Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    dostalam prace, ale...

    10.12.05, 16:44
    Dostalam prace na stanowisku asystentki/ sekretarki. szukalam ok. 3 miesiecy.
    Ta oferta wydawala mi sie najlepsza:
    - w renomowanej firmie
    - za super pieniadze (prawie 2 tys. na reke, a to moja pierwsza praca, na
    dodatek nadal studiuje)
    - z mozliwoscia 'awansowania' jesli sie sprawdze
    ... itd.

    Bylam wniebowzieta najbardziej tym, ze praca miala byc 'rozwijajaca'. Nie
    mialo to polegac na parzeniu kawki i adresowaniu kopert.
    >Wymagano ode mnie swietnego angielskiego (czeste kontakty z klientami
    zagranicznymi przez telefon),
    >Mialam znac swietnie Excela, bo glownie na nim pracujemy
    >Mialam miec ogolnie 'glowe do finansow', bo do moich obowiazkow beda nalezec
    zadania takie jak: tworzenie budzetow projektow, rozliczanie kosztow
    projektow itd
    >Mialam byc swietna organizatorka pracy, bo ponoc 'urwanie glowy' jest tam co
    dzien

    Pomyslnie przeszlam rekrutacje, okazalam sie lepsza niz pozostale 18
    kandydatek.
    Przepracowalam 2 tygodnie,
    nudze sie jak mops, angielskiego nie wykorzystuje w ogole, excel jest na
    poziomie gimnazjum, a ja: kseruję, adresuję koperty...

    Plakac mi sie chce! Wlasnie TAKIEJ PRACY ABSOLUTNIE NIE SZUKALAM.
    Obserwuj wątek
      • Gość: agmaa Re: dostalam prace, ale... IP: 80.48.73.* 10.12.05, 16:48
        Często tak jest, ale to 2 tygodnie dopiero. Może się rozkręci wszystko?
        Albo im się wydawało, że to urwanie głowy i super znajomość angielskiego i excela bo sami o tym pojęcia nie mają;))
        • Gość: mario Re: dostalam prace, ale... IP: *.pwsz-ns.edu.pl 10.12.05, 17:12
          no co ty za 2 koła to nawet niezłe warunki
      • kaaarolinkaa Re: dostalam prace, ale... 10.12.05, 17:46
        Mamto samo-dostalam na rozmowie spis obowiazkow dluuuugasnyy-minelo 1,5 mies-
        nie robie nic-czasem nawet po 5 dni nie robie nic-8 godz patrze w ekran
        monitora, konfiguruję outlook, zmieniam ustawienia kompa. Kicha totalna.
      • lidbak Re: dostalam prace, ale... 10.12.05, 18:50
        Niektórzy marzą o takiej pracy (np.ja).Też jeszcze studiuję i może to jest
        problemem,bo ciężko jest mi znależć pracę ,zwłaszcza w Olsztynie.A gdybym miała
        parzyć kawę za 2tys,to parzyłabym najlepszą jaką umiem.
        • Gość: Marta Re: dostalam prace, ale... IP: 84.40.254.* 11.12.05, 10:59
          Tak Ci się tylko wydaje...jeśli ktoś jest ambitny to parzenie kawy nawet za
          10.000 jest problemem. Poza tym tzw. nicnierobienie męczy bardziej niż
          jakakolwiek praca fizyczna. Moze z tymi 10.000 przesadziłąm ale za te 2000
          dziewczynie się nie dziwię. Pomyśl...nie chce Ci się iść do pracy w której nic
          nei robisz, czas upływa Ci wolniej niż komukolwiek się może wydawać a do domu
          człowiek przychodzi taki wypruty jakby dźwigał beczki z piwem. Jeśli jest to
          osoba ambitna to szybko sie może wykończyć psychicznie. Znam dwa takie
          przypadki, obie osoby wylądowały z deprechą. Oczywiście wszystko zależy od
          człowieka...ale takie są akurat moje spostrzeżenia. Pozdrawiam cieplutko

          Marta
          • yvona73pol Re: dostalam prace, ale... 11.12.05, 21:30

            wszystko prawda, ze to moze byc rozczarowanie i demotywujace, ale... poczekaj,
            dwa tygodnie to nie tak dlugo, moze (naiwnie myslac, ale zawsze szanse sa ;)))
            sie rozkreci? przynajmniej do poziomu ciebie satysfakcjonujacego?... moze chca,
            zebys sie "wdrozyla" (choc troche dziwnie jednak to wyglada); lepsze to niz
            zasypanie obowiazkami i wymaganie, bys sobie z nimi radzila jak stara wyga, i
            zero tolerancji dla jakiegokolwiek potkniecia (w stylu - nie wiesz - twoja wina
            = wynocha); tak tez bywa....
      • Gość: ktosia Re: dostalam prace, ale... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.05, 10:06
        Ja tez taka prace dostalam. I stracilam, bo konkurencja duza. Ale wlasciwie to
        nie zaluje, bo ja tak 2 miesiace szukalam sobie zajecia.Pracy na godzinke
        dziennie, a siedziec trzeba 8 godzin. Ilez mozna czytac cos w necie i udawac, ze
        czlowiek jest zajety? A zmeczenie jak po prawdziwej pracy, albo i wieksze.
        Dostawalam za to ponad 2 tys na reke. Pzdr.
        • Gość: Gość Re: dostalam prace, ale... IP: *.stansat.pl 12.12.05, 10:54
          Mimo, iż długo nie pracuję na etacie, to już kilka razy rzucałem "robotę" m.in.
          z tego powodu, że nie było co robić, nie było osoby, która pomogłaby się
          wdrożyć (kto ma dziś chęć i czas do wdrażania nowego pracownika?) lub
          pracodwaca przez dłuższy czas nie miał dla mnie nawet fotela, biurka i
          komputera. Ale raczej nie idź w moje ślady. 2 tys. na dzień dobry to dzisiaj -
          o.k. kasa zwłaszcza dla ludzi młodych i bez doświadczenia zawodowego. Może coś
          się ruszy. Najgorszy wariant to sytuacja, w której przez długi czas nic się nie
          robi, nikt nie ma czasu/nie chcę cię wdrożyć, a w każdej chwili może spaść na
          głowę jakaś odpowiedzialna robota na wczoraj, z którą sobie w takiej sytuacji
          ciężko poradzić - max. kanał, tj. połączenie znudzenia ze stresem.
          • Gość: telemele Re: dostalam prace, ale... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.05, 11:39
            Zmeczona po pracy jestem strasznie tym nic-nie-robieniem. Najgorsze jest to
            kombinowanie ze się cos robi by nie stwierdzili ze nie jest sie potrzebną i nie
            zwolnili. Żeby chciaz porządnie płacili za te nic-nie-robienie to jeszcze mozna
            się pomęczyć ale za kiepska kase gapic sie w monitor 8 godz, do tego kombinowac
            ze się jest zapracowaną to męczy strasznie i te pytania dyra "a co pani teraz
            robi" dobijaja już całkowicie. Dziwak czy co? Skoro nic nie dał do roboty to
            skąd to pytanie. :/
            Rano budzisz się z myślą ze znowu nie ma się nic do roboty i że znowu
            musisz "odwalać" prowizorkę. "Pracuje" juz tak 2 lata i długo tak juz nie
            pociagnę. Przez pierwsze 3 miesiące miałam tyle pracy ze nie bylo czasu
            sniadania zjeść, tyle roboty ze dwoiłam sie i troiłam, zyłam pracą w domu,
            czyłam że żyje że się samorealizuję ale czasami marzyłam o spokoju, wypiciu
            herbatki, zazdrościł kolegom pogaduszek no i mnie przenieśli (na moje
            nieszczeście).
            Dobrze ze internet mam za darmo i moge swobodnie szukać innej pracy.
            I pomyślec ze nie jeden bezrobotny chciał by być na moim miejscu, ciepła
            posadka, składki opłacone, stały przypływ gotówki (małej ale zawsze to coś) a
            ja wybrzydzam bo czuję się wypalona, bez braku perspektyw na rozwój i ze coś
            sie zmieni w najblizszym czasie. Jak sama tego nie zmienie to zwariuję bo 8
            godzin ciagnie się niesamowicie jak się niepracuje w pracy :(

            pozdrawiam
            • Gość: marlena Re: dostalam prace, ale... IP: *.elpos.net / *.elpos.net 12.12.05, 14:21
              matko kochana ja sie tak zastanawiam czy ja kiedykowliek znajde prace w ktorej
              beda mi placic 2000zl i to biorac pod uwage fakt ze bedzie to moja pierwsza
              praca:((( mieszkam w bialymstoku i do tej pory otrzymalam az zero ofert z biura
              pracy i znalazlam 2 oferty w internecie z czego jedna byla na 3 zmiany z
              wynagrodzeniem rownym niecale 600zl a druga to byla dorywcza gdzie za godzine
              moglam dostac 3zl. pracy tygodniu bylo moze 4 godziny. skonczylam liceum
              ekonomiczne,zdalam mature teraz studiuje i jakos na niewiele sie ten ekonomik
              zdal skoro szukam pracy od 4 miesiecy i zadnej konkretnej oferty:(((
              • kaaarolinkaa Re: dostalam prace, ale... 12.12.05, 14:25
                Sluchaj-teraz studia nie na wiele sie zdaja, a co moiwc o ekonomiku. Gdy ja
                zaczynalam studia to aby podjac dobra prace wystarczylo miec mature. Jesli
                jeszcze ktos znal ang dobrze, nawet nie bardzo dobrze, to mial super robote. A
                tearz? studia-standard, to samo angielski. Wiec nie dziw sie ze ekonomik malo
                jest przydatny. W warszawie to jeszcze idzie sie utrzymac ale poza stolica i
                wiekszymi miastami-tragedia.:((((
              • Gość: gość Re: dostalam prace, ale... IP: *.sejm.gov.pl 13.12.05, 16:51
                witam, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia-proszę się nie dziwić ,że ktoś
                narzeka już zarabiając te "tysiące" za nudę- nie po to człowieka maglowali na
                rozmowach wstępnych (i studiach)aby teraz mu podcinać skrzydła - no bo jak i
                czym się ma wykazać? nowinkami z netu??droga kariery zawodowej?-zaczynasz z 2
                tys i po 30 latach (jak dobrze pójdzie)też będziesz miał 2 tys no bo przecież
                nic nie robisz konstruktywnego...A jak cię zwolnią na młodszego pracownika to
                na następnej rozmowie kwalifikacyjnej można się będzie pochwalić doświadczeniem
                nie gorszym niż w kafeterii! :) i a pieniądze o których mowa (+-) szybko się
                ulatniają...
      • linduszka Re: dostalam prace, ale... 12.12.05, 14:33
        oj ale masz problem.

        ja robię co mogę żeby sie obijać i spędzać dnie na konfigurowaniu kompa i
        przeglądaniu np. tego forum :)

        a roboty mam dużo, ale jakoś nauczyłam się ją wykonywać w trybie zmasowanym,
        raz w tygodniu. co się odwlecze to nie uciecze.

        a zarobki podobne. ciuteńke niższe.
        • Gość: jkl Re: dostalam prace, ale... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.05, 15:44
          Moja sytuacja byla podobna, jak Twoja. Dopiero po pol roku pracy bylam wlanczana
          w jakies projekty i bralam udzial w rozmowach z klientami. PO prostu szef and
          all musza Cie poznac. Nie wymagaj, by od samego poczatku wlaczali Cie do
          wszystkiego. Chca pewnie zebys sie powoli wdrozyla, albo zaproponuj, jesli
          widzisz co moglabys zrobic- bez wymadrzania sie, powiedz ze chcialabys zrobic to
          i to... Jak bedziesz siedziec i czekac,to rzeczywiscie zanudzisz sie, albo oni Toba.
          • Gość: jacobs Re: dostalam prace, ale... IP: *.brda.net 13.12.05, 01:39
            > albo zaproponuj, jesli widzisz co moglabys zrobic
            Zatrudnili cie, wiec przyjmij, ze wiedza, co robia. Nie proponuj, ze cos
            zrobisz, bo nie wiesz, czy nie wejdziesz w czyjes kompetencje.
            > Jak bedziesz siedziec i czekac,to rzeczywiscie zanudzisz sie, albo oni
            > Toba.
            Siedz i czekaj, tylko nie daj sie uspic, tzn. zebys w razie czego nie wygladala
            na osobe, ktora nie wie o co chodzi. Mimo, ze prawdopodobnie w danym momencie
            nie bedziesz wiedziala o co chodzi.
            • yvona73pol Re: dostalam prace, ale... 13.12.05, 02:57

              niemniej jednak zglaszaj od czasu do czasu gotowosc "pojscia dalej" i podjecia
              powazniejszych obowiazkow :)
          • kaaarolinkaa Re: dostalam prace, ale... 13.12.05, 12:11
            Jakby uma widziala ze cos jest do zrobienia to by zrobila, prawda? ja bym sie
            wkurzyla jakby ktos chcial cos za mnie robic wiec Umo uwazaj. Mam taka sama
            sytuacje-odzywa wtedy gdy szef wychodzi i moge byc w necie, bo tak, to siedzi
            tak ze widzi moj monitor:) I caly czas sobie zadaje pytanie-po co mnie
            zatrudnili??
      • microprofesor Re: dostalam prace, ale... 13.12.05, 14:28
        Jak ci za jakiś czas śrubę przykręca, to się zes.rasz. Ciesz się, póki możesz,
        że płacą Ci sensowne pieniądze za nicnierobienie.
        Ale nie licz, że tak będzie wiecznie, bo inaczej by Cię nie zatrudniali. Tylko
        nie pisz wkrótce na forum, że Ci strasznie ciężko i tylko 2 tysiaki płacą...

        • Gość: Martaaaa Re: dostalam prace, ale... IP: 83.16.16.* 13.12.05, 18:22
          A może chodzi o sex ale na razie szef leczy prostate.....
          • elfstonewise Re: dostalam prace, ale... 13.12.05, 20:26
            Ja miałem podobny problem... Znalazłem prace jako informatyk w Poznańskiej
            hurtowni książek specjalistycznych na umowe zlecenie (bo uczniem jestem)... Na
            początku to zajęcie miałem. 2 miesiace szly w miare. Zdarzało się, że nie miałem
            zajęcia ale jakoś improwizorke odwaliłem. Zarabiałem średnio 800zł netto na
            miecha... ale potem gdy zrobiłem swoje zaczął sie horror... Brak zajęć...
            Codziennie udawanie, że pracuje... kilkukrotne rozkrecanie tej samej drukarki
            itd. Szef miał pretensje.. kazał mi nie przychodzic do pracy gdy nie bede miec
            zaplanowanych zajec... rzucilem prace bo nie wytrzymalem psychicznie... Teraz
            pracuje jako pomocnik magazyniera... kierownik nie pyta sie co robie w danym
            momencie. Zajecie jest zawsze. Warunki sa jednak gorsze bo pracuje na
            nieogrzewanym magazynie, ale bardzo odpowiada mi to. Pensja moja wynosi cos kolo
            700zl netto na miesiac. W moim pomieszceniu mam komputer (bez netu), radyjko ,
            grzejnik, i czajnik elektryczny :) wiecej nie potrzebuje i pracuje twardo

            Wazne zeby praca byla ciekawa i w miare dochodowa
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka