Gość: duda IP: *.netlandia.pl 12.02.03, 03:18 Czy ktoś z Was lub waszych współpracowników kiedyś (lub notorycznie) przyszedł do pracy pijany albo na kacu-gigancie, tudzież pił alkohol w firmie??????????????????????????????????????????? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Lechu Tak, ale o co Ci chodzi ? IP: *.acn.waw.pl 12.02.03, 09:22 Gość portalu: duda napisał(a): > Czy ktoś z Was lub waszych współpracowników kiedyś (lub notorycznie) > przyszedł do pracy pijany albo na kacu-gigancie, tudzież pił alkohol w > firmie??????????????????????????????????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duda Re: Tak, ale o co Ci chodzi ? IP: *.netlandia.pl 12.02.03, 15:53 Raczej nie jestem Twoim szefem ani podwładnym, który czatuje na Twoje stanowisko (kto nie pije ten kabluje!). Po prostu zaczalem nowy watek i moze będzie szmiesznie, a jak nie to nie bedę płakał. pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
bojkot Re: No nie zawsze jest śmiesznie 12.02.03, 18:30 Kiedyś musiałam kupić alkomat. Szef mi kazał. W ten sposób pozbył się uciążliwego dla niego pracownika. Najpierw mu postawił a potem go zwolnił za pijaństwo............ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fred Re: ALKOHOL LUB JEGO SKUTKI W PRACY IP: *.wodgik.katowice.pl 12.02.03, 10:12 ja w poprz. pracy wypiłem kiedyś pół litra. z rana. i nikt mnie nie drapnął, ale to były popularne imieniny, pół firmy chodziło na cyku. Odpowiedz Link Zgłoś
anahella Re: ALKOHOL LUB JEGO SKUTKI W PRACY 12.02.03, 23:55 Pracowalam z alkoholikiem. Byl niezlym redaktorem technicznym w popularnej wowczas gazecie codziennej, tyle ze na bani byl nie do zycia. Dla wyjasnienia dodam, ze gazete robilismy glownie w nocy, nad ranem przyjezdzaly ciezarowki po naklad i rozwozily je do kioskow. Techniczny wzial od nas klisze i poszedl do drukarni. Wiecej sie nie pojawil. Byl napruty wiec stwierdzilismy ze lepiej bedzie jak skonczymy kolejne wydania (regionalne) bez niego, bo w takim stanie to bardziej przeszkadza niz pracuje. Po paru godzinach zadzwonili z drukarni (budynek obok redakcji) wsciekli ze przyjechal kolporter po naklad, a my jeszcze klisz nie dalismy. Okazalo sie ze techniczny do drukarni nie dotarl. Zaczely sie poszukiwania. Znalezli go w drukarni jak spal sobie smacznie pod nieczynna maszyna - klisze podlozyl sobie pod glowe. Takich popisow bylo kilka. Jego ostatnim bylo podpisanie do druku nie swojej gazety. To podobno byla podpucha, bo w drukarni mieli go dosyc, a jego szef przymykal oko na jego wyczyny - sam zreszta za kolnierz ten szef nie wylewal. W tej drukarni drukowalo sie kilka gazet codziennych. Podsuneli mu wiec inna - ten podpisal i wrocil. Rano podobno juz nie pracowal, bo sprawa doszla do naczelnego. Szkoda ze na trzezwo fajny gosc i dobry fachowiec tak sie zeszmacil. Lubilam go jako czlowieka, cenilam jako fachowca, nienawidzilam jako pijaka. W tejze gazecie (juz nie istnieje) picie bylo na porzadku dziennym, a raczej nocnym bo pare osob regularnie zalewalo paly na nocnych dyzurach. Kiedys zaproponowano mi "napicie sie dla dobrej wspolpracy". Ja skrzywilam sie i powiedzialam: "eeee w pracy, z ptysiem, z brudnego kubka i do tego ciepla wodke?" Mialam w owych kolegach wrogow do konca mojej pracy tam. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pietia Re: ALKOHOL LUB JEGO SKUTKI W PRACY IP: *.chello.pl 14.02.03, 00:41 Jeden z moich znajomych kupił kiedyś fabrykę, w której pracowało ok. 450 osób, a był to efekt czterdziestu paru lat PRL-u. Jak wyszło z naszych analiz, żeby fabryka była rentowna, powinno w niej pracowac nie więcej niż 170 osób. Zaczęlismy się zastanawiać, jak zwolnić niepotrzebnych pracowników. Oczywiście okazało się, że to nie takie proste, bo ustawa, związki zawodowe, etc... I w pewnym momencie (po drugiej wizycie na jego włościach) wpadliśmy na pewien pomysł (ale nikt z nas nie spodziewał się, jak ta sytuacja się rozwinie). W poniedziałek rano, kiedy pracownicy wchodzili do fabryki, na portierni zainstalował się patrol policji z alkomatem. Jeśli ktoś przekroczył 0,2 promila dostawał wymówienie dyscyplinarne. I wyobraźcie sobie, że między 6.00 a 6.30 wymówienie dostało 150 osób. Dla mnie przerażającym doświadczeniem było, że pracownicy (w regionie gdzie bezrobocie 3 lata temu, bo wtedy działa się ta historia, wynosiło ok. 20 proc.) byli w stanie przyjść, właściwie nie wiadomo, czy jeszcze nawaleni, czy juz tylko na kacu. Ale to nie koniec. Jak wychodzili z pracy policja znowy sprawdzała trzeźwość i co zupełnie nieprawdopodobne, ponad 100 osób miało przekroczone 0,2 promila. I to w tej historii jest najsmutniejsze, że mimo przykrych doświadczeń, koszmarnego bezrobocia i ogólnej beznadziei, tym ludziom nie doszło do mózgu, że w pracy (szczególnie w fabryce), nie można pić (mimo, że jest to bardzo miłe), bo za pijaństwo można wylecieć. Oczywiście związki zawodowe nasłały miliard kontroli urzędu pracy itp... (żeby było śmieszniej szefowie komisji zakładowych S i OPZZ też wylecieli), ale okazało się, że właściciel prawie dostał nagrodę za dbanie o bhp... mam nadzieję, że już nigdy nie będę miał do czynienia z taka fabryką, ale jest to na prawdę uczące doświadczenie... Kłaniam się uprzejmie Pietia _________________________________________ I to by było na tyle co i na przodzie.... a reszta jest milczeniem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Fakt ogólnie nieznany IP: *.acn.waw.pl 20.03.03, 09:19 Na terenach byłych PGR-ów, o bardzo wysokim stopnia bezrobocia, nie można znaleźć pracownika. A jak już się kilku znajdzie, to pracują zazwyczaj do pierwszej wypłaty. Ten fakt jest ogólnie nieznany. Gość portalu: Pietia napisał(a): > Jeden z moich znajomych kupił kiedyś fabrykę, w której pracowało ok. 450 osób, > a był to efekt czterdziestu paru lat PRL-u. Jak wyszło z naszych analiz, żeby > fabryka była rentowna, powinno w niej pracowac nie więcej niż 170 osób. > Zaczęlismy się zastanawiać, jak zwolnić niepotrzebnych pracowników. Oczywiście > okazało się, że to nie takie proste, bo ustawa, związki zawodowe, etc... > I w pewnym momencie (po drugiej wizycie na jego włościach) wpadliśmy na pewien > pomysł (ale nikt z nas nie spodziewał się, jak ta sytuacja się rozwinie). > W poniedziałek rano, kiedy pracownicy wchodzili do fabryki, na portierni > zainstalował się patrol policji z alkomatem. Jeśli ktoś przekroczył 0,2 > promila dostawał wymówienie dyscyplinarne. I wyobraźcie sobie, że między 6.00 > a 6.30 wymówienie dostało 150 osób. Dla mnie przerażającym doświadczeniem > było, że pracownicy (w regionie gdzie bezrobocie 3 lata temu, bo wtedy działa > się ta historia, wynosiło ok. 20 proc.) byli w stanie przyjść, właściwie nie > wiadomo, czy jeszcze nawaleni, czy juz tylko na kacu. Ale to nie koniec. Jak > wychodzili z pracy policja znowy sprawdzała trzeźwość i co zupełnie > nieprawdopodobne, ponad 100 osób miało przekroczone 0,2 promila. I to w tej > historii jest najsmutniejsze, że mimo przykrych doświadczeń, koszmarnego > bezrobocia i ogólnej beznadziei, tym ludziom nie doszło do mózgu, że w pracy > (szczególnie w fabryce), nie można pić (mimo, że jest to bardzo miłe), bo za > pijaństwo można wylecieć. Oczywiście związki zawodowe nasłały miliard kontroli > urzędu pracy itp... (żeby było śmieszniej szefowie komisji zakładowych S i > OPZZ też wylecieli), ale okazało się, że właściciel prawie dostał nagrodę za > dbanie o bhp... mam nadzieję, że już nigdy nie będę miał do czynienia z taka > fabryką, ale jest to na prawdę uczące doświadczenie... > Kłaniam się uprzejmie > Pietia > > _________________________________________ > I to by było na tyle co i na przodzie.... > a reszta jest milczeniem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: ALKOHOL LUB JEGO SKUTKI W PRACY IP: 110.155.0.* 19.03.03, 19:50 Co za pomysł? Odpowiedz Link Zgłoś