Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    O czym nie rozmawiać w pracy za granicą

    IP: 217.17.44.* 09.07.08, 10:46
    Ten artykul to bzdurne szerzenie stereotypow (powierzchowne zreszta) na temat
    tego co mozna a czego nie mozna w danym kraju. Niemcy to 80 mln ludzi, Francja
    - 60 mln. Znam Niemcow, z ktorymi mozna mowic o wszystkim, podobnie Francuzow.
    To samo z Anglikami (jeden jest czlonkiem mojej rodziny).
    Rozgarniety Francuz, Niemiec, Hiszpan czy Wloch jest w stanie otworzyc sie na
    innych i przyjac krytyke czy pochwale, komentarz.
    Prawda jest natomiast, ze jesli ktos nie wychodzi poza
    reklamowo-telewizyjno-korporacyjne standardy postrzegania rzeczywistosci, jego
    najwiekszym marzeniem jest modny krawat lub drogi samochod - moze faktycznie
    reagowac stereotypowo i zachowywac sie zgodnie z takimz stereotypem.
    Z drugiej strony Orhan Pamuk slusznie pisze, ze w takim kraju jak Niemcy
    ambicja kazdego, od gazeciarza, menadzera jest bycie innym niz pozostali. Byc
    moze Orhan podszedl do tego zbyt szeroko, jednak zdanie jak najbardziej
    trafne. W rozwinietych spoleczenstwach malo kto chce pozostac standardowy
    (nawet jesli de facto pozostaje), dlatego wielu jest gotowych na swiadome
    porzucenie stereotypowych reakcji.
    Natomiast ten artykul przypomina mi glupkowate artykuly we Wprost pouczajace
    biednego Polaka, jak ma sie zachowac wobec ludzi z "Zachodu". Smieszne,
    zakompleksione, nedzne w wyrazie. Kazdy powinien byc soba i mowic o tym, co go
    ciekawi. Im mniej pie..w rozmowach, tym lepiej. A jesli rozmowca nie jest
    otwarty, nalezy zmienic rozmowce.
    Voila
    Obserwuj wątek
      • Gość: Me Re: O czym nie rozmawiać w pracy za granicą IP: 83.136.224.* 09.07.08, 11:08
        A w Polsce nie można rozmawiać o inaczej niż z wiernopoddańczo o Karolu Wojtyle
        • Gość: swan [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 11:48
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: miś co to jest brytyjski język IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 13:15
            "nie próbujmy nawet żartować po brytyjsku z Brytyjczyków"
            • Gość: hehe Re: co to jest brytyjski język IP: *.gl.digi.pl 09.07.08, 16:44
              proponuję wpisac w google frazę "british english" i szukać po setkach i
              tysiącach stron gdzie masz przedstawiona dyskusję (uwaga - rzadko w tych
              dyskusjach używany jest język polski).
              Dla leniwych - pierwszy z brzegu link
              www.woodlands-junior.kent.sch.uk/customs/questions/forum/identity.htm
              • Gość: Hamerykanin Re: co to jest brytyjski język IP: *.nwrk.east.verizon.net 09.07.08, 17:05
                Ma racje - nie ma czegos takiego jak jezyk brytyjski. Jest roznica miedzy
                British English, a British...
                • Gość: adf Re: co to jest brytyjski język IP: *.bredband.comhem.se 09.07.08, 18:12
                  Jest angielski i amerykanski. To dwa inne jezyki juz.

                  Wiekszosc ludzi w europie uwaza ze powinno sie mowic po ang i beke ma z amerykanskiej paplaniny.
                  • caissene Re: co to jest brytyjski język 10.07.08, 10:10
                    Myślę, że "żartować po brytyjsku" to metafora. Nie chodzi o język, tylko o
                    specyficzne brytyjskie poczucie humoru, które nie zadziała bez bardzo dobrego
                    wyczucia językowego i znajomości kultury brytyjskiej (nie tylko Szekspir, lecz
                    także popularne powieści oraz współczesne seriale...)
      • Gość: Ja Hit - pytanie o rasę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 12:20
        Pytanie o rasę kolegi z pracy jest nie tyle niestosowne, co głupie. Chyba każdy
        odróżnia np. rasę czarną od białej... "Czy jest pan Murzynem?" LOL
        • Gość: titta Re: Hit - pytanie o rasę... IP: *.botany.gu.se 09.07.08, 12:39
          Wbrew pozora niie takie glupie i zdarzalo mi sie, w gronie
          przyjaciol oczywiscie: bywa ze ktos delikatnie albo i bardzo
          odroznia sie od stereotypowego wygladu. Wtedy mozna sie dowiedziec,
          ze np. ktos jest Malajem ale babka byla Chinka, a inny choc jest
          Hindusem urodzonm w Keni mial dziatka z Iranu i stad lekko arabska
          uroda. Czasem trudno sie powstrzymac przed takimi pyaniami.
          • Gość: Bilbo Re: Hit - pytanie o rasę... IP: *.chu-charleroi.be 09.07.08, 12:47
            Bycie hindusem to nie rasa. Chinczykiem tez nie. Mimo, ze znakomita wiekszosc
            Chinczykow to osoby rasy zoltej.
            • Gość: titta Re: Hit - pytanie o rasę... IP: *.botany.gu.se 09.07.08, 15:37
              Nie rasa, a pochodzenie etniczne. I o to w takich rozmowach chodzi
              chodzi.
              ("Chinczyk" moze byc rozumiany wlasnie jako pochodzenie etniczne
              (konkretnie odnoszace sie do ludzi Han). Nie kazdy obywatel Chin
              jest Chinczykiem w sensie etnicznym. Tam mieszka conajmniej 56
              roznych grup grup z czego czesc jest kalkaska (altaiska lub indo-
              europejska), czesc np. malajska.
            • zylam1 Re: Hit - pytanie o rasę... 09.07.08, 18:25
              Ależ bycie hindusem to rasa! Jedna ze zdaje się 8 występujących.
              • 12345ja Re: Czy jest pan Żydem? - pytanie katastrofalne. 09.07.08, 18:46
                Reakcja i zdziwienie zapytanego jest adekwatne do
                zdziwienia świętej krowy w Indiach, którą odpędzono
                od żłobu.
                • Gość: aanvallen Re: Czy jest pan Żydem? - pytanie katastrofalne. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.07.08, 21:18
                  Nalezy spatac - czy pana matka jest Zydowka ?
        • dalton78 Re: Hit - pytanie o rasę... 09.07.08, 14:18
          dobrze ujęta głębia płytkiego dość artykułu. Płytkość ze względu na
          ogólnikowe spojrzenie nie satysfakcjonuje ale ułatwia komentowanie
          zaniżonego poziomu.
        • Gość: wildcatApollo Re: Hit - pytanie o rasę... IP: *.pool.mediaWays.net 09.07.08, 16:36
          "Czy jest pan Murzynem?" - gratki, niech zgadne, nigdy sie nie poznalo czlowieka rasy czarnej? To pytanie ma zawsze zabarwienie negatywne, choc wg niektorych polonistow neutralne. Czlowieku nigdy sie nie mowi "murzyn" i nie chodzi tu tylko i wylacznie o tzw. "N word".
      • Gość: titta Re: O czym nie rozmawiać w pracy za granicą IP: *.botany.gu.se 09.07.08, 12:42
        Artykul przedstawia straszne stereotypy. Jakis czas temu z
        fascynacja przygladalam sie niesamowicie otwartemu Grekowi
        wchodzacemu w typowo szweckie, zimne towarzystwo: po tygodniu
        wiedzial o tych ludziach (i ich rodzinach) wiecej niz ja po kilku
        latach. O dziwo, po pierszym szoku, ludzie sie otwierali, byl bardzo
        lubiany. Choc juz tu niepracuje wiele osob nadal utrzymuje z nim
        kontakt. Grunt wiec byc serdecznym, otwarym na innych i byc SOBA !
        • Gość: asdf Ja jestem rodowitym szwedem od 10 miesiecy IP: 192.16.134.* 09.07.08, 17:14
          I tu pracuje. I powiem ci ze najepiej sie bajeruje blondynki ze szwedzkim orange tan na twarzy po ang. Bo sa zajebiscie zajarane ale uciekaja w momecie gdy odpowiem im na zapytanie skad jestem.

          wiec zgadzam sie z artykulem i uwazam w szwecji niepowinno sie ptyac osoby skad sa. Bo pewne kraje sa niemile witane :p

          pzdr,

          • Gość: volks-polnish taak, Szwedki :> IP: *.ericsson.net 10.07.08, 09:46
            dla nich też staje się Szwedem, nawet gdy jestem na 5-cio dniowej delegacji :))
      • Gość: pace-wicz u nas nie wolno krytykować Tuska, Kaczora można IP: *.autocom.pl 09.07.08, 12:42
        więc nie rozmawiamy w ogóle.

      • Gość: asdfgh Zastanawia mnie nazywanie różnych zjawisk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.08, 14:44
        rozbrajającymi i pretensjonalnymi nazwami: "brzoskwinki" i "kokoski".
        Pewnie trzeba natworzyc nowego słownictwa i definicji, żeby móc
        zarejestrowac na studiach nowy, rewelacyjny kierunek (po "marketingu
        i zarzadzaniu").
        Za kilka lat powstanie praca magisterska: tematy rozmów w biurach.
      • Gość: ceziu O czym nie rozmawiać w pracy za granicą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.08, 16:48
        To tak jak by zapytać Irańczyka , jesteś Arabem ? , nie oni nie sa arabami , są
        Persami, ostatnio poznałem jednego , rozmawialiśmy o historii Iranu .
        • Gość: dafdasf Re: O czym nie rozmawiać w pracy za granicą IP: 192.16.134.* 09.07.08, 17:19
          A wiedzial ze Iran pochodzi od slowa Aryan czyli Land of Aryan people czly Kraina aryjczykow?
        • Gość: michal Re: O czym nie rozmawiać w pracy za granicą IP: 192.58.229.* 09.10.08, 15:52
          Zaloze sie ze wiele takich pytan Persowie juz slyszeli stad wroga
          reakcja na brak wiedzy rozmowcy.
      • Gość: gosc USA O czym nie rozmawiać w pracy za granicą IP: 67.130.145.* 09.07.08, 17:08
        w Ameryce np nie rozmawia sie o polityce bo polityka nikt sie nie
        interesuje z wyjatkiem wyborow prezydenskich.
        Spotykam sie ze zdziwionymi Polakami w USA ktorzy sa bardzo
        zdziwieni ze jestem czlonkiem parti Demokratycznej i jej aktywnym
        regionalnym dzialczem w Klaiforni, mowia:przeciez wyjechales z
        polski jak mozesz byc demokrata a nie republikaninem.Ludzie po
        prostu kojarza demokratow z komunistami,dziwne
      • Gość: P. O czym nie rozmawiać w pracy za granicą IP: *.bb.online.no 09.07.08, 17:34
        Stek bzdur wyssany ze stereotypowych poglądów.
        • 12345ja Re: O czym nie rozmawiać w pracy za granicą 09.07.08, 18:48
          Gość portalu: P. napisał(a):

          > Stek bzdur wyssany ze stereotypowych poglądów.
          >
          ...i przyprawiony sosem czosnkowym.
      • Gość: olo O czym nie rozmawiać w pracy za granicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 20:32
        moze i troche w tym prawdy ale nie przesadzajmy
      • thomza O czym nie rozmawiać w pracy za granicą 09.07.08, 21:55
        Zdziwiło mnie w artykule zniechęcanie do rozmawiania o tym, co interesujące. Czy
        rzeczywiście ludzie lubią rozmawiać tylko o bzdetach ? Mnie takie rozmowy
        śmiertelnie nudzą i gdy nikt nie porusza ciekawych tematów i nie reaguje na
        takie moje propozycje, to myślę tylko jak wyrwać się z towarzystwa. Czy jestem
        nienormalny ?
        • Gość: ... Re: O czym nie rozmawiać w pracy za granicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 23:24
          Nie ma w tym niczego nienormalnego, to jest naturalne, jak
          najbardziej.

          Trzeba jednak pamiętać, ze niektórzy mogą po prostu nie chcieć na
          dany temat rozmawiać. Ja na przykłąd nie lubię, kiedy ludzie pytają
          mnie, ile zarabiam. Sama też o to innych nie pytam, bo według mnie
          jest to niezręczna sytuacja( chociaż nie dla wszystkich), kiedy
          obserwuję, jak ktoś się wymiguje od odpowiedzi, bo nie wie, jakiej
          udzielić. Ja też często mam z tym problem, bo z jednej strony nie
          chcę powiedzieć prawdy (moje zarobki, to moja sprawa, nie powinno to
          nikogo obchodzić), więc jestem zmuszona albo podać mniejszą kwotę (w
          tej sytuacji albo ktoś rzeczywiście odgadnie, że zaniżyłam swoją
          pensję celowo, bo zarabiam dużo i nie chcę się tym chwalić, albo i
          ta zaniżona kwota będzie dla niego zbyt wysoka), a jeżeli podam
          wyższą, to ktoś mnie znienawidzi za to, że zarabiam lepiej od niego.
          Dlatego wolę unikać takich tematów.

          Są ludzie, dla których inne tematy są niezręczne, Ty też na pewno
          takie masz i trzeba to uszanować.

          Pamiętaj tylko, że każda ze sfer życia człowieka, które wymieniono w
          tym tekście, jest kłopotliwa jako temat rozmowy dla różnych narodów.
          Każdy z nich chce unikać jednego czy dwóch tematów dyskusji,a nie
          wszystkie wszystkich wymienionych w artykule, więc to nie jest do
          końca tak, ze wszędzie w Europie poza Polską nie ma o czym pogadać,
          żeby rozmowa nie stała się kłopotliwa. W Anglii pamiętaj nie używac
          angielksiego humoru, gdy nie znasz perfekcyjnie języka i nie
          wypowiadaj się o podziale klasowym społeczeństwa, a w Austrii nie
          pytaj o zarobki, faszyzm czy antysemityzm:)
        • Gość: Ramires Re: O czym nie rozmawiać w pracy za granicą IP: *.wro.vectranet.pl 09.07.08, 23:36
          Tak, tylko to niekoniecznie źle o tobie świadczy.
          • Gość: gosc zyczliwy Re: O czym nie rozmawiać w pracy za granicą IP: 67.130.145.* 10.07.08, 00:12
            ci ambitni i interesujacy na tym forum ktorzy tak krytykuja artykul,
            ciekawe jak znajomosc jezykow obcych, z reguly spotykajac Polaka w
            USA z gory wiem ze bedzie dukal po angielsku,czasami zglaszaja sie
            do mnie do pracy i po paru zdaniach po polsku przez telefon ,
            zaczynam konwersacje po angielsku i wtenczas mam ubaw dopoki nie
            zakoncze rozmowy
        • Gość: zena Re: O czym nie rozmawiać w pracy za granicą IP: 78.16.127.* 16.07.08, 16:24
          jesli jestes nienormalny, to ja tez tak mam, thomza; making small talk to nie
          jest sposob na konwersacje, a uwagi o pogodzie staja mi w gardle i wiedna w
          uszach; z drugiej strony o eutanazji, prawie do aborcji, pedofilii ksiezy i
          skutkach globalnego ocieplenia tez nie ma co rozprawiac z nowo poznanymi ludzmi;
          niestety nalezy zawsze zakladac, ze pogawedka na bezpieczniejsze tematy, chocby
          mniej interesujace, jest lepszym wstepem do zapoznania sie z ludzmi, z ktorymi
          chcac nie chcac bedziemy spedzac czas; mieszkam w irlandii i po przyjezdzie pare
          lat temu nie moglam juz sluchac o papiezu, a biedni tubylcy, jakkolwiek chetnie
          ucinajacy sobie pogawedki z obcymi, nie wiedzieli o czym rozmawiac z tyloma
          przyjezdnymi polakami, o ktorych kraju i kulturze mieli bardzo blade pojecie
      • Gość: Lolo Szkoda IP: *.dclient.hispeed.ch 10.07.08, 01:04
        Te populistyczne bzdury wiecej czytelnikowi nie znajacemu prawdy
        mieszaja w glowie, niz uczciwie informuja.
        Ta GW to juz brukowiec nie do zniesienia ...
      • Gość: Hybryda Re: O czym nie rozmawiać w pracy za granicą IP: *.adsl.xs4all.nl 10.07.08, 09:32

        twoja wypowiedz bylaby bardziej wiarygodna gdybys napisal zamiast;
        ´znam Niemcow...Francuzow...Anglika´ `pracowalem w Niemieckiej
        firmie z Niemcami, we Francuskiej z Francuzami i w Angielskiej z
        Anglikami´. Ten artykul jest przede wszystkich o zachowaniach W
        PRACY, a nie w kregu przyjaciol czy znajomych.
      • Gość: volks-polnish A w Niemczech o wypędzeniach ... IP: *.ericsson.net 10.07.08, 09:41
        mi się zdarza rozmawiać w biurowej kuchni. Oczywiście tylko z expatami, ale
        czasem trafi się, że napatoczy się jakiś tubylec.
        Już samo brzmienie nazwy miasta z którego pochodzę może być odebrania jako
        niepoprawność polityczna. Vrots-love ? Breslau ??
        • Gość: kibic ŁKS-Żydzew Re: A na Ukrainie o mordach na Wołyniu IP: *.magma-net.pl 11.07.08, 09:56
          Tam propaganda ZSRR odniosła duży sukces. Nauczono ich
          fałszywej historii z której wynikało, że na Wołyniu
          Polacy razem z Niemcami mordowali Ukraińców.
      • hugow O czym nie rozmawiać w pracy za granicą 10.07.08, 11:24
        Praca jest do pracowania a nie do pogawedek
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka