Gość: TGor
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
10.11.06, 12:01
Jeśli jest już taki wątek (świeży, aby ktoś w ogóle w nim odpisał ;-) to mnie
skierujcie proszę. Jeśli nie - zapraszam do dyskusji.
Myślę, że mój problem nie jest nietypowy - borykam się z nim już w kolejnej
firmie, boryka się z nim moja żona.
Zatrudniłem się na stanowisku handlowca w firmie, która zajmuje się
dystrybucją wyprodukowanych przez siebie artykułów.
Ponieważ produkt był dla mnie nowy, potrzebowałem przeszkolenia. I tu
zaczynają się schody - osoba, tóra powinna mi wytłumaczyć szczegóły techniczne
nigdy nie ma dla mnie czasu (nawet 2-3 minut!) wymawiając się nadmiarem zajęć.
Dodam, że nie wchodzimy sobie w drogę, mamy różne pakiety klientów
więc nie powinno to wpływać na nasze stosunki. Ponieważ wynagradzani jesteśmy
prowizyjnie (ja nie, on tak) może to być wytłumaczeniem: nie dość, że
nie ma on pieniędzy z tej pomocy, to nie zarobi swoich. Może dodam do tego
swój brak umiejętności interpersonalnych (wg mnie to nie jest problem, ale
każdy z nas myśli o sobie w samych "superprezerwatywach")
To mogą być wytłumaczenia, ale moja żona ma spory urok osobisty (wystarczy
odejść na chwilę a już przysiada się jakiś chętny w knajpach ;-) więc z jej
umiejętnościami
interpersonalnymi jest ok ;-) W jej przypadku to, ze pracuje z kobietami, jest
od nich sporo młodsza itp może być przyczyną
Nie wiem, jak rozwiązać taki problem. Co Waszym zdaniem powoduje takie
zachowania jak brak chęci pomocy?