Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy na pewno jest bezrobocie??

    IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.12.05, 12:33
    Otoz mam znajoma, 51 lat, pracuje na umowe zlecenie jako sprzataczka, ale
    jest bardzo chora i meczy sie w tej pracy, chcialaby zmienic. Poza tym nie
    palca tam regularnie. Wiec prosi mnie abym czegos jej poszukala. Wiec jak
    przegladam siec to jej cos czasem znajde. I teraz znalazłam jej ogloszenie-
    szukaja kobiety do pracy w kiosku, na umowe o prace itd. Co uslyszałam-nie,
    nieee, to za daleko, nieee a jak mi tam kaza na 6 jezdzic to co??jak ja
    pojade?? (ma b.dobre polaczenie komuniacyjne) nie, nie, nawet nie zadzwonie,
    nie, taka praca to nie. Nie masz nic innego??? Powiedzialam-nie, nie ma
    ogloszen na rynku, ktore odpowiadalyby pani wygorowanym wymogom! To juz nie
    pierwszy raz-dziecka nie bedzie pilnowac, bo matki sa strasznymi
    pracodawczyniami (zgoda, slyszy sie o jakis durnych paniusiach, ale nikt nie
    kaze jej pracowac u kogos takiego), sprzatac w domach tez nie, ona by chciala
    prace na umowe o prace tak blisko od domu zeby nie dojezdzac, najlepiej nie
    taka zeby sie nameczyc, nie na 8 godz bo 8 godz to jest za duzo. No i za co
    najmniej 10 zl za godz. Dodam ze ona ma podstawowe wyksztalcenie i jest
    niezbyt rozgarnieta wiec dobrego wrazenia nie robi, nie ma za duzo tez do
    zaoferowania.
    Jasne-fajnie by bylo znalezc cos takiego, na pewno trafiaja sie takie okazje
    ale sa to okazje-trudno jest znalezc cos takiego. Jest duzo ogloszen,
    potrzebuja do sprzatania ale nie oferuja takich warunkow. Wydaje mi sie ze
    trzeba sie dostosowac do warunkow rynku... . To co-lepiej siedziec w domu niz
    pracowac? A cala rodzinka ja popiera-nie, nie szukaj w gazetach, bo w
    gazetach to ogloszenia sa zawsze nieaktualne, tylko niech ci ktos znajomy
    zalatwi. I ona nie kupuje GW, nie dzwoni, nie chodzi. Czeka az ktos jej
    wymarzona robote poleci. Masakra!!!Cigale jej cos nie pasuje-5 zl netto to
    malo, 7 malo, 8 malo. Kurcze ja w call center pracowalam za 4, 3 i musialam
    w czesci dom utrzymywac!nic innego, za wieksza sume nie bylo wiec i to
    robilam a po godz dorabialam.
    Obserwuj wątek
      • parsnip Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 01.12.05, 12:47
        Pomagając takim ludzim marnujesz czas i na dluższa metę szkodzisz im. Ta Pani
        powinna zostać pozostać sprzątaczką. Od tego sa ludzie nierozgarnięci i z
        wyksztalceniem podstawowym żeby wykonywać tego rodzaju prace. Po co to zmieniac?
        • Gość: wilk Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.05, 13:34
          Jak będziesz miała tyle lat ile ta pani to też zmądrzejesz i nie będziesz tyrać
          za grosze dla jakiegoś wyzyskiwacza.
          • jsolt Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 01.12.05, 13:44
            Gość portalu: wilk napisał(a):

            > Jak będziesz miała tyle lat ile ta pani to też zmądrzejesz i nie będziesz
            tyrać
            > za grosze dla jakiegoś wyzyskiwacza.

            było zmądrzeć wcześniej i iść do szkoły
            a teraz to jej zostaje tyrać za grosze
            • tom40gda Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 03.12.05, 23:27
              Wiecie co? Jestem pracodawcą, i niestety, do samej Anglii wyjechało 150 tys
              sprytnych i przebojowych ludzi. I to da sie odczuć na rynku pracy....
              Ktoś napisał o pracy za grosze. Ok, tylko jak do diabła ja mam sprzedawać swoje
              wyroby za porządne pieniadze, jak wiekszośc ludzi zaopatruje sie w
              hipermarketach, które okradaja dostawców? Z jednej strony ludzie podniecaja sie
              szynka za 9 zł za kilogram, i kurtka za 30 zł, a z drugiej, za uszycie takiej
              kurtki chcieli by dostać co najmniej 20 zł..... No, gdzie sens, gdzie logika?
              Jak chciałem produkować towar lepszej jakości, to okazało sie, ze umiejętnośc
              uczenia sie i chęc do nauki u 30-kilku latków jest ZEROWA!
              Czasem mam wrazenie, ze zyję wsród idiotów!
              A odpowiadając na pytanie, nie, nie ma bezrobocia. Mało tego, dobrzy fachowcy
              cenią sie, i dostają takie pieniądze, jakie chcą. "tanie mięso jedzą psy..." i
              to jest prawda.
          • Gość: Hmmmmm Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.05, 14:51
            > Jak będziesz miała tyle lat ile ta pani to też zmądrzejesz i nie będziesz
            tyrać
            > za grosze dla jakiegoś wyzyskiwacza.


            Taaa lepiej jest szukać winnych u wszystkich obok niż u siebie!

            A najlepiej jest jęczeć o zasiłek, zapomogę w opiece, tudzież biadolić po
            rodzinie i znajomych!

            Szkoda słów!
          • Gość: kilgor Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.chello.pl 04.12.05, 17:27
            o właśnie. prywaciarze myślą sobie że jak zaproponują 4 zł na h bez umowy to powinno się ich po rekach calować. najgorsze jest to że ludzie godzą się pracować ( albo udawać że pracują ) za takie gó... moim zdaniem za minimum 6 zl za godz nawet największy głąb nie powinien się godzić na prace. za to już da się jakoś przeżyć. lepiej się już zabić albo kraść niż być takim frajerem który doklada się do nowej bmw szefa
        • Gość: pucybut Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 15:23
          Ale pieprzysz... "rozgarniety czlowieku"!!!!!!!!!.....
        • zosia1002 Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 17:21
          To jest sprawa bardzo dyskusyjna.
        • Gość: TERESA Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.05, 09:48
          JEST MAM DWOJE DZICI WYKSZTAŁCONYC CIĘZKO NA TO PRACOWAŁAM I NIE MOGĄ ZNALĘŻĆ
          PRACY. iNZ, TECHNOLOG ZYWIENIA I MGR DZIENNIKARSTWA
          • rozowykot Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 05.12.05, 21:35
            Teresa Twoje dzieci mają dyplom i nic z tego nie wynika . Jeśli dziecko jest
            magister dziennikarstwa i roboty nie umie sobie zorganizować to jego dyplom
            wart powieszenia na gwożdziu w domku z serduszkiem. Jeśli dziecko kończyło
            prywatną uczelnię to za takie umiejętności uczelnia powinna czesne zwrócić. A
            ten Technolog Zywienia tez nie potrafi pomyśleć i jakiejs knajpy otworzyć. Ale
            wtedy treba by się na swoim natyrać więc lepiej siedzieć i narzekać , że nie
            ma ,że krwiopijca wyzyskuje, że daleko dojeżdżac. Mentalność tej pani od
            sprzątania z pierwszego postu tyle żę z trzema literkami przed nazwiskiem.
      • krzysztofsf Teoria..... 01.12.05, 13:37
        Jak na razie jest to teoria.
        Czy wspomniana pani byla na jakiejkolwiek rozmowie kwalifikacyjnej i odmowila po wyrazeniu przez pracodawce checi jej zatrudnienia?
        Ja tez nie zlozylem papierow na szefa IPN - a bylo tylko 3 czy 4 chetnych - mialbym sznse zapewne...
        Samo wyszukanie ogloszen w necie nie swiadczy o tym, ze danej osobie zaproponuja z nich prace.
        Mozliwe, ze ta osoba podaje wspomniane najprostrze przyczyny nieaplikowania wstydzac sie (nawet przed sama soba) przyznac sie, ze nie ma kwalifikacji na dane stanowiska.
        Co robila poprzednio, jesli mozna sie spytac?
        • Gość: Kaśka Re: Teoria..... IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 01.12.05, 14:30
          To jest osoba z zawodowym wykształeceniem-gastronomicznym. Pracowla gdy byla
          mlodsza w stolowkach, barach jako kucharka, czasem kelnerka. Hmmm-czy odmowila
          jakiemus pracodawcy gdy juz chcial ja zatrudnic?Tak, pare razy gdy jej
          zaproponowano sprzatanie za 2 zl netto-tu sie jej nie dziwie. Teraz sprzata ale
          tez narzeka. Wszystko jest nie takie jak potrzeba-za daleko, za malo placa,
          umowa o dzielo. I probuje mnie uswiadamiac-widzisz, ty mowisz zeby z gazety
          brac-a nie, tu i tu dzwonilam ale juz nieaktualne...Nie, z gazety nie
          znajdziesz. No to jak jej wyszukalm z netu to tez niedobre bo daleko!Ja
          rozumiem-ma wyzsze wyksztalcenie, 2 jezyki obce, to che wybierac. Ale naprawde
          ona niewiele ma do zaoferowania pracodawcy. Wymagania ma natomist olbrzymie.
          Nawet 6 zl netto jest za malo.
          • krzysztofsf Re: Teoria..... 01.12.05, 14:56
            Gość portalu: Kaśka napisał(a):

            > To jest osoba z zawodowym wykształeceniem-gastronomicznym. Pracowla gdy byla
            > mlodsza w stolowkach, barach jako kucharka, czasem kelnerka. Hmmm-czy odmowila
            > jakiemus pracodawcy gdy juz chcial ja zatrudnic?Tak, pare razy gdy jej
            > zaproponowano sprzatanie za 2 zl netto-tu sie jej nie dziwie.

            Czyli nie odrzucila zadnej pracy zwiazanej z posiadanymi kwalifikacjami i doswiadczeniem, rezygnujac jedynie z ofert ponizej kosztow wlasnych, pracy takiej jaka wykonuje obecnie.

            > Teraz sprzata ale
            >
            > tez narzeka. Wszystko jest nie takie jak potrzeba-za daleko, za malo placa,
            > umowa o dzielo. I probuje mnie uswiadamiac-widzisz, ty mowisz zeby z gazety
            > brac-a nie, tu i tu dzwonilam ale juz nieaktualne...Nie, z gazety nie
            > znajdziesz. No to jak jej wyszukalm z netu to tez niedobre bo daleko!Ja
            > rozumiem-ma wyzsze wyksztalcenie, 2 jezyki obce, to che wybierac. Ale naprawde
            > ona niewiele ma do zaoferowania pracodawcy. Wymagania ma natomist olbrzymie.
            > Nawet 6 zl netto jest za malo.

            Dalej uwazam,ze sa to wymowki w przypadku gdy brak jej kwalifikacji do danej pracy. Dodatkowo zapewniam cie, ze po jakims czasie poszukiwania pracy czlowiek zaczyna miec nosa do lipnych ofert, z tymi samymi numerami telefonow, firm poszukujacych jedynie inwalidow i studentow do lat 26, naciagaczy nie placacych za prace. Znajoma (z wieloletnim doswiadczeniem pracy jako "panienka z okienka" na poczcie) poszla pracowac do kiosku (naturalnie na poczatek bez umowy). Po miesiacu zatrudniono kolejna (trwa to dotad rotacyjnie co miesiac-dwa-trzy)a znajomej potracono polowe uzgodnionego wynagrodzenia (braki,niezgodnosci z tym, ze naturalnie nie bylo inwentaryzacji przy jej przyjmowaniu). Czy sadzisz, ze twoja znajoma bez jakiegokolwiek doswiadczenia w pracy w sprzedazy, z niklym doswiadczeniem na kasie z pieniedzmi, dalaby sobie rade, nawet jesli nie trafilaby na podobna naciagaczke jak wspomniana wlascicielka kiosku? Kobieta tego sie zapewne panicznie boi i w dodatku ma racje.
            Do biura sie nie nadaje.
            Sprzatac to juz sprzata i oplaca sie jej tylko przejsc na lepsze pieniadze lub umowe.
            Praca z pieniedzmi i klientami - boi sie, mozna na tym stracic (w dodatku wcale nie jest powiedziane, ze przypadnie pracodawcy do gustu tak, zeby zaproponowal jej podjecie tej pracy).
            Jesli nie trafi z powrotem do gastronomi to raczej zadna z ofert nie skonczy sie jej zaangazowniem, bo sa mlodsi i zdrowsi konkurenci na kazde miejsce.

            Sprobuj znalezc jej cos zblizonego do kwalifikacji, bo oferty z kosmosu to tak, jak z moim odrzuceniem oferty pracy jako szef IPN=u - glupi nie wyslalem swojej kandydatury, a przeciez na pewno mialbym szanse.

            Rzucanie na slepo ofert z internetu niepasujacych do kwalifikacji czlowieka nie jest wg mnie czyms, co uzasadnia ocenianie jego niecheci do zgloszenia sie na nie jako bezrobocie na wlasne zyczenie.
            • kaaarolinkaa Re: Teoria..... 01.12.05, 15:45
              Ale ja jej wyszukalam i takie oferty- "lepsze" sprzatanie! stierdzila, nawet
              nie jadac tam, ze to za daleko, bo trzeba autobusem 30 min jechac! nieee, to
              niedobreeee, za dalekoooo! i tak jest ciagle. Co do oszustow i wyzyskiwaczy-
              teraz sprzata w biurze ale nie placa jej na czas-no, ale jest blisko....Wiec
              nie jest tak, ze ona ma nosa do lewych ofert. I tak robi u oszusta i tak, ale
              ma blisko. Bosh, sluchanie tej kobiety to koszmar....Ona woli jesc kopytka z
              sosem i to samo daje mezowi i corce niz isc do pracy, troche sie poswiecajac!
              Ja tez bym chciala miec prace za duuuza kase, kolo domu i wszystkie swiadczenia!
              Ale jesli bym miala zawodowe wyksztalcenie to chyba bym tak bardzo nie
              przebierala, zwlaszcza ze u nich w domu jest naprawde biednie!nie maja czasem
              do konca mies, pozyczaja, jedza kopytka, pyzy itp.
              • kaaarolinkaa Re: Teoria..... 01.12.05, 15:46
                kaaarolinkaa=Kaśka
                sorki za zamieszanie:)))
                • Gość: cz Re: Teoria..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.05, 16:11
                  Wiesz, jakbym to znala. Moja sasiadka ma 30 lat, nogy nigdzie nie pracowala na
                  stale, bo zawsze zwalniali jo po okresie probnym, jej wersja oficjalna to:
                  likwidowali firmy(?). Skonczyla technikum odziezowe, w zawodzie nigdy nie
                  pracowala, bo podobno zle wybrala. Chcialaby byc projektantka, ale zwykla
                  krawcowa nigdy. Uczyc sie nie bedzie, bo glowy do nauki nigdy nie miala- to jej
                  slowa. Dalam jej juz kilka ogloszen z www., a odpowiedzi są takie jaki Ty tez
                  slyszysz. Poza tym ona chaicalaby pracowac w biurze, ale na komputerze sie nie
                  zna, nie zna tez zadnego jezyka. UFFFFFFfff. Tlumaczylam jej delikatnie, ze
                  teraz sekretarka to juz nie jest wymalowana paniusia,glupiutka, ktora tylko ma
                  sie usmiechac i ze dziewczyny po studiach nie moga czasem przejsc przez
                  rekrutacje. Co do samodzielnego szukania, kupowania gazet -ma jedna odpowiedz -
                  trzeba miec znajomosci. Jasne, i tu ma racje, jesli buja sie w oblokach i nie ma
                  kwalifikacji, to rzeczywiscie zostaja tylko znajomosci, ale nawet one moga
                  okazac sie niewystarczajace.
                  • Gość: jacobs Re: Teoria..... IP: *.brda.net 01.12.05, 19:26
                    > teraz sekretarka to juz nie jest wymalowana paniusia,glupiutka, ktora tylko ma
                    > sie usmiechac i ze dziewczyny po studiach nie moga czasem przejsc przez
                    > rekrutacje.
                    To sie zmienilo? Spotykam tylko takie sekretarki. Ale ze mnie pechowiec.
                    Moze te 'dziewczyny po studiach' sa za madre albo znaja sie na zagadnieniach
                    zwiazanych ze studiami, ktore skonczyly, a ze obecnie tak wiele osob nie pracuje
                    w swoim zawodzie, to i maja biedne klopoty z rozumieniem 'wrzeszczacego szefa -
                    przedszkolaka'.
                    • Gość: gram Re: Teoria..... IP: *.neostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.05, 08:31
                      Gość portalu: jacobs napisał(a):

                      > To sie zmienilo? Spotykam tylko takie sekretarki.

                      Też mam takie spostrzeżenie. W dodatku te panienki są mało kompetentne, nie
                      potrafią wyłuskiwać ciekawych ofert z korespondencji. Już 2 razy zdarzyło mi
                      się, że skorzystałem z oferty, którą taka paniusia dostała i wyrzuciła. A ja
                      wziąłem tę firmę, dołożyłem swoją prowizję i robię serwis dla jej firmy. A ile
                      było takich propozycji, które poszły do kosza niezauważone przez nikogo?
              • krzysztofsf Re: Teoria..... 02.12.05, 00:11
                kaaarolinkaa napisała:

                > Ale ja jej wyszukalam i takie oferty- "lepsze" sprzatanie! stierdzila, nawet
                > nie jadac tam, ze to za daleko, bo trzeba autobusem 30 min jechac! nieee, to
                > niedobreeee, za dalekoooo! i tak jest ciagle.

                Jesli faktycznie dotyczy to pracy na wiecej godzin, gdzie relacja koszty dojazdu/zaplata jest korzystna to w tym konkretnym przypadku (konkretnym a nie uogolnieniu) masz racje.
                Mozliwe, ze kobieta nie chce pracowac jako konserwator powierzchni plaskich, a krepuje sie ci w powiedziec, ze oczekuje wylacznie pracy zwiazanej z zawodem.
                W kazdym razie, dalej nie jest to powod do uogolnien.
                • krzysztofsf Uzupelnienie. 02.12.05, 08:28
                  Troche jeszcze przemyslalem problem.
                  1. Tamta pani wcale nie jest bezrobotna (ma prace, zla, ale bezrobotna nie jest)
                  2. Ta pani chce zmienic po prostu prace - na lepsza.
                  3. Kryteria "lepszej pracy" tej pani nie musza byc zgodne z twoimi kryteriami.

                  Tak wiec nie ma to nic wspolnego z tytulowym bezrobociem.
                  Sadze, ze najistotniejsze jest to, ze ta pani szuka pracy, ktora bedzie sie dla niej nadawala wraz z postepujacym wiekiem i dalsza utrata sil i zdrowia, najlepiej na czas pozostaly jej do uzyskania emerytury.
                  Mlodzi gniewni sie wypalaja psychicznie, a starsi "fizyczni" zdrowotnie.
                  Jesli "menager" zmienia prace na spokojniejsza i niskoplatna, to jest to zrozumiale. Dlaczego jest niezrozumiale, ze pracownik fizyczny (w dodatku posiadajacy jakas prace) bierze pod uwage inne kryteria niz wylacznie pieniadze?
                • kaaarolinkaa Re: Teoria..... 02.12.05, 10:01
                  ale ona szuka pracy sprzataczki, bo jak sama mowi "na kuchnie to tylko
                  mlodych", szuka tez zmywania itp. wiec nie jest tak, ze szuka pracy w zawodzie.
                  A co do jej obecnej pracy to jest to sprzatanie 1/2 dziennie, wiec za duzo sie
                  nie napracuje.
                  • krzysztofsf Re: Teoria..... 02.12.05, 10:21
                    kaaarolinkaa napisała:

                    > ale ona szuka pracy sprzataczki, bo jak sama mowi "na kuchnie to tylko
                    > mlodych", szuka tez zmywania itp. wiec nie jest tak, ze szuka pracy w zawodzie.

                    Raczej wg mnie nie wierzy, ze dostanie prace w kuchni, ktora chetnie by przyjela - jej wypowiedz raczej swiadczy o rezygnacji i zniecheceniu.

                    > A co do jej obecnej pracy to jest to sprzatanie 1/2 dziennie, wiec za duzo sie
                    > nie napracuje.

                    I moze tylko tyle jest w stanie zrobic przy swoim stanie zdrowia? Wyzsza stawka moze sie wiazac ze znacznie wyzszym wysilkiem, do ktorego moze (wg. wlasnej oceny) nie byc zdolna.Do tego dochodzi strach...jesli odejdzie gdzie indziej a stamtad zaraz ja zwolnia.
                    Trzyma sie tego co ma i musialaby byc naprawde interesujaca oferta, zeby odwazyla sie pozrucic w miare pewne dochody idac na niewiadome.
                    • kaaarolinkaa Re: Teoria..... 02.12.05, 15:41
                      a czemu porzucic? staram sie jej znalezc cos dodatkowego-np. kiedys dalam jej
                      oferte 3, 4 godz dziennie opieka nad dzieckiem-z tej drugije pracy mialaby
                      umowe, wiec i ubezpieczenie, a dzieci-zarobek-ale nie, bo to za daleko-30 min
                      autobusem!Kiosk bylby na caly dzien ale tu zarobilaby wiecej niz te 200 zl co
                      ma za sprzatanie.
        • anna-dark Bezrobocia NIE MA! To kaczki je wymyśliły... 02.12.05, 15:21
          Bezrobocia NIE MA! To kaczki je wymyśliły...
      • zipjc Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 01.12.05, 16:21
        a w jakim miescie mieszkasz ja bym chetnie poprawcowiala w kiosku:)))))
        • kaaarolinkaa Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 01.12.05, 16:24
          Wawa-a praca jest:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=695&w=32832328
          • zipjc Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 01.12.05, 16:25
            no to niestety,ja mieszkam we wroclawiu...ale chetnie bym podjela sie pracy w
            kiosku, a co do bezrobocia, masz racje ludzie czesto maja zbyt wygorowane
            wymagania odnosnie pracy. pozdrawiam:)
      • Gość: Jozio Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.05, 17:15
        .....szukaja kobiety do pracy w kiosku, na umowe o prace itd.

        Wprawdzie kobietą nie jestem ale chetnie bym cos takiego przyjął.

        A co do reszty to tak bywa a to oznacza ze tej kobiecie pracowac sie nie chce i
        juz.
        • Gość: wilk Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.05, 18:07
          Oj Jozio !
          Nie przypuszczałem że tak łatwo wydasz osąd na podstawie pisaniny jakiejś
          pannicy , która ocenia po wykształceniu , podczas gdy Ona się uczyła ta kobieta
          pracowała i płaciła podatki na jej edukację.
          • Gość: cz DO wilka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.05, 18:23
            A co powiesz o mojej sasiadce (post jw), ona ma dopiero 30 lat!
            • Gość: wilk Re: DO wilka IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.05, 18:49
              Gość portalu: cz napisał(a):

              > A co powiesz o mojej sasiadce (post jw), ona ma dopiero 30 lat!
              I już załapała jak rynek pracy się kręci!
              Moje najwyższe uznanie dla Twojej sąsiadki.
              Pozdrawiam.
          • Gość: Jozio Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.05, 22:44
            Sory jezeli cie dotknołem.
            Ale znam osobiscie takie przypadki.
      • Gość: magdap7 Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.kosson.com 02.12.05, 01:01
        ALBO JA miałam takie cudeńko:
        MAM ZNAJOMĄ, KTÓRA PŁACZE MI CIĄGLE, ZE MA MAŁO KLIENTÓW, NIE MA KASY I ZE JUZ
        NA WCZORAJ CHCIAŁABY COŚ DODATKOWEGO.

        Ale niczego nie szuka, kiedy pytam o wyniki jej szukania, mówi: "A CO JA BĘDĘ
        CIĄGLE GAZETY Z OGŁOSZENIAMI KUPOWAŁA? I TAK JUZ PEWNO NIEKTUALNE BĘDĄ. NIE MAM
        PIENIĘDZY"
        No to jej wyszukałam, kupiłam pare gazet, znalazłam ogłoszenia, zadzwoniłam,
        podałam ogłoszenia, dodałam otuchy.
        A ona na drugi dzień ONA mi mówi:
        "OJEJ, CAŁY DZIEŃ KLIENTÓW NIE MIAŁAM, SIEDZIAŁAM I SIĘ CHCYBA ZAŁAMIE ...
        A... CHYBA POWIESZ , ZE JESTEM GŁUPIA, ZAPOMNIAŁAM ZADZWONIC NA TO OGŁOSZENIE
        CO MI PODAŁAŚ"
        Nastepnego dnia pytam ją czy dzwoniła.
        "NIE, CHYBA ZRESZTĄ JUZ JEST NIEAKTUALNE"
        Na to ja jej, ze to nic, poszukam jej jeszcze cos z piątkowej gazety.....

        TO NIE BYŁ ŻARCIK.
      • mr.yez Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 02:39
        A może niektórzy po prostu CHCĄ NIE MIEĆ PRACY???
        Wszystkie dyskusje wychodzą z założenia, że bezrobocie jest najstraszniejszym koszmarem człowieka w gospodarce rynkowej. Pewnie tak jest dla większości, ale nie dla wszystkich.
        Na pewno jest spora grupa osób, które nie odczuwają braku pracy jako dyskomfort i krzywdę. "Uszczęśliwianie" ich na siłę mija się z celem, tak jak uczenie mańkuta pisania prawą ręką. Co do mańkutów, ludzkość już chyba zrozumiała, że lepiej jest zostawić ich w spokoju. Teraz czas przyjrzeć się tzw. "problemowi" bezrobocia.

        Nie każdy musi mieć pracę. Tak jak nie każdy musi mieć maturę.

      • sowa_46 Bezrobocie jest bardzo potrzebne. 02.12.05, 06:38
        Bardzo często jeżdżę rowerem po różnych wioskach, małych mieścinach i
        zdziwienie mnie ogarnia kiedy widzę jak w naszym wygłodzonym, biednym
        społeczeństwie domy rosną jak "grzyby po deszczu". Zastanawiałem się jak to
        możliwe, a tu nagle olśnienie, w naszym kraju jest przecież bezrobocie, dlatego
        rodacy mogą bez problemu budować własne chałupy, gdyby pracowali to musieliby
        iść na zwolnienie, jak im cement przywiozą, i w dodatku byłoby to nieuczciwe,
        ZUS musiałby wysyłać komisję sprawdzającą wiarygodność zwolnienia lekarskiego.
        Polak jednak jest porządny i woli mieć spokojne sumienie i nie obciążać budżetu
        biednego państwa, wszystko w swoim czasie, robota nie zając a mieszkać gdzieś
        trzeba. :-)))
        • Gość: pracujaca Re: Bezrobocie jest bardzo potrzebne. IP: 213.25.141.* 02.12.05, 07:31
          Czytam te bzdury i nie wiem czy smiac sie czy plakac z glupoty tych
          wypocin.Domyslam sie ze autorzy maja cos kolo 20-ki,tak wiec mam nadzieje ze
          zycie da im jeszcze po d...e.Zycze im tego.Teraz maja "ustawionych" rodzicow i
          zero broblemow.Nie wiedza jak to zrobic zeby oplacic wszyskie rachunki
          (oczywiscie jesli pracodawca wogole placi)i jeszcze zyc.Zeby dojezdzac do pracy
          to tez trzeba miec za co.Zycze wszyskim "bystrzakom" a szczegolnie tej
          ktora "pomaga"w znalezieniu pracy dla tej pani zeby miala w przyszlosci
          przynajmniej na te "kopytka i inne kluski" bo to tylko wyglada wszystko pieknie
          dopoki ktos sam bedzie musial zyc za 800 zl,oczywiscie jasli te 800 zl dostanie
          na czas.
          • Gość: cz Do pracujacej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.05, 09:01
            Przepraszam Cie bardzo ale mam ok. 40 i od kilku - jak dobrze licze 18 lat nie
            jestem na utrzymaniu rodzicow. Wiec wyladuj swoje flustracje gdzie indziej!
            Pracujesz za 800 - tak cwaniara jak TY!
      • anulina Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 08:20
        święte słowa! ja szukałam babki do sprzątania, nic ciężkiego, proponowałam
        dobrą kasę. i co? nie ma chętnych...
        • Gość: tuptuś Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.neostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.05, 08:47
          Napisz jeszcze, czym dla ciebie jest dobra kasa za sprzątanie i już dla
          wszystkich będzie jasne dlaczego ci się nie powiodło.
          • Gość: ppp Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 15:31
            czy 100 PLN na rękę za sprzątnięcie domu (zabiera ok. 6 do 8 godzin bez
            przemęczania się) do wg ciebie dobra kasa czy zła?
            • baba67 Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 04.12.05, 10:05
              to jest dobra kasa te 100 zl -ponad 10 zl za godzine.
      • mantha Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 09:47
        Ta pani nie musi i nie chce pracować. Znam taka pania, ktora ma juz odlezyny od
        lezenia i gapienia sie w telewizor ogladajac powtorki powtorek wszystkich
        seriali + te same teksty - zadna praca jej nie odpowiada.
        Olej ta pania i ten czas ktory poswiecasz na wynajywanie jej ogloszen i
        wysluchiwanie bezsensownego mantyczenia poświęć sobie.
        • krzysztofsf Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 09:55
          mantha napisała:

          > Ta pani nie musi i nie chce pracować. Znam taka pania, ktora ma juz odlezyny od
          >
          > lezenia i gapienia sie w telewizor ogladajac powtorki powtorek wszystkich
          > seriali + te same teksty - zadna praca jej nie odpowiada.
          > Olej ta pania i ten czas ktory poswiecasz na wynajywanie jej ogloszen i
          > wysluchiwanie bezsensownego mantyczenia poświęć sobie.
          >
          >
          Zwrocilem uwage w jednym z postow - "ta pani" ma prace, tylko szuka lepszej. Nie ma to nic wspolnego z bezrobociem.
      • ardzuna Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 10:09
        Az oczom nie wierze, ilu sie znalazlo obroncow pani, ktorej sie nie chce.

        A co do kryteriow tej pani - oczywiscie, moze miec takie, a nie inne, ale mam
        nadzieje, ze nie narzeka, ze jej sie zle zyje, bo sama dokonuje takich wyborow,
        pzez ktore jest biedna.
        • krzysztofsf Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 10:12
          ardzuna napisała:

          > Az oczom nie wierze, ilu sie znalazlo obroncow pani, ktorej sie nie chce.
          >
          > A co do kryteriow tej pani - oczywiscie, moze miec takie, a nie inne, ale mam
          > nadzieje, ze nie narzeka, ze jej sie zle zyje, bo sama dokonuje takich wyborow,
          >
          > pzez ktore jest biedna.

          Rozumiem, ze jesli bedziesz miala prace z ktorej nie bedziesz zadowolona, zmienisz ja na jakakolwiek inna kierujac sie wylacznie decyzja osoby, ktora ci ja wynalazla, nie biorac pod uwage jakichkolwiek wlasnych preferencji?
          • jsolt Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 11:44
            wybacz, ale osoba po podstawówce sama pozbawia się prawa do jakichkolwiek
            preferencji, to jest właśnie kapitalizm, chcieliśmy to mamy
            • krzysztofsf Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 13:43
              jsolt napisała:

              > wybacz, ale osoba po podstawówce sama pozbawia się prawa do jakichkolwiek
              > preferencji, to jest właśnie kapitalizm, chcieliśmy to mamy

              Po podstawowce czy zawodowce?
              Tak przy okazji takie problemy to nie wina kapitalizmu, a preferowania zatrudniania roznych absolwentow, pierwszych prac, oraz studentow rencistow i inwalidow z nieplatnym zusem. na tak wypaczonym rynku pracy nie obowiazuja zwykle reguly zatrudniania.
          • ardzuna Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 18:35
            krzysztofsf napisał:

            > Rozumiem, ze jesli bedziesz miala prace z ktorej nie bedziesz zadowolona,
            zmien
            > isz ja na jakakolwiek inna kierujac sie wylacznie decyzja osoby, ktora ci ja
            wy
            > nalazla, nie biorac pod uwage jakichkolwiek wlasnych preferencji?

            Byly juz okresy w moim zyciu, kiedy bralam cokolwiek, co moglam dostac, idac na
            kompromis zarowno co do placy, jak i innych kwestii, wiec nie rozumiem
            poklepywania tej pani po glowce. Ta pani, jak zrozumialam, swoje preferencje
            wyrazila, a teraz szuka pracy idealnej. Prosze bardzo, jej wola, tylko ze praca
            idealna na tym swiecie nie istnieje, jak i zadna inna sytuacja idealna, co
            warto zrozumiec najpozniej tuz po zakonczeniu wieku dojrzewania.
            • krzysztofsf Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 03.12.05, 00:10
              ardzuna napisała:

              > krzysztofsf napisał:
              >
              > > Rozumiem, ze jesli bedziesz miala prace z ktorej nie bedziesz zadowolona,
              >
              > zmien
              > > isz ja na jakakolwiek inna kierujac sie wylacznie decyzja osoby, ktora ci
              > ja
              > wy
              > > nalazla, nie biorac pod uwage jakichkolwiek wlasnych preferencji?
              >
              > Byly juz okresy w moim zyciu, kiedy bralam cokolwiek, co moglam dostac, idac na
              >
              > kompromis zarowno co do placy, jak i innych kwestii, wiec nie rozumiem
              > poklepywania tej pani po glowce. Ta pani, jak zrozumialam, swoje preferencje
              > wyrazila, a teraz szuka pracy idealnej. Prosze bardzo, jej wola, tylko ze praca
              >
              > idealna na tym swiecie nie istnieje, jak i zadna inna sytuacja idealna, co
              > warto zrozumiec najpozniej tuz po zakonczeniu wieku dojrzewania.

              Jeszcze raz. ta pani ma prace. Nie zebrze o zasilki, pomoc finansowa, tylko szuka lepszej pracy. jej ocena nie zgadza sie z ocena karoliny - i tyle.

              Od pewnego wieku, bardziej niz na pieniadze, patrzy sie na dostowsowanie pracy do sil fizycznych i stanu zdrowia, co niektorzy zrozumieja najpozniej po zakonczeniu okresu przekwitania.
              • ardzuna Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 03.12.05, 14:42
                krzysztofsf napisał:

                > Jeszcze raz. ta pani ma prace. Nie zebrze o zasilki, pomoc finansowa, tylko
                szu
                > ka lepszej pracy. jej ocena nie zgadza sie z ocena karoliny - i tyle.

                Ma prace, nie wystarczajaca do tego, zeby dziecko nie chodzilo glodne. Ma
                prace, za ktora jej nie zawsze placa, w niewielkim wymiarze godzin, nieetatowa.
                Czyli formalnie rzecz biorac jakas prace ma, faktycznie jest to bezrobocie +
                czasem wpadnie jej pare groszy. Na pewno nie jest to sytuacja rodzinna, w
                ktorej mozna przebierac miedzy ofertami.

                > Od pewnego wieku, bardziej niz na pieniadze, patrzy sie na dostowsowanie
                pracy
                > do sil fizycznych i stanu zdrowia, co niektorzy zrozumieja najpozniej po
                zakonc
                > zeniu okresu przekwitania.

                Po pierwsze, sily fizyczne bardzo czesto zaleza od stanu umyslu, a po drugie,
                owszem - wazniejsze jest, zeby pani sie nie przemeczyla, niz zeby dziecko mialo
                co jesc. No i mam nadzieje, ze przeczytales post autorki watku, w ktorym pisala
                o tym, ze oferowala pani prace podobne pod wzgledem specyfiki.

                Ale ty jestes tak zazartym adwokatem tej pani, ze podejrzewam, iz sam sie
                zachowujesz podobnie, wiec nie mam zamiaru cie przekonywac.
                • krzysztofsf Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 04.12.05, 20:57
                  Nie wiem, czy przeczytalas nastepne posty Karolinki - to jej przyszla tesciowa a z jej "dzieckiem" bierze ona slub i obawia sie obciazenia pomoca dla tesciow.
                  Co do zdrowia - rozumiem ta pania o tyle, ze jestem juz w wieku w ktorym nieoczekiwanie organizm zaczal mnie zaskakiwac, uniewozliwiajac realizacje roznych planow z przyczyn zdrowotno-kondycyjnych.
                  • ardzuna Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 04.12.05, 21:43
                    krzysztofsf napisał:

                    > Nie wiem, czy przeczytalas nastepne posty Karolinki - to jej przyszla
                    tesciowa
                    > a z jej "dzieckiem" bierze ona slub i obawia sie obciazenia pomoca dla
                    tesciow.

                    I bardzo slusznie, ja tez bym nie chciala razem z mezem brac sobie dwojki
                    doroslych dzieci na glowe (plus jednego niedoroslego). W koncu prawdopodobnie
                    Karolinka bierze slub po to, zeby miec w przyszlosci wlasne dzieci, ktorymi sie
                    trzeba zajmowac, bo beda rzeczywiscie bezradne, a nie, jak ich babcia, na
                    wlasne zyczenie. I te dzieci beda pochlaniac wystarczajaco duzo sil, troski i
                    staran. Uwazam, ze jedyna osoba, ktora zasluguje tu na pomoc, to nieletnie
                    dziecko tej paniusi.

                    > Co do zdrowia - rozumiem ta pania o tyle, ze jestem juz w wieku w ktorym
                    nieocz
                    > ekiwanie organizm zaczal mnie zaskakiwac, uniewozliwiajac realizacje roznych
                    pl
                    > anow z przyczyn zdrowotno-kondycyjnych.

                    Ja tez juz poczulam, co to jest fizyczna niemoc (chocby przy okazji roznych
                    chorob, zlaman, czy w pologu), i jest dla mnie jasne, ze zdrowie czasem bardzo
                    ogranicza czlowieka. Niemniej Karolina pisze wyraznie, ze znajdowala prace
                    identyczna, jak wykonywana do tej pory przez te pania, tylko ze lepiej platna i
                    dalej od domu (ale przy dobrym polaczeniu). Trudno mi uwierzyc, ze ta pani moze
                    sprzatac, a nie moze wysiedziec pol godziny w autobusie, o chorobie
                    lokomocyjnej nie bylo mowy.

                    A jesli chodzi o rozne choroby i dolegliwosci, to niestety bardzo czesto
                    przyczyna jest brak ruchu i nieodpowiednia dieta, a to juz sobie fundujemy na
                    wlasne zyczenie. Ja rowniez, bo nie cwicze, i juz widze, jak mi sie organizm
                    zacznie sypac (mam tego pierwsze symptomy), jesli sie zaraz nie opamietam i nie
                    zaczne sie ruszac.
                    • janonet1 Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 05.12.05, 09:15
                      A JA SZUKAM PRAOWNIKÓW
                      • biqmisiul Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 05.12.05, 09:56
                        janonet1 napisał:

                        > A JA SZUKAM PRAOWNIKÓW
                        Jak jesteś z Siemianowic to nie ośmieszałbyś się takim tekstem!
      • Gość: meleme Bezrobocie jest, ale w 70% tylko na papierze IP: 213.17.170.* 02.12.05, 10:35
        Miałem znajomego w urzędzie pracy - zadanie znaleźć pracownika na dane
        stanowisko, w praktyce prawie niewykonalne. I nie chodzi o to, że oferowano
        niskie zarobki. Problem jest też w tym, że ci którzy naprawdę szukaja pracy
        bardzo często nie posiadaja odpowiednich kwalfikacji a wymagania to i owszem.
        A reszta? Są zarejestrowani tylko dla ubezpieczenia. Większość bezrobotnych
        pracuje na czarno i tyle. Nikt mi przecież nie powie, że osoba bez prawa do
        zasiłku (wykazuje w zeznaniu podatkowym 0,00) nie zarabia na lewo. Za co żyje?
        Kradnie?
        • metron1 Re: Bezrobocie jest, ale w 70% tylko na papierze 04.12.05, 13:36
          No pewnie najlepiej jest oceniać Ale co powiesz na to Moja dziewczyna
          przeprowadziła sie do mnie z bardzo daleka Tam miała pracę myślałem że tu
          znajdzie pracę bez problemu Ale bardzo sie myliłem Dziewczyna ma wykształcenie
          wyższe praktyke była w firmie zaopatrzeniowcem handlowcem asysentką prezesa
          Biegle zna język niemiecki w angielsim też się nie pogubi Ale w Warszawie pracy
          nie może znależc Wszędzie dają jej do zrozumienia że jest już za .....stara albo
          zajdzie w ciązę
      • Gość: nick Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 10:45
        Na pewno jest, bo nie chodzi o to by pracowac jak w obozie pracy tylko żeby z
        tego dało sie normalnie żyć - zapłacić rachunki za czynsz i media, miec na papu
        i ciuchy, najlepiej nie tylko z ciucholandu.
        • jsolt Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 11:49
          Gość portalu: nick napisał(a):

          > Na pewno jest, bo nie chodzi o to by pracowac jak w obozie pracy tylko żeby z
          > tego dało sie normalnie żyć - zapłacić rachunki za czynsz i media, miec na
          papu
          >
          > i ciuchy, najlepiej nie tylko z ciucholandu.

          poniekąd się zgadzam, natomiast tytułowa bohaterka jest po podstawówce i ma
          doświadczenie głownie w sprzątaniu, może warto zwrócić na to uwagę. O ile
          oczywiście żadna praca nie hańbi, o tyle prawa rynku są takie, że panie
          sprzątające po podstawówce na całym świecie muszą niestety zadowolić się
          ciucholandami, a i na rachunki też nie zawsze starcza. Kapitalizm czasami jest
          brutalny, ale socjalizm nam się nie podobał, więc 'voila'.
          • Gość: mamadomowa Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.dip.t-dialin.net 02.12.05, 12:17
            O ile
            > oczywiście żadna praca nie hańbi, o tyle prawa rynku są takie, że panie
            > sprzątające po podstawówce na całym świecie muszą niestety zadowolić się
            > ciucholandami, a i na rachunki też nie zawsze starcza.

            A to akurat nie jest prawda. W niemczech na przyklad za sprzatanie/ukladanie
            towaru na polki w supermarkecie placa 8,18 EURO (na reke, w ramach tzw. minijob
            czyli do 400 E/msc.). nie wiem czy wymagaja wyzszego wyksztalcenia- nie sadze
            ;). za 400 euro wprawdzie sie nie utrzymasz ale biorac pod uwage, ze pracujesz w
            godz. 19-22 i to nie caly tydzien to mozna to potraktowac jako mily dodatek do
            domowego budzetu.
            • kaaarolinkaa Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 12:27
              No ale my mowimy o konkretnej sytuacji -ta pani z tego codziennego 1/2 godz
              sprzatania probuje (wraz z renta meza) utrzymac rodzine. Woli dziecku dawac
              such kartofle niz isc do pracy. Ale jak narzeka na rynek pracy!!!Powiedzialam
              sobie ze nawet jesli bedzie ogloszenie:" szukam pani marii xxx z ul. xxxx -mam
              pensje 2 tys netto i umowe o prace " to jej nie dam znac, obrzydla mi na maxa:)
              a to bedzie moja tesciowa!!!!
              • biqmisiul Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 12:36
                kaaarolinkaa napisała:
                > a to bedzie moja tesciowa!!!!
                I tu Cię boli!!!!!!!!!!
                • kaaarolinkaa Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 12:54
                  no...boli...boje sie ze bedzie wolala kasy od syna...
                  • ardzuna Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 18:39
                    Mam nadzieje, ze jakby co bedziesz asertywna, przypomnisz jej, ile ofert pacy
                    odrzucila itp. Ale moze nie bedzie tak zle, zeby az trzeba bylo sie wykazywac
                    asertywnoscia :)
              • krzysztofsf Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 13:46
                kaaarolinkaa napisała:

                > No ale my mowimy o konkretnej sytuacji -ta pani z tego codziennego 1/2 godz
                > sprzatania probuje (wraz z renta meza) utrzymac rodzine. Woli dziecku dawac
                > such kartofle niz isc do pracy.
                Cytat z ciebie samej:
                "Otoz mam znajoma, 51 lat, pracuje na umowe zlecenie jako sprzataczka, ale
                jest bardzo chora i meczy sie w tej pracy, chcialaby zmienic"

                Znajdujesz jej prace bardziej dostosowane do stanu zdrowie czy tylko lepiej platne?

                >Ale jak narzeka na rynek pracy!!!Powiedzialam
                > sobie ze nawet jesli bedzie ogloszenie:" szukam pani marii xxx z ul. xxxx -mam
                > pensje 2 tys netto i umowe o prace " to jej nie dam znac, obrzydla mi na maxa:)
                >
                > a to bedzie moja tesciowa!!!!

                Jak wyzej.
                • kaaarolinkaa Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 13:55
                  takie same jakie wykonuje teraz i takie, jakich ona sama szuka, czasem dzwoniac
                  z gazety, tylko ze ja mam dostep do neta a ona nie, wiec jej daje dodatkowe
                  telefony do wykonania. Patrze tez aby bylo cos wiecej w ogloszeniu-jakas notka
                  o formie zatrudnienia czy obowiazkach. Staram sie jak moge, serio, zeby jej
                  jakos pomoc, bo mi jej zal i je rodziny, ze siedza takie mameje i jest im
                  zle...
              • ardzuna Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 18:37
                kaaarolinkaa napisała:

                > a to bedzie moja tesciowa!!!!

                Aaa, to juz rozumiem, jak kiepska masz sytuacje :((
            • jsolt Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 14:22
              Gość portalu: mamadomowa napisał(a):

              > O ile
              > > oczywiście żadna praca nie hańbi, o tyle prawa rynku są takie, że panie
              > > sprzątające po podstawówce na całym świecie muszą niestety zadowolić się
              > > ciucholandami, a i na rachunki też nie zawsze starcza.
              >
              > A to akurat nie jest prawda. W niemczech na przyklad za sprzatanie/ukladanie
              > towaru na polki w supermarkecie placa 8,18 EURO (na reke, w ramach tzw.
              minijo
              > b
              > czyli do 400 E/msc.). nie wiem czy wymagaja wyzszego wyksztalcenia- nie sadze
              > ;). za 400 euro wprawdzie sie nie utrzymasz ale biorac pod uwage, ze
              pracujesz
              > w
              > godz. 19-22 i to nie caly tydzien to mozna to potraktowac jako mily dodatek do
              > domowego budzetu.

              no nie rozumiem, sama piszesz że w Niemczech to może być co najwyżej dodatkiem
              do domowego budżetu i ciężko się z tego utrzymać - ja w zasadzie twierdzę tak
              samo, w Polsce również ciężko przeżyć za kilkaset złotych
              • Gość: mamadomowa Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.dip.t-dialin.net 03.12.05, 08:54
                > no nie rozumiem, sama piszesz że w Niemczech to może być co najwyżej dodatkiem
                > do domowego budżetu i ciężko się z tego utrzymać - ja w zasadzie twierdzę tak
                > samo, w Polsce również ciężko przeżyć za kilkaset złotych

                jsolt- to ja ci wytlumacze. 8 euro na godzine to uczciwe pieniadze - nie mozesz
                tego porownywac z 6zl/godz. w Warszawie (nie wspominajac juz o 3 czy 4zl.). nie
                zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze na calym swiecie tak jest. i tyle.
      • Gość: rafal Bezrobocie w tym kraju to teoria i wymówka IP: *.class147.petrotel.pl 02.12.05, 11:47
        Wdziałem w tv reportaż z jakiegoś UP. Pani redaktor pyta bezrobotnego czy jest
        praca. Na co jej z pretensją w głosie:
        "Jaka praca, ja mam podstawowe wykształcenie to jaką ja prace znajde, bo
        przecież sprzątać nie będe".
        I to wszystko w temacie komentowania bezrobocia w tym kraju.
      • Gość: ja Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 11:58
        Niedawno w Mieście Kobiet w tvnstyle była rozmowa o wymaganiach płacowych
        pracowników. Jednym z gości był pan z wykształceniem zawodowym, 30lat i jeszcze
        nigdy nie pracował na stałe. Ale zapytany jakiej pracy by się nie podjął ,
        odpowiada: zarządzania finansami. Bez komentarza.
      • annagabriela Bezrobocie jest dla niezaradnych 02.12.05, 12:45
        Praca jest, tylko trzeba wziąć sprawy we własne ręce. Erę związków zawodowych i
        świadczeń pracowniczych mamy już za sobą. Myślę że młodzi ludzie mają
        potencjał, aby odnaleźć się w nowej sytuacji.

        Niecodzienna oferta pracy:
        www.fts.pl/fts.php?i=pp&tra=43688d94c123f
        • krzysztofsf Re: Bezrobocie jest dla niezaradnych 02.12.05, 13:50
          annagabriela napisała:

          > Praca jest, tylko trzeba wziąć sprawy we własne ręce. Erę związków zawodowych i
          >
          > świadczeń pracowniczych mamy już za sobą. Myślę że młodzi ludzie mają
          > potencjał, aby odnaleźć się w nowej sytuacji.
          >
          > Niecodzienna oferta pracy:
          > www.fts.pl/fts.php?i=pp&tra=43688d94c123f

          masz racje - wlasne rece. Dlatego pracuje w instytucji scigajacej piramidy i oszustwa finansowe. Dzieki za link.
          • Gość: antoni Re: Bezrobocie jest dla niezaradnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 15:13
            >
            > masz racje - wlasne rece. Dlatego pracuje w instytucji scigajacej piramidy i os
            > zustwa finansowe. Dzieki za link.

            Najwyraźniej jesteś bardzo kiepskim pracownikiem skoro nie potrafisz odróżnić zwykłego programu partnerskiego, których w necie są dziesiątki tysięcy, od piramidy finansowej. Ale nie przejmuj się - to normalne u urzędasów.
          • Gość: Jozio Re: Bezrobocie jest dla niezaradnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 17:22
            .......masz racje - wlasne rece. Dlatego pracuje w instytucji scigajacej
            piramidy i os
            > zustwa finansowe. Dzieki za link.

            O to ciekawe a co to za instytucja bo mam dla ciebie nazwe kolejnej piramidki
            finansowej a dokladnie firmy dzialajacej w systemie argentynskim.
            Polecam moja strone www.efb.republika.pl
          • kierunek_zachod Kolejny link dla Krzysztofa SF : 04.12.05, 01:56
            > Dlatego pracuje w instytucji scigajacej piramidy i os
            > zustwa finansowe. Dzieki za link.

            www.zus.pl/
            Nie musisz dziekowac
          • annagabriela Re: Bezrobocie jest dla niezaradnych 05.12.05, 14:22
            Coz Panie KrzysztofieSF, pracuje Pan w ZUSie, więc moze dlatego tak łatwo jest
            Panu oskarżać uczciwie pracujących o oszustwo? Zdrowa ekonomia jest dla Pana
            zapewne zjawiskiem nieznanym. Proszę bardzo w obywatelskim obowiązku
            szczegółowo przebadać ten link:

            Niecodzienna oferta pracy:
            > > www.fts.pl/fts.php?i=pp&tra=43688d94c123f

            i znaleźć domniemywane przez Pana "oszustwa finansowe", a jak Pan coś
            znajdzie, (w co wątpię) to proszę mnie powiadomić, może też poszukam pracy w
            ZUSie , to przeciez taka pożyteczna instytucja. :)
            Pozdrawiam wszystkich przedsiębiorców!
        • 1piotr7 Re: Bezrobocie jest dla niezaradnych 06.12.05, 09:39
          rzeczywiście niecodzienna, dzięki za linka:)



        • 1piotr7 Re: Bezrobocie 06.12.05, 10:16
      • Gość: pracownik BRAWO DLA TEJ PANI!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 16:23
        My, pracownicy, nie możemy dopuścić do psucia rynku pracy przez ludzi godzących
        się na najniższe pensje. Czasem ludzie zgadzają się na nie, bo są naprawdę w
        trudnej sytuacji, czasem mają bogatych rodziców, a pensja to dla nich
        kieszonkowe na piwo, czasem są po prostu naiwni. A pracodowcy bez skrupułów to
        wykorzystują. Są zawody, w których organizacje, korporacje, związki zawodowe
        itp. dbają o odpowiedni poziom płac, niestety dla większość pozostaje
        solidarność pracownicza. Wymaganie godziwej płacy od pracodawcy leży w
        interesie nas wszystkich. Skandalicznie niskie płace to nie tylko problkem
        ludzi źle wykształconych, po 50-te itp. Nagminne są przypadki oferowania płacy
        1000 netto absolwentom (piątkowym, z dyplomami z wyróżnieniem) dobrych
        kierunków (informatyka, elektronika, telekomunikacja), ludziom z wiedzą i
        umiejętnościami. Reakcja typu "za tyle nie opłaca mi się pracować" to nie wyraz
        lenistwa i roszczeniowej postawy, tylko żądanie odpowiedniego wynagrodzenia po
        5 latach trudnych studiów, żądanie zapłaty za pracę wymagającą niebanalnych
        umiejętności i wiedzy. Pracodacy mają z czego płacić, ale jak się na nich tego
        nie wymusi, to nie będą, to chyba oczywiste. Apeluję zatem o pracowiczą
        solidarność, nie dajmy się oszukiwać!
        • Gość: obserwator Re: BRAWO DLA TEJ PANI!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.05, 16:37
          Gość portalu: pracownik napisał(a):

          Nagminne są przypadki oferowania płacy
          > 1000 netto absolwentom (piątkowym, z dyplomami z wyróżnieniem) dobrych
          > kierunków (informatyka, elektronika, telekomunikacja), ludziom z wiedzą i
          > umiejętnościami. Reakcja typu "za tyle nie opłaca mi się pracować" to nie
          wyraz lenistwa i roszczeniowej postawy, tylko żądanie odpowiedniego
          wynagrodzenia po 5 latach trudnych studiów, żądanie zapłaty za pracę wymagającą
          niebanalnych umiejętności i wiedzy.

          Hmmm u mnie taki jeden pracuje ( za więcej niz 1000 netto- tak ponad 2 razy
          wiecej ) i wiedzę to on ma, ale tylko teoretyczną (mechanika i budowa maszyn).
          Ostatnio policzył coś - wyszło mu że się nie da z czegoś coś wyciąc (jakieś
          płaskowniki itp.) a pracownicy - po technikum, ale z praktyka mu pocieli i
          jeszcze marginalny odpadł został, a kierownictwo się zaczeło zastanawiać czy
          przypadkiem tego po technikum na studia nie wysłać i w rezultacie na etacie
          tamtego zaoszędzić .....

          I to by było na tyle
          • Gość: pracownik Re: BRAWO DLA TEJ PANI!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 16:45
            > Hmmm u mnie taki jeden pracuje ( za więcej niz 1000 netto- tak ponad 2 razy
            > wiecej ) i wiedzę to on ma, ale tylko teoretyczną (mechanika i budowa
            maszyn).

            No, >2000 netto dla absolwenta na początek to w większości przypadków już jest
            płaca do zaakceptowania. Jak nabierze doświadcznia, to za rok, dwa powinien
            dostać >4000. W NIEKTÓRYCH firmach tak jest, i to jest OK. Nie muszę dodawać,
            że nie są to firmy polskie...
            • Gość: obesrwator Re: BRAWO DLA TEJ PANI!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.05, 16:53
              Tylko kto bedzie na niego czekał i placil mu, az szanowny absolwent nabierze
              doświadczenia jak teraz to tylko z teorii jest dobry i żenada wszystkich
              ogrania jak go cwiczy mistrz po zawodówce nie mówiąc nic o tych z technikum. I
              jeszcze na domiar złego nie chce mu się raczek brudzic - a w tym fachu jak nie
              ubrudzisz to sie nie nauczysz.

              I wszyscy mechanicy niestety maja niezły ubaw.

              A firma w 100% jest polska.
              • Gość: pracownik Re: BRAWO DLA TEJ PANI!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 17:17
                > ogrania jak go cwiczy mistrz po zawodówce nie mówiąc nic o tych z technikum.
                I
                > jeszcze na domiar złego nie chce mu się raczek brudzic - a w tym fachu jak
                nie
                > ubrudzisz to sie nie nauczysz.

                No w tym wypadku nie ma usprawiedliwienia dla tego absolwenta. Ja pisałem o
                mojej działce (informatyka, telekomunikacja, elektronika), tu raczej nie da
                rady, by absolwenta uczył mistrz po zawodówce (są zawodówki informatyczne?).
                Ale np. mój kumpel po budownictwie w czasie studiów całe wakacje cegły nosił,
                zaprawę mieszał, więc akurat w jego przypadku nie można powiedzieć, że się nie
                ubrudził. Większość moich znajomych zdobywała doświadczenie, a często właśnie
                im proponowane jest te 1000 netto. Nie dziwię się im, że się nie zgadzają na
                takie płace, nawet kosztem "przymierania" głodem i życia kątem u rodziny.
                Trzeba mieć swój pracowniczy honor i się cenić. Pozytywne jest to, że tak po
                roku szukania pracy najcześciej znajduje się coś porządnego i znów podkreślę,
                że najczęściej w firmach zagranicznych.
              • Gość: korneliusz jak mnie wk....i takie gadanie IP: *.torun.mm.pl 02.12.05, 18:35
                Człowieku, ja jestem inżynierem elektroniki i telekomunikacji i nie potrafię
                naprawić telefonu komórkowego. Znam człowieka po 6 klasach podstawówki który
                naprawia. Według Ciebie jestem inżynierkiem który NIC nie umie. Nikt Ci nie
                karze zatrudniać ludzi z wyższym wykształceniem. Zatrudniaj tych z zawodowym za
                800 zł jak są chętni i spełniają twoje oczekiwania. Pracowałem z takimi
                geniuszami, którzy dwa lata obsługiwali maszynę i nie wiedzieli nawet, że jest
                coś takiego jak pliki pomocy. Mi nauczenie się obsługi zajęło tydzień, później
                łazili i pytali jak czegoś nie wiedzieli. Z taką waszą wyrozumiałością ten
                "szanowny absolwent" długo u was nie popracuje. Zdobędzie doświadczenie i so long!
                • Gość: korneliusz Re: jak mnie wk....i takie gadanie IP: *.torun.mm.pl 02.12.05, 20:16
                  każe :)
                • Gość: pracownik Re: jak mnie wk....i takie gadanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 20:32
                  > Człowieku, ja jestem inżynierem elektroniki i telekomunikacji i nie potrafię
                  > naprawić telefonu komórkowego. Znam człowieka po 6 klasach podstawówki który

                  Jako kolega po fachu podpisuję się pod Twoim postem obiema rękami. Niektórzy
                  nie rozumieją, że to, że inżynier ma wyższe wykształcenie niż np. technik nie
                  oznacza wcale, że inżynier musi wiedzieć i umieć WSZYSTKO to, co technik plus
                  oczywiście znacznie więcej. Zadania inżyniera są inne niż technika i inżynier
                  nie musi mieć [choć często ma, złaszcza, kiedy kończył technikum :)] wszystkich
                  praktyczno-manualnych zdolności co technik. Np. technik potrafi naprawiać
                  telefony komórkowe, sprawnie obchodzi się z lutownicą, sprawnie diagnozuje
                  uszkodzenia. Inżynier tego nie potrafi, nie musi nawet umieć posługiwać się
                  lutownicą. Ale technik nie napisze już softu do tej komórki, nie mówiąc o
                  projektowaniu poszczególnych IC. Często pytali mnie znajomi, czy bym im np. nie
                  naprawił TV. Mówiłem, że nie potrafię, a oni na to, że co to ze mnie za
                  elektronik, bo przecież pan Zdzisiu po zawodówce naprawia... I tłumacz takim, o
                  co chodzi... :/ Niestety w Polsce nadal najbardziej potrzeba ludzi ze średnim
                  wykształceniem technicznym oraz sprzedawców, bo prawdziwej roboty inżynierskiej
                  jest niewiele. A już nawet nie wspominam o pracy, w której przydaje się
                  wykształcenie na poziomie doktoratu...
                  • corgan1 w PL nigdy nie było wielkiego zrozumienia dla inż. 02.12.05, 23:25
                    ot! dziwacy i maniacy którzy nigdy nie wiadomo czego chcą i nic nie potrafią!
                    noszą głupie flanelowe koszule albo kaski jak są budowlańcami. I gadaja nie
                    wiadomo o czym!

                    O tak! A tacy marketingofcy albo bankofcy to zupełnie coś innego! i ładnie
                    ubrani i mówią z sensem np. "bosz! ta reklama jest do d...py" :), taki jeden z
                    drugą pracuje w ładnym biurze, moze sie pochwalić przed koleżankami wizytówką,
                    pić kawę z kolorowego kubka.

                    a inzynierowie co? o czym z takimi gadać... :)
          • Gość: zawiedziona Re: BRAWO DLA TEJ PANI!!! IP: 82.160.40.* 05.12.05, 13:17
            Miło czytać że ktoś ceni pracownika właśnie zrezygnowałam z pracy dostałam 600
            zł za miesiąc mając przepracowane 268h. I jeszce pracodawca był oburzony jestem
            dobra w swoim fachu u poprzedniego pracodawcy pracowałam kilka lat. Bezrobocie
            jest i jest wykorzystywane przez pracodawców co ma zrobić człowiek z małego
            miasteczna o dużym bezrobociu....Już uczę się angielskiego bo za chwilę nie będę
            miała za co żyć.Ale pewnie wiele osób uważa żę sama jestem sobie winna przecież
            miałam pracę..NO bo bez studiów to nie powinno się mieć wymagań... jak piszą
            niektóre osoby
            • kaaarolinkaa Re: BRAWO DLA TEJ PANI!!! 05.12.05, 13:23
              a czy masz na utrzymaniu rodzine? brakuje Ci na jedzenie typu chleb i wedlina?
              jesli tak i zrezygnowalas z tej pracy oraz jesli bedziesz jako bezrobotna
              siedziec w domu i wybrzydzac na rozne prace przez rok to wpolczuje Twojej
              rodzinie. Nie szukam tej pani prac za 100 zl!!!ale za wieksze pieniadze. Nie
              powiem tez ze za sprzatanie 3 godz dziennie dostanie 1000 netto ale 700? taki
              oferty tez jej podsuwalam, ale no coz-nie byly kolo domu-trzeba bylo dojechac.
              A przed wszystkim trzeba bylo ruszyc d...i to byl problem.
              Teraz nadarza sie kolejna okazja-bede urzadzac biuro i pewnie trzeba bedzie
              znalezc sprzataczke-ciekawe jaki pretekst wymysli tym razem? biuro nie jest
              kolo jej domu....ale nie jest tez na drugim koncu miasta-ot, 20 min autobusem.
        • Gość: nan 100 % racji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 18:22
          najlepiej jakby nikt nie godził się na głodowe pensje, niezależnie od tego czy ma wykształcenie czy go w ogóle nie ma. Niestety, niektórzy nie mają wyjścia i dlatego muszą się godzić.
          Ale ja tą Panią rozumiem, i nie wiem skąd tyle krzyku.
          To, że jest bez wykształcenia nie oznacza że ma być wyzyskiwana. Nie wszyscy muszą być wykształceni ale wszyscy muszą godnie zarabiać.
        • ardzuna Re: BRAWO DLA TEJ PANI!!! 02.12.05, 18:40
          Gość portalu: pracownik napisał(a):

          > My, pracownicy, nie możemy dopuścić do psucia rynku pracy przez ludzi
          godzących
          >
          > się na najniższe pensje.

          Masz racje, lepiej dziecku jesc nie dac, niz dopuscic do psucia rynku pracy.
      • ipip Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 16:43
        W Polsce nie ma bezrobocia a ludzie są leniami mogę mnożyć przykłady .Jestem
        pracodawcą i własnie dziś dostałem list o umorzeniu dochodzenia z powodu
        niewykrycia sprawcy przestepstwa.
        Jestem załamany mój pracownik któremu dałem klucze z mojego baru i sam tam
        pracował 5 dni ( po przeszkoleniu w innym miejscu 3 miesiące )poszedł na balange
        w nocy a rano zgłosił sie na policję pijany i powiedział ze mu skradli klucze z
        baru znikło 2tys zł i komórka .Tylko on miał klucz,tyko on wiedział gdzie są
        pieniadze.Policja go spisała ,przesłuchała a prokurator nic .Chory
        kraj.Pracodawcy zastanówcie sie czy warto pracownikowi ufać. A wy biedni
        poszukujący pracy macie problem z głowy zróbcie yak samo jak mój pracownik a
        będziecie bogatsi od niego pozdrawiam obie strony
        • Gość: jacobs Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.brda.net 02.12.05, 19:41
          > kraj.Pracodawcy zastanówcie sie czy warto pracownikowi ufać
          Taki apel do pracodawcow w czasach potajemnego, bezprawnego monitoringu oraz
          podsluchow, kontroli korespondencji, takze tej elektronicznej?
          Pracodawcy zrobicie najlepiej, jak wyjedziecie z Polski. Po wynikach
          ekonomicznych kraju oraz po poziomie zycia wiekszosci waszych pracodnikow widac,
          ze sie nie nadajecie do wykonywania swoich obowiazkow. Obecnym pracodawcom juz
          dziekujemy. Niewidzialna reka wolnego rynku sprawi, ze w wasze miejsce pojawia
          sie nowi. Moze beda lepsi, a na pewno nie beda gorsi.
          • corgan1 mylisz się :) pracodawcy uważają że są pułbogami 02.12.05, 23:33
            bez nich wszscy by trawę jedli albo kradli albo z głodu umarli.

            Ale chyba faktycznie masz rację. Nie ma ludzi niezastapionych. Popatrz - znam 2
            huty szkła ktore zostały zlikwidowane, tyle zakładów dziewiarskich. No i co?
            brakuje szyb, szkła albo szmat do ubrania? no nie brakuje.

            Więc tak samo może być z pracodawcami. Skoro praca na stanowisku pracodawcy,
            szefa, pułboga, miszcza i guru jest problematyczna i trudna to może niech
            odadzą pole do działania innym, nawet niekoniecznie młodym, ale tym prężnym, z
            doświadczeniem, ktorzy chętnie pokierują firmami, przedsiębiorstwami,
            instytucjami, może nawet państwem?
      • kaaarolinkaa Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 02.12.05, 22:09
        Hmmm, ja uwazam tak:
        1. Rynek pracy jest kiepski-bardzo czesto ma sie do czynienia z sytaucja gdy
        pracodawca placi za malo-czy to absolwentowi czy tez sprzataczce czy takze
        inzynierowi z kilkunastoletnim stazem. Oczywiscie, nikt tego nie neguje. Bywa
        tez tak ze placi dobrze, ze ludzie zarabiaj duza kase-to tez jest fakt.
        2. Fajnie by bylo nie dawac sie zatrudniac na lewe umowy lub bez umowy i za
        malunie pieniadze, ale:
        Jesli ma sie dziecko, rodzine na utrzymaniu, naprawde uwazacie ze tak kobieta
        powinna nadal tak wybrzydzac?? przebierac w ofertach ?? Przeciez to
        nielogiczne -jestem pewna ze jesli ktos napisalaby na forum ze ma propozyzcje
        pracy w kiosku i dziecko na utrzymaniu ale nie chce isc do tej pracy bo daleko
        i za malo kasy na pewno, ale nie dzwonil nawet by sie spytac, to ci, ktorzy
        zajadle popierali moja znajoma, opieprzyli by tegos kogos zdrowo. Jesli jest
        sie samym, to mozna nawet przymierac glodem,ale jesli jest sie odpowiedzialnym
        za innych to juz nie mozna pozwolic sobie na olewanie ofert czy wybrzydzanie.
        3. Ja jej wybieram oferty takie, ktore moga ja zainteresowac-czyli takie ktore
        obecnie wykonuje(sprzatanie) i za lepsza kase z lepszymi warunkami. Jej
        natomiast jest ciagle zle-za daleko, na pewno za malo placa itp.
        4. Przestaje wyszukiwac jej oferty-pewnie to taka osoba, ktora lubi czuc sie
        zwolniona z odpowiedzialnosci bycia dojrzalym doroslym, kims kto bierze
        odpowiedzialnosc za swoje zycie, dzieci, rodzine.
        5. Grosza jej nie pozycze, ani nie pozwole pozyczac przyszlemu mezowi i juz.
        Mam nadzieje ze nie bedzie takiej potrzeby.
        • krzysztofsf Druga strona medalu ? 02.12.05, 23:31
          Przyznam sie, ze po przeczytaniu serii twoich postow, bardzo chetnie zapoznalbym sie z wypowiedzia tej pani (przyszlej tesciowej) bo z twoich zaczyna corac bardziej przebijac wylacznie troska o siebie - a nie o nia, jak sugerowalas na poczatku.
          Uwazam, ze nie mozna polegac na twoim, bardzo nieobiektywnym naswietleniu sprawy (chociazby calkowite ignorowanie spraw zdrowotnych, nieopatrznie wspomnianych w pierwszym poscie).
        • corgan1 kim ta pani jest dla ciebie? sąsiadka? teściowa? 02.12.05, 23:35
        • Gość: gość portalu Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.ab.hsia.telus.net 02.12.05, 23:42
          jak zwykle wszystko zalezy od punktu widzenia. niewykluczone, ze za jakis czas
          kiedy bedziesz miec "51 lat i bedziesz bardzo chora" Twoja przyszla synowa
          zamiesci podobne teksty na publicznym forum. moze bedzie bardzo niezadowolona z
          Twojego stanu posiadania, Twoich zarobkow. moze bedzie opowiadac z obrzydzeniem
          czym karmisz swoja rodzine. moze bedzie Ci takze wytykac braki w wyksztalceniu
          bedace powodem takich a nie innych mozliwosci zarabiania pieniedzy i
          niedostatku umiejetosci w poslugiwaniu sie najnowsza technologia. wtedy Twoj
          punkt widzenia moze byc nieco inny.

          A odpowiadajac na pytanie a w temacie watku- tak, w Polsce jest bezrobocie -
          najwyzsze wsrod krajow Unii Europejskiej.
      • corgan1 w Polsce jest dużo pracy, tylko co z tego? 03.12.05, 00:04
        Ilekroś ktokolwiek podaje durny tekst że "w Polsce nie ma bezrobocia" podaje
        przykłady typu "szukałam kogoś do sprzątania i nikt się nie zglosił"
        albo "chciałem aby ktoś mi skopał ogródek / wyniósł i wyniósł meble /
        posprzatał ulicę i nikt się nie zgłosił a ci ktorych o to poprosiłem byli
        pijani i chcieli na wódke". amen

        Jakoś brakuje mi w tych przykładach typu "miałam w banku w ktorym pracuję wolne
        miejsce przy obsłudze kredytów, dawałam ogloszenia pytałam wśród znajomych i
        nikt sie nie zgłosił" albo "szukałem specjalisty ds marketingu do obłsugi
        imprez i pytałem, szukałem i nikt się nie zgłosił".

        Drodzy pracodawcy i nie tylko.

        Ja rozumiem, że zaganiani CITami, VATami i krwiożerczymi ZUSami nie macie czasu
        aby czytać i próbowac rozumiec współczesny świat. Więc staramy się na tym forum
        mniej lub bardziej próbowac go opisac i zrozumieć.

        I tako rzekę, że mamy oficjalnie 17% bezrobocie, ktore nawet gdyby nie powstało
        ani jedno miejsce pracy będzie maleć choćby z powodu wyjazdów Polaków za
        granicę jak i odchodzenia pokolenia naszych rodziców i dziadków czyli
        powojennego po 1945 roku wyżu demograficznego na emerytury! Przez szkoły wyższe
        właśnie przetacza się wyż demograficzny i nowego narybku nie ma i nie będzie.
        Będziecie musili bazowac na tym co jest albo pozostanie jeśli nie wyjedzie.

        Swoich rynków pracy nie otworzyło kilka kluczowych jak się wydaje państw w UE
        jak Francja lub Niemcy. Ja wiem że tak też jest duże bezrobocie, ale
        jednocześnie jest sporo miejsc pracy nieobsadzonych no tyle że gorzej płatnych.
        Póki co - zrobiły to UK i Irlandia i jest popłoch. Dodatkowo wśród niektórych
        profesji jak spawacze czy stoczniowcy nie ma bezrobocia gdyż oni mając
        doświadczenie moga sobie znaleść pracę w Norwegii ktora nawet w UE nie jest.
        Tak samo jest z budowlańcami.

        Wytłumaczcie mi - jaki jest sens pracować w Polsce za 800-1000 zł z szefem
        debilem na karku skoro o kilka godz lotu samolotem oferują pracę wartą o jedno
        0 wiecej na końcu w przyjemnej atmosferze w dodatku?

        Dlaczego ludzi ktorzy wybierają lepiej płatne miejsca pracy obraża się, a tych
        ktorzy nie chcą wybrać nisko płatnych miejsc też sie obraża? Zapomnieliście że
        to jest RYNEK!

        Z kazdym rokiem bedzie coraz trudniej znaleść ludzi do pracy, coraz mniej
        będzie przychodziło cv na Wasze ogłoszenia, coraz trudniej będzie znaleść kogoś
        oferując pracę bez ZUSu, bez ubezpieczenia, z minimalną pensją. Albo
        zaoferujecie wiecej albo Wasze firmy zginą w czeluściach biznesu pożarte przez
        inne firmy które będą w stanie racjonalnie zarządzać ludźmi w tym płacić im
        wiecej i lepiej.

        Jak mamy 17% bezrobocie a Wy płaczecie to co mają powiedzieć tacy Szwedzi albo
        Angole gdzie mają 5% bezrobocie? mają chyba permanentną deprechę...

        Pracodawcy oferując niskopłatne prace mają pretensje że nikt ich nie chce
        podjąć. Przepraszam ale nie rozumiem problemu. Ja pracując caly czas w biurze
        mogę jechać tylko na samych kanapkach, ale jak ktoś ma pracę fizyczną
        niskopłatną to a) musi do tej pracy dojechac b) musi mieć siły aby pracowac a
        to znaczy że musi sie porządnie najeść i odpocząć.
        • Gość: technik mechanik Re: w Polsce jest dużo pracy, tylko co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 00:27
          Zgadzam się z przedmówcą, ale jak na razie nie widzę szans na to by pracodawcy
          zrozumieli że gospodarka to układ wzajemnych połączeń. Są ludzie którzy dobrze
          się czują w roli pracodawcy, są tacy którzy świetnie wypełniają role
          pracowników. Na razie widzę ,że przedsiębiorcy uważają się za "lepszą rasę" a
          duże berobocie im życie ułatwia. Patrzę na rynek pracy z perspektywy 47-latka ze
          średnim wykształceniem technicznym i naprawdę uważam , że nie jest łatwo znaleźć
          pracę i musi minąć wiele czasu zanim obie strony "konfliktu" zawrą porozumienie
          - za dobrą pracę-dobra płaca. Na razie to wygląda tak jak u pewnego "pana" który
          w rozmowie ze wspólnikiem rzekł ( przepraszam za "wyrazy" ale to cytat) Nie dość
          ,że im pracę daję to im jeszcze qrwa płacić muszę. (to nie dowcip sam słyszałem)
        • corgan1 w Polsce jest dużo pracy, tylko co z tego? cdn 03.12.05, 00:45
          wcisnął mi się 'enter' :)

          > Pracodawcy oferując niskopłatne prace mają pretensje że nikt ich nie chce
          > podjąć. Przepraszam ale nie rozumiem problemu. Ja pracując caly czas w biurze
          > mogę jechać tylko na samych kanapkach, ale jak ktoś ma pracę fizyczną
          > niskopłatną to a) musi do tej pracy dojechac b) musi mieć siły aby pracowac a
          > to znaczy że musi sie porządnie najeść i odpocząć.

          Oferując komuś za ciężką pracę fizyczną 400 zł taka osoba nie będzie jechała na
          jogurtach czy zupkach chińskich tylko musi się porządnie najeść a to kosztuje.
          Dojazd do pracy też kosztuje żeby nie było. Więc po odliczeniu kosztów i
          przychodów zostaje, że często-gęsto praca za 400-600 zł jest zwyczajnie mało
          opłacalna. Bezrobotni nie pracując są w stanie oszukac głód no i nie potrzebują
          tyle energii nawet jesli nie pracują tylko leżą przed telewizorem.

          Jak mają drobne zasiłki i zapomogi albo coś drobnego na boku na czarno to wolą
          to gdyż zasiłek społeczny jest PEWNY czego nie można powiedziec o pracy, ktora
          jest z reguły niepewna. Bo można idąc do pracy traci sie wszelkie zasiłki a
          socjalne, a można z tej pracy po 2-3 miesiącach wylecieć z powodów naprawdę
          błachych. Słusznych lub nie - nie mnie to oceniać.

          Więc jest tak - jedni ryzukują ida do przodu jak czołg i podejmują pracę za 400-
          500 zł z tą nadzieją że moze kiedyś sie polepszy. A sa tacy co się wycofują,
          nie podejmują wyzwań cudownych czasów postindustrialnej gospodarki rynkowej. Po
          prostu nie ufają nikomu, wycofują się i wolą np. stałą nawet niską rentę (o co
          w wieku 50 lat nietrudno) niż użeranie sie z idiotkami/idiotkami na rynku pracy.

          Ci którzy podejmują wyzwania i pracę za 400-500 bywają na ogół młodzi wiec nie
          mają wiele do stracenia, ot choćby mogą popracować przez chwilę za friko, bez
          ZUSu, bo wiadomo że ZUS to wampir co wysysa soki z żyznego ciała polskiej
          przedsiębiorczości. Inna sprawa - że przedsiębiorcy wykorzystują naiwność i
          pewnego rodzaju altruizm tych młodziaków i ponad te 400 zl nic wiecej nie
          oferują. I tak szybko młodzi prężni stają się starymi wq...rwionymi i to oni
          glównie zapełniaja samoloty do Londka w jedną stronę zresztą hehe

          W Polsce problemem powoli przestaje być bezrobocie tylko problemem jest tzw.
          McPraca czyli niskopłatne posady za g....wniane pieniądze ktore nie sa w stanie
          pokryć podstawowych życiowych wydatków aby choćby założyć, utrzymac i wyżywić
          rodzinę. Albo siebie lub siebie z partnerem.

          Jak jest lepsza praca to bardzo trudno jest ją utrzymać, bo w prawie każdej
          chwili można być z niej zwolnionym, można obniżyć ludziom pensje przerzucając
          na nich straty firmy spowodowane przez błędne decyzje zarządu albo ińszych kadr
          kierowniczych. A nawet jak się nowa pojawi jest gorsza czyli niestała tylko
          czasowa albo na umowę o dzieło (a gdzie ubezpiecznie emerytalno-chorobowe) albo
          okresowa. Bo np. kredyt mieszkaniowy bierze sie na 30 lat a kto mi zagwarantuje
          że przez 30 lat będę dalej funkcnjonował na rynku pracy czy jakiś palant albo
          c..pa z HR nie wywali mnie po jakieś durnej ocenie okresowej? I co? zamienie
          swoje odsetki stałe na czasowe jak pracę stałą na czasową? hehe Bank
          natychmiast wykopie mnie z oddziału i naśle na mnie komornika :)

          Poza tym - czy koniecznie wszyscy musza pracować? Przymus pracy był w Rosji
          sowieckiej i za PRLu. wtedy nie można było niepracować.

          Ja mam prace i nie narzekam, choć przez 3 miesiące byłem bez pracy więc wiem
          mniej więcej jak wygląda życie i szukanie pracy, kiedy jej szukanie to tak gra
          z rynkiem, trochę loteria pt. "warto podjąć wyzwanie czy nie?. czy np. jak ktoś
          dzwoni z ofertą pracy w Otwocku to jechać czy nie? Podjąć czy nie bardzo? bilet
          kosztuje, żarcie kosztuje, telefon też.

          btw - praca w tym Otwocku była, ale tak - miałem robić małe strony internetowe -
          dużo i często za niewielkie pieniądze. Z czego miałem pojechać do klientów
          (Wołomin, Lesznowola i Izabelin więc roztrzał od Otwocka totalny), zadzwonić do
          nich (na komórkę no bo na co innego?). Kiedy zadzwoniłem do gościa i
          powiedziałem, że wydałem na dojazdy i telefony 50 zł z czego może uzyskam 100-
          150 zł wiec to jest kompletnie bez sensu to też mi rzucił tekst, ze "on oferuje
          prace a ja nie chcę jej przyjąć wiec w Warszawie nie ma bezrobocia". Powiedział
          mi że mi zwróci te 50 zł ale ja podziekowałem i powiedziałem że nie chcę nic.
          Zresztą po 2 tyg miałem nową pracę, wiec nie miałem czasu tam jeździć.

          aha! obok mojej pracy i domu wisi sporo ogłoszeń typu "szukamy
          fryzjera" "szukam do sprzątania" "panią do prowadzenia domu" "potrzebna pomoc w
          sklepie". Tylko co z tego? To jest RYNEK. Miejsce pracy jest takim samym
          towarem jak każdy inny. Na ktorym rządzą sie nieco inne regułu gry, ale nie
          zupełnie inne od reszty. Sa nabywcy i oferujący. Oferujących na ogól bywa mniej
          niż nabywców, ale jak się okazuje - nie zawsze i nie wszędzie. Sa oferty,
          ktorych mało kto chce podjać typu np. akwizycja.

          Nie rozumiem, że firmy, sprzedawcy nie obrażają sie ze nikt nie chce brać ich
          produktów i usług, bo są np. beznadziejne. Za to prawie zawsze się obrażają się
          ze nikt nie chce brac pracy ktora oferują. Wyprodukują badziew i nie wciskają
          go na siłę wszystkim ktorzy sie napatoczą i obrażają że ktoś nie chce. Dlaczego
          ta sytuacja nie dotyczy rynku pracy?

          • Gość: pracownik Re: w Polsce jest dużo pracy, tylko co z tego? cd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 02:45
            Święte słowa, zgadzam się w 100%! Z tego zo zauważyłem, w Polsce
            przedsiębiorców możzna podzielić z grubsza na dwie grupy. Jedni to ludzie,
            którzy naprawdę cieżko pracują, często zaczynali prowadzić biznes (warsztat,
            sklep, jakąś firmę usługową) sami, a gdy interes się kręcił, zaczęli zatrudniać
            pracowników. Pracowników tych traktują jak równych sobie ludzi, płacą im
            uczciwie, często niewiele tylko mniej, niż sami zarabiają. Nie zarabiają
            zresztą żadnych kokosów. Praca daje im satysfakcję, dalecy są od pazerności i
            wygórowanych potrzeb konsumpcyjnych. Mam w bliskiej rodzinie dwie takie osoby.
            NIGDY nie usłyszałem od nich słowa skargi na podatki czy ZUS, co najwyżej na
            biurokrację, nieuczciwych kontrahentów i klientów, niewydolne i skorumpowane
            sądownictwo itp. Takich ludzi szanuję, bo to oni przyczyniają się do rozwoju
            tego kraju.

            Znam też kilku innego typu "przedsiębiorców". Z kilkowa dyskutowałem też na
            różnych forach. Ten drugi typ, mam nadzieję, że mniej liczny, ale niestety
            nabardziej wrzaskliwy, to ludzie, którzy chcą się szybko wzbogacić jak
            najmniejszym kosztem własnej pracy. Nie ma dla nich zasad moralnych, prawa,
            uczciwości, nawet zwykłej ludzkiej empatii. Wolny rynek kojarzy im się jedynie
            z bezkarnością i tego żądają. Każdy przepis wprowadzający ład, porządek i
            cywilizację uważają za niszcący i tłamszący ich przedsiębiorczość. A jakoś w
            krajach rozwiniętych gospodarczo przepisy takie niczego nie tłamszą... To oni
            najbardziej wrzeszczą, że państwo ich okrada, że tutaj nic się nie opłaca, że
            ludzie są leniwi i rozczeniowo nastawieni. A jakoś z Polski nie wyjeżdżają - bo
            prostu na Zachodzie "biznesy" w ich wydaniu by nie przeszły, o czym doskonale
            wiedzą. To oni uważają, że są bogami i tylko oni przyczyniają się do rozwoju
            tego kraju. A tak naprawdę unikają płacenia podatków, a kasę wydają pośrednio i
            bezpośrednio za granicą. Ich koronnym argumentem w dyskusjach o obowiązkach
            pracodawcy i pracownika jest tekst w stylu: "jak ci źle, to sam załóż firmę, a
            jak nie potrafisz prowadzić biznesu, to jesteś idiotą, więc czemu mam ci płacić
            więcej niż 400 zł?". Tak wygląda ich postawa w stosunku do ludzi, którzy na
            nich (z nie z nimi) pracują, mających często znacznie większą wiedzę i
            umiejętności zawodowe. To już nawet w XIX wiecznym kapitalizmie fabrykant zbał
            bardziej o swoich robotników, bo to oni tworzyli jego fortunę.

            Całe szczęście, że rynek pracy otwiera się i ludzie mogą wyjeżdżać pracować do
            cywilizowanych krajów. Nie dziwię się ludziom, którzy chociaż raz pracowali na
            Zachodzie, że tutaj mają gdzieś oferty "pracy". I nie chodzi nawet o zarobki,
            ale o uczciwość, kulturę i cywilizację. Z drugiej strony napływają do nas firmy
            z Zachodu, które oprócz wysokiej płacy oferują cały pakiet socjalny (lekarz,
            obiadki, basen itp.), tak więc ludzie próbują załapać się to takich firm, nawet
            czekając rok (znów przykład z mojej najbliższej rodziny), ignorując oferty
            polskich "byznesmenów". No cóż, panowie i panie przedsiębiorcy, wolny rynek ma
            różne oblicza, skończyły się czasy dzikiej bezkarności z początku ubiegłej
            dekady (aż się wam pewnie łezka w oku kręci na wspomnienie tych lat...), pora
            się ucywilizować i uczłowieczyć. Praciwnika szanować i traktować jak równego
            sobie, bo jeszcze trochę (niż demograficzny, otwarcie rynków pracy innych
            krajów, konkurencja firm z Zachodu), a już nikt nie będzie dla was pracował. I
            pora skończyć jęczenie, że podatki wysokie (bo wcale nie wysokie), że ZUS itp.
            itd. Trzeba wreszcie zacząć uczciwie pracować!

        • kierunek_zachod Re: w Polsce jest dużo pracy, tylko co z tego? 04.12.05, 02:40
          > Jakoś brakuje mi w tych przykładach typu "miałam w banku w ktorym pracuję
          wolne
          >
          > miejsce przy obsłudze kredytów, dawałam ogloszenia pytałam wśród znajomych i
          > nikt sie nie zgłosił" albo "szukałem specjalisty ds marketingu do obłsugi
          > imprez i pytałem, szukałem i nikt się nie zgłosił".

          Widzisz, Corgan#1, jakbys przeszukal to forum, to i takie posty bys znalazl.
          Ludzie szukaja specjalistow za godziwe pieniadze (sama szukalam chetnego na 6-
          9k PLN / mies., rozrzut spory bo wymagane doswiadczenie bylo 2-4 lat). Jakbys
          sie pytal, to reakcje byly "no ale ty WYMAGASZ doswiadczenia w KONKRETNEJ
          dziedzinie". No coz, TAK, a oferta nie zostala wykorzystana, i z tego co wiem
          do tej pory jest wakat ...

          Moim zdaniem problemem tego kraju (poza lenistwem narodowym, niestety) jest
          bezrobocie STRUKTURALNE. Czyli jest i praca, i bezrobotni, ale jakos te dwa
          zbiory sa "niekompatybilne" : albo kwalifikacje bezrobotnych, albo ich miejsce
          zamieszkania nie pokrywaja sie z wakatami. Co przy totalnym ignorowaniu tego
          problemu przez rzad (gdzie programy wspierajace przekwalifikowanie czy
          relokacje ??) oraz lenistwie i postawie roszczeniowej
          niektorych "potrzebujacych" (bo trzeba wykonac jakis wysilek) daje zadanie
          nierozwiazywalne. Coz, narzekanie zawsze lepiej nam szlo ...
          Mimo to szczerze wspolczuje.
        • baba67 Re: w Polsce jest dużo pracy, tylko co z tego? 04.12.05, 10:29

          Wiesz co corgan, ja bym chciala, zebys Ty mial racje w swoich przewidywaniach
          przeszlosci, ale poki co to mam Cie a niepoprawnego optymiste.
      • Gość: Kola Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.chello.pl 03.12.05, 00:42
        Gdzie masz tą pracę? Jak w Trójmieście to jestem chętna. Jeśli pisałaś o tym w
        dalszej części wątku, to przepraszam za pytanie, ale nie wczytywałam się w ciąg
        dalszy ze względu na porę :)
        • Gość: stefan Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 12:07
          Ja ostatnio nie zgodziłem się na zawarcie kolejnej umowy o pracę i świadomie
          zostałem bezrobotnym - dlaczego ? Otóż na początku pracowalismy w trójkę, potem
          pracowałem sam i wykonywałem pracę także tych dwóch osób. Obecnie miałem
          pracowac na pół etatu za połowę mojej dotychczasowej pensji, która nie była
          zbyt wielka. Piszę to do tych wszystkich którzy twierdzą tutaj że bezrobotni są
          nierobami i niechcą się godzic na jakąkolwiek pracę.
          Trzeba pamiętac że dojazd do pracy kosztuje, czas kosztuje a także zdrowie
          zszargane w bylejakiej pracy nie zawsze da się potem w poprawic. Po za tym
          dobrze się pisze takie dyrdymały z pozycji osoby, która nie zetkneła się czasem
          z takim problemem.
          Jeśli chodzi o pracodawców są oni rzeczywiście różni, ale przydałoby się
          obniżyc zus i podatki.
        • kaaarolinkaa Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 03.12.05, 13:53
          w wawie, ale pewnie juz nieatualne:(
          • Gość: mała_ja Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.05, 21:42
            Denerwuje mnie obrona leniwych ludzi. Zawsze nie ich wina, zawsze ktoś się na
            nich uwziął... Co za koszmar.
      • ipip Ludzie myslą że im sie należy 03.12.05, 12:52
        bezrobocia nie ma a pracownik to święta krowa.PRACOWNK MYŚLI JAK NAJWIECEJ
        ZAROBIC I TYLKO TO SIE LICZY . Ale o pracodawcach nikt nie myśli jak mu pomóc
        tylko go skubac.Moge mnożyc przykłady o nieuczciwych pracownikach a nabity jest
        zawsze pracodawca
        • kapukap Re: Ludzie myslą że im sie należy 03.12.05, 16:15
          z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że jesteś pracodawcą.
          A więc zakoduj sobie w główce, że pracownik podejmuje pracę nie dla samej
          przyjemności wykonywania pracy ale po to, żeby zarabiać pieniądze na utrzymanie
          siebie i rodziny!

          > Ale o pracodawcach nikt nie myśli jak mu pomóc
          > tylko go skubac.
          i tu się bardzo mylisz, istnieją różne formy pomocy dla pracodawców tworzących
          nowe miejsca pracy, zatrudniających absolwentów czy też osoby będące długo
          bezrobotne.

          > Moge mnożyc przykłady o nieuczciwych pracownikach a nabity jest
          > zawsze pracodawca
          hm... ja znam nieuczciwych pracodawców, np.
          - takich którzy chcieliby robota za 1 grosz (zapinkalać po 10-12 godz bez
          przerwy śniadaniowej przez 6 dni w tygodniu, jeździć prywatnym samochodem w
          sprawach służbowych i oczywiście samej płacić za paliwo - efekt jest taki: co
          się zarobi to się prawie w 70% właduje w utrzymanie pracy)
          - zatrudniają ekspedientki na 3-4 miesiące i bye, bye następne (chyba boją się
          urlopu - nie będą przecież płacić "za nic")
          - znam też takich, którzy jak ognia boją się młodych kobiet (wśród kobiet jest
          największe bezrobocie)- odczułam to na własnej skórze i dlatego w CV pod hasłem
          plany na przyszłość piszę "małżeństwo bezdzietne - mam wyciętą macicę".

          p.s codziennie sprawdzam lokalne ogłoszenia z działu dam pracę i jak świeże
          bułeczki znikają sprzedawca, barmanka, referent, księgowa, sekretarka.
          codziennie przybywa ogłoszeń "szukam pracy" takiej jak roznoszenie ulotek,
          opiekunka do dzieci, robienie zakupów, sprzątanie domów, pracownik biurowy,
          kierowca.
          Gdzie Wy żyjecie? u nas nie jest pogoń za pracą zarobkową.
          • kapukap Re: Ludzie myslą że im sie należy 03.12.05, 16:19
            > Gdzie Wy żyjecie? u nas nie jest pogoń za pracą zarobkową.
            tfu, tfu...
            ma być " u nas jest pogoń za pracą zarobkową"
      • zkpl Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 03.12.05, 16:22
        Gość portalu: Kaśka napisał(a):

        > Otoz mam znajoma, 51 lat, pracuje na umowe zlecenie jako sprzataczka, ale
        > jest bardzo chora i meczy sie w tej pracy, chcialaby zmienic. Poza tym nie
        > palca tam regularnie. Wiec prosi mnie abym czegos jej poszukala. Wiec jak
        > przegladam siec to jej cos czasem znajde. I teraz znalazłam jej ogloszenie-
        > szukaja kobiety do pracy w kiosku, na umowe o prace itd. Co uslyszałam-nie,
        > nieee, to za daleko, nieee a jak mi tam kaza na 6 jezdzic to co??jak ja
        > pojade?? (ma b.dobre polaczenie komuniacyjne) nie, nie, nawet nie zadzwonie,
        > nie, taka praca to nie. Nie masz nic innego??? Powiedzialam-nie, nie ma
        > ogloszen na rynku, ktore odpowiadalyby pani wygorowanym wymogom! To juz nie
        > pierwszy raz-dziecka nie bedzie pilnowac, bo matki sa strasznymi
        > pracodawczyniami (zgoda, slyszy sie o jakis durnych paniusiach, ale nikt nie
        > kaze jej pracowac u kogos takiego), sprzatac w domach tez nie, ona by chciala
        > prace na umowe o prace tak blisko od domu zeby nie dojezdzac, najlepiej nie
        > taka zeby sie nameczyc, nie na 8 godz bo 8 godz to jest za duzo. No i za co
        > najmniej 10 zl za godz. Dodam ze ona ma podstawowe wyksztalcenie i jest
        > niezbyt rozgarnieta wiec dobrego wrazenia nie robi, nie ma za duzo tez do
        > zaoferowania.
        > Jasne-fajnie by bylo znalezc cos takiego, na pewno trafiaja sie takie okazje
        > ale sa to okazje-trudno jest znalezc cos takiego. Jest duzo ogloszen,
        > potrzebuja do sprzatania ale nie oferuja takich warunkow. Wydaje mi sie ze
        > trzeba sie dostosowac do warunkow rynku... . To co-lepiej siedziec w domu niz
        > pracowac? A cala rodzinka ja popiera-nie, nie szukaj w gazetach, bo w
        > gazetach to ogloszenia sa zawsze nieaktualne, tylko niech ci ktos znajomy
        > zalatwi. I ona nie kupuje GW, nie dzwoni, nie chodzi. Czeka az ktos jej
        > wymarzona robote poleci. Masakra!!!Cigale jej cos nie pasuje-5 zl netto to
        > malo, 7 malo, 8 malo. Kurcze ja w call center pracowalam za 4, 3 i musialam
        > w czesci dom utrzymywac!nic innego, za wieksza sume nie bylo wiec i to
        > robilam a po godz dorabialam.

        Ciekawe pytanie w kraju w którym połowa mieszkańców nie ma stałej pracy. Czy to
        jest normalne ? A to urocza Kasiu ze pracowałaś za 2 złote własnie jest
        wynikiem nieczego innego tylko olbrzymiego bezrobocia szczególnie wśród ludzi
        młodych. Troszkę już przeżyłem i na miejscu tej Pani robił bym dokładnie tak
        samo zachowywał spokój i w żadnym wypadku nie pakował w niewiadomo co ( z
        gazet) żeby później pół roku prosić o wlasne ciężko zarobione pieniądze. Nie
        jestem leniem ale naprawdę uważam że jeżeli nie ma przymusu to lepiej sobie
        leżeć niż dorabiać oszustów. Co innego gdybym miał kogoś na utrzymaniu wtedy
        nie miałbym wyboru musiałbym robić wszystko. Jak tak czytam niektóre wypowiedzi
        to przypomina się Pan Oleksy i jego teoria o braku bezrobocia w Polsce ponieważ
        wczoraj byli u niego pracodawcy i skarżyli się że ludziom nie chcę sie robić za
        500 zl. Czyli jedzienie plus bilet a wypłata na święty nigdy.Jednym słowem
        dobrobyt w chorym kraju gdzie bez układów do niczego się nie dojdzie.










        • Gość: qwerty Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 20:40
          śmieszny jest ten kraj.
          Też szukałam kobiety do sprzątania domu, żadnej Polsce się dupy nie chciał
          oruszyć. Ukrainka pracuje już ponad rok i jakoś nie narzeka.
          Z szukaniem pracowników do prawdziwej pracy też są ciągle problemy, korzystamy z
          firmy rekrutującje jeśli ptorzeba, na szczęscie odejmuje to większośc problemów.
          Ale też, po kilku ostatnich doświdczeniach z poszukiwaniem księgowej i kogoś do
          kadr, mogę stwierdzić że praktycznie bezrobocia w tym kraju nie ma. Przynajmniej
          wśród ludzi kórzy się nadają na wakujące stanowiska.
          Oczywiście, zawsze zgłasza się tłumek jakiś paniuś po technikum "ekonomicznmy"
          jakimś czy "mamusie" co to "nie mogą" nigdy dłużej zostać jak jest robota bo
          bachora trzeba skądśtam odebrac czy coś... a poważnych ofert właściwie brakuje.
          Może i jest jakieś "bezrobocie", wśród osób które nie potrafią albo nie chcą
          pracować. Wśród poważnych, wykształconych i dyspozycyjnych ludzi nie ma
          problemów ze znalezieniem pracy.
          A jak mi jakiś "młody, wykształcony, po studiach" jęczy że nie może znleźć
          roboty to tylko się zastanawiam, jaką Wyższą Szkołę Sadzenia Pietruszki skończył
          albo, nawet jeśli ma normalny porządny dyplom, jakim nieudacznikiem jest skoro
          nic nie znajduje.
          Dziwny i śmieszny kraj ;-)
          • Gość: Jozio Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 21:45
            Obys sie posmarkal z takim komentarzem.
            Tu gdzie ja mieszkam nie ma pracy ja szukam juz 2.5 roku i nic wszedzie slysze
            ze jestem za stary lub ze nie potrzebuja takich osob.

            I co wy na to???
          • Gość: jacobs Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.brda.net 03.12.05, 23:42
            > albo, nawet jeśli ma normalny porządny dyplom, jakim nieudacznikiem jest skoro
            > nic nie znajduje.
            > Dziwny i śmieszny kraj ;-)
            Bardzo dziwny. Zwlaszcza pracodawcy. Dla jednych moja praca jest warta kilkaset
            zlotych dziennie, oczywiscie nie na umowe u prace i nie codziennie, a drudzy
            nawet nie odpisza, gdy odpowiadam na ogloszenie w sprawie pracy.
            Prymitywy nauczcie sie raz na zawsze, ze kultura wymaga odpowiadania na oferty,
            ktore do was wplywaja.
            • Gość: enede Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.05, 07:24
              Skoro tak piszesz, to wygląda na to że sma jesteś prymitywem.
              I nic dziwnego, że Ci na oferty nie odpisują.

              Sam nie odpisuję na oferty pracowników, którzy mnie nie interesują. Za bardzo
              cenię swój czas, wolę go poświęcić na zainteresowanie się osobą, która ma szanse
              zostać moim pracownikiem, niż tracić na odpisywanie setkom looserów którzy
              bezmyślnie strzelają w każde ogłoszenie jakie znajdą.
              • yvona73pol Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 04.12.05, 09:03
                wyobraz sobie, ze kultura wymaga odpisywania, nawet looserom, jak ty to ich
                nazywasz, i o dziwo, na zachodzie jakos znajduja na to czas, a nawet zycza w
                liscie powodzenia w szukaniu gdzie indziej; wiem, dyrdymaly, ale zawsze milo...
                co do qwerty, troche bardziej spojrzec poza czubek nosa, ktos kto nie ma pracy
                mimo, ze szuka nie zawsze jest nieudacznikiem, ale to juz temat na dluzsza
                dyskusje....
                rozumiem, ze niektorzy pracownicy potrafia zalezc za skore (znam sporo) ale i
                pracodawcy nie lepsi, niestety.....
              • ipip Re:to co zrobisz jeśli pracownik cie okradnie 04.12.05, 11:00
                3 miesiace go uczyłem.Potem dostał samodzielne miejsce pracy w barze hamburgery-
                zapiekanki itp ,pracował 5 dni sam tyko on miał dostep do kasy tylko on miał
                klucze .Rano zgłosił sie na policje nawalony i oswiadczył ze ukradli mu klucze
                oczywiscie włamania nie było a kasa zniknęła 2000 zł i komórka .Po przesłuchaniu
                przez policję prokurator umorzyl dochodzenie bo nie wykryto sprawcy.Czy to
                normalne? Kazdy pracownik w tym kraju może tak samo postąpić i nie poniesie za
                to zadnej kary jezeli bedzie wiedział jak sie bronic.pracodawcy NIE DAWAJCIE
                KLUCZY ZE SWYCH SKLEPÓW PRACOWNIKOM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • Gość: jacobs Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.brda.net 04.12.05, 13:24
                Czlowieku myslacy inaczej! Twoja wyobraznia konczy sie na wygodnym domu,
                samochodzie i zagranicznych wczasach. Przez takich jak ty nigdy nie dogonimy
                bogatszych krajow.
                NIGDY nie zdarzylo mi sie, by nie odpisal mi ktos z zagranicy. NIGDY!!!, ty
                myslacy inaczej. Kultura i dobre kontakty z ludzmi to podstawa rozwoju.
                Widziales premiera Anglii, jak ostatnio poklepytal z usmiechem naszego premiera.
                I nie powiedzial, ze szkoda mu na to czasu. Ucz sie od tego Anglika chlopie, o
                ile na nauke w twoim przypadku nie jest juz za pozno.
          • rozowykot Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 05.12.05, 21:56
            qwerty jak pracodawca jest dobrym organizatorem to robotę robi się w czasie na
            nią przeznaczonym . Ty Twojego BACHORA też musisz odbierać , albo kogoś do tego
            zatrudnić. Podobno dzieci są ważne. Tylko dlaczego jedynie niektóre. W kwestii
            dzieci to pracodawcy prywatni mają porąbane pod sufitem. Moja ćórka nie była 1
            dnia na zwolnieniu na dziecko , tak sobie z mężem pracę ułożyła,a sekretarka
            prezesa bezdzietna panna stale jest na zwolnieniu na , jak to się w firmie
            śmieją , złamany paznokieć. Są ludzie do pracy i do obijania się i nie zleży
            to od ilości dzieci itp......
      • Gość: Praca... Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.pools.arcor-ip.net 04.12.05, 09:10
        Ja mam 49 lat mam pracy przez cale zycie bardzo duzo mam srednie wyksztalcenie
        ale pracowalam naprawde jak tzw.KWIATKOWSKA w biurze,w Urzedzie Celnym,w
        sklepie.w szpitalu,sprzatalam po domach,mam 26 lat stazu pracy w tym 8 na 2
        etaty musialam utrzymac rodzine /troje dzieci/.Dzisiaj jestem po dwoch
        operacjach kregoslupa i plakac mi sie chce ze chcialabym podjac prace a samo
        odkurzanie mieszkania jest dla mnie problemem.....Jest takie powiedzenie...MALO
        OD ZYCIA WYMAGASZ MALO OTRZYMUJESZ... Ja zylam na pelnych obrotach i
        zazdroscilam tym ktore wysilku w swoje zycie nie wkladaly a jakos sobie
        radzly.O ile znam zycie ta Pani znajdzie sobie cos co ja zadowoli a w
        przyszlosci zdrowa zalapie sie na jakas recinke tacy maja szczescie.. JA GO nie
        mam jest to pewien rodzaj mojej zyciowej glupoty.....Mysl glowa a nie rekoma i
        wiekszosc polakow wlasnie tak mysli....stad takie duze bezrobocie.A
        propos...pracuje dalej renty nie mam nie przyznano mi ale znajome w moim wieku
        na alegie tzw.lewe papiery smarowania domestosem komisje maja rencinki i smieja
        sie ze mnie.Gdzie ta ludzka sprawiedliwosc w naszym kraju na pewno nie....
        • Gość: akg Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 04.12.05, 12:18
          Myślę, że mamy problem inny niż bezrobocie. Każdy z nas wie, że ogromna część
          bezrobotnych pracuje na czarno i byle pracy nie wezmą. Pamiętajmy też, że rynek
          jest pełen pracy za grosze, z której nie da się utrzymać. I teraz ludzie
          pracujący za 1000 zł brutto widzą swoich bezrobotnych sąsiadów jak odjeżdżają
          samochodem co rano do pracy i to ich frustruje. Mnie zresztą też. Jednocześnie
          widzimy jak ludzie po znajomości zarabiają tysiące. I wszystko byłoby ok, gdyby
          nie śwaidomośc, że z sytuacji 1000 zł miesięcznie nie widac wyjścia, awansu
          itp. Był już zresztą o tym wątek na forum. Wszystkim życzę powodzenia i jak
          najmniej frustracji w życiu. pozdrawiam.
          • patron99 Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 04.12.05, 16:32
            www.patron.warszawa.pl/
            • gklej Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? 04.12.05, 17:33
              świetny ten Patron, ale syn ma ukończone już wszystko a zarabia 1100,-zł netto,
              chce uczyc się dalej tzn. robić doktorat, gdzie ma się niby zgłosić.
              Wszędzie ciężko się dostać bez znajomosci.
      • Gość: as Re: Czy na pewno jest bezrobocie?? IP: *.man.rsk.pl 04.12.05, 18:58
        Corgan1 świetnie napisane, zgadzam się całkowicie z Tobą...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka