igebski1
17.10.05, 15:50
Natknąłem się na ogłoszenie o naborze do pracy na platformach wiertniczych.
Zachęcano tam potencjalnych chętnych możliwością zarobienia trzydziestu
tysięcy złotych miesięcznie. Wymagania wobec przyszłych pracowników nie
należały do wygórowanych: wystarczyło mieć od 18 do 55 lat (niezależnie od
płci) i wykonywać jakiś bliżej nieokreślony zawód techniczny.
Anons ten z daleka śmierdział mi lipą, tym bardziej że jako kontakt podany
był jedynie numer telefonu komórkowego. Mimo to postanowiłem zatelefonować,
żeby poznać mechanizm oszustwa. Nagrany na automatyczną sekretarkę głos męski
zachęcał do wyraźnego przedyktowania imienia, nazwiska i adresu. Było to
niezbędne w celu przesłania „materiałów informacyjnych i aplikacji, które
pozwolą państwu podjąć właściwą decyzję”. Byłem nawet skłonny zapoznać się z
tymi materiałami, ale zmroziła mnie kolejna część wypowiedzi elokwentnego
naganiacza:
- Ze względu na ponoszone koszty zmuszeni jesteśmy do pobierania jednorazowej
i bezzwrotnej opłaty manipulacyjnej w wysokości 75 zł.
Teraz byłem już w domu. Nic z tego, panowie naciągacze! Za stary jestem na te
numery!