Gość: uczulona
IP: 206.218.218.*
18.03.08, 20:01
Powaznie! Zaczelam prace okolo 5 miesiecy temu w nowej firmie.
Praca w biurze, w boksie, przy komputerze. Od pierwszego dnia w
nowej pracy mam bardzo czerwone i swedzace oczy. Na poczatku nie
wiedzialam co to jest, ale po odwiedzeniu 2 okulistow i zrobieniu
testow u alergologa wyszlo, ze mam duza alergie na pewien typ
roztocza. Reakcje alergiczna mam tylko w pracy, codziennie i do
tego stopnia, ze kolo poludnia jest juz tak zle, ze tylko mysle o
opuszczeniu budynku. W weekendy wszystko mija.
Alergolog nakazal zamkniecie przewodu klimy, ktory jest dokladnie
nade moja glowa. Firma kazala zamknac (notka od lekarza) i....
laska ktora siedzi kolo mnie zrobila cyrk! Ze jej za goraco i ze
jest jej niedobrze i bedzie z tego powodu wymiotowac! Temperatura
(mam tu termometr) nie podniosla sie nawet o stopien. Mowie do
laski, ze chce wytestowac, czy mi sie polepszy z oczami i zeby mi
dala tydzien czasu, a potem zdecydujemy, czy wlaczyc przewod klimy
na powrot (a siedzimy w ogromnej hali, jest okolo 5 metrow do
nastepnego przewodu, wiec nie jest tak, ze jej odcielam doplyw
powietrza). Nastepnego dnia laska specjalnie przyszla wczesniej do
pracy i zadzwonila po ludzi, zeby otworzyli przewod z powrotem
(otworzyli). Rece mi opadly. Teraz opowiada po biurze, ze mnie sie
specjalnie traktuje (dostalam rowniez inne, krzeslo - bez
tapicerki), a ja ja torturuje. Widzi mnie i moje paskudnie czerwone
oczy codziennie i chyba ja to cieszy, ze sie mecze...
Aha, jeszcze nadmienie, ze laska jest kuzynka szefowej. Co tu
zrobic?