Gość: I.
IP: *.jetstream.xtra.co.nz
16.05.06, 04:59
Polskie firmy nie umieją rekrutować.
Najbardziej jaskrawy przykład tego przeżyłam z kontakcie z HP wrocławskim, a
konkretnie z pracującą dla nich firmą rekrutacyjną. Miałam interesującą pracę,
ale aplikowałam do HP ze względu na renomę tej firmy. Zadzwoniła do mnie
osoba, która:
- nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie o ścieżkę rozwoju zawodowego z
proponowanego stanowiska i na kilka innych podstawowych i przewidywalnych pytań
- nie umiała prowadzić rozmowy przez telefon - przestraszony głos, przerwy -
jakby posadzili jakąś niedoświadczoną stażystkę przy telefonie; rozmawiała,
jakby potrzebowała za każdym razem czasu na znalezienie kolejnej wypowiedzi na
kartce
- nie zapytała mnie, czy mam jakieś pytania - sama musiałam się z tym zgłosić,
gdy ona już chciała kończyć rozmowę
- nie sprawdziła przez telefon mojej znajomości dwóch zgłoszonych języków
obcych, które były wśród wymogów - zawyżanie swoich umiejętności językowych
jest powszechne wśród kandydatów i tam, gdzie są one konieczne do pracy,
sensownie i ekonomicznie jest zawrzeć krótki sprawdzian na najbardziej
wstępnym etapie kontaktu.
itd., itp. W efekcie stwierdziłam, że z wrocławskim oddziałem musi być coś nie
w porządku, skoro ich nie stać na normalną firmę rekrutacyjną. Uprzejmie
powiedziałam, że nie mamy o czym rozmawiać, a dziewczyna brzmiała na zdumioną.
Zetknięcie się z takim poziomem braku profesjonalizmu w kontekście takiego
giganta jak HP było dla mnie szokiem.
Z kolei koledzy z branży IT (programiści), z którymi miałam dużo kontaktów,
często się skarżyli na przeprowadzanie z nimi wywiadu przez osoby, które nie
miały pojęcia na temat informatyki i które nie mogły sprawdzić ich
kwalifikacji pod tym względem. Nawet, jeśli rekrutację przechodzili, niektórzy
rezygnowali czując się obrażeni potraktowaniem na wstępie w ten sposób, który
uznali za lekceważący. Jeśli firma na wstępie żałuje poświęcenia czasu kogoś
odpowiednio wykwalifikowanego na kandydata na specjalistyczne stanowisko, jest
przez wielu mających poczucie własnej wartości specjalistów uznawana za
niepoważną.
Teraz jestem za granicą, jak widać po moim IP. Tu, po rozmowie i testach firma
rekrutacyjna wręczyła mi ankietę do zostawienia lub anonimowego odesłania -
czy się poczułam dobrze obsłużona. Pytania dotyczyły tego, czy rekruter
traktował mnie z szacunkiem, czy zrozumiałam wszystko, co mówił, czy moja
ciekawość odnośnie wszystkiego, co chciałam wiedzieć, została zaspokojona, jak
oceniam jego poziom kultury i merytoryczność zadawanych przez niego pytań itd,
ponad 20 szczegółowych pytań. Nie była to rekrutacja na stanowisko kierownicze
i oczywiście ja im nic nie płaciłam, tylko poszukujący pracownika. Nie
zdarzyło mi się wysłać aplikacji, na którą bym nie otrzymała odpowiedzi -
odmownej albo z wyszczególnieniem terminarza dalszych etapów rekrutacji.
Mnóstwo polskich firm traci ludzi na etapie rekrutacji przez nieodpowiednie
zachowanie ze swojej strony - traci nie zdesperowanych bezrobotnych o
niewystarczających kwalifikacjach, bo oni zniosą wszystko, ale właśnie tych
pożądanych, bo ich stać na to, żeby być wybrednym i wymagać pewnego poziomu.