Dodaj do ulubionych

Ernst czy KPMG

IP: *.crowley.pl 07.02.07, 10:29
Wybór mdzy tymi dwoma firmami. Tylko nie piszcie prosze jak jest w firmach
Big4 i korporacjach, bo znam specyfike tego typu firm znam. Jestem zdecydowana.
Którą z tych 2? Słyszy się jakoby Ernst był największą rzeźnią z tych 4.
Jednoczesnie KPMG ma opinię najlepszej pod względemn atmosfery z Big4.
Poznałam w poprzedniej pracy jednego z obecnych partnerów w KPMG, równy koleś,
więc skłaniam się ku KPMG.
Obserwuj wątek
      • araceli Re: Ernst czy KPMG 07.02.07, 21:52
        Gość portalu: mtx napisał(a):
        > Ponoć w KPMG kiepsko płacą. Słyszałem nawet, że nie ma tam płatnych nadgodzin,
        > co wydaje się niemożliwe ...

        Bzdura !! Pracuję w KPMG (Audyt) i właśnie obserwujemy migrację do nas z innych
        firm Big4 bo płacimy lepiej :) Mam bezpośrednie porównanie z PWC i E&Y
        (szczególnie korzystnie wypadamy w porównaniu z E&Y).
        Nadgodziny płatne są, choc czasem trzeba o nie wlalczyc (zależy od
        managera/partnera i fee projektu).

        Atmosfera naprawdę fajna (super ludzie) ale praca bardzo ciężka (szczególnie w
        biurach lokalnych) i stresująca.
        • Gość: audyt Re: Ernst czy KPMG IP: *.cust.tele2.lu 08.02.07, 21:24
          araceli napisała:

          > fee projektu

          Co to? Jakas nowa terminologia? Czy w tych firmach nie ucza poprawnego
          wyslawiania sie? A moze bazuja na bezmuzgach bez osobowosci?

          > Atmosfera naprawdę fajna... i stresująca.

          Stresujesz sie, ze cie wywala czy jak? Praca nie powinna byc stresujaca, praca
          powinna sprawiac przyjemnosc, no ostatecznie byc przyjemna w wykonywaniu.

          A na koniec. Zadaj sobie pytanie, czemu ludzie pracujacy w tych firmach ALE
          zagranica maja lepiej niz w oddziale w Polsce???
          • Gość: Hehe Re: Ernst czy KPMG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.07, 22:29
            Araceli widzę jest fachowcem, krytykuje, a potem wyzywa od bezmUzgowców, naucz
            się człowieku najpierw sam po polsku pisać.

            Stres w takiej pracy jest duży, bo jest ściśle określony czas na daną
            pracę/zadanie i trzeba się zmieścić, choćby klient był nieprzygotowany, wrogo
            nastawiony, etc.

            Moim zdaniem idź do KPMG, ja akurat pracuję w jednej z tych, których nie
            wymieniłać, ale gdybym miała zmieniać to napewno nie na E&Y. Kultura pracy w E&Y
            jest zdecydowanie postandersenowska i to wyraźnie widać, większość partnerów i
            managerów to niestety toksyczni ludzie, normalni dawno się powykruszali.

            Pozdrawiam
          • araceli Re: Ernst czy KPMG 09.02.07, 12:20
            Po pierwsze – bezmUzgowców?? Wyzywanie świadczy o braku kultury a ortografia –
            o braku poziomu!

            Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że kompletnie nie znasz branży, więc tłumaczę:
            1) Fee – (ang.) opłata – kwota, jaką klient płaci za badanie
            2) Co do stresu – nie obawiam się że mnie wyrzucą – jestem wystarczająco dobra –
            stres spowodowany jest tempem pracy i współpracą z klientem, który nie zawsze
            jest przyjaźnie nastawiony. Praca w audycie jest bardzo wymagająca
            (merytorycznie) i wyczerpująca (czasowo).
            3) Fakt – za granicą płacą znacznie lepiej a praca jest lżejsza – ale nie każdy
            chce wyjeżdżać.
            • Gość: kuba22 Re: Ernst czy KPMG IP: *.32.143.24.cm.sunflower.com 24.05.08, 21:04
              Czy ten owy "Fakt" bazujesz na ogólnoprzyjętych opiniach? Według
              mnie praca za granicą w w/w firmach jest równie stresująca, ciężka i
              wymagająca jak na podobnym stanowisku w Polsce. A płaca jest lepsza
              bo wynika to ze standardu życia, np. w Niemczech, Francji czy Anglii.

              Więc prosiłbym o nie używanie słowa "Fakt" w szczególności jeśli
              NIGDY nie pracowałaś za granicą.

              Dziękuję bardzo i pozdrawiam.
    • Gość: Własny biznes Re: Ernst czy KPMG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 21:14
      To jest żenujące, że dla takich żółtodziobów szczytem marzeń jest praca w takich
      firmach. Audyt?! Ludzie co to za praca?!!! Jak nie masz prawdziwych przyjaciół,
      ani fajnego życia osobistego to idź gdziekolwiek. I w jednej i w drugiej
      będziesz siedziała niewiadomo do której za byle jaką kasę, robiąc nudną pracę.(
      a'propos)w KPMG zaczniesz pewnie od obrabiania ksero. A w E&Y podobno kasa
      lepsza. Ale wakacji, weekendów i imprez brak, itp. Zresztą w każdej z nich jest
      podobna polityka.
                • Gość: exaudytor Re: Ernst czy KPMG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.07, 00:26
                  Wszystkie firmy wielkiej czwórki miały kiedyś bardzo rozbudowane działy
                  konsultingu, ale się ich pozbyły z różnych względów. Tak pwc sprzedał swoj dział
                  doradztwa firmie IBM a EY sprzedał firmie Cap Gemini. Deloitte sie wyłamał,
                  poszedl w druga strone i kupil ABC ale to nie znaczy ze jest najbardziej prestizowy.
                  Znam zarowno deloitte jak i kpmg i moge powiedziec ze przynajmniej jesli chodzi
                  o audyt to dzieli je przepasc. KPMG jest wiekszy - sam dział audytu jest jakies
                  2x wiekszy od audytu deloitta (jesli chodzi o liczbe pracownikow i klientow).
                  Jest bardziej profesjonalny i lepiej zorganizowany. I pracuje sie przyjemniej.
                  • Gość: Doc'ent Re: Ernst czy KPMG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.07, 11:51
                    A to nie jest tak, ze własnie audyt jest najmniej skomplikowaną i ciekawą
                    czescia tych firm. Wiadomo, ze ksiegi musi badac kazdy i ktos to musi robic,
                    wiec wystarczy senior, ze dwóch analityków i stado praktykantów i juz mozna grac
                    wielką4 a jak do mnie przychodza audytrzoy z PwC to smiac mi sie chce jak widze
                    ich poziom nieudolnosci i niekompetencji ale firmę mam siciową i własciciele z
                    niemiec wymagają audytu PwC wiec płaci sie grube tysiące aby sobie potem
                    strzelic dyplomik na sciane.
                    A konsulting, ten prawidziwy to troche inna bajka i inny prestiż.
                      • Gość: aspirujacy partner Re: a moze tak wycieczka zagraniczna :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.07, 11:40
                        nie udalo sie dostac kolego ? za duzo slomy w bucikach i nie dalo sie tego ukryc ?

                        ale, jest dobra wiadomosc dla ciebie. chinczyki trzymaja sie mocna i wyngla
                        potrzebuja. wiec, na grubie mozesz sie zatrudnic i rwac czarne zloto. i stali
                        tez male chinskie raczki potrzebuja do skrecania roznych fajnych gadzetow. to na
                        hucie u Mitala sie mozesz najac i surowke spuszczac.

                        nie kazdy musi w konsultingu robic. jest przeca wiela innych robot na Slunsku.
                        • Gość: XM snij ten sen aspirancie ! IP: *.gliwice.msk.pl 07.04.07, 15:15
                          aspirujacy partnerze ... hehehhehrrhhrhrhrhhrhr ... jestes zalosny ...
                          ip umiesz odczytac ... brawo !
                          ale jak juz to na slasku sie pisze jak juz ...
                          to, ze pisze stad nie znaczy, ze jestem slazakiem ...
                          myslenie nie boli ... duzo nauki cie czeka czlowieczku ...
                          tutaj jestem na swieta ... wiesz jest takie cos jak swieta i wolne ...
                          ja nie pracuje na slasku ... wiem wiecej o pracy w big4 niz ci sie wydaje ...
                          a ilu managerow, partnerow odwiedza psychiatre nie wiesz cos ty aspirujacy
                          partnerze ... nie maja dolow bo kolega dostal wiecej, grubsza koperta, wyjazd
                          poza pol, albo awans przeszedl kolo nosa ...

                          co do miejsca, kasy to nie martw sie mniej niz ty nie mam zapewniam ...

                          jak nie rozumiesz ludzi wyksztalconych to zawsze mozesz wejsc na wyzszy level
                          kiedys jak ktos ci pozwoli ... to moze zostaniesz dozorca w mojej firmie ...

                          na twoje tepawe pierdniecia mam jedna odpowiedz, whatever !

                          bez odbioru !
                          • sheerer Re: snij ten sen aspirancie ! 07.04.07, 19:06
                            > aspirujacy partnerze ... hehehhehrrhhrhrhrhhrhr ... jestes zalosny ...

                            on nie jest żałosny, a jedynie strasznie zarozumiały - też nie lubie takich
                            ludzi :-)

                            > ale jak juz to na slasku sie pisze jak juz ...
                            On tak specjalnie napisał, zeby Cie bardziej wku..ć ;>

                            > a ilu managerow, partnerow odwiedza psychiatre nie wiesz cos ty aspirujacy
                            > partnerze ... nie maja dolow bo kolega dostal wiecej, grubsza koperta, wyjazd
                            > poza pol, albo awans przeszedl kolo nosa ...
                            nie trzeba zostawac partnerem. Konsulting mozna traktowac jako "trampolinę".
                            Konsulting bardzo dużo daje (rozwój osobisty, znajomości itp) - z tym spierać
                            się chyba nie będziesz. Można wykorzystać to jak "trampolinę". Związać się z
                            konsultingiem na parę lat, a później znaleźć jakąś ciepłą posadkę...
                            Oczywiscie są osoby którym generalnie praca w konsultingu - ich sprawa.

                            A jesli chodzi o to Twoje wczesniejsze pytanie o zarobki:

                            80tys rocznie to chyba każdy po max roku już zarabia (mówię o prawdziwym
                            konsultingu)
                            170tys - no tu już trzeba parę lat poczekać, ale to też są zarobki "mas".
                            • sheerer Re: snij ten sen aspirancie ! 07.04.07, 19:12
                              > Oczywiscie są osoby którym generalnie praca w konsultingu - ich sprawa.
                              miało być: którym generalnie praca w konsultingu odpowiada :)

                              A tak btw: konsulting generalnie dostarcza sporo wrażeń/stresu, ale to nie jest
                              reguła (no chyba, że mówimy o McK, BCG...)
                            • Gość: jacc Re: snij ten sen aspirancie ! IP: *.aster.pl 09.04.07, 23:45
                              > 80tys rocznie to chyba każdy po max roku już zarabia (mówię o prawdziwym
                              > konsultingu)

                              Zależy o którym "prawdziwym". Jeżeli o McK, ATK, BCG i tym podobnych to na
                              dzień dobry zarabia się więcej. Jeżeli mówisz o konsultingu takim jak wielka
                              czwórka czy Accenture, to po jakimś 1-1,5 roku.

                              > 170tys - no tu już trzeba parę lat poczekać, ale to też są zarobki "mas".

                              Znowu - w McK i tym podobnych myślę że o roku spokojnie możesz tyle zarabiać. W
                              wielkiej czwórce myślę że lekko licząc z 6-8 lat trzeba popracować żeby do
                              takiej kwoty dojść.
                              • Gość: pedro Re: snij ten sen aspirancie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.07, 01:17
                                Kolega XM prowadzacy firme na Slasku, pytal sie jeszcze o to : Ilu ma problemy z
                                psychika, ilu sie leczy a ilu bedzie ?

                                Cos koledzy unikacie na odpowiedz na to wazne pytanie zadane przez kolege XM.

                                Koncentrujecie sie koledzy na jakis drugorzednych danych podczas gdy tu sie mowi
                                o problemie pierwszej wagi : o stanie ludzkiego umyslu.

                                Zarowno osob pracujacych w konsultingu jak i kolegi XM.

                                Prosze o wsparcie jego umyslu dokladnymi danymi - ile osob sie leczy (z
                                rozbiciem na szczeble w organizacji), ile wpadlo w depresje bo koperta za
                                cienka, ile sie zwolnilo ?

                                To jest clue dyskusji z kolega XM.
                                • Gość: tigr Re: snij ten sen aspirancie ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.07, 19:56
                                  Wiesz, audyt i konsulting to nie jest praca dla kazdego. Tak samo jak praca w
                                  "normalnej" (czytaj nie projektowej) firmie dla niektorych moze byc po prostu
                                  nudna.
                                  Czesc osob pracuje w audycie specjalnie po to by po 2 latach odejsc na
                                  spokojniejsza posadke i mowia o tym otwarcie, a nikt nie ma do nich pretensji.
                                  Sa tacy, co chca zostac dluzej i wtedy sa naprawde odporni, niezli kumacze i
                                  zarabiaja kupe kasy.

                                  A stan umyslu to indywidualna sprawa kazdego i nie widze powodow, zeby takie
                                  emocje rzadzily taka dyskusja.
                                • Gość: rav107 Re: snij ten sen aspirancie ! IP: *.aster.pl 15.04.07, 22:00
                                  > Prosze o wsparcie jego umyslu dokladnymi danymi - ile osob sie leczy (z
                                  > rozbiciem na szczeble w organizacji), ile wpadlo w depresje bo koperta za
                                  > cienka, ile sie zwolnilo ?

                                  W kilkuletniej karierze zawodowej w firmie konsultingowej znam jeden przypadek
                                  załamania nerwowego na stanowisku konsultanta średniego szczebla. Do tego
                                  kilkanaście przypadków pracoholizmu (czyli ludzi którzy dosłownie nie potrafia
                                  żyć bez wielogodzinnej pracy non stop). Innych odchyleń nie stwierdziłem,
                                  oczywiście mówię o zaburzeniach któe są widoczne na zewnątrz, bo trudno by
                                  oczywiście byłoby wypowiadać się na temat tego co dzieje się w czyjejs głowie
                                  jeżeli nie wpływa na zachowanie czy sposób pracy tej osoby. Dodam że przez te
                                  lata zetknąłem się bliżej lub dalej z ponad 250 osobami różnych szczebli - od
                                  praktykanta po partnera.
                        • Gość: pysiek Re: a moze tak wycieczka zagraniczna :) IP: *.aster.pl 17.04.07, 09:01
                          Aspirujący partnerze, lepiej obawiam się że reprezentując taki poziom zawsze
                          pozostaniesz tylko aspirującym... Gdyby stało się inaczej to napisz proszę w
                          jakiej firmie pracujesz, będę ją omijał szerokim łukiem.

                          I jeszcze dwa pomocnicze pytania, na wypadek gdybyś nie rozumiał o co mni
                          chodzi:
                          - czy to, że nie zgadzasz się z jedną osobą która ma w protokole Gliwice, jest
                          podstawą do tego żeby obrażać wszystkich Ślązaków?
                          - dlaczego próbujesz pisać po śląsku, skoro nie masz o tej gwarze zielonego
                          pojęcia? To wygląda tak jak gdybyś oglądał "Świętą wojnę" (gratuluję poziomu) i
                          zapamiętał parę słów.
                            • Gość: aspirujacy partner Re: jeszcze coś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.07, 19:36
                              pysiek - nie na twoja glowke ta rozgrywka.

                              honor Slunzakom trzeba oddac ze nas w stolycy w chlodne i glodne powojenne dni
                              wykupili z nieszczescia rwaniem wyngla dla Sowietow a potem i za dulary.

                              ale, teraz dobra rada idzie dla kolezki co sie o kuku na muniu w konsultingu
                              dopytywal - jak juz na tym Slunsku jest to niech sie bierze za tyrke co mu nie
                              zmarszczy tych kilku zwojow co ma na mozgu.

                              a ze koniunktura na grubie i na hucie doskonala to niech sie lapie robotki i
                              trzyma sie jej mocno tak dlugo jak Chinczyki wyngiel i stal kupuja.

                              konsulow niech zostawi w spokoju, zdrowiem niech sie swoim przejmuje, a jak ma
                              swoja kanclerska glowe to niech w swoj biznes idzie.

                              najlepiej niech spoleczke sprobuje zalozyc co posredniczy w handlu wynglem - to
                              dobry bizensik na Slusku, choc raczej trzeba sie wrzenic w rodziny. A jak nie da
                              rady to niech na dzialacza zwiazkowego idzie - piekne zycie na grubie bedzie
                              mial. Do Warszawy tez czas sie pchnie, flaszke w autokarze obali i kilofkiem
                              moze nawet jakiegos konsula przeswieci jak mu stanie na drodze robotniczego
                              pochodu.

                              Niech pamieta ze jak taki konsul macic zacznie to mu slunska woda rece
                              potrzetraca jak mawial towarzysz Gierek.

                              tyle na razie z CITY w stolycy.
    • Gość: Ania Re: Ernst czy KPMG IP: *.aster.pl 09.05.07, 17:44
      Pracowałam 2 lata w PwC i płaca tam w porównaniu z ilością pracy, wymagań to
      jakaś kpina !!! Około 4,5 K PLN BRUTTO na wejściu, po roku 5,1 k PLN.....Ludzie
      odchodzą do biznesu gdzie 8-9 tysi po roku w BIG 4 to standart.... Poza tym
      audyt jest nudny, to jest oczywiście moje zdanie. Przeszłam do działu
      finansowego w PROCTER & GAMBLE - 8 k PLN i praca do 17 Wielkiej czwórki nie
      polecam!!!
        • Gość: Marek Re: Ernst czy KPMG IP: 195.117.116.* 13.05.07, 11:42
          No właśnie w tym tkwi sedno sprawy. Większość tak strasznie narzeka na Big4, ale
          nie przyznaję się do tego, jak bardzo ułatwiło im to start do lepszej pracy.
          Myślę, że sprawa jest prosta, Big4 to chyba nie najlepszy pomysł na spędzenie
          całego życia ale bardzo dobre rozwiązanie na początek kariery zawodowej.
          • Gość: ściema Re: Ernst czy KPMG IP: *.chello.pl 15.05.07, 14:20
            Wasze doświadczenia,marzenia,frustracje i chęci są ogromne.Pomyślcie: Firmy
            które wymieniacie to firmy w których dobrze" zarabia tylko szczebel zarządczy.A
            tak jest wszędzie.Na zachodzie czytaj Niemcy,Francja,Włochy,Hiszpania,Anglia
            zarobki w consultingu są 2-3-4 krotnie wyższe niż w Polsce.
            Konkluzja: Mity wielkich firm są generowane przez osoby samotne,albo oddające
            swoje życie w szpony kapitalistycznego wyzysku.
            Wniosek:Warto pracować ale nie warto marzyć o karierze gdzie warunki dyktuje
            wyścig szczurzych zaprzęgów i koneksje.
            Rada:Najlepiej próbować robić to co się lubi a nie to co się musi lubić żeby to
            robić
            Zakończenie:Za 10 lat będzie w tym Kraju lepiej,przynajmniej takie mam
            wrażenie,a na razie póki co:Trzeba zakasać rękawy i nie patrzeć na duże
            firmy,one wysysają szpik kostny nawet z trupa.
            Pozdrawiam
            • Gość: Marek Re: Ernst czy KPMG IP: 195.117.116.* 15.05.07, 17:56
              No cóż ten argument z zachodem dość kiepski... Na zachodzie, czytaj, Niemcy,
              Francja, Włochy, Hiszpania, Anglia zarobki w 99% branż są 2-3-4 krotnie wyższe
              niż w Polsce.
              A według mnie w momencie kiedy nie masz jeszcze rodziny warto poświęcić 2 lata
              na Big4, i po tym czasie znaleźć inną pracę, lepiej płatną i z mniejszą ilością
              obowiązków.
              • lynnl Re: Ernst czy KPMG 16.05.07, 01:15
                Skoro absolwentowi nawet w firmach z czołowki polskiej propnują max 2000 netto,
                a big 4 daje 3 - 4000 to róznica jest ogromna. Przy takich zarobkach 1 000 pln
                robi wielką różnicę. Przy zarobkach od 10 tys. taka kwota róznicy nie robi.
                I jeszcze jedno: nie tylko te firmy wysysają szpik. Znam też małe firmy, gdzie
                wszyscy są niby sympatyczni, a obwiązków jest duzo, studenci po rok pracują za
                frajer, potem są zatrudniani za 1 400 i się cieszą, że znaleźli pracę, gdzie
                masz tzw szansę na rozwój i obiecują sobie, ze za 2 lata itp...I nie mówię o
                firmach krzakach, ale o polskich prywatnych firmach(renomowanych) mających
                przychody rzędu kilkunastu mln rocznie.

                    • Gość: e Re: Ernst czy KPMG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 11:59
                      Są 3 kategorie zaszeregowania na tym stanowisku. Jasnym jest, ze są osoby,
                      które zaczynają od zera, wtedty jadą na najniższej stawce. Są takie osoby,
                      które są szczególnie zainteresowane tematem czy zdołały czegoś nauczyć się we
                      wcześniejszej pracy. Są osoby, któe z racji osobowości tylko "nadają się" są,
                      takie, któe jawią się wymarzonymi kandyatami podczas rozmów. Stąd ejst
                      zróżnicowanie.
                      • Gość: danny Re: Ernst czy KPMG IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.07, 14:21
                        Odgrzewam kotleta.

                        Trwaja nabory do firm big4- mam mam pytanie do tych ktorzy w tym roku
                        probowali/dostali sie do jednej z tych firm.Czy to prawda,ze w tym roku jest
                        duzo mniejsza liczba kandydatow niz powiedzmy 3,4 lata temu?
                        Interesuje mnie doradztwo podatkowe, chcialbym zaczac od najnizszego
                        stanowiska.Studia skonczylem 4 lata tem (prawo) rok temu skonczylem podyplomowe
                        z rachunkowosci (SGH).Czy mam szanse na to ze mnie zaprosza na rozmowe czy
                        jestem juz za stary?Nie mam doswiadczenia w pracy z podatkami dlatego chce
                        aplikowac na najnizsze stanowisko a nie na stanowisko specjalisty.Czy to ze
                        ukonczylem studia 4 lata temu moze stanowic problem?
      • Gość: ciekaw Re: Ernst czy KPMG IP: *.centertel.pl 09.11.07, 02:24
        Czy jest ktoś kto moze powiedziec kilka słów na temat st. senior
        consultanta w kpmg (advisory). dostalem oferte i sie zastanawiam.
        chodzi mi o to czy na tym stanowisku sa podlegli jacys ludzi +
        jakie sa szanse na awans na managera,przy b.dobrych wynikach.
        ogolnie jak to wyglada od kuchni...

        z gory thx
        pozdr,R
        • Gość: ToBankOrNotToBank Re: Ernst czy KPMG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.08, 22:45
          Ja jestem konsultantem 3 w firmie z czworki. Wprawdzie od niedawna,
          ale kilka konkretow moge chyba zapodac.

          1. Ludzie podlegaja juz najmlodszym konsultantom. Twoje seniorskie
          stawki beda tak wysokie, ze sila zeczy bedziesz musial robic
          projekty mlodszymi pracownikami (glownie praktykantami), bo inaczej
          KPMG na nich nie zarobi. Ten sport to jedna wielka optymalizacja
          kosztow sil i srodkow na projekcie, a umiejetnosc skutecznej
          delegacji zadan na tanszy staff jest jednym z glownym kryteriow
          oceny przy promocji. Do pozostalych, oprocz wiedzy merytorycznej,
          zaliczylbym:

          1. umiejetnosc szacowania kosztow projektu (po jakims czasie robi
          sie to podobno intuicyjnie - kolezanka powiedziala mi, ze nie musi
          rozumiec zadania by wiedziec z grubsza, ile praktykanto-godzin
          trzeba do jego wykonania)

          2. umiejetnosc zarzadzania ludzmi: musisz wiedziec, co robia twoi
          konsultanci i praktykanci, miec pomysl na kolejne zadania i sprawnie
          sprawdzac wykonana robote

          3 umiejetnosc dostrzegania kontynuacji projektu. W konsultingu
          zrobienie projektu, do ktorego nie ma kontynuacji, jest odbierane
          jako porazka. Jak konczysz jedno, to masz miec w glowie przynajmiej
          kilka innych uslug, ktore zaproponujesz klientowi. Musisz umiec
          przyssac sie do klienta, po pozyskiwanie nowych jest nader zmudnym i
          kosztownym zajeciem.

          4. Awans na managera w 90% przypadkow wymaga umiejetnosci
          sprzedazowych. Manager sam znajduje zlecenia dla swoich ludzi
          (chyba, ze ktos jest rewelacyjnym specjalista). Roznica miedzy
          senior konsultantem a managerem jest z grubsza taka, ze pierwszy
          zarzadza projektem, a drugi dodatkowo potrafi znalezc robote.

          Jako senior musisz wiedziec, czego sie wymaga od managera i seniora,
          bo managerem zostaniesz wtedy, gdy w naturalny sposob bedziesz
          realizowal managerskie zadania.



      • Gość: zainteresowany Re: Ernst czy KPMG IP: *.ip.netia.com.pl 15.05.08, 12:53
        Witam. jipp musze Cie niestety zmartwic, wobec najnowszego rankingu
        audytorow z 2007 roku to KPMG ma pierwsze miejsce a E&Y jest dopiero
        trzeci. Dodatkowo KPMG nigdy nie bylo ostatnie, przynjamniej w
        ostatnich latach... Ale faktycznie pozycja KPMG jako pracodwacy nie
        jest za wysoka. Z tego tytulu mam pytanko. Ktos moze sie moze
        wypowiedziec jakie sa glowne zalety pracy w KPMG a jakie sa minusy w
        porownaniu z E&Y albo PWC. Bylbym bardzo wdzieczny za pomoc :)
        • Gość: poinformowany Re: Ernst czy KPMG IP: *.chello.pl 15.05.08, 15:28
          Po pierwsze, zanim rozpoczniesz prace w Big 4 musisz wiedziec, ze poszczególne
          dzialy z grubsza audyt, podatki, doradztwo to osobne spółki i przynajmniej w
          Deloitte raczej trudno sie przeniesc. Jak masz kilka lat w audycie i bardzo
          chcesz to wezmą cie do doradztwa finansowego. Ale większośc ma to po kilku
          latach w tyle i woli zostać kontrolerem finansowym, managerem księgowości etc.
          Rożnica miedzy firmami wielkiej 4 jest na przykładzie wrocka
          E&Y we Wrocku płaci A1 w audycie 4800 brutto + mają informatyka w biurze, dzieki
          czemu nie muszą wysyłać laptopa z byle pierdołą do wawy
          KPMG ponoć daje możliwośc wzięcia w leasing samochodu służbowego od stopnia
          seniora, reszta firm od managera
          Deloitte w tym roku zaoferował A1 4500, w zeszłym było to 4200 brutto
          oczywiście. Semi-senior zarabia 5500-6000 brutto.
          Senior 6000-8000 bruuto (3 lata pracy) Deloitte nie płaci za nadgodziny
          W ERnst Young zarobki są dużo wyższe senior 2 ma 11000 brutto. Asystenci mają
          płatne nadgodziny.
            • Gość: bb Re: Ernst czy KPMG IP: 212.180.147.* 16.05.08, 00:20
              A więc tak:
              Rzeczywiście w umowie są nadgodziny. W EY przewidziane dla tylko asystentów, w
              kpmg dla wszystkich az do pozycji managera.
              W praktyce nie wyglada to tak różowo. O to, żeby móc zachargować nadgodziny
              trzeba walczyć. Często nie ma nawet takiej możliwości bo budżet projektu na to
              nie pozwala, a pracę wykonać trzeba. Wszystko zależy od managera który musi
              zaakceptować te nadgodziny.
              Ja na przykład dziś z pracy wyszedłem o godzinie 22, a będę mógł wpisać
              maksymalnie 2 nadgodziny. W sumie lepsze to niż nic:)
                • Gość: gds Re: Ernst czy KPMG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.08, 18:27
                  Od tego sezonu w PWC też są nadgodziny. Nadgodzin nie ma tylko w
                  Deloitte - ta firma odstaje nie tylko pod tym względem.
                  To czy mośna wyegzekwować nadgodziny zależy tylko od managera i
                  konkretnego projektu więc nie można uogólniać. Czasem można wpisać
                  sobie 90% nadgodzin, czasem 0. W moim przypadku, średnia dla całego
                  sezonu wg moich szacunków oscyluje w granicach 40%.
                    • Gość: ktos Re: Ernst czy KPMG IP: *.chello.pl 16.05.08, 20:51
                      Nadgodziny w PwC sa specyficzne. Wprowadzono je od ubieglego roku,
                      rozliczane kwartalnie. Oprocz zgody menedzera potrzeba spelnic
                      kilka innych warunkow, jak np. utylizacja (narastajaco musi byc
                      powyzej 90%). Ponadto nadgodziny sa platne powyzej 40h. Pierwsze
                      40h musza byc odebrane jako urlop (pod warunkiem, ze ma sie
                      odpowiednia utylizacje). Dopiero 41 godzina i nastepne sa wyplacane.
                      Nadgodziny te nie sa wpisane w umowie o prace, wiec tak jak sie
                      pojawily, tak kiedys moga "zniknac" :)
                      • rav107 Re: Ernst czy KPMG 21.11.08, 09:43
                        Gość portalu: ktos napisał(a):
                        > Nadgodziny w PwC sa specyficzne. Wprowadzono je od ubieglego roku,
                        > rozliczane kwartalnie. Oprocz zgody menedzera potrzeba spelnic
                        > kilka innych warunkow, jak np. utylizacja (narastajaco musi byc
                        > powyzej 90%). Ponadto nadgodziny sa platne powyzej 40h. Pierwsze
                        > 40h musza byc odebrane jako urlop (pod warunkiem, ze ma sie
                        > odpowiednia utylizacje). Dopiero 41 godzina i nastepne sa
                        > wyplacane. Nadgodziny te nie sa wpisane w umowie o prace, wiec
                        > tak jak sie pojawily, tak kiedys moga "zniknac" :)

                        Jezu, kto wymyślił taką pokręconą konstrukcję dotyczącą nadgodzin?
                        Bardzo jestem ciekawy jak to uzasadnili prawnicy PwC, przecież to
                        niezgodne z wszelkimi przepisami prawa pracy... No ale lepsze to niż
                        wpisanie do umów "zadaniowego czasu pracy" i traktowanie go jako
                        sposobu na niepłacenie nadgodzin w ogóle, jak ma to miejsce w
                        Deloitte.

                        A trzeba jeszcze nadmienić, że zadaniowy czas pracy wcale nie
                        oznacza, że zgodnie z prawem pracy nie należą się nadgodziny. To
                        tylko kreatywność prawników wielkiej czwórki i paru podobnych firm
                        stworzyłą taką interpretację, którą nota bene można obalić bez
                        większego problemu przed sądem pracy. Tylko że jak pójdziesz do sądu
                        pracy to będziesz mocno spalony na rynku pracy...
                        • Gość: rafaelo Re: Ernst czy KPMG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 12:25
                          > Gość portalu: ktos napisał(a):
                          > > Nadgodziny w PwC sa specyficzne. Wprowadzono je od ubieglego roku,
                          > > rozliczane kwartalnie. Oprocz zgody menedzera potrzeba spelnic
                          > > kilka innych warunkow, jak np. utylizacja (narastajaco musi byc
                          > > powyzej 90%). Ponadto nadgodziny sa platne powyzej 40h. Pierwsze
                          > > 40h musza byc odebrane jako urlop (pod warunkiem, ze ma sie
                          > > odpowiednia utylizacje). Dopiero 41 godzina i nastepne sa
                          > > wyplacane. Nadgodziny te nie sa wpisane w umowie o prace, wiec
                          > > tak jak sie pojawily, tak kiedys moga "zniknac" :)

                          Nieprawda. Nadgodziny mozna odebrac po zgromadzonych 40h W FORMIE WOLNYCH DNI
                          pod warunkiem utylizacji min 90%. Jezeli chcesz miec wyplacone na konto, to nie
                          musisz miec takiej utylizacji.
      • mijo81 Re: Ernst czy KPMG 16.05.08, 22:51
        Gość portalu: jipp napisał(a):

        > JAko stary pracownik ernsta mogę powiedzieć, że we wszystkich
        > rankingach kpmg zajmuje zawsze, pod każdym względem, zaszczytne
        > ostatnie miejsce :)

        He he, Ernst to największy badziew i coraz bardziej utwierdzam się w
        tej opini poznając coraz to więcej ludzi którzy stamtąd uciekli
        • Gość: insider Re: Ernst czy KPMG IP: 212.69.68.* 18.05.08, 22:10
          Utwierdzają ciebie ludzie czy ich opowieści? To robi różnice.

          A z rankingami jest tak, że kto je zamawia ten wygrywa. Tak jest
          naprzykład z mnożącymi się rankingami najlepszych pracodawców, gdzie
          każdy może się czymś pochwalić (raz organizacja studencka, raz firma
          pośrednictwa pracy, raz gazeta).

          Ranking rzepy zawiera błędny czynnik ważony jako kluczowy, czyli
          ilość wydanych opinii. Niestety powinno się uwzględniać total
          sprzedaż do ilości klientów. To pokazuje ile benkartów audytuje dana
          firma, czyli badań w 3y dni.

          Niestety w EY jest najwięcej dużych jobów. Tzn porównywalna sprzedaż
          z resztą B4 ale mniejsza ilośc opinii.
          • mijo81 Re: Ernst czy KPMG 18.05.08, 22:23
            Napisałem że ludzie....i to ci którzy stamtąd uciekli do innych firm
            Big4. A że takich uciekinierów najwięcej jest z E&Y to chyba o czymś
            to świadczy.

            • Gość: ktos Re: Ernst czy KPMG IP: 195.117.116.* 18.05.08, 22:31
              wg Big4 przez te dwa dni wyrobiłaś 8+5 czyli 13
              godzin a to jest mniej niż 16 godzin więc nadgodziny ci się nie
              należą!!!!!

              Jeśli piszesz wg Big4, to mówisz o wszystkich firmach. A akurat E&Y płaci za
              nadgodziny. I obojętne czy masz ich 5 czy 40 w miesiącu. I obojętne ile godzin
              poszło na admin. Płaci przynajmniej mnie i wszystkim których znam.
          • Gość: arounou Re: Ernst czy KPMG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.09, 23:05
            hej... ja mam pytanie odnosnie szans dostania sie na praktyki,totalnie
            nieorientuje sie w temacie pracy w big4...za 3 miesiace koncze studia i sadze ze
            praktyka w ktorej z firm bylaby przydatna...moim jedynym dylematem jest tu
            znajomosc jezyka angielskiego...jest ona dobra w pismie i czytanie,ale jesli
            chodzi o rozmowe to mam totalna zacinke...i stad moje pytanie czy w pracy
            angielski jest niezbedny?? czy rozmowa zawsze odbywa sie po angielsku?? poza tym
            mam stypendium naukowe...czy oceny ze studiow odgrywaja jakas role?
      • Gość: insider Re: Ernst czy KPMG IP: 212.69.68.* 18.05.08, 21:58
        Nie ma utylizacji nadgodzin.
        Utylizacja to poziom procentowy czasu przepracowanego na klienta
        (zaczardzowanych na job kliencki) do bazowego czasu pracy (40/45/50
        h tygodniowo w zależności od bigshitu i poru roku -
        bizisizon/midsizon/offsizon).
        Nadgodziny to te godziny przepracowane po godzinach które jesteś w
        stanie racjonalnie obronić przed menedżerem/seniorem/klientem.
      • mijo81 Re: Ernst czy KPMG 18.05.08, 22:00
        To nie jest głupie pytanie :) Utylizacja to taki zajebisty pretekst
        do obcinania nadgodzin. Oznacza ona w skrócie ilość
        czasu "efektywnie" spędzonego w pracy. Podam przykład..przychodzisz
        do roboty w poniedziałek...w sumie nie masz nic konkretnego do
        roboty....siedzisz 8 godzin czekając na robotę ale jakoś nikt się do
        ciebie nie zgłasza albo sam nic konkretnego sobie nie znajdujesz.
        Do "tajmshita" nic nie wpisujesz bo nic nie robiłeś ale płacą ci za
        te osiem godzin bo byłeś w robocie. Przychodzisz do roboty we
        wtorek...zwalają ci się na łeb....każdy chcę coś od ciebie i to na
        już...zapieprzasz że aż się kurzy...nie masz cczasu zjeść...w końcu
        kończysz...wychodzisz o 22! Wypełniasz tajmshit...wpisujesz 13
        godzin efektywnej pracy...wpisujesz że robiłeś to czy tamto. Wg
        prawa wyrobiłaś 2 pełne dni (16 godzin) + 5 godzin
        nadliczbowych...wg Big4 przez te dwa dni wyrobiłaś 8+5 czyli 13
        godzin a to jest mniej niż 16 godzin więc nadgodziny ci się nie
        należą!!!!!
        Oczywiście ono rozliczają to w dłuższych okresach...minimum 1
        tydzień. Ale sens tego jest taki że nie liczy się dla nich ile w
        pracy jesteś tylko ile "efektywnie" pracujesz.
        Niezła chamówa..no nie? :)
    • Gość: donpawlas Wszyscy chca to wiedziec... IP: *.limes.com.pl 25.06.08, 02:25
      Witam,

      Aplikuje na stanowisko w audycie w KPMG i potrzebuje od was-
      zorientowanych w temacie ludzi. pewnych informacji.
      Proszę jednego kumatego czlowieka o przedstawienie jasno sytuacji i
      wylozenie kawe na lawe. Otoz prosze powiedziec a raczej napisac jak
      wyglada praca w dziale audytu KPMG.

      1. Jak wygladaja dni pracy godzinowo. wiadomo ze jest to praca
      sezonowa i raz jest wiecej pracy a raz mniej wiec prosze napisz
      dobry czlowieku jak to wyglada podczas luznego okresu i okresu
      zlecen.

      2. Jak wyglada sprawa wyjazdow? w sensie co jaki czas sie wyjezdza
      gdzies, ile takie wyjazdy trwaja i jak to wyglada? praca od rana do
      nocy z przerwa na siku i jedzenie i picie zeby utrzymac sie przy
      zyciu?

      3. Jak wyglada sprawa placowa? Ile pracujacy na full etat
      zaczynajacy prace w dziale audytu regionalnym (Gdansk), zarabia
      srednio razem z nadgodzinami.

      4. Jak wyglada przydzielanie nadgodzin? czy ktos je zarzuca z gory?
      czy niedokonczone zadanie na dany dzien wymusza na tobie zostanie po
      godzinach?

      5. Czy zaczynajac prace w KPMG strace zycie osobiste, wolny czas i
      zapomne jak rodzina wyglada? bede zarabial pieniadze wieksze i nie
      bede mial czasu ich wydac?

      Wiem ze to duzo pytan ale mysle ze na takie pytania wiele osob
      chcialoby uzyskac odpowiedz od kogos kompetentnego i
      poinformowanego, a najlepiej z wlasnym doswiadczeniem w tej
      dziedzinie.

      Z gory dziekuje!