akson1
14.06.06, 01:44
Proszę, nie nazywajcie nas zdrajcami.
Dlaczego emigracja jest zla.
Raport o kondycji polskiej emigracji.
Wreszcie. Wreszcie do kogos dotarlo, ilu z nas wyjechalo. Ze to nie sa
tysiące, ze to nie ci, którzy i tak w Polsce nie mogą znaleźć pracy, nie
skromny ulamek młodych ludzi wyjeżdżających po doświadczenie, ale olbrzymia,
potwornie olbrzymia fala, wyplukujaca już nie tylko niektóre zawody, ale cale
pokolenie. Cale. Żadne wydarzenie w naszej historii nie może się z tym
równać – nawet druga wojna swiatowa nie pozbawila Polski młodych ludzi w
takim stopniu jak to, czego teraz jesteśmy świadkami.
Wyjechalo nas dwa i pol miliona. Dwa i pol miliona. 2500000. Cala Warszawa i
Lodz – praktycznie w ciagu 3 lat.
Skad te dane? Popatrzmy.
Zdecydowanie liderem sa tu Niemcy. Zatrudniaja ponad milion Polakow. Jeśli
bowiem przyjąć, ze na każdego pracującego legalnie obcokrajowca, ( w
Niemczech wydano grubo ponad 500 tys legalnych pozwolen na prace ) przypada
minimum jeden nielegalny, ( wg danych KE ), wiec my dla naszych obliczen
przyjmijmy ich liczbe na 500tys. To jest i tak liczba znacznie wieksza niż
liczba utworzonych w tym czasie miejsc pracy w Polsce. Idźmy dalej.
Anglia – ok. 700tys. Nie ma praktycznie już nie tylko miasteczka, ale i
wioski bez Polaka. Większość naszych ciagle okupuje Londyn, ale – zwłaszcza
ci nowo przyjezdzajacy, coraz czesciej wybieraja inne czesci UK. Wg ambasady
polskiej pracuje tam ponad 300tys Polakow. Jak pokazuje jednak przykład
ambasady RP w Irlandii, która podaje, ze jest nas tutaj 70-80tys, ( wg danych
irlandzkiego Social Welfare ponad 200tys ), do podawanych przez nasze
placowki liczb trzeba podchodzic raczej sceptycznie. ( Swoja droga świadczy
to tez o ich kompetencji, ale o tym na razie sza ).
To sa te najbardziej oblegane kraje. Ze względu na odległość, stopien
znajomości jezykow ( angielski i niemiecki sa w naszym kraju najbardziej
powszechne ), łatwość dostepu do rynku pracy.
Już tylko w tych trzech krajach mamy dwa miliony. Ale, sa przeciez inne.
Borykające się z wlasnymi problemami ekonomicznymi Wlochy przyjęły już ponad
100tys, a morderstwo belgijskiego nastolatka popełnione przez obywateli
polskich ujawnilo przy okazji liczbe obecnej tam Polonii– ocenianej na
50tys. Możemy wiec przypuszczac, ze w sąsiedniej Holandii jest podobnie,
zwłaszcza, ze już w tej chwili legalnych pozwolen na prace udzielono ponad
30tys naszych rodakow. Autria – kolejne 50tys. Podobna, i szybko wzrastajaca
ze względu na klimat i otwarcie granic liczba, przebywa w Hiszpanii. Malutka
Islandia dala prace ponad 30tys, podobnie Szwecja i Grecja.
To sa tylko tylko te najważniejsze z kierunkow. W tej chwili bowiem nie ma
już kraju w Uuropie, w którym nie było by naszych rodakow. Polakow, którzy
wyjechali tam w ciagu ostatnich 3 lat. Nawet tak trudna językowo Finlandia i
Portugalia maja już kilkunastotysięczne grupy nowych, nadwiślańskich
pracownikow.
Celowo nie pisze o Stanach. Ze względu bowiem na powstale po 11 wrzesnia
obostrzenia, otwarcie się rynkow europejskich znacznie zmalala liczba Polakow
próbujących zbudowac nowe zycie za „wielka woda”.
W sytuacji, w ktorej z naszego kraju, w ciagu kilku ostatnich lat, wyjechalo
prawie 2 mln naszych rodakow, sadze, ze nadszedl juz czas zaczac sie
zastanawiac nad skutkami ( i przyczynami ) tej olbrzymiej fali.
Czemu wyjeżdżamy? W coraz większej liczbie, coraz starsi i w coraz większej
czesci na zawsze? Z calymi rodzinami, po sprzedaniu wszystkiego w Polsce? I
czemu coraz czesciej zrzekamy się obywatelstwa?
Kiedy wyjeżdżałem pierwszy raz za granice do pracy – kilka lat temu, do
Niemiec, w czasie wakacji, praca na czarno na budowach, wśród moich 11
wspollokatorow ( dom był 3 pokojowy ) dominowaly dwie grupy:
Ślązacy i mlodziki jak ja. Wówczas jednak nikt, podkreślam to wyraznie, nikt
z nas, nawet nie myślał o przenosinach na stale za granice. Wszyscy byli tam
dorobic – jedni tylko w okresie letnim, dla innych było to bardziej stale
zajecie, ale „ośrodkiem naszych czynnosci życiowych” ( jak to ladnie ujmuja
teraz złodzieje z Urzędów Skarbowych ) była Polska. Dla wszystkich było to
oczywiste. Tak samo dla mnie, pierwszorocznego studenta jak i dla Gerarda,
prawie 50-letniego eks-gornika.
Dzis zas…Tamte czasy wydaja się niemal prehistoria, niegdysiejsze rozmowy sa
niemal zapomniane, a i idealy jakby nieco inne. Jedno zostalo – ze ciagle to
Polske uwazam za swój dom, a obce kraje caly czas sa dla mnie obcymi krajami.
Ale…
Tym razem mieszkam w domu 4-pokojowym z piatka współmieszkańców – dwie
dziewczyny po psychologii ( pracuja w restauracjach i chca wracac kiedys do
Polski ), Mariusz – 30-kilkuletni były żołnierz ( nie wraca, sciaga zone i 2
dzieci ), para: Kasia po stosunkach międzynarodowych i Artur – student
filozofii ( ona jest zdecydowana zostac w Irlandii, on wraca tylko skończyć
studia i przyjezdza tutaj – na początku, gdy przyjechali w listopadzie 2005r
oboje mowili, ze sa tu tylko na chwile…i w 3 miesiace zmienili zdanie ). No i
ja - czekam, az moja przyszla malzonka skonczy stomatologie, chce ja tu
ściągnąć i po tym jak odłożymy jeszcze 3 000 000pln: co przy zarobkach
dentystow zajmie 3 lata maksymalnie chcemy wrócić do Polski. Ale…nawet ja
zaczynam się wahac.
Nawet ja, dla którego dziadek deklamujący Redute Ordona jest najwazniejsza
osoba, dla którego POLSKA to najświętsze slowo, kochający historie naszego
kraju prawie jak , majacy do czego wracac, waham.sie.
Czegoz wiec mam wymagac od chłopaka, który nie mogl znaleźć w kraju pracy
albo gorzej, pracowal na czarno za 450pln miesięcznie?
Co ciekawe coraz czestszym obrazkiem sa osoby, które po kilkumiesięcznym –
rocznym pobycie za granica i odlozeniu tam pieniędzy na start w Polsce,
wróciły do niej, tylko po to, by po krotkim w niej pobycie ( szukanie pracy i
proba dostosowanie się do chorych w niej układów ) wracaja z powrotem za
granice, tym razem na zawsze, po sprzedaniu wszystkiego, co mialo jakakolwiek
wartość.
Sprobuje, opierając się na swoich doświadczeniach i obserwacjach,
odpowiedziec na postawione wczesniej pytania.
Zaczne od przyczyn emigracji.
Przede wszystkim zaczne od podwazenia, dominującego w naszej prasie,
przekonania, ze wyjeżdżamy z powodu biedy.
Dla mnie, tak bowiem powod – tak jak i winny temu, jest jeden.
My wyjeżdżamy z powodu braku perspektyw.
Czemu bowiem z innych, przeciez w większości, nie bogatszych od nas
sąsiednich krajow, Czech, Słowacji czy Wegier nie ma takiego naporu na tzw
Zachod? Przeciez nie zarabiaja duzo wiecej od nas, PKB nie rosnie znow tak
oszałamiająco jak w Chinach, wiec czemu?
To, co tu napisze, będzie olbrzymim oskarżeniem naszej klasy politycznej. Tak
samo lewicy jak i prawicy – wszystkim w zasadzie opcji, jako, ze to ich
wlasnie uwazam za winnych całego zla, które sprawia, ze miliony moich rodakow
wyjeżdżają z tego kraju, gdzie kruszyne chleba…
Panowie, ukradliście mi moja Polske. Ukradliście mi moje marzenia. Moje i
milionow, które nie chodza teraz na wybory, zmieniaja kanal, gdy w telewizji
pojawiacie się ze swoimi przerośniętymi ego, nieumiejętnością zawarcia
kompromisu, nienawiścią do wszystkich, którzy mysla inaczej niż wy, kolejnymi
idiotycznymi i nieważnymi w obliczu kilkudziesięcioprocentowego bezrobocia
wśród moich rówieśników, problemami, waszymi wojenkami i potrzasaniami
szabelka.
Pluje na Was. Choc tak naprawde nawet na to nie zasługujecie.
Jedyne, co dla Was mam, to pogarde. I obrzydzenie.
I poczucie bezsilności, bo już nie chce mi się kopac z koniem.
Wiecie jak się czuje mlody człowiek, patriota, a przynajmniej uważający się
za takiego, jeden z tych może 15% ostatniej fali emigrantow, który jeszcze na
tyle czuje się zwi