umathurman
10.12.05, 16:44
Dostalam prace na stanowisku asystentki/ sekretarki. szukalam ok. 3 miesiecy.
Ta oferta wydawala mi sie najlepsza:
- w renomowanej firmie
- za super pieniadze (prawie 2 tys. na reke, a to moja pierwsza praca, na
dodatek nadal studiuje)
- z mozliwoscia 'awansowania' jesli sie sprawdze
... itd.
Bylam wniebowzieta najbardziej tym, ze praca miala byc 'rozwijajaca'. Nie
mialo to polegac na parzeniu kawki i adresowaniu kopert.
>Wymagano ode mnie swietnego angielskiego (czeste kontakty z klientami
zagranicznymi przez telefon),
>Mialam znac swietnie Excela, bo glownie na nim pracujemy
>Mialam miec ogolnie 'glowe do finansow', bo do moich obowiazkow beda nalezec
zadania takie jak: tworzenie budzetow projektow, rozliczanie kosztow
projektow itd
>Mialam byc swietna organizatorka pracy, bo ponoc 'urwanie glowy' jest tam co
dzien
Pomyslnie przeszlam rekrutacje, okazalam sie lepsza niz pozostale 18
kandydatek.
Przepracowalam 2 tygodnie,
nudze sie jak mops, angielskiego nie wykorzystuje w ogole, excel jest na
poziomie gimnazjum, a ja: kseruję, adresuję koperty...
Plakac mi sie chce! Wlasnie TAKIEJ PRACY ABSOLUTNIE NIE SZUKALAM.