Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Opiekun - zawód z powołaniem

    IP: *.cable.ubr02.maid.blueyonder.co.uk 06.11.07, 11:40
    Na Wyspach praca opiekuna jest generalnie pracą gó..ana.
    Praca w ekstrementach i zwykle za to człowiek ma minimalną stawkę,
    traktowany jest jak robot przez swoich pracodawców.
    Dodam, że pracodawcy często oczkeują od pracowników łamania zasad
    BHP.
    Owszem praca z osobami starszymi, kontakt z nimi to wiele
    satysfakcji, ale praca cięzka i psychicznie obciążająca.
    Jeśli firma zatrudniająca jest zła, źle zoprganizowana i traktująca
    swój personel instrumentalnie i bez szcunku, to największa
    satysfakcja z kontaktu z klintem nie wystarczy do zachowania higieny
    pracy.


    Zwykle wchodząc do Brytyjskich domów opieki czuć zapach uryny,
    starości i śmierci, nie każdy jest gotowy na to by w tym pracować.
    Obserwuj wątek
      • Gość: uajper Bzdury pleciesz IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 07.11.07, 09:48
        Miesiecznie jako keras wyciagam okolo 1700 funtow na reke. To
        osladza mi wszystkie niedogodnosci pracy. Owszem pracuje duzo na
        nockach, ale wcale sie nie przemeczam: dzis zmienilem dokladnie 2
        pieluchy, trzy razy uzywalem rekawiczek do ubrania rezydentow,
        przeczytalem kilka rozdzialow ksiazki i pobawilem sie internetem w
        ofisie.
        Ale trzeba znac jezyk i troche sie nachodzic w poszukiwaniu dobrego
        pracodawcy!
        Mam nvq2, wspolpracuje z dwoma agencjami + stala praca z malym
        godzinowo kontraktem, ale za to dablem na nadgodzinach.

        I wiecie co? Ja naprawde kocham moja prace: bo mam w niej
        perspektywy zatrudnienia na najblizsze 40 lat :-)
        • Gość: kasiaS Re: Bzdury pleciesz IP: *.cable.ubr02.maid.blueyonder.co.uk 08.11.07, 00:00
          Tak nie ma to jak praca na nockach, albo przez agencję bo stawki
          rosna.
          NVQ2 to badziew, a nie kwalifikacje ( oczywiście jak na Polskie
          warunki).
          Rękawiczek używa sie zawsze.
          A skoro chcesz zostać w zawodzie przez najbliższych 40 lat to myślę,
          że to praca dla Ciebie.
          Mnie nie satysfakcjiponuje tego typu praca przez najbliższy czas.
          I być może faktycznie masz dobrego pracodawce lub bajeczki opowiadasz
        • rooth Re: Bzdury pleciesz 08.11.07, 23:21
          Co ty piszesz! 1700£ na reke??? z NVQ2 i trzema pracami??? Czlowieku
          przy drugim etacie wchodzisz na 22% podatku- musialbys robic 30 dni/mc zeby to
          wyciagnac bez odpoczynku! Nvq to podstawa- pisanie i obserwacja przez assessora-
          tylko w dzien! Nvq trwa 12m-cy. Technicznie nie bylbys w stanie podolac. Chyba
          ze jestes robotem, masz swietny angielski, mnostwo certfikatow i ok 2-3 dni
          wolne w miesiacu zeby napisac prace nvq- a moze piszesz w nocy (sic!). Acha, i
          zarabiasz 7.50£/h + 12£ za weekend w agencji.
          Pozdrawiam
          • Gość: uajper Re: Bzdury pleciesz IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 10.11.07, 23:58
            Widac, ze musze opatentowac sposob na zycie:
            kontrakt w stalej pracy opiera na 10 godzin w tygodniu: 6.22 za
            godzine, 30% dodatku za usocial houres. Nadgodziny w weekend to moje
            kochane dubelki z ktorych ciagne okolo 14 funtow za godzine.
            NVQ (pewnie, ze to badziew) zrobilem w ciagu 3 miesiecy - bo jestem
            inteligentny i nie potrzebuje na to roku ;)
            Nocka z agencja to 8,35 albo 9,75 (weekend). Shift 12 godzinny.
            A teraz przelicz to sobie jeszcze raz ile mozna zarobic pracujac z
            jednym lub dwoma dniami wolnego. Nie wspomnialem jeszcze o
            agencyjnym dodatku za kilometry - na mileagu spokojnie mozna zarobic
            okolo 150 funtow miesiecznie (tax free).
            Rekawiczki zmieniam rzadko - bo prawie nie dotykam klientow - praca
            learning disabilities ma swoje przepiekne strony (np. pelne
            wyzywienie.)
            Ale trzeba swietnie znac angielski, troche pomyslec i zrobic sobie
            teczke certyfikatow i treningow.
            Zal mi tych, ktorzy lamia sobie karki za marne 5,35 - ale jak kto
            lubi.. Pozdrawiam ciezko pracujacych
      • Gość: helcia Opiekun - zawód z powołaniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.07, 11:41
        Pytanie skąd te kwoty zarobkowe 2000 pełny etat i 1600 pół
        etatu.Pracuję legalnie i na kontrakcie mam 439 i nie wiem skąd macie
        takie dane,zjakiego żródła czerpiecie ta wiedzę.
      • Gość: bixo Opiekun - zawód z powołaniem IP: 212.219.248.* 09.11.07, 12:22
        zaoraszam na strone www.fshc.co.uk
        zainteresowanych
        praca zazwyczaj za 5.52 czyli minimum do latwych nie nalezy
        • Gość: uajper Re: Opiekun - zawód z powołaniem IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 11.11.07, 00:14
          Tak, Tak - polecaj takie badziewie - wszyscy wielcy tego rynku
          oferuja pracownikom zarobki identyczne z zawartoscia pada godzine po
          obiedzie. Four Seasons, SouthernCross, Bupa - to najbardziej
          smierdzace domy opieki z mozliwych. Przede wszystkim proponuje
          kandydatom poczytac (o ile potrafia po angielsku..) ogolnodostepne
          wyniki kontroli przeprowadzonych przez CSCI dla domu do ktorego
          chcecie zaaplikowac! Sa dostepne przez neta - czasem to bardzo
          interesujaca lektura..
          Z drugiej manki Robinia (organizacja w srodkowej Anglii)np ostatnio
          oferowala kandydatom z nvq2 i kilkuletnim doswiadczeniem bonus - 500
          funtow jesli zostana zatrudnieni.. W UK jest pelno fajnych ogloszen
          o prace w caringu - ale trzeba je sobie po prostu wyszukac i sie
          starac!
          • Gość: kasiaS Re: Opiekun - zawód z powołaniem IP: *.cable.ubr02.maid.blueyonder.co.uk 12.11.07, 12:32
            Pracowałam dla FSHC i ostrzegam to generalnie jest masakra.
            Wiem, że co rejon może być inaczej.
            Stawki koszmarne, warunki pracy koszmarne.
            Lepiej od razu dać sobie spokój.
      • arkamedia bliżej też można 09.11.07, 15:40
        Dla porównania - moja bratowa jest już pół roku w Hannoverze. Opieka
        nad starszą panią: pielęgnacja, gotowanie i prasowanie od czasu do
        czasu. Zajefajna rodzina (Polskie opiekunki mają tu bardzo dobrą
        opinię), nawet urodziny jej zorganizowali. Na konto co miesiąc
        spływa prawie 900 E a do domu znacznie bliżej.
      • Gość: Maria Chylę czoła!!! IP: *.chello.pl 09.11.07, 15:55
        Jest to jedna z najniewdzięczniejszych profesji. Obok pracy
        nauczyciela, kontrolera biletów, szambiarza, sprzątacza. Pół biedy
        jeśli człowiek opiekuję się osobą jeszcze młodą i sprawną umysłowo,
        np. po wypadku. Gorzej jest ze staruszkami - przeważnie obrażonymi
        na życie, posiadającymi różne fobie, manie prześladowcze, sklerozę i
        inne przypadłości. Z nudów, bo przecież nie dla pieniędzy, które są
        poniżająco niskie, dorabiałam sobie w liceum jako opiekunka
        społeczna w ferie zimowe. To były dwa tygodnie piekła! Dwa tygodnie,
        które mogą pozbawić szacunku dla starości. Złośliwość staruszków,
        ich podejrzliwość, uszczypliwość etc. nie znały granic. Opiekowałam
        się 5 osobami. Były to starsze panie wieku od 75 do 90 lat. Poza
        moją najstarszą podopieczną, która była aniołem, a na którą
        przydzielono mi tylko pół godziny czasu na dzień (a i tak wolałam u
        niej przesiadywać po 2 godz.), reszta to były podłe i zgryźliwe
        stare prukwy, które każdego traktowały jako potencjalnego złodzieja,
        narzekały na kogo się da i na co się da. Miały tak poprzestawiane
        klepki w głowach, że nie dało się tego wytrzymać nie wyłączając
        uszu. Wszystko było nie tak: poprzednia opiekunka nie tak, rząd nie
        tak, telewizja nie tak, sąsiedzi nie tak, dzieci, wnuczki, krewni -
        nie tak. Sprzątałam, myłam okna, gotowałam, czyściłam kible i
        biegałam po zakupy. Byłam zła, bo byłam młoda, a one stare i
        mające "bliżej niż dalej". Byłam zła, bo cała młodzież była zła i w
        ogóle cały świat. Pod koniec swojej 2-tygodniowej misji miałam
        najgorsze myśli związane z podopiecznymi - życzyłam im w duchu
        połamania rąk i nóg, praca z nimi to był ciągły mobbing,
        pokrzykiwanie na mnie, jak na niewolnika, czasem nawet poganianie
        laską albo kulą, żebym szybciej się ruszała, "przynieś, podaj,
        pozamiataj". Pracę tę przyjęłam z chęci pomocy starszym, niedołężnym
        ludziom, a wysłuchiwałam tylko obelg, pretensji, wyśmiewano mnie
        nawet, że muszę być wyjątkowo głupia, że nie stać mnie na lepsze
        zajęcie. Odechciało mi się całego tego przytulania do serca babć,
        które bardziej przypominały czarownice z domku na kurzej łapce, a
        nie starsze ciepłe panie. Podobne odczucia miały etatowe opiekunki
        społeczne, które musiały "zawodowo" znosić humory i dziwne
        zachowania swoich klientów. W tej pracy nie przysłowiowe wynoszenie
        gó...ien jest straszne, tylko wrogie nastawienie ludzi, którzy
        uważają,że z racji wieku wszystko im wolno. Podobno dobra opiekunka
        musi sobie takiego podopiecznego wychować, żeby nie wlazł jej na
        głowę, ci ludzie potrzebują bata, jak dzieci. Uprzejmością i kulturą
        niewiele daje się zdziałać. Są to schorowani ludzie, często
        opuszczeni całkowicie przez rodziny, wkurzeni na cały świat, a przez
        to mściwi i nie do zniesienia. Mam nadzieję, że ja nie dożyję
        chwili, w której będę tak dręczyć Bogu ducha winnych młodych ludzi,
        którzy jeszcze wierzą w ideały i chcą nieść pomoc z serca, a nie dla
        pieniędzy.
        • leokadia14 Re: Chylę czoła!!! 10.11.07, 21:14
          Czytam i podziwiam ,choc sama tez wykonuje taka prace .Od siedmiu
          lat jestem w USA.Na poczatku bylo bardzo ciezko,tesknota za
          rodzina,nie znalam jezyka,pracowalam na okraglo,bez wolnego za
          450dol. na tydzien.Nie byly to male pieniadze,dolar stal wtedy
          wysoko.Disiaj mam 800 na tydzien,jezyk znam to i nie mam problemu ze
          zmiana pracy.Jestem juz u dziesiatej babci.Pare umarlo,ale niektore
          opuscilam, bo byly nie do wytrzymania.Zawsze mieszkam z podopieczna
          i jestem na jej utrzymaniu,wiec pensja cala jest dla mnie.To jest
          prawda ,ze starszych trzeba wychowac ,oni musza sie Ciebie bac.Jesli
          chodzi o ich bogactwo ,to zanim sie wprowadze, kaze zabierac co
          wartosciowe,nie lubie byc oskarzana o zlodziejstwo.Moja obecna
          babcia ciagle skarzy sie do corki ,ktora czasami nas odwiedza,ze nie
          ma bizuteri i zegarka zlotego,bo zapomina ze oddalam dla jej
          corki.Nieraz opowiada ,ze zginely jej piniadze,ktorych praktycznie
          nie miala ,bo zawsze placi mi corka i daje na zakupy.Po tylu latach
          do tesknoty sie przyzwyczailam,dzieki dolarom moje dzieci nie musza
          wyjezdzac za praca .Mieszkaja w Polsce ,zyja dostatnio,a ja sie
          ciesze ,ze moge jeszcze popracowac ,mimo mojego podeszlego
          wieku.Pozdrawiam wszystkich na emigracji i w kraju.
          • Gość: Less Re: Chylę czoła!!! IP: *.cust.tele2.se 10.11.07, 23:35
            Jestes pracowita, ale popelnisz blad myslowy mowic "moje dzieci mie
            musza wyjezdzac". To tak juz do smierci bedziesz je finansowac ?
            Nie lepiej zeby one tez wyjechaly do USA, i nauczyly sie jezyka,
            moze jakiegos fachu i stanely na wlasnych nogach ? Do Polski zawsze
            moga wrocic.
            • leokadia14 Re: Chylę czoła!!! 11.11.07, 03:20
              Nie chce ,zeby ktos czytajac moj wczesniejszy wpis ,myslal ,ze moje
              dzieci sa na moim utrzymaniu.Byly wczesniej, jak studiowaly,teraz
              pracuja i sie urzadzaja ,bo dzieki mojej pomocy mogli kupic sobie
              mieszkania.Ja mysle wrocic ,zeby moje dzieci mogly wziasc sluby i
              urodzic mi wnukow ,ktore przy Bozej pomocy chce wychowywac,tzn.
              pomagac .Prosze mnie zle nie osadzac ,ale ja pamietam biede w moim
              rodzinnym domu i teraz jezeli mam mozliwosc zarobienia ,korzystam z
              tego,aby moje dzieci zyly dostatnio {corka i syn}.Moi rodzice tez
              ciezko pracowali ,bylo nas dziesiecioro w domu.Jak bylam dzieckiem
              to byly lata powojenne,a jakie byly to wszyscy wiedza.Pozdrawiam.
      • Gość: Anna Z. Opiekun - zawód z powołaniem IP: *.chello.pl 09.11.07, 16:20
        Opiekunki społeczne mają generalnie opinię złodziejek i pijaczek.
        Nie wiem, skąd to się bierze. Zapewne z powodu niskiej płacy jest tu
        przeprowadzana tzw. selekcja negatywna i, jak wszędzie, trafiają się
        lepsze i gorsze. Z powodu takiego podejścia moi teściowe skrzywdzili
        3 kobiety zarzucając im kradzieże. Potem okazało się, że matka
        mojego teścia, miała Alzheimera, więc chowała różne rzeczy, gdzie
        popadnie, a potem nie mogła znaleźć i obarczała winą ludzi, którzy u
        niej bywali. Ostatecznie opieka społeczna nie chciała wysyłać nikogo
        do babci, aż ta wylądowała w domu starców. Szkoda tylko, że nikt nie
        przeprosił tych pań, które chciały dobrze, a zszargano im opinię.
      • Gość: gosc USA p. Maria i Ania komentzrz IP: *.socal.res.rr.com 09.11.07, 17:42
        prowadze dwa domy dla seniorow w USA. To co panie opisuja to jest
        chyba z innej planety,Pani Maria jezeli opisuje swoja prace w Polsce
        to szczerze wspolczuje, moje opiekunki kochaja naszych rezudento, i
        jest to najbardziej wdzieczna praca tak jak lekarza lub pielegniarki.
        Moje opiekunki, niektore z Polski wracaja do mnie poniewaz wszystko
        co je spotyka tutaj nigdy nie zaznaly ani w Anglii ani w Polsce.
        U nas nigdy nie smierdzi uryna , jes dwoch opiekonow na 6
        rezydentow, i bardzo chetnie zatrudniamy chetne osoby z wiza USA .
        • Gość: dupelek Re: cuda na kiju IP: *.pools.arcor-ip.net 09.11.07, 18:08
          to pewnie w Ameryce. W Niemczech praca w rezydencji to 7,5 godzin na
          zmianie, 23-25 starych i chorych na stacji, 2 albo 1,5
          (wykwalifikowana niezawsze ale zawsze cwana-oblatana na wypadek
          kontaktu z lekarzem,rodzina,smierci i innych ekstremalnych, plus
          pomoc ). Kobiety (personel) sa nieludzko wykonczone, starym
          zabezpiecza sie minimu-minimorum. Uryna tez dziwnie nie smierdzi;)
      • Gość: ewa Opiekun - zawód z powołaniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.07, 13:38
        Jestem z wykształcenia opiekunką środowiskową.Wyjechałam do Irlandii
        szukać pracy w tym zawodzie. Znalazłam ją w prywatnym domu opieki.
        Byłam chwalona za swoją pracę, z tego też powodu myślałam że
        wszystko jest na dobrej drodze. Po tygodniu zamiast wypłaty
        powiedziano mi że muszę przepracować 3 mce jako wolontariusz to
        wówczas ewentualnie mnie zatrudnią. Musiałam zrezygnować bo z czegoś
        trzeba było żyć. Zatrudniłam się do zmywaka.Żałowałam ponieważ praca
        opiekunki odpowiadała mi ale żołądka nie da się oszukać
      • Gość: goscLA Opiekun - pani Ewo IP: *.socal.res.rr.com 10.11.07, 17:51
        prosze powiedziec czy ma pani wize USAi czy chce pani przyjechac do
        Kaliforni, ludzie nieuczciwi sa wszedzie, my placimy od pierwszego
        miesiaca, prosze odpowiedziec na ogolny post
      • Gość: Wacek Dwie babcie w domu IP: *.1.telkab.pl 10.11.07, 22:23
        To znaczy mama moja - 92 lata i teściowa - 86 lat. Oczywiście
        schorowane i o różnej psychice. Myślę, że to co robi żona
        pielęgniarka chyba by nie robiła (mycie, ubieranie, rozbieranie,
        lewatywy, pampersy itp.) Ostatnio teściowa była w szpitalu. Żona
        spędzała tam srednio 6 godzin dziennie. Taka była potrzeba żeby nie
        leżała ufajdana i pod wpływem psychotropów, bo rzeczywiście nie była
        łatwą pacjentką dla personelu. Można by książkę napisać. Ale cóż,
        żona nie pracuje i mamy taką psychiczną potrzebę pomocy. Pomocy
        która w przypadku mojej mamy trwa już ponad 9 lat, od czasu bardzo
        ciężkiego zawału. Gdyby nie ta pomoc zapewne już 6 razy by nie żyła.
        Bo były sytuacje ratujące życie, czasami co rok. Uważam że taka
        rodzina jak nasza powinna mieć pomoc psychologa. Mozliwość oddania
        babć raz do roku w bezpieczne ręce abyśmy mogli gdzieś wyjechać. A
        właściwie to nie oddania, ale pomocy do domu. Bowiem po każdym
        pobycie w szpitalu musi upłynąć trochę czasu zanim wrócą do
        równowagi. Dziwne, ale one pobyt w szpitalu uważają za niebyły. Moja
        mówiła że jej to się śniło, a obecnie teściowa stwierdziła że to był
        taki film. Piszę to, bo chcę pokazać, że odpowiedzialna opieka to
        nie tylko umycie, podanie leków i jedzenia. To coś znacznie więcej.
        To jest nasłuchiwanie starego organizmu czy coś nie zaczyna się
        dziać i ewentualnie natychmiastowa reakcja. To nie jest np.
        mierzenie ciśnienia o określonej porze, ale wtedy kiedy trzeba.
        Mojej np. ciśnienie rośnie jak leży. Dlatego w nocy trzeba
        kontrolować i ewentualnie reagować objawowo. A jeszcze jest taki
        problem, że w takim stanie ma serce, że żaden choćby
        najnowocześniejszy ciśnieniomierz automatyczny nie dokona pomiaru,
        pokazuje błąd. Takie to są problemy.
        • Gość: baba_dosc_stara Re: Dwie babcie w domu IP: *.lodz.mm.pl 10.11.07, 22:48
          Panie Wacku, Pańska żona się wykończy,a mamusie będą żyły wiecznie, tylko jaki to ma sens, jakość życia powinna miec też znaczenie, jakaś zmiana pokoleń też jest naturalna, co to za świat bez sensu się porobił, że dręczy się ludzi, nie dajac im godnie umrzeć.
          • Gość: Wacek Re: Dwie babcie w domu IP: *.1.telkab.pl 11.11.07, 00:11
            Łatwo mówić.
            • Gość: Anna Re: Dwie babcie w domu IP: *.crowley.pl 11.11.07, 01:41
              No cóż tylko współczuć Panu. Wiem coś na ten temat. Mam też ojca w zawansowanym wieku/83 lata/ i wiem jak Ci kochani staruszkowie mogą umilić życie innym . Na szczęście mieszka on daleko ode mnie,za oceanem. 2 lata temu pojechałam, do niego aby mu pomóc w chorobie .To co przeszłam to jeden Pan Bóg wie. Po 4 miesięcznym pobycie schudłam 15 kg a psychikę swoją leczyłam co najmniej 1.5 roku..Oprócz jego była też jego żona,z tym że przebywała w domu starców .Moje Codzienne wizyty u niej należały do najprzyjemniejszych chwil. Chociaż na chwilę mogłam wyrwać sie od tego despoty i tyrana. Po powrocie do kraju powiedziałam swojej córce ,że jak będę taka niedobra na starość to ma mnie przygnieść poduszką
        • Gość: Danka Re: Dwie babcie w domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.07, 10:19
          Znamy nieco ten problem.Ok.3 lat pogorszenia zdrowia-w tym choroba
          Parkonsona ale i nie tylko-a pozniej udar i jego skutki.Nieraz-
          szczególnie w czasie nerwowej udreki w nocy -zamiast snu- milam
          poważne obawy ,że to ja pierwsza odejdę ,bo nerwy i objawy i bóle
          serca mnie dobiją,Zamiast snu-bieganie cale noce ,nieraz do poznego
          rana i proby uciszenia pokrzykującej czy pojękującej matki-takie
          byly ostatnie m-ce jej życia-miala 84 lata gdy zmarla.Mimo tej
          straty matki,mysle,że tam jest jej lżej...Nieraz mimo dobrych chęci
          i serca-brakowalo nam już cierpliwości i wyrozumialości.Bardzo
          trudno jest czasem opiekować się naszymi najbliższymi-ale nie
          oddaliśmy jej jednak nigdzie-do konca była z nami.Rozumiem jednak
          tych,ktorzy nie mają zdrowia i nerwów ,by tak się poświęcac,Nie
          wiadomo jednak ,jacy my będziemy na starość-czasem aż się tego
          boję...Podziwiam tych,ktorzy poswiecają się swoim bliskim,bo jest to
          często bardzo trudne i niewdzięczne-ale oni-ci staruszkowie
          najczesciej z powodu zmian chorobowych nie zdają sobie ze swego
          zachowania sprawy i musimy o tym zawsze pamiętać/choć nerwy nas
          często ponoszą/....Pozdrawiam.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka