nowytor5
14.04.07, 22:17
wprawdzie wolałbym, by wszystko odbywało się bez kantów, przetargi jak Pan Bóg
przykazał, jednak III RP też miała przyjemne strony.
Dałem kiedyś ogłoszenie, że potrzebuję 2 pań po ekonomi lub prawie,
odpowiednia specjalizacja, języki angielski, niemiecki, rosyjski i ewentualnie
francuski, dobra prezencja, etc. "w młodym dynamicznym zespole". Nie wiem ile
dokładnie pań się zgłosiło, bo mi się poczta zatkała i przejrzałem około setki.
Oglądałem te oferty i w końcu tylko zdjęcia mnie zaczęły interesować, były to
często bardzo piękne dziewczyny. I już kombinowałem, że za drobne będę miał w
biurze fajne laski. Jednak sekretarka, donosicielka, doniosła mojej żonie i
ona znalazła mi dwóch pryszczatych z biura pracy, którym teraz muszę znacznie
więcej płacić, niż wtedy. No wicie, popyt, podaż i te bzdety. Wprawdzie dobrze
pracują, jednak czy nie lepiej by było, gdyby to były fajne laski, którym bym
płacił połowę tego co teraz? A z tymi pryszczatymi, to jeszcze jest jedna
niepokojąca sprawa, jednemu z nich zachciało się referencji - już ja wiem co
on kombinuje. A poza tym, to kurna chata mogą mnie olać i za granicą pracę
znaleźć. Tfu, tfu, tfu, bo gdzie ja wtedy fachowców znajdę, bo z Chińczykami
to się chyba nie dogadam (no chyba, że z Chinkami).
Ależ się rozmarzyłem.
Pa