Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Brak pomocy w pracy...

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.06, 12:01
    Jeśli jest już taki wątek (świeży, aby ktoś w ogóle w nim odpisał ;-) to mnie
    skierujcie proszę. Jeśli nie - zapraszam do dyskusji.
    Myślę, że mój problem nie jest nietypowy - borykam się z nim już w kolejnej
    firmie, boryka się z nim moja żona.
    Zatrudniłem się na stanowisku handlowca w firmie, która zajmuje się
    dystrybucją wyprodukowanych przez siebie artykułów.
    Ponieważ produkt był dla mnie nowy, potrzebowałem przeszkolenia. I tu
    zaczynają się schody - osoba, tóra powinna mi wytłumaczyć szczegóły techniczne
    nigdy nie ma dla mnie czasu (nawet 2-3 minut!) wymawiając się nadmiarem zajęć.
    Dodam, że nie wchodzimy sobie w drogę, mamy różne pakiety klientów
    więc nie powinno to wpływać na nasze stosunki. Ponieważ wynagradzani jesteśmy
    prowizyjnie (ja nie, on tak) może to być wytłumaczeniem: nie dość, że
    nie ma on pieniędzy z tej pomocy, to nie zarobi swoich. Może dodam do tego
    swój brak umiejętności interpersonalnych (wg mnie to nie jest problem, ale
    każdy z nas myśli o sobie w samych "superprezerwatywach")
    To mogą być wytłumaczenia, ale moja żona ma spory urok osobisty (wystarczy
    odejść na chwilę a już przysiada się jakiś chętny w knajpach ;-) więc z jej
    umiejętnościami
    interpersonalnymi jest ok ;-) W jej przypadku to, ze pracuje z kobietami, jest
    od nich sporo młodsza itp może być przyczyną
    Nie wiem, jak rozwiązać taki problem. Co Waszym zdaniem powoduje takie
    zachowania jak brak chęci pomocy?
    Obserwuj wątek
      • Gość: TGor Re: Brak pomocy w pracy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.06, 12:04
        Pisząc o braku zdolności interpersonalnych miałem na mysli tylko hipotetyczny
        brak - może to prawda, może nie - trudno mi to określić. Staram się ubierać
        prośby w słowa, które zachęcają do pomocy mi... Ale kto wie - może coś jest nie tak
        • Gość: kuradomowa chyba jesteś baaaardzo młody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.06, 12:23
          ech...
          • Gość: aslo Re: chyba jesteś baaaardzo młody IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.06, 17:01
            O rany, współczuje, ja trafiłam tylko raz do firmy w której żadna z koleżanek
            nie chciała mi nie tyle co pomóc,co wytłumaczyć, podpowiedzieć.
            Traktowały jak powietrze...
            Nie dałam rady..mimo że jestem osobą bardzo kontaktową.
            Zwolnilam się i tyle.
            Może czuły jakieś zagrożenie..albo mnie nie polubiły...
            Takie lalki to nie dla mnie :))
            • Gość: joasia Re: chyba jesteś baaaardzo młody IP: *.net-serwis.pl 10.11.06, 21:18
              Ja moge tlumaczyc komus, kto łapie w lot - nie ma problemu. Jesli jednak trafię
              na oporny egzemplarz, ktoremu trzeba wkladac lopata do glowy - w zyciu nie. To
              po pierwsze. Po drugie nie bede tlumaczyc wtedy, kiedy na wiekszosc pytan mozna
              samemu znalezc odpowiedz wykazujac minimum inwencji (internet, dokumenty firmy
              itp). Moze wiec nie w kolegach jest problem, tylko w tobie.
              • Gość: aslo Re: chyba jesteś baaaardzo młody IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.06, 07:46
                łopatą do glowy nie trzeba mi wkładać, bez internetu nie funkcjonuje, dokumenty
                przejrzałam i co z tego ? nie musisz tłumaczyć tak oczywistych rzeczy, nie mam
                5 lat a to nie byla moja pierwsza praca,hmm
                robisz wrażenie snobki..
                w tej chwili mam nowego pracownika który nic nie łapie i co mam z nim zrobić?
                póki co tłumacze,bo chce mu dać szanse :))

                pozdrawiam joasie..
              • Gość: TGor Re: chyba jesteś baaaardzo młody IP: *.edata.net.pl 11.11.06, 10:02
                W sumie masz racje, choc wyczuwam w tobie zarozumialca, ale szczegol....

                Tu niestety na moje potrzeby jest jedna odpowiedz: "Prosze z Panem Zdzisiem" -
                nie ma materialow szkoleniowych. Moge sam wyciagnac informacje - ale to TRWA!
                Gdyby mi ktos poswiecil kilka godzin (tylko tyle!) to wiedzialbym tyle, zeby
                odpowiedz do klienta nie szla tydzien! Szef przez to lenistwo traci kase... ja
                cierpliwosc.

                Co do lapania w lot - to odbije pileczke: moze tak "zrozumiale" tlumaczysz, ze
                nie wiadomo o co ci chodzi? Jak ktos zna temat, to wie co z wielkim dla ciebie
                wysilkiem starasz sie wytlumaczyc, ale nowy w temacie... juz nie.
          • Gość: TGor Re: chyba jesteś baaaardzo młody IP: *.edata.net.pl 11.11.06, 09:57
            Niezbyt już młody. Sporo po trzydziestce ;-) To moja 5 praca od studiow. I musze
            powiedziec, ze w kilku dostalem cala pomoc, o jaka prosilem (i nie prosilem). W
            pierwszej biurowej pracy (wczesniej, po studiach, mialem ... powiedzmy wolny
            zawod, wiec sam decydowalem co i jak) dostalem 2 tygodnie szkolenia. Wprowadzony
            bylem w wiekszosc procedur i produktow... Tam proszac pania starsza ode mnie
            sporo o pomoc otrzymywalem ja bez problemu. Jesli w danej chwili nie miala czasu
            sama(!) podeszla i przypomniala sie czesto!
      • zoyzola Re: Brak pomocy w pracy... 16.11.06, 15:18
        Myślę, ze to zależy od dobrej woli i od tego, czy reszcie
        otoczenia zalezy na tym, zebys dobrze wykonywał swoje obowiązki
        czy też im to kompletnie zwisa.

        Kiedyś pracowałam w małej firmie i przeszłam niesamowite przeszkolenie.
        Dosłownie kolega wychodził z siebie, żeby jak najszybciej i jak
        najlepiej przekazać mi komplet informacji.
        Ale jemu tak bardzo na tym zależało, bo potem z nim cały czas
        współpracowałam i dzięki temu unikneliśmy oboje wielu problemów.

        Teraz pracuję w dużej firmie i moje "przeszkolenie" i "wprowadzenie"
        trwało dobrych kilka miesięcy.
        Piszę o tym w cudzysłowie, bo ...
        ...na dobrą sprawę nie było nic takiego.
        Mnostwo rzeczy dowiaduję się przy okazji, przypadkiem
        albo uczę się na własnych błędach...
        odnosi się to też do oprogramowania, które kazali mi obsługiwać.

        Ogólnie juz teraz nie narzekam, ale początki były trudne
        i pewnie szybciej mogłabym się wdrożyć, gdyby tylko komus sie chciało
        poświęcić mi godzinę.
        Ale z drugiej strony - ja kompletnie nie mam teraz motywacji,
        żeby wdrażać kogokolwiek innego.

      • zoe125 Re: Brak pomocy w pracy... 16.11.06, 20:51
        Jeśli szef wyznaczył kogoś, kto ma Pana przeszkolić, to dana osoba ma sie
        wywiązać z tego obowiązku. A co, jesli dostaniesz zadanie do samodzielnego
        wykonania? Pójdziesz do szefa i powiesz, że nie umiesz, bo nikt Cie nie
        przeszkolił, i będzie dym i awantura. Radze zapytać owej osoby, kiedy znajdzie
        dla Pana czas, przypominając delikatnie, że jesli nie będzie Pan przeszkolony,
        to w końcu szef zacznie dociekać dlaczego.
        • Gość: TGor Re: Brak pomocy w pracy... IP: *.edata.net.pl 17.11.06, 22:13
          Szef zachowuje sie tak, jakby nie wiedzial co ma robic. Mysle, ze nikt w firmie
          nie traktuje go powaznie. Moje zdanie na temat pracy w firmach jest takie, ze
          szef po to ma ludzi, aby za niego mysleli, wiec staram sie jak najwiecej zrobic
          sam. Ale z drugiej strony widac ogromna proznie pomiedzy nim, a produkcja,
          Oczywiscie debilne, ksiazkowe sytuacje gdzie handej (m in ja) i produkcja sa w
          stalym konflikcie choc przyznacie, ze symbioza to koniecznosc! Ja sprawiam, ze
          maja co robic oni, ze moja praca ma sens. Szef niesttsy zarzadzanie rozumie jako
          pouczenia i ciagle lazenie po firmie. Ale nie widze spojnosci w jego dzialaniu.

          Pytanie o tyo, gdzie sie rzecz dzije pomine - przepraszam :) To po prostu
          srednie miasto jakich wiele.
          • Gość: TGor Re: Brak pomocy w pracy... IP: *.edata.net.pl 17.11.06, 22:19
            I jeszzce jedno: ja moge wiedze zdobywac sam, ale to TRWA! Trwa mac... ;-)
            Radze sobie coraz lepiej, ale mam ogromne przestoje, ludzie czesto nie chca mi
            pomagac, poniewaz inercja spowodowana bliskoscia szefa i tym, ze sporo
            wspolpracownikow to nadwrazliwe kobiety (cudowna cecha, ale poza praca :), ktore
            bnoja sie co szef powie (choc to ja ponosze odpowiedzialnosc za pewne dzialania)
            - przeszkadza to ogromnie i powoduje moje przestoje. A ja musze sprzedawac do
            krajow, gdzie kultura biznesowa nie rozumie polskich pojec (jutro, kolega wie a
            ja nie itp). Tragedia. CHCE mozno cos tam zrobic ale stracilem impet. Bardzo
            chce pracowac w firmie, gdzie mam duzo pracy - tu jej mam za malo a zostaje po
            godzinachy tylko wtedy, gdy hurtem musze zrobic zaleglosci...
            • Gość: Aggie Re: Brak pomocy w pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 14:14
              Takie samodzielne zdobywanie wiedzy to duże ryzyko, bo jak pracownik zrobi coś
              na własną rękę i wyjdzie na to, że źle, na kogo wtedy spadnie odpowiedzialność?
              Zapewne na pracownika, którego nikt nie raczył przeszkolić, a który chciał
              wreszcie zacząć pracować.
      • krecik64 Re: Brak pomocy w pracy... 17.11.06, 21:00
        A w jakiej to firmie lub przynajmniej mieście?
        • Gość: Andzia Re: Brak pomocy w pracy... IP: *.chello.pl 19.11.06, 02:12
          jeśli nikt nie chce odpowiadać na Twoje pytania to pytaj szefa. albo udzieli ci
          informacji albo zaprowadzi do osoby, która bedzie musiala pomoc:)
          Nie możesz tak sobie trwać. jesli zdarzy Ci się jakas wpadka, to co wtedy
          powiesz? ze nikt cie nie przeszkolil? odpowiedz bedzie prosta: nie zglaszales
          problemu.
          • Gość: Andzia Re: Brak pomocy w pracy... IP: *.chello.pl 19.11.06, 02:29
            a tak w ogole to ja tez mam dosyć uczenia nowych osób. pracuje w firmie 6 lat.
            mechanizm jest prosty. przychodzi nowa osoba (umowa na czas określony), zielona
            jak pietruszka i trzeba ja uczyc , pomagac, sprawdzac. nowa osoba stara sie
            przypunktowac szefowi, bo.... zalezy jej na kolejnej umowie, lazi do niego
            prawie na kolanach, podczas gdy starzy pracownicy najchetniej kijem by mu
            wsuwali dokumenty pod drzwiami. wielokrotnie przekonalismy sie , ze to rasowa
            swinia.
            i coz sie okazuje? ze ten nowy to WSPANIALY, ZAANGAZOWANY pracownik, wiec
            dostaje podwyzke, nagrode, jezdzi na najlepsze szkolenia.
            ostatnio trafil sie taki przypadek, ze nic nie rozumie, 3 razy wszystko trzeba
            powtarzac. jak "doswiadczony biurman" zapytal jak przedziurkowac kartke.... to
            rece mi opadly.
            ja jestem czlowiek dobry:) sama pamietam jak to bylo 1 dnia w pracy, ale
            pomagajac "mlodym" dzialam na swoja niekorzysc i mam juz tego dosc. zwlaszcza,
            ze popracuja rok i szukaja szczescia gdzie indziej. wszystko zaczyna sie od
            poczatku. mam tego dosc i sama zaczynam szukac pracy.
            • Gość: m Re: Brak pomocy w pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 09:53
              ja moge chetnie pomogać jak widzę że z tej osoby bedzie dobry pracownik
              a jak w ogóle nie ma pojęcia o danej pracy to nie ma sensu się angażować.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka