Gość: nikkii
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.09.07, 20:42
Witam wszystkich,
bardzo proszę was o pomoc bo nie umiem dać sobie rady z sytuacją w pracy.
Jestem osobą twardo stąpającą po ziemi ale w końcu chyba zaczęłam się
poddawać. Ale po kolei.
Ukończyłam dobre studia-handel zagraniczny, w renomowanej uczelni (państwowej)
z dobrymi wynikami i dość szybko po nich znalazłam pracę. Pensja 1350 netto
(dziś). Wiem że powiecie że to mało ale ja wtedy musiałam odciążyć rodziców i
wzięłam tę pracę.
Sęk w tym że musiałam przeprowadzić się do małego miasteczka. Sądziłam że
złapałam Pana Boga za nogi... ale... Jestem jedyną kobietą w dziale,
najmłodszą i wszyscy traktują mnie jako pomoc. Nie mogę się wybić bo szef
zaraz mnie usadza, poza tym mam część takiej samej pracy jak kolega, który to
dużo lepiej zna a który ostatnio zaczyna mi podkładać świnie..A zawsze mu
wierzyłam i traktowałam jak kumpla. Traktują mnie jak gó..arę a mam 27 lat. Z
dziewczyny przebojowej stałam się zastraszona, trzęsą mi się ręce.
Pewnie powiecie-zmień pracę. To malutkie miasteczko i bardzo ciężko o pracę a
ja niedawno urodziłam małe dziecko. Szukam również w większych, najbliższych
miastach i niestety na razie nic. Rzucić nie mogę bo mąż zarabia malutko i
kasy potrzebujemy. Ale jak mam sobie z tym psychicznie poradzic? Proszę
pomóżcie...