Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?)

    13.01.03, 11:04
    Pracuję na umowę-zlecenie (to już 4-ta z kolei); mam zastępstwo za panią,
    która najpierw była na dłuuugim urlopie bezpłatnym, a teraz jest na długim
    zwolnieniu lekarskim, które to zwolnienie przeciągnie się najprawdopodobniej
    do połowy lipca. Akurat b. mi ta praca odpowiada, ale jest to wszakże tzw.
    prowizorka. Szukałam i szukam możliwości zatrudnienia się tu na stałe,
    wykazując się i dobrą pracą, i tzw. postawą, i znajdowaniem odpowiednich
    dojść. Na razie nic, nic nie wychodzi. No i raptem jest propozycja, aby
    pójść gdzie indziej, na ETAT! A wiadomo, coć to znaczy dzisiaj... Głos
    serca, chęci moje trzymają mnie tutaj, chcą zostać tutaj, rozsądek
    mówi: "Głupia jesteś, jeszcze zostaniesz na bruku i będziesz sobie pluła w
    brodę, żeś olała ten etat". Ale ja już pracowałam w takiejże instytucji
    wiele lat i chodziłam do tej pracy z nienawiścią. Podobno trzeba słuchać
    tego swojego wewnętrznego głosu... (Patrz choćby filozofia Tao). Mówią mi
    bliscy - co z tego, że będziesz miała etat, jak będziesz przychodziła do
    domu nieszczęśliwa? Wiem, na co bym poszła. Przerabiałam to. Rzuciłam ten
    znienawidzony etat państwowy i prowadziłam działalność gospodarczą, nie
    przewidziawszy recesji gospodarczej... Krach pieniężny i siedzenie w domu
    wykańczały mnie psychicznie, a pracy szukałam - b. aktywnie - 1,5 roku! To
    był horror. I co mam zrobić? (Podejmowanie decyzji przychodzi mi nieraz z
    trudem). Zostać tu, gdzie dobrze się czuję, ale skąd rychło mogę póść na
    zieloną trawkę czy iść "do etatu", do ogłupiającej pracy i babskiego,
    kawusiowo-herbacianego, b. toksycznego towarzystwa? B. proszę o jakieś
    sugestie, pozdrawiam!
    Obserwuj wątek
      • monikate Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) 13.01.03, 11:07
        Aha, zapomniałam dodać, że obie instytucje są państwowe, a pensje w nich
        porównywalne. Na tymże etacie miałabym może nawet ciut mniej, niż mam tutaj.
        Tak, że względy finansowe odpadają.
      • jotembi Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) 13.01.03, 12:37
        o cholera
        trudne takie pytanie zadajesz że głowa mała...
        i właściwie nie ma dobrej odpowiedzi, tym bardziej bez bliższej znajomości
        realiów
        dobre samopoczucie kontra pewność zatrudnienia... uff

        jestem tu teraz tylko przez chwilę i zaraz muszę zmykać na ciąg dalszy
        męczącego zebrania
        będę myśleć intensywnie
        i się znowu odezwę, mam nadzieję, że inni też już myślą
        jest szansa na baaardzo ciekawy wątek, chociaż słaba to raczej pociecha dla
        ciebie...
        • monikate Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) 13.01.03, 13:46
          Oj, odezwij sie, proszę! Oj, na innych też b.liczę! Faktycznie, nie mam
          ambicji na zakładanie ciekawego wątku - chciałabym z wypowiedzi forumowiczów
          wyciągnąć jakieś praktyczne wnioski dla siebie... Żeby to w pracach można było
          przebierać, niczym w ulęgałkach... marzenie ściętej głowy... Czy być rozważną,
          czy romantyczną? (w cudzysłowie). Tu mi dobrze (aczkolwiek idealnie nie jest
          nigdzie), ludzie mnie znaja, lubią, co poniektórzy usiłują dopomóc, ale... Ale
          też jak pomyślę, że trafię do towarzystwa bab w bamboszach (to nie złośliwość,
          to fakt), cofnę się w rozwoju i z zaciśniętymi zębami będę liczyła dni do
          emerytury, to mi się coś takiego robi... Nie wiem, nie wiem! Ludzie, proszę -
          piszcie coś w tym temacie!
      • grazynaa Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) 13.01.03, 19:13
        Iść na cały etat. Fajnie ze w obecnej pracy jest mila atmosfera ale to chyba
        rzadki wyjatek. Nie znam osoby u ktorej w pracy nie byloby koterii, grupek,
        glupoli, glupich basztyli w beretach, awantur o nic, plotek, falszywych zyczem
        swiatecznych itede. Bedziesz cierpiec ale na stalym etacie. gdyby Cie bardzo
        chcieli w obecnej pracy, to by Cie zatrudnili. Ja bym poczekala do samego
        konca, coby sie upewnic, że etat na pewno dostaniesz i pozegnac si ez obecna
        firma.Skoro masz umowy to rowniez krotki okres wypowidzenia, chyba 2 tyg.
        Trudna decyzja.
      • Gość: Zenobia Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) IP: *.interecho.com / 192.168.3.* 13.01.03, 21:11
        UFF... ale problem, gdyby nie obecna sytuacja na rynku pracy problemu by nie
        było. Praca obecna: - czy rzeczywiście nie ma możliwości na stałe zatrudnienie
        po podaniu informacji, że ktoś inny chce Ciebie na stałe?? Nie znam mentalności
        pracodawcy. Praca przyszła: - czy na 100% jest tam taka potworna atmosfera??
        czy to tylko domysły? I od kiedy ma być ten etat, od zaraz?
        Sama nie wiem. Pracowałam przez jakiś czas dla budżetówki, nie chcieli mnie
        zatrudnić na stałe, bo się nie opłacało. Nie przybrałam płaszcząco-błagalnej
        pozy i nie prosiłam, że może.. że bym chciała na stałe. Podobno gdybym chodziła
        i prosiła to bym wyprosiła ten stały etat. Podobno. Teraz walczę z
        rzeczywistością jako działalność gospodarcza. Z przyjemnością gdzieś bym poszła
        na kawałek etatu i poracowała dla godnego pracodawcy.
        Chyba w obecnej sytuacji etat. A z etatem możesz w komforcie psychicznym szukać
        czegoś nowego.
        Sukcesów w tym nowym 2003
        życzy
        Zenobia
      • akawill Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) 13.01.03, 21:14
        Isc na caly etat. Wylozyc kawe na lawe szefowi(ej) dlaczego sie odchodzi,
        utrzymac jednak aktywny kontakt i patrzec co sie tam dzieje. A nuz tej pani
        nie bedzie sie chcialo wrocic, nie znajdzie sie wnuczka, corka, siostra ...
        (niepotrzebne skreslic) prezesa i beda mogli Cie przyjac z powrotem. Moze tez
        w tym nowym miejscu nie bedzie tak zle. Jestes madrzejsza o poprzednie
        doswiadczenia, wiec moze sie lepiej ustawisz, chocby psychicznie.
        Powodzenia w tej trudnej decyzji.
        • monikate Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) 14.01.03, 09:50
          Łatwo mówić... tak na rozum, to macie 100% racji, ale... ja wiem, jak tam się
          pracuje... Powtarzam - już to przerabiałam! Wiem, że etat jest etat, lecz tak
          strasznie cierpiałam w poprzedniej pracy, że dusza mi sie telepie, jak pomyślę
          o czymś podobnym! Kochani! Konkretnie byłaby to praca w filii biblioteki,
          wpisywanie ręczne! Tak! książek do rejestru zakupów, ręczne katalogowanie,
          włączanie kartek do katalogu i wydawanie książek czytelnikom... To skromna
          biblioteka, nie mają nie tylko komputerów, lecz nawet maszyn do pisania! Wie,
          rozmawiałam, widziałam. Sama korzystam z takiej biblioteki i widzę, jak to
          wygląda. I wiem, jaka tam jest atmosfera... Pracowałam wiele lat w bibliotece
          całkowicie skomputeryzowanej, "wyższego rzędu" - a co tam się działo... Czysty
          horror. Kocham książki, jestem humanistką z wykształcenia, lubię jednak
          odwiedzać biblioteki wyłącznie w charakterze czytelniczki. Coś jest na rzeczy,
          że mi to nie leży... Hej, tu, gdzie obecnie jestem - też są koterie, kliki,
          fałszywe baby, skłócone i kłócące się baby, fałszywe życzenia. Szef jest
          choleryk (ale za często się nie pokazuje). Mam akurat przypadkiem komfortową
          sytuację, że sama siedzę w pokoju, środowisko jest koedukacyjne i tzw.
          otwarte, więc to zbytnio mnie nie dotyka. Wdrożyłam się w swoje obowiązki,
          robię, co należy i z tego jestem rozliczana. Mam dosyć dużą samodzielność.
          A swoją drogą - gdzie 2 kobity tylko siedzą razem w pokoju - zaraz są kłótnie
          i awantury... Skąd to się bierze? Mój szef jest asekurant i nieco z wielu
          wzglęów podpadł zwierzchności, więc raczej nie będzie się wychylał, aby mi
          pomóc. Niemniej wpadłam w oko ważniejszej osobie, zostałam parę
          razy "pożyczona" przez nią na inne zastępstwo, obiecała pomóc, ale różnie może
          być. To jest firma "rodzinna" - sami krewni i znajomi królika; cud, że w ogóle
          się tu dostałam.
          Etat ma być: 1 pod koniec stycznia (ktoś odchodzi na emeryturę) i pod koniec
          lutego (taka sama sytuacja). Potem już nic... Co robić, co robić, macie rację,
          ale...wciąż to ale. Proszę jeszcze o opinie! Dziękuję!
          • monikate Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) 14.01.03, 09:59
            Dodam jeszcze, że na tych umowach siedzę już blisko 1,5 roku... "Nie ma nie
            bardziej trwalszego od prowizorki"?! Pani, którą zastępuję, w przeciwieństwie
            do mnie nienawidzi tej roboty (ale też faktem jest, że nieco inne były układy,
            kiedy ona pracowała), najchęniej by nie wróciła, tylko poszła na rentę, ale,
            jak mi powiedziała (bo się trochę zżyłyśmy) - rencina będzie marna, a rodzice
            wiecznie żyć nie będą, aby jej pomagać. Jakie to życie jest przewrotne! Ona
            nie chce, ale musi, ja chcę! Byłoby tu mnóstwo osób, aby wskoczyć na
            opuszczone przeze mnie miejsce... Właśnie córek i kuzynek.
            • naturella Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) 14.01.03, 12:09
              Jestem w podobnej sytuacji - od ponad roku pracuję na umowy - zlecenia,
              najpierw w urzędzie, teraz w duzym wydawnictwie. Tylko w przeciwieństwie do
              Ciebie nie mam możliwości przeniesienia się na etat do innej firmy. I staram
              się jak mogę, bo przez ten rok czułam się mało bezpiecznie, mało stabilnie. Na
              etacie przynajmniej przysługuje normalny urlop (a tu albo proszenie i umawianie
              się, albo krótsza umowa i mniejsze pieniądze), czy choćby zwolnienie chorobowe -
              a tu wszystko umowne... Marzę o pracy na etacie, ale na razie muszę przetrwać.
              Na Twoim miejscu w te pędy gnałabym do tamtej pracy - uwierz mi, nie ma nic
              gorszego, jak się pod koniec miesiąca dowiedzieć, że nie ma dalszych umów -
              zlecenie - zostajesz na lodzie i beż żadnych pieniędzy na przetrwanie
              nastepnego miesiąca (na etacie przynajmniej okres wypowiedzenia).
          • jotembi Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) 14.01.03, 12:26
            znów na chwileczkę tylko wpadłam
            właściwie miałam napisać - bierz etat, co etat to etat...
            ale jak przeczytałam szczegóły o tym etacie, to...
            wiesz co, monikate, nie bierz etatu
            szkoda zdrowia i nerwów na taki szajs
            wiadomo, rozsądek nakazuje i te takie tam

            pal diabli rozsądek
            ja bym nie brała
            • monikate Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) 14.01.03, 13:41
              Kochana jotembi! Ale wpadnij, wpadnij jeszcze! Na pewno istotne rzeczy jeszcze
              Ci przyjdą do głowy.
              Dziękuję za opinie... Tak, umowa-zlecenie to trochę siedzieć, jak na wulkanie.
              Tu, gdzie pracuję, w lecie jest plaża, więc szef puścił mnie na prawie 3 tyg.
              urlopu, zaznaczając, że odrobimy w jesieni. Wynagrodzenie dostałam w pełnej
              wysokości. Na zwolnienia nie chodzę. Mój organizm póki co - stosuje się do
              mojego "stania na wysokich obrotach" - i coroczne przeziębienia odbywam
              podczas świąt. Ale wszystko może się zdarzyć, wiem... A jednak... Moja córka,
              b. rzeczowa osóbka i zorientowana w sytuacji zapytała przewrotnie: "A gdyby Ci
              dali etat palacza lub sprzątaczki, to też byś poszła, bo to etat"? Ona i
              dobrze mi życząca kuzynka twierdzą, że znając mój charakter i charakter
              oferowanej pracy etatowej - za miesiąc już bym była na zwolnieniu. Mama też
              mnie tam nie widzi, ale zaczęła się łamać, "bo to etat". Wiem, wiem, muszę
              zdecydować sama, a wciąż się łamię.
              P.S. Nie mam nic przeciwko palaczom, sprzątaczkom, itd. - wiadomo, o co
              chodzi. Pozdrawiam, dziękuję, będę wdzięczna za jeszcze.
              • Gość: zuza Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) IP: 62.233.139.* 14.01.03, 18:11
                daj mi namiary na ten etat w bibliotece, mam znajomą , która marzy o takiej
                pracy... póki co, ja teraz jestem na znienawidzonym etacie i działam żeby się z
                niego jak najszybciej wyplątać, działam z pół roku, ale chociaż tą pensyjkę co
                miesiąc dostaję
      • Gość: Gosia Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.03, 19:14
        Droga Monikate.
        Ty przecież juz wybrałaś. Zostaniesz w tej pracy, nie weźmiesz etatu.
        I bardzo dobrze zrobisz, pod warunkiem że jesteś jeszcze młoda, nie masz dzieci
        na utrzymaniu i nie mieszkasz przypadkiem w jakiejś niewielkiej mieścinie.
        Pozdrawiam życząc etatu w obecnej pracy.
        • monikate Do Zuzy i Gosi! 15.01.03, 13:05
          - Zuzo, a skąd jest ta koleżanka? Hmmm, etat nie jest ot tak, do wzięcia,
          niezależnie od kwalifikacji, trzeba mieć poparcie, niestety.
          - Gosiu, naprawdę tak myślisz? Oj, kobietka jestem "wyjściowa" nader, ale już
          żadna młódka, dziecko posiadam, a posiadam i kształcę je samotnie! No, i czy
          ja durna nie jestem... Serdeczności!
          • monikate Re: Do Zuzy i Gosi! 15.01.03, 13:10
            Zapomniałam, miasto moje liczy sobie 380 tys. mieszkańców, czyli niby nie
            teren popegieerowski, ale bryndza - tak jak wszędzie. I coraz gorsza chyba
            będzie... Aha, mogę jeszcze zostać przedstawicielem handlowym w ostateczności.
            Piszę - "w ostateczności", bo pomimo kwalifikacji (moich) i chęci drugiej
            strony (na razie) - obawiam się, że nie mam potrzebnej na tym stanowisku
            kondycji fizycznej.
            • Gość: Anna Re: Do Mokate IP: *.pl / 192.168.1.* 16.01.03, 01:44
              praca jest na tyle ciekawa na ile my jesteśmy interesujący; także praca w
              małej, "staromodnej" bibliotece może być atrakcyjna jesli zechcesz i taka ją
              uczynisz (o ile oczywiście potrafisz!); ktoś z moich bliskich pracuje w takiej
              bibliotece, i...równoczesnie prowadzi teatr z którym ciągle wojazuje po
              szerokim świecie!!! udało mu się skupić wokół siebie bardzo interesujących
              ludzi i teraz tworzą wesołą kompanię przyjaciół; ja mimo, że mam własną firmę
              dobrze prosperującą - przyznaję - zazdroszczę mu tak pracy jak i wspaniałych
              kumpli od wielkiej sztuki, dobrej zabawy i codziennego wspierania....
            • Gość: zuza Re: Do Zuzy IP: *.chello.pl 16.01.03, 12:46
              nie wiem dlaczego, ale osadziłam sobie Twój wątek w realiach warszawski, bo
              tutaj mieszkamy, no cóż...życzę Ci powodzenia i trafnego wyboru- może zdradzisz
              co obecnie robisz, bo bardzo interesuje mnie jakie stanowisko jest konkurencją
              bibliotekarki i jak potoczy się Twoja kariera zawodowa/ pozdrawiam
      • akawill Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) 15.01.03, 17:01
        Sprobuj okreslic prawdopodobienstwo, ze zostaniesz w swojej obecnej pracy po
        lipcu przynajmniej na pol roku lub znajdziesz cos innego. (Nie wiem jak to
        zrobic, ale Ty powinnas lepiej.) Jezeli to jakies 75% to warto ryzykowac i
        zostac. Jezeli ponizej 50% to z ciezkim sercem, ale jednak isc na etat (i
        szukac lepszej pracy). Zauwaz, ze wzielabys ta wstretna prace gdyby
        prawdopodobienstwo bylo 0. W sytuacji posredniej (prawdopodobienstwo 50-75%)
        to juz zalezy chyba od serca, duszy, wizji i takich tam rzeczy i tylko
        szczescia zyczyc wypada.
      • Gość: Gosia Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.03, 00:08
        Monikate
        Mimo wszystko chyba wybrałabym tę obecną pracę. Przyszedł mi do głowy taki
        argument: jak wszyscy wiemy pracę najszybciej znajduje się przez kontakty
        osobiste (mam na myśli nie tylko takie sytuacje gdy pracę załatwia na przykład
        dobrze ustawiony wujek cz stryjek), jakoś nie mogę sbie wyobrazić ze praca w
        bibliotece - z całym szacunkiem dla tej pracy - poszerzy Twoje kontakty. Mam
        wrażenie że jednak obecnie masz trochę szersze perspektywy na przyszłość.
        Masz rację bryndza wszędzie, ale jak sobie pomyślę że miałabym codziennie rano
        wstawać z myślą o tej nudnej znienawidzonej pracy...brr
        Nie martw się... Raz się żyje... W gazetach piszą że czeka nas wzrost
        gospodarczy... :-)
        Poważnie, jeżeli masz jakiekolwiek zabezpieczenie przed nędzą, nie zmieniaj
        pracy. I jeszcze jedno z etatu teraz też można szybko wylecieć.
        Pozdrawiam
      • Gość: Monca Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) IP: 195.116.62.* 16.01.03, 09:10
        Monikate, masz dylemat. Ja na Twoim miejscu poszłabym do swojego bezpośredniego
        szefa i szczerze powiedziała o swojej potrzebie etatu. Może się da coś zrobić.
        Nie mówiąc o propozycji, którą masz oczywiście. Najwyżej się dowiesz, że nigdy
        nie da się nic w tym kierunku zrobić. Lecz możesz się dowiedzieć, że może
        popracuje w tym kierunku. Ale ja jeśli dowiedziałbym się o tym, że na etat
        szansy nie ma, to raczej bym odeszła. Poszłą bym na etat do stresującego
        otoczenia i kupiłabym sobie kuleczki antystresowe, a po wyjściu z pracy na
        spacer i w domu nie pomyślałabym o pracy ani razu.
        Powodzenia cokolwiek wybierzesz.
        • monikate Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) 16.01.03, 10:57
          Dziekuję za wsparcie. Tutaj - przyjęć oficjalnie nie ma od lat, a polityka
          zatrudnienia została znowu zaostrzona. Jest przerost, itd. Niemniej "jakoś"
          się wślizgują żony, córki, bracia, kochanki, itd. Z szefem bezpośrednim już
          gadałam, jest za mnie zadowolony, ale łba nie będzie nadstawiał - patrz wyżej -
          asekurant i trochę z władzami ma na pieńku. Patrz też wyżej - wspiera mnie od
          pewnego czasu władza wyższa (popracowałam dla niej też, ale nie wiadomo, co z
          tego będzie, bo nad nią jest jeszcze wyższa władza... Ja już, już miałam stąd
          odchodzić - potem nagle cosik się robiło (etatowa pani wybierała wolność) - i
          zostawałam. Pomyślę. Teraz kończę, moje dziecko mi zarzuca, że piszę za długie
          posty, a to "nie idzie" z internetem... Pozdrawiam!
          • monikate Do Gosi z Łodzi! 16.01.03, 11:06
            No, jednak nie umiem szybko zakończyć pisaniny... Gosiu, masz rację, tu jest
            teren otwarty i więcej szans na znalezienie kontaktów. I tak już to i owo
            zrobiłam w tym kierunku. I tak parę osób cosik główkuje (pomijając moją miłą
            osobę, byłoby to trochę w ich interesie, gdybym została); tylko, że nie
            wiadomo, jaki będzie skutek tego.
      • Gość: Jan z Szwajcarii A co wiesz o tym etacie? IP: *.hispeed.ch 16.01.03, 16:12
        Wydaje mi się, że jakoś zakładasz, że ten etat, to będzie dziadostwo, bo inny
        był. Ale co naprawdę o tej pracy wiesz? Pewnie nie będzie tam kicku adrenaliny,
        ale bez tego można żyć.

        Z mojego doświadczenia wiem, że naprawdę poznaje się pracę, gdy się w nią już
        wdepnie. Oczywiście, wtedy jest za późno. Ale miałem raz szefa, doktora chemii,
        przemiłego gawędziarza, człowieka z kulturą i wykształceniem, ale dopiero w
        środku okazało się, że myli pracowników ze swoimi końmi i wyraża się tak
        chamsko, że właściwie mogłem go podać do sądu (odszedłem). W innym przypadku
        nagle okazało się, że sztandarowa firma high-tech nie ma planów
        perspektywicznych i by załatać długi, musi zwolnić 1/8 pracowników. Dziś już
        jest przy połowie, o jej akcjach można zapomnieć, a obligacje chodzą (jeżeli)
        za połowę ceny nominalnej.

        Chodzi mi tylko o to, że z zewnątrz niewiele widać i może Twoje obawy są
        nieuzasadnione.

        I tak musisz zdecydować sama.
        A bardzo sensowna jest próba bezkonfliktowego wybadania perspektyw w obecnej
        firmie.
        A gdybyś odeszła, nie pal mostów, nie wal im "całej prawdy" ;-)
        Nigdy nie wiadomo, jak się rozwinie sytuacja, może do nich wrócisz (jak poczują
        Twój brak i zatęsknią), a może będziesz w międzyczasie robić dla niech fuchy?

        Piszesz też, że i w obecnej pracy się "wślizgują żony, córki, bracia,
        kochanki", tak że nie jest to taki raj, oparty na rachunku ekonomicznym.
        Takie rzeczy mają konsekwencje. Byłem też w firmie, gdzie w zarządzie były 3
        osoby:
        - szef założyciel
        - żona szefa założyciela (1/2 etatu)
        - następca szefa, mający to zdynamizować
        Próbowali sprzedawać systemy zabezpieczeń oparte na odcisku palca, ale obrót
        mieli w skali homeopatycznej. Na to robiło 2 pracowników, których (prawie)
        każda godzina była opłacana i to solidnie - było to 2 lata temu, przed
        kryzysem. Ale z taką strukturą nie mieli rezerw finansowych i gdy klient
        przerwał jedyne zlecenie, próbowali nas szybko upchnąć, ale już spadała
        koniunktura i firma splajtowała.
        Oczywiście może te żony, córki, bracia, kochanki są świetnymi fachowcami, kto
        wie?
        • Gość: anna Do Jana IP: 213.77.32.* 16.01.03, 19:10
          zgadzam sie z Tobą w 100% i zapewniam, że bardzo rzadko "osiągam taki wynik"!

          pozdrawiam
          • Gość: Jan Do Anny, Moniki i nie tylko IP: *.hispeed.ch 17.01.03, 23:44
            Gość portalu: anna napisał(a):

            > zgadzam sie z Tobą w 100% i zapewniam, że bardzo rzadko "osiągam taki wynik"!
            >
            > pozdrawiam

            Tzn. masz rozsądne poglądy ;-)
            A poważnie, to strasznie trudno jest coś ocenić, zanim się nie wdepnie.
            Poza tym sytuacja się może zmienić: pierwsza firma może paść - albo dostać
            super zlecenie.
            W firmie państwowej mogą przyjść cięcia z góry i nagle etat może okazać się
            wcale nie taki stabilny.

            To już do Moniki:
            Wchodząc do firmy możesz zmienić dynamikę grupy - załóżmy, że na dobre (wciąż
            się mnie trzyma optymizm).

            Ciekawe, że nie pierwszy raz słyszę od kobiety, że woli nie pracować wśród
            samych kobiet.
            (Nie obraźcie się, drogie Panie, ale) Raz czytałem komentarz pisany przez
            mężczyznę, że w grupach czysto kobiecych - również z szefową kobietą -
            występuje zjawisko zwane po niemiecku Stutenbissigkeit, tj. gryzienie się
            między klaczami.
            Nie chcę komentować, jako facet nie mogłem pracować w grupie czysto kobiecej.
            Jest coś na rzeczy?
      • jotembi Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) 17.01.03, 09:59
        rzadko tu ostatnio bywam... w robocie duuużo roboty, a w domu padam na pysk
        albo gram sobie w świeżo zdobytego cesarza (chińskiego oczywiście)
        ale teraz mam chwilkę
        przeczytałam wszystko, mądrze ludzie piszą, nic dodać nic ująć
        argumenty za i przeciw układają się moim zdaniem równo, co tobie, monikate,
        średnio zapewne pomaga w podjęciu decyzji
        ale ja bym jednak do tej biblioteki pełnej paniuś nie szła
        paniusie są strasznie fuj... no i ta technika z czasów piasta kołodzieja
        jedno jest pewne, w takiej robocie się nie będziesz rozwijać
        a jak się człowiek nie rozwija to się (uczciwszy uszy) cofa, brrr
        • monikate Re: Co wybrać-prośba o radę!(Może i Ty, jotembi?) 17.01.03, 12:53
          No i ujęłaś to doskonale, droga jotembi. To o te paniusie się rozchodzi, a
          przypominam wszystkim, również Janowi ze Szwajcarii, że takie środowisko i
          taką pracę już przerabiałam! Dostałam ciężkiej nerwicy. Chociaż tam technika
          była na wyższym szczeblu ewolucji... A myślcie sobie, co chcecie - ja sobie
          nie wyobrażam, nie mieć komputera w pracy. Itd., itd. Ja, to ja - ale takie
          problemy nie tylko mnie dotyczą. Ileż to osób musi się męczyć w znienawidzonej
          pracy, albo mieć pracę właśnie cofającą w rozwoju. Smutne.
          Biblioteki z paniusiami (100%!), szkoły z tymi przysłowiowymi pokojami
          nauczycielskimi też z paniusiami, te działy kadrowe, księgowe opanowane przez
          paniusie... Ech, otwiera się tu całkiem inny temat.
          Jotembi, coś dla Ciebie, gdybyś chciała. Gdzieś w maju-czerwcu 2002 r. Był tu
          wątek "Bibliotekarz - nudziarz i nieudacznik", nie przeze mnie założony, ale
          do którego się parę razy dopisywałam, tak mnie dopadły wspomnienia... Nie chcę
          Cię na siłę uszczęśliwiać, więc nie wygrzebuję starego wątku, ale wiedz, że
          istnieje.
          • monikate Do Jana, jotembi i innych 20.01.03, 11:30
            Tak, Janie, jest coś na rzeczy! Tak, występuje to zjawisko gryzienia się
            między klaczami, niestety! I jest to potwornie, potwornie stresujące... Poza
            tym - w moim przypadku - chodzi też o samą pracę;obecnie jest ciekawie i dość
            rozwijająco, a w tej proponowanej - powrót do epoki Piasta - Kołodzieja, że
            zacytuję tu naszą jotembi.
            • monikate Re: Do Jana, jotembi i innych 22.01.03, 14:18
              Miałam dzwonić "do etatu", więc zadzwoniłam. Aby mostów nie palić, postąpiłam
              jak mały tchórz, czyli dyplomatycznie. Powiedziałam, że koniec lutego... A
              etat - że się ze mną wtedy skontaktuje, chociaż by mnie chciał mieć u siebie
              trochę wcześniej. Upewniłam się - że tam w zasadzie chodzi tylko o wypisywanie
              i właczanie kartek do katalogu, porządkowanie tychże na półkach i wydawanie
              ich (książek, nie półek) czytelnikom. Jeszcze lepiej: chodziłoby o filię, z
              której akurat korzystam, jako czytelniczka! Z nędznym skutkiem, kasy brak,
              więc nowości 1,5 roku już nie kupowali i nie zanosi się na to. Panie te akurat
              znam, niektóre mają takie humory, że nawet będąc osobą z zewnątrz, chodzę tam
              z duszą na ramieniu... O mamo! I ja mam tam iść?! Pomyślę o tym jutro. Jutro
              też jest dzień.
              • monikate Jeszcze raz ja! 29.01.03, 10:00
                Znowu się odzywam, bo nagle zaczęłam się BAĆ! Nagle znowu mnie opadają czarne
                myśli... Do końca lutego jeszcze trochę czasu, ale... Niby wszystko zostało
                już powiedziane... Rzucam się psychicznie.
                • Gość: mery_en Re: Jeszcze raz ja! IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.03, 15:55
                  Po analizie wszystkich Twoich za- i przeciw- wyszło mi jedno: trzeba namówić
                  panią, na miejsce której jesteś, żeby przeniosła się na tamten etat, a Tobie
                  wtedy zostaje obecna praca. To tylko tak teoretycznie ;)
                  A najlepiej takie dylematy rozstrzyga sie po kursie metody Silvy.
                  Pozdrawiam

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka