Gość: ona
IP: *.adsl.inetia.pl
03.02.06, 15:40
zrezygnowałam z może marnie opłacanej pracy w małej firmie ( 8 lat)i poszlam
do dużego banku ,a więc do miejsca gdzie na porządku dziennym są plany, czyli
rankingi itp. i wydawało mi się że mimo przeciwnosci radzę sobie nawet dobrze,
jakimś cudem uplasowałam sie na czele rankingu, i przynajmniej szef chciał
przedlużyc mi umowę z kolejnej 3 miesięcznej na nieokreślony, zrezygnowalam z
takiej umowy i nawet podwyżki i na jego prośbę zostałam jeszcze 3 miesiące bo
powiedział że ciężko mu znależć kogos naprawde dobrego -a teraz dlaczego:
okazalo sie że nie tolerują mnie wogóle moi koledzy - w pracy oczywiście nie
bylam tego świadoma przez pierwsze tygodnie, gdy z przyklejonymi uśmiechami na
twarzy odmawiali/ ły mi wszelkich informacji dot. dokumentów, wszystkiego -
ciągle było że oni się nie znają, ich też nikt nie uczył, itp. a więc zebrałam
się w siebie i poradziłam sobie wbrew wszystkiego - od czego są inni koledzy w
innych bankach - w zupełnie obcej dla mnie dziedzinie bo nawet z wyksztalcenia
jestem historykiem odnalazłam się - chodzi mi o zasady sprzedaży, produkty
itp. doszłam do tego dzieki mojej pracy i pomocy innych kolegów spoza firmy, w
tej chwili koledzy nawet mi pomagają ale gdzies na boku starają się mi robić
na złość tzw, docinki, to najbardziej boli , staram się nie reagować i w sumie
nie wiem czy robię dobrze, jak powinnam reagować w przyszłości bo to
najbrdziej boli; nie wiem dlaczego tak reagują ja historyk jedyny mój plus to
znajmość języków - dziwne a to ich drażni że jestem historykiem - to była i
jest moja pasja i nigdy o tym nie mówiłam i znajmość nieprzydatnych w takim
miejscu języków typu arabski, chiński ( śmieją się rozmawiając między sobą juz
wprost że do banków przyjmuje się ludzi bez kwalifikacji czyli po historii np.
nie wiem dlaczego sekretarka udostępniła im moje CV),przyznaję akurat te moje
umiejętnosci i wyksztacenie mi się akurat nie przydaje i jednoczesnie jest to
praca która mi odpowiada mam już grupę klientów którzy mnie jakoś polubili a
moi koledzy to przecież wykszłceni bankowcy po licznych kursach studiach
niektórzy nawet MBA czyli wg mnie naprwde mają lepsze wykształcenie i im nie
zagrażam, nie rozumiem czemu mnie nie tolerują, jest to dla mnie naprawde
przykra sytucja ciągle o tym myślę;
nie wiem co mam robić gdy w przyszłości tj. za 3 miesiące zetknę się tym
problemem bo chciałabym jednak zając się sprzedażą produktów finansowych w
jakiejs firmie banku albo w ubezpieceniach bo daje to możlwiośc kontaktu z
bardzo dużą grupą ludzi - jestem tzw. gadułą lubie ludzi i taka praca mi
odpowiada; nie wiem co zrobiłam źle? co mam zrobić w nowymm miejscu? zanzaczam
że generalnie nie mam problemu w kontakatch z ludzmi