Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    pokolenie specjalistów

    IP: *.lasin.sdi.tpnet.pl 08.05.03, 12:46
    ludzie prawie każdy na tym forum narzeka, biadoli. Jaki to ciężki los
    zgotowało nam państwo itd. a tak naprawdę to wina leży po naszej stronie. Za
    mało wysiłku wkłądamy w to wszystko. Ktoś na forum podjął temat o
    bezrobotnych magistrach. Moim zdaniem mozna by zmienić nazwę na "leniwy
    magister". Kazdy uczy sie od egzaminu do egzaminu, nic dla siebie. a potem
    jak przyjdzie co do czego to nic w dziedzinie ktora sie studiowalo przez
    conajmniej pięć lat nie ma sie do powiedzenia. Idzie sie poźniej na rozmowę
    do potencjalnego pracodawcy i wypada się blado ... bo się nie pamięta, bo się
    nie uczyło. A po wyjsciu ropowiada sie bzdury ludziom, znajomym, jak to ja
    dobrze wypadłem na rozmowie, a jak zostałem potraktowany.Opowiada później
    taki delikwent i pociesza się ze nie dostał pracy, bo i tak z góry było
    wiadomo ze dostanie tą pracę kochanka szefa. I tak kręci się bezrobocie...
    Obserwuj wątek
      • Gość: gosc Re: pokolenie specjalistów IP: *.altec.pl 08.05.03, 13:04
        To duże uogólnienie.
      • Gość: mateusz Re: pokolenie specjalistów IP: *.lasin.sdi.tpnet.pl 08.05.03, 13:14
        ... ale coś w tym jest
      • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 08.05.03, 13:18
        Moze to i uogolnienie, ale faktem pozostaje, ze mlodzi ludzie po studiach
        czesto spodziewaja sie prestizowych stanowisk jednoczesnie nie potrafiac
        krytycznie spojrzec na swoje umiejetnosci. Zbyt duze zaufanie pokladaja z swoim
        dyplomie, ktory jeszcze nie jest przepustka do dobrobytu.. ktory w dzisiejszych
        czasach coraz mniej mowi o posiadaczu owego papierka.
        Specjaliste czyni doswiadczenie, a dyplom to tylko furtka, kto ja bedzie
        potrafil otworzyc da sobie rade w kazdych, nawet najgorszych czasach, a kluczem
        do furtki jest osobowosc.
        • Gość: mateusz Re: pokolenie specjalistów IP: *.lasin.sdi.tpnet.pl 08.05.03, 13:48
          widzę to po sobie i swoich znajomych, studentach, absolwentach ...
          wszyscy uczą się po to żeby "zaliczyć" egzamin. Moja znajoma jest na piątym
          roku ekonomii, dobre oceny, i te sprawy. Przyszła do mnie kilka razy, żebym
          sprawdził jej pracę zaliczeniową, semestralną nie ważne. tragedia, tragedia,
          tragedia. Zasób słów na poziomie podstawówki, niejeden długo by się zasanawiał,
          żeby stworzyć takie dzieło. Wobec powyższego o czym mowa??? Ludzie ona jest na
          piątym roku! Czyja to wina? Ma nadzieję, że po magisterium otworzą się przed
          nią wszystkie furtki... Mój znajomy jest absolwentem chemii, rekrutujący
          przepytał go dosłownie z zakresu pięciu lat studiów, niestety nic z tego nie
          wyszło ... ale "jakim prawem on mnie o takie rzeczy pytał, skoro ma dyplom?",
          nie rozumiał :)
        • losiu4 Re: pokolenie specjalistów 08.05.03, 13:51
          viki2003 napisała:

          > Moze to i uogolnienie, ale faktem pozostaje, ze mlodzi ludzie po studiach
          > czesto spodziewaja sie prestizowych stanowisk jednoczesnie nie potrafiac
          > krytycznie spojrzec na swoje umiejetnosci. Zbyt duze zaufanie pokladaja z swoim
          > dyplomie, ktory jeszcze nie jest przepustka do dobrobytu.. ktory w dzisiejszych
          > czasach coraz mniej mowi o posiadaczu owego papierka.
          > Specjaliste czyni doswiadczenie, a dyplom to tylko furtka, kto ja bedzie
          > potrafil otworzyc da sobie rade w kazdych, nawet najgorszych czasach, a kluczem
          > do furtki jest osobowosc.

          oj tak, tak... wiele jest racji w tym co piszesz. U mnie w robocie niedawn byl wlasnie taki mgr - i o zgrozo - inz (pisze o
          zgrozo, bo czlek o zmysle technicznym cos powinien jednak umiec)... nie wiem czego go na tych studiach uczono, ale
          z takim zasobem wiedzy mialby potezne trudnosci z ukonczeniem jakiegokolwiek w miare przyzwoitego technikum.
          Naprawde, wolalbym miec do czynienia z czlowiekiem z srednim wyksztalceniem, ale cos potrafiacego, niz czlowieka
          z trzema literkami przed nazwiskiem i nic poza tym. Aha, zeby nie bylo: nie uwazam ze problem powyzszy dotyczy
          wszystkich mgr'ow

          Pozdrawiam

          Losiu
          • forward Re: pokolenie specjalistów 08.05.03, 14:36
            I tak i nie Mariuszu. Tak, bo trudno po studiach być specjalistą, ale gdzieś po
            studiach trzeba zacząć pracować tylko jak to zrobić skoro trzeba mieć min. 2
            letni staż pracy w podobnej branży.
            Po drugie obiektywny fakt jest taki w tej chwili Polska ekonomia nie potrzebuje
            już więcej absolwentów wyższych uczelni. Warto zerknnąć na tablicę ogłoszeń z
            pracą w up. Poszukiwani są pracownicy fizyczni a nie umysłowi. Skoro nie ma
            miejsc pracy to te które nawet pojawią się są i tak rozdawane pod biurkiem, bo
            tak się dzieje z każdym deficytowym towarem.
            Zresztą w poniedziałkowj Rzepie z tego tygodnia, przeczytaj wywiad z Cupiałą.
            Powiedział on tak, studiować jest sens, ale studiowanie nie opłaca się, bo i
            tak nie ma pracy po studiach. Nie opłaca się, co sam dopowiadam, bo nie ma
            popytu. Boom edukacyjny jest wywołany sztucznie i służy on, co powiedział we
            wspomnianym przeze mnie wywiadzie Cupiała, podniesieniu wskaźnika wykształcenia
            wyższego w Polsce.


            Forward
            • Gość: hybryda Re: pokolenie specjalistów - a umie czytac aby? IP: 12.30.45.* 08.05.03, 15:24
              Musimy rowniez umiec czytac...:o)
            • 3telnick Re: pokolenie specjalistów 12.05.03, 13:40
              A czego oczekujecie?
              Od lat prowadzona jest negatywna selekcja wśród nauczycieli szkolnych i
              akademickich, więc kto ma tych ludzi uczyć? Tacy co zostali na uczelni bo nie
              wiedzieli co ze sobą począć (oczywiście są też chlubne wyjątki)?
              Do tego uczelnie dofinansowujące się naborami tabunów studentów na chwytliwe
              kierunki (te wszystkie marketingi, ekonomie, informatyki, bankowości)...
              W efekcie mamy średnich magistrów i cienkich inzynierów.
              A do tego często większe przebicie ma znajomy prezesa, który z profesjonalistą
              ma tyle wspólnego co koza z baletem, ale to on dostaje prace i o zgrozo, często
              kształtuje pracę innych...
              Ale myślmy pozytywnie, nie wszędzie są miernoty, one tylko sie tak szwendają :)
        • Gość: hybryda Re: pokolenie specjalistów IP: 12.30.45.* 08.05.03, 15:52
          A byla niedawno na tym forum panienka, ktora pytala "kto ja zechce". Niedlugo
          bedzie miala doktorat z nauk humanistycznych i beczala, ze swiat jest taki zly,
          ze ona z takim super dyplomem i nic nie moze znalezc. Groteskowe bylo to, ze
          ludzie, ktorzy probowali jej wytlumaczyc, ze dyplom a doswiadczenie to dwie
          rozne sprawy, zostali skrzyczeni i zmieszani z blotem.
          Samo zycie.....:)
          • Gość: XXL Re: pokolenie specjalistów IP: *.lasin.sdi.tpnet.pl 08.05.03, 16:13
            ... dyplomy można robić różne i nieskończenie wiele, bo jak życie pokazuje
            każdy to potrafi. z tym doświadczeniem też bywa różnie ( w końcu gdzieś trzeba
            zacząć)...
            trudno wszystkim zrozumieć, że bardzo ważna jest wiedza, elokwencja. Jak już
            zresztą napisał trafnie osobowość. Mgr. ekonomii i marketingu jest full, w 90 %
            to ludzie którzy nie wiedzą co zrobić ze swoim życiem, nie mający pomysłu na
            siebie.
          • losiu4 Re: pokolenie specjalistów 08.05.03, 18:50
            Gość portalu: hybryda napisał(a):

            > A byla niedawno na tym forum panienka, ktora pytala "kto ja zechce". Niedlugo
            > bedzie miala doktorat z nauk humanistycznych i beczala, ze swiat jest taki
            zly,
            > ze ona z takim super dyplomem i nic nie moze znalezc. Groteskowe bylo to, ze
            > ludzie, ktorzy probowali jej wytlumaczyc, ze dyplom a doswiadczenie to dwie
            > rozne sprawy, zostali skrzyczeni i zmieszani z blotem.
            > Samo zycie.....:)

            jesli chodzi Ci o watek farsy, to nie bylo tak.. po prostu wypila butelke winka
            (do czego dobrowolnie sie przyznala) i energia ja nieco roznosila... tak sobie
            po prostu jaja robila... miej troche wyrozumialosci :)))

            Pozdrawiam

            Losiu
            • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 08.05.03, 21:47
              Mozna na to spojrzec rowniez z drugiej strony. Uczelnie nie wymagaja czesto
              myslenia lecz "zaliczenia" wiec student bezmyslnie zalicza, po czym chcac dla
              siebie jak najlepiej (co zrozumiale) szuka pracy na swoim poziomie. Nie
              podejmie sie czegos ponizej kwalifikacji (czytaj wyksztalcenia) w obawie
              zostania zaszufladkowanym. Jeden pracodawca doceni przedsiebiorczosc absolwenta
              ktory tymczasowo sprzedaje paczki, inny podejdzie do niego jak do osoby bez
              ambicji, poddajacej sie rzeczywistosci bez walki. No wiec tak zle i tak
              niedobrze.. Z jednej strony rozumiem frustracje zdolnych mlodych ludzi
              zmuszonych pracowac ponizej swoich kwalifikacji, nie posiadajacych znajomosci
              ani kasy na dodatkowe ksztalcenie, z drugiej jednak strony jednak jestem
              przeciez tym pokoleniem i wiem, ze jak sie ruszy glowa do SIE DA!Zawsze ktos
              moze powiedziec "twoj przypadek jest wyjatkowy, poszczescilo ci sie", a ja
              wierze w mozliwosci budowania swojego losu bez wzgledu na to w jakich ciezkich
              czasach nam przyszlo zyc.
              • losiu4 Re: pokolenie specjalistów 09.05.03, 06:55
                viki2003 napisała:

                > Mozna na to spojrzec rowniez z drugiej strony. Uczelnie nie wymagaja czesto
                > myslenia lecz "zaliczenia" wiec student bezmyslnie zalicza, po czym chcac dla
                > siebie jak najlepiej (co zrozumiale) szuka pracy na swoim poziomie. Nie
                > podejmie sie czegos ponizej kwalifikacji (czytaj wyksztalcenia) w obawie
                > zostania zaszufladkowanym. Jeden pracodawca doceni przedsiebiorczosc absolwenta
                > ktory tymczasowo sprzedaje paczki, inny podejdzie do niego jak do osoby bez
                > ambicji, poddajacej sie rzeczywistosci bez walki. No wiec tak zle i tak
                > niedobrze..

                jest cs w tym co piszesz. Przypomnij sobie na ten przyklad ewolucje tonow artykulow w dodatku praca w
                Wybiorczej. Na poczatku (no, pare lat temu) wychwalali strategie nie podejmowania pracy ponizej kwalifikacji, bo
                przeciez mgr itd, itp... I przyjrzyj sie teraz poradom: lapaj co sie da i gdzie sie da... Jak dla mnie jest tak: dopoki ma sie
                szanse, trzeba wybrzydzac i przebierac, ale jak glod zajrzy w oczy wybujale ego trzeba schowac w kieszen i brac
                to, co daja. W koncu zadna praca nie hanbi

                > Z jednej strony rozumiem frustracje zdolnych mlodych ludzi
                > zmuszonych pracowac ponizej swoich kwalifikacji, nie posiadajacych znajomosci
                > ani kasy na dodatkowe ksztalcenie,

                jesli kwalifikacje te wyznaczane sa jedynie trzema literkami, to zadnymi kwalifikacjami nie sa. Dowodem sa jedynie na
                odbebnienie 5 lat w jakiejs uczelni. Przy czym zauwazylem jedno: pracodawcy patrza znacznie czesciej kto jaka
                uczelnie skonczyl. Widza ze mgr mrowi nierowny.

                > z drugiej jednak strony jednak jestem
                > przeciez tym pokoleniem i wiem, ze jak sie ruszy glowa do SIE DA!Zawsze ktos
                > moze powiedziec "twoj przypadek jest wyjatkowy, poszczescilo ci sie", a ja
                > wierze w mozliwosci budowania swojego losu bez wzgledu na to w jakich ciezkich
                > czasach nam przyszlo zyc.

                pewnie ze sie da. Przykladem tego sa moi znajomi, ktorzy pracuja. I to w wiekszosci praca znaleziona zostawala bez
                znajjomosci, gdyz takich miec nie mogli, znajdujac ja z dala od miejsca zamieszkania

                Pozdrawiam

                Losiu
                • forward Re: pokolenie specjalistów 09.05.03, 13:00
                  Taa..., Łosiu ty i ci twoi nieśmiertelni znajomi. Pomyśl choć to trudne z
                  rogami na głowie, choć przez chwilkę, skoro robili kariery poza swoimi
                  rodzinnymi miejscowościami to na starcie musieli mieć przez 6-12-18 miesięcy po
                  500 do 1000 zł miesięcznie na czynsz za kawalerkę. Reszty wydatków nie liczę,
                  bo przecież " się da" i mogli jeść w jadłodajni mops i myć się na stacjach
                  benzynowych. Ale oczywiście nikt im nie pomógł, no może troszeczkę rodzice
                  którzy załatwili im etaty w tych małych miejscowościach skąd pochodzą i ocazym
                  tak pięknie ryczysz każdego dnia. Twoje wypowiedzi to taki koktajl polskiej
                  hipokryzji i przebrzmiałej propagandy sukcesu lat 90-tych.


                  Forward
                  • losiu4 Re: pokolenie specjalistów 09.05.03, 13:44
                    witam unizenie szanownego interlokutora

                    forward napisał:

                    > Taa..., Łosiu ty i ci twoi nieśmiertelni znajomi.

                    zgadza sie: ja i moi znajomi (chyba jednak smiertelni, chociaz nie bede sie upieral). Dostajesz 100 pkt za
                    spostrzegawczosc

                    > Pomyśl choć to trudne z
                    > rogami na głowie, choć przez chwilkę, skoro robili kariery poza swoimi
                    > rodzinnymi miejscowościami to na starcie musieli mieć przez 6-12-18 miesięcy po
                    > 500 do 1000 zł miesięcznie na czynsz za kawalerkę.

                    oczywiscie ze tak bylo: zarabiali w okolicy 1000 PLN, gniezdzili sie po kilka osob w wynajmowanych mieszkaniach
                    lub mieszkali "na waleta". Ci lepiej zarabiajacy faktycznie wynajmowali sobie mieszkania sami.

                    > Reszty wydatków nie liczę,
                    > bo przecież " się da" i mogli jeść w jadłodajni mops i myć się na stacjach
                    > benzynowych.

                    alez licz je rowniez: jedli czesto w barach mlecznych badz gotowali sami. Kto mial czas i rodzine na wsi wracal z
                    walowka z odwiedzin. Zycie jakby w komunie

                    > Ale oczywiście nikt im nie pomógł, no może troszeczkę rodzice
                    > którzy załatwili im etaty w tych małych miejscowościach skąd pochodzą i ocazym
                    > tak pięknie ryczysz każdego dnia.

                    nie ukrywam, kilka osob skorzystalo z takich mozliwosci. Wiekszosc nie.

                    > Twoje wypowiedzi to taki koktajl polskiej
                    > hipokryzji i przebrzmiałej propagandy sukcesu lat 90-tych.

                    dziekuje za slowa uznania. Bede sie staral Cie bardziej zadowolic (oczywiscie mam na mysli wymiane pogladow na
                    forum)

                    3m sie cieplutko

                    Losiu
                    • forward Re: pokolenie specjalistów 09.05.03, 13:50
                      dziekuje za slowa uznania. Bede sie staral Cie bardziej zadowolic (oczywiscie
                      mam na mysli wymiane pogladow na
                      forum)


                      Proszę bardzo.





                      Forward
                      • losiu4 Re: pokolenie specjalistów 09.05.03, 14:06
                        forward napisał:

                        > dziekuje za slowa uznania. Bede sie staral Cie bardziej zadowolic (oczywiscie
                        > mam na mysli wymiane pogladow na
                        > forum)
                        >
                        >
                        > Proszę bardzo.

                        sluze uprzejmie

                        Pozdrawiam

                        Losiu
        • Gość: JaJO Re: pokolenie specjalistów IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 09.05.03, 00:18
          Dobra przykład: Czy na zachodzie (IRlandia ,Holandia) znajdziecie Inżyniera
          pracującego w Hurtowni. Odpowiedz brzmi NIE. A wiecie czemu bo tam
          wykształcenie to przepustka do kariery a u nas nie. Wiecie co mojemu bratu
          powiedzieli w Belgi- że doświadczenie zdobędzie w ich firmie podczas pracy, W
          Polsce chcą od razu 5 lat doświadczenia. I nie kopcie sami siebie w d.... bo
          Polskie szkoły uczą dobrze , zobaczcie jaki jest poziom nauki na zachodzie-
          ale ludzie dlatego tak dobrze pracują bo mają gdzie to robić i nabierać
          praktyki. Ja nie mam kompleksów. Warto jest wyjechać i zobaczyc jak to wygląda
          gdzie indziej. Faktem jest że kończąc marketing w "myśiej" szkółce świata nie
          da rady podbić. Polscy inżynierowie na zachodzie uchodzą za jednych z lepszych.
          W Polsce nie mamy się gdzie rozwijać
          • Gość: Heniek Re: pokolenie specjalistów IP: 213.77.105.* 09.05.03, 17:20
            Kazdy patrzy ze swojej strony w zaleznosci od tego jaki ma bagaz doswiadczen.
            Rozni ludzie widza to inaczej. Wg mnie nie najlepiej ujales ten problem. Tu
            chodzi przede wszystkim o co innego. Po prostu ludzie mlodzi w naszym kraju
            traktowani sa jak obywatele 2 kategirii. Stad sie bierze ten zal, nienawisc
            itd. Kiedys absolwenci wyzszych uczelni byli szanowani. Teraz nikt sie z nimi
            nie liczy. Z reszta czy tych rozmow kwalifikacyjnych jest az tak duzo. Chyba
            raczej nie. Jezeli chodzi o mnie to nigdy jeszcze nie bylem na rozmowie
            kwalifikacyjnej. Zawsze jak wyslalem swoje papiery albo zlozylem, to potem i
            tak nie dostalem zadnej odpowiedzi. Ktos tam siedzi i sobie to wywala do kosza
            albo tnie w niszczarce. Dlatego postanowilem, ze bede postepowal troche
            inaczej. Jak skonczylem szkole to mialem jeszcze jakies ambicje. Teraz to juz
            tylko same przekrety. Łapowki to dla mnie chleb powszedni. Troche jeszcze w
            Polsce posiedze i jak sobie napcham kieszen to wyjade.
            • Gość: lolo Re: pokolenie specjalistów IP: *.lasin.sdi.tpnet.pl 09.05.03, 21:51
              Gość portalu: Heniek napisał(a):

              > Kazdy patrzy ze swojej strony w zaleznosci od tego jaki ma bagaz doswiadczen.
              > Rozni ludzie widza to inaczej. Wg mnie nie najlepiej ujales ten problem. Tu
              > chodzi przede wszystkim o co innego. Po prostu ludzie mlodzi w naszym kraju
              > traktowani sa jak obywatele 2 kategirii.
              ... a dlaczego są traktowani jak obywatele drugiej kategorii?, jak myślisz?
              są nieodpowiednio wyedukowani...

              Stad sie bierze ten zal, nienawisc
              > itd. Kiedys absolwenci wyzszych uczelni byli szanowani. Teraz nikt sie z nimi
              > nie liczy.
              ... dlaczego nikt się z nimi nie liczy?, bo nic sobą zazwyczaj nie
              reprezentują, z tymi co "wiedzą co studiowali" liczą się, liczą!
              Z reszta czy tych rozmow kwalifikacyjnych jest az tak duzo. Chyba
              > raczej nie. Jezeli chodzi o mnie to nigdy jeszcze nie bylem na rozmowie
              > kwalifikacyjnej. Zawsze jak wyslalem swoje papiery albo zlozylem, to potem i
              > tak nie dostalem zadnej odpowiedzi. Ktos tam siedzi i sobie to wywala do
              kosza
              ... tak mówią Ci którzy są niezapraszani na rozmowę, że niby siedzi taki
              krasnal i niszczy wszystkie papiery
              > albo tnie w niszczarce. Dlatego postanowilem, ze bede postepowal troche
              > inaczej. Jak skonczylem szkole to mialem jeszcze jakies ambicje. Teraz to juz
              > tylko same przekrety. Łapowki to dla mnie chleb powszedni. Troche jeszcze w
              > Polsce posiedze i jak sobie napcham kieszen to wyjade.
          • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 09.05.03, 21:40
            Gość portalu: JaJO napisał(a):

            > Dobra przykład: Czy na zachodzie (IRlandia ,Holandia) znajdziecie Inżyniera
            > pracującego w Hurtowni. Odpowiedz brzmi NIE. A wiecie czemu bo tam
            > wykształcenie to przepustka do kariery a u nas nie.

            Nie wiem na jakiej podstawie tak autorytatywnie wypowiadasz opinie na temat
            rynku pracy w Irlandii czy Holandii..
            Akurat tak sie sklada, ze mieszlam w Holandii i nieobce mi sa przypadki
            bezrobocia mlodych wyksztalconych ludzi. Dyplom jeszcze niczego nie zalatwia,
            tak w Polsce jak i gdziekolwiek indziej.

            Wiecie co mojemu bratu
            > powiedzieli w Belgi- że doświadczenie zdobędzie w ich firmie podczas pracy, W
            > Polsce chcą od razu 5 lat doświadczenia.

            To wszystko zalezy od znalezienia sie w odpowiednim czasie w odpowiednim
            miejscu. To czy to jest Polska, Belgia czy jakikolwiek inny kraj to nie ma
            znaczenia.

            I nie kopcie sami siebie w d.... bo
            > Polskie szkoły uczą dobrze , zobaczcie jaki jest poziom nauki na zachodzie-
            > ale ludzie dlatego tak dobrze pracują bo mają gdzie to robić i nabierać
            > praktyki.

            Zgadzam sie, ze jak czlowiek chce to na kazdej uczelni sie nauczy tego co
            powinien, uczelnia daje wskazowki, zrodla informacji, a jak z tego skorzystaja
            studenci to ich indywidualna sprawa.

            Ja nie mam kompleksów. Warto jest wyjechać i zobaczyc jak to wygląda
            > gdzie indziej. Faktem jest że kończąc marketing w "myśiej" szkółce świata
            nie
            > da rady podbić. Polscy inżynierowie na zachodzie uchodzą za jednych z
            lepszych.

            I bardzo dobrze, ze nie masz kompleksow, jesli oproocz tego masz wiedze i
            osobowosc to poradzisz sobie w kazdej sytuacji, jezyka zawsze sie mozna nauczyc.
            >
            > W Polsce nie mamy się gdzie rozwijać

            Moze to zbyt daleko idace stwierdzenie, ale popieram ludzi otwartych na nowe
            moziwosci, nie ograniczajacych sie do swojego malego podworka.
            Zycze powodzenia!
            • Gość: kiwi Re: pokolenie specjalistów IP: *.lasin.sdi.tpnet.pl 09.05.03, 21:53
              viki2003 napisała:

              > Gość portalu: JaJO napisał(a):
              >
              > > Dobra przykład: Czy na zachodzie (IRlandia ,Holandia) znajdziecie Inżynier
              > a
              > > pracującego w Hurtowni. Odpowiedz brzmi NIE. A wiecie czemu bo tam
              > > wykształcenie to przepustka do kariery a u nas nie.
              >
              > Nie wiem na jakiej podstawie tak autorytatywnie wypowiadasz opinie na temat
              > rynku pracy w Irlandii czy Holandii..
              > Akurat tak sie sklada, ze mieszlam w Holandii i nieobce mi sa przypadki
              > bezrobocia mlodych wyksztalconych ludzi. Dyplom jeszcze niczego nie
              zalatwia,
              > tak w Polsce jak i gdziekolwiek indziej.
              >
              > Wiecie co mojemu bratu
              > > powiedzieli w Belgi- że doświadczenie zdobędzie w ich firmie podczas pracy
              > , W
              > > Polsce chcą od razu 5 lat doświadczenia.
              >
              > To wszystko zalezy od znalezienia sie w odpowiednim czasie w odpowiednim
              > miejscu. To czy to jest Polska, Belgia czy jakikolwiek inny kraj to nie ma
              > znaczenia.
              >
              > I nie kopcie sami siebie w d.... bo
              > > Polskie szkoły uczą dobrze , zobaczcie jaki jest poziom nauki na zachodzi
              > e-
              > > ale ludzie dlatego tak dobrze pracują bo mają gdzie to robić i nabierać
              > > praktyki.
              >
              > Zgadzam sie, ze jak czlowiek chce to na kazdej uczelni sie nauczy tego co
              > powinien, uczelnia daje wskazowki, zrodla informacji, a jak z tego
              skorzystaja
              > studenci to ich indywidualna sprawa.
              >
              > Ja nie mam kompleksów. Warto jest wyjechać i zobaczyc jak to wygląda
              > > gdzie indziej. Faktem jest że kończąc marketing w "myśiej" szkółce świata
              >
              > nie
              > > da rady podbić. Polscy inżynierowie na zachodzie uchodzą za jednych z
              > lepszych.
              >
              > I bardzo dobrze, ze nie masz kompleksow, jesli oproocz tego masz wiedze i
              > osobowosc to poradzisz sobie w kazdej sytuacji, jezyka zawsze sie mozna
              nauczyc
              > .
              > >
              > > W Polsce nie mamy się gdzie rozwijać
              >
              > Moze to zbyt daleko idace stwierdzenie, ale popieram ludzi otwartych na nowe
              > moziwosci, nie ograniczajacych sie do swojego malego podworka.
              > Zycze powodzenia!
              Zgadzam się w 300 % !!!
            • Gość: werte Re: pokolenie specjalistów IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 10.05.03, 23:42
              Pozdrawiam kraj tulipanów. Zazdroszcze ci dutch lig i amsterdamskiej areny.
        • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 12.05.03, 13:28
          Moja żona, z dwoma fakultetami, mgr po AE, szuka obecnie jakiejkolwiek pracy,
          również takiej, która wymaga znacznie niższych niż jej kwalifikacji (np. na
          etacie fakturzystki). Robi to już od 2 lat, bez powodzenia.
          Bardzo proszę zatem o niesnucie nieuzasadnionych faktami dywagacji.
          • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 13.05.03, 08:34
            Gość portalu: Paweł Z. napisał(a):

            > Moja żona, z dwoma fakultetami, mgr po AE, szuka obecnie jakiejkolwiek pracy,
            > również takiej, która wymaga znacznie niższych niż jej kwalifikacji (np. na
            > etacie fakturzystki). Robi to już od 2 lat, bez powodzenia.
            > Bardzo proszę zatem o niesnucie nieuzasadnionych faktami dywagacji.

            Najprawdopodobniej blad jaki popelnila twoja zona to nie podjecie pracy juz
            podczas studiow, kiedy byla mlodsza (w oczach pracodawcy nie "zagrozona"
            jeszcze instynktem macierzynskim), kiedy o prace nie bylo jeszcze tak trudno i
            kiedy byla okazja do zalapania sie.
            Na miejscu twojej zony zaczelabym sie zastanawiac raczej co ze mna jest nie tak
            (i jak sie ewentualnie dostosowac do tych trudnych warunkow) zamiast szukac
            winy w bezrobociu, bo biadolenie niczego nie zalatwi.
            • bezrobotna3 Re: pokolenie specjalistów 13.05.03, 09:26
              głupoty gadasz i tyle. Naprawde uważasz, że te 18% ludzi w Polsce, którzy są
              ZAREJESTROWANI w urzędach pracy nie pracuje z powodów, o których wspominasz??
              Jak sobie wyobrażasz robienie 2 fakultetów i pracę?? Trzeba być geniuszem, żeby
              sobie poradzić. Nie przyszło Ci do głowy, że mamy takie bezrobocie, bo
              STANOWISK PRACY NIE MA, WIĘCEJ ICH UBYWA NIŻ PRZYBYWA??????
              • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 13.05.03, 11:15
                bezrobotna3 napisała:

                > głupoty gadasz i tyle. Naprawde uważasz, że te 18% ludzi w Polsce, którzy są
                > ZAREJESTROWANI w urzędach pracy nie pracuje z powodów, o których wspominasz??
                > Jak sobie wyobrażasz robienie 2 fakultetów i pracę?? Trzeba być geniuszem,
                żeby
                >
                > sobie poradzić. Nie przyszło Ci do głowy, że mamy takie bezrobocie, bo
                > STANOWISK PRACY NIE MA, WIĘCEJ ICH UBYWA NIŻ PRZYBYWA??????

                cos mieszasz bezrobotna.. ale rozumiem, ze krzyczy przez ciebie frustracja,
                chcesz uslyszec, ze to, ze nie mozesz znalezc pracy to wina wszystkich i
                wszystkiego dookola oprocz ciebie samej.

                Tak, uwazam ze bezrobocie w Polsce jest spowodowane nieumiejetnoscia
                przystosowania sie jednostek do zmieniajacych sie warunkow, trudnych sytuacji.
                Czy sie z tym nie zgadzasz? W takim razie jak wytlumaczysz fakt, ze pozostale
                80% zdolnych do pracy te prace posiada? Znajomosci??? Jesli w to wierzysz to
                oszukujesz sama siebie.
                • bezrobotna3 Re: pokolenie specjalistów 14.05.03, 07:53
                  viki2003 napisała:

                  że mamy takie bezrobocie, bo
                  > > STANOWISK PRACY NIE MA, WIĘCEJ ICH UBYWA NIŻ PRZYBYWA??????
                  >
                  > cos mieszasz bezrobotna..
                  Co mieszam??
                  ale rozumiem, ze krzyczy przez ciebie frustracja,
                  > chcesz uslyszec, ze to, ze nie mozesz znalezc pracy to wina wszystkich i
                  > wszystkiego dookola oprocz ciebie samej.
                  ciekawa teoria - tylko na jakich przesłankach oparta - kilku zdaniach w
                  poprzednim liście??
                  > Tak, uwazam ze bezrobocie w Polsce jest spowodowane nieumiejetnoscia
                  > przystosowania sie jednostek do zmieniajacych sie warunkow, trudnych sytuacji
                  Ja uważam, że jestem przystosowana do zmieniających się warunków i doskonale
                  sobie radzę w mojej trudnej sytuacji...chyba niezupełnie pasuję do twojego
                  portretu osoby bezrobotnej.
                  > Czy sie z tym nie zgadzasz? W takim razie jak wytlumaczysz fakt, ze pozostale
                  > 80% zdolnych do pracy te prace posiada? Znajomosci??? Jesli w to wierzysz to
                  > oszukujesz sama siebie.
                  Faktem jest, że w Polsce pracuje tylko 50% osób w wieku produkcyjnym, nigdy nie
                  twierdziłam, że pracę można znaleźć tylko i wyłącznie poprzez znajomości -
                  zresztą uważam że nie w tym tkwi problem tylko w tym że pracy nie ma dla
                  wszystkich chcących pracować...
                  • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 14.05.03, 09:46
                    bezrobotna, wedlug mnie umiejetnosc przystosowania sie bezrobotnego do
                    zmieniajacych sie trudnych warunkow to umiejetnosc znalezienia pracy, czego o
                    tobie nie moge powiedziec, wiec zdefiniuj mi jak ty rozumiesz ta umiejetnosc
                    przystosowania sie, bo znowu cos mieszasz..
                    • bezrobotna3 Re: pokolenie specjalistów 14.05.03, 10:23
                      viki2003 napisała:

                      > bezrobotna, wedlug mnie umiejetnosc przystosowania sie bezrobotnego do
                      > zmieniajacych sie trudnych warunkow to umiejetnosc znalezienia pracy,
                      To nie spełniam wymogów twojej definicji przystosowania - a teraz jak możesz to
                      wytłumacz mi na czym polega umiejętność znalezienia pracy. Czego nie zrobiłam,
                      że jej nie znalazłam?? Wysyłam cv, nie wybrzydzam - pytam się i o posadę
                      sprzątaczki,chodzę po wszystkich firmach w okolicy, wbrew temu co uważasz nie
                      siedzę tylko i biadolę cały czas się doszkalam, zmieniam kwalifikacje, moje
                      dane są we wszystkich portalach zajmujących się rekrutacją, staram się wyrobić
                      sobie znajomości
                      tobie nie moge powiedziec, wiec zdefiniuj mi jak ty rozumiesz ta umiejetnosc
                      > przystosowania sie, bo znowu cos mieszasz..
                      mhm nie wyjaśniłaś mi dlaczego wcześniej mówiłas że mieszam i teraz ten sam
                      argument. Jak ja się przystosowałam?? Pierwsza rzecz - jeszcze z głodu nie
                      umarłam : ))) Druga jest taka, że jestem bardzo elastyczna w kwestii pracy
                      (tego brakuje jakiejs częsci bezrobotnych), dostosowuje się do rynku pracy -
                      stąd te kursy i szkolenia Ale to nie pomaga, ponieważ powtarzam to po raz
                      kolejny PRACY NIE MA -
                      • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 15.05.03, 08:43
                        droga bezrobotna,
                        Nie jestem w stanie dokonac doglebnej analizy twojego przypadku poniewaz nie
                        znam ani ciebie, ani twojego wyksztalcenia, kwalifikacji, umiejetnosci, miejsca
                        zamieszkania.. i wielu innych czynnikow majacych wplyw na fakt ze pozostajesz
                        bez pracy. Nie ma jednego zlotego srodka dla wszystkich, kazdy przypadek jest
                        inny, ale nadal twierdze, ze silne i zdolne jednostki poradza sobie w trudnych
                        warunkach. Byc moze zamiast robic kolejny kurs (np) masazu bardziej przydalo by
                        ci sie szkolenie z asertywnosci lub sztuki autoprezentacji..?
                        Mowisz, ze nie narzekasz, a co to niby jest te twoje posty? To jest smecenie na
                        swoj los, obwiniajac otoczenie idealizujac siebie. Ja rozumiem z tego co
                        piszesz, ze twierdzisz, ze juz lepiej przygotowana do podjecia pracy byc nie
                        mozesz i ze spelniasz wszelkie cechy idealnego kandydata na pracownika. Winy w
                        swoim nieszczesciu doszukujesz sie (sorry, nie doszukujesz sie, ale jestes
                        przekonana, ze tak jest) w braku ofert pracy.
                        Bezrobotna, ty patrzysz na to z tej strony, a ja np. jak nie ma pracy w
                        Pacanowie to jade do Plocka, a jak nie ma w Plocku to do Warszawy, bezrobocie w
                        Warszawie, ucze sie jezyka obcego i jade za granice, a jesli mnie nigdzie nie
                        chca to znaczy ze to ja jestem nieprzystosowana a nie caly swiat dookola.

                        Ale moze sie myle?
                        • bezrobotna3 Re: pokolenie specjalistów 15.05.03, 10:39
                          viki2003 napisała:

                          > droga bezrobotna,
                          > Nie jestem w stanie dokonac doglebnej analizy twojego przypadku poniewaz nie
                          > znam ani ciebie, ani twojego wyksztalcenia, kwalifikacji, umiejetnosci,
                          miejsca
                          > zamieszkania.. i wielu innych czynnikow majacych wplyw na fakt ze pozostajesz
                          > bez pracy.
                          A) Ale nadal uparcie powtarzasz, że bezrobocie w Polsce wynika tylko i
                          wyłącznie z tego że bezrobotni nie potrafią szukać pracy i tylko biadolą...

                          ale nadal twierdze, ze silne i zdolne jednostki poradza sobie w trudnych
                          > warunkach.!!!!!
                          B) czy to oznacza, ze tylko silne i zdolne jednotki mają prawo do pracy i
                          życia (jedno z drugim nierozerwalnie się łączy)

                          Byc moze zamiast robic kolejny kurs (np) masazu bardziej
                          C) chodzę na kursy, bo jeszcze do niedawna pokutowało twierdzenie o braku
                          kwalifikacji osób bezrobotnych ale widzę że teraz to się zmienia już nie
                          zarobią przeróżne ośrodki szkoleniowe tylko psychoanalitycy...
                          > ci sie szkolenie z asertywnosci lub sztuki autoprezentacji..?
                          D) mówisz że nic o mnie nie wiesz ale polecasz mi kursy, które może wcale nie
                          są mi potrzebne.

                          > Mowisz, ze nie narzekasz, a co to niby jest te twoje posty? To jest smecenie
                          na
                          > swoj los,
                          E) czy to oznacza że ty chcesz się swoim losem pochwalić (jakaś ty zdolna i
                          silna?), a może wykonujesz to w ramach obowiązków służbowych - może się mylę
                          ale zapewne w pracy jesteś...

                          obwiniajac otoczenie idealizujac siebie.
                          F) Czy stwierdzenie faktu, że nie ma pracy oznacza, że obwiniam otoczenie?? w
                          jaki sposób idealizuję siebie <widzę tu pewien brak logiki - z jednej strony
                          uważasz że przyda mi się kurs autoprezencji a z drugiej uważasz że potrafię się
                          aż za dobrze prezentować>

                          Ja rozumiem z tego co
                          > piszesz, ze twierdzisz, ze juz lepiej przygotowana do podjecia pracy byc nie
                          > mozesz
                          G) To źle rozumiesz, ja twierdzę, że staram się robić wszystko aby znaleźć
                          zatrudnienie, a ty całkiem zmieniasz sens moich słów... nieładnie - świadczy to
                          albo o twojej nieumiejętności rozumienia albo chęci manipulowania.

                          ze spelniasz wszelkie cechy idealnego kandydata na pracownika.
                          H) Nie wiem czy jest jeden uniwersalny "model" pracownika, o sciśle
                          określonych cechach. Zawsze myślałam że innych cech oczekuje się od archiwisty
                          innych od przedstawiciela handlowego

                          Winy w
                          > swoim nieszczesciu doszukujesz sie (sorry, nie doszukujesz sie, ale jestes
                          > przekonana, ze tak jest) w braku ofert pracy.
                          I) znowu manipulacja- nie w braku ofert tylko w braku miejsc pracy dla
                          wszystkich chętnych, oferty jeszcze można znaleźć -

                          > Bezrobotna, ty patrzysz na to z tej strony,
                          J) jakiej??
                          a ja np. jak nie ma pracy w
                          > Pacanowie to jade do Plocka, a jak nie ma w Plocku to do Warszawy, bezrobocie
                          w
                          >
                          > Warszawie, ucze sie jezyka obcego i jade za granice, a jesli mnie nigdzie nie
                          > chca to znaczy ze to ja jestem nieprzystosowana a nie caly swiat dookola.
                          K)1. Jeszcze studiuję
                          2. Muszę mieć pieniądze, żeby wyjechać (niestety jestem przywiązana do miejsca)
                          3.Nawet w Warszwie bezrobocie wysokie (dwuliczbowe) występuje.

                          > Ale moze sie myle?
                          L) Ale może ja się mylę?? Może nie trzeba mieć pieniędzy, żeby się w Wwie
                          utrzymać, wynająć mieszkanie i takie tam pierdoły dla ciebie pewnie nieistotne,
                          może naprawdę ludzie wolą siedzieć na forum i pisać głupoty, które nikogo nie
                          przekonają, zamiast a. szukać pracy b. pracować??????????
                          • Gość: viki2003 Re: pokolenie specjalistów IP: *.dsl.hccnet.nl 15.05.03, 11:08
                            Po pierwsze to traktujesz wszystko zbyt doslownie, ten kurs masazu to byl
                            jedynie przyklad, absolutnie nic z toba nie majacy wspolnego, bo jak wczesniej
                            wspomnialam CIEBIE nie znam i porad tobie udzielac nie bede.
                            Nie twierdze, ze wszyscy bezrobotni siedza i biadola, zasugerowalam jedynie, ze
                            moze skoro rynek nie przyjmuje ich takimi jacy sa, to nalezaloby spojrzec w
                            glab siebie i sprobowac sie dostosowac do trudnych warunkow.
                            Tak, silniejsi wygrywaja i tak jest wszedzie, tutaj nie narzekasz na bezrobocie
                            w Polsce, ale na system wolnorynkowy nie gwarantujacy pracy w zadnym normalnym
                            panstwie.
                            Wyciagasz bledne wnioski z tego co pisze, uwazam ze skoro ja potrafie
                            skutecznie znajdowac prace bedac wlasnie calkiem przecietna osoba, bez
                            konekcji, bogatych rodzicow, szczegolnych unikalnych wrodzonych zdolnosci,
                            przecietnej aparycji - to sadzac po sobie trudno mi zrozumiec, jak to jest ze
                            ja (i wiele innych mojego pokroju) potrafie znalezc swoje miejsce, a np ty nie?
                            Nie twierdze, ze jestes gorsza, nie unos sie, twierdze jednak nadal uparcie, ze
                            jak sie chce to sie da. I to wcale nie oznacza, ze ma byc lekko, latwo i
                            przyjemnie i ja nie twierdze, ze tak bylo w moim przypadku. Sluze wieloma
                            przykladami z zycia wzietymi na poparcie mojego stanowiska.
                            Jak chcesz wiedziec co i gdzie robie zawodowo to chetnie podziele sie z toba
                            moim zyciorysem ale nie publicznie ;-))
                            Nie czepiaj sie slowek, bo nie chodzi o przepychanke stylistyczna, ale o
                            merytoryczny sens calej tej dyskusji.. Jak przestaniesz sie zacietrzewiac to
                            moze uda ci sie wysunac jakies pozyteczne wnioski dla siebie?
                            Nie bede komentowac twojego przywiazania do miejsca i braku kasy na wyjazd, bo
                            jak napisalam juz - nie znam twojego przypadku i nie podejmuje sie osobistego
                            doradztwa.
                            • bezrobotna3 Re: pokolenie specjalistów 15.05.03, 11:35
                              Gość portalu: viki2003 napisał(a):

                              > Po pierwsze to traktujesz wszystko zbyt doslownie, ten kurs masazu to byl
                              > jedynie przyklad, absolutnie nic z toba nie majacy wspolnego, bo jak
                              wczesniej
                              > wspomnialam CIEBIE nie znam i porad tobie udzielac nie bede.
                              Akurat nic na temat kursu masażu się nie czepiałam
                              > Nie twierdze, ze wszyscy bezrobotni siedza i biadola, zasugerowalam jedynie,
                              ze
                              >
                              > moze skoro rynek nie przyjmuje ich takimi jacy sa, to nalezaloby spojrzec w
                              > glab siebie i sprobowac sie dostosowac do trudnych warunkow.
                              > Tak, silniejsi wygrywaja i tak jest wszedzie, tutaj nie narzekasz na
                              bezrobocie
                              >
                              > w Polsce, ale na system wolnorynkowy nie gwarantujacy pracy w zadnym
                              normalnym
                              > panstwie.
                              Czy ja chcę gwarancji pracy? Nie, ja uważam, że u nas nie ma pracy dla zbyt
                              dużej liczby osób chcących pracować...
                              > Wyciagasz bledne wnioski z tego co pisze, uwazam ze skoro ja potrafie
                              > skutecznie znajdowac prace bedac wlasnie calkiem przecietna osoba, bez
                              > konekcji, bogatych rodzicow, szczegolnych unikalnych wrodzonych zdolnosci,
                              > przecietnej aparycji - to sadzac po sobie trudno mi zrozumiec, jak to jest ze
                              > ja (i wiele innych mojego pokroju) potrafie znalezc swoje miejsce, a np ty
                              nie?
                              Jeszcze raz powtarzam nie ma pracy dla wszystkich, którzy chcą pracować
                              > Nie twierdze, ze jestes gorsza, nie unos sie, twierdze jednak nadal uparcie,
                              ze
                              >
                              > jak sie chce to sie da.
                              Z pewnością się da...
                              I to wcale nie oznacza, ze ma byc lekko, latwo i
                              > przyjemnie
                              i ja nie twierdzę że tak jest w moim przypadku i wcale tego nie oczekuję.
                              Tylko, że to co się dzieje w Polsce to wg. mnie jest paranoja
                              i ja nie twierdze, ze tak bylo w moim przypadku.
                              Sluze wieloma
                              > przykladami z zycia wzietymi na poparcie mojego stanowiska.
                              Mhm, ja też znajdę przykłady na to, że można znaleźć pracę bez znajomości,
                              układów itp ale znajdę i przykłady na to że bez wyżej wymienionych czynników
                              ani rusz. Ja nie liczę na znajomości ani do nich się nie odnoszę (uważam, że
                              jeśli ktoś zatrudnia znajomego o takich samych kwalifikacjach jak moje to i
                              lepiej, bo przynajmniej zna go, a jak zatrudnia o gorszych to sam sobie krzywde
                              robi)
                              > Jak chcesz wiedziec co i gdzie robie zawodowo to chetnie podziele sie z toba
                              > moim zyciorysem ale nie publicznie ;-))
                              > Nie czepiaj sie slowek, bo nie chodzi o przepychanke stylistyczna, ale o
                              > merytoryczny sens calej tej dyskusji.. Jak przestaniesz sie zacietrzewiac to
                              > moze uda ci sie wysunac jakies pozyteczne wnioski dla siebie?
                              Jakie mogą być te wnioski? Jeden to taki, że żyjemy na dwóch różnych planetach.
                              Nie wiem gdzie ty mieszkasz, ale jak chcesz się przekonać jak z ofertami pracy
                              jest w moim województwie to przeszukaj raz oferty (może być w portalu gazety -
                              jakby nie było "najwięcej ogłoszeń")pracy w woj.lubelskim
                              > Nie bede komentowac twojego przywiazania do miejsca i braku kasy na wyjazd,
                              bo
                              > jak napisalam juz - nie znam twojego przypadku i nie podejmuje sie osobistego
                              > doradztwa.
                              Na zakończenie- moje uwagi nigdy nie odnosiły się osobiście do Ciebie i Twojej
                              osoby (ja także Cię nie znam), nie będę ukrywać jestem sfrustrowana - bo jednak
                              nie mogę tej pracy znaleźć a bardzo mi zależy (też chcę załapać doświadczenie
                              przed ukończeniem studiów i bardzo kasy potrzebuję). W czym mi pomogła wymiana
                              naszych obserwacji? Napewno przywróciłaś mi nadzieję, że gdzieś jest
                              normalniej, bo jak "wyglądam tu przez okno" to aż mi się żyć
                              odechciewa...Uważam, że dużo ciekawiej się rozmawia z kimś kto ma odmienne
                              poglądy. Dziękuję za wszystko... Trzymaj się ciepło : ))
                              • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 15.05.03, 12:07
                                Wiesz co, moglabym sie jeszcze paru slowek przyczepic, ale napisalam tez tu
                                gdzies, ze poniekad potrafie zrozumiec frustracje mlodych ludzi nie
                                potrafiacych sie odnalezc w tych trudnych warunkach. Nie bylo moim zamiarem cie
                                dolowac, ale wrecz przeciwnie dodac tobie i tobie podobnym wiary w mozliwosci.
                                Najgorsze to sie poddac, albo sceptycznie podchodzic do kazdej nadarzajacej sie
                                okazji (co moze miec miejsce w twoim przypadku majac na uwadze twoja
                                frustracje).
                                Byc moze jestesmy teraz z dwoch roznych swiatow (nie mieszkam w PL), ale
                                zaczynalysmy bardzo podobnie, zapewniam cie, ze wziawszy swoje sprawy w swoje
                                rece, wytrwale dazac do celu, wiedzac czego chcesz, masz szanse na normalne
                                zycie i byloby glupota to zaprzepascic.
                                Zycze powodzenia
                                • bezrobotna3 Re: pokolenie specjalistów 15.05.03, 12:46
                                  To już chyba moje ostatnie słowo w dyskusji... pozwolisz że posłużę się opinią
                                  specjalisty zaakcentuje tylko jedno zdanie (na potwierdzenie mojej tezy o braku
                                  miejsc pracy w Polsce)
                                  "O ile w Polsce przy ponadtrzymilionowym bezrobociu zgłaszanych jest
                                  miesięcznie niewiele ponad 30 tys. nowych ofert pracy, o tyle np. w Niemczech
                                  przy bezrobociu ponad cztery mln, na rynku stale jest dostępnych ok. półtora
                                  mln wolnych miejsc pracy"
                                  www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33211,1475313.html
                                  Pozdrawiam : )
                                  • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 08:45
                                    ok, dowodzi to tego, ze w Polsce tworzy sie mniej ofert pracy niz w Niemczech,
                                    ale nie polemizowalam nigdy z tym faktem. chodzilo mi o aktywnosc i umiejetnosc
                                    przystosowania sie bezrobotnych do rynku pracy, jakiekolwiek trudne warunki by
                                    temu nie towarzyszyly. to zrozumiale, ze starasz sie w ten sposob przed soba
                                    usprawiedliwic (nie mam pracy bo nie ma pracy) ale to nie prowadzi do niczego
                                    konstruktywnego, a przeciez chyba chodzi o znalezienie pracy, a nie o
                                    wyjasnienie dlaczego tej pracy nie masz?
                                    • bezrobotna3 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 09:38
                                      viki2003 napisała:

                                      > ok, dowodzi to tego, ze w Polsce tworzy sie mniej ofert pracy niz w
                                      Niemczech,
                                      > ale nie polemizowalam nigdy z tym faktem. chodzilo mi o aktywnosc i
                                      umiejetnosc
                                      >
                                      > przystosowania sie bezrobotnych do rynku pracy, jakiekolwiek trudne warunki
                                      by
                                      > temu nie towarzyszyly.
                                      To Cię uświadamiam, że choćby nawet wszyscy bezrobotni, byli nie wiem jak
                                      aktywni i umiejętnie przystosowali się do tego chorego rynku pracy 20% z nich
                                      nie znajduje zatrudnienia z powodu braku pracy. prosta ekonomia - popyt na
                                      prace przerasta jej podaż i dlatego twierdzę że w moim kraju jest chory rynek
                                      pracy
                                      to zrozumiale, ze starasz sie w ten sposob przed soba
                                      > usprawiedliwic (nie mam pracy bo nie ma pracy) ale to nie prowadzi do niczego
                                      > konstruktywnego, a przeciez chyba chodzi o znalezienie pracy, a nie o
                                      > wyjasnienie dlaczego tej pracy nie masz?
                                      Ja uważam, że znalezienie przyczyny jest bardzo ważne do "zdiagnozowania"
                                      i "wyleczenia". Ty twierdzisz, że wina leży po stronie bezrobotnych i to
                                      należy zmienić a ja uważam, że problemem jest brak miejsc pracy i to należy
                                      zmienić. Ty traktujesz bezrobocie jako tylko i wyłącznie mój, jednostkowy
                                      problem - stąd ciągle atakujesz mnie ze próbuję się usprawiedliwiać, a ja Ci
                                      mówię, ze jest to problem strukturalny, ogromnej rzeszy ludzi.
                                      • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 10:53
                                        roznimy sie tym, ze ty mowisz globalnie, a ja mysle lokalnie, nie ludzisz sie
                                        chyba ze rozwiazesz swoim pisaniem problem bezrobocia w Polsce? Mysl o sobie i
                                        o tym co zrobic aby sobie pomoc, a nie zlokwidowac bezrobocie jako takie, bo to
                                        dzialka nie na twoja glowe. Co ty mozesz zrobic to powtarzam po raz kolejny,
                                        zadbac o to aby ODROZNIC sie od tych tysiecy ktore pracy nie potrfia znalezc i
                                        uszczuplic ich grono o swoja osobe. Jest mnostwo mozliwosci i rozwiazan i
                                        trudno mi uwierzyc, ze zadne z nich nie spelnia twoich oczekiwan, nie bede
                                        wymieniac przykladow, bo znowu sie przyczepisz do slowek i zaczniesz pisac
                                        dlaczego to czy tamto ci nie odpowiada czy nie pasuje do twojego przypadku.

                                        Zgadzam sie, ze jest w kraju chory rynek pracy, ale jestem przekonana, ze
                                        normalna, zdrowa, wyksztalcona osoba jest w stanie ksztaltowac swoj los,
                                        zamiast biernie poddawac sie tlumaczac swoj stan kryzysem w kraju. Nie pokladam
                                        winy w bezrobotnych, twierdze tylko ze ich "choroba" jest uleczalna, ale
                                        pacjent musi wspolpracowac! Nie mam lekarstwa na bezrobocie, to problem
                                        globalny obecny w wielu krajach i glowia sie nad tym nie takie glowy jak moja
                                        czy twoja, nie dlatego podjelam te dyskusje, pisalas o sobie dlatego
                                        odpowiadalam, ale nie podejmuje sie makroekonomicznych dyskusji, bo nie czuje
                                        sie specjalista w tej kwestii. Piszac, ze popyt przerasta podaz powtarzasz sie
                                        i nic to nie wnosi dla zmiany twojej sytuacji, zarzucasz mi ze przyczepilam sie
                                        twojego przypadku, a ja twierdze, ze jesli kazdy bezrobotny sam ruszy glowa i
                                        przyczepi sie wlasnie do siebie, spojrzy wglab siebie to moze odkryje
                                        mozliwosci nie tylko znajdowania miejsc pracy, ale nawet ich kreowania? Wtedy
                                        twoja teoria podazy i popytu lezy w gruzach. Nie badz wiec taka sceptyczna i
                                        spojrz na siebie z boku, a moze odkryjesz nowe mozliwosci. I nie pisze tego
                                        tylko do ciebie.
                                  • Gość: Ja Re: pokolenie specjalistów IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 16.05.03, 09:14
                                    W Niemczech jest aktualnie zapotrzebowanie na ok. 1.5 mln. informatyków.
                                    Gdy ich pozyskaja i zatrudnią gospodarka zlikwiduje pozostałe bezrobocie.
                        • Gość: ALPEK Re: pokolenie specjalistów IP: *.tarnowskie-gory.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 13:28
                          viki2003 napisała:

                          > droga bezrobotna,
                          > Nie jestem w stanie dokonac doglebnej analizy twojego przypadku poniewaz nie
                          > znam ani ciebie, ani twojego wyksztalcenia, kwalifikacji, umiejetnosci,
                          miejsca
                          >
                          > zamieszkania.. i wielu innych czynnikow majacych wplyw na fakt ze pozostajesz
                          > bez pracy. Nie ma jednego zlotego srodka dla wszystkich, kazdy przypadek jest
                          > inny, ale nadal twierdze, ze silne i zdolne jednostki poradza sobie w
                          trudnych
                          > warunkach. Byc moze zamiast robic kolejny kurs (np) masazu bardziej przydalo
                          by
                          >
                          > ci sie szkolenie z asertywnosci lub sztuki autoprezentacji..?
                          > Mowisz, ze nie narzekasz, a co to niby jest te twoje posty? To jest smecenie
                          na
                          >
                          > swoj los, obwiniajac otoczenie idealizujac siebie. Ja rozumiem z tego co
                          > piszesz, ze twierdzisz, ze juz lepiej przygotowana do podjecia pracy byc nie
                          > mozesz i ze spelniasz wszelkie cechy idealnego kandydata na pracownika. Winy
                          w
                          > swoim nieszczesciu doszukujesz sie (sorry, nie doszukujesz sie, ale jestes
                          > przekonana, ze tak jest) w braku ofert pracy.
                          > Bezrobotna, ty patrzysz na to z tej strony, a ja np. jak nie ma pracy w
                          > Pacanowie to jade do Plocka, a jak nie ma w Plocku to do Warszawy, bezrobocie
                          w
                          >
                          > Warszawie, ucze sie jezyka obcego i jade za granice, a jesli mnie nigdzie nie
                          > chca to znaczy ze to ja jestem nieprzystosowana a nie caly swiat dookola.
                          >
                          > Ale moze sie myle?
                          CZYLI SELEKCJA NATURALNA, SŁABSI MUSZĄ ZGINĄĆ.
                          FAJNIE
                        • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 16.05.03, 11:26
                          viki2003 napisała:
                          > Bezrobotna, ty patrzysz na to z tej strony, a ja np. jak nie ma pracy w
                          > Pacanowie to jade do Plocka, a jak nie ma w Plocku to do Warszawy, bezrobocie
                          w
                          >
                          > Warszawie, ucze sie jezyka obcego i jade za granice, a jesli mnie nigdzie nie
                          > chca to znaczy ze to ja jestem nieprzystosowana a nie caly swiat dookola.
                          >
                          > Ale moze sie myle?

                          Czy Ty aby nie piszesz tych śmiesznych artykułów w "GW"?
                          Mylisz się. To jest teoria oderwana od polskich realiów.
                          Jakiego bezrobotnego stać na wyjazd do innej miejscowości? Ceny najmu
                          mieszkania są porażające, a nawet w Warszawie trzeba tej pracy trochę się
                          naszukać.
                          W przypadku rodziny bezrobotnych przeprowadzka to już czyste science-fiction.
                          Widać, że niewiele wiesz o życiu, więc please... zmilknij, zamiast obrażać
                          ludzi.


                • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 16.05.03, 11:20
                  viki2003 napisała:

                  > bezrobotna3 napisała:
                  >
                  > > głupoty gadasz i tyle. Naprawde uważasz, że te 18% ludzi w Polsce, którzy
                  > są
                  > > ZAREJESTROWANI w urzędach pracy nie pracuje z powodów, o których wspominas
                  > z??
                  > > Jak sobie wyobrażasz robienie 2 fakultetów i pracę?? Trzeba być geniuszem,
                  >
                  > żeby
                  > >
                  > > sobie poradzić. Nie przyszło Ci do głowy, że mamy takie bezrobocie, bo
                  > > STANOWISK PRACY NIE MA, WIĘCEJ ICH UBYWA NIŻ PRZYBYWA??????
                  >
                  > cos mieszasz bezrobotna.. ale rozumiem, ze krzyczy przez ciebie frustracja,
                  > chcesz uslyszec, ze to, ze nie mozesz znalezc pracy to wina wszystkich i
                  > wszystkiego dookola oprocz ciebie samej.
                  >
                  > Tak, uwazam ze bezrobocie w Polsce jest spowodowane nieumiejetnoscia
                  > przystosowania sie jednostek do zmieniajacych sie warunkow, trudnych
                  sytuacji.
                  >
                  > Czy sie z tym nie zgadzasz? W takim razie jak wytlumaczysz fakt, ze pozostale
                  > 80% zdolnych do pracy te prace posiada? Znajomosci??? Jesli w to wierzysz to
                  > oszukujesz sama siebie.
                • Gość: Paweł Z, Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 16.05.03, 11:22
                  viki2003 napisała:

                  > Tak, uwazam ze bezrobocie w Polsce jest spowodowane nieumiejetnoscia
                  > przystosowania sie jednostek do zmieniajacych sie warunkow, trudnych
                  sytuacji.
                  >
                  > Czy sie z tym nie zgadzasz? W takim razie jak wytlumaczysz fakt, ze pozostale
                  > 80% zdolnych do pracy te prace posiada? Znajomosci??? Jesli w to wierzysz to
                  > oszukujesz sama siebie.

                  Dziękuję za głębokie case study.
                  Bardzo to uczciwe z Twojej strony.
                  Pozostaje mi życzyć rychłej utraty pracy. Najwięcej można się nauczyć na
                  własnej, przemądrzałej skórze.

              • knockout Re: pokolenie specjalistów 13.05.03, 12:53
                hmmmm tak sie smiesznie sklada, ze mam co najmniej 3
                znajome osoby, ktore robiac 2 fakultety co najmniej 2
                lata "na zakladke" znajdowaly jeszcze czas zeby znalezc
                prace i to nie byle jaka i sobie z tym poradzily.

                pozdro

                knockout
            • losiu4 Re: pokolenie specjalistów 13.05.03, 09:30
              viki2003 napisała:

              > Najprawdopodobniej blad jaki popelnila twoja zona to nie podjecie pracy juz
              > podczas studiow, kiedy byla mlodsza (w oczach pracodawcy nie "zagrozona"
              > jeszcze instynktem macierzynskim), kiedy o prace nie bylo jeszcze tak trudno i
              > kiedy byla okazja do zalapania sie.
              > Na miejscu twojej zony zaczelabym sie zastanawiac raczej co ze mna jest nie tak
              >
              > (i jak sie ewentualnie dostosowac do tych trudnych warunkow) zamiast szukac
              > winy w bezrobociu, bo biadolenie niczego nie zalatwi.

              niekoniecznie jest to biadolenie. Po prostu pracy po kierunkach ekonomicznych w Polsce jak na lekarstwo... nawet
              tym z doswiadczeniem jest trudno. A w tym co mowisz o wieku kobiety sporo racji moze byc. Znajoma - gdy szukala
              pracy - opowiadala, ze niemal w co drugiej firmie pytali jej o 'plany'... co do fakturowania na ten przyklad, pracodawcy
              czesto wola zatrudniac osoby ze srednim wyksztalceniem, gdyz takowe zrobia to samo (i wcale nie gorzej ani
              wolniej) co mgr, a placic im mozna mniej

              Pozdrawiam

              Losiu
              • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 13.05.03, 11:34
                losiu4 napisał:

                > niekoniecznie jest to biadolenie. Po prostu pracy po kierunkach ekonomicznych
                w
                > Polsce jak na lekarstwo... nawet
                > tym z doswiadczeniem jest trudno. A w tym co mowisz o wieku kobiety sporo
                racji
                > moze byc. Znajoma - gdy szukala
                > pracy - opowiadala, ze niemal w co drugiej firmie pytali jej o 'plany'... co
                do
                > fakturowania na ten przyklad, pracodawcy
                > czesto wola zatrudniac osoby ze srednim wyksztalceniem, gdyz takowe zrobia to
                s
                > amo (i wcale nie gorzej ani
                > wolniej) co mgr, a placic im mozna mniej
                >
                > Pozdrawiam
                >
                > Losiu

                No i to jest wlasnie biadolenie..
                Ale nie chodzi mi o pognebianie bezrobotnych, bo w jakims stopniu ich rozumiem,
                (sama bylam takim bezrobotnym absolwentem, ale przez jedyne 2 wakacyjne
                miesiace), chodzi mi raczej o to, ze z jednej strony mozna narzekac, opowiadac
                kto czego dla nas nie powinien zrobic (urzedy pracy gwarantowac szkolenia,
                panstwo zasilki, uczelnie produkowac madrych ludzi.. itd) a z drugiej strony
                mozna usiasc i sie zastanowic co takie zrzedzenie daje oprocz emocjonalnej
                satysfakcji i zepchniecia odpowiedzialnosci za swoja nieudolnosc na barki
                wszystkich dookola??
                • losiu4 Re: pokolenie specjalistów 13.05.03, 12:36
                  viki2003 napisała:

                  > losiu4 napisał:
                  >
                  > > niekoniecznie jest to biadolenie. Po prostu pracy po kierunkach ekonomiczn
                  > ych
                  > w
                  > > Polsce jak na lekarstwo... nawet
                  > > tym z doswiadczeniem jest trudno. A w tym co mowisz o wieku kobiety sporo
                  > racji
                  > > moze byc. Znajoma - gdy szukala
                  > > pracy - opowiadala, ze niemal w co drugiej firmie pytali jej o 'plany'...
                  > co
                  > do
                  > > fakturowania na ten przyklad, pracodawcy
                  > > czesto wola zatrudniac osoby ze srednim wyksztalceniem, gdyz takowe zrobia
                  > to
                  > s
                  > > amo (i wcale nie gorzej ani
                  > > wolniej) co mgr, a placic im mozna mniej
                  > >
                  > > Pozdrawiam
                  > >
                  > > Losiu
                  >
                  > No i to jest wlasnie biadolenie..

                  jesli chodzi o kobiete o ktorej pisalem, to tak nie jest, gdyz prace po jakims tam czasie znalazla... a jesli ponarzekala
                  troche dla komfortu psychicznego na sytuacjew ogolna i na pracodawcow majac pod reka zyczliwego sluchacza
                  (czyli mnie)... pracy szukala caly czas, lapiac kazda mniejsza lub wieksza szanse. Pracuje nie do konca w swoim
                  wyuczonym zawodzie, zarabia jak na prowincje nawet, nawet.

                  > Ale nie chodzi mi o pognebianie bezrobotnych, bo w jakims stopniu ich rozumiem,
                  > (sama bylam takim bezrobotnym absolwentem, ale przez jedyne 2 wakacyjne
                  > miesiace), chodzi mi raczej o to, ze z jednej strony mozna narzekac, opowiadac
                  > kto czego dla nas nie powinien zrobic (urzedy pracy gwarantowac szkolenia,
                  > panstwo zasilki, uczelnie produkowac madrych ludzi.. itd) a z drugiej strony
                  > mozna usiasc i sie zastanowic co takie zrzedzenie daje oprocz emocjonalnej
                  > satysfakcji i zepchniecia odpowiedzialnosci za swoja nieudolnosc na barki
                  > wszystkich dookola??

                  duuuza czesc bezrobotnych wcale nie siedzi i narzeka, tylko szuka i narzeka. Prawda jest czesto taka (podam
                  przyklad z mojego podworka): zwolnila sie kobieta w srednim wieku (odchowane dzieci, duze doswiadczenie, wzor
                  cnot i innych zalet).. Pelna optymizmu zqaczela szukac pracy, bo przeciez kogo jak kogo, ale osobe z kilkunastoletnim
                  stazem zawodowym przyjma wszedzie z otwartymi rekoma. Znalazla, ale tak nieszczesliwie trafila, ze dobrze
                  zapowiadajaca sie firma zbankrutowala po jakims pol roku. No i teraz tak sobie szuka... juz 2. rok, po drodze lapiac
                  prace dorywcze. Rozowe okulary spadly, zaczyna troche narzekac, ale twardo szuka dalej. Z tego co sie orientuje
                  obecnie ma umowe na jakies pol roku... I wcale nie mowi ze jej sie cos nalezy (jak i wiekszosc z tu piszacych), tylko
                  ze sie rozczarowala sytuacja...

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 16.05.03, 11:31
                  viki2003 napisała:
                  > No i to jest wlasnie biadolenie..
                  > Ale nie chodzi mi o pognebianie bezrobotnych, bo w jakims stopniu ich
                  rozumiem,
                  >
                  > (sama bylam takim bezrobotnym absolwentem, ale przez jedyne 2 wakacyjne
                  > miesiace), chodzi mi raczej o to, ze z jednej strony mozna narzekac,
                  opowiadac
                  > kto czego dla nas nie powinien zrobic (urzedy pracy gwarantowac szkolenia,
                  > panstwo zasilki, uczelnie produkowac madrych ludzi.. itd) a z drugiej strony
                  > mozna usiasc i sie zastanowic co takie zrzedzenie daje oprocz emocjonalnej
                  > satysfakcji i zepchniecia odpowiedzialnosci za swoja nieudolnosc na barki
                  > wszystkich dookola??

                  Można też odwrócić to pytanie: co daje mędrkowanie i spychanie
                  odpowiedzialności za niemożność znalezienia pracy na barki bezrobotnych, prócz
                  uczucia wyższości, że jest się takim wspaniałym, dobrze zarabiającym
                  człowiekiem w przeciwieństwie do jakichś nieudaczników?
                  • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 11:59

                    > Można też odwrócić to pytanie: co daje mędrkowanie i spychanie
                    > odpowiedzialności za niemożność znalezienia pracy na barki bezrobotnych,
                    prócz
                    > uczucia wyższości, że jest się takim wspaniałym, dobrze zarabiającym
                    > człowiekiem w przeciwieństwie do jakichś nieudaczników?

                    twoj post uznalabym nawet za dosc blyskotliwy gdyby nie fakt, ze to nie ja
                    rozpoczelam cala te dyskusje (bo zwracasz sie do mnie)
                    bezrobotna przyznala, ze wniosek z dyskusji ze mna jest taki, ze byc moze
                    uwierzy, ze jest w stanie zmienic swoja sytuacje i taki jest cel medrkowania
                    mojego, a co do innych to niech kazdy mowi za siebie
                    • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 16.05.03, 12:08
                      viki2003 napisała:

                      > twoj post uznalabym nawet za dosc blyskotliwy gdyby nie fakt, ze to nie ja
                      > rozpoczelam cala te dyskusje (bo zwracasz sie do mnie)
                      > bezrobotna przyznala, ze wniosek z dyskusji ze mna jest taki, ze byc moze
                      > uwierzy, ze jest w stanie zmienic swoja sytuacje i taki jest cel medrkowania
                      > mojego, a co do innych to niech kazdy mowi za siebie

                      Sądzę, że powodem, dla którego napisałem to, co napisałem, nie jest chęć
                      popisywania się błyskotliwością, lecz spostrzeżenie, że głoszone przez Ciebie,
                      być może nawet dość błyskotliwe, tezy mogą zaboleć kogoś, kto nie ze swojej
                      winy jest bezrobotny.
                    • bezrobotna3 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 12:34
                      >>W czym mi pomogła wymiana
                      naszych obserwacji? Napewno przywróciłaś mi nadzieję, że gdzieś jest
                      normalniej, bo jak "wyglądam tu przez okno" to aż mi się żyć
                      odechciewa...Uważam, że dużo ciekawiej się rozmawia z kimś kto ma odmienne
                      poglądy. Dziękuję za wszystko... Trzymaj się ciepło : )) <<

                      mhm znowu manipulujesz moimi słowami albo nie nie rozumiesz tego co napisałam,
                      szkoda

                      >>bezrobotna przyznala, ze wniosek z dyskusji ze mna jest taki, ze byc moze
                      uwierzy, ze jest w stanie zmienic swoja sytuacje i taki jest cel medrkowania
                      mojego, a co do innych to niech kazdy mowi za siebie<<

                      ja cały czas wierzę ze jestem w stanie zmienić swoją sytuacją - gdyby nie już
                      bym się zabiła...ja mam nadzieje ze skoro gdzieś tam jest normalniej to moze i
                      tu się zrobi


                      • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 13:49
                        przepraszam za wolna interpretacje zamiast cytowania, nie wchodzmy w paranoje,
                        manipulacja to zbyt daleko idace stwierdzenie w tym przypadku
                  • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 12:07
                    Gość portalu: Paweł Z. napisał(a):

                    > Można też odwrócić to pytanie: co daje mędrkowanie i spychanie
                    > odpowiedzialności za niemożność znalezienia pracy na barki bezrobotnych,
                    prócz
                    > uczucia wyższości, że jest się takim wspaniałym, dobrze zarabiającym
                    > człowiekiem w przeciwieństwie do jakichś nieudaczników?

                    a tak w ogole to nie dogodzisz, przejmujesz sie, zwracasz uwage - zle bo
                    medrkujesz, wolisz ignorancje? nie moja wina ze masz kompleksy, kolego..
                    • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 16.05.03, 12:10
                      viki2003 napisała:

                      > a tak w ogole to nie dogodzisz, przejmujesz sie, zwracasz uwage - zle bo
                      > medrkujesz, wolisz ignorancje? nie moja wina ze masz kompleksy, kolego..

                      Po raz kolejny dziękuję za diagnozę. Coś się należy, czy też masz z tego powodu
                      satysfakcję pozafinansową?
                      • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 12:17
                        sluchaj Pawel, o co ci chodzi?
                        • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 16.05.03, 12:59
                          viki2003 napisała:

                          > sluchaj Pawel, o co ci chodzi?

                          Po prostu sądzę, że dywagować sobie można na temat plam na Słońcu.
                          Jeśli ktoś wypowiada się o bezrobociu, to powinien uszanować tych, którzy
                          płaczą po nocach, bo nie są w stanie - mimo wysiłków - znaleźć pracy.
                          • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 13:41
                            Gość portalu: Paweł Z. napisał(a):

                            > viki2003 napisała:
                            >
                            > > sluchaj Pawel, o co ci chodzi?
                            >
                            > Po prostu sądzę, że dywagować sobie można na temat plam na Słońcu.
                            > Jeśli ktoś wypowiada się o bezrobociu, to powinien uszanować tych, którzy
                            > płaczą po nocach, bo nie są w stanie - mimo wysiłków - znaleźć pracy.

                            Pawle, nigdzie nie napisalam nic co by moglo obrazic ludzi szukajacych pracy,
                            jedynie, ze uzalanie sie nad soba niczego nie zmieni na lepsze i nie prowadzi
                            do rozwiazania trudnej sytuacji w jakiej sie znajduja. Dlaczego dobra rade
                            traktujesz jako probe wysmiewania sie?
                            Nie, nie uda ci sie wywolac we mnie wylewania lez nad nieszczesciem
                            bezrobotnych, bo po prostu nie jestem osoba ktora zalamuje rece, zamiast
                            wspolczuc lepiej zmobilizowac, tak twierdze.
                            • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 16.05.03, 13:54
                              viki2003 napisała:

                              > Pawle, nigdzie nie napisalam nic co by moglo obrazic ludzi szukajacych pracy,
                              > jedynie, ze uzalanie sie nad soba niczego nie zmieni na lepsze i nie prowadzi
                              > do rozwiazania trudnej sytuacji w jakiej sie znajduja. Dlaczego dobra rade
                              > traktujesz jako probe wysmiewania sie?

                              Bo te "dobre rady' mogą naprawdę kogoś nieźle zdołować. Wczuj się w sytuację
                              człowieka, który od np. roku bezskutecznie szuka pracy, a Ty mu mówisz, że jej
                              nie znalazł ze swojej winy. Zamiast mu pomóc, kopiesz go po łydkach.

                              > Nie, nie uda ci sie wywolac we mnie wylewania lez nad nieszczesciem
                              > bezrobotnych, bo po prostu nie jestem osoba ktora zalamuje rece, zamiast
                              > wspolczuc lepiej zmobilizowac, tak twierdze.

                              Ale to nie jest tak, że siłą woli można przenosić góry! Pewnych rzeczy
                              zwyczajnie nie da się zrobić i mobilizowanie się akurat niewiele pomoże. W
                              Polsce bez pracy jest statystycznie 1/5 ludności zdolnej do pracy, w pewnych
                              regionach i grupach zawodowych więcej, w innych mniej. I to sprawia, że czasami
                              żadna mobilizacja nic nie pomoże.
                              • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 14:02
                                No, ale zastanow sie Pawle, co ma wiekszy sens, czy przylaczenie sie do grupy
                                biadolacej i przyznawanie racji osobom bezrobotnym, ze sa boscy i wspaniali i
                                jedynie okolicznosci sa winne ich nieszczesciu, czy motywowanie ich do szukania
                                innych, nowych rozwiazan? Czy lepiej jest potwierdzic, ze zycie jest do dupy i
                                lepiej sie rzucic z mostu niz spojrzec na siebie troche krytyczniej?
                                Nigdzie nie twierdze, ze bezrobotni sa leniwi czy niezdolni, ale wydaje mi sie,
                                ze latwiej jest sie samemu dostosowac niz dostosowac sytuacje do swoich
                                wymagan.
                                Ale jesli chcesz to poglaszcze cie po glowce i powiem co chcesz uslyszec i
                                skonczymy i wtedy skonczymy te dyskusje, bo nie bedzie sedna polemiki.
                                • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 16.05.03, 16:14
                                  viki2003 napisała:

                                  > No, ale zastanow sie Pawle, co ma wiekszy sens, czy przylaczenie sie do grupy
                                  > biadolacej i przyznawanie racji osobom bezrobotnym, ze sa boscy i wspaniali i
                                  > jedynie okolicznosci sa winne ich nieszczesciu, czy motywowanie ich do
                                  szukania
                                  >
                                  > innych, nowych rozwiazan?

                                  Nie wiem, czy mówienie komuś, że jego życiowe nieszczęście bierze się stąd, że
                                  jest nieudolny, jest specjalnie motywujące. Lepiej już mówić, że świat nie jest
                                  co prawda sprawiedliwy, bo w dzisiejszych czasach łatwiej znaleźć pracę przez
                                  ciotkę niż przez zdolności, jednak trzeba mimo wszystko się starać, bo szansa
                                  znalezienia pracy jest mimo wszystko nieco większa od zera. Tym bardziej, że to
                                  drugie stwierdzenie jest na pewno prawdziwe, a to pierwsze - nie zawsze.

                                  > Czy lepiej jest potwierdzic, ze zycie jest do dupy i
                                  > lepiej sie rzucic z mostu niz spojrzec na siebie troche krytyczniej?

                                  Chyba nikt nie rzuca się z mostu, dlatego że świat jest do dupy? Częściej jest
                                  to właśnie skutek krytycznego patrzenia na siebie.

                                  > Nigdzie nie twierdze, ze bezrobotni sa leniwi czy niezdolni, ale wydaje mi
                                  sie,
                                  >
                                  > ze latwiej jest sie samemu dostosowac niz dostosowac sytuacje do swoich
                                  > wymagan.

                                  Do czego dostosować, przepraszam? Do braku pracy? Jak?

                                  > Ale jesli chcesz to poglaszcze cie po glowce i powiem co chcesz uslyszec i
                                  > skonczymy i wtedy skonczymy te dyskusje, bo nie bedzie sedna polemiki.

                                  Myślę, że mam spore doświadczenie życiowe, dobrze zarabiam, nie jestem zatem
                                  frustratem. Nie potrzebuje żadnych głasków. Po prostu wydaje mi się, że
                                  potrafię zrozumieć, co muszą czuć bezrobotni, gdy czytają, że to wszystko to
                                  ich wina. Nie sądzisz, że to jest kopanie leżącego?
                                  • Gość: viki2003 Re: pokolenie specjalistów IP: *.dial.wanadoo.nl 16.05.03, 16:45
                                    jeszcze raz powtarzam, ze nigdzie nie napisalam, ze to WINA bezrobotnych, ze
                                    nie maja pracy, wrecz przeciwnie, daje do zrozumienia, ze praca sie znajdzie
                                    jesli postawia wszystko na jedna karte i sie zmobilizuja, nie zaprzestana prob,
                                    a dodatkowo sprobuja sami dostosowac sie do warunkow!
                                    I mam tu na mysli przekwalifikowania, doksztalcania, szukanie nowych rozwiazan,
                                    jak np zakladanie wlasnych przedsiewziec, przeprowadzki itp..
                                    • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 16.05.03, 18:01
                                      Gość portalu: viki2003 napisał(a):

                                      > jeszcze raz powtarzam, ze nigdzie nie napisalam, ze to WINA bezrobotnych, ze
                                      > nie maja pracy, wrecz przeciwnie, daje do zrozumienia, ze praca sie znajdzie
                                      > jesli postawia wszystko na jedna karte i sie zmobilizuja, nie zaprzestana
                                      prob,

                                      No i co w ten sposób mówisz? Że najwyraźniej ktoś nie postawił wszystkiego na
                                      jedną kartę, że się nie zmobilizował, że nie próbuje dość mocno. A może właśnie
                                      ten, kto te słowa czytał, postawił wszystko na jedną kartę, zmobilizował się do
                                      maksimum swoich możliwości i wysłał 500 ofert z CV. I nic, klapa. I co on może
                                      z Twoich "dobrych rad" wywnioskować na swój temat. Że najwyraźniej jest
                                      nieudolny, bo z pewnością pracę by znalazł, ale najwidoczniej ta jego
                                      mobilizacja jest kiepska, prób było za mało, że brakło mu determinacji. Tak mi
                                      to właśnie wygląda z boku.
                                      Dlatego uważam, że takie "pomaganie" bezrobotnym nie jest żadną pomocą, ale
                                      raczej może doprowadzić wielu ludzi do frustracji. A tymczasem prawda jest
                                      taka, że się głową muru nie przebije. Oczywiście trzeba się starać, ale jeśli
                                      ktoś nie ma pracy, to często jest tak nie dlatego, że się mało stara, ale
                                      dlatego, że mamy w Polsce galopujące bezrobocie.

                                      >
                                      > a dodatkowo sprobuja sami dostosowac sie do warunkow!
                                      > I mam tu na mysli przekwalifikowania, doksztalcania, szukanie nowych
                                      rozwiazan,
                                      >
                                      > jak np zakladanie wlasnych przedsiewziec, przeprowadzki itp..

                                      Ciekawe, ciekawe.
                                      Jakie przekwalifikowanie może tu niby pomóc? Teraz jest paradygmat
                                      doświadczenia. Nawet gdyby bezrobotnego stać było na dokształcanie (a
                                      przeważnie nie stać, bo nie ma pieniędzy, a ma rodzinę na utrzymaniu), to
                                      wiadomo, że jego CV wyląduje w koszu, bo pracodawca dostanie podania od kilku
                                      czy kilkunastu osób z doświadczeniem zawodowym. Po co absolwent - kursu, nawet
                                      nie studiów wyższych.
                                      Przekwalifikowanie? To było chyba możliwe kiedyś, gdy o pracę było łatwiej.
                                      Teraz absolwentów dowolnej szkoły jest tylu, że pracodawca szukający pracownika
                                      naprawdę ma w czym wybierać. Po co mu mechanik samochodowy układający sieci
                                      komputerowe - do tego bez doświadczenia.
                                      Własna firma? Mamy kryzys, a założenie firmy to zawsze ryzyko. Nawet na
                                      normalnym rynku, co dopiero na rynku dotkniętnym recesją. Trzeba od początku
                                      kupę zainwestować - np. w składki ZUS, które płaci się co miesiąc, bo jeśli
                                      nie - to przychodzi po nie komornik. A nie ma żadnej gwarancji zwrotu tych
                                      nakładów.
                                      Przeprowadzka? Gdzie niby? Nawet w Warszawie robi się teraz niewesoło. A trzeba
                                      ponieść koszty tej przeprowadzki. Choćby wynajęcia mieszkania. A jak ktoś ma
                                      rodzinę, to ma się przeprowadzać z całą rodziną? Nawet dla mnie byłoby to
                                      finansowo dość kosztowne, mimo że ja pracuję, a mówimy o bezrobotnych.

                                      Twoje rozwiązania są gazetowe i książkowe, ale z twardą rzeczywistością nie
                                      mają nic wspólnego. Takie rady to nie jest żadna pomoc dla bezrobotnych, to
                                      jest naigrywanie się z nich.
                                      • Gość: viki2003 Re: pokolenie specjalistów IP: *.dial.wanadoo.nl 17.05.03, 15:08
                                        Pawle, zaczynamy sie oboje powtarzac, co znacy, ze dyskusja stanela w martwym
                                        punkcie i nie ma sensu jej kontynuowac, ja mam swoje zdanie na ten temat a ty
                                        swoje, kazdemu wolno miec poglad i kazdy buduje go na podstawie doswiadczen
                                        swoich i swojego otoczenia. Pozostaje mi jedynie ci zyczyc, aby nikt z twoich
                                        bliskich nie musial prosic cie o rade jak wyjsc z takiej trudnej sytuacji..
                                        pozdrawiam
            • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 16.05.03, 11:19
              Hmmm, chyba jednak to nie jest tak, że ludzie wymyślają sobie bezrobocie, by
              ukryć własne słabości? Są w końcu wskaźniki informujące o galopującym tempie
              wzrostu bezrobocia w ostatnich latach. Prawda?
              Skoro zatem bezrobocie jest obiektywnym faktem, może lepiej nie przerzucaj winy
              za bezrobocie na bezrobotnych wzorem "wybitnych specjalistów" z "GW". Jest to
              po prostu nieuczciwe. Winę za niemożliwość znalezienia pracy ponosi obecnie
              najczęściej rynek pracy.
      • john1 Re: pokolenie specjalistów 10.05.03, 11:29
        Nareszcie konkretne i logiczne wypowiedzi.
        Mam również amerykański sposób myślenia i nie mogę się z nikim dogadać.
        W tej chwili jest najlepszy - super moment do robienia interesów,
        kto teraz zacznie, później wypije śmietankę.

        Realizuję potężny program informacyjny, pracy starczy dla każdego.

        Może ktoś z Was chciałby dołączyć.
        Popracujemy kilka miesięcy i rynek jest nasz.
        Reszta niech czeka, potem do nas zgłosi się po informacje i zapłaci.

        Przyjdą zachodnie firmy, zaczną się testy i sprawdziany wiadomości, kto wygra?
        Zapytajcie tych z OPLA jak to wygląda.

        A my już będziemy daleko w przodzie, szkoda czasu czekać na cud.
        I do nas przyjdą ci z zachodu po informację.

      • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 12.05.03, 13:26
        Opinia człowieka, który niewiele wie, o rynku pracy, za to ma zdecydowane
        poglądy polityczne. Niestety, zaprezentowana ideologia ma się do rzeczywistości
        jak pięść do nosa. Radzę koledze spróbować znaleźć pracę. Na rozmowach prawie
        nikt nie sprawdza żadnych kwalifikacji, liczy się tzw. ogólne wrażenie. Zatem
        dostanie pracy w ten sposób to całkowita loteria. Pomijam kwestię, że większość
        rozmów w sprawie pracy jest przeprowadzana dla picu, bo pracę ma już załatwioną
        jakiś znajomy.
        • Gość: liki Re: pokolenie specjalistów IP: *.lasin.sdi.tpnet.pl 13.05.03, 09:23
          .. a w którymto momencie ujawniłem swoje nad wyraz jasne poglądy polityczne?
          będę wdzięczny za wskazówki
          • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 16.05.03, 11:34
            Gość portalu: liki napisał(a):

            > .. a w którymto momencie ujawniłem swoje nad wyraz jasne poglądy polityczne?
            > będę wdzięczny za wskazówki

            Ano wtedy, gdy - ignorując prawie 20-procentowe bezrobocie - stwierdziłeś, że
            magistrzy nie mogą znaleźć pracy, bo im się nie chce. Jest to skrajnie
            liberalny punkt widzenia, bo w ideologii liberalnej leży przekonanie, że każdy
            odpowiada za swój los. Jak to z ideologiami, ta również nie jest specjalnie
            dorzeczna, gdy odrywa się od realiów.
      • jaceks2 Re: pokolenie specjalistów 12.05.03, 19:06
        A co ma polityka do wydajności pracy.

        W Europie jesteśmy na przedostatnim miejscu w wydajności pracy,
        przed Rumunią - 45.5 %. / BM EUROSKOP /

        Luxemburg - 187
        Niemcy - 98.1
        Grecja - 84.7
        Słowacja - 55.3

        Kto zatrudni pracowników z takimi aspiracjami zawodowymi.
      • Gość: minia Re: pokolenie specjalistów IP: 195.94.206.* 16.05.03, 12:34
        Prawda nr 1: Bezrobocie jest duże
        Prawda nr 2: wynika ono przede wszystkim z tego, ze ludziom szukajacym pracy po
        prostu sie nie chce albo sa na tyle nieciekawi lub na tyle zadufani, ze nikt
        ich nie chce.

        Narzekaja, placza ze nie ma dla nich pracy. A prawda nr 3 jest taka, ze ludzie,
        którzy (nawet gdy nie potrafia jeszcze wiele) ale potrafia zaprezentowac sie
        odpowiednio, nie jako specjalista, ale po prostu jako czlowiek, robote dostana.

        Ostatnio firma mojej znajomej poszukiwala dziewczyny po studiach - wlasciwie
        jedynym wymogiem byla b.dobra zanjmomosc niemieckiego (jakiekolwiek
        doswiadczenie nie bylo wymagane) Otrzymali kilkadziesiat CV. 80% na wstepie
        musieli odrzucic (pisane odrecznie, z bledami ortograficznymi). Zaprosili na
        rozmowe 5 osob. Nie wiedzieli ktora wybrac - jedna byla glupsza od drugiej (i
        to juz na pierwszy rzut oka). W koncu jedna wybrali, i zwalniaja ja po okresie
        probnym, bo dziewczyna nic nie potrafi zrobic sama, tylko siedzi i czeka na
        polecenia.

        I jak ja mam myslec ze nie ma pracy dla zdolnych, inteligentnych ludzi po
        studiach.
        • bezrobotna3 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 12:35
          a skąd ty piszesz??
          • Gość: minia Re: pokolenie specjalistów IP: 195.94.206.* 16.05.03, 13:08
            z Warszawy, ale ta robota jest pod Warszawą
            • bezrobotna3 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 13:19
              skoro macie takie duże problemy ze znalezieniem odpowiedniego pracownika w
              warszawskim to może przenieście się w lubelskie??
        • bezrobotna3 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 12:38
          Gość portalu: minia napisał(a):


          > Prawda nr 2: wynika ono przede wszystkim z tego, ze ludziom szukajacym pracy
          po

          prostu sie nie chce albo sa na tyle nieciekawi lub na tyle zadufani, ze nikt
          > ich nie chce
          a na czym ty tą swoją głęboką wiedzę opierasz?? może jakieś badania czy co??
          Dlaczego prawie nigdy ogłoszenia o pracę nie pojawią się ponownie skoro tak
          ciężko jest znaleźć odpowiedniego pracownika?? Jak możesz nazwac to prawdą??
          • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 12:43
            bezrobotna3 napisała:

            > Gość portalu: minia napisał(a):
            >
            >
            > > Prawda nr 2: wynika ono przede wszystkim z tego, ze ludziom szukajacym pra
            > cy
            > po
            >
            > prostu sie nie chce albo sa na tyle nieciekawi lub na tyle zadufani, ze nikt
            > > ich nie chce
            > a na czym ty tą swoją głęboką wiedzę opierasz?? może jakieś badania czy co??
            > Dlaczego prawie nigdy ogłoszenia o pracę nie pojawią się ponownie skoro tak
            > ciężko jest znaleźć odpowiedniego pracownika?? Jak możesz nazwac to prawdą??

            wtrace sie, ale skoro pytasz na jakiej podstawie.. itd. to powiedz moze ty na
            jakiej podstawie twierdzisz, ze ty wiesz lepiej? i dlaczego wydaje ci sie, ze
            jestes prototypem bezrobotnej..? twoj przypadek nie dowodzi jeszcze niczego
            • bezrobotna3 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 13:17
              co to znaczy prototyp osoby bezrobotnej?? jeszcze raz ci wklejam ten link,
              www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33211,1475313.html
              >>wynika ono przede wszystkim z tego, ze ludziom szukajacym pracy po prostu
              sie nie chce albo sa na tyle nieciekawi lub na tyle zadufani, ze nikt ich nie
              chce<<
              Bezrobocie, zjawisko gospodarcze polegające na tym, że pewna część ludzi
              zdolnych do pracy i poszukujących jej nie znajduje zatrudnienia.

              Jego miarą jest stopa bezrobocia, będąca relacją liczby zarejestrowanych
              bezrobotnych do zasobu siły roboczej lub do liczby ludności w wieku
              produkcyjnym (16-65 lat mężczyźni i 16-60 lat kobiety).

              Pewien poziom bezrobocia (3-4%) jest w gospodarce nieunikniony, a nawet
              konieczny (umożliwia dostosowanie struktury produkcji do zmieniających się
              potrzeb). Nadmierne bezrobocie jest jednak zjawiskiem niekorzystnym.

              W zależności od przyczyn wyróżniamy:

              - bezrobocie frykcyjne, obejmujące osoby czasowo bezrobotne z powodu zmiany
              miejsca pracy lub kwalifikacji,

              - bezrobocie strukturalne, związane z ograniczeniem produkcji lub zanikaniem
              pewnych dziedzin działalności gospodarczej, w związku z czym powstaje nadmiar
              pracowników reprezentujących określone zawody,

              - bezrobocie technologiczne, związane z wprowadzaniem postępu technicznego,
              zastępowaniem pracy ludzi pracą maszyn i urządzeń,

              - bezrobocie klasyczne, pojawiające się, gdy w wyniku działalności związków
              zawodowych lub ustawodawstwa pracy poziom płac jest wyższy od poziomu równowagi
              (pracodawcy zmniejszają wówczas popyt na pracę),

              - bezrobocie koniunkturalne (Koniunktura), powstaje w wyniku zmniejszenia się
              popytu globalnego w fazie załamania gospodarczego (Cykl gospodarczy).
              Gospodarka
              1) kryzysu (recesji) - produkcja i ceny spadają, rośnie bezrobocie

              Więc gdzie tu powody bezrobocia podane przez minia???????????????
              • Gość: minia Re: pokolenie specjalistów IP: 195.94.206.* 16.05.03, 13:34
                przyczyny bezprobocia podane przez Ciebie sa oczywiste i kazdy je zna. Mnie
                natomisat chodzi o bezrobocie wsrod ludzi bardzo mlodych, dobrze
                wyksztalconych, ktorzy nie potrafia lub po prostu nie chce im sie pokazac tego
                jacy sa dobrzy. Co powiesz na to, ze wiekszosc CV ktore wplynely do firmy, o
                ktorej pisalam bylo po prostu do bani...????
                • bezrobotna3 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 14:24
                  Gość portalu: minia napisał(a):

                  > przyczyny bezprobocia podane przez Ciebie sa oczywiste i kazdy je zna. Mnie
                  > natomisat chodzi o bezrobocie wsrod ludzi bardzo mlodych, dobrze
                  > wyksztalconych, ktorzy nie potrafia lub po prostu nie chce im sie pokazac
                  tego
                  > jacy sa dobrzy. Co powiesz na to, ze wiekszosc CV ktore wplynely do firmy, o
                  > ktorej pisalam bylo po prostu do bani...????
                • bezrobotna3 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 14:25
                  Przepraszam, mała pomyłka wcześniej : )))

                  Gość portalu: minia napisał(a):

                  > jacy sa dobrzy. Co powiesz na to, ze wiekszosc CV ktore wplynely do firmy, o
                  > ktorej pisalam bylo po prostu do bani...????
                  Pytam się z egoistycznego punktu widzenia (nie chcę popełniać tego samego
                  błędu) co było złego w tych konkretnych CV??
              • viki2003 Re: pokolenie specjalistów 16.05.03, 13:47
                dziekuje ci za wyklad, bezrobotna, zostaje mi tylko wyjasnic co mialam na mysli
                piszac o prototypie osoby bezrobotnej - otoz chodzilo mi o zgeneralizowany
                przyklad, nie wiem jak to inaczej ujac. Ty odnosisz wszystko co sie tu pisze
                bardzo osobiscie (mikro) podczas gdy swoja argumentacje opierasz na skali
                krajowej (makro), dla mnie to niewymierne porownanie. Ktos pisze, ze bezrobotni
                sa tacy, owacy, a ty twierdzisz : nie ja taka nie jestem, ale oprocz ciebie sa
                jeszcze tysiace innych bezrobotnych, ktorzy niekoniecznie pasuja do twojego
                wyobrazenia o osobie bezrobotnej.
        • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 16.05.03, 13:07
          > I jak ja mam myslec ze nie ma pracy dla zdolnych, inteligentnych ludzi po
          > studiach.

          Uogólniasz. Zresztą skąd wiesz, że tak było?
          Z autopsji. Bo jeśli z opowieści kadrowej, to może jej zależało zwyczajnie na
          tym, by wkręcić na etat jakiegoś kuzyna, więc wygodnie jej było przedstawić
          sytuację w taki sposób, że zatrudnianie osób z ogłoszenia to nieporozumienie?

          • Gość: minia Re: pokolenie specjalistów IP: 195.94.206.* 16.05.03, 13:18
            nie znam tego z opowiesci kadrowej, a mojej przyjaciolki. Ona sama pracuje w
            firmie od niedawna, lecz jest jedna z osob, ktore rekrutowaly. Zatrudnianie nie
            polegalo na zadnych ukladach, tego jestem pewna w 100%.
            Wzieli ta nowa bo nie bylo ani jednej sensownej osoby, i naprawde mieli duzy
            dylemat. i teraz maja kolejny dylemat, bo sie obawiaja ze jak zwolnia ta nowa
            to i tak nie uda im sie znalezc nikogo, kto bylby lepszy od niej.
            I jesli jest to uogolnienie, to jednak poparte konkretnym przypadkiem.
            • Gość: Paweł Z. Re: pokolenie specjalistów IP: 195.117.149.* 16.05.03, 13:36
              Gość portalu: minia napisał(a):
              > Wzieli ta nowa bo nie bylo ani jednej sensownej osoby, i naprawde mieli duzy
              > dylemat. i teraz maja kolejny dylemat, bo sie obawiaja ze jak zwolnia ta nowa
              > to i tak nie uda im sie znalezc nikogo, kto bylby lepszy od niej.
              > I jesli jest to uogolnienie, to jednak poparte konkretnym przypadkiem.

              Ja też brałem udział kilka razy w naborach i generalnie mogę potwierdzić, że
              było tak, jak ona mówi. Ale to miało miejsce kilka lat temu i chodziło o
              generalnie poszukiwanych specjalistów IT.
              Nie sądzę, żeby tak było teraz, bo wiedzę na ten temay mam z pierwszej ręki
              (moja żona szuka pracy). Mogę zatem jedynie podejrzewać, że sytuacja miała
              miejsce np. dość dawno temu, w Warszawie (gdzie nawet obecnie sytuacja na rynku
              pracy nie wygląda tak dramatycznie jak w Łodzi lub Wrocławiu, nie mówiąc o
              mniejszych miastach) i jeszcze do tego kanał dystrybucji informacji o ofercie
              był słaby. O ile mi wiadomo, obecnie na najmarniejsze ogłoszenie są setki
              odpowiedzi.
              • Gość: minia Re: pokolenie specjalistów IP: 195.94.206.* 16.05.03, 13:56
                sytuacja miala miejsce 3 m-ce temu
                pozdrawiam
      • Gość: art. a co powiesz IP: *.polsl.katowice.pl 16.05.03, 13:24
        na sytuacje gdy osoba bedaca podwojnym magistrem (marketing,filologia)
        wladajaca dwoma jezykami (wszystko to zweryfikowane przez dotychczasowych
        pracodawcow), dwukrotnie zakwalifikowana do 2iego etapu grasz o staz - wiec
        ma "pojecie o wyobrazeniu", nie moze znalezc prace, w coby nie mowic duzej
        aglomeracji slaskiej na dowolnym stanowisku zwiazanym chociaz troszeczke z
        wyksztalceniem.
        tez bylem taki madry jak ty dopoki sam nie zobaczylem jak jest. na szczescie
        moge jeszcze pracowac na czarno, oferujac wielokrotnie nizsze stawki za uslugi,
        niz moj niedoszly pracodawca wg. zasady: jesli bede dobry to albo mnie zatrudni
        albo zabije.
        • Gość: inzynier Re: a co powiesz IP: 192.88.212.* 16.05.03, 16:39
          A ja znowu swoje - brakuje nam w firmie inzynierow mechanikow do pracy - moga
          byc po studiach z doswiadczeniem itede


          wiecej info - www.ilot.edu.pl

          pozdrowienia

          inzynier mechanik
          • losiu4 Re: a co powiesz 16.05.03, 20:47
            Gość portalu: inzynier napisał(a):

            > A ja znowu swoje - brakuje nam w firmie inzynierow mechanikow do pracy - moga
            > byc po studiach z doswiadczeniem itede

            no i widzisz pan... w miescinie, gdzie pracuje rowniez poszukiwali inz. do
            zakladu. I brali w koncu z lapanki, zeby tylko czlowiek w miare znal rysunek
            techniczny i potrafil odzroznic wiertarke od szlifierki... chyba z profilami
            ksztalcenia w Polsce nie wyszlo... jak to mowila profesorka w LO znajomej mi
            dziewczyny pare lat temu: no dobra, idzcie wszyscy na zarzadzanie. Tylko
            ciekawe kto bedzie robil

            Pozdrawiam

            Losiu

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka