bob75rob1 Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na Kretę 10.01.06, 09:34 Od dwóch dojrzewamy do wyjazdu na Kretę i rozpoczęcie pracy na własny rachunek w klimacie kai nam najbardziej odpowiada. Mamy dobre posady (mój nie-mąż jest z rocznika 1976, więc się nie łapie), bezdzietni (jak sądzę na tę chwilę), mieszkanie w W-wie i dom pod W-wą (ten drugi w trakcie sprzedaży, by wspomóc realizację planów). Uwielbiamy podróże samochodem, tak zjeździliśmy Europę, docierając również na wyspy (Korsykę i dwukrotnie Kretę). W Tej ostatniej się zakochaliśmy i jesteśmy w trakcie zamykania naszych spraw tutaj, by od kwietnia br. sprawdzić w nowej rzeczywistości. Mam nadzieję, że nam się uda, i to nie chodzi o zbijanie kokosów, bo szanse na lepiej płatną pracę niż mamy teraz są nikłe, ale o wolność, niezależność, wolniejszy tryb życia, słońce, morze, góry, sjestę i wiele innych. Już niedługo zacznie działać nasza strona www.creteteam.com , na której będzie można znaleźć informacje o tym czym się będziemy zajmować na miejscu. Na pewno będą to wycieczki górskie, które uwielbiam mój nie-mąż, zwiedzanie wąwązów, a ja kocham gotować, więc zacznę od małego kafenionu, gdzie przy garach będę mogła oddać się swojej pasji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oskar Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.01.06, 09:50 rocznik: 1971 studia: brak miasto: Warszawa praca: jest (w ciągu ostatnich kilkunastu lat byłem bezrobotny przez dwa tygodnie) zarobki: 3000 netto samochód: brak, bo nie lubię (dziwne, nie?) mieszkanie: własnościowe, 70 m2 żona: jest dzieci: brak amen. nałogi: brak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tommi Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.aster.pl 10.01.06, 10:40 Ale super Przepraszam jeżeli kogoś obrażę ale posiadacie podobne wartości do przysłowiowych "dresów": "A ja mam super merola, trzy panienki z agencji dziennie lub stałą lalunie, wakacje na ibizie, kerecie i gdziekolwiek chcę- imprezy codziennie, siłownia, super motorówka na mazurach- na rękę jakieś 2000-3000 tys. dziennie - haracze, handel narkotykami itp- do tego prawie wogóle nie pracuję- jeżdzę sobie po mieście i zabawiam się w knajpkach- aha i mam 23 lata, maturę" Super świetnie według was to człowiek sukcesu- kto do niego podskoczy Druga grupa to świetnie zarabiający za granicą w Unii - na taśnie produkcyjnej lub barze pracując po 12-14 h 6 dni w tygodniu- ale spoko jest super - przynajmiej w polsce można się pochwalić znajomym zarobkami 14 000 netto. Najbardzej smieszą mnie ludzie: stypendium zagraniczne, 10 języków, 3 mieszkania itp- a rodzice? biedni jak mysz kościelna? kto wysłał na sypendim, kto kupił mieszkanko, kto załatwił pracę? Ludzie nie bądźcie śmieszni. Chwalić to się można zawsze i wszędzie a szczególnie w internecie. Niech każdy ze sceptyków popatrzy na swoich znajomych- i odpowie sobie na pytanie jak jest naprawdę- kto z nich zarabia te 10 tys netto? Życie to nie matrix- to prawdziwa walka Bóg, honor, ojczyzna + rodzian + miłość a nie KASA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oskar Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.01.06, 10:55 Ale przeciez ja nawet samochodu nie mam, na Boga :-) A dres wkładam (i to tylko spodnie) jak idę na rower. Odpowiedz Link Zgłoś
dunia77 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 12.01.06, 21:50 Z wlasnego doswiadczenia piszesz ? Bo wiekszosc rodzicow to moze i by cos dala, ale sami nie maja ;-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bea Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.lukas.com.pl 10.01.06, 10:27 A ja jeszcze nie mam 30 lat. Mam półtorarocznego synka, wspaniałego męża, dobrze płatną pracę (nie podam kwoty, żeby nie wzbudzać zazdrości u niektórych), żadnego stresu. mam też na koncie wiele nieprzespanych nocy odkąd mamy maleństwo, ale nic to, daję radę... najważniejsze jest szczęście :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
up30 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 10.01.06, 13:16 kobieta. lat 31. skonczone studia ekonomiczne. za soba praca w firmie panstwowej na etacie specjalisty ds marketingu i w duzej prywatnej z udzialem kapitalu niemieckiego. ta ostatnia wykanczajaca. juz wiem, ze wyscig szczurow to nie dla mnie. odpowiedni mezczyzna w odpowiednim czasie. nie musze sie martwic o jutro. realizuje sie na wielu polach- od prowadzenia zajec ze studentami po florystyke. i mam czas dla rodziny, na ksiazki, kino, zycie, a w sobie ocean spokoju. niedlugo zostane mama. mam do siebie pretensje o niedokonczony doktorat, ale w ogolnym rolzliczeniu jestem na wielkim plusie, czego i Wam wszystkim zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
molo000 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 10.01.06, 14:35 kobieta, rocznik 75, skończone prawo i aplikacja. dobra praca w zagranicznej firmie - od czasów ukończenia studiów ta sama, wymagająca czasem poświęcania czasu prywatnego, ale nie wymagająca rezygnacji z niego. jeden mąż dzieci brak, sporo znajomych i przyjaciół, ale co zastanawiajace - przyjaźnie studenckie nie przetrwały. mam czas dla siebie, dla rodziny, srodki finansowe na przyjemności - ksiazki, kino, ciuchy, wyjazdy za granicę. Myslę o dalszej nauce i może o powiększeniu rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 15:41 Rocznik 76. Od 93roku zakochany w tej jednej jedynej-już kilka tysięcy dni razem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: padula Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 10.01.06, 16:41 no właśnie domy , mieszkania , hipoteki , zarobki brutto , netto , kredyty , praca i co jakoś czegoś brakuje , ciekawe co to może być ....hehe ? dorabiajcie się dalej..... pozdrawiam wszystkich 30 latków i innych im podobnych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karimata Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.pl / 83.142.112.* 10.01.06, 20:18 W tym roku skończę 31.Studia wyższe + podyplomowe.Pracuję jako...kierowca.Zarobki:700-800 zł "na rękę".Mieszkam z rodzicami,bo nie stać mnie na samodzielność,i nie dlatego że jestem nieudacznikiem tylko to,że mieszkam w najbiedniejszym regionie Unii Europejskiej.Zero przemysłu i perspektyw.Tragedia.Zazdroszczę mieszkańcom normalnych miast.U mnie "ściana wschodnia". Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw_grzyb Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 10.01.06, 22:46 inni tez mieszkaja w tym regionie a jednak zyja na swoim a nie z mamusią i niezle sie mają. najlepiej wszystko zrzucic na "dookoła tylko nie ja". JESTES nieudacznikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
asia-fb Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 11.01.06, 00:14 Do 30 mam jeszcze rok (z maleńkim "haczykiem"), ale też się tu wpiszę :P Studia skończone w terminie, ale z wynikami którymi absolutnie nie chcę się chwalić :D i na kierunku który mnie absolutnie nie ciągnie (pewnie jedno ma związek z drugim, hihi). Więc w bilansie 5 lat "w plecy". Ale po za tym jest dobrze: robię to co lubię robić, jeszcze mi za to płacą. Bonhart powiedziałby że poszczęściło mi się jak mało któremu rzemieślnikowi, chyba że jakiejś teges... pani lekkich obyczajów. Jesteśmy z TŻ samodzielni, mieszkamy w bezpiecznej odległości od rodziców, więc zawirowania rodzinne nas omijają. Z roku na rok idzie coraz lepiej, owszem- nadal wynajmujemy mieszkanie (ale jest szansa że wkrótce się to zmieni), nadal mam niespłacona kartę kredytową ;) ale za to kredyt studencki mam już z głowy. Zarabiam przyzwoicie, choć jak pewnie wszyscy chciałabym więcej, ale jeśli brakuje mi na szminkę to szukam dodatkowego zlecenia. Ale ciągle potrafię gapić się w chmury i odnajdywać w nich ciekawe stwory :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: th Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 00:16 Lat 30, wspaniała żona (też pracoholiczka), mieszkanie komunalne. Dobre auto, kasa na ciuchy dla kobiety i elektroniczne gadżety dla mnie. 24 h pod telefonem, 365 dni w roku do dyspozycji. 60-70 tys km samochodem rocznie. Na urlopie potrafią zadzwonić o 2 w nocy. Tak to jest jak się jest "niezastąpionym". Mój poprzednik na tym stanowisku odkorkował. Mam ochotę to wszystko pierd..... ale z czegoś trzeba żyć. Banał... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: memoryknight@hotma Re: Rocznik 75,(dlugie) IP: *.server.ntli.net 11.01.06, 01:22 Hy, dobre. W gazetach pisza jakie to pokolenie dzisiejszych trzydziestolatkow jest nieprzystosowane do zycia w kapitalistycznym swiecie. Jestescie chyba bardziej przywiazani do mamony niz moja generacja ('82). Mimo swoich dwudziestu lat czuje sie jak conajmniej trzydziestolatek, podobnie z charakterem - wiekszosc znajomych tak twierdzi :) Kasa na wydatki - jakie to jest osiagniecie, ze mozna sobie kupic cos co sie zaraz zepsuje. Co z tego, ze zarabia sie ilestam, jesli juz jutro mozna stac w kolejce pod posredniakiem. Dwadziescia trzy lata. Kurde, czuje sie jakbym przezyl piecdziesiac - sporo sie dzieje. Osiagniecia i rozne wazne rzeczy: obecnie studia za granicami naszego kraju, mala firma, wiedza o tym jak wygladaja ponure miejsca typu wiezienie w Rosji, sala rozpraw w sadzie, poczulem odor alkoholu bialoruskiego pogranicznika, wiem jak smakuje pizza w Kalabrii, poznalem wloskiego mafioze i niemieskiego naziola, zostalem wyrzucony ze szkoly sredniej i ze studiow za olewanie zajec, skonczylem warszawska Sorbone (!), robilem mase ciekawych trickow na deskorolce (mam cudowne zdjecia). Do zrealizowania: doktorat na Oksfordzie, jakas dobra praca lub firma, aby pozwolic sobie na kupno mieszkania i zony, odwiedzenie klubu dla swingersow. Poki co jestem samotnikiem, bez wiekszych dochodow, robie to co lubie i czesto sie przemieszczam. Aha, jesli ktos sobie narzeka na nasz kraj to niech sobie wyjedzie, to z pewnoscia wroci za kilka miesiecy. W innych panstwach nie jest wcale latwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: memoryknight Re: Rocznik 75,(dlugie) IP: *.server.ntli.net 11.01.06, 01:30 Aha, w planach jeszcze zamek we Francji. I mam w dupie to, ze wszyscy bedziecie sie z tego cieszyc :) Ktos musi w tych zamkach mieszkac, wiec dlaczego nie zamieszkam tam ja? Poki co od podstawowki wszyscy dookola wmawiali mi, ze niczego nie osiagne. Pewnie jak sobie kupie ten samek to beda mowic:'ale ten to nakradl'. Narzekasz na zarobki? Zaloz firme. Kase jest zrobic bardzo latwo. Dziwi mnie, ze czlowiek z wyksztalceniem wyzszym moze pracowac za 1000 zeta w pracy, ktorej nie znosi. Moim zdaniem albo taki czlowiek byl maksymalnie tepy, ale pilny na studiach lub tez potrzebuje pomocy psychiatry ze wzgledu na depresje. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
vika28 Re: Rocznik 75,(dlugie) 11.01.06, 10:14 W tym roku stuknie mi 30. Czy mnie to przeraza? I tak i nie. Zrobilam sobie bilans noworoczny i o to wnioski: - 30 lat, grono przyjaciol na ktorych zawsze moge polegac - Zycie osobiste? hmmm pol roku temu rozstalam sie z facetem z ktorym planowalismy przejsc przez reszte zycia razem. Powod - zlapalam go na zdradzie. ale to chyba bylabym w stanie wybaczyc. Nie wybaczylam tego co bylo potem. Pieklo. Przez caly okres bycia razem i tak sie nie ukladalo wiec nie ma czego zalowac. Spadl mi tylko poziom samooceny, ale pracuje nad tym intensywnie. Zycie osobiste poki co opiera sie na reazliacji siebie. Taniec, sporty ekstremalne, wspinaczka ;) I to mi wystarcza. Niechec do zaangazowania sie i zycia z kims pod jednym dachem. Glupie ale mam nadzieje, ze przejdzie. - Zycie zawodowe. Po skonczeniu dwoch kierunkow, podyplomowych, bieglej znajomosci niemieckiego i dwoch innych jezykow na poziomie konwersacji, pracowala w roznych dziwnych firmach raz krocej, raz dluzej, raz za dobre pieniadze, raz za takie ze wstyd sie przyznac. Obecnei od niespelna dwoch lat pracuje w firmie zajmujacej sie reklama i.... Przestaje dawac mi to satysfakcje. Zaczne chyba znow szukac swojego miejsca na ziemi. - samochod, mieszkanie - poki co kawalerka spoldzielcza, ale jestem w trakcie finzalizowania formalnosci zwiazanych z kupnem swojego. Hmmmm Nie wiem czy bilans in plus. Ale moglo byc gorzej. Wazne, ze otaczam sie ludzmi ktorych kocham i szanuje i ktorzy sa zawsze ze mna. Odpowiedz Link Zgłoś
monami5 Do Ight'a 12.01.06, 19:24 Popieram Twoje plany z zamkowymi wlacznie. Pamietaj o winiarni!.... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
albalonga Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 11.01.06, 10:40 nie ublizaj mi : jak wiekszosc ukonczylem studia ekonomiczne. Tez mi wyczyn. Co roku niemal te same tematy prac mgr i prawie kazda praca wyglada jak plagiat. bleee. Zarobkow gratuluje, ale sa fajniejsze rzeczy w zyciu. Radziłabym troche popodrózowac, wtedy zobaczysz ze na W-wie swiat sie nie konczy. 50 h w pracy tygodniowo - to albo jestes powolniak albo twoja firma to bydleta z wczesnego kapitalizmu i oszczedzaja na ludziach i nie wiedza jak wyglada poprawna organizacja pracy. pozdrawiam i mam nadzieje, ze zobaczysz jaka powinna byc zdrowa hierarchia wartosci Odpowiedz Link Zgłoś
vika28 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 11.01.06, 11:50 POpieram!!! Na pracy i pieniadzach zycie sie nie konczy. To sprawy, ktore w kazdym momencie mozna stracic takie zycie. A tego co zobaczylam, przezylam nikt nigdy mi nie zabierze ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Moskwa Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 12:29 -------------------------------------------------------------------------------- kolejny dzień w pracy, jeszcze 3 dni i wolne, czekam na nie z utęsknieniem, bo przez 2 dni nie będę musiał wstawać o 5:45. jadę do pracy zimno na dworze, zimno w aucie- cieszę się, że mam garaż bo inaczej byłyby jeszcze zimniej. Trochę ślisko musze uważać bo inaczej znów wydam 2 tys. na remont. W pracy jak zwykle w pracy, jedni już się obijają piją kawę i plotkują. Od rana zająłem się praca by wszystko było na czas, by się wyrobić, by mięć chwile wolnego. Potem łączą mi rozmowę, cholera znów dostaje opie..ol za nie swoje błędy i przewinienia, niedopatrzenia. Kolejny raz z powodu czyjeś nie kompetencji, jako najniższy na szczeblu tej drabiny, jako mała drobina tego wszechświata dostałem opi..rz. Potem spotkanie i głupie uwagi Pani Kierownik, jest gruba, zdradza ją mąż. Ona sama hoduje psy i traktuje je przy tym jak swoje dzieci, może dlatego, że dzieci nie ma. Ciekawie co sobie myśli kiedy na mnie krzyczy i patrzy się z tym politowaniem, protekcyjnym wzrokiem, który mówi patrząc na mnie z góry, ja jestem kimś, a ty nikim bo wiesz ja mam plecy, a ty nie. Nienawidzę tego spojrzenia przez „małe ty”, dla mnie ona jest „takim małym ty” na dodatek nieszczęśiwym. Ciekawe jak radzi sobie ze świadomością, iż jej mąż ma romans, ale przestaje myśleć o tym, czy to istotne – przecież nie. Teraz muszę „skulić ogon” i robic przysłowiową „dobrą minę do złej gry”, przecież mój tata nie jest dyrektorem o tym muszę pamiętać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Spełniony Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 13:44 Akurat roczin 74. Studia inżynieryjne praca -średnio wysoki urzędik państwowy Zarobki ok 2500 na ręke dzieci-troje żona ta sama i kochana od 12 lat! dom na wsi(hipoteka)mieszkanie w mieście auto -rozpadające się jestem szczęśliwy Odpowiedz Link Zgłoś
yashee Re: Rocznik 77, czas na podsumowani 11.01.06, 14:26 rocznik 77, ale chyba moge juz wstępnie podsumowywać życie ;) zawodowo: 2 kierunki, studia podyplomowe, praca w międzynarodowej korporacji, własne m3 (bez kredytu, rodzice pomogli, jestem jedynaczką), właśnie kupuję nowy samochód prywatnie: jestem sama, jakoś mi się nie udało, i pewnie teraz będzie coraz trudniej. żeby nie zwariowac do końca, i wypełnić sporo wolnego czasu, działam jako wolontariuszka - udzielam korepetycji dzieciom oraz wspomagam swoją wiedzą jeden z niszowych portali internetowych sporo podróżuję i zwiedzam, mam 2 bliskie przyjaciółki, i kilkoro dobrych znajomych 10 lat temu, gdy kończyłam liceum, trochę inaczej wyobrażałam sobie swoje zycie. trochę szkoda, że zabrakło mi czasem odwagi. średni bilans, ale pewnie na miarę moich możliwości ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tims1 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 11.01.06, 15:33 Witam! Trzydziesci lat skończę w sierpniu, ale już dzisiaj dostrzegam niewielkie znaczenie tego faktu. Szanuję ludzi, jednak staram się nie ulegać pewnym procesom masowym, które rodzą zachowania neurotyczne, pragnienie bycia widocznym, nieokreśloną nostalgię. Jestem lekarzem. Kocham moją przyszłą żone. Chcę założyć rodzinę z dala od Warszawy, Mauritiusu, czy narciarskich stoków w Szwajcarii. Jestem meteopatą. Pozdrawiam wszystkich trzydziestolatków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1972 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 17:33 rocznik'72; L4 (uprzedzilem pracodawce);pół roku kuracji prozakiem;za sobą nieudany związek; kilkoro przyjaciół; mieszkanie i stare auto. od kilkunastu dni wszystko jest juz inne: odstawiony prozac, jest pomysł na własny biznes, cudowna kobieta obok i wiara w to, ze idzie ku lepszemu. Ja sie juz nie scigam, jestem szczesliwy. pozdrawiam Was szczurki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pszeniczna Re: Rocznik 74 IP: *.it-net.pl 11.01.06, 18:08 31 lat, ciagłe przeprowadzki z miasta do miasta, rozwalony 4letni zwiazek, strata pracy ktorej i tak nieznosilam, zero pieniedzy i dobr doczesnych, przyjaciele porozjezdzali sie po kraju, mieszkam u rodzicow (biednych), lecze depresje i nerwice. a zapowiadalo sie tak dobrze;) Odpowiedz Link Zgłoś
kasiabu1 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 11.01.06, 18:35 Ja w zeszłym roku, tez miałam gorący okres na robienie bilansu zyciowego. I wyszło mi tak: 1. rodzinnie - bardzo dobrze : kochany mąż, zdrowe śliczne dzieciaczki (synek 2,9 i córcia 9 miesięcy) 2. zawodowo- daleko w polu: jestem po prawie bez aplikacji, 5 lat w firmie, a potem 3 lata na wychowawczym. Ale nadal wierze w to, że zrobię aplikacje, a jak nie to wracam do zawodu, tez jest co robić. 3. finansowo: nieźle, głównie zarabia mąż. Nie mamy własnego mieszkania, a to dlatego, że zdecydowaliśmy się budowac dom i jesteśmy w trakcie. Samochody dwa: jeden przyzwoity, drugi mniej ;-) (9 letnie ukochane nasze cinqueciento). Ale generalnie ja tam jestem szczęśliwa. Mam czasami troche wolnego i chodzimy z mężem na "randki"- co polecam każdemu małżeństwu z dzieciakami.... pozdrawiam i życzę więcej optymizmu tym co mają dużo-niech sie cieszą, a tym co nie mają zyczę więcej wiary- tez będą mieć. Ostatecznie każdy jest kowalem swojego losu......... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stella Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.isi.net.pl / *.crowley.pl 11.01.06, 21:27 Wczoraj skończyłam 31 lat i jestem zdruzgotana! Mój bilans nie wypadł najlepiej: Minusy - panna (co prawda mam narzeczonego ale jednak w wieku 31 lat wciąż jestem panną) - nieskończone studia dziennikarskie na UW(zabrakło mi kasy, musiałam je przerwac na trzecim roku i do tej pory na nie nie wróciłam...) - nie mam własnego mieszkania, nawet takiego na kredyt - jeszcze nie mam dzieci bo nie mogę się zdecydowac a zegar tyka - tyk tyk tyk - coraz mniej we mnie spontaniczności - zobaczyłam że świat i ludzie bywają podli - jestem zmęczona - nałogowo palę papierosy Plusy - panna - do trzydziestki udało mi się przedłużyc okres beztroskich balang, brak poważniejszych obowiązków - mam pracę, którą lubię - nie zbijam na niej kokosów ale narzekac też nie mogę - jestem jeszcze zdrowa - świadomie nie dołączam do wyścigu szczurów i nie podkładam świń innym Perspektywy: - może uda mi się dostac kredyt na mieszkanie przy stanie oszczędności 0 (zero) podobno to możliwe - w sierpniu wychodzę za mąż i zacznie się tzw prawdziwa proza życia - może zajdę w ciążę i urodzę dziecko - może po urlopie macieżyńskim nie wyrzucą mnie z pracy, którą lubię A tak generalnie to mam doła! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczęściara Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 21:45 A ja nie mam prawie nic materialnego ,co mogę w każdej chwili stracić . Ale ja mam marzenia i wszystko przede mną, no i nie jestem wypalona wyścigiem ; ) Odpowiedz Link Zgłoś
vika28 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 11.01.06, 23:34 Nie doluj sie i tak jestes w lepszej sytuacji ode mnie ;) Ja nawet narzeczonego nie mam. Ciebie przynajmniej facet na oczach calego turnusu wczoswoego nei walnal po rogach. A co do kredytu ze stanem oszczednosci zero jest to mzoliwe. Ja po rozstaniu tez zostalam ze stanem zero ;))) I kredyt zalatwilam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: HeyJoe Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 22:14 Powtarzam pytanie - czy ktos z Was zajmuje sie nauka czy tez wszyscy bezmyslnie tluczecie kase? Chcialbym wymienic poglady z osobami ktore wybraly nieco inna droge zyciowa niz mainstream na tym forum Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 12.01.06, 00:48 Rocznik 77, dwa kierunki studiów, dorabianie w kilku miejscach, aktualne poszukiwanie stałej pracy, wielkie marzenie o pracy naukowej - oto mój bilans na dzień dzisiejszy. MOze na tle innych którzy sie tu wypowiadali nie wypadam imponująco. Strasznie mnie wkurza ze jestem na utrzymaniu rodziców, ale taki to jest jak sie skonczyło nieżyciowe, humanistyczne studia. Mimo wszystko - z optymizmem patrze w przyszłość - patrz sygnaturka. Są tacy co mają gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
embart Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 12.01.06, 01:01 rocznik 75 czyli 30 (a już prawie 31) na karku, dobra doczesne - daję radę co mi "zerwało beret" to narodziny dziecka, od tego momentu (ur. 01.2005) wszystko inne zdało się odpłynąć na dalszy plan. Jest to moje pierwsze i myślę że nie ostanie, ale dla mnie to jest sprawa która się na prawdę liczy, ch$^*^ić wszystko inne...... --------------------------------- +++++++ koń na H4 +++++++ --------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
vika28 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 12.01.06, 09:47 Ja chcialam takowa droge wybrac ;) Niestety nie udalo sie ;( Po ciezkiej chorobie zawiesilam studia doktoranckie i nigdy nie bylo juz okazji na nie wrocic :( ale podobno nigdy nie jest za pozno ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.pcz.czest.pl 12.01.06, 11:15 Ja wybralem. nie żałuje na razie. Odpowiedz Link Zgłoś
dunia77 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 12.01.06, 21:57 Ja. Ale nie w Polsce. Nawet nie tyle ze wzgledu na $$$, ale brak perspektyw w mojej dziedzinie. Napisz pare slow o sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tłuk Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.kopaniny.com / *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.06, 21:17 Ja dla przykładu tylko tłukę kasę. Ale z rozmysłem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A ja '77 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.lublin.mm.pl 12.01.06, 01:28 Kuuuuuuuurcze, ale macie. Zawód wolny,dom, rodzina,o Mauritiusie kiedys slyszałem!ale... jestem po prostu "szczęśliwy" choc nie wiem czy starczy mi do 1-go. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
intelligo Re: STAR PEOPLE 12.01.06, 01:45 I do not count myself among you I may be living in a dream it's just there seem so many of you can't help but hope there's a difference between...you and me I jeszcze bym dorzuciła kila tytułów antyutopii - tylko nie wiem, kiedy szczury czytają... w przerwie na lunch? Pewnie nie - bo wtedy jest spotkanie biznesowe. Ale jeśli ktoś szuka na forum potwierdzenia sensu swego życia u innych, to... Odpowiedz Link Zgłoś
intelligo Re: STAR PEOPLE 12.01.06, 01:53 Oczywiście, nie muszę chyba dodawać, że powyższy post nie jest adresowany do wszystkich wypowiadających się w wątku... Odpowiedz Link Zgłoś
abc9 O mnie, o szczęściu i gotówce 12.01.06, 12:40 Przeczytałam część wypowiedzi i niektóre są niesamowite, dają natchnienie do układania sobie fajnego życia. Niestety spora część to posty ludzi, których dodatni bilans i zadowolenie z życia wynikają ze stanu posiadania. Nie zazdroszczę im samopoczucia w chwili, kiedy pootwierają im się oczy. O mnie: mam 24 lata, więc trochę za mało na bilans, ale już mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z tego, kim jestem i jak poukładałam sobie życie. Mąż jest od ponad roku, dzieci w planach, jest jeszcze olbrzymi pies. Dużo zainteresowań, najczęściej bardzo od siebie oddalonych. Nimi żyję i w nich się spełniam. Realizuję marzenia (czasem te z młodszej młodości). Jeżdżę motocyklem (chciałabym w przyszłości spróbować sił w enduro), maluję, fotografuję, gram na paru instrumentach, kocham góry i wiele innych. Na razie finanse u nas bardzo chwiejne, ale do szczęścia nie potrzeba dużo gotówki. Szczęście jest w nas. Niektórzy potrzebują pojechać na narty w alpy, żeby poczuć się tak szczęśliwymi, jak ja, kiedy zjadę na tyłku z górki 100 metrów od domu, albo, gdy ganiamy z psem po łące. Obydwoje z mężem skończyliśmy ciężkie studia, które (jako jedne z niewielu) już na starcie gwarantują przyzwoitą pracę. Na razie jesteśmy jeszcze na niepłatnym stażu i z gotówką cienko. Trochę dorabiam sprzedając swoje obrazy. Żyjemy za jakieś 2 tys miesięcznie. Mamy nieduże mieszkanie (i gigantyczny kredyt do spłacenia), samochód (od rodziców), motocykl (z kasy z wesela :)), ale perspektywy na przyszłość są według mnie bardzo dobre (za 3 miesiące do normalnej pracy). Boję się tylo, że kariera zawróci nam w głowach i upodobnimy się do niektórych z poprzednich postów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gocha Re: O mnie, o szczęściu i gotówce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 13:35 24 lata to trochę za krótko jak na bilans, co jakiś czas zmieniają się czlowiekowi plany, priorytety, co ważne i koło trzydziestki może się okazać, że będziesz dążyć i chcieć od życia czego innego niż teraz chcesz, zmienia się też sposób myślenia, jak zabraknie ci na kredyt albo życie, to zobaczysz, że pieniązki szczęscia nie dają ale w tym samopoczuciu pomagaja, bo nie ma nic gorszego niż byc zdołowanym bo nie stac sie na mieszkanie na kredyt, bo nie masz pracy, znam takie przypadki, że ludzie musieli z tego powodu sprzedać mieszkanie, wrócic do wynajmu i jeszcze spłacają kredyt mieszkanka, w którym już nie mieszkają, bo np. wydali kase na urzadzenie tamtego mieszkania i co wtedy? otworzysz oczy, że kaska jest wazne nawet dla takiej osoby, ktora za swoje priorytety uwaza szczęscie rodzinne i tak dalej, A utrzymanie dziecka ? powodzenia :)) pozdrawiam, i życzę spokoju ducha Odpowiedz Link Zgłoś
abc9 Re: O mnie, o szczęściu i gotówce 12.01.06, 22:07 W pewnym sensie masz rację, ale ja pozwalam sobie założyć, że bezrobocie mi nie grozi. Mojemu mężowi zresztą też nie. Żeby żyć przyzwoicie i spłacać krechę wystarczy, że każde z nas dostanie po 2 tys pensji. Bardzo mało realne, żebyśmy nie wyciągneli takiej średniej. Ja też twierdzę, że pewna ilość pieniędzy jest do życia niezbędna, żeby nie czuć, że brak pieniędzy mnie ogranicza. Z tym, że ta ilość może być bardzo różna w zależności od naszych wymagań (dlatego staram się mieć te wymagania jak najmniejsze). Problem zaczyna się, gdy pieniądze stają się celem samym w sobie. Albo kiedy potrzebny nam jest np. drogi samochód tylko i wyłącznie ze względu na prestiż danego modelu. Odpowiedz Link Zgłoś
szczur_nieszczur Re: O mnie, o szczęściu i gotówce 13.01.06, 22:09 abc9 napisała: > W pewnym sensie masz rację, ale ja pozwalam sobie założyć, że bezrobocie mi > nie grozi. Mojemu mężowi zresztą też nie. Dość śmiałe stwierdzenie w dzisiejszych czasach ... Już Twój poprzedni post mnie zaintrygował, gdy pisałaś, że ukończony kierunek studiów daje pewność nieźle płatnej i pewnej pracy (nie dokładnie te słowa - ale sens chyba dobrze odczytałem :-) Myślę, że wszyscy na forum chętnie poznaliby nazwę takiego kierunku - przynajmniej ja tak... > Żeby żyć przyzwoicie i spłacać krechę > wystarczy, że każde z nas dostanie po 2 tys pensji. Ciekawe, ciekawe ... A można spytać ile obecnie kosztuje Was: a) utrzymanie mieszkania (czynsz, opłaty) b) kredyt na mieszkanie (podobno ogromny kredyt) c) utrzymanie auta - rodzice podarowali, a czy na benzyne, ubezpieczenie i serwis dalej dokładają; to samo dotyczy motoru d) hobby, o których pisałaś - np. farby e) jedzenie, kosmetyki, itp. ? > Ja też twierdzę, że pewna ilość pieniędzy jest do życia niezbędna, żeby > nie czuć, że brak pieniędzy mnie ogranicza. Z tym, że ta ilość może być > bardzo różna w zależności od naszych wymagań (dlatego staram się mieć te > wymagania jak najmniejsze) A to dlaczego? Oczywiście, że upadek z większej wysokości bardziej boli, a czy to powód, aby się nie wspinać? > Problem zaczyna się, gdy pieniądze stają się celem samym w > sobie. To znaczy? > Albo kiedy potrzebny nam jest np. drogi samochód tylko i wyłącznie ze > względu na prestiż danego modelu. Możesz rozwinąć? Ja chętnie jeździłbym lepszym autem niż obecnie, ale mnie nie stać. Najzwyczajniej lubię auta i tyle. Nie to, że konkretną markę - raczej komfort i bezpieczeństwo wynikające z posiadania auta o okreslonym standardzie ... Oczywiście mogę żyć bez takiego auta (bo zresztą żyję :-), ale gdybym miał stosowne środki, to prawdopodobnie bym sobie zakupił ... Odpowiedz Link Zgłoś
abc9 Re: O mnie, o szczęściu i gotówce 14.01.06, 12:50 Już odpowiadam na wszelkie pytania. Ten "magiczny" kierunek studiów to farmacja. Bezrobotny farmaceuta, to naprawdę rzadkość. Ja nigdy takiego nie spotkałam. Nasze koszta: - 400zł opłaty za mieszkanie - prawie 1000zł kredyt - 500zł benzyna - ubezpieczenie samochodu rozłożone na 4 raty, sądzę, że wyjdzie ze 100zł na miesiąc - motocykl, jest dużo tańszy w utrzymaniu (choćby o.c. + nw - 100zł na rok) i ekonomiczniejszy w spalaniu, aktualnie zimuje -pies - 100zł Jeśli chodzi o malowanie, są to jakieś koszta, ale na tym głównie zarabiam, bo sprzedaż jednego obrazu zwraca mi koszta namalowania 10 - 15 kolejnych. Zresztą zastanawiam się nad studiami artystycznymi... Przy takim bilansie zostałoby jeszcze prawie 2000zł na żarcie itp. Dla mnie to wystarczająco dużo, bo w tym momencie wydajemy na to o połowę mniej. Owszem, przyznam, że wymaga to oszczędności przy zakupach. Np. mamy upatrzone produkty spożywcze, które są dobre i tanie, żarcie dla psa kupujemy tylko w promocjach (to duży pies, waży ponad 60kg, więc je też dużo). No i oczywiście nie kupuję dwóch bluzek tygodniowo, zresztą często kupuję w ciuchlandach, nie przeszkadza mi to. Pytasz, dlaczego staram się mieć małe wymagania. To chyba nie ma związku z jakimikolwiek wspinaczkami i upadkami. Ja po prostu uważam, że mniejsza potrzeba luksusu ułatwia życie. Zamiast czuć się nieszczęśliwą i biadolić, że nie mam kasy na spodnie, idę do ciuchlandu. W knajpie nie muszę zamawiać żarcia, czy wymyślnych drinków. Wystarczy mi wino, czy piwo. Są oczywiście rzeczy, na których nie oszczędzam, bo uważam, że nie można: np. opony, kask (mój jest wart 1/3 ceny motocykla) Nie wiem, co rozumiesz przez wspinaczkę. Jeśli coraz większe domy, lepsze samochody, to do takiej wspinaczki mam duży dystans. Np. chcę mieć domek, ale za parę lat i nie za wszelką cenę. Nie oznacza to jednak, że mało wymagam od życia (jeśli to miała oznaczać wspinaczka). Wręcz przeciwnie. Chcę jak najwięcej spróbować, nauczyć się, zobaczyć. Chcę przed trzydziestką mieć dwójkę dzieci. Chcę się być dobrą malarką. Robić dobre zdjęcia i wysyłać je na konkursy. Chcę spróbowac jazdy motocyklem w terenie, a jeśli będzie mi szło dobrze, startować w zawodach. I wiele , wiele innych. Jeśli chodzi o spędzanie wolnego czasu, słuchamy swoich pragnień, pozwalamy sobie na odrobinę szaleństwa. Np. wczoraj obejrzeliśmy durny film o psach i w związku z tym jedziemy oglądać zawody psich zaprzęgów. Nie rozumiesz, co to znaczy, że pieniądze są celem samym w sobie? Normalnie ciężko harujesz, bo potrzebujesz kasy na cośtam, dajmy na to na spłacenie kredytu, wakacje itp. Jesli harujesz tylko po to, żeby rosła suma na twoim koncie. Nie ważne, że tej kasy nie masz na co wydać, ale niech jej przybywa. To własnie oznacza, że pieniądze są celem samym w sobie. Przyczyny kupna drogiego samochodu też mogą być różne. Może to rzeczywiście być potrzeba bezpieczeństwa, komfortu itp. Rozumiem też, że może to być rodzaj hobby. Inną przyczyną (którą ja uznałam za niewłaściwą) jest chęć podniesienia własnej wartości w oczach innych, poprzez posiadanie prestiżowego samochodu. Nie oznacza to że klnę na wszystkie lepsze samochody. Sama zresztą jeżdżę całkiem przyzwoitym 6 latkiem. Jednak nie poczułabym się ani trochę gorsza jeżdżąc 20 letnim polonezem, dopóki tylko jechałby do przodu. Jeszcze jakies pytania? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
szczur_nieszczur Re: O mnie, o szczęściu i gotówce 15.01.06, 13:42 abc9 napisała: > Ten "magiczny" kierunek studiów to farmacja. Bezrobotny farmaceuta, to naprawdę rzadkość. Ja nigdy takiego nie spotkałam. Hm. No racja - o tym nie pomyślałem :-) Pytałem raczej z ciekawości, bo takich zawodów jest pewno jeszcze kilka :-) > Nasze koszta: > - 400zł opłaty za mieszkanie > - prawie 1000zł kredyt > - 500zł benzyna > - ubezpieczenie samochodu rozłożone na 4 raty, sądzę, że wyjdzie ze 100zł na > miesiąc > - motocykl, jest dużo tańszy w utrzymaniu (choćby o.c. + nw - 100zł na rok) i > ekonomiczniejszy w spalaniu, aktualnie zimuje > -pies - 100zł > Jeśli chodzi o malowanie, są to jakieś koszta, ale na tym głównie > zarabiam, bo sprzedaż jednego obrazu zwraca mi koszta namalowania 10 - 15 > kolejnych. Zresztą zastanawiam się nad studiami artystycznymi... > > Przy takim bilansie zostałoby jeszcze prawie 2000zł na żarcie itp. Dla mnie to > > wystarczająco dużo, bo w tym momencie wydajemy na to o połowę mniej. Owszem, > przyznam, że wymaga to oszczędności przy zakupach. Np. mamy upatrzone produkty > spożywcze, które są dobre i tanie, żarcie dla psa kupujemy tylko w promocjach > (to duży pies, waży ponad 60kg, więc je też dużo). No i oczywiście nie kupuję > dwóch bluzek tygodniowo, zresztą często kupuję w ciuchlandach, nie przeszkadza > mi to. OK. Przy założeniu, że oboje macie te 2000 netto/m-c powyższe rzeczywiście jest jak najbardzie realne. Zresztą myślę, że faktycznie macie szansę na więcej - nawet jeśli nie od razu, to z czasem napewno. > > Pytasz, dlaczego staram się mieć małe wymagania. To chyba nie ma związku z > jakimikolwiek wspinaczkami i upadkami. Ja po prostu uważam, że mniejsza > potrzeba luksusu ułatwia życie. > Zamiast czuć się nieszczęśliwą i biadolić, że nie mam kasy na spodnie, idę > do ciuchlandu. > W knajpie nie muszę zamawiać żarcia, czy wymyślnych drinków. Wystarczy mi > wino, czy piwo. > Są oczywiście rzeczy, na których nie oszczędzam, bo uważam, że nie można: > np. opony, kask (mój jest wart 1/3 ceny motocykla) Popieram, popieram... > Nie wiem, co rozumiesz przez wspinaczkę. Jeśli coraz większe domy, lepsze > samochody, to do takiej wspinaczki mam duży dystans. Np. chcę mieć domek, ale > za parę lat i nie za wszelką cenę. Nie chodziło mi tu o "wyuzdaną" konsumpcję :-) Posiadanie domu jest bez sensu jeśli ktoś kupuje go tylko po to, żeby pokazać, że go stać. Jak o wszystko - tak i o dom trzeba dbać. Trochę śmieszą mnie ludzie, którzy kupują/budują sobie dom 300-400m kw., w którym ciągle ich nie ma - dla nich dużo lepsze jest mieszkanie w centrum, czy apartament. Większość pokoi stoi nieużywanych - tylko sprzątane są od czasu do czasu. My kupiliśmy dom głównie ze względu na dzieci ... > > Nie oznacza to jednak, że mało wymagam od życia (jeśli to miała oznaczać > wspinaczka). Wręcz przeciwnie. Chcę jak najwięcej spróbować, nauczyć się, > zobaczyć. W takim razie OK. Chłońcie jak najwięcej na tym etapie Waszego związku. Potem (gdy ma się dzieci) jest trochę ciężej. Człowiek rezygnuje z wielu przyjemności, bo są inne wydatki. Oczywiście nie znaczy to, że jest to jakiaś tragedia - jest tylko inaczej. Człowiekowi zmieniają się trochę priorytety... > Chcę przed trzydziestką mieć dwójkę dzieci. Całkowicie popieram. Niektórzy mówią sobie, że jeszcze nie teraz, bo to zły moment. Cóż - potem ten zły moment jest "zawsze". Nam się udało, choć z poczęciem drugiego były już drobne problemy. Staraliśmy się ponad rok. Za to jak przyjemnie było :-) >Chcę się być dobrą malarką. Robić dobre zdjęcia i wysyłać je na konkursy. Chcę > spróbowac jazdy motocyklem w terenie, a jeśli będzie mi szło dobrze, > startować w zawodach. I wiele, wiele innych. No, no - ambitne plany. Życzę powodzenia ... > Nie rozumiesz, co to znaczy, że pieniądze są celem samym w sobie? > Normalnie ciężko harujesz, bo potrzebujesz kasy na cośtam, dajmy na to na > spłacenie kredytu, wakacje itp. > Jesli harujesz tylko po to, żeby rosła suma na twoim koncie. Nie ważne, że tej > kasy nie masz na co wydać, ale niech jej przybywa. To własnie oznacza, że > pieniądze są celem samym w sobie. Hm. Myślę, że większość ludzi pracuje właśnie po to, aby starczyło na te kredyty, czy wakacje. Stosunkowo mało jest takich, którzy pracują wyłącznie dla pomnożenia pieniędzy na koncie. Tak mi się przynajmniej wydaje. Zarobki większości ludzi w naszym kraju, nie pozwajalą niestety myśleć beztrosko o przyszłości... Ale nawet te kredyty i wakacje mogą człowieka z czasem zapędzić w kozi róg ... W sumie kiedyś żylismy wyłącznie z mojej i to niewielkiej pensji - i uważam, że nieźle się żyło. Rodzice trochę pomagali. Nie mieliśmy auta - był tylko autobus, czy tramwaj. Jadąc do pracy można było poczytać gazetę... Teraz mamy 2 pensje, a do tego moja wzrosła prawie 10-krotnie - i też się żyje. Tyle, że trochę wygodniej. Rodzice nie muszą już pomagać, a pewno z czasem my będziemy musielić pomagać im ... Kiedy więc czasami zbiera nam się na narzekanie, to przypominamy sobie jak to kiedyś było i od razu nam przechodzi :-) Najważniejsze, to umiejętność cieszenia się z tego co się ma i świadomośc, że zawsze można to stracić. Mam tu na myśli nawet nie tyle "rzeczy", co raczej dzieci, zdrowie, przyjaciół, pasje - czyli to co sprawia, że człowiekowi chce się żyć ... > Pozdrawiam Także pozdrawiam i życzę, żeby ta pogoda ducha nigdy Cię nie opuszczała oraz aby spełniły się te marzenia, o których pisałaś ... Odpowiedz Link Zgłoś
abc9 Re: O mnie, o szczęściu i gotówce 16.01.06, 17:32 Dzięki! Bardzo miło mi się zrobiło, gdy przeczytałam twoją wypowiedź. Zwłaszcza, że poprzednią odebrałam, jako atak (może niesłusznie). Mam w głowie poukładane tak, jak napisałam, ale wiadomo, że życie weryfikuje plany, mam nadzieję, że w moim przypadku nie za mocno. Jeszcze raz pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
vika28 Re: STAR PEOPLE 12.01.06, 12:21 Hmmm a o jakim lunchu ty mowisz ;))) Chociaz musze powiedziec, ze ja to jednak mam dobrze. Wyrobnikiem moze i jestem, ale mamy tu luz... taka branza, spokoj i swoboda. Jak jest zapierdziel to siedza solidarnie wszyscy. Nie ma wyscigu szczurow - no chyba ze w centrali, na prowincji nas to omija ;) Odpowiedz Link Zgłoś
szczur_nieszczur Re: STAR PEOPLE 13.01.06, 21:48 Hm. A kto to właściwie jest ...szczur? Wszyscy używają tego terminu więc jestem ciekawy co Twoim zdaniem on oznacza. Oczywiście wpisywać mogą się także inni forumowicze - jest to jak najbardziej wskazane, bo w końcu do tego służy forum, aby można się było wypowiedzieć ... Może jestem szczurem i o tym nie wiem ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daisy UPs and DOWNs IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.06, 12:31 rocznik 76 - doktorat z fil. klasycznej (sama wybrałam ten kierunek - studia z pasją) i bezrobocie. Brak etatów na uczelni, w liceach, na rynku pracy zaczynam od początku, bo przeciez 5 lat uczenia w szkole na umowe zlecenie się nie liczy. Przynajmniej życie prywatne szczęśliwe, druga połowa do pozazdroszczenia, choć o zakładaniu rodziny możemy na razie tylko pomarzyć. Czasami się zastanawiam, po co mi był ten doktorat? Od 5 lat mogłam normalnie pracować i już coś mieć, a teraz? Wszystko zaczynam od nowa, tylko 5 lat starsza od absolwentów, a bez doświadczenia zadowowego - porażka już na starcie. A wszystko dlatego, że poświęciłam się temu, co lubię, nie patrząc, że to zupełnie bez perspektyw. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: UPs and DOWNs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 13:01 A ja tak czytam i czytam, bo w pracy nie ma nic do roboty i myślę. Jestem z roku 1974 już po przysłowiowej trzydziestce. W twj chwili pracuję z najniższym wynagrodzeniem jakie miałam od kiedy w ogóle zaczęłam pracować, typowe cofanie się w rozwoju mimo pracy zgodnej z wykształceniem-biuro podróży. Fakt praca lekka, nudna i wcale nie płatna nawet nie mam 1000 pln. Na waciki, gdyby nie mąż to nie było by za co żyć ale nie o tym, nie o tym. Kiedys pracowałam w bardzo znanej firmie z tak zwanych Yellow Pages, tam był typowy wyscig szczurów, kiepscy odpadali od razu, mniej kiepscy po chwili. Mnie się udawało ale praca przez 12 h/plus soboty, ciągłe kary, opieprzanie i zasuwać dalej, dalej bez wzgledu na wszystko tylko dla wyników. Nie dałam rady mimo najlepszych zarobków jakie kiedykolwiek udało mi się wypracować. Wszystko zaniedbane, dom, dziecko, mąż itd. Teraz mam bardzo mała pensję i też nie jestem zadowolona, brak rozwoju, ciągle to samo czyli nic, kupa kredytów i chyba tylko wyjazd mnie ratuje czego boję się jak ognia. Dodam jeszcze, że jestem z drugiego albo trzeciego co do wielkości miasta w Polsce i bez znajomości nie udało mi się znaleźć pracy...no może jeden raz. Pozdrawiam i gubię się w tym co ważne a co mniej ważne ale wynika z tego wszystkiego, że albo wyścig szczurów i życie na poziomie albo marna posadka za grosze i same kredyty na stare lata, a oprócz tego oczywiście kochający mąż i dziecko ale temu drugiemu ciężko wytłumaczyć, że za miłość nie można kupić biletu do kina czy kolonii nad morzem. AG Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia Re: UPs and DOWNs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 13:28 dobrze, że robisz to co lubisz, a doktoraty robi się dla własnej safysfakcji ale dla przeciętnego pracodawcy nie mają one szczególnego znaczenia, tyle, że mogą podnieść samoocenę osoby, która taki doktorat zrobiła, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Madzia Re: UPs and DOWNs IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.06, 13:59 Rocznik 1978 : skończony Handel Zagraniczny, pensja 2700 netto, dwa samochody ( własny i służbowy ), mieszkanie w nowym budownictwie kupione za gotówkę ( teraz szukamy domu ), zagraniczny urlop 2 razy w roku, mężatka od ponad 5 lat, pierwsze dziecko w drodze. Nic więcej do szczęścia mi nie trzeba. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
vika28 Re: UPs and DOWNs 12.01.06, 14:16 U mnie nei bardzo mozna bylo przyznawac sie do sukcesow na polu nauki - tytulow naukowych itd. Im bardziej wyksztalcona tym wieksze zagrozenie dla nie wyksztalconych "babek" pracujacych tam od zawsze ;) Obecnie wiekszosc pracownikow jest po wyzszym :) i nie ma z tym problemow ;) A doktorat robisz dla siebie i wlasnej satysfakcji... Pracowac w zawodzie tez nie musisz - tak jak wieksza czesc naszegospoleczenstwa ;) wiec glowa do gory Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maria bilans IP: 213.76.166.* 12.01.06, 14:24 kasa kasa kasa... za tydzień skończę 32 lata. Studia wyższe, trzecia praca - jestem zadowolona - ale to dodatek. Najważniejsze - wspaniała rodzina - facet u którego boku budzę się od 12 lat tak samo szczęśliwa i na którego widok wciąż mam "motylki w żółądku" - i dwóch cudownych udanych synków - to mój bilans - tak miało być i tak jest :) Kasa - raz jest a raz nie ma... Dopóki jest miłość - jestem szczęśliwa i nic więcej mi nie trzeba :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daisy Re: UPs and DOWNs IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.06, 15:03 Jasne, że doktorat robię dla własnej satysfakcji, ale miałam też cichą nadzieję, że będę mogła dalej rozwijać się na uczelni w swoim zawodzie. W końcu po to wybrałam takie, a nie inne studia. A co do pracy w innym niż wyuczony zawód: na kasjerkę czy sprzątaczkę mam za wysoki stopień naukowy, a do bardziej ambitnych prac nie mam niezbędnego doświadczenia. No bo kto da pracę w administracji, marketingu czy HR komuś po filologii klasycznej, choćbym nie wiem jak zapewniała, że szybko się uczę i dam sobie radę... Odpowiedz Link Zgłoś
szczur_nieszczur Re: UPs and DOWNs 13.01.06, 22:29 To rozumiem - doktorat w konkretnym celu. nie zauważyłem wsześniej Twojej odpowiedzi i napisałem maila o sensowności doktoratu, ale myślę, że Ciebie on nie dotyczy (nawet pomimo tego, że nie masz pracy). Szkoda tylko, że Ci się nie udało. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia - może jednak kiedyś uda się wrócić do tego tematu? Odpowiedz Link Zgłoś
szczur_nieszczur Re: UPs and DOWNs 13.01.06, 22:24 Pozwolę sobie wyrazić swoją opinie odnoście doktoratu. Wiele osób - w tym i Ty - wypowiada się w stylu: "doktorat robisz dla własnej satysfakcji", "doktorat robisz dla siebie". Wydawało mi się, że doktorat (jak i inne prace naukowe) powinien "wnosić" coś nowego do nauki, czy dziedziny, w której pisze się pracę doktorską. Rozumiem, że doktorat robi się także wówczas, gdy ktoś ma zamiar poświęcić się karierze naukowej - jest to wówczas tylko jeden ze stopni naukowych ... Czy osoby, które piszą (bądź już napisały) doktoraty zastanawiały się nad tym - po co to robią? Ja właśnie z tego powodu zrezygnowałem - uznałem, że temat, który miał być przedmiotem mojego doktoratu zupełnie na to nie zasługiwał, a praca ta nie wniosłaby nic nowego. Byłaby to sztuka dla sztuki. Coś jak zarabianie pieniędzy dla pieniędzy - jak wypowiedział się ktoś powyżej. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chosia Re: UPs and DOWNs IP: *.cs.vu.nl 12.01.06, 15:52 daisy nie martw sie tak, ze zrobilas ten doktorat. masz teraz 5 lat spoznienia na rynku pracy, to co? w koncu i tak dorobisz sie tego samochodu i calej reszty, tyle ze 5 lat pozniej niz inni. ale przynajmniej przez 5 lat robilas cos naprawde ciekawego, zamiast nudzic sie na jakiejs posadce. a za 10-20 lat, kiedy wszyscy bedziemy mieli midlife crisis, ty bedziesz miala troche mniejszy, bo przynajmniej raz w zyciu robilas cos wartosciowego. pozdrawiam. gosia. Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: UPs and DOWNs 12.01.06, 21:17 Daisy pozdrawiam Cie serdecznie, uszy do góry:) Zazdroszczę Ci tego doktoratu jak nie wiem co! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czy nie ma ludzi widze, jacy jestescie wszyscy nudni IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.01.06, 21:41 naprawde nudne dulskie zycie, i nudne dulskie zyciorysy, pare postow od ciekawych ludzi, reszta idzie z pradem: auto, samochod, dzieci i dom! pocieszam sie, ze nie tak zle ze mna hehe nie ma ludzi, ktorzy robia w zyciu cos FAJNEGO???maja ciekawe zawody, sport, hobby, moga byc przykladem dla mlodych??? Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: widze, jacy jestescie wszyscy nudni 12.01.06, 23:27 Ja jestem w bractwie rycerskim i uwazam że moje hobby jest arcyciekawe! Polecam stronkę: chrzl.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
vika28 Re: widze, jacy jestescie wszyscy nudni 13.01.06, 09:51 Przykladem dla mlodych moga byc rowniez szczesliwe matki i szczesliwi ojcowie. A co do hobby to coraz czesciej ludzie goniacy za pieniedzmi nie maja na to po prostu czasu. Ostatnio uslyszalam od znajomego, ze chyba zwariowalam bo wole jechac na wyprawe do Chin niz zmienic auto :) Ze zamiast pomyslec o wlasnym wiekszym mieszkaniu i zainwestowac w nieruchomosc, jak glupia jezdzie na wspinaczke i wydaje kase na sprzet. Przeciez dom, mieszkanie bede miec na cale zycie, a sporty ekstremalne kiedys w koncu bede musiala przestac uprawiac. Tylko, ze tego co przezylam, zobaczylam i doswiadczylam nikt nigdy mi nei zabieze. A mieszkanie zawsze zdaze kupic ;)Jak bede pewna, ze to wlasnie moj kawalek podlogi i moje miejsce na swiecie :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
szczur_nieszczur Re: widze, jacy jestescie wszyscy nudni 13.01.06, 22:50 Gość portalu: czy nie ma ludzi napisał(a): > naprawde nudne dulskie zycie, i nudne dulskie zyciorysy, pare postow od > ciekawych ludzi, reszta idzie z pradem: auto, samochod, dzieci i dom! to straszne ... nic fajnego ... zostało nam tylko siąść i płakać A masz swoje dzieci? Myślę, że raczej nie, skoro napisałeś to, co powyżej - dzieci to najfajniejsza sprawa w życiu ... Bywają wprawdzie męczące, ale to tylko szczegół ... > pocieszam sie, ze nie tak zle ze mna hehe Też się pocieszam, że nie jest ze mną tak źle - że nie musi być ciągle "FAJNIE", żeby było fajnie :-) > nie ma ludzi, ktorzy robia w zyciu cos FAJNEGO???maja ciekawe zawody, sport, > hobby, moga byc przykladem dla mlodych??? Pewno, że są. Myślę, że robię coś fajnego, bo robię to co lubię i mam z tego niezłe pieniądze. Do tego mam fajną żonę, 2 synków i małe grono sprawdzonych znajomych. Moi koledzy z pracy także nie narzekają - oprócz tego, że realizują się w pracy, mają swoje zainteresowania: jeden interesuje się starymi samochodami (odnawia je), drugi ma chopla na punkcie muzyki klasycznej (nawet w komórce ma takie melodyjki :-), trzeci napisał programik freeware, który jest wykorzystywany przez miliony ludzi na całym świecie, kolejny ma fioła na punkcie fotografiki, itd. W pracy zawsze jest wesoło - a szczególnie wtedy, gdy opowiadamy sobie, co dla przykłądu wczoraj powiedziały nasze dzieci :-) Odpowiedz Link Zgłoś
dunia77 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 12.01.06, 21:47 Rocznik 77... Wszystko zgodnie z planem, marzeniami i wyobrazeniami. Zrobilam doktorat, pracuje w drugim z kolei kraju (wkrotce trzecim) w swoim zawodzie... zycie prywatne ok mam czas i pieniadze na swoje hobby. Jak juz narzekam, to raczej z przyzwyczajenia. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
mipik Zyciorys chyba nie Dulski.... 13.01.06, 09:16 Rocznik 1970. Ale... Dopiero po przeczytaniu tego watku zastanowilem sie nad bilansem (przedtem mi nigdy cos takiego do glowy nie przyszlo). Pare slow wstepu. Po skonczeniu ogolniaka przez przypadek wyjechalem do dalekiego i egzotycznego kraju, wyjechalem na czas w miare krotki ale potem mi sie jakos zostalo... Dorobilem sie pewnego fachu i zdobylem cenne doswiadczenie. Znalazlem rowniez wspaniala zone, kilka lat temu urodzila sie rewelacyjna corka. Wprawdzie pracuje dla bardzo duzej firmy i pracuje czesto za duzo to nie uwazam, ze biore udzial w wyscigu szczurow, moze dlatego ze nie bardzo jest komu sie ze mna scigac. Po prostu jest praca ktora trzeba zrobic i koniec. W firmie stosunki miedzyludzkie swietne. Placa mi delikatnie mowiac bardzo dobrze, zona w innej firmie tez swietnie zarabia. Zwiedzilem kawal swiata. Bylem i w bardzo rozwinietych miejscach i w takich gdzie ludzie z trudnoscia usiluja przetrwac. Nabralem dystansu do zycia i swiata. Bilansujac: Zona, corka i milosc w rodzinie. Doswiadczenie i zyciowe i zawodowe. Zupelny brak kompleksow. Samochodu nie mam bo mi nie jest potrzebny. Mieszkania nie mam bo firma wynajmuje mieszkanie dla nas a i tak co kilka lat mnie przenosza czasaem o kilka tysiecy kilometrow. Nawet mebli nie mamy zadnych. Mam wystarczajace oszczednosci by nie martwic sie potencjalna utrata pracy. Powiem wiecej jakbym sie uparl to nie musialbym juz wiecej w zyciu pracowac. Ogolnie. Doszedlem chyba do momentu w zyciu, w ktorym powaznie zastanawiam sie nad daniem sobie luzu, przeprowdzka gdzies gdzie bedziemy mogli spokojnie i na luzie zycie kontynuuowac. Starczy mi juz. Szczesliwy jestem zwykle. Odpowiedz Link Zgłoś
vika28 Re: Zyciorys chyba nie Dulski.... 13.01.06, 10:00 Ja po powrocie z wyprawy do Azji i po tym jak zobaczylam biede, prawdziwa biede, samosady, walki i ostatnio skutki tsunami obiecalam sobie, ze juz nigdy nei powiem, ze jestem biedna bo nie moge kupic nowej pary butiow :). Widzialam ludzi, ktorzy umierali i nie mozna bylo juz im pomoc, w ciagu chwili tracili wszystko nawet najblizszych... A mimo to podnosili sie i zycli dalej, pelni nadziei ze jutro bedzie lepiej. Nigdy juz nie powiem, ze mi zle bo nie mam najnowszego modelu audi, albo mieszkania na strzezonym osiedlu... W koncu to nie dobra materialne swiadcza o "jakosci" zycia Odpowiedz Link Zgłoś
mipik Re: Zyciorys chyba nie Dulski.... 13.01.06, 10:09 Ja w rozmaitych miejscach w Azji mieszkam juz lat kilkanascie. Tez sporo widzialem. To pomaga nabrac dystansu do zycia, dobr materialnych, sukcesu. Odpowiedz Link Zgłoś
vika28 Re: Zyciorys chyba nie Dulski.... 13.01.06, 12:53 Ja mialam zamiar osiasc tam na stale ;) nie wyszlo:( postawilam na skonczenie studiow. Ale przeciez nic straconego ;)Co prawda teraz obieram kierunek wyprawy do Chin nie do moich ukochanych Indii ;) ale co tam trzeba poszerzac horyzonty ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rocznik81 Re: Zyciorys chyba nie Dulski.... IP: *.dobranet.pl 13.01.06, 14:01 Rocznik 81. Duży dom do remontu, zużyty rower. Najmłodszy w rodzinie. Rodzeństwo wchodziło na rynek pracy na początku lat 90-tych, termin bezrobocie znają z gazet i telewizji. Zarabiają mało, ale za to mają udane życie rodzinne i nie muszą siedzieć do nocy za biórkiem. Dużo znajomych, bardzo mało przyjaciół. Kontakty z kobietami bardzo kulejące. Strach przed zaangażowaniem, kłótniami, problemami, porażką. Skończone studia techniczne, bezrobotny bez większych szans na pracę w zawodzie. Kilku kolegów z rocznika pracuje, ale tylko niewielka ich część w zawodzie, reszta charuje nawet po 60 h/tydzień dostając 800 na rękę. Plany na najbliższe lata? - Praca, dziewczyna, rozwijanie hobby (astronomia). Chcę robić coś pożytecznego. "Nie żyje się dla pieniędzy, ale za pieniądze." Tylko co zrobić gdy ich nie ma?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agnes Re: Zyciorys chyba nie Dulski.... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.01.06, 23:31 Po prostu chciałam Ci pogratulować. To cudowne czytać, że ktoś jest szczęśliwy. Tak po prostu. Trzymaj się ciepło i niech kryzysy Cię omijają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małolata Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 20:47 a mi jeszcze brakuje 17 lat:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.sylwex.pl / 213.17.152.* 13.01.06, 22:22 juz się wypowiadałem w wątku, ale powtórzę i uzupełnie: Rocznik 1973 1400 zł netto - bez perspektyw na więcej, pewnie wyjadę za granicę.... Ale pieniądze nie najważniejsze!! Na szczęscie mam zainteresowania i różne hobby. Interesuję się zagadkami i powstaniem cywilizacji.....Szukam skarbów...monet...na wiosnę będę łaził z wykrywaczem metali:) Jestem maniakiem filmowym a ostatnio maniakiem różnych seriali science-fiction. No i mam wspaniałą kochaną dziewczynę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.serock.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.06, 22:57 1976 rocznik jestem szczesliwa mamusia prawie rocznego synka i zonka ambitnego tatusia mam psa - szurnietego ale kochanego:) z mezem skonczylismy dobre studia oboje pracujemny w zawodzie radzimy sobie najlepiej jak umiemy i nawet nam wychodzi dziecko to najwiekszy skarb i najwieksze szczescie - nie wiem co my robilismy jak nie bylo synka:) jestesmy szczesliwi, spotykamy sie ze znajomymi, chodzimy do teatru, wyjezdzamy na wakacje planujemy za chwilke drugie dziecko zycze wam takiego szczescia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melua Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.06, 19:11 Kobieta. Rocznik 78 czyli 2 lata do 30-tki. Po studiach - zgodnych z zainteresowaniemi. Obecna praca (3 w zyciu) dajaca duzo satysfakcji i frajdy - praca z ludzmi a to mnie naprawde kreci. Niezle platna - przynajmniej na tyle, ze bylo mnie stac na zakup M (na kredyt oczywiscie - mam nadzieje, na szybsze splacenie niz 20 lat :) W zasadzie 'normalne' godziny pracy. Poza praca - liczne pasje (ceramika, rower, ksiazki, podróze), i nowo odkryta - narty. Wielka chęć by być z ludzmi, rozwijać się (nie tylko zawowodowo!) Wielka niechęć do tego by dac sie zapedziec w wyscig szczurów - poki co udaje mi się byc sobą i nie iść do przodu po trupach. Zycie prywatne - mogłoby być lepiej. Obecnie sama. Najważniejsza wartość - rodzina, miłość - mam nadzieje, że stworzenie w przyszłości ciepłego domu. Inne sukcesy - świadomość siebie jako kobiety (tak, tak....) i samoakceptacja. Lubie się. Niektorzy maja tak od razu, inni potrzebuja na to troche czasu. Wiem czego od zycia chce, wiem czego nie chce. A kasa? Nie jest w zyciu najwazniejsza, ale sami powiedzcie - jak mozna wymagac od ludzi, by przestali mowic tylko o kasie a skupili sie na marzeniach? Na ogol.. realizacja marzen kosztuje. Zachowajmy umiar we wszystkim i bilans pomiedzy praca a zyciem zawodowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wykończony/77 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 14.01.06, 22:59 Mój bilans po 29 latach życia? Proszę bardzo: - miesięcznie 10.000 złych myśli że już czas z tym skończyć. Praca, z której byłem dumny. Robota, która wysysa ze mnie wszystko. Hi-tech wykańczania psychiki. New technology niszczenia związków. Ciągłe użeranie się z klientami, szefem, swoją bezsilnością. Na twarzy uśmiech, ale w głowie... Jesli któregoś dnia powystrzelam wszystkich w biurze koledzy pewnie powiedzą: "co mu się stało? Rozmawiałem z nim tydzień temu, nic po nim nie było widać"... - uczucia? Ostatnie kilka znajomości to ciągłe spotkania w biegu, w zasadzie nie wiem po co byliśmy razem. Rodzina? Cieszę się z moich niepowołanych do życia dzieci. Teraz tylko konsumpcja; nie chcę już nikogo ranić. I moje ostatnie marzenie - magiczna różdzka. Czary-mary - znikasz, z mojego łóżka, z mojego życia. Bo rano nowa znajoma wzbudza tylko obrzydzenie. I kaca nie leczy nawet wiedza, że dla niej to też był tylko weekendowy relaks. Cywilizacja cyber-randek. Możesz wybrać z miliona kandydatów a i tak jesteś samotny - znajomi? Sfrustrowani tak samo jak ja pogonią za pieniędzmi, chlaniem albo seksem. W zasadzie wszystkie nasze spotkania kończą się pijaństwem. Nie wiem, czy już jestem na dnie. Czy zostało jeszcze kilka centymetrów. Wiem tylko, że muszę coś zmienić. Bo jutro obudzę się przegrany i zgorzkniały. Na razie czekam na wiosnę. Za oknem i w moim życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.serock.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.06, 21:30 chlopie-trzymaj sie jakos byle to tej wiosny i niech szybko nadejdze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bodzio Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 15.01.06, 14:34 ...1971 STRATY: rozwod, zalamanie, straty finansowe... ZYSKI: doswiadczenie zawodowe, dom, mieszkanie... ale najwiecej sie od zycia nauczylem: ZYC CHWILA, mimo tych czesto bolesnych doswiadczen mialem prawo wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
vika28 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 16.01.06, 09:57 Zawsze jest jakieś wyjscie awaryjne ;)))) Nie nalezy tylko pozwolic na zapedzenie sie w kozi rog ;) Odpowiedz Link Zgłoś
forgotten_realms Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 16.01.06, 13:11 Podusumowanie: 1. Odrzucienie dawnych autorytetów ze środowisk post-solidarnościowych. 2. Obrzydzenie do polityki i polityków - rewolucja Solidarności przeniosła nas z systemu gdzie czlowiek wyzyskiwał czlowieka, do systemu gdzie jest odwrotnie. 3. Traktowanie GW (po wcześniejszym zachwycie) tak jak mój Ojciec traktował Trybunę Ludu (najlepsze przeznaczenie - podpałka lub jak na biwaku zabrakie papieru do d... może stanowić jego substytut). 4. Kochana i kochająca żona. 5. Paradoks - nie posiadam prawie nic materialnego; wszystko jest własnością banku. Mój Ojciec w socjalizmie miał więcej własnosci prywantnej niż ja teraz. 6. Relatywnie dobra praca, zarówno w obszarze finansowym, społecznym, jak też samorealizacji. 7. Brak potomstwa. Jeżeli jedno z nas zrezygnuje z pracy, to z pewnością utrzymamy mieszkanie (kredyt), samochód (kredyt), sprzęt AGD (kredyt), ale nie utrzymamy dziecka (czytaj nie będziemy w stanie zapewnić mu takiego startu jaki został zapewniony nam - poczucie deprywacji). 8. Nie przejmujemy się problemem niżu demograficznego. Przecież rynek jest omnipotentny - zaimportujemy Chinczyków. Odpowiedz Link Zgłoś
kimono24 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 16.01.06, 23:06 a czy jestes tak po prostu szczesliwy ? czy Wy wszyscy jestescie ? Odpowiedz Link Zgłoś
jaroslaw.hartman Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 17.01.06, 11:35 A co to znaczy "szczęście"? Czy to po prostu nie bycie "nie-szczęśliwym"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karusel Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.adsl.alicedsl.de 17.01.06, 12:49 rocznik 75 po historii, rozpoczety doktorat od 6 lat w innym kraju praca przy projektach miedzynarodowych (koordynacja, nadzor) zgodna z wyksztalceniem, niezwykle satysfakcjonujaca wlasna firma w rozruchu finanse roznie, na warunki polskie ekstremum tu srednia krajowa z tendencja zwyzkowa dziecko i zona po jednym - harmonijny zwiazek niezwykly potomek mieszkanie jak marzenie Odpowiedz Link Zgłoś
vika28 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 18.01.06, 12:35 Bilans na dzis. Szukam nowej pracy. Chyba jednak to co robie nei daje mi satysfakcji. I nie chodzi nawet o kase ale o samorealizacje :( Odpowiedz Link Zgłoś