Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007

    23.01.07, 17:48
    Jestem historykiem sztuki A.D. 1992. Średnia ze studiów: 4,9, „szóstek”
    jeszcze wówczas nie było. Byłem pasjonatem. Od wielu lat bezskutecznie szukam
    pracy w zawodzie bądź w zawodach pokrewnych. Gdybym był kilka lat starszy
    mógłbym się „ciepło usadzić” jako „dożywotni” kustosz w jakimś małym muzeum.
    Gdybym teraz kończył studia, od razu zaplanowałbym wyjazd za granicę.
    Tymczasem ja wytrwale pracowałem dla RP, nieustannie inwestując w siebie
    zarobione grosze i podnosząc kwalifikacje oraz nabywając umiejętności, z
    naiwnym przekonaniem, iż jakiś polski pracodawca wreszcie to dostrzeże.

    Od początku grudnia siedzę w domu na zwolnieniu lekarskim i „mam się
    oszczędzać”. Diagnoza: odklejenie siatkówki w lewym oku; przeżyłem czarne
    chwile. Na szczęście od razu miałem operację, która się udała i widzę, ale
    jeszcze nie tak jak dotychczas, jeszcze mam pewne zniekształcenia.

    Beznadziejnie sypiam. Okazało się, że dotychczasowy ruch, wędrowki,
    zainteresowania i wycieczki równoważyły frustracje, wynikające z braku
    zawodowej samorealizacji i jakoś to funkcjonowało. Teraz zostałem osaczony
    przez czarne myśli, które są wrogiem tyleż podstępnym, co wymagającym
    stawienia im czoła i szukania dalszych rozwiązań. One po prostu mówią o
    niezadowoleniu i chęci innego życia.

    Wiem, iż to, co mnie spotkało, było wynikiem długoletniego stresu, braku
    możliwości realizacji swoich planów i ambicji i narastającego poczucia
    beznadziei. Po prostu „nie chciałem już patrzeć” na otaczający mnie świat, w
    którym nie ceni się wykształcenia i umiejętności, i w którym – odwrotnie do
    logicznego prawa przyczyny i skutku – intelektualne i duchowe inwestycje w
    żadnym razie się nie zwracają.

    Mam wrażenie, iż moja wiedza i umiejętności nie są nikomu potrzebne. Bo cóż z
    tego, że potrafię napisać o każdym dziele sztuki, literatury lub muzyki
    klasycznej, tłumaczyć z angielskiego poezję chińskich pustelników i teksty
    tajskich mnichów itp. itd., skoro w naszym kraju te „udziwnienia” nie są
    nikomu potrzebne.

    Dawno już przestałem zawracać głowę lokalnym pracodawcom – oni po prostu nie
    wiedzą, co ze mną zrobić i jak mnie zaklasyfikować. W ich głowach nie mieści
    się, że można celująco skończyć zarówno historię sztuki jak i bankowość, a
    jeszcze pisać książki i artykuły – drżą im ręce, kiedy czytają CV. Pewnie
    obawiają się, że zamierzam ich „wygryźć”. W jednym z urzędów pan rekrutujący
    do pracy powiedział nawet, że „mam za wysokie kwalifikacje”. Inni, „bardziej
    światli”, dziwią się, że nie pracuję w zawodzie, tak jakby było to po prostu
    formalnością. „Idź Pan do muzeum” – słyszę, tak jakby tam czekał na mnie
    rewelacyjny etat (naprawdę nie czeka żaden).

    Tymczasem ja nie chcę nikogo wygryzać. Pragnąłbym po prostu żyć w kraju, gdzie
    solidna wiedza, wysokie oceny, umiejętności i elastyczność pozwolą człowiekowi
    na godne przeżycie, gdzie będzie się można przebić nie po trupach, ale w taki
    godziwy, tradycyjny, mieszczański sposób; w przestrzeni, w której będzie
    miejsce i dla mnie i dla jakiegoś przysłowiowego Kowalskiego, a żaden z nas
    nie będzie traktował drugiego jak zagrożenia.

    Mój idealizm spotkała ciężka kara. Od kilkunastu lat pracuję w jakiś
    podrzędnych instytucjach, których podrzędność nawet by mi w żadnym stopniu nie
    przeszkadzała, ponieważ nie mam chorobliwych ambicji, gdyby tylko te
    organizacje godziwie wynagradzały swoich pracowników. Jednak ciężko żyć za 1,5
    tys. złotych u pana właściciela, który sam zgarnia około 50 tys. miesięcznie i
    jeszcze uważa, że wyświadcza nam przysługę zatrudniając, a naszym zadaniem
    jest stanie u jego boku – jak 150 lat wcześniej u boku „Najjaśniejszego Pana”
    Franciszka Józefa. Ciężej tym samym, że wbrew raportom prasowym, żadne
    podwyżki „nie grożą”, raczej ruch w przeciwną stronę. Każdą zmianę przepisów
    mój „chlebodawca” (czytaj: „chlebobiorca”) zrekompensuje sobie na nas, a to
    oszukując na ZUS, a to płacąc wynagrodzenia w kopertach (sic!).

    Moje starania, aby się od tego uwolnić nie przyniosły rezultatu. To śmieszne,
    ale w dzisiejszej Polsce o wiele łatwiej zmienić współmałżonka, aniżeli pracę!

    Kiedy ostatnio czytałem 6-tomową „Wielką Wojnę białych ludzi” Arnolda Zweiga,
    czułem się jakbym czytał o sobie i o innych podobnych mnie współobywatelach.
    Najgorsze było to poczucie beznadziei, takiej ściany, której nie można obejść
    i braku wyjścia. Wprawdzie nad głową nie latają mi szrapnele czy granaty, ale
    moje uczucia są adekwatne do uczuć tych ludzi – pozbawionych możliwości
    wyjścia, pozbawionych kontroli nad swoim życiem, pozbawionych przyszłości i
    żyjących w przeświadczeniu, że wszystko to, co ich otacza dzieje się jakby
    poza nimi, bez udziału ich woli – a oni tylko muszą ponieść ofiarę za decyzje
    podejmowane przez innych.

    Mam już dość tego stanu. Mam 38 lat, za chwilę będzie za późno na jakiekolwiek
    zmiany. Przez szereg lat cierpiałem na bezsenność, teraz nawaliło oko. Co
    będzie dalej? Może jakiś nowotwór, od którego już nie będzie odwrotu i nie da
    się go skorygować laseroterapią?

    W ostatnich dniach doszedłem do wniosku, – są jednak zalety przymusowego sam
    na sam z myślami, – że ten kraj nie zasłużył na ludzi takich jak ja. Kraj,
    który marnuje jednostkowe szanse tysięcy obywateli łamie im tym życie. Śmierć
    jest powolna, poprzedzona zgorzknieniem, załamaniem, frustracją, depresją,
    utratą radości życia, które jest przecież nadrzędną wartością. Dziś już nie
    żyjemy jak społeczeństwa kilkaset lat temu – dziś widzimy, jak żyją inni, jak
    można żyć i jakie treści można nadać życiu. Nie da się już wszystkiego
    wytłumaczyć w kategoriach fatum, losu czy woli boskiej – te terminy są
    zupełnie nieadekwatne. Nie da się już zaciskać zębów w nieskończoność – to
    dobre na 2-3 lata, ale na 15?

    Może poszukam szczęścia za granicą? Boję się tego cholernie, głównie z uwagi
    na oddzielenie od małego syna, który mnie bardzo kocha. Jednak moja rodzina i
    tak nie ma przed sobą przyszłości, jeżeli będzie zmuszona żyć dalej za takie
    grosze i w takim upokorzeniu, jakim jest niemożność wyrażenia swoich pragnień
    i planów. Złość i gniew, na to, co mnie otacza, i tak już ją drążą od środka.

    Nie wiem jak to zrealizuję, nie wiem czy mi się uda. Nie mam nikogo za
    granicą, kto mógłby mi pomóc. Znam tylko dobrze angielski i przyzwoicie
    niemiecki. Zacznę od portali internetowych – może tu się coś objawi. Nie
    dysponuję umiejętnościami manualnymi i szkoda, bo jako hydraulik czy monter
    już może od kilku lat bym pracował nad Sekwaną czy Tamizą. Ale może i ja coś
    znajdę. Pracy się nie boję. Jeśli zarobię kilka razy więcej, to łatwiej też
    będzie znieść, że to praca poniżej moich oczekiwań. A poza tym zawsze
    pozostanie nadzieja, – którą tu już tracę, mimo całego idealizmu i wiary w
    drugiego człowieka.

    Mimo, iż życie boleśnie mnie zraniło, nadal wierzę, że znajdę swoje miejsce w
    jakiś uczciwy sposób, jak nie tu, to za granicą. Chciałbym tylko, abyście
    wiedzieli, jak żyją w prowincjonalnej Polsce ludzie - było nie było – niegłupi
    i uczciwi, którym nie brakuje inteligencji i dobrej woli. Z Warszawy, gdzie
    jest więcej możliwości, nie zawsze to dobrze widać.

    Boli mnie, jak wiele lat, najlepszych lat młodości mojego życia upłynęło
    bezpowrotnie w poniżających warunkach pracy i ile energii, która mogła
    przynieść innym szczęście i dobro, nie została wykorzystana. Teraz każda
    chwila jest cenna, bo za moment będzie za późno. U większości polskich
    pracodawców już jest – 40-tka to śmierć zawodowa…

    Zdaję sobie sprawę, że jestem może za wrażliwy. Cóż, „trzy czwarte chorób
    ludzi inteligentnych płynie z ich inteligencji” mawiał Marcel Proust. Tym
    większa jest odpowiedzialność tego państwa, które nie potrafiło z
    Obserwuj wątek
      • Gość: feud Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 17:59
        Ponoć ludzie inteligentni i wrażliwi kończą zawsze w szpitalu psychiatrycznym,
        jeśli uwzględnimy do tego kraj w którym przychodzi nam żyć, to należałoby
        wstawić między 'ludzie' i 'inteligentni' słowo 'zawsze'...:/

        i masz racje co do obrazu który odbiera przeciętny mieszkaniec dużego miasta <a
        zwłaszcza Warszawy>może to wynika z innej wrażliwości, z innych warunków socjo-
        ekonomicznych w których się człowiek wychowuje, z odmiennej mentalności, a może
        z obrazu który kreują polskie media, w których sytuacja na prowincji
        przedstawiana jest zawsze jako jednorazowy wyraz patologii i uboczny
        produkt/koszt nowego systemu ekonomicznego...:(

        pzdr.
      • Gość: doris Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 IP: *.c9.msk.pl 23.01.07, 18:11
        a ja szukam sensu życia, który gdzieś mi się zapodział mimo, iż znalazłam ledwo
        co pracę, za w miarę dobre pieniądze, a poza tym mam stabilną sytuację rodzinną
        tj. kochający mąż i syn. I niby wszystko "gra", a czegoś mi brak. A może nie
        brak... Może raczej czuję w sobie wielką bezsiłę. Z jakiego powodu?
        Najprawdopodobniej chciałabym zmienić świat, a nie potrafię. Zmienić tak, aby
        był nieskomplikowany, prostszy, łatwiejszy dla normalnego Kowalskiego i
        przeciętnej Pani Nowak. Okalająca mnie rzeczywistość nie pozwala mi cieszyć się
        z mojego własnego szczęścia. No, ale ktoś kiedyś zauważył we mnie zbyt wysoki
        poziom empatii. Nigdy nie przypuszczałam, że cecha ta będzie mi ciężarem :-(
        Jak widzisz każdy ma swoje problemy....
      • Gość: b Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 18:12
        Nigdy nie bylo na uczelniach szostek, teraz tez nie ma. Skala ocen od 2-5.
      • Gość: b Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 18:17
        Swoja droga podziwiam-wsadziles kij w mrowisko.
        Jako osoba wrazliwa nie powinienes dalej czytac tego wątku, zaraz zleca sie tu
        rozne chamy po polibudzie, ktore tylko czekaja, zeby dowalic/udowodnic kazdemu
        humaniscie, ze jest zerem, niczym, gownem węża, obibokiem i tepakiem, ktoremu
        nie chialo sie skonczyc uczelni technicznej. Ze gdybys byl inzynierem, nie
        narzekalbys na brak pracy i mal kase. Ze jestes do bani, bo tylko geniusze
        koncza kierunki politechniczne, a ty z lenistwa polazles na jakis uniwerek albo
        inne badziewie.
        Radze sie uzbroic po zeby :)
        Ale masz we mnie wsparcie. Jakby co ;)
        • Gość: Klasyk Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 IP: 148.122.35.* 23.01.07, 21:01
          Taka niestety jest prawda. Na studiowanie kierunków humanistycznych mogą
          pozwolić sobie tylko dzieci bogatych rodziców; ot, takie hobby. Chleba z tego
          nie będzie bo poza garstką pasjonatów nikogo figurki z gliny i inne takie nie
          interesują.
          • Gość: b Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 21:17
            Dodaj do tego: w TYM KRAJU kochany, w tym kraju nie docenia sie humanistow.
            W wielu watkach wypowiadali sie ludzie humanisci, ktorych potencjal
            wykorzystano za granica: GB, szwecja, Niemcy.
            Tu zebrali o prace za 600 zl.
            Takie sa fakty.
            • Gość: Gość Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 IP: *.wroclaw.mm.pl 28.01.07, 17:07
              Tzn. jak doceniono ich potencjał? Pozwolono kelnerować za najniższą jak na tamte
              warunki płacę? Czy też może udało im się zostać pasożytami ciągnącymi kasę z
              różnych funduszy kulturalnych made by Eurosojuz?
      • Gość: t Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 IP: *.c160.msk.pl 23.01.07, 18:35
        Wejdz tutaj:
        ec.europa.eu/eures/main.jsp?lang=pl&acro=job&catId=482&parentCategory=482
        Wybierz Wielka Brytanie, wszystkie oferty oraz wpisz w slowach kluczowych 2
        slowka: art i history. Jesli znasz bardzo dobrze angielski, to powinienes cos
        znalezc.
        • Gość: gwido Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 IP: *.icm.edu.pl 23.01.07, 21:11
          I po co ci było kończyć studia humanistyczne?
          Gdybys skonczyl jakis kierunek techniczny nie mialbys zadnych problemow z praca.
          Z taka srednia np. po mechanice wzieliby cie od razu. Sam sobie zgotowales ten
          los. W przyrodzie musi byc rownowaga, smutne to ale prawdziwe. Teraz jest czas
          inzynierow, a nie humanistow.


          Poza tym taka srednia na studiach humanistycznych to nic wielkiego. Potrafisz
          zrobic jakis projekt? Potrafisz naprawic silnik? Potrafisz zbudowac dom? Czego
          sie nauczyles na tych studiach? Kto w dzisiejszych czasach patrzy w przeszlosc.
          Fajnie, ze wiesz czym byla bitwa pod Cedynia, kiedy byla konoracja tego i
          tamtego, ze Polski na mapie nie bylo 123 lata, tylko stary!?! I CO CI Z TEJ
          WIEDZY? Kogo to obchodzi poza grupką pasjonatów takich jak Ty?

          Ja studia potraktowałem jako inwestycję w moją przyszłość. Ty zainwestowałeś w
          rozwijanie swoich zainteresowań. Twój błąd.

          Ale wiedz, że szanuje takich jak Ty. Nie każdemu chce się studiować, nie każdemu
          chce się uczyć. Myślę, że zmarnowałeś swoją przyszłość ($) jeśli chodzi o te studia.










          • Gość: b Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 21:15
            A nie mowilam?
            ha
            ha
            ha
          • 0tdr0 Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 23.01.07, 22:00
            Niektorzy maja szersze ambicje i zainteresowania niz wlasny brzuch.
            Jak dla mnie tworca tego tematu jest bardziej wartosciowym czlowiekiem niz takie
            jak ty "srubki" nie potrafiace oderwac sie od mysli o kasie i pod nia
            ustawiajace wszystkie swoje plany. Nie zrozum mnie zle- znam wiel osob o
            wyksztalceniu technicznym, ktorzy nie maja zakresu widzenia ograniczonego do punktu.

            Racje masz jednak z tym, ze na chwile obecna to technicy maja lepsza sytuacje na
            rynku pracy- zauwaz jednak ze losy swiata poruszaja sie falami. Humanisci i
            przyrodnicy tworza zarys potrzeb, inzynierowie biora sie do roboty i realizuja
            to w skali bardziej masowej. "Humanisci" wdrazaja to w zywa tkanke spoleczna (i
            to nie tylko poprzez marketing i reklame, ale takze przez "nadbudowe"
            spoleczna). I tak sie to toczy dalej i dalej. Problem w tym, ze nasz kraj byl
            zbyt zapozniony technologicznie. Musielismy przeskoczyc kilka "epok" i niemal
            sie udalo. Ale popatrz na zapoznienia cywilizacyjne, kulturalne, mentalne,
            prawne, obyczajowe, administracyjne czy polityczne- humanisci, idee i rozumienie
            czlowieka, swiata i procesow spoleczno-historycznych dopiero tutaj beda pilnie
            potrzebne, gdy nie bedzie mozna calego bagna zaslaniac trwajaca budowa.
            Inzynierowie dopiero zbudowali podstawy.

            • 0tdr0 Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 23.01.07, 22:29
              Swoja droga zwroc uwage, ze w Polsce takze inne, dalekie od humanizmu
              specjalizacje nie sa poplatne: cale tabuny fizykow, matematykow, biologow itd.
              itp. maja kiepskie prace. Dlaczego? Skoro to dzieki tym wlasnie ludziom zachow
              kwitnie. Badania podstawowe, mimo ze sa dlugotrwa inwestycja sie oplacaja- po
              prostu Polski na nia nie stac. I wiekszosc rozwiazan musimy importowac. Podobnie
              jak chociazby kulture- importujemy ja bo nie stac nas na dlugotrwala inwestycje
              w polski przemysl kulturalny, a okruchy pozeraja w kolko te same, wpadajace w
              sztampe osoby. Przyklady mozna by mnozyc- chociazby brak spoleczenstwa
              obywatelskiego, ktore jest w demokracji jedyna bronia przeciw nieuczciwym
              politykom czy pasozytniczej, nierzadko powiazanej z biznesem administracji? Kto
              ma je budowac jesli nie humanisci? Tylko na nich kasy nie starcza. Moze w
              przyszlosci...

              Zegnam sie na pare dni i milego debatowania zycze :)
              • Gość: m Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.07, 12:31
                Bardzo dobra uwaga, "że inne, dalekie od humanizmu
                specjalizacje nie sa poplatne: cale tabuny fizykow, matematykow, biologow itd.
                itp. maja kiepskie prace..." i mgr inz tez, jeśli ktoś jeszcze ma jakieś
                wątpliwości to niech poczyta sobie na tym samym forum dotyczący pracy W LG w
                Kobierzycach, gdzie mgr inżynierowie po PWr w niewybrednych słowach komentują
                zatrudnianie ich na stanowiskach operatorów za 1500 brutto."Zagraniczni
                inwestorzy" nie potrzebują wykształconej kadry, bo tą przywożą ze sobą razem z
                rozwiązaniami technicznymi, tylko roboli...
            • bmatt Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 24.01.07, 15:43
              > Niektorzy maja szersze ambicje i zainteresowania niz wlasny brzuch.
              > Jak dla mnie tworca tego tematu jest bardziej wartosciowym czlowiekiem niz
              > takie jak ty "srubki" nie potrafiace oderwac sie od mysli o kasie i pod nia
              > ustawiajace wszystkie swoje plany.

              Zbyt pochopnie wyciagasz wnioski. Mysle ze traktowanie wyksztalcenia jako
              inwestycji jest po prostu wymogiem cywilizacyjnym, nienowym zreszta. Nie ma to
              nic wspolnego z egoizmem lub altruizmem, znamionuje raczej umiejetnosc
              zidentyfikowania przyszlych szans i zagrozen oraz gotowosc do podjecia
              odpowiedzialnosci za swoj los. Nie lacz dazenia do zaspokojenia swoich potrzeb
              (a do tego w wiekszosci przypadkow wymagane sa pieniadze - czy sie to komus
              podoba czy nie) z ograniczeniem i zaslepieniem. Pieniadze to tylko srodek,
              truizm to, ale jak widac jest to srodek niezbedny. I dla inzyniera realizujacego
              sie w wolnych chwilach sportowo pomykajac na desce gdzies w aplach, i dla
              humanisty, ktory za 1,5k netto ma problemy z wykarmieniem dziecka, za ktore jest
              przeciez odpowiedzialny. Taki lajf.

              Pzdr.
              • bmatt Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 24.01.07, 16:03
                Acha, zanim mnie ktos odsadzi od czci i wiary - jest mi naprawde bardzo przykro,
                ze autor watku tak cierpi. Z tego jak pisze wnosze, ze jest czlowiekiem
                ponadprzecietnie inteligentnym i wrazliwym. Niestety, z tego tytulu nic sie
                nikomu nie nalezy. To jest warunek brzegowy naszego istnienia i rozstrzasanie
                tego niestety na nic sie nie zda.

                Pzdr.
          • Gość: orient Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 22:49
            Szkoda, że nie zainwestowałeś w umiejętność czytania _ze_zrozumieniem_. Ten
            człowiek zaczął studia w PRL. Rzeczywistość wyglądała wtedy trochę inaczej.
            Praca była dla każdego. Dlatego ludzie wybierali kierunek studiów zgodnie ze
            swoimi zainteresowaniami i predyspozycjami. Studiowanie jako inwestycja albo
            wręcz aby mieć jakąkolwiek pracę to już rzeczywistość III RP. Z tego powodu mury
            uczelni opuszczają coraz większe rzesze ludzi którzy się w ogóle na studia nie
            nadają albo przynajmniej na studia na danym kierunku.
          • Gość: ONA Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 23:15
            Gość portalu: gwido napisał(a):

            > I po co ci było kończyć studia humanistyczne?
            > Gdybys skonczyl jakis kierunek techniczny nie mialbys zadnych problemow z
            praca
            > .
            > Z taka srednia np. po mechanice wzieliby cie od razu. Sam sobie zgotowales ten
            > los. W przyrodzie musi byc rownowaga, smutne to ale prawdziwe. Teraz jest czas
            > inzynierow, a nie humanistow.
            >

            Powiedz gdzie tak przyjmą to z chęcią się udam. Ja niestety od 3 lat
            bezskutecznie szukam pracy właśnie po mechanice z podobną średnią. Z
            przykrością muszę stwierdzić, że w naszym zacofanym kraju sa dyskryminowane
            kobiety!
      • polski_humanista jeszcze raz mój głos 23.01.07, 22:00
        Od razu dziękuję za wszystkie posty. Każdy jest cenny - zwłaszcza ten z
        konkretnym linkiem - uważnie go przestudiuję. Nie czuję, że przegrałem
        przyszłość, bo jeszcze nie umieram - to po pierwsze, a po drugie to raczej ten
        kraj przegrał takich ludzi jak ja. Po trzecie, pamiętajcie, że na studia
        poszedłem w 1987 roku - w zupełnie innej rzeczywistości ekonomicznej naszego
        kraju. W tamtych warunkach pracę mógł mieć praktycznie każdy absolwent po każdym
        kierunku, a gdzieś do 1990 roku - co dobrze pamiętam - na tablicy w moim
        instytucie wisiało zawsze trochę ofert pracy z lokalnych muzeuów czy instytucji.
        Nie było też problemu z pozostaniem na uczelni, o czym w sumie marzyłem.
        Wszystko to nagle się załamało w 1990 roku i kiedy 2 lata później ukończyłem
        studia było "po ptakach".

        A poza tym, w żadnym miejscu tekstu nie wypowiadałem się, że studia na AGH,
        Politechnice czy na różnego rodzaju kierunkach technicznych są mniej wartościowe
        od moich, więc byłoby dobrze, aby i druga strona uszanowała to myślenie.
        Zresztą w normalnej gospodarce jest miejsce dla wszystkich, chętnych pracować i
        realizować swoje zdolności - i dla matematyków, i dla budowlańców i dla
        inżynierów, filozofów, historyków sztuki itp. I nie zamierzam położyć się do
        trumny, bo "teraz jest czas inżynierów"! A skąd Ty człowieku wiesz, jaki czas
        będzie za 10 lat? Jaką masz pewność, ze to co teraz jest "trendy" będzie nadal?
        To tak jak z prawnikami i ekonomistami. około 1995 roku słyszałem, że ich
        rozpaczliwie brak, a teraz nagle jest za dużo...
        • 0tdr0 Re: jeszcze raz mój głos 23.01.07, 22:06
          Link, ktory Ci przeslalem to czubek gory lodowej. Mam nadzieje, ze znajdziesz
          cos dla siebie.

          Takze mysle, ze czasy sie zmieniaja. Wszelkiego typu zarzadzanie tez bylo
          popularne. Dzis jego absolwenci zarzadzaja swoim wolnym czasem. Dobry
          fachowiec-technik zawsze znajdzie prace. Tylko ilu rzeczywiscie jest dobrych i
          potrafi w szerszym konktescie popatrzec na to co robi (co jest konieczne, zeby
          sie rozwijac i nadazac za zmianami), a ilu tylko zaslania sie z trudem uzyskanym
          dyplomem?
        • inith Re: jeszcze raz mój głos 23.01.07, 23:18
          Do Autora wątku: serdecznie Cię pozdrawiam i życzę Ci dużo sił w walce z
          hienowatą rzeczywistością tutaj, w której nadeszły cięzkie czasy dla ludzi
          wrażliwych. Ja też należę do tych "nienormalnych", którzy wybrali studia
          humanistyczne - i dosyć się już nasłuchałam, jaki to był błąd życiowy już na
          starcie. Dożyliśmy czasów, w których duża część ludzi myśli jak bankomaty, jest
          gotowa sprzedać duszę, jeśli to byłby dobry biznes. Mówię to z perspektywy
          blisko 10-letniego stażu pracy w prywatnych firmach. Widziałam jak ludzie
          sprzedawali przyjaciół za lepszą premię i większe łaski u zarządu. Po trupach
          do celu - tak się teraz żyje dobrze. W wielu prywatnych firmach liczy się nie
          poziom wiedzy, ale BMW - "bierny, mierny, ale wierny". Wtedy możesz awansować i
          zarabiać większą kasę. Jak masz skrupuły przed takimi sztuczkami, to jesteś co
          najwyżej na dole hierachii i pracujesz na innych. Albo cię nie ma, bo nie
          pasujesz do stada, które samo się zagryza - sztuka po sztuce.
          Moim zdaniem problem nie leży w Twoim wykształceniu - jak zbyt szybko i zbyt
          prosto zauważył forumowicz gwido - tylko w tym, że nie pasujesz do tych czasów,
          co tak naprawdę nie jest krytyką Twojej osoby. Bo niefajnie jest pasować do
          dzisiejszych czasów, do dzisiejszej Polski. Dlatego duża część moich znajomych
          już wyjechała. Zabierają stąd dzieci, zamykają tu sprawy - żeby nie było do
          czego wracać. Chowają dyplom do kieszeni i zaczynają od prostych prac - bo
          zwyczajnie chcą żyć. I mają więcej kasy, i emocjonalnie jest im lepiej...
          Natomiast jeśli nie zdecydujesz się na taki krok to polecam przeprowadzkę do
          większego miasta (z Twojego postu wynika, że mieszkasz w małym). W mediach, na
          prywatnych wyższych uczelniach, w wydawnictwach, w agencjach reklamowych, itd.
          jest miejsce pracy dla humanistów, a 38 lat... nie przesadzaj ;-) Skończyły się
          czasy, kiedy pracodawcy stawiali tylko na absolwentów. Jest miejsce dla ludzi z
          doświadczeniem zawodowym. W większości ogłoszeń o pracę są wręcz zaporowe
          warunki dla takich "młodziaków".
          Cierpliwości i powodzenia. Cieszę się, że w kaczolandzie uchowały się jeszcze
          takie jednostki jak Ty. Pozdr.
        • Gość: orient Re: jeszcze raz mój głos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 23:30
          > Zresztą w normalnej gospodarce jest miejsce dla wszystkich, chętnych pracować i
          > realizować swoje zdolności - i dla matematyków, i dla budowlańców i dla
          > inżynierów, filozofów, historyków sztuki itp. I nie zamierzam położyć się do
          > trumny, bo "teraz jest czas inżynierów"! A skąd Ty człowieku wiesz, jaki czas
          > będzie za 10 lat? Jaką masz pewność, ze to co teraz jest "trendy" będzie nadal?

          Tak dobrze nigdy nie będzie i możesz się tym nie łudzić. W PRL podaż absolwentów
          była odgórnie regulowana możliwościami wchłonięcia ich przez gospodarkę. Jeżeli
          nawet obrodziło humanistami to zawsze można było dostawić gdzieś biurko,
          pozostawał etat w szkole, domu kultury czy bibliotece. Praca może mniej
          prestiżowa ale niekoniecznie mniej płatna. I jakoś się to kręciło. Obecnie ilość
          miejsc na uczelniach nie jest limitowana i jest spora "nadprodukcja" humanistów
          więc dla wszystkich pracy po prostu nie ma. Zresztą czy wyobrażasz sobie
          społeczeństwo złożone po połowie z marketingowców i dyrektorów? Jak dla nich
          wszystkich znaleźć pracę? A wystarczy spojrzeć na strukturę studentów jeszcze
          parę lat temu. Nie ma też co zwalać winy na Polskę. Popatrz co się dzieje na
          Zachodzie. Większość ludzi kończąca studia humanistyczne pracuje w innym
          zawodzie. Nie tylko oni. Nie należą do wyjątków ludzie robiący doktorat z chemii
          aby tylko powiesić dyplom na ścianie swojej pralni chemicznej czy inzynierowie
          posiadający firmy "Kominek dla każdego".
          Jesteśmy równolatkami. W jednym roku zaczynaliśmy studia i w tym samym
          kończyliśmy. Z tym, że ja wybrałem chemię. Kiedy dwa lata temu zrobiliśmy zjazd
          absolwentów, okazało się, że ponad połowa nie pracuje w zawodzie a z tych którzy
          ciągną ten wózek, 2/3 nie robi tego w Polsce. Ja niby powinienem się czuć
          spełniony. Zrobiłem doktorat, pracuję w instytucie, publikuję w najlepszych
          miedzynarodowych czasopismach - pieniądze niby niewielkie ale jak się uwzględni,
          że mam gdzie mieszkać (co zawdzięczam ponoć biednemu PRL) to daje się żyć. Tylko
          jak się wokół rozejrzę to mi coś w duszy łka, że robię to sobie a muzom a
          rzeczywistość skrzeczy. I zastanawiam się po co Polska to wszystko finansuje -
          aby nie popaść w zupełne kompleksy? I czasami myślę: jedź na zachód - twój
          zespół już tam jest.
        • Gość: Gość Re: jeszcze raz mój głos IP: *.wroclaw.mm.pl 28.01.07, 17:13
          > to raczej ten
          > kraj przegrał takich ludzi jak ja

          Nie masz czasem zbyt wygórowanej samooceny?
      • korkix78 Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 23.01.07, 23:42
        Dodam jedynie jedna kwestie:

        Nie powiem, zebym byl w identycznej sytuacji jak Ty, ale czesc z Twoich
        przemyslen nie jest mi obca, pomimo, ze studia 'wydaly mnie na swiat' 10 lat
        pozniej.

        Nie mam Bron Boze na celu 'dobijania' lezacego; zwlaszcza, ze nie uwazam Cie za
        lezacego, a po drugie podejscie do ludzi wrazliwych mam wrecz przeciwne.

        Niemniej dla ludzi, dla ktorych empatia nie jest uczuciem nieznanym i
        niezrozumialym:
        Poniewaz autor bardzo umiejetnie moim zdaniem wprowadzil wykazujacych sie nawet
        srdedniawa wrazliwoscia czytelnikow w stan jego umyslu, tj w czesc
        odpowiadajaca za emocje, uczucia, prosze sobie wyobrazic nastepujacy
        potencjalny dalszy ciag:
        Polski_humanista wyjezdza za granice.
        Przemogl sie, stlamsil w sobie miotajace nim negatywne emocje, zacisnal zeby, i
        zgodnie z opisaneymi przez Niego przemysleniami bierze prace "jakas".
        Podjeta praca powiazania z jego zainteresowaniami niestety nie ma - nie jest to
        jego szczyt marzen, lecz trzyma sie nieco zrewidowanego nowoobranego celu -
        rozpoczecie zycia na docelowo nieporownywalnie wyzszym poziomie.

        Nie ma lekko, ale nareszcie czuje, ze wie, za co pracuje.
        Przynajmniej ten istotny aspekt jego zycia ulega diametralnej zmianie na
        lepsze, choc to sytuacja nadal nie ta przez niego wymarzona.

        Pewnego wieczoru w ramach zainteresowania Polska i sprawami tam sie dziejacymi,
        wchodzi na znany portal, i czyta informacje o wyjazdach Polakow za granice,
        ktorzy z dyplomem wyzszych uczelni roznych prac sie imaja.
        I oto co sie dowiaduje :
        - Jest zdrajca.
        - Nie wie co to patriotyzm
        - Ucieka jak szczur z tonacego okretu
        - Idzie na latwizne.
        - Ma koniecznie oddac ciezkie pieniadze podatnikow za swoja edukacje.
        - Polacy w Polsce placa podatki - on tez ma je tam doplacac. Coz z tego ze
        placi je za granica - w Posce tez powienien, bo niby dlaczego nie ?
        - Jest nieudacznikiem - najwspanialsi i najlepszejsi - zostaja w kraju-raju.

        Wymyslilem to sobie i zdownloadowalem z sufitu?
        Nie. Otoz takie teksty mozna znalezc przy okazji praktycznie jakiegokowliek
        artykulu o Polakach pracujacych za granica.

        Po co to pisze ?
        Jedynie po to, aby Ci, ktorzy posiedli umiejetnosc wyimaginowanego wejscia w
        czyjas skore, sprobowali zdac sobie sprawe- tylko i wylaczenie dla wzmogacenia
        wlasnej swiadomosci- jak takie sady sa krzywdzace i jak emigrant / wyjazdowicz
        moze sie poczuc i jakimi uczuciami darzyc Polakow-patriotow*.

        * zakladamy, ze 'patriotyzm' rozumiany jest w sposob taki, jaki rozumieja go
        piszacy podobne teksty - tj niewazne jakim kto jest czlowiekiem, co soba
        reprezentuje i co czyni - jesli tylko siedzi w Polsce - jest patriota. Reszta -
        zdrajcami.

        Pozdrawiam i zycze szczescia autorowi - lubie czytac niebanalne teksty,nawet
        jesli nie w pelni zawsze sie z nimi zgadzam.
        • 1realista Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007 25.01.07, 00:16
          > I oto co sie dowiaduje :
          > - Jest zdrajca.

          Ciekawe co jest wiekszą zdradą: budowanie pozytywnego wizerunku polaka na obczyźnie czy gnebienie współobywateli poprzez sprzedanie się i na skutek checi wykazania się wprowadzanie nieludzkich warunkow pracy podwładnym ?

          > - Nie wie co to patriotyzm

          Własnie narod przetrwal dzieki ludziom ktorzy poswiecajac własne dobro potrafili walczyć. Pyatanie co jest wiekszą walką: dopasowanie sie i biernośc nasytuację w kraju czy emigracja a dzieki temu przetrwanie w normalnosci?

          > - Ucieka jak szczur z tonacego okretu

          Jestem ciekaw jakie wygłoszą opinie za te 20 lat jak imploduje system emerytalny

          > - Idzie na latwizne.

          Rzucić wszystko w cholere, czesto spalić za soba mosty...

          > - Ma koniecznie oddac ciezkie pieniadze podatnikow za swoja edukacje.

          tyle ze ci "podatnicy" to również rodzina danego emigranta.

          > - Polacy w Polsce placa podatki - on tez ma je tam doplacac. Coz z tego ze
          > placi je za granica - w Posce tez powienien, bo niby dlaczego nie ?

          dlatego porządny polak powinien kupować polskie produkty: samochody kosmetyki, sprzęt rtv, spedzac wczasy w polskich kurortach. ciekawe ilu zostanie tych "patriotow"

          > - Jest nieudacznikiem - najwspanialsi i najlepszejsi - zostaja w kraju-raju.

          mówi się że w narodzie slabo z matymatyką. Ja twierdze że rownież nauka historii leży...
      • polski_humanista Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007-ponownie 24.01.07, 13:00
        Dziękuję za Wasze posty. Są cenne. Nie tylko mówią o tym, co mogę zrobić, ale
        też kim jestem. To prawda, że jak pisze jedna z osób, należę do tych "nie
        wybitych" jeszcze wrażliwców, w XIX-wiecznym tego słowa rozumieniu, ale i ja nie
        uważam tego za ujmę. Jednocześnie, może dlatego, iż jestem Wielkopolaninem z
        pochodzenia, i nieobca jest mi tradycja "pracy organicznej", mimo całego
        idealizmu i romantyzmu, staram się być pragmatyczny (jeszcze!).

        Nie jest też tak, iż ukończywszy historię sztuki, domagałem się należnego
        uznania od pracodawców i zatrudnienia mnie wyłącznie na tym wąskim poletku.
        Kiedy mijały miesiące i lata, i zorientowałem się, że mizerne są szanse na pracę
        - jakąkolwiek - w wyuczonym zawodzie - przekwalifikowałem się. Pracowałem w
        izbie gospodarczej, w banku państwowym i w kancelarii prawnej, wykonując
        wszędzie sumiennie swoje obowiązki. W banku pracodawca powierzał mi ambitne
        zadania, z którymi nie mogli sobie poradzić ekonomiści, ludzie prosili mnie o
        pomoc w obsłudze jakiegoś programu, bo informatykowi się akurat nie chciało...
        Teraźniejszy pracodawca zleca mi pisanie róznych pism sądowych, egzekucyjnych
        itp., chociaż zatrudnia także kilku prawników, bo twierdzi, że zrobię to lepiej
        i dokładniej od nich, a w dodatku ze stylem! Tylko, że oni zarabaiją 2 razy
        więcej, bo są prawnikami, a ja - no cóż - "tylko" historykiem sztuki, którym się
        można pochwalić w towarzystwie jak tresowaną małpką.

        Ja tymczasem kończyłem - oczywiście za własne pieniądze i podczas osobistego
        urlopu - studia podyplomowe, kursy i angielski (od zera do CAE). Każdy dokument
        poświadczajacy nowe kwalifikacje był skrzętnie wpinany do akt i na tym koniec.
        "Sytuacja firmy nie pozwala na podwyżkę", albo "jest Pan wspaniałym człowiekiem,
        ale nie ma dla Pana etatu" - brzmiała jednakowa mantra.

        Ktoś doradził duże miasto - też o tym myślałem. Nie jest tak, że siedzę i
        załamuję ręce. Mam gotowe różne artykuły do prasy fachowej, chciałbym napisać
        pracę doktorską. Jednak wszędzie napotykam na "schody" - czasopisma chcą
        publikować za darmo, albo nie odpisują w ogóle na listy. Zostałem też - mówiąc
        wprost - "olany" przez moich dotychczasowych promotorów, kiedy zaproponowałem
        pisanie pracy doktorskiej.

        Nie zgadzam się z tym, że jestem do niczego, bo jestem humanistą. Rzadko który
        inżynier czy mechanik, byłby w stanie wykonać taką woltę zawodową, aby udzielać
        kredytów, pisać artykuły o przedsiębiorstwach czy egzekwować nalezności na
        drodze prawnej. I piszę to z całą odpowiedzialnością.

        Teraz jednak "le spectale est fini" jak śpiewała Dalida i nie chcę już w tym
        tkwić. Nie zamierzam też skończyć tak jak ona, pisząc kilka prostych słów, typu
        "życie stało się nie do zniesienia...". Dlatego potrzebne mi Wasze rady -
        absolutnie wszystkie - aby wiedzieć, co mogę zrobić dalej. W tym sensie każda
        wskazówka jest bezcenna...
        • anula36 Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007-pon 25.01.07, 00:55
          a czemu porzuciles te prace w banku, izbie gospodarczej, czy kancelarii prawnej?
          zastanawiam sie czy nadwrazliwosc w polaczeniu ze zgorzknieniem i pogarda dla wspopracownikow i szefow ( widac to w twoich postach) nie czyni z ciebie czlowieka trudnego w kontakcie/wspolpracy.
          Nie wierze zeby czlowiek z takimi kawalifikacjami byl skazany na prace za 1500 zl, sama nigdy bym sie na to nie zgodzila, choc sama skonczylam studia humanistyczne (w 1998 roku) i nie mam zadnych specjalnych uzdolnien.
          • 1realista Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007-pon 25.01.07, 01:05
            Ja bym tego nie nazwal nadwarażliwością. Ja bym to nazwał normalnoscią. Normalną postawa ktora potrafi budować dobre społeczeństwo. Niezwykle cenna jednostka dla NORMALNEGO SPOŁECZEŃSTWA.

            Może sama masz miękki kregoslup moralny, potrafisz przymykac oczy na pewne sprawy bo tak wygodniej. Znieczulica ktora przeradza się w powszechną. Postawa powiewajacej chorągiewki. Myslałaś kiedyś w ten sposób? Przecież ludzie inteligetni i wrażliwi społecznie analizują swoją postawę w relacji do społeczeństwa. I próbują coś ulepszyć. Pozostalym to zwisa. Czyli nie należą do inteligencji. Chocby sie sami za taką uważali.

            Sprawdzam. ;-)))
            • anula36 Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007-pon 25.01.07, 11:44
              poza tym ze mam miekki kregoslup moralny, nie przejmuje sie tez opiniami
              bliznich ( zwalszcza anonimowych) na moj temat.Chocby wykluczalo mnie to z
              inteligencji:)Moje niewielkie aspiracje zniosa ten fakt bez bolu.
              Wciaz fascynuje mnie czemu nasz bohater zmienial prace z taka czestotliwoscia,
              jesli, jak sam twierdzi, on z nich nie rezygnowal czemu rezygnowano z niego?
              W koncu to jego watek, nie moj.
          • polski_humanista Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007-pon 25.01.07, 09:41
            Dwa słowa do Anuli36 - niestety nie masz racji. Zgorzkniały teraz jestem, ale
            nauczyła mnie tego rzeczywistość zawodowa i zawiedzione plany. Zgorzkniałość nie
            jest moją cechą charakteru, co raczej wynika z bezsiły. Nikim nie pogardzam,
            choć pewnie zacznę - tymi, którzy wykorzystują ludzką prostolinijnośc i dobre
            chęci. I żadnej pracy nie porzuciłem, bo nie było mnie na to po prostu stać -
            nie miałbym po porstu żądnego, nawet tego mizernego dochodu.

            Ja też się nie zgadzam na pracę za 1,5 tys. zł, na kolejne obniżanie pensji
            przez pracodawcę (4 lata temu zarabiałem 2,5 tys złotych w tej samej firmie,
            obnizki dotyczą wszystkich współpracowników, nie tylko mnie), ale innej po
            prostu w okolicy nie ma. Nie piszę "nie mam", tylko "nie ma". Moi koledzy w
            lokalnym muzeum pracują za 900-1000 zł. W państwowym banku, na samodzielnym
            specjalistycznym stanowisku zarabiałem w 1998 r. 600 zł. Teraz może bym tam
            otrzymał 1,2 tys. zł, czyli mniej niż w obecnej firmie. Takie są stawki na
            prowincji - i w ten sposób żyją setki ludzi. Każdy z nich cierpi, a ja różnię
            się jedynie tym, że mam już tego dość i potrafię to niezadowolenie w mniej bądź
            bardziej czytelny sposób wyrazić.

            Ale dziękuje za Twój głos.
            • bmatt Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007-pon 25.01.07, 10:38
              Prosiles o rade, jakaz inna mozna Ci dac - tylko wyjazd.
              Chyba nie ludzisz sie, ze cos sie zmieni? Przepracowales w ten sposob 15 lat, to
              szmat zycia, mysle ze warto ratowac chociaz to, co zostalo. Znasz angielski,
              masz szerokie doswiadczenie zawodowe - jezeli nie jestes pie.., to sobie
              poradzisz. I tego Ci zycze.

              Pzdr.
            • anula36 Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007-pon 25.01.07, 11:47
              no to sam sobie wlasnie odpowiedziales. Trzeba wiac tam gdzie stawki sa wieksze.
              Rodzina moze do ciebie dolaczyc, kto powiedzial ze twoje dziecko nie moze
              skonczyc szkoly za granica i tam zostac?
        • Gość: Gość Re: Rozważania polskiego inteligenta A.D.2007-pon IP: *.wroclaw.mm.pl 28.01.07, 17:25
          > Rzadko który
          > inżynier czy mechanik, byłby w stanie wykonać taką woltę zawodową, aby udzielać
          > kredytów, pisać artykuły o przedsiębiorstwach czy egzekwować nalezności na
          > drodze prawnej. I piszę to z całą odpowiedzialnością.

          Wybujała samoocena raz jeszcze :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka