o sobie ja WRACAM. Byłem prawie 10 lat w Kanadzie wróciłem do
            Polski i po 3 latach wracam do Kanady. Nie ma o czym pisać. Jak ktoś chce kraść
            i być okradany to jest w Polsce dla takiej osoby raj.
            macek
            • Gość: espanol NO widzisz Maciek takjuz jest IP: *.client.attbi.com 10.09.02, 06:13
              I chyba na tym polega roznica po kilku latach za granica juz nie mozna sie
              przyzwyczaic to skorumpowanej POlski. TO mnie przeraza bo ciagle chialbym
              wrocic a z drugiej stroony wiem ze to blad. No coz hahah. Glowa do gory hihi
          • Gość: Toni Re: dlaczego wyksztalceni Polacy wracaja do kraju IP: *.telia.com 05.10.02, 00:43
            Do Jaska !

            Napiz mi jak sie z Tob skontaktowa, mam powaznego kandydata !
            Zgadzam sie z Toba na 105 %, masa durni w tej dyskusji !
        • Gość: RozgloS Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.toya.net.pl 13.09.01, 01:32
          Wlasnie skonczylem studia na polibudzie (zarzadzanie), znam jezyk angielski i
          wloski biegle. Chcialbym rozwijac m.in. swoje umiejetnosci jezykowe, wiec pracy
          szukam we wloskich firmach w Polsce i za granica. Wstepne wyniki tych
          poszukiwan sa obiecujace, chcialbym jednak abys mi powiedzial jak wygladala u
          ciebie sprawa otrzymania wizy i czy przed wyjazdem miales uregulowany stos do
          sluzby wojskowej (zakladam, ze jestes facetem). Chetnie poznam tez nazwy firm
          wloskich obecnych w Szwajcarii (potencjalni pracodawcy, nieprawdaz?) Bede
          wdzieczny za odpowiedz na forum lub mail rafalsek@poczta.onet.pl
      • Gość: Slaw. Jkto nie chca? Re: dlaczego wyksztalceni Polacy IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.01, 00:00
        Jasiek:

        1) Podaj jakich konkretnie inzynierow szukasz? Z jakich
        dziedzin? Co umiejacych?

        2) Obecnie obce koncerny rekrutuja juz na polskich
        uczelniach (np Siemens), funduja stypendia w Niemczech:
        pracownik gotowy i to na najwyzszym poziomie. Gosc
        dostaje tytul magistra i inzyniera Reichu.

        3) Duzo studentow w Polsce chce wyjechac, doceniajac
        szanse rozwoju (wszyscy moi koledzy ktorzy zajmuja sie tym,
        czego u nas sie nie docenia lub wykonywane czynnosci
        sa na poziomie odtworczym (wszystko przychodzi z Zachodu)),
        place czy inne sprawy.
        Istnieja oferty dla absolwentow automatyki: nawet nie
        trzeba znac dobrze angielskiego - firmy funduja szkolenia -
        byle tylko wyjechac do USA. Trzeba tylko miec dyplom
        i chciec wyjechac. Mozliwosci ogromne w USA, ale mimo
        tego b. niewielu kandydatow. Dodatkowo, jak wiadomo,
        prawdziwych specjalistow jest niewielu, chocby dlatego
        ze takie studia wielu ludzi nie konczy, a tylko czesc
        z tych co konczy chce cos osiagnac, np jak wynika z mych
        obserwacji np zawsze jakies 20% nie chce w ogole pracowac
        w zawodzie, najczesciej kobiety.


        4) Problem mobilnosci dotyczy bardziej ludzi starszych
        - co zrozumiale.

        5) Problem wyksztalcenia inzynierow w Polsce i np w USA.
        Polski absolwent ma lepsze przygotowanie i teoretyczne
        i praktyczne (choc czesto poza praktyka w sensie wyjazdu)
        ale przez pierwsze kilka lat w firmach robi bzdury, zamiast
        sie dalej (czytaj wlasciwie) ksztalcic, nie moze nawet
        wykorzystac swej wiedzy. Absolwent USA jest gorzej przygotowany,
        ale dostaje w pracy konkretne (normalne, trudne, zyciowe) zadania
        i dostaje kopa, bo w okresie krotkim musi douczyc sie
        (na studiach nie maja tak bardzo praktycznie, nieco bardziej
        ogolnie) calej reszty. Z praktyka kilkuletnia Polak dochodzi
        do tego co robil juz na 3 roku a Amerykaniec jest juz gosciem!
        Dlatego warto wyjechac.

        6) Polak wyjedzie, chocby na krotko. W tym czasie traci
        kontakt z krajem, nie jest z zadnej firmie. Tymczasem jego
        koledzy, przez te lata, zostaja szefami, kierownikami,
        dyrektorami. Po powrocie taki gosc zaczyna od poczatku.
        To jest na minus

        Pozdrowienia
        Podaj koniecznie o jakie branze chodzi,
        Slaw.
        • Gość: X Jkto nie chca? Re: dlaczego wyksztalceni Polacy IP: 154.20.110.* 24.06.01, 00:00
          Slaw, masz duzo racji. Ze swojej strony tylko dodam ze student swiezo po studiach jest
          napompowany nie zawsze przydatna teoria i musi sie podszkolic w firmie. Niestety wielu
          absolwentow mysli, ze dyplom to juz wszystko i jest sie gotowym specjalista z duzymi zarobkami.
          Maz tez racje, ze wyjezdzajac traci sie kontakty i znajomosci. A to liczy sie w Polsce przy zatrudnieniu, a
          nie doswiadczenie i praktyka. Mysle, ze taka nienormalna sytuacja odstrasza wielu .
          Pozdrowienia
      • Gość: Advo Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.physik.uni-ulm.de 25.06.01, 00:00
        Ogloszenie w GW dyskwalifikuje wartosc ogloszenia. Poza
        tym nikt z
        Polski nie bedzie pracowal u Polaka to drugie (bo za
        duzo wie).
        Powinienies zatrudniac Niemcow i na razie nie
        przyznawac sie polskiego
        pochodzenia.
        • Gość: inzynier Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: 192.88.212.* 25.06.01, 00:00
          Hey

          czytam wlasnie te posty poczas przerwy na lancz w mojej
          pracy w USA - nazywa sie to trening - po pobycie w
          fabryce w stanach mamy robic to samo w Polsce- niewazne
          co .

          Jesli idzie o wyjazd polakow za granice - inzynierow -
          moja firma szukala inzynierow znajacych sie na
          mechanice i znajacych w miare dobrze angielski -
          niestety okazalo sie ze po dwoch naborach skonczylo
          sie. Zebrano w sumie okolo 50-60 inznierow z angileskim
          i odpowiednim wyksztalceniem - to a propos wyjazdu za
          granice polskich inzynierow, druga sprawa to to ze
          ludzie nie bardzo chca sie ruszac az tak daleko za
          praca - jesli ktos ich nie pchnie od tego moze byc
          ciezko :-(

          Firma caly czas szuka inzynierow w polsce docelaowma
          nas byc 5-6 razy wiecej :) nie wiem czy sie nas tyle
          znajdzie :-(, moze wkrotce ebda zatrudniac ludzi bez
          angielskiego ale z dosiwadczeniem zobaczymy.

          Jesli idzie o Stany - to od razu zosytalem wrzucony na
          gleboka wode - paracw zespole ktory cos tworzy -
          obliczenia czesci itd itd, wiec nie zawsze jest tak ze
          polscy inzynierowie rzezbia przez pierwsze kilka lat
          ale moze akurat ta robota to wyjatek :)

          Pozdrawiam wszytkich ktorzy sie nie boja podjac
          wyzwania - warto sprobowac !!!!!!!!! zeby zobaczyc jak
          jest gdzie indziej

          pozdrawiam

          inz.
          • Gość: npy Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.telia.com 15.08.01, 11:20
            hej inzynier
            jak czytalem twoj post to zaczalem kojarzyc kumpla
            czy pracujesz dla ge?
      • Gość: greg Re: do Jaska IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
        Jasiek,

        Jezeli szukasz do EPO, daj znac na priv:
        gregjpl@yahoo.com

        pozdr,
        Grzegorz
      • Gość: korzon Re: dlaczego wyksztalceni Polacy .... - Nieprawda IP: *.war.novell.com 13.07.01, 12:20
        Nie zgodze sie z Toba. Od roku szukam pracy gdziekolwiek poza Polska, bez
        ograniczen co do miejsca. 29 lat, specjalista od systemow sieci hybrydowych, LAN,
        Netware, NT, UNIX, Firewalls, 6lat dosw. z ww systemami. francuski, angielski,
        czeski biegle.
        Na ok 500 wyslanych CV otrzymalem do 10 odpowiedzi z czego zadnej ze spraw
        nieudalo sie rozwinac.
        Zainteresowanie konczylo sie zazwyczaj na stwierdzeniu ze trzebaby dla mnie
        zalatwiac dokumenty pracy.
        PS
        Szukam nadal wiec jezeli ktos ma jakies kontakty to usmiecham sie o pomoc
        kkorzonkowski@novell.com
        • Gość: Krzysio Re: dlaczego wyksztalceni Polacy .... - Nieprawda IP: *.wiedza.icu.pl 13.07.01, 18:01
          he he
          a) nie szukaj zza firawalla firmowego bo Twoj szef moze tu takze zagladac

          b) a czy analizowales DLACZEGO z Tobo nie gadaja ? moze forma nie Twoje
          osiagniecia a forma ich przedstawienia jest nieodpowiednie dla agencji do
          ktorych szukasz...

          c) jak chcesz gadac (szczegolnie z angolami) to nigdy nie podawaj emaila
          sluzbowego. To dla nich nieprofesjonalne.

          anyway wyslalwem Ci email na priva. Pzr
          • Gość: korzon Re: dlaczego wyksztalceni Polacy .... - Nieprawda IP: *.war.novell.com 16.07.01, 11:23
            Gość portalu: Krzysio napisał(a):

            > a) nie szukaj zza firawalla firmowego bo Twoj szef moze tu takze zagladac
            Spoko, firma mnie uprzedzila o przewidywanej redukcji w IS&T na EE :-(
            "vsjo liegalno" ;-(

            > b) a czy analizowales DLACZEGO z Tobo nie gadaja ? moze forma nie Twoje
            > osiagniecia a forma ich przedstawienia jest nieodpowiednie dla agencji do
            > ktorych szukasz...
            Wlasnie nad tym kombinuje. W poscie o pracy w Kanadzie we Francji itp napisalem
            co mi przychodzi do glowy.. czyli nic...
            Mam pecha czy co?

            > c) jak chcesz gadac (szczegolnie z angolami) to nigdy nie podawaj emaila
            > sluzbowego. To dla nich nieprofesjonalne.
            O zesz k..ukuryku! faktycznie nieraz zdarzylo mi soie pisac z firmowego maila.
            rozsylalem z priv korzon@kehillah.jewish.org.pl, to tez moze towarzystwo
            odstraszac...
            To moze byc to...

            > anyway wyslalwem Ci email na priva. Pzr
            dzieki, dostalem i grzebie :-)

            korzon
        • Gość: sebo Re: dlaczego wyksztalceni Polacy .... - Nieprawda IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.01, 19:29
          Widzę że wypowiada się tu wiele osób z doświadczeniem. Właśnie kończę studia i
          będę szukał pracy, a to co tu czytam nie brzmi optymistycznie.

          Zajmuje się projektowaniem układów cyfrowych, technologią reprogramowalną,
          trochę programowaniem. Angielski znam dobrze, niemiecki w miarę, ale jak WAS
          słucham to coś czuję, że będę miał duże problemy ze znalezieniem pracy (bez
          względu na to czy w Polsce, czy za granicą).

          Ps.
          Znacie jakieś dobre serwisy czy agencje pomagające w znalezieniu pracy?
        • Gość: noiki Re: dlaczego wyksztalceni Polacy .... - Nieprawda IP: *.proxy.aol.com 25.08.02, 04:26
          Gość portalu: korzon napisał(a):

          > Nie zgodze sie z Toba. Od roku szukam pracy gdziekolwiek poza Polska, bez
          > ograniczen co do miejsca. 29 lat, specjalista od systemow sieci hybrydowych,
          LA
          > N,
          > Netware, NT, UNIX, Firewalls, 6lat dosw. z ww systemami. francuski,
          angielski,
          > czeski biegle.
          > Na ok 500 wyslanych CV otrzymalem do 10 odpowiedzi z czego zadnej ze spraw
          > nieudalo sie rozwinac.
          > Zainteresowanie konczylo sie zazwyczaj na stwierdzeniu ze trzebaby dla mnie
          > zalatwiac dokumenty pracy.
          > PS
          > Szukam nadal wiec jezeli ktos ma jakies kontakty to usmiecham sie o pomoc
          > kkorzonkowski@novell.com
          --Osmiele sie zabrac glos,chociaz nie znam bezposrednio-detali..
          Masz niesamowite doswiadczenie. W europie nikt Ciebie nie przyjmie
          (oficjalnie!!!) bo sie to im nie oplaca..
          W stanach mialbys raczej wieksze szanse, tylko jak prawdopodobnie wiesz..nikt
          nie wie na jak dlugo Ciebie moga potrzebowac...
      • Gość: Chaladia Re: Chcą, chcą, tylko nie koniecznie w Niemczech! IP: 194.139.172.* 25.07.01, 08:07
        To nie jest tak. Praca czysto dla zarobku się nie opłaci. W Niemczech dobry
        inżynier na budowie zarobi jako Bauleiter 3000 DM. 4000 DM to już wielki
        sukces. W Polsce można uzyskać to samo lub więcej (fakt, opieram się na
        warszawskich danych, ale tylko takie znam). Po 2-4 latach jest karencja, trzeba
        wrócić do kraju, gdzie nie ma wakatu, a co gorsza "wypadło się z gry". No i
        dojazdy...
        Nie wspomnę o Behörde für Bekämpfung...
        W kraju ma się znajomych, rodzinę itp. W Niemczech Polak pracuje w nadgodzinach
        (w 99% ukrytych i niepłatnych), a Niemiec przestrzego kodeksu pracy. W dłuższe
        weekendy i święta Polak woli do kraju - jak więc ma wyglądać "integracja z
        lokalnym społeczeństwem?"
        Byłem w NRW rok. Dziękuję, na więcej nie mam ochoty.

        Z drugiej strony w Polsce jest sporo osób gotowych pojechać gdzieś do pracy dla
        przygody, zobaczenia czegoś nowego, czego się nie da zobaczyć w ramach
        tygodniowej wycieczki. Ja z polskim eksportem budownictwa przepracowałem rok w
        Egipcie i ponad dwa lata w Sudanie. Drobnych wyjazdów nie liczę. Taka praca TO
        JEST TO. I pojechałbym choćby dziś gdziekolwiek na Bliski Wschód (wyłączyłbym
        może Irak po zastanowieniu)- ale takich ofert nie ma.
        • Gość: tomek Re: Chcą, chcą, tylko nie koniecznie w Niemczech! A dlaczego ??? IP: *.sap-ag.de 28.08.01, 16:03
          Gość portalu: Chaladia napisał(a):

          > To nie jest tak. Praca czysto dla zarobku się nie opłaci. W Niemczech dobry
          > inżynier na budowie zarobi jako Bauleiter 3000 DM. 4000 DM to już wielki
          > sukces. W Polsce można uzyskać to samo lub więcej (fakt, opieram się na
          > warszawskich danych, ale tylko takie znam). Po 2-4 latach jest karencja, trzeba
          >

          Z tymi 4 kilo DM jako wielki sukces to przesadziles (nie jestem od budowy, ale
          za to inzynierem) i po sobie i swoich kumplach, ktorzy zaczynali podobnie jak ja,
          to 4,5 kilo wyciagamy bez problemu (mowie o netto).
          > wrócić do kraju, gdzie nie ma wakatu, a co gorsza "wypadło się z gry". No i
          > dojazdy...

          Nie dodalem, ze moje firma zwraca mi koszty podrozy (dwa razy ICE w miesiacu), a
          to jest troche siana.

          > Nie wspomnę o Behörde für Bekämpfung...
          > W kraju ma się znajomych, rodzinę itp. W Niemczech Polak pracuje w nadgodzinach
          >
          > (w 99% ukrytych i niepłatnych), a Niemiec przestrzego kodeksu pracy.

          Jakie nadgodziny, albo pracujesz od 8 do 16, a potem gazeta, albo masz prace
          zorientowana zadaniowo (tak tak juz czesto w Polsce)

          W dłuższe
          > weekendy i święta Polak woli do kraju - jak więc ma wyglądać "integracja z
          > lokalnym społeczeństwem?"

          Znajdz sobie wtedy jakas fajna kolezanka, wybacz ale Arbeitsamt, tego juz za
          ciebie nie zrobi.

          > Byłem w NRW rok. Dziękuję, na więcej nie mam ochoty.

          A ja mam...

          > Z drugiej strony w Polsce jest sporo osób gotowych pojechać gdzieś do pracy dla
          >
          > przygody, zobaczenia czegoś nowego, czego się nie da zobaczyć w ramach
          > tygodniowej wycieczki. Ja z polskim eksportem budownictwa przepracowałem rok w
          > Egipcie i ponad dwa lata w Sudanie. Drobnych wyjazdów nie liczę. Taka praca TO
          > JEST TO. I pojechałbym choćby dziś gdziekolwiek na Bliski Wschód (wyłączyłbym
          > może Irak po zastanowieniu)- ale takich ofert nie ma.

          Tu sie nie wypowiadam, pozdrawiam
          • Gość: Chaladia Re: Chcą, chcą, tylko nie koniecznie w Niemczech! A dlaczego ??? IP: 212.69.73.* 14.09.01, 22:38
            I tu Cię mam!
            Różnica jest taka, że ja pracowałem dla polskiej firmy (Budimex), a Ty dla
            niemieckiej. Teraz ja pracuję dla niemieckiej firmy w Polsce. 4,5k DM na rękę
            po podatku jest trudne, ale nie niewykonalne, pod warunkiem, że wszystko idzie
            dobrze, są wyniki i jest z czego wypłacić nagrodę. Niestety, w Polsce chwilowo
            jest budowlana bryndza. W Niemczech bryndza jest chyba jeszcze gorsza, więc
            póki co, mój pracodawca nie myśli nawet o wysyłaniu nas za Odrę. Ale, może się
            to odmieni i jeszcze się gdzieś w Niemczech spotkamy. Tylko krowa nie zmienia
            poglądów, więc może się jeszcze kiedyś wybiorę na zachód.
            Niemcy piękny kraj - przynajmniej NRW i Hesja. O Bliskim Wschodzie w świetle
            tego, co się dzieje nie ma co nawet mysleć.
            Życzę sukcesów.
            Chaladia Bolandi
      • Gość: rrj Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: 217.153.114.* 28.08.01, 15:01
        Jasiek,

        1) Jak na razie było dużo fajnej pracy w kraju i dużo pieniędzy do zarobienia -
        teraz to się pewnie zmieni

        2) Ogromna różnica mentalna - współpracujemy na stałe z firmą robiącą
        oprogramowanie pod Monachium. Na każdym poziomie inny świat - w każdej prostej
        sprawie dogadywanie się idzie z wielkim bólem mimo dobrej woli obu stron ;-)

        3) Jak porównasz ceny w Monachium / mieszkania, życie / to nawet dobre zarobki ci
        tego nie zrekompensują

        4) Mimo wszystko to Niemcy, ani oni nas nie lubią za bardzo ani my się tam nie
        czujemy u siebie


        PZDR
        Gość portalu: jasiek napisał(a):

        > Moja firma (z siedziba w Niemczech) od dwoch lat szuka dobrze wyksztalconych sp
        > ecjalistow (inzynier,
        > dwa jezyki obce) , ogloszenia poszly do Wyborczej i innych czasopism, i nikt si
        > e nie zglosil.
        > Czy Polacy juz nie chca pracowac za granica? A moze w Niemczech nie chca? Nie c
        > hca sie
        > przeprowadzac, czy tez wszyscy ktorzy mieli wyjechac juz wyjechali? Moze sa jki
        > es inne powody?
        >
        > jasiek.

        • Gość: Riddler Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: 216.104.228.* 30.08.01, 18:44
          RRJ ;-)

          > Jasiek,
          >
          > 1) Jak na razie było dużo fajnej pracy w kraju i dużo pieniędzy do zarobienia -
          >
          > teraz to się pewnie zmieni

          ale przewaznie nie takie jak tam (prosta roznica zamoznosci rynkow)

          > 2) Ogromna różnica mentalna - współpracujemy na stałe z firmą robiącą
          > oprogramowanie pod Monachium. Na każdym poziomie inny świat - w każdej prostej
          > sprawie dogadywanie się idzie z wielkim bólem mimo dobrej woli obu stron ;-)

          Hmm ja mieszkalem w Monachium i nie mialem problemw z mentalnoscia...A moze ja
          Niemiec jaki ? ;-)


          > 3) Jak porównasz ceny w Monachium / mieszkania, życie / to nawet dobre zarobki
          > ci tego nie zrekompensują

          a co to sa dobre zarobki ? z premia mialem ~240kDEM w Polsce moglbym pomarzyc
          oczym takim. I zadne tam menazerskie stanowisko. Po prostu specjalista. Jak inne
          oferuja 80kDEM to nic dziwnego, ze nie ma chetnych. No chyba zes bezrobotny w
          Polsce.

          Posilek w restauracji 20DEM an osobe /danie. A pojdz sobie w Polsce ja nie widze
          zadnej roznicy. A ile zarabiasz tutaj?

          BTW za miszkanie 60M2 placilem 1700DEM Warm. Dzielnica dla ''bialych'' nowe
          budownictwo. Zednych balang po nocach.
          > 4) Mimo wszystko to Niemcy, ani oni nas nie lubią za bardzo ani my się tam nie
          > czujemy u siebie

          eee? mieszkalem rok w RFN i z powodu, ze jestem Polakiem nigdy nie mialem
          problemow. I bardzo lubie piwo i wursta.
        • Gość: Skorpik Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowa IP: *.schleupen.de / 10.2.2.* 21.08.02, 16:55
          Mimo wszystko to Niemcy, ani oni nas nie lubią za bardzo ani my się tam nie
          czujemy u siebie

          W biznesie i pracy oni nie maja Cie lubic i Ty nie masz ich lubic, tylko trzeba
          zarobic kase zebys mogl pisklaki wykarmic, kapujesz ? Jak nie to
          obejrzyj "Chlopaki nie placza" !
          Pozdrawiam

          Skorpik

        • Gość: ac778k Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowa IP: 128.253.229.* 12.09.02, 03:16
          Dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? Glownie dlatego, ze po wyksztalceniu w Polsce sa
          rownie dobrzy jak polscy pilkarze. Wyjezdzaja pelni optymizmu, ze nasze wyksztalcenie to ho-ho-ho, ale
          zderzenie z rzeczywistoscia brutalnie przywraca ich do porzadku. Oczywiscie od reguly a wyjatki, jak Rysio
          (BRAWO, jestem dumny z Pana osiagniec). Sa zdecydowanie nie przygotowani, malo elastyczni, nie potrafia
          walczyc. Polskie szkolnictwo uwaza sie za o niebo lepsze niz amerykanskie bo.. nasi uczniowie wiedza wiecej.
          Porownanie z sytuacja w pilce noznej samo sie nasuwa: nasi juniorzy sa lepsi od euopejskich, ba nawet wporywach
          i poludniowo amerykanskich. Dlaczego? Bo sa silniejsi na tym poziomie "wyksztalcenia" i brutalna sila zwycieza.
          wiedza=sila. Ale z uplywem czasu technika (umyslowa albo "nozna") zaczyna procentowac, bo wiedze (sile) mozna
          powolutku w bibliotece (na silowni) zdobyc, TECHNIKI praktycznie nie. Wiem co mowie, bo bylem nauczycielem
          szkolnym, jestem nauczycielem akademickim, a takze na boku bylem alpejczykiem-zawodnikiem, potem trenerem
          narciarstwa. Niesetety, w okresie gierkowskim na uczelnie, do szkol, do zawodow pedagogicznych, trenerskich
          dostali sie ludzie ktorzy nigdy tam byc nie powinni bo sa poprostu za slabi. Zniknela selekcja (z mojego rocznika na
          asystenture przyjeto 15 osob - bylo wtedy chyba 8 profesorow). Przyczynkowe w najlepszym razie doktoraty,
          habilitacje nie wnoszace nic nowego do nauki swiatowej (nie mowie o kolkach wzajemnej adoracji). Wszyscy zostali
          PROFESORAMI. I ci, wybitni i ci mierni-ale-wierni. Nikt nie odpadl. Tworca Instytutu, wielki naukowiec od dawna w
          gorbie wiruje i wyje. Ale na radach naukowych glosuja rowno i ci i ci. Glosuja i zatwierdzaja programy nauczania, w
          ktorych pompuje sie dalej w rozpalone, idealistyczne glowy wiedze (niekoniecznie najnowsza, a jesli najnowsza to i
          tak tak wasko, ze za 5lat najprawdopodobniej bedzie nikomu nie potrzebna: naprawde trzeba miec (urodzic sie) talent
          i nosa czego uczyc dzisiaj aby bylo na jutro) a nie sposob "grania" ta wiedza. Dlaczego w USA sa tylko i wylacznie
          egzaminy pisemne, ze sciagawkami dolaczonymi do kart egzaminacyjnych (!) a na starszych latach nawet z
          mozliwoscia korzystania z biblioteki? Bo sie sprawdza czy delikwent potrafi poslugiwac sie wiedza,a nie czy ja ma.
          Dlaczego na egzaminy ustne do mnie przychodza studentki (nie wszystkie, ale przychodza) rozebrane jak disco-polo
          party o polnocy? Bo maja nadzieje, ze jakos dostana wpis do indeksu a nie, ze zdadza go. Gdybym chcial
          zastosowac kryteria w polowie takie jakie stosuje sie na dobrych uczelniach zachodnich to "ulalbym" 90% roku.
          Czemu tego nie robie? Bo jednak zmuszam ich do myslenia, nawet jesli egzamin jest fikcja. Bo rada naukowa
          wymienilaby by mnie na "lepszego" wykladowce. Rece opadaja. Jestesmy w oblakanym chocholim tancu, od "rzadu"
          poczawszy, do samgo dolu. Wzajemnie sie pocieszamy, tu jest nam najlepiej, ze jak juz wyjdziemy na prosta to ho-ho.
          PS.Mnie sie osobiscie powiodlo, zrobilem kariere jak malo kto, wylapuje talenty i im pomagam (studia indywidualne), ale
          "zle sie dzieje w panstwie dunskim" i dlatego jestesmy tacy sfrustrowani jako Polacy

      • Gość: nnnnnnn Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: 157.25.130.* 16.11.01, 23:37
        zgadzam sie z opiniami, ze sila nabywcza polskich pensji jest wyzsza niz na
        zachodzie i to jeden z glownych powodow.

        Przyklad: gdybym przeniosl sie do siedziby mojej firmy w Londynie moglbym
        liczyc na jakies 50.000 GBP rocznie. Gdbybym chcial zyc na moim obecnym
        poziomie (wydajemy okolo 6.000 PZN miesiecznie) to odkladalbym mniej wiecej
        tyle samo co teraz, w warszawie.

        A jeszcze zona zredukowana do roli dodatku do mnie (zerwana kariera zawodowa),
        male dziecko same, starzejacy sie rodzice daleko...
        • wowa44 50 000 GBP vs polska pensja 02.03.02, 15:35
          zgadzam się zupełności, u mnie tak samo. Do tego Londyn (i zresztą chyba cała
          Anglia) to wyjątkowo ohydne miasto jak na mieszkanie. Gdyby firma miała
          siedzibę, powiedzmy, we Włoszech, to może bym się i zdecydował.
          • krzysio2002 bo wola pieprzyc, ze im zle na bezrobociu 05.03.02, 21:18
            a jak ja szukalem 2 ludzi do pracy w Belgii to jeden
            sie zglosil i jak sie dowiedzial,ze na stanowisku
            Business Analyst trzeba polatac po europie to zamilkl.
            Taaaa w Polsce teraz place sa tak wysokie, ze za 50k
            Euro to nikt sie nie ruszy...

            ja tam nie wierze w to bezrobocie...
            • Gość: rtg Re: bo wola pieprzyc, ze im zle na bezrobociu IP: *.physio.unr.edu 05.03.02, 21:33

              Tak, masz racje. Po co ludziom na uczelniach, w szkolach, urzedach placic 300-
              400 euro miesiecznie. Po co im tyle pieniedzy, przeciez wszystko mozna kupic za
              niewielkie pieniadze, a pieniadze szczescia nie daja, prawda?
              Tak sie sklada ze nie wszyscy lubia byc wykorzystywani, a podejrzewam ze takich
              szukasz palancie.
              duuzo zdrowia
              • paw_dady masz klopoty z liczeniem? a piszesz z edu 05.03.02, 22:25
                > Tak, masz racje. Po co ludziom na uczelniach, w
                szkolach, urzedach placic 300-
                > 400 euro miesiecznie.

                jestes czlowieku analfabeta funkcjonalnym? On wyraznie
                napisal ok 50k rocznie to jest 4tys Euro miesiecznie. W
                czasach recesji ZESRASZ sie a nie dotaniesz taka pensje w
                Polsce. I to zaraz po studiach. 4tys euro to jakies
                14.5tys PLN/miesiecznie. Ale dla jasniepanstwa to za
                malo? prawda?


                > Tak sie sklada ze nie wszyscy lubia byc wykorzystywani,
                a podejrzewam ze takich
                >
                > szukasz palancie.

                a czytales jego posty? ja tak. Moze szuka naiwnych a moze
                na prawde szuka ale pewnie takich analfabetow jak ty to
                nie bedzie chcial. Zapytaj sie.

                • Gość: rtg Re: masz klopoty z liczeniem? a piszesz z edu IP: *.physio.unr.edu 05.03.02, 22:39

                  Chlopie, dobrze wiem co on pisal i ile mial na mysli.
                  Chcialem tylko zasygnalizowac ze skoro "normalni" ludzie
                  w Polsce pracuja za 300-400 Euro miesiecznie, to nie wierze, po prostu nie
                  wierze ze nie byloby chetnych za 50K rocznie. Takie historyjki mozna miedzy
                  bajki wlozyc, zamiast lykac kazdy post tylko pomysl czy masz znajomych ktorzy
                  odrzucili by taka oferte. A jesli facet szukal jakiegos waskiego specjalisty,
                  to juz inna dzialka. Pzrerazajace jest tutaj generalizowanie na bazie
                  pojedynczych zdarzen.
                  • krzysio2002 PAWik ma niestety racje ->nikt sie nie zglosil 06.03.02, 01:22
                    nie ma chetnych a wszyscy mowia o bezrobociu. Jeden to mi nawet wytknal, ze praca
                    na zachodzie za 50k euro toz to czysty wyzysk. Dobrze, ze oni tewgo tu nie wiedza
                    bo by sie zaraz pozwalniali. Ehhh drugi raz tego nie zrobie czy mi kto za to
                    placi? ja naprawde chcialem pomoc.

                    pozdrawiam was obu!

                  • Gość: losiu Re: masz klopoty z liczeniem? a piszesz z edu IP: *.e.dial.de.ignite.net 05.09.02, 17:00
                    a jednak, ja szukalem ludzi chetnych do pracy w niemczech jako informatycy.
                    pensja nie byla mala (dalo sie wyciagnac ok 5000DM netto na miesiac). mozna sie
                    bylo sprowadzic z rodzina. do tego oplacali mieszkanie, jeden przelot do kraju
                    raz na miesiac (dla calej rodziny tez), prawo jazdy (jak jeszcze trzeba bylo
                    zdawac). firma zalatwiala wszystkie formalnosci. zadnych tam utargow z
                    urzedasami. i co? nikt z moich znajomych ani ich znajomych sie nie palil. nawet
                    nie trzeba bylo znac niemieckiego. wystarczyl biegly angielski. jak z kims
                    rozmawialem to tylko grymasili. jeden zdecydowal po dwoch latach to juz firma
                    nie zatrudniala. ja mysle, ze polacy po prostu boja sie jechac w nieznane. no
                    chyba ze mi ktos powie ze jako informatyk (nie manager) moge dostac bez
                    problemu takie warunki w polsce.
      • Gość: Nef Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.11.01, 11:45
        Bardzo chętnie wyjechałbym do niemiec choćby od zaraz.
        Mam 20 lat studiuje informatykę, znam podstawy poligrfii, podstawy tworzenia
        stron www, wiele innych programów.
        Boje się jednak że nie dam sobie rady , jestem sam , w obcym kraju, języka
        musiałbym się jeszcze dobrze nauczyć, chyba ze zacząłbym uczyć się na miejscu.
        Bo u nas raczej się nie nauczę, wszystkie te pie.... szkoły itp. liczą tylko na
        zysk i nic więcej, książki za 200 kurs za 1000 i kogo na o stać :( a uczą tyle
        co nic .
        W grudniu chciałem składać w konsulacie prośbę o przyznanie wizy, ale nawet jak
        ja dostane to co dalej, mam spać w aucie i ... :((

        Wiec chyba będę musiał zostać w Polsce :(


        • Gość: Z Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.acn.waw.pl 22.11.01, 20:28
          Pare miesiecy temu wydawalo mi sie, ze jak wszyscy zdolni i wyksztalceni ludzie
          z Polski wyjada, to zostaniu tu juz jedno wielkie g... Ale g... juz mamy i
          chetnie bym wyjechala. Znam biegle angielski, dobrze francuski i hiszpanski, do
          tego dyplom z wyroznieniem, stypendia naukowe i co? jestem bez pracy. Tutaj
          nikt nie docenia zdolnych ludzi. Wiec zaczynam szukac za granica. Tylko co z
          tego? Kto potrzebuje Pani Z z Polski, jak nawet w UE maja bezrobocie, i to
          wcale nie takie male? Do tego problem z pozwoleniem na prace. A ja na czarno
          pracowac nie bede, bo jak mnie zlapia, to strace prawa do pracy w danym kraju
          na lata. A do tego trzeba caly czas udowadniac, ze mimo że z Polski, to nie
          jest taka najgorsza...
          • Gość: ep Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowa IP: *.ippt.gov.pl 25.08.02, 15:49
            Sproboj www.jobs.ac.uk, pozdrowienia
        • Gość: Leo Leo Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 11:39
          Gość portalu: Nef napisał(a):

          > Bardzo chętnie wyjechałbym do niemiec choćby od zaraz.
          > Mam 20 lat studiuje informatykę, znam podstawy poligrfii, podstawy tworzenia
          > stron www, wiele innych programów.
          > Boje się jednak że nie dam sobie rady , jestem sam , w obcym kraju, języka
          > musiałbym się jeszcze dobrze nauczyć, chyba ze zacząłbym uczyć się na miejscu.
          > Bo u nas raczej się nie nauczę, wszystkie te pie.... szkoły itp. liczą tylko na
          >
          > zysk i nic więcej, książki za 200 kurs za 1000 i kogo na o stać :( a uczą tyle
          > co nic .
          > W grudniu chciałem składać w konsulacie prośbę o przyznanie wizy, ale nawet jak
          >
          > ja dostane to co dalej, mam spać w aucie i ... :((
          >
          > Wiec chyba będę musiał zostać w Polsce :(
          >
          >

          Leo Leo:
          Pracowałem za granicą legalnie i odpowiem przedmówcy trawestując albo jest się w
          ciąży całkowicie albo nie, nie ma stanów pośrednich tak samo jest z pracą. Trzeba
          mieć determinację.

          leszekgorski1@poczta.onet.pl
          • tomek_1970 Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? 07.01.02, 13:18
            Jeszcze tylko pare slow ode mnie:

            Fajnie jest poszumiec tu i tam, ale jezeli macie w Polsce rodziny i przyjaciol,
            to bedzie Wam do nich cholernie teskno. Ja sie nauczylem tego i owego no
            i ...... i wracam ( i prawde mowiac juz nie moge sie doczekac !!!)

            pozdro
      • Gość: Marek Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.*.*.* 20.11.01, 15:27
        Po prostu Niemcy slabo placa...
        • tomek_1970 Re: dlaczego wyksztalceni Polacy ... do Marka 20.11.01, 15:41
          Taaaak, chyba masz racja, ale kto w takim razie placi przyzwoicie ???

          pozdro
      • Gość: kmk Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.vtt.fi 22.11.01, 07:07
        Nie do konca na temat, ale moze ktos chcialby sobie przeczytac:

        polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1067617

        pozdrawiam!
      • Gość: wrobel Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: 212.107.35.* 07.01.02, 13:34
        Ja pracuje za granica od 1995 w roznych panstwach dla duzej firmy
        miedzynarodowej. Niestety specyfika pracy zmusza mnie do zmiany miejsca pracy
        co 2-3 lata. Mowie biegle 2jezykami i 2 bardzo dobrze, ze swojej pracy jestem
        zadowolny i wydaje mi sie ze moge uwazac sie za specjaliste swojej dziedzinie.
        Jestem niestety troche zmeczony ciaglymi zmianami miejsc pracy i zaczalem sie
        interesowac praca w Polsce. Ku mojemu zdziwieniu zaoferowano mi lepsze warunki
        niz za granicami naszego kraju. Uwazam ze dobrze jest wyjechac z Polski i
        zdobyc miedzynarodowe doswiadczenie ale nasze firmy sa bardzo konkurencyjne
        jezeli chodzi o warunki finansowe, a czasami sa lepsze( i nie tylko w
        Warszawie).
        • Gość: jola Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowa IP: *.eu.boschrexroth.com / 145.230.209.* 18.09.02, 18:16
          Dzieki za ten list! W koncu znalazlam kogos zadowolonego kto wrocil do kraju i
          nie chce z niego wyjechac. Prowadze podobne zycie jak Ty wczesniej, ale juz za
          pol roku wracam do kraju i mam nadzieje, ze moje myslenie bedzie podobne do
          Twojego. Jeszcze raz dzieki!

          Gość portalu: wrobel napisał(a):

          > Ja pracuje za granica od 1995 w roznych panstwach dla duzej firmy
          > miedzynarodowej. Niestety specyfika pracy zmusza mnie do zmiany miejsca pracy
          > co 2-3 lata. Mowie biegle 2jezykami i 2 bardzo dobrze, ze swojej pracy jestem
          > zadowolny i wydaje mi sie ze moge uwazac sie za specjaliste swojej dziedzinie.
          > Jestem niestety troche zmeczony ciaglymi zmianami miejsc pracy i zaczalem sie
          > interesowac praca w Polsce. Ku mojemu zdziwieniu zaoferowano mi lepsze
          warunki
          > niz za granicami naszego kraju. Uwazam ze dobrze jest wyjechac z Polski i
          > zdobyc miedzynarodowe doswiadczenie ale nasze firmy sa bardzo konkurencyjne
          > jezeli chodzi o warunki finansowe, a czasami sa lepsze( i nie tylko w
          > Warszawie).
      • Gość: WMI Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: 195.112.95.* 08.01.02, 19:19
        wiekszosc ofert pracy z Niemiec jest slabo platna. 80 000 DM rocznie brutto, po
        podatkach 40 000 netto, co daje 72 000 PLN czyli 6 000 / miesiac. Nie jest to
        astronomiczna suma. Wyjezdzajac za granice trzeba sie liczyc z trudnosciami
        jezykowymi i kulturowymi, tak ze kij moze przewazyc marchewke.
      • Gość: dzangiel Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.abb.pl 11.01.02, 15:41
        Kiedyś wysłałem zapytanie do jednej firm w Niemczech czy zatrudnili by
        obcokrajowca, moje kwalifikacje odpowiadały Ich wymaganiom. Otrzymałem
        odpowiedź, że owszem mogliby mnie zatródnić jednak muszę posiadać pozwolenie na
        pracę i na pobyt w Nimczech. Także jak to jest? Myślałem że firma Niemiecka w
        jakiś sposób ułatwi uzyskanie stosownych zezwoleń. Branża nie IT.

        dzangiel
        • Gość: Erkki Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.as1.clonmel1.eircom.net 12.01.02, 17:51
          Wyslalem kilkanascie podan do niemieckich firm - i dostalem kilka odpowiedzi
          tylko. Oferowano mi niewielkie pieniadze, i sam mam sobie dom poszukac, itp - i
          jeszcze narzekali ze trudno obcokrajowca zatrudnic bo zezwolenia na prace, itp..

          Dostalem tez odpowiedz z Eire - dom, samochod no i odpowiednia forsa. Bardzo
          sobie chwale Irlandie, cisze, spokoj i ogolnie. Takie same zdanie maja Polacy
          tu pracujacy - co ciekawe - wiekszosc zrezygnowala z pracy w Niemczech..
          W Irlandii nie ma problemow z biurokracja i ksenofobia - tak powszechnymi
          zjawiskami w Niemczech.

          Pozdrawiam.
          Erkki, Corcaigh/Cork
          Republic of Ireland

          PS: Nie szukajcie pracy w Irlandii za posrednictwem polskich firm, one do
          kwadratu podnosza wymagania. Nie polecam tez internetu - po prostu sie tu
          przyjezdza i sprawe na miejscu uzgadnia..

          • Gość: Sylwia Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.gazeta.pl 12.01.02, 19:51
            Gość portalu: Erkki napisał(a):
            > PS: Nie szukajcie pracy w Irlandii za posrednictwem polskich firm, one do
            > kwadratu podnosza wymagania. Nie polecam tez internetu - po prostu sie tu
            > przyjezdza i sprawe na miejscu uzgadnia.. >


            Po prostu się przyjezdża ??? Nie znając nikogo ???
            A gdzie to się uzgadnia ??? Mówisz poważnie ???

            • Gość: Mirek Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: 213.76.133.* 13.01.02, 12:55
              Ponieważ ci Polacy , którzy posiadają wysokie Kwalifikacje mają dobrą pracę w
              Polsce i najczęściej już pracują.
              Problem z pracą dotyczy tych osób, które nie posiadają wysokich kwalifikacji i
              takich nikt nie potrzebuje zarówno w Polsce jak i za granicą.
              To przykre, ale prawdziwe!!!.
              • Gość: rg Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.01.02, 10:18
                Gość portalu: Mirek napisał(a):

                > Ponieważ ci Polacy , którzy posiadają wysokie Kwalifikacje mają dobrą pracę w
                > Polsce i najczęściej już pracują.
                > Problem z pracą dotyczy tych osób, które nie posiadają wysokich kwalifikacji i
                > takich nikt nie potrzebuje zarówno w Polsce jak i za granicą.
                > To przykre, ale prawdziwe!!!.

                co to są wysokie kwalifikacje ?
                u mnie na zadupiu na jedno miejsce pracy dla informatyka po studiach (1200 brutto)
                zgłasza się powyżej 20 osób. natomiast ten sam informatyk po studiach jadąc do
                niemiec ma propozycję 4000 dm netto (i nie jedzie). i tam spokojnie odłoży z
                pensji 1000 dm (2000 zł). no to co jest ? boi się ? ? ?
            • Gość: Erkki Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.as1.clonmel1.eircom.net 21.01.02, 17:52
              Sylwia napisala:
              > Po prostu się przyjezdża ??? Nie znając nikogo ???
              > A gdzie to się uzgadnia ??? Mówisz poważnie ???

              Jechalem autobusem z Londynu do Dublina. Na 20 pasazerow ok 8 osob to Polacy. C
              chwile komorki dzwonily i ludzie po polsku gadali - czasami mialem wrazenie ze
              jestem w autobusie PKS w Polsce :-)
              Co trzeba znac ? Przede wszystkim jezyk. Prawde mowiac ja przyjechalem tu dla
              przygody, jestem dziennikarzem i tlumaczem. Po prostu chce tu byc, poznac ludzi,
              kraj, obyczaje. A moja praca wykonywana tutaj nie ma w ogole zwiazku z moim
              zawodem...

              Bezrobocie w Irlandii: ponizej 4% ...
              Jezyk: angielski (ale taki brzydki, niepodobny do tego slyszanego na SKY NEWS)
              Wiec ? Do odwaznych swiat nalezy... Moge Sylwii wiecej na priv napisac..

              • Gość: akcent Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac IP: 194.203.162.* 05.02.02, 12:48
                Gość portalu: Erkki napisał(a):

                > Jezyk: angielski (ale taki brzydki, niepodobny do tego
                > slyszanego na SKY NEWS)

                brzydki? irlandzki akcent gorszy od amerykanskiego?
                ludzie trzymta mnie bo padne!!!

                nb. irlandzki akcent uwazany jest za najseksowniejszy
              • Gość: Evve Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.zdem.compaq.com 18.02.02, 17:37
                I owszem. Zgadzam sie. Irlandzki akcent nie jest moze tak ladny jak angielski,
                ale mozna sie przyzwyczaic. Dublin nie rzuca na kolana, ale zachodnie wybrzeze
                Irlnadii jest piekne (warto wybrac sie latem)- polecam.
                Z tym przyjezdzaniem w ciemno to raczej nie przesadzajmy, o wiele latwiej
                zalatwic prace w Irlandii bedac jeszcze w Polsce. Ja spotkalam sie tutaj z dosc
                duza opieszaloscia urzednikow i biurokracja. Ale chciec to moc - wszystko da sie
                zalatwic.
                Nadal jest tutaj troche pracy, chociaz juz nie tyle jak dwa lata temu, kiedy
                tutaj sie zjawilam po raz pierwszy. Chetnie powitaja tutaj
                informatykow...wystarczy znac angielski (przynajmniej zeby sie dogadac) i jakas
                ciepla posadka zawsze sie znajdzie.
                Pozdrawiam wszystkich pracujacych w Irlandii oraz tych, ktorzy mysla o
                przyjezdzie.
                Szczerze mowiac, chetnie bym juz wrocila do kraju, ale bic sie tam o posade ze
                kilka zlotych?!?!? Jeszcze chyba poczekam, az sie sytuacja poprawi...
                • Gość: Tomasz Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowa IP: AKA1PRX* / *.chello.pl 18.07.02, 09:07
                  Jestem specjalistą IT pracującym w polsce i mam kilka pytań dotyczących pracy w
                  Irlandii, więc jeśli byłabyś tak uprzejma odpisać na mój e-mail, byłbym bardzo
                  wdzięczny. tom2468@poczta.onet.pl

                  Pozdrawiam
                  Tomasz
          • Gość: Tomasz Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowa IP: AKA1PRX* / *.chello.pl 18.07.02, 09:09
            Jestem specjalistą IT pracującym w Polsce i interesują mnie informacje
            dotyczące pracy w Irlandii. Jeżeli byłbyś tak uprzejmy i odpisał na mój post,
            byłbym bardzo wdzięczny. tom2468@poczta.onet.pl

            Pozdrawiam
            Tomek
            • Gość: asia Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowa IP: *.in-addr.btopenworld.com 27.07.02, 00:06
              W UK stworzony zosta³ specjalny program dla informatykow. Dobre warunki z tego
              programu znajdziesz na stronie www.workpermit.com powodzenia
      • Gość: java_guy tutaj nie jest zle... IP: *.arcor-ip.de 23.01.02, 02:12
        hmmm...

        Przeczytalem wiekszosc postow i skonfrontowalem z moja obecna sytuacja - od pol
        roku pracuje w niemczech dla firmy it, jako "drugorzedny programista". Klepie
        software dla poteznego przedsiebiorstwa i mam takie wrazenia:

        - jezeli udowodni sie, ze jest sie rzeczywiscie specjalista z jajami,
        kreatywnym, potrafiacym wyjrzec poza monitor i pociagnac caly projekt do
        przodu, udowodnic niemiaszkom, ze nie jestesmy krajem, w ktorym IT konczy sie
        na ZX czy prostych programikow w pascalu, jezeli wezmie sie w garsc i
        rzeczywiscie przycisnie, jezeli nie bedzie sie marnowac czasu w robocie na
        filozofowanie, MOZNA przestac byc dla ludzi z pracy prostym "polaczkiem",
        traktowanym jako fizol od lopaty

        - finansowo - trzeba sie cenic. Trzeba udowodnic oczywiscie, ze jest sie wartym
        odpowiednich pieniedzy. Jezeli odpierdziela sie robote, idzie po najmniejszej
        linii oporu, nie wychyla sie, robi po cichutku tylko to co trzeba, nie ma chyba
        co liczyc na bardzo satysfakcjonujace warunki i rzeczywiscie wtedy warszawka
        pozostaje lepsza alternatywa. W kazdym razie mozna znalezc robote za 100.000 DM
        brutto, z 30-dniowym platnym urlopem, z kasami chorych, 3-miesiecznym okresem
        wypowiedzenia, itp. Co dalej? To nie koniec... Pracujac na 1,5 etatu, zyjac na
        srednim poziomie mozna miesiecznie odlozyc ok. 6.000 DM (po wydatkach na
        zarcie, mieszkanie, itp. przeloty do polski oplaca firma). Po 6-miesiecznym
        okresie probnym - 30,40% podwyzki. Ile to daje? ok. 9.000 DM co miesiac do
        kieszeni. I to wszystko we Frankfurcie / M, ktory jest ...jowo drogi.

        Jezeli ktos zagwarantuje mi prace w polsce na podobym poziomie finansowym, na
        takich samych warunkach, przyjade chetnie na rozmowe.

        Zeby bylo ciekawiej, nie mam [jeszcze] dyplomu (22 lata). Wszystko sie da,
        tylko trzeba przylozyc sie, nie bac sie i nie zrzedzic jak stara baba w ciazy.
        • Gość: gringo24 prosba o kontakt IP: *.stacje.agora.pl 28.01.02, 13:26
          czesc,
          bylbym wdzieczny, jesli znalazl bys chwile czasu aby odpisac
          podaje mejla gringo24@wp.pl,
          mialbym pare pytan

          pozdrawiam
      • elfik Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? 14.02.02, 12:25
        to nie jest takie łatwe, podjąć decyzję o pracy za granicą. My z mężem z jednej
        strony bardzo byśmy chcieli pracować w którymś z niemieckojęzycznych krajów,
        przede wszystki ze względu na kontakt z językiem - oboje jesteśmy germanistami.
        Ale kiedy już się pojawia jakaś praca na horyzoncie wyłania się mnóstwo "ale".
        Przede wszystkim musi to być praca odpowiadająca naszym ambicjom, za nic (mimo
        że za lepsze pieniądze) nie mogłabym wykonywać pracy na gorszym niż obecnie
        stanowisku. Poza tym to, że jedno z nas ma pracę, nie oznacza, że i drugie ją
        dostanie. Nawet gdyby mój mąż zarabial tyle, że nie musiałabym pracować, nie
        poszłabym na taki układ, jestem zbyt ambitna. A niestety nikt mi nie da
        gwarancji, że dostanę satysfakcjonującą mnie pracę. No i dochodzi aspekt
        reodzinny. Gdybym nie była tak emocjonalnie związane z rodziną nie wahałabym
        się, ale nie jestem w stanie zostawić moich rodziców samych. Zbyt ich kocham,
        żeby zostawić ich samych jak palec. Już i tak cierpią z powodu rozłąki,
        mieszkamy 300 km od siebie, ale staramy się często odwiedzać i non stop do
        siebie dzwonimy.
        Może gdybyśmy kiepsko stali finansowo ( co tam może, na pewno!), podjęlibyśmy
        decyzję o wyjeździe błyskawicznie. Ale mamy mieszkanie, samochód, ciekawe
        prace, więc po co?
        • Gość: panjanek Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.icenter.net 02.03.02, 07:16
          Ja raczej nigdy nie pojechalbym za granice do pracy. W Polsce zarabiam przyzwoite pieniadze jako
          Human Resources Manager. Za granica zarobilbym tyle samo albo i mniej ale nie mialbym szans na
          taka kariere jak w Polsce mimo ze znam doskonale angielski, francuski i niemiecki. Tutaj jestem
          dopiero 3 lata po studiach i osiagnalem juz bardzo duzo. Kto wie co bedzie za nastepne 3 lata.
          Jestem dosc czesto we Francji (moja firma ma glowna siedzibe we Francji i czesto jezdze tam na
          szkolenia). Zreszta na Zachodzie kariere trzeba robic w duzym miescie a tutaj mam te sama szanse
          w rodzinnym Legionowie. I wiem ze nie grozi mi redukcja. Pozdrowienia, panjanek.
      • Gość: nudo Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.physio.unr.edu 02.03.02, 11:26

        A czy wogole jacycs wyksztalceni/wysoko wykwalifikowani Niemcy/Francuzi/Anglicy
        itd powszechnie chca wyjedzac do pracy poza granice wlasnego kraju??? To chyba
        naturalne ze nie. Ja to zrobilem z czystej ciekawosci (plus sprawy finansowe),
        w koncu kilkudniowe wycieczki to iluzja poznania czegokolwiek. Nie zaluje, to
        bardzo fajna sprawa ale maximum na kilka lat. Dostrzeglem to dosc wyraznie rok
        temu, gdy sasiad Hindus halasliwie scinal trawnik. To byl pierwszy dzien
        Wielkanocy.
        • Gość: Greg Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: 212.187.240.* 04.03.02, 11:33
          Gość portalu: nudo napisał(a):

          >
          > A czy wogole jacycs wyksztalceni/wysoko wykwalifikowani Niemcy/Francuzi/Anglicy
          >
          > itd powszechnie chca wyjedzac do pracy poza granice wlasnego kraju???

          Chca i wyjezdzaja. Szczegolnie Brytyjczycy, Holendrzy, Francuzi, Skandynawowie.
          Wielu z nich laczy prace z poznawaniem swiata. Dla wielu ludzi to sposob na zycie.
          Pracujacych cudzoziemcow mozesz spotkac prawie we wszystkich zakatkach swiata.

          To chyba naturalne ze nie. Ja to zrobilem z czystej ciekawosci (plus sprawy
          finansowe),
          > w koncu kilkudniowe wycieczki to iluzja poznania czegokolwiek. Nie zaluje, to
          > bardzo fajna sprawa ale maximum na kilka lat. Dostrzeglem to dosc wyraznie rok
          > temu, gdy sasiad Hindus halasliwie scinal trawnik. To byl pierwszy dzien
          > Wielkanocy.

      • Gość: pawe; Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.02, 14:23
        Pracowalem w USA przez 1,5 roku jako informatyk.
        Zdecydowalem sie jednak wrocic do Polski bo:
        -kasa w Polsce jest 50% nizsza, za to sila nabywcza jest duzo wieksza (w USA sa
        wieksze koszty zycia niz w Polsce)
        -moja pozycja spoleczna w USA byla nizsza. Mysle, ze dopiero moje dzieci bylyby
        pelnowartosiowymi amerykanami. Majac dom i dwa samochody w Polsce to luksus, w
        USA to standard. Jako emigrant z Polski bylem w tej samej grupie co emigranici
        z Indii, Chin oraz Rosji etc. Stanowiska kierownicze sa raczej obstawiane przez
        Amerykanow. Oczywiscie jezeli jestes dobry to sie wybijesz, to nie ulega
        watpliwosci.
        -brak znajomych. Amerykanie po pracy leca do domu do rodziny i zlewaja kolegow
        z pracy. Nie ma wspolnych wyjsc na piwo etc.
        -tesknota za rodzicami/rodzina. Pomimo co rocznych odwiedzin w Polsce i 300$ co
        miesiecznego rachunku telefonicznego
        -mialem wize H1 i moja zona nie mogla pracowac. Pewnie z czasem udalo by sie
        cos z tym zrobic, my nie chcielismy czekac.

        Sa tez minusy powrotu do Polski:
        -duzo mniejszy rynek pracy. Jesli chodzi o ciekawa prace w branzy IT to USA
        jest rajem na ziemi. W Polsce klepie sie tylko bazy danych etc.
        -duzo lokalnych absurdow. Idzie sie przyzwyczaic ;-)
        -tak jak napisalem, w USA jezeli jestes dobry to sie wybijesz, w POlsce bardzo
        duze znaczenie maja uklady...

        Jedno jest pewne. Przezylismy z zona super przygode. Zwiedzilismy cale stany,
        zobaczylismy swiat z perspektywy USA. Polecam taki 1-2 letni wyjazd.

        Moze jeszcze kiedys tam pojedziemy...Czas pokaze.
        pawel
        • Gość: Adam Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: *.verona01.nj.comcast.net 09.04.02, 03:44
          Wyjechalem do USA w 1988 roku, zeby zarobic na samochod. Na pol roku. W Polsce
          jako programista zarabialem ok $20 mies. Ale to byly inne czasy i nawet ta
          pensja na byle jakie zycia wystarczala. Z tych 6 miesiecy zrobilo sie 13 lat.
          I wyglada na to, ze juz tak zostanie. W miedzyczasie zmienil sie ustroj w
          Polsce, ludzie sie zmienili. Nigdy nie przestalem myslec o powrocie.
          Obserwuje ludzi, ktorzy sie zdecydowali. Tak, tak coraz wiecej mam znajomych,
          ktorzy po kilkunastu latach wrocili do Polski lub innych dawnych domoludow (np.
          do Czech).
          Patrze, jak sie powtornie klimatyzuja. I co im przeszkadza. No wiec glownie
          im przeszkadza to, co zawsze bylo bolaczka Polakow: nieuprzejmosc, biurokracja
          i ... Polacy sa smutni. Nawet ci, ktorzy nie maja powodow. I strasznie
          nietolerancyjni. I doszlo jeszcze jedno. Jedyny temat w Polsce to
          jest "kasa". Za moich czasow ten wyraz (w tym znaczeniu) nawet nie istnial!
          Nie moge sie dogadac z moimi starymi znajomymi! Z jednymn wyjatkiem. Z
          przyjemnoscia rozmawiam w Polsce ze znajomymi, ktorzy mieszkali kiedys za
          granica. Jak my sie swietnie rozumiemy!
          No i Polacy sa bardzo roszczeniowi. Wszystko im sie nalezy. Tacy sa zreszta
          tez i za granica. Ci, ktorzy mieszkaja dluzej zmieniaja sie. Ja sie
          zmienilem. Kilka lat temu (za moja namowa) moja firma dala ogloszenie o prace
          do Nowego Dziennika w NY. Programista w Delphi. Spodziewalem sie wielu
          odpowiedzi. Pamietalem przeciez, jak wielu jest w Polsce utalentowanych
          programistow. To byl rok 1994. Zglosil sie tylko jeden czlowiek , student-
          turysta z 4 roku studiow z Polski. Powiedzialem o tym szefowi myslac, ze
          potraktuje to jako zart. Ale nie, powiedzial, zeby przyszedl. Facet nawet
          dobrze po angielsku nie mowil. Dziesiaj jest cenionym fachowcem w jakiejs
          firmie w Kolorado. Do dzisiaj utrzymuje z nim kontakt.
          Generalnie rzecz biorac mysle, ze powodem dla ktorego nie ma zbyt wielu Polakow
          na eksponowanych stanowiskach w USA jest brak determinacji w inwestowaniu w
          samego siebie i "chodzenie na latwizne". No bo jesli fachowiec na budowie moze
          wyciagnac lekko $25 na godzine i jeszcze oszukac na podatkach, wiec po co sie
          meczyc, uczyc latami i wziac pierwsa prace za polowe tego. Polacy chca szybko
          sie dorobic i wielu to osiaga. Ale jest to kosztem tego co sie robi. Nawet
          ludzie wyksztalceni czesto boja sie siegac wyzej. Znam inzyniera z Warszawy,
          ktory maluje domy. Kiedys powiedzial, ze to jest to co zawsze chcial robic.
          Bo jast to szybki pieniadz. I znikoma odpowiedzialnosc. Wielu Polakow w USA
          pada ofiara takiego rozumowania.
          Na ile to moi Rodacy sie zmienili przez te lata a na ile ja sam, to juz inna
          kwestia. Mysle, ze jak ze wszystkim: prawda lezy po srodku.
          Pozdrawiam z NY
          Adam
          • Gość: --Michal Czesc Adam! IP: *.tiaa-cref.org 10.04.02, 16:26
            Czesc Adam!
            Milo Ci tu widziec wpadnij na forum "Polacy za granica"!
            www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=POLONIA
            Pozdrawiam.
      • Gość: rafal Re: dlaczego wyksztalceni Polacy nie chca pracowac za granica? IP: 132.84.34.* 09.04.02, 18:26
        Gość portalu: jasiek napisał(a):

        > Moja firma (z siedziba w Niemczech) od dwoch lat szuka dobrze wyksztalconych sp
        > ecjalistow (inzynier,
        > dwa jezyki obce) , ogloszenia poszly do Wyborczej i innych czasopism, i nikt si
        > e nie zglosil.
        > Czy Polacy juz nie chca pracowac za granica? A moze w Niemczech nie chca? Nie c
        > hca sie
        > przeprowadzac, czy tez wszyscy ktorzy mieli wyjechac juz wyjechali? Moze sa jki
        > es inne powody?
        >
        > jasiek.


        Czesc,

        od ponad pol roku jestem mgr inz i rownie dlugo szukam pracy, takze za granica,
        wysylajac po kilka podan dziennie przez Internet glownie do firm w Niemczech,
        Szwajcarii i UK. Niestety, standardowa odpowiedz, to "nie" - najczestszym powodem
        jest brak zezwolenia na prace (w Arbeitsamt Polacy sa wciaz traktowani na rowni z
        przybyszami z Ugandy), a to jest problem jajka i kury - bez zezwolenia nie ma
        propozycji pracy - bez propozycji pracy nie ma zezwolenia. Niestety, nie znam
        dwoch jezykow obcych - tylko jeden - angielski, ale spokojnie bym sie nauczyl
        niemieckiego na zywca. Mimo wszystko szukam dalej.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka