Gość: Domino IP: *.mosina.sdi.tpnet.pl 06.05.03, 15:15 Szukam jakiejklowiek pracy w Poznaniu , dodam ze jestem mocno zdesperowany.Jesli ktos ma jakos ofere niech sie z tym nie kryje..... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Win3000 Re: Praca w Poznaniu IP: proxy:* / 172.17.18.* 07.05.03, 09:14 A propos wątków typu "PRACA LEŻY NA ULICY" - czy ktoś ma ofertę w Poznaniu? Jak czytam, ofertę jakiejkolwiek pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
enki Re: Praca w Poznaniu 07.05.03, 10:05 Subiektywnym okiem Działo się to w AD 2000. Trzy miesiące przed obroną pracy magisterskiej rozpocząłem szukanie pracy w Poznaniu. Jako osoba znająca język francuski (przynajmniej w stopniu średnim) starałem się wychwycić oferty nastawione na osoby francuskojęzyczne (przy czym znam również angielski. Wysłałem kilka aplikacji i niestety nikt nie raczył się odezwać. Tzn. zasada była następująca – firmy zachodnie przynajmniej wyrażały podziękowanie zainteresowaniem ich ofertą, natomiast te z kapitałem polskim milczały. Równocześnie pracy poszukiwało wiele osób z mojego roku i dla wielu z nich zakończyło się to sukcesem. Z tym, że zauważyłem pewną prawidłowość. Mianowicie rdzenni poznaniacy okazywali się na tyle interesujący dla miejscowych firm, że stosunkowo szybko rozpoczynali życie zawodowe. Nie było to w żaden sposób uzależnione od poziomu ich wiedzy – przynajmniej na poziomie akademickim. Chociaż tu muszę podkreślić, iż była wśród nich grupa bardzo dobrze przygotowana. Byli to po prostu ludzie o kompetencjach nie budzących wątpliwości. Jednak jednocześnie całkiem spory odsetek studenckich leserów, okupujących z reguły dolne pozycje w tabelach ocen, aktywności etc., mimo wyraźnych braków edukacyjnych, niejednokrotnie na poziomie niemalże podstawowym również bez żadnych zbędnych problemów wdrażał się w „firmowe życie”. Należy zaznaczyć, iż wówczas moje spojrzenie na życie było nacechowane wysokim poziomem naiwności. Lekarstwem na tą chorobę okazała się informacja o moim koledze, który znając jedynie język niemiecki dostał się do jednej z firm francuskojęzycznych i ma się w niej dobrze. Tu ciekawy jest jeszcze jeden przykład. Moja koleżanka po filologii polskie niemalże w tym samym czasie starała się o pracę w bardzo topowej firmie. Warunkiem była znajomość j. francuskiego. Wygrała konkurs, wyprzedzając absolwentów collegium novum (francuski). Tajemnicą poliszynela jest fakt, że system komputerowy w firmie X był zakładany przez jej chłopaka. Wielość podobnych przypadków generowała u mnie wzrost frustracji i coraz większe zniechęcenie do poznańskiego rynku pracy. Spróbowałem szczęścia gdzie indziej i po trzech miesiącach od wysłania aplikacji otrzymałem zaproszenie na testy, a później rozmowę, która zakończyła się sukcesem. Wydaje mi się, że obecnie rynek pracy w Poznaniu jest jeszcze bardziej hermetyczny. Jeżeli masz znajomości to znajdziesz pracę bez trudu. Natomiast bycie samotnym białym żaglem będzie skazywało na długotrwałe szukanie dobrego zatrudnienia lub zadowolenie się byle czym. Odpowiedz Link Zgłoś