Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze

    IP: *.toya.net.pl 06.11.06, 11:38
    Pewnie juz wiele razy był ten wątek, dopóki nie zostałam matką mnie nie
    dotyczył, ale teraz od 2 miesiecy szukam pracy i jak dotąd jedynym moim
    minusem okazuje się posiadanie dzieci. Kiedy znajdę w końcu coś dla siebie, a
    nie jest mi łatwo, bo mam wykształcenie filologiczne i chciałabym pracować
    jak najbliżej swojego zawodu, to okazuje się, że nie moja mała wiedza czy
    małe doświadczenie zawodowe (2 lata) jest przeszkodą tylko półtoraroczne
    blizniaki. Ręce mi opadają i przestaje mi się chcieć cokolwiek, skoro liczy
    się tylko to, ze pójdę na zwolnienie, ze nie będę mogła jechać w delegację,
    ze nie poświęcę dużo czasu na nadgodziny itd. NIe pomagają uzasadnienia, ze
    mam nianię, męża, babcie i ze liczę się z wyjazdami, nadgodzinami. Pracodawcy
    od razu kręcą nosem, nawet nie kryją swojego niezadowolenia, a jeżeli wprost
    tego nie słyszę, to i tak da się to wyczuć. Nigdy nie pisałam tego w cv, ale
    chyba zacznę, bo jaki jest sens robienia sobie nadziei, przychodzenia na
    rozmowy skoro i tak z góry jestem na straconej pozycji.
    Kiedyś usłyszałam od znajomego HRowca, ze lepiej jest teraz zatrudnić mamę
    niż bezdzietną studentkę, ale jak na razie mnie to nie dotyczy.

    Jeżeli są tu jacyś pracodawcy to proszę - dajcie młodym matkom szansę
    wykazania się, rozwoju zawodowego, powrotu do świata zawodowego. Jeżeli
    dalej tak będzie to moje dzieci będą miały sfrustrowaną matkę, której póżniej
    nikt nie zatrudni, bo zapomni wszystko co umiała.
    Obserwuj wątek
      • annajustyna Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 06.11.06, 11:50
        Ten problem w jeszcze bardziej kuriozalny sposob rozwija sie w Niemczech: ba,
        dziewczyny rozwazaja nawet, czy w ogole wyjsc za maz, bo bezdzietna mezatka to
        najwieksze "nieszczescie" dla pracodawcy. Ja np. jestem w takiej sytuacji i
        szukam pracy juz 10 miesiecy. Gdybym miala male dziecko, byloby chyba jeszcze
        trudniej:(((((. A pozniej zdziwienie, ze spoleczenstwo sie starzeje...
      • snajper55 Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 06.11.06, 11:53
        Gość portalu: młoda matka napisał(a):

        > Jeżeli są tu jacyś pracodawcy to proszę - dajcie młodym matkom szansę
        > wykazania się, rozwoju zawodowego, powrotu do świata zawodowego.

        Niestety, ale raczej nie ma takich pracodawców. Dla każdego rozsądnego
        pracodawcy zatrudnienie młodej matki jest obarczone ryzykiem, że tego pracownika
        często w pracy nie będzie. Będzie tak dopóty, dopóki to matka będzie powszechnie
        uważana, za osobę, która opiekuje się dzieckiem. Gdy tak samo będzie widziany
        ojciec, grupa osób dyskryminowanych powiększy się. O młodych ojców.

        S.
        • annajustyna Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 06.11.06, 12:05
          Czyli docelowo moze byc tylko gorzej, a nie lepiej:////.
          • snajper55 Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 06.11.06, 12:19
            annajustyna napisała:

            > Czyli docelowo moze byc tylko gorzej, a nie lepiej:////.

            No nie. Jeśli grupa dyskryminowanych przez pracodawców się zwiększa, to pozyjcja
            osoby dyskryminowanej się polepsza (jest mniej niedyskryminowanych). W skrajnym
            przypadku gdy grupą dyskryminowana stają się prawie wszyscy szukający pracy -
            dyskryminacja znika całkowicie.

            S.
            • annajustyna Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 06.11.06, 12:21
              No niby tak, ale zanim to nastapi, to ja zczesne na bezrobociu i w stanie
              bezdzietnym...
              • snajper55 Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 06.11.06, 13:09
                annajustyna napisała:

                > No niby tak, ale zanim to nastapi, to ja zczesne na bezrobociu i w stanie
                > bezdzietnym...

                No nie. Za jakiś czas przestaniesz być MŁODĄ matką. ;)

                S.
                • annajustyna Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 06.11.06, 13:36
                  Tak. Bede podstarzala bezdzietna. Do tego sfrustrowana.
        • truten.zenobi Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 07.11.06, 23:06
          Będzie tak dopóty, dopóki to matka będzie powszechni
          > e
          > uważana, za osobę, która opiekuje się dzieckiem.
          nie będzie tak dopóty dopóki bedzie wysokie bezrobocie i/lub dopóki pracodawca
          bedzie ponosił koszty przywilejów kobiet w ciąży/młodych matek

          a swoją drogą DQN po co płacimy zus
          • snajper55 Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 08.11.06, 11:07
            truten.zenobi napisał:

            > nie będzie tak dopóty dopóki bedzie wysokie bezrobocie i/lub dopóki pracodawca
            > bedzie ponosił koszty przywilejów kobiet w ciąży/młodych matek

            Jeden koszt pracodawca będzie ponosil zawsze - koszt braku pracownika
            nieobecnego w pracy z powodu choroby dziecka. Tego nie zmieni niskie bezrobocie.
            To może zmienić tylko rónomiernie rozłożenie obowiązków opiekuńczych w rodzinie.

            S.
            • truten.zenobi Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 08.11.06, 15:32
              niekoniecznie. coprawda nawet jesli zus by pokrywał wszelkie koszty to nie jest
              w stanie zrekompensować utraconych korzysci...

              ale przy niskim bezrobociu lepszy taki pracownik niz żaden
            • Gość: malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 22:26
              Albo od razu wszystkie kobiety wykastrować, a naukowscy niech produkują samych mężczyzn z probówki.
      • Gość: młoda matka Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.toya.net.pl 06.11.06, 13:00
        Mój maż nie ma zachwycającej pracy, ale jedno jest fajne - nigdy nikt nie miał
        do niego pretensji, ze idzie na zwolnienie bo ma dzieci chore - a chodził keidy
        maluchy były malutenkie i samej mi bylo trudno, ze jedzie do lekarza itd. Jego
        szef zawsze pyta o dzieci, pomógł nam wiele razy finansowo kiedy mieliśmy
        problemy. Nie marzę o takim szefie, ale chciałabym chociaż zeby ktos dał mi
        szanse się wykazać. Kiedy dzieci były małe, chorowały, potrzebowały wiecej
        opieki nie przyszło mi an mysl wracać do pracy, ale teraz kiedy im lepiej z
        opiekunką niż ze mną? czemu nie? Tylko czarno to widzę.
      • Gość: pracodawca Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.crowley.pl 06.11.06, 13:22
        sorry mloda matko ale takie jest zycie.Sam jestem pracodawca prowadze mala firme
        handlowa, zatrudniam 16 osob i wiesz co? nie pracuje u mnie zadna mloda mama.
        Kobiety ktore zatrudniam maja ponad 40 lat i odchowane dzieci lub sa mlode i
        bezdzietne. Kiedys mialem dwie pracownice mezatki i to byl najwiekszy blad jaki
        popelnilem zatrudniajac je.Otoz te panie popracowaly rok jedna, 2 lata druga i
        zaraz w tym samym czasie zaszly w ciaze tak jakby sie zmowily.Oczywiscie sie
        zaczely l4 w ciazy, pozniej macierzynski po ktorym wrocily do pracy ale zaraz
        zaczely chorowac dzieci i znowu zwoolnienia. Masakra w koncu je zwolnilem bo
        mnie szlag trafial, ciagle chodzily na L4 straty tylko przynosily. Wiec teraz
        jak jakas kobieta majaca dzieci mowi mi ze jest dyspozycyjna to wy bucham
        smiechem. Co za brednie!!! Wystarczy ze powiem ze trzeba zostac kilka razy po
        godzinach albo ze musza jechac w delegacje to wtedy kazda zaczyna sie
        wymigiwac:)I to jest dyspozycyjna kobieta?????? TTakze mloda matko moja
        rada:znajdz sobie prace on-line albo poczekaj az dzieci podrosna teraz sa
        stanowczo za male bys mogla spokojnie rozwijac sie zawodowo. Pozdrawiam
        • fkgrl Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 08.11.06, 15:47
          > Prowadze mala firme handlowa

          I Ty to nazywasz firmą? Człowieku! Każesz siedzieć ludziom po godzinach w pracy,
          nie tolerujesz jak chorują...
          Piękna kultura menedżerska - taki postkomunistyczny pop-lepperowski handlarzyk,
          co to wycisnął z kilku ludzi co może i na tym próbuje się dorobić, sam nie
          dysponując odpowiednią dozą wiedzy, aby w normalny sposób prowadzić swój interes.

          Pewnie jesteś jakimś niedoukiem, który połowę młodości stał z brudnymi łapami za
          ladą z ziemniakami na jakimś targu - firma handlowa... Hehe... Co za prostak.

          A co według Ciebie znaczy dyspozycyjność? Chcesz ludzi po nocach ciągać do
          swojego zakichanego kradziejsko-handlowego przybytku?

          Kiedy te niedouki przestaną bawić się w biznes.
          • Gość: Chung Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.gdynia.mm.pl 21.11.06, 01:59
            fkgrl napisała:

            > > Prowadze mala firme handlowa
            >
            > I Ty to nazywasz firmą? Człowieku! Każesz siedzieć ludziom po godzinach w pracy
            > ,
            > nie tolerujesz jak chorują...
            > Piękna kultura menedżerska - taki postkomunistyczny pop-lepperowski handlarzyk,
            > co to wycisnął z kilku ludzi co może i na tym próbuje się dorobić, sam nie
            > dysponując odpowiednią dozą wiedzy, aby w normalny sposób prowadzić swój intere
            > s.
            >
            > Pewnie jesteś jakimś niedoukiem, który połowę młodości stał z brudnymi łapami z
            > a
            > ladą z ziemniakami na jakimś targu - firma handlowa... Hehe... Co za prostak.
            >
            > A co według Ciebie znaczy dyspozycyjność? Chcesz ludzi po nocach ciągać do
            > swojego zakichanego kradziejsko-handlowego przybytku?
            >
            > Kiedy te niedouki przestaną bawić się w biznes.


            Co ty gadasz za głupoty!!!! OMG!!! W polsce jest DUZE bezrobocie i KAZDEMU
            powtarzam KAZDEMU kto daje nowe miejsca pracy powinno sie PODZIEKOWAC!! zreszta,
            nie chcesz pracowac w takiej firmie, nie pracuj! NIKT Cie do tego nie zmusza! (i
            dobrze) Ale jak inni pracuja i jest im dobrze, godza sie na takie a nie inne
            warunki. To nie psuj tego!
        • Gość: deodyma Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.20.martel.pl 09.11.06, 21:38
          przepraszam, a powinny zapytac o pozwolenie by zajsc w ciaze? czy kobieta nie ma
          prawa wyjsc za mazi urodzic dziecka? bo ja tego nie rozumiem. ja sama nie mam
          jeszcze dzieci ale pracuje z kobietami w roznym wieku, ktore sa matkami i maja
          male dzieci. jakos nie zauwazylam, zeby wciaz biegaly na zwolnienia. akurat tak
          sie sklada, ze nasze panie kierowniczki chodza czesciej na zwolnienia, bo dzieci
          im choruja. a sa to dzieci odchowane.
        • Gość: luxure Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.06, 13:39
          Całe szczęście nie jesteś moim pracodawcą. Twoja firma i Ty to Dziadostwo. Tfu!
          Bimesmen z bożej łaski
          • fundrive Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 14.11.06, 17:49
            To istotnie szczęśliwy zbieg okoliczności.
            Teoretycznie oczywistym powinno być, że dwoje ludzi zawiera umowę o prace
            wtedy, kiedy obydwie strony tego chcą.
            Ale w sytuacji, kiedy pracodawca , nie ma prawa zadawać pewnych pytań, nie ma
            prawa stosować pewnych kryteriów i o pewnych kwestiach nie wolno mu w ogóle
            rozmawiać to wszystko się może zdarzyć .
            Więc jeśli chcesz uniknąć takich pracodawców to koniecznie powinnaś wyłuszczać
            swoje poglądy w tej sprawie w miarę jasno w trakcie każdej ewentualnej rozmowy
            kwalifikacyjnej.
            Sądzę, że będziesz miała nadal szczęscie.
            Żaden "biznesmen z bożej łaski" raczej nie będzie Twoim pracodawcą.
        • Gość: agatelek Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.chello.pl 27.11.06, 17:06
          A nie prawda,ja mam dwójke małych dzieci i jestem dyspozycyjna,bo mam wspaniałą
          teściową która zawsze jest gotowa do pomocy o każdej godzinie dnia i nocy.Więc
          nie wiem co by musiało się stać abym ze względu na dzieci musiała brać
          zwolnienie w pracy.Kobiety które tak robią po prostu nie przemyślały do końca
          decyzji powrotu do pracy.Myślę,że potem dzięki im te matki które naprawde chcą
          pracować mają złą opinie u pracodawców.POZDRAWIAM.
          • Gość: agatelek Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.chello.pl 27.11.06, 17:21
            chcę jeszcze dodać,że rozumiem ich potrzebę powrotu do pracy,pewnie brak
            pieniędzy do utrzymania i.t.d.Nie potępiam ich ale tak to wygląda niestety,nie
            mówię też o tych które zwolnienia biorą np.dwa razy w roku.Tylko te korzystające
            z tego notorycznie.
      • Gość: młoda matka Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.toya.net.pl 06.11.06, 13:39
        pracodawco, a masz żonę, dzieci? gdzie ona pracowała jak wychowywała twoje
        dzieci? siedziała w domu az pójdą do szkoły czy moze był ktoś "normalny" który
        miał inne zdanie niz ty?
        • annajustyna Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 06.11.06, 13:56
          To nieistotne. Tak niestety mysla pracodawcy, a w koncu to oni zatrudniaja:((((.
        • Gość: ewka Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.06, 13:56
          Mam małą firmę , zatrudniam 8 osób , wybacz ale gdyby były to młode mamy w
          okresie grypy czy zwiekszonych przeziebien , nie miałby kto pracowac .
          Niedośc ,że nic bym nie zarobiła to jeszcze musiałabym dołożyć. Nie stac mnie
          na taką rozrzutność .
          Może sama załuż firme , spłacaj na nia kredyt i ... zatrudniaj młode mamy.
          • Gość: ona Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.06, 14:24
            do ewki:

            pomyśl o ortografii...
          • Gość: malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.06, 21:31
            Droga Ewo.
            A Ty z góry zakładasz, że wszystkie te matki lawinowo pójdą na zwolnienie ze względu na chorobę dziecka. To jest ewidentny przykład dyskryminacji ze względu na płeć. Taka matka nie pójdzie na zwolnienie, gdyż ma dziecko i musi pracować, aby jemu zapewnić byt. Chyba, że taka mało płacisz tym matkom, że im się nie będzie opłacało kogoś opłacić, aby zaopiekowały się dzieckiem podczas jego choroby. Wybacz mi, ale nie rozumiem Twojego podejścia, skoro jesteś kobietą. Gdyby tak wszyscy się traktowali, to byśmy nadal na drzewie siedzieli.
            Wszystko jest do uzgodnienia; oczywiście tego powinny chcieć dwie strony. Zamiast zwolnienia można zawsze wziąść urlop :)
            Pozdrawiam
            • Gość: Majka Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 21:35
              Masz rację, dzisiaj instytucja niani jest bardzo popularna i ja nie wierzę w to,
              że matki nic nie robią tylko na L4 chodza jak mają małe dzieci. To zwykłe
              banialuki. Chyba że te firemki takie nieciekawe i faktycznie nie stac tych matek
              na opiekunkę i opłaca im się brac zwolnienia.
          • Gość: młoda matka Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.toya.net.pl 06.11.06, 23:14
            Wydaje mi się, ze czasy kiedy kobiety ciągle chodziły na zwolnienia już się
            skończyły. Jezeli komus zalezy na pracy w dzisiejszych czasach to wie, ze im
            mniej zwolnien tym lepiej, szuka się innych rozwiązań typu: babcia, opiekunka,
            sąsiadka, zeby tylko nie stracić w oczach pracodawcy. Tylko jakoś albo wy-
            pracodawcy nie widzicie tego albo trafiacie na takie leserki, które o niczym
            innym nie myślą tylko o zwolnieniu.
            • fkgrl Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 08.11.06, 15:57
              Ale tutaj się wypowiadają sami prywaciarze-kańciarze-nieudacznicy. Po prostu
              trzeba trafić do tego normalnego przedsiębiorcy.
              • Gość: Gość5 Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.c242.petrotel.pl 16.11.06, 19:05
                czytam na tym forum tylko bełkot pijanych wariatów a w nawiasie pracy szukają
                tylko niewolnicy którzy nie potrafią samodzielnie myśleć.
        • Gość: ula Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.e-wro.net.pl 06.11.06, 20:11
          ja rozumiem pracodawców-oni ponoszą koszty Twoich dzieci-a większe koszty to
          mniejsze zyski-tak myslą pracodawcy, nie krytykuj a sama stań się pracodawcą i
          zobaczymy kogo będziesz zatrudniać
          • Gość: Majka Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 21:32
            No wszystko pięknie tylko co ma zrobić ta dziewczyna?? Karze się ją za to że
            śmiała urodzić dziecko, które być może kiedyś będzie pracowało na takiego
            durnego "pracodawcy" emeryturę?? Niedobrze się robi. Nie każdego stać aby sobie
            ot tak hop założyć własną firmę jak go nigdzie nie chcą zatrudnić. Ja to
            proponuję nie pisać i nie mówić o tym że się ma dzieci i z głowy :)
          • Gość: malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.06, 22:37
            Droga Ulu.
            Każdy pracodawca ponosi ryzyko zatrudniając pracowników; bez względu na płeć. Tylko uważam, że każdy ma prawo zachorować i ma prawo do zwolnienia. Jaka jest różnica, gdy na zwolnieniu będę ja ze względu na swoją chorobę, czy na dziecko.
            Żadna. Koszty ponosi każdy; i pracopdawca, bo pracownicy chorują i pracownik, bo pracodawca płaci za mało. Kwestia leży w tym, aby wilk był syty i owca cała. Trzeba chcieć rozwiązać problem z korzyścią dla każdej ze stron. Tylko jakoś tak dziwnie jest, że pracodawca zawsze chce postawić na swoim. A Ty, kogo byś zatrudniała? Okeśl się.
          • Gość: młoda matka Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.toya.net.pl 06.11.06, 23:09
            Tak, zatrudniłabym osoby, które najbardziej by mi odpowiadały zawodowo, z
            którymi mogłabym współpracować jak z równym, dla których praca liczyłaby się
            tyle ile dla mnie się liczy.

            nie stac mnie na zalozenie firmy, mam za male doswiadczenie zawodowe zeby to
            zrobić, kazdy kto ma dziecko od razu ma się rzucać na jej zakladanie?
      • Gość: malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.06, 21:35
        Młoda matko.
        Czy chcesz powiedzieć, że na rozmowach pytają Cię o posiadanie dzieci? Wiesz, że na takie pytanie nie musisz odpowiadać. Ja mam skończone 31 lat. Jestem właśńie na okresie próbnym. Mnie na rozmowie nikt się o to nie pytał. Oczywiście po podpisaniu umowy i innych dokumentów musiałam napisać, że mam dziecko, to od razu zaczęły się kręcenia nosem, czy "w razie czego " kogoś mamy. SKŁAMAŁAM, że tak.

        Pozdrawiam
        • snajper55 Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 06.11.06, 22:01
          Gość portalu: malazuzia napisał(a):

          > czy "w razie czego " kogoś mamy. SKŁAMAŁAM, że tak.

          A co zrobisz "w razie czego" ? L 4 ?

          S.
          • Gość: malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.06, 22:28
            Do snajpera 55.
            1. jednym wyjściem jest wzięcie urlopu wypoczynkowego,
            2. drugim, poproszenie sąsiadki,
            3. mąż może wziąść urlop lub zwolnienie.

            Jestem w takiej trudnej sytuacji, że nasze "babcie" zostały na drugim końcu Polski, gdyż przeprowadziliśmy się za pracą.
            Jeżeli będę naprawdę zmuszona, to ostatecznym wyjściem będzie L4. Kiedyśmiałam podobny przypadek w poprzedniej firmie. Byłam na L4 na dziecko, ale w związku z tym, że mąż pracował na zmiany, to kiedy mała była pod jego opieką, to ja byłam w firmie. Pracodawcy to odpowiodało.
          • Gość: Gość5 Re: O dyskryminacji Ciemno w tym Kraju IP: *.c242.petrotel.pl 16.11.06, 19:20
            Gdzie nieudacznicy Chcą dyktować pracodawcy Chcesz być niewolnikiem twoja wola
            nie wysówaj żądań za okazaną litość. Zacznij się uczyć naucz się rozumieć co
            czytasz.
        • Gość: młoda matka Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.toya.net.pl 06.11.06, 23:06
          tak pytają mnie w związku z moją przerwa w pracy - po macierzynskim zostałam
          zwolniona (ktoś przyszedł na moje miejsce), przeszłam na bezrobocie podczas
          którego wychowywałam dzieci. pracy zaczelam szukac kiedy uznalam ze to juz jest
          dobry moment. Mam pzrerwę wiec musze się z niej tłumaczyć, a nie chce klamać,
          ze akurat się "doszkalałam" w tym czasie, a potem wyjdzie na swiadectwie pracy
          ze raczej to dzieci byly przyczyna pzrerwy.
          Pytali mnie na kazdej rozmowie jakiej byłam (ok.6).
      • Gość: Spocony Buhaj szefowie chcą ru.. swoje pracownice a że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 22:11
        ...dzieciatej i męzatej nie wyru..ą to po co im ona w pracy? Zajmuje tylko
        miejsce dla jakiejś młodej,wolnej,atrakcyjnej i chętnej
        • Gość: malazuzia Re: szefowie chcą ru.. swoje pracownice a że... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.06, 22:31
          Spocony Buhaju,
          To że jest wolna i młoda, nie znaczy, że jest atrakcyjna. Domniemuję, że chcesz tu wywołać jakąś gorącą dyskusję, ale z takim nickiem i taką odpowiedzią na post, powinienieś serfować po stronach erotycznych.
          • annajustyna Re: szefowie chcą ru.. swoje pracownice a że... 06.11.06, 22:41
            Tylko, ze fora erotyczne sa zamkniete, widac Buhaja nie wpisano na liste
            uczestnikow:)))).
            • lenchen Re: szefowie chcą ru.. swoje pracownice a że... 06.11.06, 23:31
              Być może miałam pecha,ale mam takie doświadczenia w związku z tym tematem:
              pracowałam przez 1,5 roku w firmie i przez ten czas 3 najbliższe
              wspólpracownice/koleżanki zaszły w ciążę. Jedna poszła na L4 w 4 miesiącu
              ciąży, druga w drugim, a trzecia też w drugim. Czy musiały iść na zwolnienie,
              nie wiem. Wiem tylko tyle, że moja praca była zależna od ich pracy i jak z dnia
              na dzień szły na zwolnienie (dowiadywałam się 3 razy od szefa, że koleżanka
              zadzwoniła, że L4 już w drodze, to ja zostawałam sama i robiłam za dwie do tego
              momentu aż znaleźliśmy kogoś na zastępstwo. I tak 3 razy w ciągu 1,5 roku...
              Zła byłam, nie powiem.... Ale też miałam pecha. Nie zraziłam się jednak, bo
              sama kobietą jestem i rozumiem, że koleżanki były już po 30-stce i chciały
              zostać mamusiami. Jednak uważam, że zagrały nieczysto.
              • Gość: PewnaKobieta Re: szefowie chcą ru.. swoje pracownice a że... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.06, 14:56
                przepraszam, a czy miały pytać ciebie o pozwolenie na to czy i w jakim czasie
                mogą urodzić czy pójść na zwolnienie? może powinny dogadać się z szefem w tej
                sprawie, albo najlepiej jak dogadałyby się między sobą, jedna w jednym roku,
                druga w nastepnym wtedy i pracodawca i ty bylibyście szczęśliwe, że pomyślały o
                was i o dobru całej firmy, rozsądnie uwzględniły was w swoich planach
                macierzyńskich. Dla mnie to wszystko jest chore, jak słyszę te pytania na
                rozmowach czy mam dzieci, kiedy planuję lub czemu nie mam, od razu wiem czym
                pracodawca się kieruje przy wyborze pracownika i wcale mi nie jest żal jak mnie
                nie zatrudni. Ludzie się rodzą, przychodzą na świat i ktoś musi się nimi zająć
                (niestety najczęściej kobiety biorą urlop macierzyńsaki), ludzie zmieniają
                pracę, odchodzą ze starej i też nie pytają o zgodę przełożonego i
                współpracowników których zostawiają, ludzie chorują i też nie pytają o zgodę
                czy mogą iść do szpitala. Czemu kobiety są traktowane jak trędowate? Czemu inni
                podchodzą do nich w ten sposób? Chory świat chore czasy, żałuję że spotykam
                takie opinie i takich ludzi. Mam nadzieję że spotkam kiedyś normalnego
                pracodawcę, który zna życie i nie ma oczekiwań z kosmosu, chyba łudzę się i mam
                za duże marzenia......
                • lenchen Re: szefowie chcą ru.. swoje pracownice a że... 07.11.06, 15:26

                  > przepraszam, a czy miały pytać ciebie o pozwolenie na to czy i w jakim czasie
                  > mogą urodzić czy pójść na zwolnienie? może powinny dogadać się z szefem w tej
                  > sprawie, albo najlepiej jak dogadałyby się między sobą, jedna w jednym roku,
                  > druga w nastepnym wtedy i pracodawca i ty bylibyście szczęśliwe, że pomyślały
                  o
                  >
                  > was i o dobru całej firmy, rozsądnie uwzględniły was w swoich planach
                  > macierzyńskich. Dla mnie to wszystko jest chore, jak słyszę te pytania na

                  Droga kobieto! Ja wcale nie oczekiwałam, że koleżanki będą się mnie pytać i
                  radzić. Z żadną nie byłam też na tyle zżyta, żeby rozmawiać na tematy rodzinne
                  itp. Chodzi mi tylko o to, że wszystkie 3 postąpiły według tego samego
                  scenariusza: w środę obecne w pracy, a w czwartek szef mówi, że koleżanka
                  dzwoniła, że jest w ciąży i wysłała L4. To dziwna sytuacja: czekam na koleżankę
                  i się dziwię, dlaczego ona nie przyszła do pracy, bo już 9.00, a koło południa
                  dowiaduję się, że koleżanka jest w ciąży i od dzisiaj na zwolnieniu, no i
                  najważniejsze: dopóki nie znajdzie się nowa osoba na jej miejsce to pracuję za
                  dwie. Uważasz, że jest to ok????? Bo ja nie! I wcale mi o tą ciążę nie chodzi,
                  tylko o to jak się zachowały w tej sytuacji. Uważam, że mogły być nieco
                  bardziej fair w stosunku do mnie skoro dzieliłyśmy obowiązki. Takie jest moje
                  zdanie.
                  Nie mam nic przeciw rodzeniu dzieci, zdaję sobie sprawę, że ktoś musi pracować
                  na mnie w przyszłości. Sama jestem kobietą przed 30-stką i zdaję sobie sprawę,
                  że niełatwo jest moim koleżankom, które się zdecydowały.
                  • Gość: PewnaKobieta Re: szefowie chcą ru.. swoje pracownice a że... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.06, 16:16
                    Ciekawa jestem czy masz już dzieci lub czy planujesz je mieć i jak Ty
                    postąpiłabyś w takiej sytuacji dowiadując się, że spodziewasz się dziecka?
                    Idziesz na zwolnienie czy harujesz do 9 miesiąca ciąży? Rozumiem, że jesteś
                    zła, bo musisz teraz pracować za 4 osoby. Ale spróbuj też zrozumieć drugą
                    stronę, zmówiły się że zrobią wam wszystkim na złość i zajdą w ciążę, pójdą na
                    chorobowe? Nie wiem właśnie co sugerujesz. Większość ludzi teraz myśli o swoim
                    zadku, ale nie dlatego, że są egoistami, ale życie i pracodawcy ich tego
                    nauczyli niestety.... Mam nadzieję, że właśnie dlatego, że poszły na L4 będą
                    zdrowsze one i ich dzieci. A skoro tak wcześnie zdecydowały się na chorobowe
                    już początkiem ciąży, to może atmosfera w waszej firmie jest za bardzo nerwowa
                    i dlatego pouciekały...
                    • lenchen Re: szefowie chcą ru.. swoje pracownice a że... 07.11.06, 16:42
                      Nie mam dzieci. Nie wiem, czy bede miala. Przede wszystkim nie stać mnie na
                      dzieci.
                      Jak ja bym postąpiła? Powiedziałabym: słuchaj Basia, jestem w ciąży, może być
                      tak, że pójdę na L4. Spodziewaj się tego.
                      Jestem zdania, że informowanie szefa przez telefon jednocześnie o ciąży i
                      zwolnieniu lekarskim świadczy zazwyczaj o tchórzostwie i braku kultury.
                      Wystarczyłoby poinformować chociażby mnie ( w zaufaniu) tydzień przed
                      zwolnieniem, żebym była już przygotowana na pracę w pojedynkę i lepiej
                      zorganizowana. Tylko tyle.
                      • krzysztofsf Sytuacja zdrowotna :(( 12.11.06, 09:01
                        Niestety, zagrozone ciaze z koniecznoscia lezenia sa coraz czestsze.
                        Sadze, ze wynika to z ogolnego oslabienia spoleczenstwa i braku (nie bojmy sie slow) doboru naturalnego.
                        Slabe dzieci odratowane w dziecinstwie maja obecnie problemy z donoszeniem ciazy i ta sytuacja sie nasila, w miare coraz wiekszego udzialu w populacji slabszych fizycznie kobiet. Do tego efekty chorob zwiazanych z dostosowywaniem sie do mody, w okresie gdy obecne mamusie byly nastolatkami (efekt przeziebien nerek i przyleglosci)..
                        W efekcie starszym moze takie nasilenie zjawiska ciazy zagrozonych wydawac sie naciagactwem, a to niestety slabsze organizmy.
                        Kiedys zdrowa kobieta rodzila osmioro, a chorowita nie donosila zadnego.
                        sa realia spoleczne takie, a nie inne, ale rownoczesnie nie nalezy sie dziwic, ze pracodawcy rowniez je widza.
                    • annajustyna To moze ja sie wypowiem, jako ze mam juz 30-ke.... 08.11.06, 11:20
                      I tez z powodu stanu cywilnego i ewentualnej ciazy punkty karne na rynku pracy.
                      Otoz planuje - jesli moja ciaza nie bedzie zagrozona - pracowac prawie do
                      porodu. Wynika to z mojego wysokiego poczucia obowiazku + lojalnosci wobec szefa
                      i wspolpracownikow + dla samej siebie: aktywne ruchowo rodza latwiej:)))). O!!!
                      Lenchen, w zupelnosci Cie rozumiem. Ciaz to nie choroba, a watpie aby akurat
                      wszytskie 3 panie mialy akurat przymus lezenia 9 miesiecy...
                      • lenchen Re: Morał 08.11.06, 21:27
                        Dodam tylko jeszcze jaki jest morał tej bajki z mojej byłej firmy z 3 paniami,
                        które zachowały się tak a nie inaczej : szef zatrudnił na zwolnione miejsca 2
                        panów. Niestety przyznam mu rację, nie dziwię się, że się zraził. A on akurat
                        był na początku z typu tych prorodzinnych...
                        • annajustyna Re: Morał 08.11.06, 21:52
                          I to jest naprawde smutny moral:(((((.
      • Gość: Magda Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 17:01
        Ciemnogór i tyle.
        Pracodawny powinni logiczniej myśleć. Przecież posiadanie dzieci nie jest
        równoznaczne z ciągłymi L4, opieką nad dzieckiem, itp. sprawami. Wręcz
        przeciwnie!
        Widzę to po swoim przykładzie. Pracuje w X firmie już 6 rok. Do momentu aż nie
        urodziłam szukałam pracy na lewo i prawo, często imprezowałam w weekendy,
        wyjeżdżałam z przyjaciółmi, co wiązało się z licznymi nieplanowanymi urlopami.
        Jednym słowem miałam "siu bździu" w głowie. Odkąd urodziłam patrzę inaczej na
        pracę. Zależy mi na niej. Zależy bo mam dziecko i chcę czy nie chcę, muszę
        pracować sumienne by utrzymać się na stanowisku jak najdłużej. Zależy mi na
        pracy również z tego względu by zapewnić przyszłość synkowi. Mam nianię i jeśli
        moje dziecko jest chore nie biegnę od razu na zwolnienie, bo wiem, że moja
        niania zaopiekuje się dzieckiem bardzo dobrze.
        Nie rozumiem iektórych pracodawców, dla mnie myślenie, że kobieta z dzieckiem
        jest złym pracownikiem i nadaje się do **** to chore myślenie.
        Cenię sobie mojego prezesa za stosowanie polityki prorodzinnej. U mnie w firmie
        miałam pewność, że mam swoją posadę po powrocie z macierzyńskiego. Proponowano
        mi również 7h pracę ze względu na karmienie, ale sie nie zgodziłam z pewnych
        względów.
        Chylę czoło przed takimi pracodawcami!
        • Gość: malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.06, 21:22
          Oby takich pracodawców więcej.
          I nie dotyczy to tylko matek, ale pracowników ogóem: jeżeli pracodawca szanuje pracownika jako CZŁOWIEKA a nie cyborga do pracy ( najlepiej, żeby wynagrodzenia nie chciał ), który ma prawo do swoich spraw, to pracownik odwzajemnij mu się w podwójnu sposób.

          A wracając do sedna: przecież te nasze złe, niedobre i niepotrzebne dzieci nie chorują przez 360 dni w roku.
          Ale nie wszyscy chyba o tym wiedzą.
        • truten.zenobi Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 07.11.06, 23:17
          zauważ tylko że wróciłaś po macierzyńskim a nie po wychowawczym, to raz a dwa
          Twój pracodawca znał Cie wcześniej i być może lepiej Cie oceniał niż ty sama
          pisałać
          dodatkowo wszak musiał Cię przyjąć po macierzyńskim jesli podchodziłaś do
          obowiazków sumiennie to i on starał się pomagać. pewnie troche inaczej by to
          wygl;adało gdybyś co chwila była na L4

          "kapitalista nie altruista" koszt szukania i zatrudnienia nowego dobrego
          pracownika moze być dużo wiekszy niż koszty związane z "pomocą" dla Ciebie

          co wcale nie oznacza że z checią by sie zgodził zatrudnić młodą matke "z ulicy"
          • malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 08.11.06, 23:59
            truten.zenobi napisał:

            > zauważ tylko że wróciłaś po macierzyńskim a nie po wychowawczym, to raz a dwa
            > Twój pracodawca znał Cie wcześniej i być może lepiej Cie oceniał niż ty sama
            > pisałać
            > dodatkowo wszak musiał Cię przyjąć po macierzyńskim jesli podchodziłaś do
            > obowiazków sumiennie to i on starał się pomagać. pewnie troche inaczej by to
            > wygl;adało gdybyś co chwila była na L4

            To dlaczego pracodawcy nie chcą zatrudniać nas? My kobiety jesteśmy lepszymi pracownikami od Was: bardziej wytrzymalsze jesteśy pod każdym względem. Chyba nas dyskryminujecie, bo sięnas poprostu boicie jako lepszego rywala do rywalizacji. Dlaczego na nas kobiety potocznie mówi się "maratończyki" ?
            >
            > "kapitalista nie altruista" koszt szukania i zatrudnienia nowego dobrego
            > pracownika moze być dużo wiekszy niż koszty związane z "pomocą" dla Ciebie
            >
            > co wcale nie oznacza że z checią by sie zgodził zatrudnić młodą matke "z ulicy"
            • Gość: Pracodawca Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.net.autocom.pl 09.11.06, 20:56
              > To dlaczego pracodawcy nie chcą zatrudniać nas?
              A dlaczego wy nie jestescie pracodawcami?
              >My kobiety jesteśmy lepszymi pracownikami od Was
              O tak.
              Pracownik jest zazwyczaj lepszym pracownikiem od pracodawcy.
              Genialne :-)
              > bardziej wytrzymalsze jesteśy pod każdym względem.
              Pod względem prowadzenia firmy też?
              To po co chcesz się zatrudniac u kogoś?
              > bo sięnas poprostu boicie jako lepszego rywala do
              > rywalizacji
              O tak.
              Ja się panicznie boję, że jak zatrudnię jakąs kobietę to będzie ona tak dobra ,
              ze zajmie moje stanowisko własciciela firmy.
              • malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 09.11.06, 21:07
                Chyba niw wiesz, o czym pisałam.
                Chodziło raczej o rywalizację na szczeblu pracowników a nie pracownik kontra pracodawca.
                • Gość: Pracodawca Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.net.autocom.pl 09.11.06, 21:12
                  Czyżby?
                  Więc czemu napisałaś, że "pracodawcy nie chcą zatrudniac nas?"
        • annajustyna Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 08.11.06, 11:23
          A chyle je razem z Toba!!!
      • Gość: z drugiej strony Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 22:18
        Jestem wlascicielem malej firmy i nie zatrudnil bym Cie chocbys miala nie wiem
        jakie kwalifikacje. Wiem, ze brzmi to brutalnie ale firma musi byc rentowna
        inaczej wszyscy inni traca prace.
        Poza tym nie chcialbym, zeby moja zona zostawila dwojke malutkich dzieci i
        zaczela robic kariere. Chcialas miec dzieci to poswiec im czas.
        • Gość: PewnaKobieta Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 10:53
          a czy kobieta jest tylko matką i jak urodzi to jej się nie należy od życia
          pójście do pracy tylko siedzenie w domu w pieluchach i garach? Sorry, ale żadna
          kobieta długopisem sobie dziecka nie zrobiła i to zawsze dwie osoby są
          odpowiedzialne za maleństwo. "Chciałaś mieć dzieci"... a Ty nie masz i nie
          chciałeś mieć? A Ciebie mamusia chciała czy ma bo tak wyszło?
        • snajper55 Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 08.11.06, 11:12
          Gość portalu: z drugiej strony napisał(a):

          > Poza tym nie chcialbym, zeby moja zona zostawila dwojke malutkich dzieci i
          > zaczela robic kariere.

          Co to znaczy "zostawić" ? Wszak Ty byś się nimi wtedy opiekował.

          > Chcialas miec dzieci to poswiec im czas.

          A dlaczego ona, a nie ojciec ?

          S.
          • Gość: pewnakobieta Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 11:35
            buziaki kolego za inne myślenie niż co niektórzy mężczyźni i pracodawcy :* :)
          • Gość: z drugiej strony Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.06, 19:44
            > A dlaczego ona, a nie ojciec ?

            Bo takie sa prawa natury i tradycja
        • Gość: malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 21:56
          Wybacz " z drugiej strony", ale jesteś snobem.
          Jest bardzo chwalebne Twoje podejście odnośnie dzieci. Ale wtym momencie wypowiadasz się za żonę, a to już jest snobistyczne. Dlaczego? Tak jak powiedziałeś " nie chciałbyś", a co ona na to? Zamkniesz ją w domu aż dzieci pozakładają właśną rodzinę?
          To fajnie, że jesteś właścicielem firmy, choć szkoda, że masz o nas matkach i świetnych pracownicach tak marne zdanie. A czy nie pomyślałeś o tym, że polityka państwa jest tak bardzo ruchoma, że dziś masz firmę, a jutro jej może nie być? A tak, żona zawsze do domu parę złotóweczek by przyniosła...

          Pozdrawiam
      • truten.zenobi :) 07.11.06, 23:01
        > Jeżeli są tu jacyś pracodawcy to proszę - dajcie młodym matkom szansę
        > wykazania się, rozwoju zawodowego, powrotu do świata zawodowego. Jeżeli
        > dalej tak będzie to moje dzieci będą miały sfrustrowaną matkę, której póżniej
        > nikt nie zatrudni, bo zapomni wszystko co umiała.

        bawią mnie takie teksty..
        bo wszyscy walczą o przywileje dla pracownic-młodych matek ale oczywiście
        najlepiej kosztem pracodawcy.
        Czy myślisz że każdy jest tak głupi by wierzyć w Twoje zapewnienia? Nie
        przesadzajmy jeśli nawet byś to dała notarialnie i na piśmie to i tak każdy sąd
        uchyli ważność takich zobowiązan jako niezgodnych z prawem
        i co jak sie okazuje że frajerów brak to na litosc?

        Ciesz się! masz swoje prawa i przywileje o co Ci jeszcze chodzi?

        Chcesz pracować? to załóż sobie firmę!
        Bo tu to taka dziwna sprawa matka pracownik może się cieszyc wieloma
        przywilejami - a większość z nich w większym lub mniejszym stopniu obciaza
        pracodawcę, za to matka przedsiębiorca ma tylko obowiązki...

        ale skoro to temu narodowi tak dbającemu o sprawiedliwość, moralnosc i dobro
        rodziny, nie przeszkadza to dlaczego akurat pracodawcy mają sie poświęcać???

        "praw fizyki pan nie zmienisz..." to jest prosta ekonomia wiadomo że każdy
        pracodawca stara się minimalizować koszty by maksymalizować zysk a firma to nie
        pomoc społeczna.
        tak wiec ponosisz konsekwencje tego że znaczna część społeczeństwa uwierzyła w
        cuda jakie głoszą różne ZZ, organizacje feministyczne, politycy(i "lewicowi"
        i "prawicowi"), KK, ...

        • Gość: mloda matka Re: :) IP: *.toya.net.pl 08.11.06, 11:35
          A mnie bawią takie teksty jak twoje..

          O zakładaniu firmy już pisałam ale jakoś chyba nie zdążyłeś się albo nie
          chciało ci się przeczytać dlaczego tego nie robie.

          Nie rozumiem jakie my-młode matki mamy przywileje? Niby jakie? Nie rozumiem w
          czym ja mam lepiej niż te młode bezdzietne?

          Poza tym jak byś się wczytał to wiedziałbyś ze jezeli dzieci beda chore to
          bedzie z nimi niania a nie ja, po to ją m.in. zatrudniłam a nie dałam dzieci do
          np. żłobka.

          Ciekawi mnie ile tak naprawdę zwolnień w ciągu roku bierze młoda pracujaca
          matka, skoro tak strasznie finansowo na nich wychodzicie? A moze problemem jest
          nie zatrudnianie młodej matki tylko lenia, który czeka na możliwośc wzięcia
          zwolnienia?
          • truten.zenobi Re: :) 08.11.06, 15:21
            > O zakładaniu firmy już pisałam ale jakoś chyba nie zdążyłeś się albo nie
            > chciało ci się przeczytać dlaczego tego nie robie.

            wybacz ale nie jestem w stanie przeczytać wszystkich wpisów w watku...
            Oczywiście zdaję sobie że w obecnych warunkach formalnoprawnych trzeba
            być "chorym na głowę" by "dobrowolnie" zakładać działalność.
            Ale jakoś wielu ma jakieś dziwne oczekiwania wobec przedsiębiorców ale sami to
            mają 1001 powodów by nie pracować w ramach własnej działalnosci.
            może trzeba się nauczyć patrzeć realnie na życie...

            > Nie rozumiem jakie my-młode matki mamy przywileje? Niby jakie? Nie rozumiem w
            > czym ja mam lepiej niż te młode bezdzietne?

            Tak! Napewno nie wiesz o czym piszę... :) fakt wątek jest zabawny więc nie
            musimy siebie na wzajem traktować poważnie...

            > Poza tym jak byś się wczytał to wiedziałbyś ze jezeli dzieci beda chore to
            > bedzie z nimi niania a nie ja, po to ją m.in. zatrudniłam a nie dałam dzieci
            > do p. żłobka.

            a przeczytałaś uważnie to co ja napisałem? pracodawca nie musi wierzyć w Twoje
            deklaracje co więcej nawet jeśli zobowiazała byś się w sposób formalny to i tak
            nie musiała byś się z tego wywiązywać - kazdy sąd uzna takie zobowiązanie za
            nie mające mocy prawnej.

            > Ciekawi mnie ile tak naprawdę zwolnień w ciągu roku bierze młoda ..
            oczywiście to zależy od osoby są takie które biorąwtedy kiedy naprawdę muszą
            ale są takie które wykorzystaja karzdy króczek prawny by przekręcić pracodawcę.
            Jesli pracodawca Cie nie zna to w imię czego ma ryzykować?

            zobacz jaką jesteś hipokrytką przed chwilą pisałaś "Nie rozumiem jakie my-młode
            matki mamy przywileje?" a teraz już wiesz że jednym z nich są zwolnienia
            lekarskie - przecież dobrze zdajesz sobie sprawę że to nie tylko o zwolnienia
            chodzi.

            ciągle wszyscy mają przetensje do pracodawców, nakłada się na nich rózne diwne
            obowiazki ale jak przychodzi co do czego to dziwą się czemu sam dobrowolnie nie
            chce się podkładać...

            Żyjemy w prorodzinnym kraju, to moze idź do tych co obiecują walke o Twoje
            prawa niech ci dadzą pracę, kasę, itd.
            • fkgrl Re: :) 08.11.06, 16:00
              > Oczywiście zdaję sobie że w obecnych warunkach formalnoprawnych
              > trzeba być "chorym na głowę" by "dobrowolnie" zakładać
              > działalność.

              Nie no chłopcze, dobijasz mnie takimi tekstami.

              Powiem Ci coś: jeszcze dużo wody upłynie zanim pojmiesz jak świat działą tam
              gdzie Twoja świadomość nie dociera.

              Ludzie, gdzie Wy się uchowaliście? Co to za światopogląd? Jejku i to
              społęczeństwo chodzi na wybory. Aż strach pomyśleć co mają tacy w głowach.

              Prowadzę swoją działalność od dawna. Akurat w moim sektorze formalnoprawnie
              rzecz ta jest wręcz banalna. Ale wiem również, że dla średnio rozgarniętego
              człowieka jakiekolwiek formalnoprawne kwestie nie stanowią przeszkody. Więc
              proszę, nie bałamuć ludzi. Osoby, którym ja dawałem pracę zawsze były zadowolone
              ze współpracy ze mną. Niestety, mało jest młodych kobiet w ciąży, w sektorze IT,
              więc tym nie bardzo pomogłem. Niestety, bo zawsze mnie ciesz, gdy mogę dać tyle
              pracy młodym ludziom. Rozumiem po prostu ten mechanizm i z niego korzystam, dla
              całkowicie obopólnej korzyści.
            • Gość: młoda matka Re: :) IP: *.toya.net.pl 08.11.06, 19:39
              a przeczytałaś uważnie to co ja napisałem? pracodawca nie musi wierzyć w Twoje
              > deklaracje co więcej nawet jeśli zobowiazała byś się w sposób formalny to i
              tak
              >
              > nie musiała byś się z tego wywiązywać - kazdy sąd uzna takie zobowiązanie za
              > nie mające mocy prawnej.

              jezu facet, po co jakieś zobowiązania prawne, czy kazdego traktujesz jak
              przyszłego pzrestępcę czy kłamczucha? Po co miałabym mamić czy okłąmywac
              swojego chlebodawce? zakładasz, ze wszyscy od razu chca wykorzystac pracodawcę
              na maksa, nic innego tego nie robić.
              Jezeli jestes takim pracodawca jak się tu prezentujesz to tylko współczuć
              pracownikom.

              zobacz jaką jesteś hipokrytką przed chwilą pisałaś "Nie rozumiem jakie my-młode
              >
              > matki mamy przywileje?" a teraz już wiesz że jednym z nich są zwolnienia
              > lekarskie - przecież dobrze zdajesz sobie sprawę że to nie tylko o zwolnienia
              > chodzi.

              Zwolnienia lekarskie zdaje mi się przysługują kazdemu a nie tylko młodej matce,
              o pozostałych przywilejach (oprócz czasu na karmienie piersią co mnie juz nie
              dotyczy) nie znam. Jak jestes taki oczytany w prawie to proszę uświadom mnie -
              hipokrytk ę z ciemnogrodu.

              • truten.zenobi Re: :) 08.11.06, 21:41
                > jezu facet

                nie przesadzaj z pochlebstwami... mów mi Zenek ;)

                >…czy każdego traktujesz jak
                > przyszłego pzrestępcę czy kłamczucha?

                nie ale nie mam powodów by wierzyć na słowo nieznajomym.

                > Po co miałabym mamić czy okłąmywac
                > swojego chlebodawce?

                bo możesz mieć te same pieniądze przy dużo mniejszym nakładzie pracy...

                > zakładasz, ze wszyscy od razu chca wykorzystac pracodawcę
                > na maksa, nic innego tego nie robić.

                a co uważasz że lepszy jest hurraoptymizm? oczywiście nie zakładam że że każdy
                czy nawet mniejszość ale czasem wystarczy jedna osoba by nieźle napsuć krwi
                (znam jednego takiego akurat faceta) a prawo daje kobiecie w ciąży/matce dość
                wiele przywilejów
                tak wiec nie mając pewności co do osoby to zatrudnianie kogoś kto ma dość sporo
                przywilejów nie nazwałbym działaniem najrozsądniejszym.
                inna sprawa to iz właściwy proces naboru wyeliminował by "jednostki
                patologiczne" ale kto go stosuje... ;)

                > Zwolnienia lekarskie zdaje mi się przysługują kazdemu a nie tylko młodej
                matce,

                a nie prawda!
                "opieka nad dzieckiem" przysługuje tylko pracownikowi
                a przecież wiadomo że małe dzieci częściej chorują zwłaszcza jeśli zaczynają
                chodzić do żłobka/przedszkola
                czyli w "dobrych układach" możesz dość dużo czasu być poza pracą.
                oczywiście rozumiem że wszystkie te możliwości zaczniesz dostrzegać zaraz po
                zatrudnieniu ;)

                Jak jestes taki oczytany w prawie to proszę uświadom mnie -
                > hipokrytk ę z ciemnogrodu.

                darmowe porady prawne to w PiP'ie (przepraszam za słowo) ale co tam niech ci
                będzie
                np. po pół roku możesz iść na wychowawczy.

                PS.
                może i uważam Cię za hipokrytkę ale na pewno nie za osobę ciemną! ;)
                • Gość: młoda matka Re: :) IP: *.toya.net.pl 08.11.06, 23:41
                  "opieka nad dzieckiem" przysługuje tylko pracownikowi
                  > a przecież wiadomo że małe dzieci częściej chorują zwłaszcza jeśli zaczynają
                  > chodzić do żłobka/przedszkola
                  > czyli w "dobrych układach" możesz dość dużo czasu być poza pracą.
                  > oczywiście rozumiem że wszystkie te możliwości zaczniesz dostrzegać zaraz po
                  > zatrudnieniu ;)

                  znowu nie doczytałeś - do tego zatrudniłam dyspozycyjną, wspaniałą nianię, nie
                  żłobek

                  np. po pół roku możesz iść na wychowawczy.

                  tak, wracam teraz do pracy zeby isc za chwilę na wychowawczy i dostawać 450
                  zł....
                  • truten.zenobi Re: :) 09.11.06, 10:35
                    > znowu nie doczytałeś - do tego zatrudniłam dyspozycyjną, wspaniałą nianię,
                    nie
                    > żłobek

                    czepiasz sie słówek... a ja w dalszym ciągu prosze Cie spójrz na to oczami
                    pracodawcy dla niego to tylko Twoje deklaracje - a przecież on Ciebie nie zna!

                    ps
                    mam taką nadzieję że jest wspaniała!

                    ale być może faktycznie źle Cię oceniam nie jesteś hipokrytką tylko niepoprawną
                    optymistką
                    • truten.zenobi a co zrobisz gdy niania będzie chora??? 09.11.06, 10:48
                      O! własnie jesteś/bedziesz pracodawcą!
                      czy zatrudniasz ją "oficjalnie"?
                      czy płacisz regularnie ZUS za nią?
                      czy będziesz jej płacić normalnie chorobowe i sama będziesz się opiekowac
                      dzieckiem gdy będzie chora?
                      ....

                      myślę że dyskusja zboczyła na nieporzadamy przez Ciebie temat...
                      :>
                      • Gość: młoda matka Re: a co zrobisz gdy niania będzie chora??? IP: *.toya.net.pl 09.11.06, 11:15
                        o kwestiach formalno-prawnych zatrudnienia nie mam obowiązku informowania cię
                        tu na forum

                        dodam tylko ze moja niania tez ma dzieci i tez pewnie kiedys zachoruja
                        ale
                        moze jestem optymistka ale nie idiotką bez wyobraźni- mam męza, u którego w
                        pracy zwolnienie nie jest koncem świata finansowego pracodawcy, dwie babcie
                        emerytki...co chcesz jeszcze?

                        ty i tak masz swój skrzywiony pogląd na ten temat, którego nic niestety nie
                        zmieni..
                        i nie atakuj wkraczaniem w według ciebie nieporzadany pzreze mnie temat
                        • truten.zenobi Re: a co zrobisz gdy niania będzie chora??? 09.11.06, 14:25
                          o kwestiach formalno-prawnych zatrudnienia nie mam obowiązku informowania cię
                          tu na forum

                          no oczywiscie!
                          tyle że gdyby wszystko było OK to nie wstydziła byś się do tego przyznać ;)
                          "wiem ale nie powiem.." ??? :D

                          > moze jestem optymistka ale nie idiotką bez wyobraźni- mam męza, u którego w
                          > pracy zwolnienie nie jest koncem świata finansowego pracodawcy, dwie babcie
                          > emerytki...co chcesz jeszcze?

                          szerej odpowiedzi:

                          jak zareagujesz jak ci o 7 rano pani powie że nie przyjdzie bo jest chora?

                          czy zatrudniła byś kobietę która często choruje?

                          czy bedziesz jej płacić za czas choroby
                          :P

                          > ty i tak masz swój skrzywiony pogląd na ten temat, którego nic niestety nie
                          > zmieni..

                          pewnie tak... my realiści tak mamy..
                          (małe wyjaśnienie: "świat dzieli się na optymistów i realistów..."


                      • malazuzia Re: a co zrobisz gdy niania będzie chora??? 09.11.06, 21:09
                        To może lepiej się nie rodzić, bo i tak się umrze. Albo nie wychodzić na ulicę, bo może samochód nas potrącić. Za głęboko się wgłębiasz.
                        • truten.zenobi a życie grozi śmiercią! 09.11.06, 21:26
                          > ...Za głęboko się wgłębiasz.

                          pewnie tak. ale zauważ że todosyć ciekawy moment dyskusji.

                          MM chce z jednej strony zostać pracownikiem a z drugiej, o czym być może nie
                          zdaje sobie sprawy, pracodawcą

                          ciekawe czy będzie takim u jakiego by sama chciała byc zatrudniona...
                          • Gość: malazuzia Re: a życie grozi śmiercią! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 21:34
                            Wiesz, kiedyś Rysiek z Dżemu śpiewał taką piosenkę: " Zawsze warto być człowiekiem". Bo WARTO.
                          • Gość: młoda matka Re: a życie grozi śmiercią! IP: *.toya.net.pl 10.11.06, 08:58
                            a wiesz ze zarówno ja jak i opiekunka jestesmy zadowolone?

                            i staram się z męzem być dla niej własnie taka jak bym chciała zeby szef dla
                            mnie był, tylko w pzreciwienstie do ciebie mam troche inne podejscie do
                            pracownika jako cżłowieka. Zaufałam jej, powierzyłam swój najcenniejszy skarb a
                            ona zdaje sobie sprawę jaka jest wazna jej rola w naszym życiu.

                            moze to na wyrost to co mówię ale nasza współpraca jest wręcz .... co zapewne
                            cię rozśmieszy... idealna!!!

          • Gość: z drugiej strony Re: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.06, 19:46
            > Poza tym jak byś się wczytał to wiedziałbyś ze jezeli dzieci beda chore to
            > bedzie z nimi niania a nie ja, po to ją m.in. zatrudniłam a nie dałam dzieci do
            > np. żłobka.

            A jaka jest roznica miedzy niania a zlobkiem? Tylko taka, ze niania opiekuje sie
            dziecmi w domu a zlobek poza nim.
            • Gość: młoda matka Re: :) IP: *.toya.net.pl 08.11.06, 19:54
              Róznica jest taka, że niania moze być w domu z chorymi dziecmi, natomiast gdy
              dzieci chodzą do złobka i zaczynają chorować ktoś z bliskich musi się nimi
              zając w domu.
              Dobrze ze czasy troche sie zmieniają i nie zawsze to matka jest tą złą, kótra
              musi wziąc L4, oczywiscie doprowadzajac do wsciekłosci swoich pracodawców.
              • truten.zenobi Re: :) 08.11.06, 21:47
                to własnie zalezy od osoby ale nie wierzę że jeślidziecko będzie naprawdę chore
                to zostawisz je pod opieka niani.

                myśle że tak naprawde bardziej wściekli są współpracownicy bo to zwykle na nich
                spadaja dodatkowe obowiazki
                i to wcale nie musi oznaczac wrogości wobec osoby - tyle ze nikt nie lubi
                dodatkowwj pracy zwłąszcza jesli nie jest ona wynagradzana jakąś "kasą ekstra"
                • Gość: malazuzia Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 22:12
                  Słuchajcie drodzy Panowie z firmami i bez, którzy tak się tu zaciekle wypowiadają z niekorzyścią dla nas.

                  To może wystosujcie projekt ustawy do parlamentu, aby znieść urlop wypoczynkowy. Przecież pracownik wówcza nie pracuje. I to nawet przez 14 dni. A zwolnienie trwa max. 7 dni, bo potem na drugie 7 idzie drugi rodzic. A zazwyczaj jest tak, że zawsze znajdzie siętaką alternatywę, żeby tego zwolnienia nie trzeba było brać. Aha i nie zapomnijcie o urlopie na żądanie. Przynajmniej WY PANOWIE ( ogólnie ) będziecie pozbawieni dojścia " do siebie" po szalonym weekendzie w pubach, czy też na suto zakrapianych imprezach.
                  Mój mąż jest przełożonym ponad setki osób. Z czego 80% stanowią panowie. Kobiety z urlopu na żądanie korzystają rzadziej niż mężczyźni ( jeżeli chodzi o wzięcie ze względu na dziecko to tych przypadków w roku jest tyle, że na palcahc jednej dłoni można by je zliczyć ). Natomiast kiedy oni o niego proszą, to są na kacu gigancie. I kto tu jest mniej produktywny?
                  • truten.zenobi Re: :) 08.11.06, 22:45
                    nie stwarzaj sztucznego problemu!
                    To nie wojna płci! bo to nie jest tak że przepisy dają coś kobietom i zabierają
                    facetom!
                    jeżeli coś jest niekorzystne dla kobiety to równocześnie jest niekorzystne dla
                    jej partnera, dzieci, rodziny ...

                    > Natomiast kiedy oni o niego proszą, to są na kacu gigancie. I kto tu jest
                    > mniej produktywny?

                    a czy tu o efektywnośc pracy chodzi? czy o potencjalne zagrożenie.

                    oczywiście jeśli pracodawca mając wybór zatrudnia pracowników mniej efektywnych
                    to albo jest gamoń albo ma słabą procedurę doboru
                    można jeszcze się zastanawiać czy dązy do maksymalizacji zysków czy
                    minimalizacji ryzylka ale to inna bajka
                    • malazuzia Re: :) 08.11.06, 23:46
                      I tu jesteś właśnie w błędzie. To jest właśnie wojna płci, o czym śiwiadczy poruszony post i wypowiedzi forumowiczów. To dotyczy nie tylko kobiet ale całego społeczeństwa. Pracodawca nie zatrudnia:
                      1. kobiet, bo ciąża, małżeństwo, zwolnienia, i wszystkie inne "tradycyjne" sprawy, które niby należą do kobiet. Również awanse, czy dyskryminacja ze względu na zarobki.
                      2. studentów, bo brak doswiadczenia
                      3. osoby po 40-stce, bo za stary.

                      To czego oni chcą-cyborgów?
                      • annajustyna Re: :) 09.11.06, 10:06
                        Studentow zatrudniaja za to do prostych prac, bo oszczednosc na ZUS-ie. Niech
                        zyje kapitalizm rodem z lat 30. XIX wieku...
                      • truten.zenobi Re: :) 09.11.06, 10:37
                        Pracodawca nie zatrudnia:
                        > 1. kobiet, bo ciąża, małżeństwo, zwolnienia, i wszystkie inne "tradycyjne"
                        spra
                        > wy, które niby należą do kobiet. Również awanse, czy dyskryminacja ze względu
                        n
                        > a zarobki.
                        > 2. studentów, bo brak doswiadczenia
                        > 3. osoby po 40-stce, bo za stary.
                        >
                        > To czego oni chcą-cyborgów?

                        to tylko stereotypy...
                        ktoś przecież musi pracowac!
                        • Gość: młoda matka Re: :) IP: *.toya.net.pl 09.11.06, 10:41
                          To nie są stereotypy tylko realia a ja jestem tego przykładem

                          Janse - ktoś musi pracować - młodzi, niewypaleni, doskonale wyuczeni bezdzietni
                          mężczyzni - to tych których zatrudniacie (oczywiescie poza wyjatkami)
                          • truten.zenobi Re: :) 09.11.06, 10:55
                            ja pracuje w zasadzie wśród kobiet i młodych i "po 40"
                            panien(młodych starych), młodych matek, babć, ...
                            jakoś nie dostrzegam dyskryminacji ze względu na płeć, wiek,

                            ale oczywiście kapitalista nie altruista stara sie minimalizowac koszty, i
                            ryzyko. i tu nie mozna miec do niego pretensji!
                        • Gość: Pracodawca Re: :) IP: *.net.autocom.pl 09.11.06, 20:39
                          > Pracodawca nie zatrudnia:
                          > > 1. kobiet, bo ciąża, małżeństwo, zwolnienia, i wszystkie inne "tradycyjne
                          > "
                          > sprawy, które niby należą do kobiet. Również awanse, czy dyskryminacja ze wzg
                          > lędu na zarobki.
                          > > 2. studentów, bo brak doswiadczenia
                          > > 3. osoby po 40-stce, bo za stary.
                          > > To czego oni chcą-cyborgów?
                          Akurat jakieś 85% ludzi w wieku "produkcyjnym" w Polsce ma pracę i nie są to
                          cyborgi.
                          I wielu z nich (prawie połowa) to kobiety.
                          Nie pisz, że "pracodawca nie zatrudnia..." bo to brzmi tak jakby istniał jeden
                          okreslony schemat zatrudniania, który stosuje kazdy pracodawca.
                          A realna sytuacja np. młodych matek na rynku pracy to wypadkowa setek czy
                          tysięcy pojedynczych decyzji do których każdy pracodawca ma prawo.
                          A na pewno ma prawo do niezatrudniania osoby, której zatrudniać nie chce.
                          • malazuzia Re: :) 09.11.06, 21:17
                            Oczywiście, że ma prawo. Tylko tak jak wcześnie zauważył to Truteń, istnieją "stereotypy". I do nich należą matki.
                            • Gość: Pracodawca Re: :) IP: *.net.autocom.pl 09.11.06, 21:26
                              > Oczywiście, że ma prawo. Tylko tak jak wcześnie zauważył to Truteń,
                              > istnieją "stereotypy". I do nich należą matki.
                              A w którym momencie dochodzi do głosu ten stereotyp?
                              Wtedy kiedy pracodawca bierze pod uwagę w trakcie rekrutacji, że kobiecie w
                              ciąży lub młodej matce przysługują określone prawa, które nie przysługują innym?
                              Przecież to fakt a nie stereotyp.
                              • Gość: malazuzia Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 21:36
                                Jako pracodawca masz obowiązek wiedzieć, że to dotyczy również ojców. I tu właśńie jest ten stereotyp. Że to tylko matki siedzą z dziećmi. A to nie prawda.
                                • Gość: Pracodawca Re: :) IP: *.net.autocom.pl 09.11.06, 22:07
                                  > Jako pracodawca masz obowiązek wiedzieć, że to dotyczy również ojców.
                                  Pokaż mi przepis nakazujący dać młodemu ojcu wolną godzinę na karmienie piersią.
                                  Albo przepisy dotyczące praw ojca w ciązy.
                                  Np taki , który mówi, ze męzczyźna zatrudniony na czas określony, w momencie
                                  zajścia w ciążę ma automatycznie przedłużaną umowę.

                                  > I tu właśńie jest ten stereotyp. Że to tylko matki siedzą z dziećmi.
                                  O ile tezę, ze TYLKO matki siedzą z dziećmi można ew. nazwać stereotypem, to
                                  teza, że PRZEWAŻNIE matki siedzą z dziećmi jest faktem.
                                  • Gość: malazuzia Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 22:25
                                    O raju. ludzicha. Młoda Matka zaczęła pisać o L4, a zaczyna się dyskusja typu: co było pierwsze. Może zaczniemy od prześledzenia teorii ewolucji.

                                    Pokaż mi matkę, która ryzykując utratę pracy wykorzystą tą cholerną godzinę.! Nie zrobi tego. Ściągnie mleko z piersi do butelki i niania nim nakarmi. Wiesz wogóle jak to się robi
                                    • Gość: Pracodawca Re: :) IP: *.net.autocom.pl 09.11.06, 22:46
                                      > Pokaż mi matkę, która ryzykując utratę pracy wykorzystą tą cholerną godzinę.!
                                      Skoro tak to spróbuj zlikwidowac ten przepis.
                                      Zaraz się krzyk podniesie.
                                      Ustalmy najpierw jedno: sa takie przepisy które dają przywileje kobietom czy
                                      ich nie ma.
                                      Bo jeszcze przed chwilą o nich nie pamiętałas a teraz je już tylko
                                      bagatelizujesz.

                                      > Ściągnie mleko z piersi do butelki i niania nim nakarmi. Wiesz w ogóle jak to
                                      się robi.
                                      U ha ha.
                                      Wiesz.
                                      To jest tekst typu: "Nigdy nie uwierzę, że za komuny w sklepach na półkach był
                                      tylko ocet. No może w jakiś małych sklepach ale nie w Carefourze"
                                      Dobierasz sobie argumenty każdy z innej rzeczywistości.
                                      Z jednej strony kobieta , która podobno nie może znaleźć pracy (albo boi się
                                      jej utraty) a za chwile już stać ją na nianie.
                                      To ile ty byś tej niani zapłaciła?
                                      A ile powinna wg ciebie zrabiac ta kobieta?
                                      (przypuszczam że nianie zatrudnia nie więcej niż 10-15% matek)
                                      > Ściągnie mleko z piersi do butelki Wiesz w
                                      > ogóle jak to się robi
                                      Wiem.
                                      Jestem młodym ojcem.


                                      • Gość: malazuzia Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 23:13
                                        Gdy ja byłam młodą matką, z takiego czegoś nie korzystałam. Nie bagatelizuję przepisów, tylko staram się ( ale chyba mnie nie lubisz, nie wiedząc dlaczego )pokazać, że każda matka zrobi wszystko, żeby wilk był syty i owca cała. A czy Ty, jako pracodawca, masz w soim kręgu pracownic taką, która z tego przepisu korzysta bądź korzystala?

                                        Jeżeli tylko będę mogła, gdy moje dziecko będzie chore, nie pójdę na zwolnienie. Mówiąc "niania" gro osób ma równieżna myśli taką instytucję jak babcia, sąsiadka, koleżanka, córka sąsiadki. Jeżeli chodzi o zarobki nie można wszystkiego identyfikować w taki sam spoób. Zarobki są uzależnione od różnych czynników. Tu nie będę się wypowiadała.
                                        • Gość: Pracodawca Re: :) IP: *.net.autocom.pl 09.11.06, 23:33
                                          > Gdy ja byłam młodą matką, z takiego czegoś nie korzystałam. Nie bagatelizuję
                                          pr
                                          > zepisów, tylko staram się ( ale chyba mnie nie lubisz, nie wiedząc dlaczego )
                                          > po kazać, że każda matka zrobi wszystko, żeby wilk był syty i owca cała.
                                          Kazda matka robi wszystko bo ty tak robiłaś?
                                          A cóż to za argument?
                                          Oczywiście, ze nie każda.
                                          Znam wiele przypadków podejścia matek i kobiet w ciązy typu: a teraz drogi
                                          pracodawco możesz mnie pocałowac w d... bo mam papierek , że jestem w ciązy.
                                          > A czy Ty,
                                          > jako pracodawca, masz w soim kręgu pracownic taką, która z tego przepisu korzy
                                          > sta bądź korzystala?
                                          Mam takie których dyspozycyjność i wydajnośc znacznie spadła po zajściu w ciążę
                                          i urodzeniu dziecka.
                                          Oczywiście oprócz aspektów formalno-prawnych dochodzi tu jeszcze jedna kwestia:
                                          Nawet jeśli pracodawca ma prawo odmówić czegoś pracownicy (młodej matce lub
                                          cięzarnej) to i tak często tego nie zrobi bo nie chce być tym wrednym.
                                          Dlatego często woli jej nie przyjąc do pracy (przyjąć mężczyznę) by potem nie
                                          być "tym złym pracodawcą" co zmusza kobiety w ciązy (ew młode matki) do tego
                                          czy tamtego.

                                          > Jeżeli tylko będę mogła, gdy moje dziecko będzie chore, nie pójdę na
                                          zwolnienie
                                          Truteń zenobi juz to tłumaczył na tym forum parę razy:
                                          Twoje zapewnienia nie mają żadnej wartości.
                                          • Gość: malazuzia Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 23:40
                                            W takim razie, jak żyjesz w społeczeństwie.? Jesteś trudnym człowiekim do rozmowy. Jako pracodawca jesteś bardzo niepewnym człowiekiem. Ale cóż, wszystkich należy tolerować. Tylko potem na ścianach toalet pracownicy wypisują różne rzeczy. Zdanie też mają.
                        • malazuzia Re: :) 09.11.06, 21:13
                          Dokładnie Truteńko. Właśńie trafiłeś w dyszkę. I te stereotypy dotyczą matek z dziećmi.
                          • truten.zenobi Re: :) 09.11.06, 21:35
                            > Truteńko

                            już cię lubię!!! ;)


                            > I te stereotypy dotyczą matek z dziećmi.

                            i pana z brzuszkiem...
                            gdyby pracodawca kierował się tylko i wyłacznie stereotypami to penie nikogo by
                            nie zatrudnił

                            ale 99,99% pracodawców nie zatrudnia by spełnic jakąs misję społeczną tylko by
                            ktoswykonał jakąś prace i by on jeszcze na tym zarobił
                            tak więc nie ma co uderzać w wysokie tony, czy brac na litosc tylko trzeba
                            przekonac go że swoja pracę będzie się wykonywać dobrze!



                            • Gość: malazuzia Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 21:40
                              To w taki razie powiedz mi, dlaczego od pracodawców pada pytanie na rozmowie o dzieci. Tak ogólnie.
                              Gdy wychodzi na jaw, że kandydatka ma dziecko, to na 99% tej roboty nie dostanie. Wytłumaczenia bedą różne. I wtedy już nieważńe są dyplomy, jęzki i inne fachowe umiejętności. Oczywiście są "normalni" pracodawcy, ale takich ze świeczką tylko szukać.
                              • truten.zenobi Re: :) 09.11.06, 21:50
                                skoro 80% społeczeństa to buraki to dlaczego ozekujesz by wsród pracodawców
                                było ich mniej???

                                > Gdy wychodzi na jaw, że kandydatka ma dziecko, to na 99% tej roboty
                                > nie dostanie.

                                masz jakieś uprzedzenia i myślisz stereotypami! ;)
                                jeśli jest tak jak mówisz do jak to się stało że pracuje w firmie w której jest
                                zatrudnionych więcej kobiet? cud!

                                gdyby było tak jak piszesz to jedyne kobiety jakie mogły by znaleźć pacę to by
                                były panny pod 50 :/
                                • Gość: malazuzia Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 22:00
                                  Widocznie masz "normalnego" pracodawcę.

                                  Nie uważaj mnie za babę, która ma uprzedzenia czy żyję stereotypami. Raczej z nimi walczę.
                                  Poprostu jest trudniej, nawet zostać zaproszoną na rozmowę kwalifikacyjną, matce z dzieckiem na rynku pracy. Niemężatkom też.
                                  • truten.zenobi Re: :) 09.11.06, 22:12
                                    > Nie uważaj mnie za babę, która ma uprzedzenia czy żyję stereotypami.

                                    rzepraszam ale na końcu zdania był ;) to miał byc taki żarcik! :(

                                    > Poprostu jest trudniej,

                                    tego nie kwestionuje tyle że nie mozna miec pretensji że jeśli pracodawca ma 20
                                    kandydatów "lepszych" to będzie się poswięcał w imię... no własnie w imie czego?

                                    dopóki bezrobocie będzie na poziomie 20% dopóty będą różne patologie.
                                    "praw fizyki pan nie zmienisz..."
                                    i nic nie pomoga proźby groźby odwoływanie się do wartości wyższych, nowe
                                    zapisy ustawowe itp.

                                    mam pomysła!
                                    wystarczy się przekwalifikować do pracy w zawodzie w którym nie ma obecnie
                                    pracowników!
                                    jest pare takich! więc pracodawca nie będzie miał specjalnego wyboru...
                                    • Gość: malazuzia Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 22:28
                                      Nie dogadali my się: ja tyż pisałam to z uśmiechem:)

                                      Patologią napewno są przepisy prawne czy ustawowe. Dlatego, DROGIE KOBIETY: MASOWO STARTUJMY DO WYBORÓW SAMORZĄDOWYCH, PARLAMENTARNYCH i PREZYDENCKICH!!!!
                                      I NA KOBIETY GŁOSUJMY.
                                  • Gość: Pracodawca Re: :) IP: *.net.autocom.pl 09.11.06, 22:14
                                    > Widocznie masz "normalnego" pracodawcę.
                                    Normalny pracodawca to wg mnie taki, który dotrzymuje warunków umowy.
                                    Jeśli ty uważasz, że oprócz tego powinien stosować kryteria które ty wymyślisz
                                    to życze szczęscia.
                                    > Poprostu jest trudniej, nawet zostać zaproszoną na rozmowę kwalifikacyjną,
                                    > matce z dzieckiem na rynku pracy. Niemężatkom też.
                                    Żartujesz.
                                    Naprawdę?
                                    I przepisy o zakazie dyskryminacji nic tu nie pomagają?
                                    Nie da się zakazem/nakazem zmusić pracodawców do nie-dyskryminowania kobiet?
                                    Coś takiego :-/
                                    • Gość: malazuzia Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 22:30
                                      Chyba jesteś sztywniak :)

                                      A powiedz mi swoją wiedzę na temat przytoczonych przepisów. Czego one dotyczą? W którym momencie można się nimi "podeprzeć" i je wykorzystać.
                                      • Gość: Pracodawca Re: :) IP: *.net.autocom.pl 09.11.06, 22:52
                                        > A powiedz mi swoją wiedzę na temat przytoczonych przepisów. Czego one
                                        > dotyczą?
                                        Zakaz dyskryminacji w konstytucji i kodeksie pracy chociazby.
                                        > W którym momencie można się nimi "podeprzeć" i je wykorzystać.
                                        W którym?
                                        O to się spytaj tych, którzy te zakazy wymyślili a ciemny lud to kupił.
                                        A od siebie moge ci powiedzieć, ze zakazy te nie mają żadnego praktycznego
                                        wpływu na kształt rynkuy pracy.
                                        Oczywiście pomijam skrajne przypadki kiedy ktoś dojdzie do wniosku , że warto
                                        np pracodawce oskarżyć o jakąs dyskryminacją i nadac temu rozgłos.
                                        Ale to margines.
                                        • Gość: malazuzia Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 23:18
                                          Nie sztuka przytoczyć literaturę, sztuką jest ją zrozumieć. A jeszcze najlepiej podeprzeć przykładami.
                                          Nie uważam, że jest to margines. Proponuję poczytać GLOSS-y, PiZS lub PiP.
                    • malazuzia Re: :) 08.11.06, 23:55
                      Aha, i jeszcze jedno pytanie.
                      Czy jesteś tak lojalnym pracownikiem, że będzies zmiał grypę ( czego Ci serdecznie nie życzę), gorączkę w wysokości 39 stopni, ledwo będziesz stał na nogach to pójdziesz do pracy? Rekonwalescencja po takiej grypie trwa około 14 dni. Po Twoich postach wnoszę, że chyba tak............... :)Ale dziecko przecież nie ma prawa chorować........
                      • truten.zenobi Re: :) 09.11.06, 10:40
                        i tu właśnie tkwi problem najpierw przeżyca się na pracodawców wszelkie
                        świadczenia socjalne a później sie dziwi że starają si etak dobierać
                        pracowników żeby ponościć jak najmniejsze koszty z tego tytułu
                • Gość: malazuzia Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 22:14
                  truten.zenobi napisał:

                  > to własnie zalezy od osoby ale nie wierzę że jeślidziecko będzie naprawdę chore
                  >
                  > to zostawisz je pod opieka niani.

                  A co znaczy naprawdę chore? Ma powyrywane rece, nogi, głowa przestawioną na bok?
                  Naprawdę chore to jest to, co Wy tu Panowie wypisujecie.
                  • truten.zenobi Re: :) 08.11.06, 22:49
                    np. goracza powyżej 38...
                    • malazuzia Re: :) 08.11.06, 23:47
                      Trochę dziwna odpowiedź.

                      A czy ty Truteńku masz dzieci?
                      • truten.zenobi Re: :) 09.11.06, 10:44
                        > A czy ty Truteńku masz dzieci?

                        no! :>
                        ale nie rozumiem czemu dziwi cię odpowiedź? czy zostawiłą bys małe dziecko z
                        gorączką pod poieką w zasadzie obcej kobiety?
                        a jesze przyszło mi do głowy takie pytanko jak ona sobie wyobraza sytuację gdy
                        jej niania bedzie chora?
                        dobre! zaraz się jej zapytam!
                        • malazuzia Re: :) 09.11.06, 21:21
                          Chyba Truteńku jesteś z wykształcenia filozofem.
                          Dziecko małe, duże. Wiesz ja bym zostawiła. Dlatego, że już długo ( w tej chwili nie )byłam osobą bez pracy z przyczyn osobistych. Bardzo mi zależy na posiadaniu pracy. A napewno postarałabym się poprosić osobę do dziecka, którą znam. Z drugiej strony na zwolnienie może zawsze pójść tata, prawda?
            • Gość: malazuzia Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.06, 22:04
              > A jaka jest roznica miedzy niania a zlobkiem? Tylko taka, ze niania opiekuje si
              > e
              > dziecmi w domu a zlobek poza nim.


              I jeszcze taka, że jak jest niania, to nie ma L4, a jak jest złobek to większe szanse na takie rozwiązanie.
              • Gość: młoda matka Re: :) IP: *.toya.net.pl 08.11.06, 23:35
                wyłożyłaś kawę na ławę, wydawało mi się to oczywiste - myliłam się - chyba
                żaden z panów-pracodawców na tym forum na to nie wpadł i tzrzeba było łopatą...

                poza tym jeszcze - nie wróciłabym do pracy i chyba każda myśląca matka by tego
                nie zrobiła, gdybym miała ciągle chorujace dzieci,
                a temperatura 38? To nie Koniec świata dla matki i dziecka....chyba ze dla
                osoby, która nie ma pojęcia to chore dziecko i jego wychowywanie
                • malazuzia Re: :) 08.11.06, 23:50
                  Droga "Młoda matko".
                  I jeszcze dodam, że wolę dziecko, które ma temp. ok. 38 stopni, niż faceta, który ma tuż za 37 stopni. Wówczas zachowuję się gorzej niż dziecko. UMIERAJĄCY.
                  Serdecznie Cię pozdrawiam.
                  • Gość: zolza78 Re: :) IP: 82.177.10.* 09.11.06, 09:06
                    oj, tak. to prawda.
                    a jeszcze gorzej, jak nie ma w ogóle gorączki. wtedy następuje panika,
                    że "organizm przestał się już bronić", delikwent każe palić już znicze na
                    katafalku...

                    Mały za to (7,5 miesiąca) nawet przy gorącze 39 st. miał niezły humor.
                    • Gość: ewka Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 09:33
                      Po co ta dyskusja, kazdy może być pracodawcą , młode matki też .Kredyt, troche
                      formalności ... przecież to takie proste. W tedy każdy z was zadecyduje kogo
                      będzie zatrudniać i jak na tym bedzie wychodził - spróbujcie.
                      • annajustyna Re: :) 09.11.06, 10:08
                        Cha, cha, cha. Bardzo zabawne. Najlepeij niech kazdy zalozy w PL firme,
                        opieczatkuje sie tytulem prezesa (jedna z wiekszych glupot - firma jednoosobowa,
                        a wlasciciel prezes;)))), a do pracy to chyba obcokrajowcy tylko beda chodzic...
                      • Gość: młoda matka Re: :) IP: *.toya.net.pl 09.11.06, 10:31
                        Chyba z choinki się urwałaś...
                        Kredyt? Kto mi go da, młodej, obarczonej innymi zaciągnietymi na trochę inne
                        cele;
                        formalności - setki papierów, bieganina po sądach, zusach, i jeszcze bóg wie
                        gdzie,
                        brak duzego doświadczenia w branży, która mnie interesuje co za tym idzie duze
                        ryzyko kleski finnasowej

                        to tylko nieliczne z wymienionych powodów prze których załozenie firmy
                        odłożyłam na kilka dobrych lat i proszę

                        juz bez takich rad!!!!
                        • Gość: młoda matka Re: :) IP: *.toya.net.pl 09.11.06, 10:35
                          to było oczywieści do Ewki...
                          • Gość: ewka Re: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 12:03
                            kredyt dostaniesz w up na rozwój dz. gospodarczej, lub w innych instytucjach
                            promujacych rozwój firm.(jest ich dużo) musisz tylko przedstawic przekonujący
                            biznes-plan i po problemie. Wy jednak wolicie narzekac na pracodawców niz
                            spróbować podjąć ryzyko itd. No bo przeciez jako pracownikowi należy sie wam
                            mnóstwo przywilejów , pracodawca tych przywilejów nie ma . Ja np wogóle nie mam
                            urlopu- no bo kto mi za niego zapłaci? nikt zupełnie nikt.a zus i tak musze
                            odprowadzić.
                            Ale punkt widzenia - to punkt siedzenia.
                            • annajustyna Re: :) 09.11.06, 13:39
                              Ewka, to zdradz nam jeszcze nisze, w ktorej mamy szanse zaistniec i odniesc
                              sukces:))). I co zrobic, aby na ten superkredyt nie czekac pol roku???
      • Gość: klusek co by nie mówić, drodzy przeciwnicy młodych matek IP: 82.177.10.* 09.11.06, 13:38
        to dzieci się skądś MUSZĄ brać, KTOŚ je musi mieć, wychowywać, żeby potem te
        właśnie dzieci za 20 lat pracowały na WASZĄ emeryturę. Więc nie kłapcie
        jadaczkami, że z kobietami z małymi dzićmi sa same problemy, proszę. bo te
        właśnie kobiety zrobiły społeczeństwu dużą przysługę, rodząc dzieci właśnie.
        Ale pomyślisz o tym, jeden z drugim za 20 lat, jak będziesz strajkować, że
        emerytury za niskie.
        • truten.zenobi Re: co by nie mówić, drodzy przeciwnicy młodych m 09.11.06, 14:45
          to nie z kobietami są problemy tylko z urzednikami! tak więc nie odwracaj uwagi
          od siebie! ;)

          urzędnicy, politycy, związkowcy, kk,...., dawali by wszelkie mozliwe przywileje
          młodym matkom ale nie ze swojej kieszeni tylko najlepiej na koszt
          przedsiębiorcy.
          więc nie jest dziwne że przedsiębiorcy unikają zatrudniania kobiet które albo
          moga mieć albo juz mają małe dziecko
          Tak samo unikają zatrudnienia faceta przed wojskiem
          to jest zypełnie normalne

          śmieszne natomiast jest iż ludzie zamiast wysuwać jakieś oczekiwania
          wobec "urzedników" wysuwają wręcz roszczenia wobec pracodawców.

          a urzednicy świetnie żyją przejadając i trwoniac nasze składki, podatki, czy
          inne daniny, rozpieprzając gospodarkę, czy zmieniając co chwila przepisy, ale
          jak coś sie dzieje to winny pracodawca

          a kto stworzył taki system w którym tylko największe sq.. sa w stanmie sie
          utrzymać?
          • Gość: klusek Re: co by nie mówić, drodzy przeciwnicy młodych m IP: 82.177.10.* 09.11.06, 14:58
            głosujcie zatem dalej na Giertychów i Kaczyńskich.
            Becikowe? chrzciny więcej kosztowały.

            chory kraj.
            rośnij Mały i spieprzamy stąd.
        • Gość: Pracodawca Re: co by nie mówić, drodzy przeciwnicy młodych m IP: *.net.autocom.pl 09.11.06, 22:16
          > Więc nie kłapcie
          > jadaczkami, że z kobietami z małymi dzićmi sa same problemy,
          Moge nie kłapac, ale jesli nie będe chciał zatrudnić kobiety to nie zatrudnię.
          A ty?
          • Gość: malazuzia Re: co by nie mówić, drodzy przeciwnicy młodych m IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 22:21
            A nie, bo nie, czy nie z konkretnych przyczyn i niepodważalnymi argumentami?
            • Gość: Pracodawca Re: co by nie mówić, drodzy przeciwnicy młodych m IP: *.net.autocom.pl 09.11.06, 22:29
              > A nie, bo nie, czy nie z konkretnych przyczyn i niepodważalnymi argumentami?
              Z konkretnych przyczyn to ja wiele kobiet zatrudniam.
              Ale jeśli ktoś prezentuje poglądy typu: "Masz zatrudniac bo jak nie to jesteś
              świnia (prymityw, szowinista etc)" to dobrze jest mu uświadomić, ze umowa o
              prace jest dobrowolna dla obu stron.
              A już argumentowanie, że jak się nie zatrudni kobiety to będzie się
              współodpowiedzialnym za katastrofe demograficzną to wyjątkowego kalibru bełkot.
              • Gość: malazuzia Re: co by nie mówić, drodzy przeciwnicy młodych m IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 22:33
                O ile takich poglądów nie ma 90% pracodawców. Bo bełkot jest prawdziwy i słuszny. Tylko punkt myślenia zależy od punktu siedzenia. Ciekawa jestem, czy tak samo byś myślał, będąc po drugiej stronie. Posiadasz choć trochę empati?
                • Gość: Pracodawca Re: co by nie mówić, drodzy przeciwnicy młodych m IP: *.net.autocom.pl 09.11.06, 22:57
                  > Bo bełkot jest prawdziwy i słuszny
                  Pozwól że się upewnię:
                  Uważasz, ze można (przynajmniej w sensie moralnym) obwiniać pracodawców za
                  problemy demograficzne bo nie chcą zatrudniac kobiet?
                  Ciekaw jestem odpowiedzi, bo w/w teza jest nielogiczna co powinno być widoczne
                  dla przeciętnie inteligentnej osoby a zwłaszcza takiej która sugeruje innym
                  brak jakiejkolwiek empatii.
                  • Gość: malazuzia Re: co by nie mówić, drodzy przeciwnicy młodych m IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 23:04
                    Czy ktoś jest mniej czy bardziej inteligenty to jest zdanie subiektywne. Tak samo może Ciebie ktoś oceniać. A widzę, że raczje nie oceniasz czynów ludzi, tylko ludzi. Pytając Cię o empatię nie sugerowalam brak jej u Ciebie, a najzwyklej w świecie się o to zapytałam.
                    A czy pracodawcy? Nie tak do końca. Tylko skoro Młoda Matka czy każda inna ma zaplecze typu niania, babcia czy też inne rozwiązanie, aby jej chlebodawca nie ponosił kosztów to i tak są zgrzyty.
                    A skoro tak pracodawcom jest źle, mogą zbierać podpisy i przedłożyć projekt jakiejś ustawy do parlamentu. A nóż widelec się uda.
                    • Gość: Pracodawca Re: co by nie mówić, drodzy przeciwnicy młodych m IP: *.net.autocom.pl 09.11.06, 23:21
                      > A czy pracodawcy? Nie tak do końca. Tylko skoro Młoda Matka czy każda inna ma
                      > zaplecze typu niania, babcia czy też inne rozwiązanie, aby jej chlebodawca
                      nie
                      > ponosił kosztów to i tak są zgrzyty.
                      OK.
                      Pomyśl logicznie:
                      Pracodawca to ktoś kto zatrudnia pracowników , ew. zamierza ich zatrudniać.
                      Czy zatrudniając pracownikow, nawet jeśli to będa sami mężczyźni, można być
                      winnym złej sytuacji kobiet?
                      Wyobraź sobie przeciętnego obywatela.
                      Takiego pana Kowalskiego.
                      Wczoraj sam był pracownikiem. Mógł nawet się wymądrzac na forum jak to
                      pracodawcy nie myślą o demografii dyskryminując kobiety.
                      I wg ciebie miał rację.
                      A dzisiaj sam postanowił załozyć firmę i zatrudnić pracownika.
                      Z różnych powodów (pominmy jego brak konsekwencji) postanowił zatrudnić
                      męzczyznę.
                      Czy on przyczynia się do pogorszenia sytuacji kobiet????
                      Jak????
                      Przecież on wcześniej też nie zatrudniał żadnej.
                      Więc w jaki sposób miałby wpłynąc negatywnie na pozycję zawodową kobiet?
                      Wczoraj nikogo nie zatrudniał , sam "zajmował" 1 miejsce pracy. Dzis zwolnił
                      jedno miejsce pracy oraz utworzył następne.
                      Jeśli doszukiwac się jakiś skutków to chyba pozytywnych (także dla kobiet -
                      mniejsze bezrobocie, większa koniecznośc zabiegania o pracownikó)
                      A wg twojego toku myślenia on w momencie zatrudnienia męzczyzny stał
                      się "współwinnym" złej sytuacji demograficznej.
                      Przecież to nielogiczne
                      • Gość: malazuzia Re: co by nie mówić, drodzy przeciwnicy młodych m IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 23:29
                        O raaaaaaaaaaaaaajjuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu. Chopie! Ja nic takiego nie palnęłam. W tym wszystkim chodzi nie o to, że zatrudnia się facetów a nie kobitki. Zaczęło się od tego, że pracodawcy uważają ( i zaznaczam: nie wszyscy )że kobiety mające dzieci, będą siedziały na zwolnienach. Za bardzo się wgłębiamy i to jest bez sensu. Bo takim tokiem dojdziemy do piramid.

                        Pracodawco: my kobitki uważamy, że przez to mamy problemy ze znalezieniem pracy. Na moim przykładzie. Zostałam zatrudniona, narazie na 3 m-ce. Gdy dowiedzieli się, że mam dziecko to mina im się skrzywiła jakby cytrynę zjedli bez cukru. " A czy w razie czego będzie miał kto dzieckiem się zająć?". A czy to ich problem? Chyba raczej mój i męża.
      • Gość: Anna Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 15:01
        O rany po co Ty to piszesz w CV?!!! nie rób tego i bardzo uprzejmie odmawiaj
        odpowiedzi na takie pytania podczas rozmów. Co to kogo obchodzi. Ja wiem, ze od
        razu pojawią sie posty, ze jak odmówisz to Ci podziękują. moze i tak, ale skoro
        dziękują Ci za każdym razem gdy dowiadują się o dzieciach...
        Ja przyjmuję ludzi do pracy i sama jestem mamą dwójki maluchów i uważam, ze
        pytanie o sytuację rodzinną jest po prostu chamskim wchodzeniem w czyjeś
        osobiste sprawy. Bo co tych, którzy nie maja dzieci mozna zmusić do pracy 24h,
        bezdzietny człowiek to juz nie ma spraw "pozapracowych"? Przyjaciół, rodziny,
        albo nie wiem hobby w postaci ogladania telewizji?
        Zresztą muszę powiedzieć, ze to chyba taki polski obyczaj, takie polskie
        piekiełko potwierdzające niski status społeczny kobiet. Ja od lat pracuję w
        koncernach farmaceutycznych w tym pracowałam w dwóch amerykańskich. Tam panowała
        taka kultura organizacyjna, ze nietaktem było pytać o sprawy rodzinne kandydata
        do pracy. Wychodzono z załozenia, ze takie pytania są dyskryminujące a to jak
        kto pracuje nie zależy od liczby dzieci.
        • Gość: młoda matka Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.toya.net.pl 10.11.06, 09:12
          wlasnie tego nie piszę, idę na rozmowę i otrzymuję pytanie: co pani robiła
          od...do...? a potem: ma pani dzieci? (bez ogródek). takie małe i chce pani
          wrócić do pracy? itd.

          tylko jeden z pracodawców uznał posiadanie bliźniaków za plus, bo stwierdził ze
          pewnie trzeciego nie planuję wiec mma plany rozwinięcia skrzydeł w pracy a nie
          w zyciu osobistym. Niestety - jego oferta nie odpowiadała mi wiec pracy nie
          podjęłam.

          Nie pisąłam tego ale chyba zacznę, bo wtedy bede miała pewnosc ze ktos o tym
          wie a mimo tego interesuje go jako pracownik albo zaczne chowac głowe w piasek
          i nie odpowiadac na to pytanie.


      • dr_grey Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 09.11.06, 15:14
        Kurczę, mam małą firmę (jestem współwłaścicielką) i nigdy nie przyszłoby mi do
        głowy jęczęć, ze kobiety zachodzą w ciążę albo dzieci chorują, albo wymagac od
        pracowników pełnej dyspozycyjności. moze to dlatego, ze pracuję w branży gdzie o
        pracę nietrudno a i kwalifikacje muszą być wysokie i gdybym traktowała tak ludzi
        to już dawno nie byłoby z kim pracować. Jak dziewczyny są na macierzyńskim to
        bierzemy zastępstwo. Albo młodych ludzi z odpowiednim wykształceniem, którzy
        przez parę miesięcy chcą nabrać doświadczenia.
        Ponadto uważam, ze śmieszne jest w XXI w. uważać, że to tylko kobiety są
        obciążone wychowywaniem dzieci. A ojcowie to niby nie?
        Drugi powód dla którego nie robimy histerii jest taki, ze wszyscy
        współwłaściciele mają małe dzieci (najstarsze trzy lata, najmłodsze w drodze)i
        tak samo walczymy z chorobami, problemami z nianiami itp. Wtedy można pracować z
        domu.
        Po co robić piekło z życia sobie i innym?
        • Gość: malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 21:28
          Serdecznie gratuluję normalności! Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia :)
          Jak wszyscy pracodawcy by tak myśleli, to nie musielibyśmy się już terz martwić, kto będzie pracował na nasze emerytury.
        • Gość: młoda matka Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.toya.net.pl 10.11.06, 09:13
          chylę głowę pzred tobą, bo już myślałam, zę zostaniemy zjedzone żywcem podczas
          tej dyskusji pzrez "pracodawcę" i "zenka".

          • Gość: Pracodawca Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.net.autocom.pl 10.11.06, 18:52
            > chylę głowę pzred tobą, bo już myślałam, zę zostaniemy zjedzone żywcem
            podczas
            > tej dyskusji pzrez "pracodawcę" i "zenka".
            Jasne.
            Łatwo być dobrym wujkiem na forum.
            Zapytaj się czy jej lepiej Cię zatrudni.
      • Gość: KREKI Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.ghnet.pl 09.11.06, 15:37
        Własnie i mnie to spotkalo...A łudziłam sie ze tak nie jest...rok juz opiekuje
        sie mom synkiem wiec pomyslam zxe czas isc do pracy... i oto niespodzianka. Choc
        wszystko super - to jednak mnie nie chca... Why? mam dzidziusia ot co...A
        odpowiedz oficjalna: nie umiala pani odp. na pyt:jak bedzie wygladala bedzie
        pani karietra za 5 lat! szoking...;(a
        Czy ktos ma jakies rady jak znalezc dobra prace z dzieckiem?
        • Gość: malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 21:31
          Możesz odpowiedzieć, że ojciec dziecka pójdzie na zwolnienie ( lub na urlop ) bo fajnego pracodawcę, który uwielbia dzieci i nie robi z tego powodu żadnych problemów :)
          Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia. Napewno się uda.
          • Gość: młoda matka Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.toya.net.pl 10.11.06, 09:17
            ja też tak odpowiadam, ale pewnie większość pracodawców zakłada tak jak zenek
            ze blefujemy i w sytaucji awaryjnej i tak olejemy pracę zeby posiedzieć sobie w
            domu z dzidziusiem.

            • Gość: Pracodawca Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.net.autocom.pl 10.11.06, 19:39
              Nie wiem czemu za wszelką cenę chcesz pracowac u takich pracodawców zamiast
              pójść do takich , którzy uważają młode matki za znakomitych pracowników i nie
              widzą żadnego problemu w zatrudnianiu kobiet.
              • Gość: malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.06, 23:40
                Drogi Pracodawco.
                Swoje wypowiedzi zakończę w sposób następujący: " Kobiety spełnione to osoby, któr osiągnęły tyle, ile sobie zamierzyły. A kobiety sukcesu to te, które osiągnęły więcej".

                Myśli nie podlegają osądowi, dlatego Twoje wypowiedzi na tym forum chciałabym zaopinjować następująco:
                " Cuiusvis hominis est errare, nullius nisi insipientis in errore perseverare "

                Powodzenia.
                • Gość: Pracodawca Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.net.autocom.pl 12.11.06, 08:11
                  >" Kobiety spełnione to osoby, które osiągnęły tyle, ile sobie zamierzyły. A
                  >kobiety sukcesu to te, które osiągnęły więcej".
                  Nie widze specjalnego związku powyższej sentencji z tematem
                  Dobrze byłoby znaleźć jakąś sentencję nt ludzi sfrustrowanych i obrażonych na
                  rzeczywistośc, żyjących w przekonaniu, że wszyscy (albo przynajmniej jakaś
                  grupa) są przeciwko nim.
                  Podkreślam, że w ogóle chodzi o ludzi a nie tylko o kobiety.
                  Kobiety doszukujące się wszędzie dyskryminacji do tych ludzi należą choć nie sa
                  jedynymi.

                  " Cuiusvis hominis est errare, nullius nisi insipientis in errore perseverare "
                  Rozumiem, ze jest to twoje przyznanie się do braku racji w tej dyskusji :-)

                  • Gość: malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.06, 19:13
                    Raczej o Twoim wirtualnym świecie, w którym tkwisz.
                    • Gość: Pracodawca Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.net.autocom.pl 12.11.06, 22:43
                      > Raczej o Twoim wirtualnym świecie, w którym tkwisz.
                      Przepraszam, ale ja jak najbardziej stąpam po ziemi.
                      Zasadniczo nie mam problemów z realizacją swoich celów które sobie wyznaczam.
                      Nie użalam się nad sobą.
                      W szczególności nie narzekam, że ci którym oferuję swoją pracę nie chcą jej
                      kupować tylko staram się analizować co mogę zrobić aby robili to częściej i
                      chętniej.

                      To ty narzekasz na to , że pracodawcy nie chcą zatrudniac kobiet a kiedy ktoś
                      ci tłumaczy możliwe przyczyny tego faktu nie chcesz przyjąc tego do wiadomości
                      tylko próbujesz zakląć rzeczywistośc za pomocą frazesów i wymyślasz różne
                      rozwiązania i wytłumaczenia w oderwaniu od istoty problemu.
                      Jeśli ktoś tu funkcjonuje w wirtualnej rzeczywistości to raczej ty.
                      • malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 13.11.06, 16:44
                        Odpowiem tak jak ty dla mnie do tej pory: żenująca argumentacja. Nie przekonałeś mnie, że stąpasz twardo po ziemi. Jesteś mało przekonujący. Wymyśl coś lepszego.
                        A czy to są frazesy? Nie uważam, tylko nie każdy je rozumie.
                        • Gość: Pracodawca Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.net.autocom.pl 13.11.06, 22:55
                          Wiesz.
                          Jeśli bardzo nie chcesz się dać przekonać to nic na to nie poradzę.
                          Siłą cię nie zmusze.
                          Traktuję dyskusje na tym forum rekreacyjnie.
                          Nie możesz znaleźć pracy bo jesteś kobietą czy pracujesz ale czujesz się
                          dyskryminowana?
                          Bo pisałas, ze "pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet" (to jeden z przykładów
                          twoich frazesów)
                          Więc nie wiem czemu nie radząc sobie z problemami, z którymi inni sobie wietnie
                          radzą chcesz jednocześnie się wymądrzać.
                          Znam wiele kobiet , które z twoich problemów ze znalezieniem pracy moga się
                          śmiać bo mają świetną prace i niezłe zarobki a w razie gdyby chciały pracodawcę
                          zmienić bez trudu znajda nowego.
                          Jeśli jesteś niedojdą, która nie potrafi sobie w życiu poradzić to żaden grzech
                          ale na pewno nie jest to powód do wymądrzania się.
                          • Gość: malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.06, 19:27
                            1. Jedną z moich podstawowych i najmocniejszych stron jest wytrwałość. Czego Tobie życzę.

                            2. Nie masz prawa nazywać mnie niedorajdą, bo ja w takim razie mogę nazwać Cię pracodawcą burakiem, bo poprostu taki jesteś. Napewno Ci się miło zrobiło. Trochę pokory, bo ktoś ci nochala utrze.

                            3. Ja natomiast znam wielu mężczyzn, którzy umieją rozmawiać z kobietami. Mogę Cię zapisać do nich na korepetycje. Sztuka dialogu, konwersacji. Masz duże zaległości.

                            4.Pracuję i mam świetną pracę. Po rozmowie kwalifikacyjnej Pan Prezes przyznał mi się, żę powaliłam na łopatki wszystkie 4 kontrkandydatki. Ale tobie to za mało.

                            5. Temt dyskryminacji jest mi niezwykle bliski, gdyż zniego się broniłam. I mi się udało. Praca na 5, obrona na 5. Więc pod tym względem, to ja mogę Ciebie uczyć.

                            I mam nadzieję, że nie będę miała przyjemności więcej z Tobą rozmawiać. Jeżeli uważasz, że się wymądrzam, to raczej "posłuchaj" siebie.
                            • Gość: Pracodawca Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.net.autocom.pl 14.11.06, 20:01
                              > 1. Jedną z moich podstawowych i najmocniejszych stron jest wytrwałość. Czego
                              > Tobie życzę.
                              Nie sądzę, żeby wytrwałości mi brakowało.
                              > 2. Nie masz prawa nazywać mnie niedorajdą, bo ja w takim razie mogę nazwaćCię
                              > pracodawcą burakiem, bo poprostu taki jesteś.
                              Widzisz, tyle, że analogia miałaby miejsce dopiero wtedy gdybym zachowywał się
                              jak ten burak i jednocześnie narzekał, że nikt nie chce u mnie pracować.
                              A tak mniej więcej wygląda postawa Twoja i paru innych kobiet wypowiadających
                              się w tym wątku.
                              Z jednej strony narzekają na prymitywnych , szowinistycznych pracodawców ,
                              buraków, pseudobiznesmenów itd., a z drugiej strony mają do nich pretensje, że
                              ci ich nie zatrudniają.
                              Przecież to nielogiczne.
                              Jak kogoś uważam za buraka to raczej nie dążę do robienia z nim interesów a w
                              szczególności nie wyobrażam sobie, by chcieć dla niego pracowac.
                              A jeśli ten "burak" też nie chce ze mną pracować to żadna to dla mnie strata.
                              Dlaczego z wami jest inaczej?
                              Zero konsekwencji.
                              Niby jesteście bardzo dumne ale wściekacie się jeśli ten "burak" nie chce was
                              zatrudnić.
                              Na prawde ta kwestia mnie nurtuje.
                              Za cholere nie moge pojąc , ze nie zauważacie braku logiki w takiej postawie.
                              > 3. Ja natomiast znam wielu mężczyzn, którzy umieją rozmawiać z kobietami.Mogę
                              > Cię zapisać do nich na korepetycje. Sztuka dialogu, konwersacji.Masz dużezale
                              > głości.
                              Nie ma potrzeby.
                              Kobiety , które mnie znają nie narzekają na brak tych umiejętności u mnie.
                              Znacznie lepiej będzie jeśli skontaktujesz z nimi nie mnie lecz te kobiety,
                              które narzekają na dyskryminację i brak pracy.
                              Rozumiem że twoi koledzy je zatrudnią.
                              > 4.Pracuję i mam świetną pracę. Ale tobie to za mało.
                              Więc czemu upierasz się, ze praocdawcy nie chcą zatrudniac kobiet?
                              > Po rozmowie kwalifikacyjnej Pan Prezes przyznał
                              > mi się, żę powaliłam na łopatki wszystkie 4 kontrkandydatki.
                              Czyli jakieś cztery kobiety być może narzekają na to , jak to pracodawcy
                              ciągają po rozmowach a potem nic z tego :-)
                              > 5. Temt dyskryminacji jest mi niezwykle bliski, gdyż zniego się broniłam.I mi
                              > się udało. Praca na 5, obrona na 5. Więc pod tym względem, to ja mogę Ciebie
                              > uczyć.
                              Daj spokój.
                              Już sobie wyobrażam jak cenne i poważne musiały to być studia :-)
                              • malazuzia Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 14.11.06, 21:50
                                Wyobrażaj, wyobrażaj. Praca domowa. Chyba niedorosłeś nazywać się " pracpdawcą". Nie mój problem. Dzięki Bogu
                                • Gość: Pracodawca Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.net.autocom.pl 14.11.06, 22:36
                                  No cóż.
                                  Nie spodziewałem się bynajmniej, że przyznasz mi rację.
                                  Twój brak odpowiedzi na pytanie : "Dlaczego kobiety jednocześnie nazywają
                                  danego pracodawcę burakiem (prymitywem itd) a jednoczesnie mają pretensję , że
                                  ten ich nie zatrudnia" jest chyba najbardziej wymownym przyznaniem się do braku
                                  argumentów.
              • truten.zenobi :) n/t 12.11.06, 08:09
                • krzysztofsf Wyjscie z sytuacji 12.11.06, 08:53
                  Na studia powinny byc przyjmowane WYLACZNIE kobiety conajmniej z 2-a dzieci.
                  W ten sposob, po ukonczeniu studiow mialyby odchowane dzieci i najswiezsze kwalifikacje ;)

                  A tak serio, to uwazam, ze najwiekszym problemem jest ogolnie niskie uposazenie i brak mozliwosci skutecznego babysitingu.

                  Jakby norma bylo, ze brak problemow z zatrudnieniem dobrej i taniej (w sensie- kazdego stac) opiekunki do dzieci, pracodawcy tak by sie nie bali mlodych mam.
                  • truten.zenobi a ja myślę że wyjściem z sytuacji jest 12.11.06, 21:23
                    zmiana mentalności polaków

                    bo tak naprawdę problem wynika z tego że zbyt wielu oczekuje by państwo,
                    przedsiębiorcy, jakieś organizacje coś dawały.

                    gdyby przywileje kobiet nie obciążały pracodawców mieli by mniej powodów by je
                    nie zatrudniać.

                    a swoją drogą to ciekawe!
                    czy spotkałeś się z podobnymi apelami, roszczeniami, ocenami w stosunku do
                    pracodawców którzy nie chcą zatrudnić faceta przed wojskiem?

                    Ja nie bardzo!
                    Ale może to wynika z różnicy płci
                    facet raczej wstydził by sie tak zachować i stara się sam znaleźć jakieś
                    rozwiązanie swojego problemu.
                    Kobieta wręcz przeciwnie - będzie raczej knuła i tworzyła sieć nacisku (np. zz,
                    organizacje kobiece) zaangażuje kogo się da byle samej nic nie zrobić.

                    > Jakby norma bylo, ze brak problemow z zatrudnieniem dobrej i taniej (w sensie-
                    > kazdego stac) opiekunki do dzieci, pracodawcy tak by sie nie bali mlodych mam.

                    chyba nie do końca przemyślałeś to rozwiązanie...
                    Jak sobie to wyobrażasz?
                    kobieta pracuje a następnie całośc swojej wypłaty + jeszcze część od męża
                    płaci "niani" (wszak jest pracodawcą musi naliczyć i zapłacić zus, podatki,
                    badania okresowe...)
                    To wszak taniej by wyszło gdyby siedziała w domu!!!!!!!!!!!!!!

                    Nie! tu wychodzi obłuda KK, polityków i ZZ!
                    Najpierw likwiduja żłobki, przedszkola, szkoły a głupim ludziom wmawiają że ich
                    problemy wynikaja z nieuczciwości przedsiębiorców którzy nie chcą się poświęcać
                    dla dobra wyższego i nie przejmują na siebie obowiązków ZUS'u, NFZ,
                    ministerstwa edukacji, i organizacji dobroczynnych
                    • Gość: Majka Re: a ja myślę że wyjściem z sytuacji jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 23:09
                      "a swoją drogą to ciekawe!
                      czy spotkałeś się z podobnymi apelami, roszczeniami, ocenami w stosunku do
                      pracodawców którzy nie chcą zatrudnić faceta przed wojskiem?
                      Ja nie bardzo!
                      Ale może to wynika z różnicy płci
                      facet raczej wstydził by sie tak zachować i stara się sam znaleźć jakieś
                      rozwiązanie swojego problemu.
                      Kobieta wręcz przeciwnie - będzie raczej knuła i tworzyła sieć nacisku (np. zz,
                      organizacje kobiece) zaangażuje kogo się da byle samej nic nie zrobić."


                      Hahaha, co za idiotyczne porównanie. Problem niezatrudniania facetów przed
                      wojskiem jest marginalny, nawet się o nim nie słyszy, w przeciwieństwie do
                      pwoażnego problemu jesli chodzi o młode kobiety, mężatki. Poza tym jakby nie
                      było większość kobiet kiedyś staje przed taką sytuacją bo kiedys decydują się na
                      małżeństwo i dzieci. Więc dyskryminacja dotyczy całej populacji kobiet. A nie
                      każdy facet musi iść do wojska, wystarczy że dalej się uczy.
                      Faceci sie nie wstydzą, przed wojskiem migają się na lewo i prawo, łacznie z
                      lewymi zaświadczeniami od lekarzy i zdawaniem egazminów na studia, z których od
                      razu rezygnują. Nie bądź śmieszny z tym szowinizmem :D
                      • truten.zenobi Re: a ja myślę że wyjściem z sytuacji jest 13.11.06, 07:21
                        nie no oczywiście zawsze problemy facetów sa marginalne!
                        nawet jeśli jest to problem około 90% młodych meżczyzn....

                        tyle że zauważ iż młodymi matkami też są kobiety prowadzące działalność
                        gospodarczą o ich problemach też niewiele słychać..
                        Czyżby wg. ciebie było to OK że sa traktowane jak obywatele drugiej kategorii?

                        widzisz, nie jestem przeciwnikiem równouprawnienia kobiet, jedynie wykazałem że
                        pewne oczekiwania są niespójne logicznie, ale za to każdy kto smie skrytykować
                        jedynie słuszną postawę roszczeniowa kobiet jest "szowinistyczna meską świnią"?



                      • Gość: Pracodawca Re: a ja myślę że wyjściem z sytuacji jest IP: *.net.autocom.pl 13.11.06, 22:36
                        > Hahaha, co za idiotyczne porównanie. Problem niezatrudniania facetów przed
                        > wojskiem jest marginalny,
                        No tak.
                        Jest marginalny bo mężczyźni nie robią z tego wielkiego halo.
                        Jedno nie przeczy drugiemu.
                        Sam byłem kiedyś pytany o "stosunek do służby wojskowej" czy to na rozmowie
                        kwalifikacyjnej czy kiedy dowiadywałem się o kredyt bankowy.

                        Mogło mi się to podobac lub nie, ale nie odmawiałem pytającemu prawa do
                        zadawania takich pytań.

                        > Poza tym jakby nie
                        > było większość kobiet kiedyś staje przed taką sytuacją bo kiedys decydują się
                        > na małżeństwo i dzieci.
                        I dlatego wielu pracodawców niechętnie zatrudnia kobiety ew. zatrudnia je
                        dlatego, że mają niższe oczekiwania finansowe.
                        To całkiem logiczne.
                        • Gość: Majka Re: a ja myślę że wyjściem z sytuacji jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 23:46
                          A czy w pytaniu o stosunek do służby wojskowej jest coś intymnego lub
                          prywatnego??? (i niech nie zmyli cię słowo "stosunek" haha). Otóż nie ma!
                          Natomiast pytanie o to czy kobieta chce miec dzieci jest ingerencją w
                          prywatność, ba, jest pytaniem bezczelnym bo jest pytaniem o to czy owa kobieta
                          bedzie prowadzić życie seksualne! A ja sobie nie życzę takich pytań bo ingerują
                          one w moją prywatność i nikt nie ma prawa ich zadawać. Pytanie o służbę wojskową
                          jest pytaniem o fakty a nie o sprawy prywatne.
                          Nie to nie jest logiczne, to jest idiotyczne :) Jest to jawna dyskryminacja, z
                          takich powodów jak nie zatrudni się Araba bo terrorysta czy Murzyna bo śmierdzi
                          i się leni. I w cywilizowanym świecie to jest karalne. Tylko że my nie żyjemy w
                          cywilizowanym świecie..
                          • Gość: Pracodawca Re: a ja myślę że wyjściem z sytuacji jest IP: *.net.autocom.pl 14.11.06, 09:34
                            > A ja sobie nie życzę takich pytań bo ingerują
                            > one w moją prywatność i nikt nie ma prawa ich zadawać.
                            Więc w razie postawienia takiego pytania przez potencjalnego pracodawce powiedz
                            mu to wprost.
                            > Jest to jawna dyskryminacja
                            Owszem. Jesli bardzo się upierasz żeby tak to nazwac to prosze bardzo.
                            A ponieważ w niektórych krajach wymyślono przepisy takowej "dyskryminacji"
                            zakazujące (dotyczy to również Polski) to pracodawcy często nie ujawniają się
                            ze swoimi kryteriami.
                            A potem zdziwieni kandydaci piszą, że rozumieją dlaczego odpadli albo
                            pytają: "o co tym pracodawcom chodzi?"
                            Sam przeprowadziłem trochę rozmów z kandydatami jako pracodawca.
                            Możesz mi wierzyć lub nie, ale kobiety często same z siebie składają deklaracje
                            dotyczące planów macierzyńskich, ilości posiadanych dzieci itp.
                            Zaden pracodawca nie jest w stanie zmusić cię do odpowiedzi na pytania na które
                            odpowiadać nie chcesz. Niby jak miałby to zrobić.
                            Ale pamiętaj że sa kandydatki, którym tego typu kwestie nie przeszkadzają.
                            I co na to poradzisz?
                            • Gość: Majka Re: a ja myślę że wyjściem z sytuacji jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 21:44
                              Ja nic nie muszę radzić :) Ja mam pracę. Szkoda mi tylko tych młodych matek a i
                              sama niedługo może matką będę i mam nadzieję że nigdy nie trafię przy szukaniu
                              pracy na takich pacanów jak wy.
                              • malazuzia Re: a ja myślę że wyjściem z sytuacji jest 14.11.06, 21:55
                                Majka, daj spokój. Będą Ci wmawiać, że słońce jest niebieskie. Dawaj na priva, albo na forum humoru. Tu co po niektórzy coś wyobrażają. Rzeczywistość jest inna. Ale tak dziwnie, jak ktoś uważa się za świętszego od papieża. Rozumy pozjadali. Dobrze, że nie wszyscy pracodawcy sątacy, bo byśy nadali z ogonami biegali i nie wiedzieli co to jest ogień.

                                Daj spokój. Spotkajmy się na forum Krychy z gazowni.
                              • Gość: Pracodawca Re: a ja myślę że wyjściem z sytuacji jest IP: *.net.autocom.pl 14.11.06, 21:59
                                > Ja nic nie muszę radzić :) Ja mam pracę. Szkoda mi tylko tych młodych matek
                                A nie moga się zgłosić do Twojego pracodawcy?
                                Z Twojej wypowiedzi wynika że on nie dyskryminuje kobiet
                                > a i
                                > sama niedługo może matką będę i mam nadzieję że nigdy nie trafię przy szukaniu
                                > pracy na takich pacanów jak wy.
                                Niestety ryzyko jest duże.
                                Pracodawca nawet do bólu szczery nie może zgodnie z prawem napisać, że nie
                                życzy sobie młodych matek.
                                Więc jeżdżą biedne na spotkania po to, żeby pracodawca odrzucił ich
                                kandydaturę (oczywiście bez mówienia jakie są tego powody bo powiedzenie tego
                                jest prawnie zabronione)
                                • Gość: Majka No i co ty chcesz udowodnić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 23:15
                                  Chyba że słońce jest niebieskie faktycznie :) Wyraźnie przyjemność ci sprawia to
                                  że kobiety - a jedna z nich i na całe nieszczęście ciebie urodziła - sa tak
                                  dyskryminowane. Spaaaadaj.
                                  • Gość: Pracodawca Re: No i co ty chcesz udowodnić? IP: *.net.autocom.pl 14.11.06, 23:24
                                    > Wyraźnie przyjemność ci sprawia to
                                    > że kobiety - a jedna z nich i na całe nieszczęście ciebie urodziła - sa tak
                                    > dyskryminowane.
                                    Absolutnie nie.
                                    Jesli już mowa o jakiejś przyjemności to pociesza mnie fakt , że patrząc na
                                    wypowiedzi paru kobiet na tym forum wiele z nich na tą "dyskryminacje" sobie
                                    zasłużyło: brak umiejętności logicznego rozumowania, brak wyobraźni, brak
                                    umiejętności dyskutowania, egocentryzm, arogancja i "moralnośc Kalego"
                          • truten.zenobi Re: a ja myślę że wyjściem z sytuacji jest 14.11.06, 21:12
                            czy owa kobieta
                            > bedzie prowadzić życie seksualne!

                            wiesz co? nie zyjemy w XIXw. jeśli kobieta nie chce mieć dzieci to ich nie ma
                            jeśli chce to ma, chyba że uwielbia watykańską ruletkę :D
                            tak więc nie jest to pytanie o sferę zycia intymnego ale o plany życiowe!

                            co prawda dla mnie takie pytanie nie ma sensu gdyż poza jakimś szczególnym
                            przyopadkiem doberj współpracy i wzajemnego zaufania to obydwie strony będą
                            kłamać czyli po co zadawać pytanie jeśli odpowiedź i tak nic nie wniesie.

                            • Gość: Pracodawca Re: a ja myślę że wyjściem z sytuacji jest IP: *.net.autocom.pl 14.11.06, 23:12
                              > tak więc nie jest to pytanie o sferę zycia intymnego ale o plany życiowe!

                              > co prawda dla mnie takie pytanie nie ma sensu gdyż poza jakimś szczególnym
                              > przyopadkiem doberj współpracy i wzajemnego zaufania to obydwie strony będą
                              > kłamać czyli po co zadawać pytanie jeśli odpowiedź i tak nic nie wniesie.
                              I tu się mylisz.
                              Można doszukac się co najmniej 3 aspektów, w których takie pytanie ma sens
                              nawet jeśli założyć, że kobieta nie odpowie szczerze:
                              Po pierwsze: pracodawca daje w ten sposób do zrozumienia, że jeśli kobieta
                              ma "ambitne plany macierzyńskie" to lepiej, żeby sama sobie odpuściła bo ew.
                              współpraca może być ciężka

                              Po drugie: dużo można wyczytac już z samej reakcji na to pytanie. Kobieta co
                              prawda zawsze może zachowac kamienną minę ale są też takie, które z
                              rozbrajająca szczerością wygłosza formułkę o tym, że zadawanie takich pytań
                              jest zabronione, że to dyskryminacja itd.
                              Pracodawca ma wtedy jasność z kim ma do czynienia i wie, że trzeba szybko
                              grzecznie i zgodnie zgodnie z wszelkimi zasadami politycznej poprwaności
                              zakończyć rozmowę.

                              Po trzecie: kandydatka może zadeklarować brak planów prokreacyjnych a zaraz po
                              zatrudnieniu zajść w ciąże i z punktu widzenia prawa nic jej wcześniejsza
                              deklaracja nie znaczy, ale znaczy dużo z punktu widzenia wzajemnych relacji z
                              pracodawcą. Nie do każdej prośby pracownika pracodawca musi sie przychylić,
                              nie zawsze ma obowiązek pójśc mu na rękę. Zwłaszcza jeśli pracownik "nie był z
                              nim szczery"
                              Nieprawdaż?

                              Dla jasności: nigdy nie pytam kobiet-kandydatek o plany w tej kestii (często
                              nie trzeba - same o tym mówią).
                              Ale przypuszczam, ze powyższy tok rozumowania może towarzyszyć tym pracodawcom,
                              którzy takie pytania zadają.
                              • Gość: Majka Re: a ja myślę że wyjściem z sytuacji jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 23:19
                                Nie sądzę aby ich "tok rozumowania" wznosił się aż na takie wyżyny :) Dla nich
                                po prostu najlepszy do pracy jest bezpłodny robot.
                                Powiem od razu że w mojej karierze zawodowej i dosyć dużego doświadczenia w
                                poszukiwaniach pracy (troche juz mam tego stażu) niezwykle zradko spotykałam się
                                z pytaniami o plany małżeńskie i o plany zachodzenia w ciążę. Przypadki
                                jednostkowe. Ale może tez dlatego że nie jestem mężatką. Mam jednak nadzieję że
                                większość pracodawców nie jest burakami.
                                A co do deklaracji że nie chce się miec dzieci i zachodzenia w ciążę - hehe nie
                                bądź smieszny, wypadki i wpadki się zdarzają niezamierzone. Ktoś akurat mógł
                                mówic prawdę ale natura robi swoje.
                              • truten.zenobi Re: a ja myślę że wyjściem z sytuacji jest 14.11.06, 23:39
                                > ale znaczy dużo z punktu widzenia wzajemnych relacji z
                                > pracodawcą. Nie do każdej prośby pracownika pracodawca musi sie przychylić,

                                po pierwsze może to byc "pamiątka z wakacji" - człowiek to nie maszyna i nie
                                wszystko musi planowac czasem to moze być impuls chwili - czy warto za coś
                                takiego karać?
                                a po drugie jeśli masz doczynienia z osobą która potrafi cynicznie kłamac to
                                nie wierze by oczekiwała od ciebe dobrowolnego spełniania próźb! pewnie jest to
                                lepszy kombinator i dużo lepiej by było gdybys zatrudnił kobiete która od razu
                                deklaruje że za 5 mies. bedzie rodzić!

                                ja myślę że zamiast takiego pytania warto lepiej poznać kandydatów, poświecić
                                im wiecej czasu, spytac o rzeczy które dadząci pewnośc że dana osoba ma
                                odpowiednie kwalifikacje i chce pracować, a nie "szablonik"

                                zapewne poznanie "sytuacji osobistej" kandydata dużo by dało ale czy ktoś kto
                                ma problemy bedzie o nich opowiadał? i powiedzmy sobie szczerze grzebanie w
                                czyimś życiu prywatnym, zwłaszcza jeśli chodzi o niższe/mniej odpowiedzialne/
                                nisko płatne stanowiska jest buractwem.

                                ale nie tu tkwi problem! problemem jest stan gospodarki i 20% bezrobocie
                                wiele patologii wynika właśnie z tego iz poprostu brakuje pracodawców.
                                ciężko załozyć firme ciężko przetrwać w tej dzungli biorokratycznej a i nie
                                każdy chce być wrogiem publicznym nr3 (zaraz pożydach i masonach a przed
                                cyklistami;) )
                                • Gość: Pracodawca Re: a ja myślę że wyjściem z sytuacji jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 12:35
                                  > zapewne poznanie "sytuacji osobistej" kandydata dużo by dało ale czy ktoś kto
                                  > ma problemy bedzie o nich opowiadał? i powiedzmy sobie szczerze grzebanie w
                                  > czyimś życiu prywatnym, zwłaszcza jeśli chodzi o niższe/mniej odpowiedzialne/
                                  > nisko płatne stanowiska jest buractwem.

                                  Życie jest skomplikowane. Stwarza sytuacje i pisze scenariusze którch nie ma
                                  ani w podręcznikach akademickich ani w przepisach dotyczących zakazu
                                  dyskryminacji.
                                  Czy wg Ciebie poniższy pracodawca zasługuje na potępnienie?
                                  Przecież pyta o "intymne sprawy"

                                  Podstawowe pytanie Marka Greli, szefa GM Records w trakcie rozmowy
                                  kwalifikacyjnej z kobietą: - Czy planuje pani dziecko? Jeśli odpowie "tak", ma
                                  większe szanse na pracę w jednej z największych w Polsce wytwórni CD i DVD.
                                  Dlaczego? Jak mówi Grela, coraz trudniej znaleźć nowych pracowników, którzy nie
                                  chcą uciekać na Zachód. - Kobieta z małym dzieckiem przecież nie wyjedzie -
                                  tłumaczy. Od początku roku przyjął kilkanaście kobiet, które zapowiedziały, że
                                  planują zajść w ciążę.

                                  cały artykuł:
                                  praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,3722165.html
      • truten.zenobi Głupota czy bezczelność 12.11.06, 22:04
        1. autorka watku twierdzi że wobec niani będzie uczciwym pracodawcą
        a ja się pytam czy spodziewa się tak dużo zarobić by starczyło na jej pensję,
        ZUS'y, czy inne opłaty
        mastępna sprawa 8h dzień pracy. czy będzie pracować tuż przy domu?
        bo jeśli obydwoje z meżem bedą pracować po 8h to wraz z dojazdami i uch
        nadgodzinami może wyjśc że niania będzie musiała pracować po 9-11!
        bo coś mi się wydaje że taniej by wyszło gdyby jednak siedziała w domu. a może
        rzeczywiście będzie jeszcze dopłacać z pensji męża by sama mogła pracować?

        2. twierdzi też iż nic nie wie o przywilejach kobiet ale dziwnym zbiegiem
        okoliczności interesuje ją tylko pełny(?) etat. alternatywnymi formami
        zatrudnienia nie jest zainteresowana.
        Dlaczego? czyżby całkowity zbieg okoliczności?

        3. dlaczego szuka pracy u pracodawców buraków? Dlaczego nie poszuka u tych
        wspaniałych, nastawionych prorodzinnie, o wyskokim poziomie moralnym
        wszak jak zaznaczyła sama zna conajmniej jednego takiego - pracodawcę męża, ma
        jeszcze znajomego "HRowca"...

        Można być optymistą ale do tego stopnia?
        żeby nie zauważyć że to co się mówi jest sprzeczne ze zdrowym rozsadkiem?
        żeby nie rozumieć że postawa roszczeniowa to nie jest to czego oczekuje
        pracodawca,
        że pracodawca poszukuje osoby do wykonania jakiejś pracy a nie by mu mówiła co
        powinien

        ja myślę że zatrudnienie to po trosze kwestja zaufania a mnie taka postawa
        jakoś nie przekonuje
        • Gość: Majka Re: Głupota czy bezczelność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 23:18
          A skąd wiesz że jej na to nie byłoby stac aby zatrudnić nianię? Niania to nie
          jest aż taki horendalny wydatek, ok 1000 - 1300 zł miesiecznie. Nie musi jej
          zatrudniać z zusami i podatkami, nie ma takiego wymogu. Jeśli zarabia chociażby
          2 razy tyle to się opłaca.
          A może to pracodawcy mają postawę roszczeniową? Chcieliby jak najwięcej zarobić,
          jaknajmniej zapłacić i jeszcze oszukac na lewo i prawo, zrobić pare przekrętów i
          hulaj dusza. Chodzi o to aby nawzajem traktować się z szacunkiem, młoda matka
          może pracować uczciwie i solidnie i być dobrym wydajnym pracownikiem. A
          pracodawca miec trochę wyobraźni i zwyczajnego ludzkiego zrozumienia.
          • truten.zenobi Re: Głupota czy bezczelność 13.11.06, 07:58
            > A skąd wiesz

            stąd że jeszcze nie pracuje....

            > Niania to nie
            > jest aż taki horendalny wydatek, ok 1000 - 1300 zł miesiecznie

            dla kogoś kto zarabia do 1200 to myślę że jest! wszak gdyby była specjalistą w
            dziedzinie gdzie zarabia się min. 2 razy tyle to pewnie by miała pracę a tak to
            może się okazać że dobrze będzie jeśli na początek dostanie około 1200 brutto!


            > Jeśli zarabia chociażby 2 razy tyle to się opłaca.

            masz rację! jeśli...!

            > Nie musi jej
            > zatrudniać z zusami i podatkami, nie ma takiego wymogu.

            no ciekawe twierdzenie! możesz podać podstawę prawną (bo obawiam się że
            wypowiadasz sie na temat o którym nie masz bladego pojęcia - ale oczywiście to
            ja mogę się mylić i to ja nie mam bladego pojecia - udowodnij swoje
            twierdzenie)!

            > A może to pracodawcy mają postawę roszczeniową? Chcieliby jak najwięcej
            zarobić
            > ,
            > jaknajmniej zapłacić

            a możesz mi wytłumaczyć gdzie tu postawa roszczeniowa? jest sprawą oczywistą że
            po to zakłada się działalnosc by zarobić a nie stracić! Czyżbyś oczekiwała
            czegoś innego?
            może wytłumaczę Ci to na prostym przykładzie! takim który powinnaś być w stanie
            zrozumieć!
            oczekiwania pracownika dobrej płacy, premia, dobrego traktowania, zapewnienia
            własciwych warunków pracy - są normalnymi oczekiwaniami jeśli są związane z
            wynagrodzeniem za efektywną(!) pracę.
            postawa roszczeniowa jest wtedy gdy pracownik uważa iż powinien otrzymywać
            jakieś świadczenia bo ma potrzeby (i efekty pracy nie mają tu wiekszego
            znaczenia).

            z postawą roszczeniowa pracodawcy tez mamy do czynienia, nie twierdzę że nie!
            (np. PKP, kopalnie, firmy zagraniczne,..) gdy oczekuje większych nakładów pracy
            niz opłaca, gdy wyłudza dotacje, ulgi podatkowe itp.
            Ale ja nie widze związku z omawianą sytuacją!

            > ...to pracodawcy mają postawę roszczeniową... i jeszcze oszukac na lewo i
            > prawo, zrobić pare przekrętów
            > i hulaj dusza.

            oczywiście nie wszyscy pracodawcy są uczciwi (podobnie jak nie wszyscy
            pracownicy) ale Twoje twierdzenia to nic więcej jak pomówienia!

            > Chodzi o to aby nawzajem traktować się z szacunkiem,

            tak! tu masz rację tyle że w praktyce wszystko sprowadza się do wzajemnego
            wywiązania się z umowy

            > młoda matka
            > może pracować uczciwie i solidnie i być dobrym wydajnym pracownikiem.

            nie twierdzę nic innego! tyle że zauważ iż cała dyskusja dotyczy dość
            szczególnego momentu - naboru
            i problem tkwi w tym iż "jak przekonać pracodawcę że jest się lepszym
            kandydatem od pozostałych"
            I masz rację młoda matka zwłaszcza jeśli nie podejmuje pracy w firmie w której
            pracowała przed zajściem w ciążę ma dużo gorszą pozycję.
            ale ta pozycja nie wynika z złej woli pracodawcy ale z tego iż "sojusznicy
            kobiet" (ZZ, politycy, KK, ...) co prawda dali przywileje ale nie na swój
            (państwa) koszt - tylko obarczyli nimi pracodawców.
            Czyli potencjalny koszt zatrudnienia młodej matki jest wyzszy niż faceta po
            wojsku - proste i logiczne

            tak więc nie rozumiem z czego wynikają te ciągłe pretensje do pracodawców! -
            "trochę wyobraźni i zwyczajnego ludzkiego zrozumienia"!

            PS
            "jak se wybraliście tak se macie"
            • Gość: młoda matka Re: Głupota czy bezczelność IP: *.toya.net.pl 13.11.06, 09:49
              dla kogoś kto zarabia do 1200 to myślę że jest! wszak gdyby była specjalistą w
              > dziedzinie gdzie zarabia się min. 2 razy tyle to pewnie by miała pracę a tak
              to
              >
              > może się okazać że dobrze będzie jeśli na początek dostanie około 1200 brutto!


              Wiesz, ja za 1200 zł brutto to po studiach bez doświadczenia nie pracowałam, a
              w pracy której szukam nie zarabia się mniej niz 1500 zł netto wiec nie pisz
              takich bzdur, jak nie wiesz nic na ten temat. Praca w moje branzy jest tylko
              nie dla matek z dziećmi!!!
              Gdybym tego sto razy nie pzreliczyla i nie pzrekalkulowała nie wrociłabym do
              pracy. Swoja drogą znam konbiety, które pracuja tylko na nianię ale taka
              postawa jest ci za pewne obca bo ty widzisz tylko kwestie finansowe w
              podejmowaniu pracy pzrez kobiety.

              nie twierdzę nic innego! tyle że zauważ iż cała dyskusja dotyczy dość
              > szczególnego momentu - naboru
              > i problem tkwi w tym iż "jak przekonać pracodawcę że jest się lepszym
              > kandydatem od pozostałych"
              To niby jak mam to zrobić, jakich argumentów można użyć, zeby udowodnic
              pracodawcy ze jako mloda matka jestem lepsza, skoro prawie od razu słyszę lub
              widzę, że są cholernie z tego powodu niezadowoleni.
              > I masz rację młoda matka zwłaszcza jeśli nie podejmuje pracy w firmie w
              której
              > pracowała przed zajściem w ciążę ma dużo gorszą pozycję.

              Jak poszlam na macierzynski od arzu dostalam po nosie, po powrocie zero szans
              na powrot na swoje stanowisko, duzo gorsza praca za te same pieniadze... super,
              ale to dla was nie jest dyskyminacja tylko kalkulacja kosztów..

              > ale ta pozycja nie wynika z złej woli pracodawcy ale z tego iż "sojusznicy
              > kobiet" (ZZ, politycy, KK, ...) co prawda dali przywileje ale nie na swój
              > (państwa) koszt - tylko obarczyli nimi pracodawców.
              > Czyli potencjalny koszt zatrudnienia młodej matki jest wyzszy niż faceta po
              > wojsku - proste i logiczne

              Tak, tak te twoje pzrywileje...
              Zrobiłam w weekend małą sondę i pzrepytalam swoje 4 młode matki-koleżanki,
              jakie to niby maja pzrywileje i jak z nich korzystają. Kazda wrocila nie na
              swoje stanowisko, kazda za ciąze musiala poniesć karę w postaci innych, nowych
              obowiazków, nie zawsze tak satysfakcjoinujących jak by chcialy.
              I wiesz co - zadna z nich po powrocie z urlopu macierzynskiego nie korzystala z
              godziny na karmienie piersią,
              zadna nie wzięła w ciągu 6mies.-1,5 roku bo tyle srednio pracuja dnia opieki
              nad dzieckiem
              zwolnienia brały srednio 1 raz na pol roku i to głownie z powodu swoej choroby
              a nie dziecka - na dziecko bral maz, byla niania, babcia itd...To są twoje
              pzrywileje, z których nikt nie kozrysta, bo boi się ze wyleci z pracy, wiec po
              co one tak naprawde są? Moze młode matki powinny pójść pod sejm i
              zaprotestować, zeby te pzrywileje znieść? Ale czy wtedy ty i inni zatrudniliby
              kobiety-matki? Nie sądzę!! Nie dojdzie do tego jeszczwe pzrez długi czas,
              dopóki nie zmieni się światopogląd, stereotyp, ze to kobieta ponosi
              odpowiedzialność za chore dziecko, ze jest mniej dyspozycyjna i ekonomiczna.
              tak więc nie rozumiem z czego wynikają te ciągłe pretensje do pracodawców! -
              > "trochę wyobraźni i zwyczajnego ludzkiego zrozumienia"!
              hahaha, piszesz o tym a sam nie masz o tym pojęcia
              > "jak se wybraliście tak se macie"
              - jasne, do konca życia bede płacic za to ze osmielilam zajsc w ciązę. Jak ja w
              ogóle śmiem miec teraz wymagać cokolwiek?!!!

              W jednym masz rację - do tej pory zle szukalam pracy, trafialam na male
              buraczane firmy, których szefowie jak ognia bali się młodych matek. Nie
              prosiłam znajomych o pomoc w znalezieniu pracy, bo honor mi na to nie pozwalał,
              zreszta nadal uwazam, ze ten sposob szukania pracy jest niezgodny z moim
              sumieniem, niepotzrebnie byłam szczera do bólu i zaglębiałam sie na rozmowie w
              swoje życie osobiste. Nie warto.
              Twój sposób myslenia uswiadomił mi, w jaki sposób niektórzy z pracodawcow mogą
              myslec i ze nie warto nawet z nimi wchodzic w dyskusje podczas rozmowy o prace,
              apotem się denerwować.

              Na pozostale twoje posty nie odpowiem, bo szkoda mi czasu na to.





              • truten.zenobi Re: Głupota czy bezczelność 13.11.06, 14:52
                > Wiesz, ja za 1200 zł brutto to po studiach bez doświadczenia nie pracowałam,
                > a w pracy której szukam nie zarabia się mniej niz 1500 zł netto ...

                a jednak nie pracujesz...
                jeśli jesteś specjalistą w jakiejś dziedzinie gdzie zarabia się nieźle to
                pewnie obecnie nie miała byś problemów z zatrudnieniem...

                czyli do listy niedożeczności możemy dodać wysokie wymagania płacowe

                > ale to dla was nie jest dyskyminacja tylko kalkulacja kosztów..

                dokładnie tak! a Ty kupujesz w sklepie gdzie jest dobra jakość i/lub tanio czy
                w sklepie gdzie ekspedientak/właściciel przekona cie że ma "społecznie słuszne
                potrzeby"?

                > Moze młode matki powinny pójść pod sejm i
                > zaprotestować, zeby te pzrywileje znieść? Ale czy wtedy ty i inni
                zatrudniliby
                > kobiety-matki? Nie sądzę!!
                1. jeśli nikt z nich nie korzysta to czemu wszyscy tak o nie walczą
                2. masz racje samo zniesienie tych przywilejów nie będzie powodem by Ciebie
                zatrudnić ale.. brak tych przywilejów nie będzie dawał powodów do
                niezatrudniania
                (warunek konieczny ale nie wystarczający - obniżenie kosztów/ryzyka
                zatrudnienia)

                > Nie dojdzie do tego jeszczwe pzrez długi czas,
                > dopóki nie zmieni się światopogląd, stereotyp, ze to kobieta ponosi
                > odpowiedzialność za chore dziecko,

                Tu masz rację ale to nie tylko o takie przypadki chodzi!

                > - jasne, do konca życia bede płacic za to ze osmielilam zajsc w ciązę.
                przepraszam! ale faktycznie nie napisałem tego jasno - chodziło mi o wybory
                polityczne - stan naszej gospodarki i wysokie bezrobocie wynika przede
                wszystkim z tego że przez ostatnie 17 lat wybieramy głównie niekompetentnych
                biurokratów i pieniaczy

                > bo honor mi na to nie pozwalał,
                > zreszta nadal uwazam, ze ten sposob szukania pracy jest niezgodny z moim
                > sumieniem,

                Tytaj też ciebie nie zabardzo rozumiem! dlaczego to ze ktoś Ciebie poleci jest
                niehonorowe? wszak jeśli zna Ciebie i w jakiś sposób ręczy swoją opinią to
                oznacza że choć pracodawca nie zna cię osobiście to moze obdażyć cię jakimś
                kredytem zafania w przeciwieństwie do sytuacji gdy przyjmuje kogoś z ulicy!
                pewnie nepotyzm w instytucjach państwowych jest naganny ale w firmie prywatnej
                to właściciela sprawa jak dokonuje naboru!!!

                >trafialam na male
                > buraczane firmy,

                no właśnieczemu szukasz w małych firmach wszak wiadomo że w takich
                kilkuosobowych nie ma planu zastępstw a jedna osoba ciągnie wiele tematów tak
                więc jakakolwiek nieobecnośc jest mocno kłopotliwa a więc i zatrudnienie młodej
                matki jest obarczone dużo większym ryzykiem, pozatym brak prawnika/kadrowej w
                firmie powoduje ze własciciel tak naprawdę nie wie jakie masz prawa więc boi
                się juz na wyrost. proste!

                > ze nie warto nawet z nimi wchodzic w dyskusje podczas rozmowy o prace,
                pewnie tak. zwłaszcza jeśli chcesz im udowodnic że nie mają racji i są burakami
                ;)
              • Gość: Majka Młoda matko, na niego szkoda wysiłku :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 23:59
                To jest facet z klapkami na oczach, który widzi tylko zera i procenty natomiast
                ludzi w tym wszystkim nie widzi. Tylko że daleko na tym nie zajedzie.
                • Gość: Pracodawca Re: Młoda matko, na niego szkoda wysiłku :) IP: *.net.autocom.pl 14.11.06, 08:58
                  > To jest facet z klapkami na oczach, który widzi tylko zera i procenty
                  natomiast
                  > ludzi w tym wszystkim nie widzi. Tylko że daleko na tym nie zajedzie.
                  A czym się będzie objawiało to, że "daleko nie zajdę"?
                  Bo jestem tego strasznie ciekaw.
                • truten.zenobi Re: Młoda matko, na niego szkoda wysiłku :) 14.11.06, 21:20
                  > który widzi tylko zera i procenty natomiast
                  a Ty pewnie to za poetę wyszłaś/wyjdziesz?

                  podstawą istnienia przedsiębiorstwa jest to że wpływy przewyższają koszty
                  jeśli twierdzisz coś innego to udowodnij mi to na przykładzie!
                  :>

                  • Gość: Majka Re: Młoda matko, na niego szkoda wysiłku :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 21:42
                    A co ma do tego za kogo wyszłam czy też nie???? Brak związku z tematem.
                    Żyjemy w społeczeństwie i musimy się w nim umieć znaleźć. Czasy niewolników
                    dawno minęły. Nikt ci nie każe młodych matek zatrudniac za darmo! One pracować
                    moga tak samo dobrze i wydajnie jak nie matki. Jeśłi to do ciebie nie dociera to
                    może zamknij ten zakłąd pracy i idź się leczyć :)
                    • fundrive Re: Młoda matko, na niego szkoda wysiłku :) 14.11.06, 21:48
                      > Czasy niewolników dawno minęły.
                      No to mam nadzieję, że i pracodawca nie ma obowiązku zatrudniania praocwnika
                      jeśli go zatrudnić nie chce.
                      A może uważasz że się mylę?
                      > Jeśłi to do ciebie nie dociera to
                      > może zamknij ten zakłąd pracy i idź się leczyć :)
                      A po co zamykać zakład skoro firma dobrze funkcjonuje i jest się zadowolonym z
                      pracowników innych niż np. młode matki?
                      • Gość: Majka Re: Młoda matko, na niego szkoda wysiłku :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 21:51
                        Po to żeby było o jednego pseudopracodawce z defektem mózgu mniej.
                        • fundrive Re: Młoda matko, na niego szkoda wysiłku :) 14.11.06, 22:03
                          Gość portalu: Majka napisał(a):

                          > Po to żeby było o jednego pseudopracodawce z defektem mózgu mniej.
                          Ten sam efekt można osiągnąć jeśli wszyscy jego pracownicy sami się zwolnią.
                        • truten.zenobi rozumiem że poprostu brakuje ci argumentów 14.11.06, 22:29
                          a twoja postawa to typowe zachowanie człowieka ograniczonego, który nie potrafi
                          znaleźć kontrargumentów, czy przeanalizowac problem, o czytaniu ze zrozumieniem
                          nie wspominając.

                          przez ostatnie parę postów stawiałaś mi zarzuty z tego czego nie powiedziałem,
                          nie zadałaś sobie trudu by zrozumieś problem za to bardzo szybk przeszłaś do
                          argumentów ad personam

                          no cóż...
                          życzę miłego dnia!
                          • Gość: Majka Re: rozumiem że poprostu brakuje ci argumentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 23:22
                            Ja już się z toba nagadałam i po prostu nie mam więcej ochoty :) Niemiłego dnia
                            i bye.
                    • truten.zenobi Re: Młoda matko, na niego szkoda wysiłku :) 14.11.06, 21:57
                      > A co ma do tego za kogo wyszłam czy też nie???? Brak związku z tematem.

                      jest! bo pewnie nie wybrałaś niepoprawnego romantyka co grosza nie przyniesie
                      do domu, ale zadbałas by pensje też miał duzą.

                      czyli sama starasz się realnie patrzyć na swoje życie ale innym z tego stawiasz
                      zarzut
                      i coraz bardziej się nakrecasz - wyluzuj to tylko dyskusja take it easy!
                      • Gość: Majka Re: Młoda matko, na niego szkoda wysiłku :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 23:23
                        Hehe, nie jestem meżatką i sama zarabiam na swoje utrzymanie. I na nikim nie
                        zamierzam wisieć finansowo, nigdy.
            • Gość: Majka Re: Głupota czy bezczelność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 23:56
              A proszę bardzo, np ktoś z mojej rodziny pracuje jako opiekunka dziecięca i nie
              ma żadnej umowy ani nikt nie płaci za niego zusów bo matka dziecka nie jest
              pracodawcą i nie prowadzi żadnej działalności gospodarczej. Całe lata
              zatrudniało się nianie bez umów i opłat i kto chce nadal tak robi. To jest
              prywatna umowa pomiedzy ludźmi, ja mogę np komus zlecić umycie mojego okna i mu
              za to zapłącić bo mam taką fantazję i nie będę od tego płacić podatków. Chyba
              mogę komuś dac pieniadze bo chce bez ingerencji państwa w moje sprawy??
              A na jakiej podstawie twierdzisz że matka nie może pracowac efektywnie???? Na
              swoim widzimisie. Może jeśli ma warunki i chce i jest z szacunkiem i uczciwie
              traktowana. I na jakiej podstawie twierdzisz że koszty zatrudnienia młodej matki
              są wyższe?? Zakładasz że każda matka nic nie robi tylko się miga i chodzi na
              zwolnienia a jej dziecko cały rok zagrypione chodzi aby ona sobie mogła te
              zwolnienia brać?? Jesteś po prostu śmieszny :)

              • truten.zenobi "znaczy": Kali ukraśc krowę - dobrze? 14.11.06, 21:04
                co prawda to prawda PP zbyt daleko ingeruje w nasze życie
                Ale podane przez Ciebie przykłady akurat ntego nie dotyczą.

                dochód z każdego legalnego źródła podlega opodatkowaniu, to samo dotyczy innych
                obowiazków pracodawcy - wszak organizacje non profit tez te obowiazki dotyczą.

                czyli to o czym piszesz nie jest tylko naganne moralnie (bo tak
                naprawdę "płacąc netto" okradasz osobę która wykonuje dla Ciebie jakiąś pracę z
                ubezpieczenia i innych swiadczeń) ale jest też łamaniem prawa.

                przy czym oczywiście trudno oczekiwać jakiegoś większego zaangarzowania w
                legalizację przy usłudze "umyć szybke" ale jeśli zamierzasz kogoś zatrudnić na
                pełnym etacie i może to być dla tej osoby jedyne źródło utrzymania to wybacz
                ale chyba nie zdajesz sobie sprawy o czym piszesz!

                Rozumiem że jeśli Ty to robisz to jest OK ale jeśli ktoś inny Tobie to jest
                wyzyskiwaczem i zładziejem

                I na jakiej podstawie twierdzisz że koszty zatrudnienia młodej matk
                > i
                > są wyższe??
                gwoli wyjaśnienia, nie omawiamy tutaj jakiegoś konkretngo przypadku
                zatrudnienia, nawet nie mówimy o analizie statystycznej ale o dość specyficznym
                momencie tj o rekrutacji.

                autorka wątku nie moze zrozumieć dlaczego nik tnie chce jej zatrudnić wszak ma
                nianię męża itd.

                Ja zaś twierdzę że to niekoniecznie kwestia realnego zagrożenia ale
                potencjalnego.

                W jaki sposób jesteś w stanie dowieść swoje twierdzenia ex ante

                w tali kart jest jeden as pik jaką masz pewność zanim wyciągniesz kartę że na
                niego nie trafisz?
                Ja też znam wiele młdych matek które sa solidnymi i dobrymi pracownikami - co
                wcale nie zmienia faktu że gdybym miał "zatrudnić z ulicy" wolał bym albo
                faceta z kat D ;) albo kobietę po 30.

                • markiza_de_baux Re: "znaczy": Kali ukraśc krowę - dobrze? 14.11.06, 21:08
                  A kobitke po 30 bezdzietna??? zatrudnilbys?
                  • truten.zenobi Re: "znaczy": Kali ukraśc krowę - dobrze? 14.11.06, 21:28
                    rozumiem że to podchwytliwe pytanie! ;>

                • Gość: Majka Re: "znaczy": Kali ukraśc krowę - dobrze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 21:49
                  A jak ty możesz dowieść swojego twierdzenia, że akurat ta matka która przyszła
                  do ciebie na rozmowe o pracę będzie niewydajnym pracownikiem, będzie chodzić na
                  zwolnienia, urywać się z pracy i cholercia wie co jeszcze?? No słucham :)
                  Haha, kobiety po 30stce też zachodzą w ciążę, i 40latkom się zdarza. Ty sobie
                  lepiej zatrudnij bezpłodnych 40latków :D Tylko nie zapomnij domagac się
                  zaświadczeń o niepłodności, haha.
                  • truten.zenobi Re: "znaczy": Kali ukraśc krowę - dobrze? 14.11.06, 22:19
                    > A jak ty możesz dowieść swojego twierdzenia,
                    to proste: więcej przywilejów = wieksze ryzyko(pole do) nadużyć

                    że akurat ta matka która przyszła
                    > do ciebie na rozmowe o pracę będzie niewydajnym pracownikiem

                    ale ja nic takiego nie twierdzę!!!

                    natomiast stwierdzam że mniejsze ryzyko że pracownik nadużyje swoich
                    przywilejów jest wtedy gdy ma ich mniej.

                    Ponieważ jesteś kobietą i temat cię bulwersuje (aż do tego stopnia że
                    przestajesz myśleć logicznie) podam inny przykład

                    facet "przed wojskiem" i facet z kat D który bedzie lepszym pracownikiem?
                    nie wiadomo, ale ten pierwszy może wygenerowac całkiem spore koszty, tak
                    naprawdę trudno z nim zaplanowac cokolwiek
                    a o tym drugim wiadomo przynajmniej że wojsko się o niego nigdy nie upomni
                    którego byś zatrudniła? i dlaczego?

                    zapewne 1 by dać mu szansę ];>

                    ps
                    zanim zaczniesz kogos pouczać podnies swoje kompetencje. bo jak widze to
                    uwielbiasz czepiać się słówek i wypowiadać się na tematy o których nie masz
                    bladego pojecia - np. obowiązki podatkowe.
                    • Gość: Majka Re: "znaczy": Kali ukraśc krowę - dobrze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 23:26
                      No a ja naiwna myslałam że dla pracodawcy liczy sie jeszcze coś takiego jak
                      wykształcenie, doświadczenie, ambicje, realna korzyść która potencjalny
                      pracownik może dać w rozwój firmy! Błąd :) Liczy sie tylko czy masz macicę!:D No
                      i ewentualnie książeczkę wojskową.
      • Gość: mama od roku Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.opole.internetia.pl 13.11.06, 19:18
        od roku jestem mamą, szukam pracy. Dziecko póki co odpukać ani razu nie
        chorowało. Do pełnej dyspozycji babcia, która z nami mieszka. Na rozmowie nie
        pytano mnie o dziecko ani razu. Ale trzeba trafić do firmy a nie do buraka,
        któremu się wydaje, że ma firmę. Do poprzedniej pracy to ja nie chcę wracać,
        dla mnie macierzyństwo było momentem do zastanowienia się i podjęcia decyzji,
        że trzeba w życiu osiągnąć więcej.
        W pracy to ja decydowałam z kim chcę współpracować, miałam wolną rękę. Byłam
        singlem i musze przyznać, że ja najchętniej wybierałam młode mamy bo chciały
        pracować, miały motywację i co SZTUKA były dobrze zorganizowane. No teraz sama
        wiem dlaczgo. Mam nadzieję trafić na takich współpracowników, jakim ja byłam. A
        Co do kosztów pracodawcy to po 30 dniach bierze je na siebie ZUS. A 30 dni może
        się zdarzyć w chorobie każdemu, mężczyźnie też. Ja pracowałam do 5 miesiąca. 12
        godzin przy komputerze, pod presją czasu to już było dla mnie za dużo. To tyle.
        Trzymajcie za mnie kciuki, mam nadzieję szybko znaleźć pracę:)
        • Gość: Pracodawca Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.net.autocom.pl 13.11.06, 23:09
          > od roku jestem mamą, szukam pracy.
          > Na rozmowie nie pytano mnie o dziecko ani razu.
          Ale tez cię nie zatrudniono z tego co się orientuję.
          > Ale trzeba trafić do firmy a nie do buraka,
          Oczywiście.
          Tylko tych nie-burakow trochę za mało a kobiet chętnych do pracy u nich za
          wiele.
          A jeśli juz jakaś kobieta sama zdecyduje się założyć firmę to bardzo często
          okazuje się szybko "burakiem". Przynajmniej w kwestii zatrudniania kobiet.

          > Co do kosztów pracodawcy to po 30 dniach bierze je na siebie ZUS.
          Myślę, że powinnaś to zaznaczać podczas każdej rozmowy kwalifikacyjnej.
          To dużo powie potencjalnemu pracodawcy nt. twojego podejścia do pewnych kwestii.

          > Ja pracowałam do 5 miesiąca.
          Podziwiam zaangażowanie.
          Ale pamiętaj, że na rynku pracy są tez tacy, którzy nigdy nie będa 5-tym
          miesiącu.
          • Gość: Majka Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 00:05
            Ale pamiętaj, że na rynku pracy są tez tacy, którzy nigdy nie będa 5-tym
            miesiącu.
            "

            Ja proponuję zatrudnić roboty: takich wiecznych singli facetów, co nie maja PMS,
            ciąż, rodzin, zepierniczać będą jak małe samochodziki, życ i spac w firmie u
            zgodnie ze słowami pewnego wierszyka "umra z głową na klawiaturze" :D Jesteście
            pseudopracodawcy po prostu odrażający.
            • Gość: Pracodawca Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.net.autocom.pl 14.11.06, 08:56
              > Ja proponuję zatrudnić roboty: takich wiecznych singli facetów, co nie maja
              PMS
              > ciąż, rodzin, zepierniczać będą jak małe samochodziki, życ i spac w firmie u
              > zgodnie ze słowami pewnego wierszyka "umra z głową na klawiaturze" :D
              Nie rozumiem dlaczego "proponujesz" skoro ja na brak odpowiednio
              wykwalifikowanych pracowników , ew. kandydatów na pracowników nie narzekam.
              Jeśli kobieta z małym dzieckiem może być dobrym pracownikiem to znaczy , ze
              facet albo kobieta z większym dzieckiem jest pracownikiem gorszym?

              >Jesteście pseudopracodawcy po prostu odrażający.
              Więc czemu te "dyskryminowane" kobiety chcą u takich pracodawców pracować?
              Czemu nie ida do tych wyrozumiałych, elastycznych o prospołecznym nastawieniu.
              • Gość: Majka Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 21:55
                No wiesz, bo jak się idzie na rozmowe w sprawie pracy to nikt nikogo nie
                uprzedza - uwaga ja jestem ten nietolerancyjny pracodawca co się panicznie boi
                kobiet, ciąż i PMSów. Loteria. A takich buców na rynku jest widocznie sporo
                skoro młode matki narzekaja. Ja nie wiem bo nie jestem młoda matka i mnie ten
                problem nie dotyczy.
                • Gość: młoda matka Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.toya.net.pl 14.11.06, 22:05
                  Wyłączyłam się z tej dyskusji, bo jak większość tu dyskutujacych kobiet mam
                  calkiem odmienne stanowisko w tej sprawie, i na czytanie niektórych
                  bezsensownych argumentów "Panów Pracodawców" po prostu mi szkoda zdrowia i
                  czasu. Panowie (pewnie sporo po 40-tce z żonami na łańcuchu) boją się młodych
                  kobiet-matek jak ognia, a słowa dyskryminacja chyba jeszcze bardziej, bo
                  używają metody zapędzenia w kozi róg, schodzenia z temat wątku, chwytów poniżej
                  pasa. Współczuję ich pracownikom i mam nadzieję ze na takiego nie trafię, choć
                  jak Majka już wspomniała nikt pzred rozmową kwalif. nie ma wypisanego na czole -
                  jestem burak, nie zatrudniam młodych matek. A szkoda...


                  • Gość: Pracodawca Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.net.autocom.pl 14.11.06, 22:19
                    > Panowie (pewnie sporo po 40-tce z żonami na łańcuchu) boją się młodych
                    > kobiet-matek jak ognia,
                    Ciekawa sprawa.
                    Oburzacie się jak się sugeruje że potencjalna kobieta może zajśc w ciąże a w
                    czasie czasie ciąży i po urodzeniu być mało dyspozycyjna ,bo, jak
                    twierdzicie, "skąd mamy pewność", a jednocześnie same na podstawie postów
                    oceniacie wiek, stan cywilny i relacje mażeńskie.
                    I o co wy macie pretensje?
                    Tak, tak. Wiem.
                    To z żonami na łańcuchu to był tylko taki argument ad persona , użyty z braku
                    innych.
                    > Współczuję ich pracownikom i mam nadzieję ze na takiego nie trafię,
                    Widzisz.
                    Rzeczywistośc nie jest taka prosta.
                    Moja firma dwukrotnie starała się o dotacje z UE, dwukrotnie je dostała i
                    dwukrotnie dostaliśmy dodatkowe punkty za korzystną dla kobiet polityke
                    zatrudnieniową.
                • Gość: Pracodawca Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.net.autocom.pl 14.11.06, 22:05
                  > uwaga ja jestem ten nietolerancyjny pracodawca co się panicznie boi
                  > kobiet, ciąż i PMSów.
                  Nie uprzedza sie bo nie wolno.
                  Ale taki zakaz to już kobiety sobie same wywalczyły.
      • truten.zenobi A dlaczego nie macie pretensji do ZUS'u? 14.11.06, 23:16
        ciągniecie temat pracodawców buraków a dlaczego żadna z was nie zająknęła sie
        na temat działań ZUS'u

        bo przecież wg. tej szacownej instytucji zatrudnienie kobiety w ciązy a i
        pewnie młodej matki jest zabronione.

        by nie było że znam temat tylko z opisów prasowych i wyroków NSA mojej
        koleżanki pracodawca był szykanowany przez ZUS za to że zatrudnił ja gdy juz
        była w ciązy a jej samej odebrał nalezne swiadczenia.

        (a dodajmy w tym momencie iż wszystko się dzieje w katolickim kraju rzadzonym
        przez prorodzinne narodowo-socjalistyczno-katolickie pratie.)

        Czyżby ta informacja nie pasowała do obrazu świata wpojonego wam przez media i
        polityków?

        • Gość: Majka Re: A dlaczego nie macie pretensji do ZUS'u? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 23:37
          Na temat ZUSu to ja się nie wypowiadam bo się nie znam. Nie wiedziałąm nawet że
          zatrudnienie kobiety w ciąży jest nielegalne :D Gdzie my żyjemy. Ale jak juz
          zajdzie w tą ciążę to jej nie można zwolnić wg prawa? Przeciez to czysta
          paranoja. Często kobieta nie wie że jest w ciąży i przez 2-3 miesiące.
          • truten.zenobi Re: A dlaczego nie macie pretensji do ZUS'u? 15.11.06, 07:58
            Nie wiedziałąm nawet że
            > zatrudnienie kobiety w ciąży jest nielegalne :D

            tz. jest wyłudzaniem pieniedzy wg. urzedników ZUS.
            wg. NSA (jak nic nie pokręciłem) ZUS nie ma prawa do takiej nadinterpretacji i
            powinien zaprzestać takich praktyk, no chyba ze ma dowody iz zatrudnienie było
            fikcyjne, ale... ZUS dalej swoje
            (sprawa sie interesowałem parę lat temu a moja znajoma ciągała się z ZUSem
            chyba jeszcze na początku tego roku)

            > Ale jak juz
            > zajdzie w tą ciążę to jej nie można zwolnić wg prawa?
            co innego pracodawca co innego zus
            Pracodawca formalnienie nie może odmówić zatrudnienia tylko na podstawie tego
            że kobieta spodziewa sie dziecka (co więcej NSA potwierdził to że nie jest
            wyłudzeniem pieniedzy z ZUS jeśli pracodawca wpelni swiadomie zatrudnia kobietę
            w ciąży i kobieta w ciąży wiedządz o tym decyduje sie na rozpoczecie pracy) i
            oczywiście nie może zwolnic na takiej podstawie.

            do tego mozna dodać odmienne traktowanie kobiet prowadzących działalnośc
            gospodarczą co w mojej opini jest złamaniem podzstawowych praw konstytucyjnych
            ale tu na obrone zusu mogę powiedziec iz wynika to z odnośnych ustaw czyli w
            tym przypadku ZUS sam sobie nic nie wymyślił czy nadinterpretował.
            ale tez potrafi wstrzymać swiadczenia żeby nie było, ze przynajmniej z tych
            paru ktore się jej naleza wywiązuje się bez zarzutu.

            tyle że pozostawianie ludzi bez środków do życia (odbieranie/wstrzymywanie
            naleznych swiadczeń) jest normalna praktyka zusu i nie interpretował bym ich
            działan jako "seksidstowskich" - poprostu takie jest podejście naszego państwa
            do obywatela

            tak więc wracając do tematu dyskusji nie rozumiem czemu w tym buraczanym kraju
            oczekujesz by akurat pracodawcy byli ponad wszystkich?
            • Gość: Majka Re: A dlaczego nie macie pretensji do ZUS'u? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 10:55
              Bo ZUS to instytucja a pracodawcy to ludzie. No chyba że sie mylę i nie ludzie :)
              • truten.zenobi Re: A dlaczego nie macie pretensji do ZUS'u? 21.11.06, 10:56
                > Bo ZUS to instytucja a pracodawcy to ludzie.

                tyle że w wyborach (uczestnicząc bądź nie) "dałaś" mandat do rzadzenia
                okreslonym politykom.
                to co sie dzieje w ZUS'ie, NFZ, US, i innych instytucjach nie jest wynikiem ich
                własnej woli (a rzaden twór ludzki takowej samodzielnej nie ma!)- one musza
                działac na zasadach i w ramach okreslonych prawem - które jest wynikiem działań
                polityków a co wiecej władza zwierzchia i nadzór należy także do polityków.

                tak więc myśle że uprawnione jest twierdzenie że Twój głos pośrednio (a vox
                populi nawet bezpośrednio) ma wpływ na to co sie dzieje w tych instytucjach

                tak wiec myślę że tutaj masz wpływ na ich działania i na to jak sie traktuje
                ludzi więc powinnaś się czuć współodpowiedzialna.

                Pracodawcy to ludzie którzy działają (powinni działać) w ramach ustalonego
                przez polityków prawa ale na swoją odpowiedzialnośc ryzyko i rachunek. są
                podmiotami niezaleznymi.

                Tak więc dlaczego więcej wymagasz od kogos kto nie jest z tobą w żaden sposób
                zwiazany a w szczególności nic Ci nie zawdzięcza (poza biurokracją :P) niż od
                osób którym powierzyłaś władzę ustawodawczą i wykonawczą w tym kraju?

                > ..No chyba że sie mylę i nie ludzie
                > :)

                Kierownik to takie dziwne stworzenie jeszcze nie szef a już nie człowiek
                ;)

      • doda123451 Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze 15.11.06, 09:13
        wiesz co dyskryminuja wszystkich .Ja ostatnio szukam pracy jestem panna
        dyspozycyjna mam 26lat i pan z którym miałam rozmowe do mnie powiedział ze mam
        jedna wade nieustabilizowana sytuacje.Wiec wszystkiego mozna sie przyczepic
        niestety tak jest.
        • Gość: mgr_okrutny Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.c247.petrotel.pl 21.11.06, 10:41
          Wracajac do tematu Mlodych Matek.... My rowniez(zona i ja) borykamy sie z tym
          problemem.Ja pracuje w kosmicznych godzinach. Ale nie o tym mowa, Przedszkole
          do ktorego uczeszcza nasza corka (4latka)czynne jest od 6 do 16.30,(obie babcie
          jeszcze pracuja :(((, a nianie trudno znalezc jesli chodzi o zaprowadzenie
          malej do przedszkola bo u nas w domu musialaby byc juz przed 5 rano zakladajac
          ze zona pracuje w godz 6-14)a ja nie jestem w stanie jej zaprowadzic z
          odebraniem tez bywaja klopoty. Wiec na samym starcie moja zona (musi) moze
          szukac sobie pracy w godzinach np. 8-16, 7-15 tak byloby najlepiej :)Problem
          pojawia kiedy idzie na rozmowe z "pracodawca" oczywiscie tym problemem jest
          nasza Coreczka. W wiekszosci pracowala na "czarno" a to ze wzgledu na dziecko..
          A dlaczego?? Bo jak zachoruje to nie ma problemu z wszystkimi kosztami (dla
          pracodawcy) a jak juz wraca do pracy okazuje sie ze jest juz zastepstwo I PA
          PA!! teraz mija 10 msc jak szuka pracy..... wspolczuje wam kobiety.
      • Gość: Karola Re: O dyskryminacji młodych matek raz jeszcze IP: *.zax.pl 23.11.06, 21:47
        też coś o tym wiem, ja szukałam pracy około 5 miesięcy, mam małego synka 1,5
        roczku. Też mi pracodawcy mówili że pujdę na opiekę , że dzieci w żłobku
        chorują, że mam dużą przerwę w pracy i wypadłam z obiegu itd. Ale udało mi się
        w nowej firmie nikt mnie odziwo nie pytał o rodzinę i o dzieci i to mi sie
        spodobało, bo to moja sprawa przecież czy idę do pracy czy z osaję w domu i nie
        pracuję.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka