Gość: młoda matka
IP: *.toya.net.pl
06.11.06, 11:38
Pewnie juz wiele razy był ten wątek, dopóki nie zostałam matką mnie nie
dotyczył, ale teraz od 2 miesiecy szukam pracy i jak dotąd jedynym moim
minusem okazuje się posiadanie dzieci. Kiedy znajdę w końcu coś dla siebie, a
nie jest mi łatwo, bo mam wykształcenie filologiczne i chciałabym pracować
jak najbliżej swojego zawodu, to okazuje się, że nie moja mała wiedza czy
małe doświadczenie zawodowe (2 lata) jest przeszkodą tylko półtoraroczne
blizniaki. Ręce mi opadają i przestaje mi się chcieć cokolwiek, skoro liczy
się tylko to, ze pójdę na zwolnienie, ze nie będę mogła jechać w delegację,
ze nie poświęcę dużo czasu na nadgodziny itd. NIe pomagają uzasadnienia, ze
mam nianię, męża, babcie i ze liczę się z wyjazdami, nadgodzinami. Pracodawcy
od razu kręcą nosem, nawet nie kryją swojego niezadowolenia, a jeżeli wprost
tego nie słyszę, to i tak da się to wyczuć. Nigdy nie pisałam tego w cv, ale
chyba zacznę, bo jaki jest sens robienia sobie nadziei, przychodzenia na
rozmowy skoro i tak z góry jestem na straconej pozycji.
Kiedyś usłyszałam od znajomego HRowca, ze lepiej jest teraz zatrudnić mamę
niż bezdzietną studentkę, ale jak na razie mnie to nie dotyczy.
Jeżeli są tu jacyś pracodawcy to proszę - dajcie młodym matkom szansę
wykazania się, rozwoju zawodowego, powrotu do świata zawodowego. Jeżeli
dalej tak będzie to moje dzieci będą miały sfrustrowaną matkę, której póżniej
nikt nie zatrudni, bo zapomni wszystko co umiała.