Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jakoś ręce mi opadły

    10.08.06, 09:11
    Jestem młodą osobą,studiuję politologię,od 4 lat pałętam się po różnych
    mediach (głównie telewizyjnych),bo ubzdurałam sobie,że chcę byc
    dziennikarką.Nie będe Was zanudzac swoją historią, dośc na tym,ze po tych
    wszystkich "wędrówkach" ręce mi nieco opadły.Moje wnioski: w Polsce nie liczy
    się ani wykształcenie,ani języki (znam 3),ani żadne inne kwalifijacje, tylko
    pewne cechy charakteru, a nade wszystko spolegliwośc, uległośc, niewychylanie
    się. Ludzie inteligentni i ambitni to konkurencja, którą sie zwalcza. Firmy
    wymagają (dyspozycyjności, poświęcenia, kreatywności, etc) nie proponując
    wiele w zamian (ani odpowiedniego wynagrodzenia ani umowy o pracę,
    przynajmniej w mojej branzy). Z szefami nie da się szczerze rozmawiac nie
    narażając się na zwolnienie.Merytorycznych dyskusji się nie uprawia, w zamian
    za to oczekuje posłuszeństwa bez szemrania. Ręce mi opadły po długim czasie
    walki z tym wszystkim.Nie chcę się do czegoś takiego dostosowywac, nie chcę
    zostac szarym człowieczkiem korporacji, gnącym kark przed szefem w obawie
    przed utratą tej nedznej pensji, która nie zapewni mi utrzymania.Nie chcę
    rezygnowac (jeszcze) ze swoich ideałów. W Polsce nie widze dla siebie
    miejsca.Z rozmaitych względów, ale przede wszystkim- mentalno
    światopoglądowych.Byc może problem dotyczy tylko mnie, byc może tylko branży
    mediow. Jedno wiem- jestem zmęczona tą idiotyczną sytuacją w naszym kraju,
    gdzie "sól tej ziemi", ludzie wykształceni i na poziomie nie mogą znaleźc
    odpowiedniej pracy, z napięciem oczekują odpowiedzi na wysłaną aplikację
    (pracodawca zazwyczaj nie raczy nawet odpisac "dziękuję, rozpatrzymy
    kandydaturę" czy coś w tym guscie), a w efekcie dostają jakieś "ochłapy", z
    ktorych i tak muszą sie cieszyc.
    Obserwuj wątek
      • Gość: gina Re: Jakoś ręce mi opadły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 11:06
        tak masz rację zgadzam się z Tobą. media i reklama to bardzo chwiejna branża.
        sporo zależy od tego "jak wiatr zwieje", czyli od sympatii szefów, od tego czy
        jesteś uległy gdy trzeba być uległym, a przebojowym gdy taka jest potrzeba.
        co najgorsze wydaje mi się ze nawet mając już pewne dokonania w tej branży
        (mówię pewne - co nie znaczy doświadczenie pokroju naszych gwiazd tv;)nigdy nie
        można byc pewnym czy nie bedzie trzeba zaczynac od przyłowiowego 0. bo gdzies
        dalej może nie wydać sie 'fajne' to co do tej pory zrobiłaś.
        ja swego czasu myslalam o pracy w mediach, ale sie poddałam, przy najmniej na
        jakiś czas - walczę w branży która daje mi stabilniejsze warunki zatrudnienia :-
        )
        pozdro dla wszystkich medialnych maniaków
      • qvintesencja Nieco naiwnosci 10.08.06, 12:20
        babsy napisała:

        > Jestem młodą osobą,studiuję politologię,od 4 lat pałętam się po różnych
        > mediach (głównie telewizyjnych),bo ubzdurałam sobie,że chcę byc
        > dziennikarką.

        Niestety ogromna liczba ludzi sobie to ubzdurala bo chcialaby miec przyjemna
        fuche wiec na tym rynku jest ogromny tlok.

        >Nie będe Was zanudzac swoją historią, dośc na tym,ze po tych
        > wszystkich "wędrówkach" ręce mi nieco opadły.Moje wnioski: w Polsce nie liczy
        > się ani wykształcenie,ani języki (znam 3),ani żadne inne kwalifijacje, tylko
        > pewne cechy charakteru, a nade wszystko spolegliwośc, uległośc, niewychylanie
        > się. Ludzie inteligentni i ambitni to konkurencja, którą sie zwalcza. Firmy
        > wymagają (dyspozycyjności, poświęcenia, kreatywności, etc) nie proponując
        > wiele w zamian (ani odpowiedniego wynagrodzenia ani umowy o pracę,
        > przynajmniej w mojej branzy).

        Przesadzasz z ta ocena. Na rynku jest tlok i takich ludzi jak ty znajacych
        3 jezyki (pewnie nie calkiem biegle) i studiujacych politologie jest na peczki
        wiec firmy moga dyktowac najwyogdniejsze warunki.

        A co do uleglosci to ty jako pracownik nie ponosisz odpowiedzialnosci za wyniki
        sprzedazy. Jezeli bys poszla do szefow z pomyslem na znaczne zwiekszenie
        naplywu kasy to na pewno przyjma cie bardzo goraco.

        >Z szefami nie da się szczerze rozmawiac nie
        > narażając się na zwolnienie.Merytorycznych dyskusji się nie uprawia, w zamian
        > za to oczekuje posłuszeństwa bez szemrania. Ręce mi opadły po długim czasie
        > walki z tym wszystkim.Nie chcę się do czegoś takiego dostosowywac, nie chcę
        > zostac szarym człowieczkiem korporacji, gnącym kark przed szefem w obawie
        > przed utratą tej nedznej pensji, która nie zapewni mi utrzymania.

        Mozesz sama zalozyc swoje media i byc szefem jak bedziesz miala sprzedaz.

        >Nie chcę
        > rezygnowac (jeszcze) ze swoich ideałów. W Polsce nie widze dla siebie
        > miejsca.Z rozmaitych względów, ale przede wszystkim- mentalno
        > światopoglądowych.Byc może problem dotyczy tylko mnie, byc może tylko branży
        > mediow.

        Jezeli to ci sie nie podoba to mozesz wyjechac i pracowac w innej branzy,
        w Anglii potrzebuja duzo ludzi na tasmy produkcyjne. Zarobisz wiecej bez
        problemow intelektualnych.

        >Jedno wiem- jestem zmęczona tą idiotyczną sytuacją w naszym kraju,
        > gdzie "sól tej ziemi", ludzie wykształceni i na poziomie nie mogą znaleźc
        > odpowiedniej pracy, z napięciem oczekują odpowiedzi na wysłaną aplikację
        > (pracodawca zazwyczaj nie raczy nawet odpisac "dziękuję, rozpatrzymy
        > kandydaturę" czy coś w tym guscie), a w efekcie dostają jakieś "ochłapy", z
        > ktorych i tak muszą sie cieszyc.

        Rynek pracy jest ciasny bo walczy na nim za duzo ludzi. Niestety nie nalezy
        przewidywac ze to sie poprawi na rynku politykologow-dziennikarzy. Za duzo
        ludzi chcialoby miec fuche rozprawiania o dwoch takich co ukradli ksiezyc.
        • Gość: gina Re: Nieco naiwnosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 15:40
          do kwintesencji: hmm... "zrugałaś" autorkę postu nr 1 dosyć bardzo. ale
          przyznać trzeba że argumentacja twoja w miare racjonalna się wydaje jak się nad
          nią zastanowić. mam jednak zastrzeżenia: dziennikarz nie musi myślec tak bardzo
          o tym żeby firma kasę przynosła, od tego jest chyba dział marketingu,
          reklamy...powinien skupić sie przeciez bardziej nad jakością i innowacyjnościa
          tego co pisze, tworzy (mam na myśli nie tylko dziennikarzy prasowych. inaczej
          na rynku mielibyśmy przecież tylko twory w rodzaju magazynu Bravo.
          A co do rozżalenia autorki i ludzi będących w podobnej sytuacji...Cóż wydaje mi
          się po prostu, że w życiu jak również w pracy potrzebna to przysłowiowa
          odrobina szczęścia...
        • Gość: babsy Re: Nieco naiwnosci IP: *.chello.pl 10.08.06, 19:07
          Z qvintesencją się nie zgadzam, albowiem: nie ubzdurałam sobie niczego, ja NIE
          CHCĘ być Mołek ani inną Pochanke, ja chcę sobie pracować jako zwykły
          dziennikarz ZA a nie PRZED kamerą. Nie marzę o sławie ani wielkich pieniądzach.
          Chcę pracować w TVP, bo tam panuje taki specyficzny klimat absurdu jak z
          M.Pythona i to jest dla mnie najbardziej atrakcyjne. Z językami źle nie jest.
          Własnych mediów nie założę, bo mnie na to nie stać. Do USA się wybieram na staż
          w jednej z telewizji, bo tam o to chyba łatwiej niż tutaj- wcale nie muszę (i
          nie zamierzam) pracować na zmywaku. Wiem, co piszę, jakiś czas temu załapałam
          się na staż w niemieckiej TV. Moje rozgoryczenie wynika z moich
          doświadczeń,które- sądząc po lekturze tego forum- są dość powszechne wśród
          ogółu Polaków. Zły to kraj, który sprawia, że młodzi i zdolni są go opuścić.
          Niestety, ja nie chcę wiecznie giąć karku i siedzieć w kątku cicho.CHcę żyć
          gdzieś, gdzie docenia się inteligencję, kreatywność, nietuzinkowość. Bo u nas
          tylko się UDAJE, że takie cechy są pożądane. Bo taki jest wymóg pisania
          ogłoszeń o pracę. Ale to pic na wodę, bo rzeczywistość jest zupełnie inna.
      • Gość: ja Re: Jakoś ręce mi opadły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 17:26
        No widzisz, ja 4 lata temu skończyłam studia dziennikarskie, w mediach
        spędziłam raptem 2 lata i odpuściłam, mimo że moją wielką miłością było
        radio...nie da się, normalnie się nie da...liczą się słupki, jeszcze raz słupki
        i kasa z reklam. Ulubieńcami są handlowcy przynoszący kasę od klienta a cała
        reszta już nie...Nie przywiązuje się wagi do jakości serwisów informacyjnych,
        gra się papkę muzyczną a prezenter jest tylko dodatkiem do puszki, co to ma
        tylko powiedzieć, że jest godzina X, za oknem ładna/brzydka pogoda i zapraszamy
        do konkursu...Nawet się nie zwraca uwagi na polszczyznę tychże prezenterów...a
        ja jadę autem, słucham i czasem mi uszy puchną od tych lapsusów językowych. Na
        szczęscie mam radio z CD i NIE MUSZĘ słuchać radia. Acha, umowa o pracę to tak
        jakby złapać Pana Boga za nogi, ale poczucia stałej pracy to tam się nie ma.
        Nie pozwolą na to.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka