Gość: Adam
IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl
29.12.02, 14:59
Przyglądam się wątkom typu "starego psa się nie wytresuje", "na kierownika
czy dyrektora trzeba mieć znajomości" i stwierdzam, że to prawda!!!!!!!!
Skończyłem studia (zarządzanie ze specjalnością marketing na UW)pięć lat po
swoich rówieśnikach i kiedy zaczynałem pracę jako specjalista na ostatnim
roku studiów, koledzy już byli dyrektorami.
(Czasy tych szybkich karier, kiedy zachodnie koncerny łykały każdego z
angielskim). Byłem niecierpliwy i zdziwiony, że jeszcze nie jestem dyrektorem.
Dlatego zmieniałem firmy jak rękawiczki zamiast cierpliwie awansować w jednej.
Efekty: Mam 38 lat w ostanich paru firmach pracowałem na stanowiskach
kierowniczych, aktualnie jestem bez pracy i...............przejrzałem na
oczy rozumiałem dlaczego przyjmują do pracy ludzi do 35 roku życia - po
prostu po tym wieku się mądrzeje i wie czego się chce, a dla pracodawcy to
jest groźne.
Koncerny załatwiają to maszynowo: biorą małolata i machając mu kiełbaską
przed oczami zachęcają do biegu maratońskiego, aż do wypalenia i zwalniają
wrak człowieka po mniej więcej 7 latach (wzmocnienie pozytywne, wyścig
szczurów, efekt Crespiego, no results out).
Już to przerobiłem , znam mechanizm i co dalej???
Założyłem własną firmę, po pół roku break even point (w uproszczeniu punkt,
gdzie zyski przecinają koszty) na poziomie + 900PLN miesięcznie za 6 dni
pracy po 12 godzin.
Efekt zamknąłem wszystko w diabły i co dalej?????????? Nie pracuję już od
maja (od dwóch lat nie pracuję dla kogoś).
Nie mam ustawionych wujków, nie jestem wyznania "handlowego" (ci mają pracę
od ręki), head hunterzy nawet nie odpisują, na emigrację za późno co robić
zanim nie przejem resztek oszczędności????????????????