polld74 Ponad 90% Polaków nie ma oszczędności 21.06.09, 04:34 Pewnie to marne pocieszenie, ale tak sprawa wygląda. W epoce drogiego pieniądza i taniej pracy, nie może być inaczej jeśli na zachodzie wygląda to trochę lepiej to głównie dlatego, że ludzie głównie starsi zgromadzili oszczędności jeszcze przed nastaniem neoliberalnego faszyzmu. W Polsce takiego okresu nie było przeskoczyliśmy z PRL w najbardziej bandycki i niesprawiedliwy system w tej części świata. Odpowiedz Link Zgłoś
psycho-ona Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności 01.07.09, 20:11 Mam 24 lata, oszczędności niewielkie, ale są, od 8 miesięcy stałą pracę (wcześniej totalne 0 doświadczenia, nigdy nie pracowałam), własny rower i samochód, wynajmuję mieszkanie w Warszawie i przymierzam się do kupna własnego. Wystarczyło się uczyć, to by teraz nie biadoliły debile i nie opowiadały, jakie to biedne i jak to fajnie jest zagranicą. Człowiek coś musi w życiu wybrać i albo odsiedzi swoje nad książkami i potem będzie zgarniał żniwo, albo się nie przyłoży i będzie całe życie narzekał na wszystko i wszystkich oprócz siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieznny Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.ip.netia.com.pl 02.07.09, 12:12 oooj , bardzo brzydko to napisalas. Totalny brak szacunku. Tez mam prawie 24 lata, prace, jakies oszcednosci nawet jestem mezatka i dziecko planuje. Studia techniczne skonczone, dobrze zarabiajacego meza. Mylimy o mieszkaniu ( na kredyt) choc teraz mieszkamy w mieszkaniu rodzicow ktore nam zostawili ale nie powiedziala bym o oinnych ze wystarczylo sie uczyc a teraz nie biadolic. Powinnas sie wstydzic. Bardzo wspolczuje autorowi watku, mam nadzieje ze ma dobre dzieci , które nastarosc mu Pomoga. Tak nie powinno byc. Po 32 latach pracy czlowiek powinien miec godziwa przyszlosc i emeryture. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.mlyniec.gda.pl 02.07.09, 21:49 A ja mam: -21 lat -10,5 miesiąca stażu -oszczędności, może niezbyt duże ale wystarczające na czesne na 3 lata studiów zaocznych -policealne wykształcenie -pracę, niby stabilną, bo umowa na czas nieokreślony, ale nigdy nic nie wiadomo ;P, zgodną z wyuczonym zawodem. Nie mam: -studiów, bo moich rodziców nie było stać, żeby mnie finansować przez tyle czasu, ale w tym roku spełniam swoje marzenie i składam papiery na uczelnię :D -samochodu -mieszkania -prawa jazdy i można by było wyliczać i wyliczać, bo prawie niczego nie mam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pikuś z PRT TP Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 27.12.10, 20:37 a trzy szybkei na pysk to chcesz ???????? Odpowiedz Link Zgłoś
czerwony.poll74 Ucz się ucz, zostaniesz ochroniarzem w Tesco... 19.08.10, 12:43 Oczywiście zgodzę się z tobą w tym, że wykształcenie pomaga, a na pewno nie przeszkadza, więc nie twierdzę absolutnie, że nie należy się kształcić. Ale jeśli chcesz powiedzieć, że w dzisiejszych czasach dyplom wyższej uczelni gwarantuje znalezienie pracy, to chyba żyjesz w innym kraju, wystarczy z resztą spojrzeć na oficjalne dane i to nie tylko z Polski. Otóż bezrobocie wśród ludzi młodych jest w całej Europie rekordowe, w Polsce jest jedno z najwyższych w Europie i masowo dotyka absolwentów uczelni wyższych. A te dane nie uwzględniają ogromnej liczby ludzi z wyższym wykształceniem pracujących poniżej swoich kwalifikacji. Najwięcej miejsc pracy dla ludzi z wykształceniem wyższym tworzy administracja rządowa i samorządowa, miejsca pracy tworzone przez rynek to w zdecydowanej większości tzw. "praca śmieciowa", prymitywna ale ciężka i nienormowana czasowo harówka w prostych usługach, czyli praca dla magazynierów, kasjerów w dużych hurtowniach i hipermarketach, w ochronie, w agencjach pracy tymczasowej. A więc praca nędznie opłacana, ogłupiająca, bez żadnych nawet najmniejszych perspektyw awansu i rozwoju zawodowego, w dodatku zorganizowana w sposób uniemożliwiający równoległe kształcenie (np. studia zaoczne, czy wieczorowe), praca w weekendy, na zmiany. Owszem studia techniczne dają większe możliwości, ale to także nie wynika ze struktury gospodarki, tylko z faktu, że przez pierwsze 15 lat III RP prowadzono z premedytacją dezindustrializację kraju, likwidowano zawodówki, technika (jako produkujące bezrobotnych), dzisiaj okazuje się, że najwięcej bezrobotnych i nieprzydatnych ludzi naprodukowały te najmodniejsze kierunki w rodzaju zarządzania, czy psychologii. Znacznie ważniejszy od dyplomu czy kwalifikacji zawodowych jest tzw. kapitał relacyjny, najlepiej gdy jest jakiś rodzinny interes, ewentualnie ktoś z bliskiej rodziny ma pozycję, lub układy w administracji państwej lub samorządowej. I tu wcale nie chodzi o to, że załatwią pracę dzieciom w urzędzie w którym sami pracują. Znajdzie się cała masa firm, które chętnie wyświadczą taką przysługę pani inspektor, czy panu burmistrzowi. Tak jak pisałem najwięcej miejsc pracy dla ludzi z wyższym wykształceniem tworzy tzw. "budżetówka", to jeszcze odróżnia nas od typowego kraju trzeciego świata, gdzie luksusowa prostytutka, taksówkarz, albo krupier w kasynie są szczytowymi pozycjami zawodowymi dostępnymi dla przeciętnego tubylca. Praca w szkolnictwie, służbie zdrowia jest koszmarnie nisko opłacana, ale daje jakieś znikome perspektywy awansu (nie związane z pieniędzmi), oraz możliwość podnoszenia kwalifikacji i póki co tej pracy jeszcze jest sporo, ale to się zmienia na niekorzyść. Zawody należące do najlepiej opłacanych są zabezpieczone przez korporacje zawodowe, które trybunał prostytucyjny ustawił w roli regulatora dostępności poszczególnych zawdów dla ogółu obywateli. Nie dotyczy to tylko adwokatów, czy radców prawnych, ale także geodetów, biegłych rewidentów, notariuszy, itd... skartelizowana gospodarka (spróbuj założyć nowy bank, znajdę ci inwestora z kapitałem początkowym większym niż kapitał założycielski większości banków działających w Polsce, spróbuj założyć nowa fundację, poza zawodami ściśle zamkniętymi na ludzi z zewnątrz jak w przypadku zawodów prawniczych, jest cała masa zawodów teoretycznie otwartych, a w praktyce zamkniętych dla osób z poza rodzin obecnych pracowników. Praca w urzędach skarbowych jest dziedziczna, podobnie jest w niższych urzędach administracji rządowej (w samorządzie są czystki co cztery lata). To samo dotyczy cywilnych etatów w Policji, wojsku, pracy w spółkach skarbu państwa na wyższych stanowiskach niż sprzedawca na stacji benzynowej. Nawet zawód taksówkarza w Warszawie jest tylko w teorii ogólnodostępny, trzeba tylko zdać egzamin z topografii, którego bez znajomości, albo łapówki nie zdał nikt ze znanych mi taksówkarzy. Na tym nie koniec trzeba jeszcze dostać się do korporacji, albo do jakiejś mafii taksówkowej i to i to kosztuje i to sporo. Powiem tak, nie chciałbym mieć dzisiaj 20 lat, chyba, żeby mój ojciec był np. prezesem banku. Okazuje się, że perspektywy w końcówce PRL (lata 1985-1989) i przez pierwsze lata III RP były po prostu wspaniałe w porównaniu z dzisiejszymi, chciaż nie byliśmy w Unii Europejskiej. Dzisiaj wyjazd to jedyna perspektywa i to wyjazd na stałe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asus Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.chello.pl 28.08.09, 23:02 26 lat, 2 lata pracy, skończone studia techniczne - budownictwo na renomowanej uczelni. Mam: 1) 13 tyś. zł oszczędności 2) aparat fotograficzny (taniutki za 290 zl) 3) rower używany (400 zł) 4) komputer stacjonarny (2300 zł) Poza tym raz do roku wakacje w kraju (wydaję ok. 600 zł) Mogłoby być lepiej, ale nie jest źle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enid Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: 80.50.135.* 20.10.09, 00:09 24 lata, niecaly rok pracy (w tym 3 miesiace stazu), ok 80000zl oszczednosci, prawie skonczone studia, nie mam mieszkania (wynajmuje) ani samochodu. Nie mam tez czasu wolnego, a znajomych spoza pracy, ktorzy mi zostali moge policzyc na palcach jednej reki. Oddam polowe oszczednosci za 26-godzinna dobe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zenek Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.chello.pl 25.10.09, 15:01 Enid, albo sobie jaja robisz, albo musisz się pilnie zgłosić na leczenie. Potrzebujesz wyluzowania, a nie 26h doby. Trumna nie ma kieszeni, a pieniądze są po to aby z nich korzystać, a nie składać na kupkę. Jak się nie nauczysz wydawać kasy, to będziesz mieć miliony na koncie i nawyki typu kupowanie w Biedronce, bo taniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enid Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.ip34.fastwebnet.it 27.10.09, 22:14 Nie robie sobie jaj, zreszta ta kasa to nie tylko z pracy, czesc oszczednosci zgromadzona w trakcie studiow. I nie kupuje w Biedronce, prawie w ogole nie kupuje jedzenia, bo jestem ciagle w delegacji i od poniedzialku do piatku moje wydatki wynosza okragle zero (stad tez inne IP niz przy tamtym poscie). Dlatego miedzy innymi ta kasa sie gromadzi. Gromadze, bo zbieram na mieszkanie:) Co nie zmienia faktu ze o dluzszej dobie marze codziennie:) Odpowiedz Link Zgłoś
lled Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności 27.10.10, 00:15 Ja mam 33 lata i 15 lat stazu. Gdy bylem zonaty zylismy od wyplaty do wyplaty. Zona nie pracowala. Od rozwodu zyje mi sie bardzo dobrze (czyli od 4 lat). Conajmniej dwa razy w roku urlop za granica. Raz w miesiacu wyjazd na dlugi weekend zeby odpoczac od pracy. Mieszkanie wynajmuje w samym centrum duzego miasta. Nowy samochod (jeszcze 2 lata zeby go calkowicie splacic). I jeszcze kredyt do splacania przez okolo rok lub poltora. Oszczednosci mam tyle, ze gdybym stracil prace to mogl bym spokojnie szukac nowej pracy przez nastepne 12 miesiecy. W domu robie tylko kawe, obiad i kolacja poza domem 7 dni w tygodniu. Nigdy w zyciu nie bylem na bezrobociu. Nigdy nie bylem zwolniony. W pierwszej pracy bylem 9 lat, w drugiej 3 i w tej tez juz jestem 3 rok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IZKA Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.chello.pl 11.11.10, 14:33 a kiedy masz czas się onanizować ? bo chyba nie w robocie jak nasz PIKUŚ ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pikuś onanista Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.10, 00:44 O ile niemiecki rasizm oparty był na teorii wyższości rasy aryjskiej nad innymi o tyle rasizm żydowski oparty jest na religijnych podstawach. Sprawę komplikuje lub ułatwia, w zależności od potrzeb fakt, że Żyd rodzi się Żydem. Może być ateistą, wierzącym, praktykującym lub nie, pozostaje jednak Żydem co nie znaczy, że musi być Izraelitą, czyli osoba posiadającą obywatelstwo izraelskie. Jakaś osoba może otrzymać obywatelstwo Izraela ale nie będąc Żydem lub Żydówka nie będzie miała pełnych praw cywilnych. Dosyć to specyficzna demokracja. Bardzo łatwo wmówić ludziom, że są lepsi niż inni indywidualnie lub zbiorowo. Przekonano o tym Niemców. Jaki był tego efekt - wiemy. W stosunku do Żydów czyni to Talmud w sposób zdecydowany i jednoznaczny. Wyraźnie określa co to jest nie-Żyd i jak ma być traktowany. Przytoczę parę przykładów. Normalnemu człowiekowi po prostu nie mieści się w głowie, że takie przekonania mogą istnieć we współczesnym cywilizowanym społeczeństwie. A jednak istnieją. Nie tylko istnieją ale powszechnie uczy się tego młodzież żydowską za społeczne pieniądze. Pieniądze także tych Żydów, którzy oficjalnie i publicznie przeciwstawiają się temu twierdząc, że tak przecież nie można. Żydzi ci są niestety szykanowani groźbami śmierci, często zrealizowanymi bo tak nakazuje Talmud. Oto kilka z bardzo wielu przykładów z ksiąg na których opiera się żydowskie prawo, wiara, przekonania a co za tym idzie - postępowanie. Postępowanie także tych Żydów, którzy twierdza, że Talmudu nie uznają. "Tylko Żydzi są ludźmi, nie-Żydzi nie są ludzmi lecz bydłem". Kerithuth 6b, strona 78, Jebhammoth 61. "Przyrost urodzeń nie-Zydow musi być ograniczony na ogromna skalę" Zohar II, 4b "Nie-Żydzi zostali stworzeni żeby służyć Żydom jako niewolnicy." Midrasch Talpioth 225. "Stosunek seksualny z nie-Żydówka jest jak stosunek ze zwierzęciem" Kethuboth 3b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pikuś Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 27.12.10, 20:38 cześć lachociągi z TP SA lece dziś do Francji z Izką na ostrre rznięcie ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krasnal Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.skynet.net.pl 29.01.11, 22:21 27-latek z 3,5 rocznym stażem posiadający: - umowę na czas nieokreślony (prawdziwy rarytas na dzisiejszym rynku pracy) w urzędzie, - pensja 2500 + 600 zeta bonusów, - oszczędności - 62 tys. (z czego większość odłożona w czasie wyjazdów na saksy), - wynajęty pokój przy rodzinie w W-wie. Czego nie mam: - dziewczyny, - mieszkania, - celu w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krasnal Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 22.02.11, 23:10 27-latek z 3,5 rocznym stażem posiadający: > - umowę na czas nieokreślony (prawdziwy rarytas na dzisiejszym rynku pracy) w u > rzędzie, > - pensja 2500 + 600 zeta bonusów, > - oszczędności - 62 tys. (z czego większość odłożona w czasie wyjazdów na saksy > ), > - wynajęty pokój przy rodzinie w W-wie. > > Czego nie mam: > - dziewczyny, > - mieszkania, > - celu w życiu. 100 metrowego fiuta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beduin Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.adsl.inetia.pl 27.03.11, 13:32 Zapewne nic nie robiłeś w tym kierunku aby polepszyć sytuację... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panna_nikt Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.ip.netia.com.pl 01.04.11, 16:09 Czy tragiczne? Raczej tak. Pytanie dlaczego? Żyłeś rozrzutnie czy po prostu nie dało się odłożyć z pensji? Mogły się wydarzyć różne sytuacje, które zmuszały do wzmożonych wydatków. Pytanie czy nie masz oszczędności, czy wręcz jesteś zadłużony. No i podstawowa kwestia, czy robisz coś, żeby to zmienić? Ja mam za sobą 4,5 roku pracy w Polsce- w tej chwili 17.000 zł oszczędności. Dwa lata pracowałam za granicą, przywiozłam stamtąd ponad 40.000 zł z przeznaczeniem na edukację, większość już wydałam (jestem na I roku studiów magisterskich). Część oszczędności pochodzi z pracy za granicą, część już z kraju- trzy razy zmieniałam pracę i zarobki, więc różnie bywało. Ale nie wyobrażam sobie nie mieć absolutnie nic. Mam mieszkanie w TBS, pracę z prawie średnią krajową, żadnego kredytu, pożyczek itp. Samochodu brak, ale drobnych przyjemności nie muszę sobie odmawiać :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dr pietruch Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 20.04.11, 21:50 co to znaczy "drobnych przyjemności" ? sam to robisz ? Odpowiedz Link Zgłoś
mikiqu Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności 25.06.11, 20:33 jestem w podobnej sytuacji :( beznadzieja, pracuję w branży IT, ale w moim mieście Lublinie nawet tutaj są ch*** zarobki :| Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wezyr Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 02.07.11, 17:56 w Lublinie ? czyżbyś pracował w StarTelecom ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as kier Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 16.07.11, 09:32 Po prostu nieudacznik jesteś i tyle :), ja mam oszczędności ale jak banki popadają to też taki ja Ty dam post :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PISiory do wora Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 16.07.11, 22:47 STUL PYSK ŚWINIO ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: test Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.229-95-b.business.telecomitalia.it 19.08.11, 00:57 Test Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan ch Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 09.09.11, 22:14 nie wiem co tu sie dziej wokół mnie . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hhh Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 30.09.11, 01:39 O mnie Jestem marzeniem każdego faceta. Mam dziewiętnaście lat, wygląd czternastolatki, perfekcyjne ciało i niezaspokojony apetyt na seks. Wprawdzie to perfekcyjne ciało kosztuje mnie sporo zachodu - ale warto. Metr sześćdziesiąt jeden wzrostu, osiemdziesiąt pięć w biuście, sześćdziesiąt pięć w talii, osiemdziesiąt jeden w biodrach - figura nastolatki. Mam nie za duże piersi, ale za to bardzo jędrne. Starannie depiluje sobie wszelkie niepotrzebne włoski. Te, które najbardziej interesują facetów, usunęłam sobie prawie w całości. Raz na jakiś czas - laserowo. I kłopot z głowy. Została tylko mała kępka, w kształcie litery V. Takie dwa „skrzydełka”. Dodaj sobie do tego niemal dziecinną twarz, duże, zielononiebieskie oczy, blond włosy spięte w koński ogon, albo dwa warkocze… Faceci na mój widok dostają slinotoku. Starannie zresztą dbam o image nastolatki i staram się wyglądać na te czternaście lat, które ludzie mi dają. Żadnych wyzywających ciuchów - bluzeczki przy ciele, owszem, ale bez perwersji. W tłumie, na ulicy, nie odróżniłbyś mnie od wielu gimnazjalistek. No, może mam troszkę fachowiej zrobiony makijaż i nie chichoczę z byle powodu. Ale tego nie zauważysz - za bardzo pochłonie cię kontemplowanie mojej „dziewiczej” seksualności… Oczywiście - moje dziewictwo to prehistoria. Ale dzięki kilku prostym ćwiczeniom i odrobinie samokontroli „traciłam je” dziesiątki razy. Cholernie szybko odkryłam seks. No, może nie seks jako taki, ale przyjemność, jaka daje własna ręka. Miałam z dziesięć, może jedenaście lat, kiedy z niejakim zainteresowaniem stwierdziłam, że kiedy skierować strumień wody z prysznica prosto w odpowiednie miejsce między nogami, uczucie jest niesamowicie przyjemne. Zanim skończyłam podstawówkę, opanowałam kilkanaście sposobów zaspokajania się. Bo dość szybko okazało się, że pieszczenie między nogami, gładzenie się po rosnących piersiach, wsuwanie namydlonego palca do ciasnego otworka między pośladkami przestały być li tylko przyjemnością, ale stały się koniecznością. Jeśli przynajmniej raz w ciągu dnia nie zrobiłam sobie dobrze, stawałam się nie wytrzymania. Albo byłam spięta i agresywna, albo po prostu nie potrafiłam myśleń o niczym innym, jak tylko znalezienie się w jakimś ustronnym miejscu i ulżenie napięciu między nogami. Robiłam to czasem w takich miejscach, że nigdy byście się tego nie spodziewali. Na basenie, w szkolnej toalecie, na ostatnim siedzeniu w wieczornym autobusie… Po prostu musiałam. Dochodziłam w pewnym momencie do stanu, w którym albo szybko robiłam sobie dobrze, albo wybuchało to w najmniej przewidywalny sposób. Z czasem, już w średniej szkole, nauczyłam się to kontrolować na tyle, że nie doprowadzało mnie to do niebezpiecznych sytuacji. Tak zwanej „cnotki”, czy „sim-locka” pozbyłam się sama, jeszcze w gimnazjum. Świadomie, wiedząc co robię. Przy pomocy ogórka, przezornie ubranego w prezerwatywę. Czytałam wcześniej, że może boleć, ale nie bolało. Nie było też „morza krwi”. Ot, jedna różowa smuga na prezerwatywie. Za to uczucie, kiedy twardy przedmiot rozpychał po raz pierwszy moje wnętrze - niesamowite. Dobrze, że całego czynu dokonałam, kiedy nikogo nie było w domu, bo kiedy w końcu przyszła fala orgazmu, darłam się jak opętana. Zresztą w ogóle strasznie głośnio zachowuję się, kiedy jest mi dobrze. Taka już jestem „akustyczna”. A „pierwszy raz” przeżyłam dwa tygodnie później, na imprezie. W sumie nie było rewelacyjnie - szybko poszło. Musiałam dokończyć sama, bo on nie zaspokoił mnie wcale. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że należy się zabezpieczać. Na całe szczęście skończyło się bez wpadki. Miałam farta. Ale zaraz potem naprawiłam ten błąd. W sieci znalazłam wszystkie informacje - ginekolog przepisał mi pigułki. Mogłam teraz zaspokajać swoje potrzeby bez żadnego stresu. Poszłam do szkoły średniej. Zanim zdałam maturę, zaliczyłam więcej chłopaków, niż wszystkie moje koleżanki z klasy razem wzięte. Próbowałam wszelkich rodzajów seksu. Przyjmowałam chłopaków klasycznie, w usta, poznałam przyjemności seksu analnego… I szybciutko odkryłam, że zdejmując majtki mogę osiągnąć znacznie więcej, niż w jakikolwiek inny sposób. A potem - że można z tego nieźle żyć. Tak, stałam się kurwą. I jestem z tego dumna. Sprzedaje swoje dziewictwo. Oczywiście, nie na ulicy. Po pierwsze mam zbyt wartościowy „towar” do sprzedania, a po drugie- wymyślono internet. Znajduje sobie „sponsorów” na erotycznych chatach. Prosty biznes - seks z „małolatką” w zamian za prezenty. Kupują mi ciuchy, zabierają na imprezy, fundują wakacje nad morzem… Jedyne, czego ode mnie oczekują, to rozkładanie nóg na każde żądanie. A ja to wykorzystuję. Strugam naiwną. Ukrywam przed nimi wiek - wydaje im się, że mam czternaście lat. Większość z nich to podtatusiali kolesie, którzy są tak napaleni, że nie zadają pytań skąd wiem tyle o seksie i jak to się dzieje, że sprawiam im tyle rozkoszy. Sprzedaje swój image dziewicy. Najpierw zawsze podkręcam, gram cnotkę. Potem w końcu pozwalam im na „pierwszy raz”… Zawsze starannie wybieram moment - wtedy, kiedy mam okres. Mam małe miesiączki - bez problemu usunąwszy wcześniej dyskretnie tampon sprawiam wrażenie, że „coś tam mi w środku pękło”… Kiedy wchodzą we mnie po prostu ściskam się w środku, udając ciasnotę. Wspominałam już, że opanowałam sztukę kontrolowania się. Te stare pryki są przekonane, że pozbawili mnie cnoty. Zawsze wtedy dostaje ekstra prezenty - telefon komórkowy, modne ciuchy… Od jednego biznesmena dostałam nawet w prezencie taki mały, czerwony skuterek. Cudo. A wystarczyło tylko trochę poudawać, parę razy zrobić mu dobrze.. Pewnie dałby mi jeszcze parę takich prezentów, ale niestety, nie umiał być dyskretny. Jego żona się dowiedziała. Pewnie było ostro… Ale od tego czasu już się ze mną nie spotyka. Zmieniałam numer telefonu. Skuter za bardzo mi się podoba, żeby jeszcze czego dobrego ta jego żona (na marginesie - straszna flądra) mi go zabrała. Pewnie zastanawiacie się, co moi rodzice na to? Wciskam im ciemnotę, że zaczepiłam się do podawania w pizzeri. Oboje zajmują się głównie zarabianiem pieniędzy, więc i tak nie zadają za wiele pytań. I jeszcze cieszą się, że dziecko zaczyna w takim młodym wieku dbać o siebie… Naiwniaki. A oprócz tego, że puszczam się z moimi sponsorami, to jeszcze całkiem nieźle używam sobie z przypadkowymi kochankami. Uwielbiam pójść do jakiejś dyskoteki, zarwać faceta, przespać się z nim, albo dać przelecieć w jakimś ustronnym miejscu, w samochodzie, jakimś hoteliku… Najlepsi są tacy, co przed akcją wciągną sobie proszku do nosa. Taki potrafi ciągnąć akcję przez godzinę, albo dwie. Mam orgazm za orgazmem - potrafi zaspokoić wszystkie moje otworki, a na koniec spuścić mi się w usta. Uwielbiam, kiedy lepkie krople spływają mi po twarzy… Aha - nie dziwcie się, że nie ma tu mojego zdjęcia, ani nic, co pozwala mnie dokładniej zidentyfikować. Przecież nie zepsuję tak doskonałego biznesu… Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zupa Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.Red-88-1-180.dynamicIP.rima-tde.net 10.10.11, 08:49 30 lat, dwa lata pracy jako inżynier, 10 tysięcy Euro oszczędności, odłożonych bez zaciskania pasa. Korzystam z dróg, na których nie rozwala się zawieszenie, czystych pociągów i z dobrej, darmowej służby zdrowia. Ludzie na ulicy są dla siebie mili i na uśmiechniętego człowieka nie patrzą jak na idiotę. Pytanie: dlaczego, by móc to napisać, trzeba wyjechać z Polski? Odpowiedz Link Zgłoś
d25 Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności 10.10.11, 23:00 Gość portalu: Zupa napisał(a): > 30 lat, dwa lata pracy jako inżynier, 10 tysięcy Euro oszczędności, odłożonych > bez zaciskania pasa. > Korzystam z dróg, na których nie rozwala się zawieszenie, czystych pociągów i z > dobrej, darmowej służby zdrowia. > Ludzie na ulicy są dla siebie mili i na uśmiechniętego człowieka nie patrzą jak > na idiotę. > > > Pytanie: dlaczego, by móc to napisać, trzeba wyjechać z Polski? I sam na to zapracowałeś? W dwa lata? Żal mi ciebie - miejsca by brakło na tym forum by wymieć kraje z których jak piszesz "trzeba wyjechać", i często ze z znacznie trudniejszej sytuacji... A jeżeli pytasz dlaczego... to znaczy że mimo tytułu inżyniera, myślenie masz na poziomie ... nikogo nie obrażając .... pięciolatka. W tym wieku typowe jest zadawanie pytań: dlaczego? W twoim wieku trzeba umieć na nie odpowiedzieć, rzetelnie, z pełnią wiedzy i wątpliwości. Życzę szczęścia.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zupa Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.Red-83-54-248.dynamicIP.rima-tde.net 11.10.11, 09:31 Na oszczędności sam, na drogi nie i sympatycznych ludzi też nie nie, głupie pytanie. Od odpowiadania na moje pytanie "dlaczego" jest całe stado "kompetentnych" na wiejskiej, głównie do nich byłoby skierowane, gdyby nie było retoryczne. (pytanie retoryczne «zwrot w postaci pytania, na które nie oczekuje się odpowiedzi, gdyż jest ona znana» - Słownik Języka Polskiego) Dziękuję za życzenia szczęścia. Póki co niepotrzebne, ale kto wie, kiedy się przyda. Pozdrawiam i również życzę powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: optymista Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: 89.69.93.* 20.10.11, 23:26 stul ryj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kks1965 Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.11, 09:38 sera Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klecha Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.broadband.ctm.net 25.11.11, 17:17 Czesć koniotrzepy ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stary zapluty komu Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.12, 19:31 No cześć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wwwwwww Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 23:20 niezły tekst Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koniec Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.12, 19:04 Koniec walenia konia. DO roboty pisiory. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pisoir Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 30.09.12, 23:09 Walimy dalej Odpowiedz Link Zgłoś
tibarngirl Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności 04.10.12, 19:41 26 lat, zupełne zero oszczędności, doświadczenie zawodowe: wyłącznie prace dorywcze na góra 3 miesiące, niskopłatne. Nie mam z czego odłożyć na dobrą sprawę - te małe zastrzyki finansowe rozchodzą się na moją działkę w czynszu, szukanie pracy w międzyczasie, oraz życie ogólnie. Odpowiedz Link Zgłoś
grouder Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności 17.10.12, 08:21 Mam podobnie. 27 lat. Nie miałem w życiu żadnej pracy na umowę o pracę. Cały czas same prace dorywcze z nadzieją, że których z moich pracodawców mnie w końcu zatrudni na wymarzoną umowę o pracę. Oszczędności zero i chyba tak będzie przez jeszcze dłuższy czas :/ Odpowiedz Link Zgłoś
maklakiewicz Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności 16.02.13, 14:00 ...a jak ci się spodoba zostaniesz surogatką.... jak masz piękne duże niebieskie oczy (nie żebym świrował, ale gen recesywny) wyeksportujesz (zwrot vatu) za granicę ...(w sumie nasze państwo specjalizuje się w eksporcie starszych modeli, więc nie przewiduje trudności natury prawnej). Znajdziesz swoją niszę i będziesz szczęśliwa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zaczes Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.eurajoenpuhelin.fi 21.03.13, 12:04 Mam 23 lata, z wykształcenia Ratownik Medyczny z nieukończonym zarządzaniem zasobami ludzkimi (z powodu pracy) 2 samochody (ok 30 tys + ok 8 tys) Oszczędnosci: ok 30 tys pln Troche elektronicznego złomu o łącznej wartości ok 3-4 tys. Na wszystko zarobiłem sam, nikt mi nic nie dał ani nie płacił (poza laptopem od rodziców i złomowatym samochodem gdy miałem 18 lat). Od 18stego roku życia zmieniałem miejsce zamieszkania ponad 8 razy. Pracuję od 2 lat, bez przerwy, nigdy nie wybrzydzałem robiłem wszystko co się da, często pracowałem po 16plus godzin dziennie w wielu różnych miejscach. Jak nie zarobiłem nic w dany dzień to nie jadłem - to już choroba psychiczna. I co mam? Dopadającą mnie depresję gdy nie mam czegoś do roboty. Brak przyjaciół. Na szczęście znalazłem miłość, która wyciąga mnie z tego bagna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: romek wożniak Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.13, 23:51 a w mordę chcesz ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zzz Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.sanok.biz 06.04.13, 18:37 Papież kiedy umarł miał 85 lat - 8+5=13. Godzina śmierci: 21:37 - 2+1+3+7=13. Data śmierci: 02.04.2005 - 0+2+0+4+2+0+0+5=13. Postrzelony 13 Maja. 9301 dni pontyfikatu - 9+3+0+1=13. Zmarł w 13 tygodniu roku. JAN PAWEŁ DRUGI - 13 liter. czy to zbieg okoliczności? prześlij to dalej niech inni myślą... Sorry, ale musi się spełnić.... Pomyśl sobie życzenie a zobaczysz co sie stanie... Zacznij myśleć o czymś czego naprawdę pragniesz, To funkcjonuje....Osoba, która mi wysłała ta wiadomość powiedziała, ze jej życzenie. spełniło sie w 2 dni po odczytaniu tej wiadomości. Wypowiedz życzenie jak skończy sie. odliczanie: 10... 09... 08... 07... 06... 05... 04... 03... 02... 01... *Wypowiedz życzenie* Wklej te wiadomość w ciągu 10 minut do 10 komentarzy. Jeśli tego nie zrobisz stanie się. przeciwność Twojego życzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: papież polaków Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.13, 23:53 życzenie żeby mi renatka beger loda zrobiła ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pikuś Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.w86-202.abo.wanadoo.fr 20.08.13, 00:13 ty też walisz gruchę z jej zdjęciem ? ma wielką d.. ale ciasną . RENATKA JEST SUPER ! JA AŻ ZEMDLAŁEM TAK WALIŁEM JAK BYŁA W TELEWIJI JAKBYM DYMAŁ KROWĘ ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pikuś z Warszawy t Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 22.08.13, 22:16 Izka to ma dopiero ciasną ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: javek900 Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.197.121.26.threembb.co.uk 06.07.15, 12:50 Zycze bym dostal dobrxe platna prace zdrowie i by mi sie ullasalo w pracy Odpowiedz Link Zgłoś
gzesiolek Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności 23.08.13, 13:52 Hmmm... ja mam 35lat i tez zero oszczednosci... Wszystkie oszczednosci poszly na mieszkanie, samochod... Pieniadze sa po to, zeby z nich korzystac... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek pachla Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.dynamic.chello.pl 30.11.13, 21:55 Od pewnego czasu szczególnie często pada hasło "Nauka Kościoła". Zawsze budziło to we mnie wielkie zdziwienie - bowiem słowo "nauka" jest w tym przypadku ewidentnie nadużywane. Informuje więc publicznie wszem i wobec, że Kościół ma z nauką tyle wspólnego co gacie górnika z "seks bielizna" . Nauka jest bowiem poznawanie świata za pomocą metod naukowych. Nie będę już wyjaśniał co to są metody naukowe, bo choćby w przybliżeniu nawet mohery zapewne wiedzą. Albo i nie ... jeżeli akurat o mohery chodzi. Tak czy siak owa "nauka Kościoła" zrobiła furorę przy okazji otrzymania nagrody Tempeltona przez ks. M.Hellera. Na czym wiec polega owa "nauka Kościoła" ? ... oto niektóre zagadnienia z nią związane: 1.Angelologia - dział "nauki" zajmujący się poznawaniem aniołów których nikt nigdy nie widział (poza "napranymi" księżulkami). 2.Demonologia - podobny dział tyle ze tych upijających się na smutno ...pesymistów . O demonach, diabłach i innych szatańskich pomocnikach. Dokładne opracowania pozwalają na odróżnienie poszczególnych osobników po intensywności smrodu siarki i kształcie rogów. Oba powyższe działy są częścią dogmatyki. Jest to wiec coś więcej nawet niż nauka ! To nauka NIEKWESTIONOWANA- dawno dowiedziona i nie pozwalająca na wątpliwości jak to ma miejsce w prawdziwej nauce. 3.Soteriologia- to nauka o zbawianiu ludzi (również dogmatyczna). Jest to wiec badanie wpływu sakramentów na życie wieczne. Szczególnie interesujący jest aspekt chrztu, czyli polewania niemowlęcia wodą jako niezbędny element Zbawienia i smarowania oliwa. 4.Hamartiologia-nauka o grzechu, grzeszeniu i pochodzeniu poza boskim grzechu. Dowodzi więc, że oprócz Boga może coś istnieć i nie zostać przez Niego stworzone. I to spędza sen z powiek hierarchom bowiem tylko Bóg może coś stworzyć....a przecież złego nie mógł ( nie w jego stylu). 5.Kairologia - to rozpoznawanie czasów na podstawie znaków i biblijnych opisów. Przypomina trochę dawne wróżenie z jelit baranich. itd ...itd.. Działów tych jest wiele o wiele więcej niż w prawdziwej nauce. Miliony nierobów i darmozjadów na przestrzeni wieków pracowicie ją tworzyły ... a Kościół skrupulatnie kolekcjonował. Dzieła nauki były niszczone i palone przez Kościół jako bezbożne i powstałe wyniku diabelskich sztuczek. Setki tysięcy manuskryptów spalili księża choć były to dzieła niepowtarzalne i nie mające kopii. Zniszczono dzieła Sokratesa, Sofoklesa, Ajschylosa i kto wie kogo jeszcze. Mogły tam być dzieła o budowie i przeznaczeniu piramid. Tego nie dowiemy się już nigdy. Taki to jest wkład naukowców kościelnych do kultury europejskiej. Ba ...światowej niestety. Nauka o diabłach, Trójcach w jednym, niepokalanych poczęciach itp. naukowych opracowaniach. Znajdziemy tam doktoraty naukowców kościelnych z dziedziny "leczenia czarnej ospy modlitwą", "przyczyn umieralności bezbożnych kobiet w połogu" itp. doniosłe dzieła. Kolejna wielka dziedzina "nauki kościelnej" jest... 6.Mariologia - przepotężny dział wiedzy o dziewictwie mimo poczęcia i "zawszedziewictwie". Setki doktoratów i profesór zbudowano na tym temacie, który jest ulubionym "dzieleniem włosa na czworo" w celu uniknięcia dyskusji o żydowskim pochodzeniu Jezusa i jego rodziny, oraz judaizmu który wyznawał. 7.Pneumatologia - nauka o "tchnieniu bożym" mówiąc najkrócej, czyli relacji Boga a dusza człowieka. 8.To nauka o kreacjonizmie. O tym jak to Bóg najpierw stworzył zwierzęta, a potem dopiero rośliny. Najpierw stworzył światłość a dopiero potem Słońce i gwiazdy ...gdy sobie przypomniał o ich braku. Rewelacja rzec można. Owa kościelna nauka próbuje jakoś "zamazać" biblijne nonsensy z Genesis. 9.Sakramentologia- niezwykle pożyteczna nauka zajmująca się wpływem sakramentów na życie duchowe człowieka i relacje ich wpływu na stosunek Boga do duszy. A zaiste jest co badać ! Bóg bowiem zapewne obszernie o tym opowiada pasterzom na haju ? 10.Najtrudniejszy dział nauki katolickiej zajmujący się "naukowym" uzasadnieniem jak trzech może być jednym, a każdy czymś osobnym. Ponadto trzeba jakoś uzasadnić możliwość istnienia Trójcy skoro jeden z "doktorów Kościoła" bodaj św. Augustyn twierdził że dany punkt przestrzeni może zajmować tylko jedna osoba duchowa. Starczy tego dobrego. Oczywiście jest to tylko znikoma część działów nauki kościelnej. Ostatnio lubię dekalogi i wszystko sprowadzam do dziesięciu. Gdyby jednak ktoś zechciał zebrać w jednym miejscu wszystkie istniejące księgi i traktaty to te kościelne by zajęły większość miejsca. Po prostu kościelna "nauka o niczym" jest tak rozbudowana, że Bóg jeżeli istnieje musi pukać się palcem w czoło nie mogąc wyjść z podziwu nad prymitywizmem kościelnych dywagacji i całkowitym brakiem wyobraźni hierarchów watykańskich. Jeżeli ktoś bowiem zakłada, że Wszechmocny Bóg - Twórca nieskończonego Wszechświata i miliardów galaktyk z których każda zawiera miliardy słońc takich jak nasze jest tak prymitywny jak opisują to plebani to .... wypada mu tylko współczuć. Tak wiec wygląda ta "NAUKA" kościelna. Magnificencje, profesorowie, "wybitni naukowcy" Kościoła to właśnie ten żałosny dorobek w bełkocie. Gdyby tą energię zmarnowaną na dywagacje "ilu diabłów mieści się na ostrzu szpilki" przeznaczyć na prawdziwą naukę to zapewne dziś byśmy byli na Marsie ...a może sięgnęli gwiazd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koza Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: 62.233.210.* 10.12.13, 13:33 + 24 lata + Druga praca (nie liczę wykonanych dzieł ani zleceń, bo to formalnie nie praca) - pierwsza od 2011 (pół etatu w trakcie studiów), zmiana na aktualną w połowie 2013 + Studia mgr inż na polibudzie + mieszkanie wynajmowane z wkrótce-żoną ;) - kawalerka za tysiącdwieście w centrum Krakowa + 60 tys zł oszczędności z czego połowa prezent-darowizna od rodziców + Brak samochodu + około 5 tys zł zainwestowane w rupiecie elektroniczne (stan na dziś, wiadmo jak lecą ceny takich "inwestycji" jak laptopy, aparaty, konsole, TV) + praca w korpo - karnety na siłownie, pakiety medyczne, etc. + niczego sobie nie odmawaimy, 2-3 razy w tygodniu wyjście do kina/teatru/restauracji + raz do roku staramy się jechać do ciepłych, acz bliskich krajów na wakacje (Chorwacja, Włochy, Czarnogóra) za rozsądne pieniądze (1200-1300 zł) nie potrzeba nam "olinkluzif" - warto tę kasę przeznaczyć na zwiedzanie Ogólnie jestem zadowolony z życia, nie mogę narzekać, mam bardzo udany żywot. Wszystko co do tej pory mogło się spieprzyć szło szczęśliwie po mojej myśli. Ale, jak patrze na stan tego grajdołka jakim jest Polsza to mam dość. Dla nas (zarabiamy w sumie około 5tys zł netto/msc) jest ciężko kupić mieszkanie (udupienie się na 20 lat na kredyt około 2000zł/msc + opłaty) a nie chcę myśleć co robią ludzie zarabiający minimum... Paranoja... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adacho Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.adsl.inetia.pl 22.12.13, 13:18 Zrobiłem sobie rachunek sumienia i mimo, że nie mam specjalnych oszczędności (ok. 10 tys. zł) uważam, że są cenniejsze aktywa, które człowiek dostrzega tylko wtedy, gdy ich nie posiadał wcześniej lub ma w swoim otoczeniu osoby, które ich nie mają: + 27 lat i całkiem dobre zdrowie + wykształcenie ekonomiczne na państwowej uczelni i podyplomówka (+ kapitał, jakim są znajomości z tych studiów) + od pół roku etatowa praca, do której chodzę z przyjemnością, średnio z premiami 3600 netto na miesiąc, a więc powyżej mitycznej średniej krajowej + karta sportowa + prywatna opieka medyczna. Wcześniej tylko zlecenia (umowy śmieciowe) przy projektach unijnych, które kosztowały trochę zdrowia, nie dały większej kasy, ale zyskałem znajomości i doświadczenie tego typu, którego nie mają moi koledzy z obecnej pracy po 40stce. + poukładane relacje z rodziną i szeroko rozumianym otoczeniem (też ma to pośredni wpływ na finanse w razie nagłej potrzeby) + działka budowlana - od rodziców - ok. 120 tys. zł + czas na przyjemności (sport, taniec, kultura, wyjazdy), którego nie miałem w starej pracy + oszczędności - ok. 10 tys. zł + graty zbędne do egzystencji typu sprzęt grający, dobry rower, lustrzanka, monety, AGD - niby żadna inwestycja, ale gdyby była potrzeba, dałoby to się spieniężyć na allegro +/- samochód - na dzień dzisiejszy ok. 30 tys. zł z czego połowa została do spłaty, niestety - brak mieszkania na własność (no ale brak kredytu) - ale gdyby wynajem stał się zbyt drogi, mogę próbować spienieżyć działkę - wtedy na pewno kredyt na brakującą część będzie sporo tańszy niż wynajem - brak własnej rodziny (czyli na dzień dzisiejszy - brak "alternatywnego" zabezpieczenia emerytalnego w stosunku do rozpadającego się systemu), na szczęście nie mam problemów w relacjach międzyludzkich ;) Nie zrozumiem ludzi pieprzących, że "nie mam czegoś tam, gdyż trzeba znajomości" - fakt, że trzeba je mieć, z jednym zastrzeżeniem - na znajomości trzeba sobie samemu zapracować (bezinteresownością, pasją), niekoniecznie czerpiemy je z mlekiem matki. "Znajomościami" typu tatuś-burmistrz zajdziemy na tyle daleko, na ile "znajoma" osoba zdoła się utrzymać na stołku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.197.121.26.threembb.co.uk 06.07.15, 12:52 To masz racje ale sa osoby ktore sa zamkniete w sobie i zbytnio za duzo znajomosci tez nie maja Odpowiedz Link Zgłoś
maciekww Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności 28.01.14, 15:30 chyba nie , ale najwyższy czas zacząć.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przyssawka Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: *.devs.futuro.pl 03.07.14, 13:46 Mam: - 34 lata - męża-trutnia - skończone studia - masę rozmaitych kursów i uprawnień - stałą pracę, niekiedy (ale tylko niekiedy) satysfakcjonującą zawodowo i finansowo - segment - rower, który ubóstwiam - jakieś 8.000 oszczędności (nie licząc oszczędności męża-trutnia) - odwieczne marzenia o dwóch-trzech pobocznych źródełkach dochodów, które pozwolą łączyć pasję z zarabianiem pieniędzy Nie mam: - długów - kredytów - dzieci - samochodu - prawa jazdy (mam dwie lewe ręce do kierownicy, poza tym lubię jeździć komunikacją, a jest jest ciepło, to rowerem) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mąz truten Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: 80.48.143.* 01.08.14, 16:10 ale jak cie zapylam to sie nie skarżysz ?? Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności 14.10.14, 21:22 Jeśli nie masz przy tym kredytów, to jesteś panisko Odpowiedz Link Zgłoś
pretenderxd Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności 17.10.14, 01:50 To Polska niestety, brak oszczędności to normalność... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Mam 32 lata pracy i zero oszczedności IP: 157.158.96.* 13.07.15, 10:34 Nie chce mi się czytać wszystkich odpowiedzi, ale szkoda, że większość osób nie zrozumiała założyciela wątku - mam 32 LATA PRACY, a nie 32 lata... Ech... Odpowiedz Link Zgłoś