Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Sama nie wiem........?!

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.03, 11:22
    Wiecie, mam taki dylemat odnośnie moich oczekiwań wobec siebie i w ogóle
    wobec życia. Mianowicie sprawa wygląda tak: kilka miesięcy temu skończyłam
    studia (ekonomiczne) z wyróżnieniem, na dobrej, znanej uczelni, znam dwa
    języki no i zaczęłam szukać pracy. Początkowo plany miałam ambitne (zawsze
    sobie ze wszystkim świetnie radziłam) i uderzałam do dużych firm, prężnie
    działających na rynku polskim i nie tylko . No ale jakoś nie wychodziło;
    czasem w ogóle nie przychodziły odpowiedzi, czasem było interview albo
    assesment centre; no i często byłam blisko, ale nigdy jakoś się nie udało
    dostać tej pracy. Tych prób, dodam nie było znowu tak wiele, ale
    stwierdziłam jak tu mnie nie chcą to może trzeba troszkę poprzeczkę opuścić.
    Dodam, że mieszkam w małym miasteczku (ok. 40 000 miesz.) a pracy szukam w
    mieście wojewódzkim, do którego musiałabym dojeżdżać około 40km. W
    rezulatcie wylądowałam na stażu z Urzędu Pracy, który był na pewno jakimś
    doświadczeniem - bardziej życiowym niz zawodowym. Uczyłam się tam pokory.
    Zaciskałam zęby, bo nie tak wyobrażałam sobie pracę. Dodam że była to
    instytucja państwowa. Będąc tam, poprostu widziałam/czułam się jak numer w
    czyjejś bazie danych, która ma potwierdzić, jak rząd walczy z bezrobociem i
    wspiera młodych i wykształconych poprzez umożliwienie im zdobycia tak
    cennego dziś "doświadczenia"!!!. No już zaczynam schodzić z tematu. Po stażu
    dostałam pracę na stanowisku sekretarki w małej firmie produkcyjnej. Byłam
    taka szczęśliwa, że udało się w końcu, ale po 2 miesiącach pracy nie
    zdecydowałam się przedłużyć umowy, choć "prezes" był bardzo zadowolony. Ja
    natomiast zdążyłam znienawidzić tą pracę w tak krótkim czasie. Nie wiem czy
    ja jestem jakaś nieprzystosowana, nie doceniam pracy, która w obecnych
    czasach staję się dobrem luksusowym dla wielu? Niektorzy moi znajomi
    patrzyli na mnie jak na idiotkę; taka super praca 8 godzin i do domu, prawie
    nic nie robisz prócz odbierania telefonów, łączenia rozmów, wyciągania
    listów z kopert, wkładania, naklejania znaczków. Żadnej korespondencji
    biznesowej; maili, listów - nic nie musiałam pisać. I wszyscy uważają mnie
    za jaką panienkę z przerostem ambicji. Ja jednak chciałam iść do pracy, żeby
    móc się rozwijać, żeby myśleć nad tym co robię, czuć się za coś
    odpowiedzialna. Już sama nie wiem; jeszcze na studiach takie miałam
    wyobrqażenie o pracy, a teraz już jestem skołowana i zaczynam sądzić, że
    moje otoczenie może ma rację??? Zaczynają krążyć nade mną myśli typu: ja
    niewdzięcznica, teraz już szybko nie dostanę żadnej pracy, nie mówiąc już o
    jakiejś ambitnej. Sorry, że to takie chaotyczne i takie długie, ale
    lapidarność jakoś się mnie dziś nie trzyma.
    A więc, koleżanki drogie; czy brać każdą pracę jak leci, zaciskać zęby itd.
    czy "cenić się" i szukać pracy, jaka będzie mi odpowiadać? Zaczynam już
    tracić wiarę we własne możliwości, ale to już inna rozmowa. Czekam na odzew.
    Pozdrawiam
    kioniorek

    Obserwuj wątek
      • Gość: wrex Re: Sama nie wiem........?! IP: *.chello.pl 12.10.03, 13:23
        a czy koledzy moga tez zabrac glos?;-)
        Ja również skonczylem studia ekonomiczne na znanej uczleni w warszawie. i tez
        jestem na etapie rekrutacji do firm. nie znosze przegladac poniedzialkowej
        Gazety Praca- po prostu nie ma zadnych ogloszen dla ekonomistow poza
        przedstawielem handlowym. to juz sie robi nudne. w zwiazku z tym postanowilem
        ze zaocznie zrobie 2 fakultet zupelnie niezwiazany a ekonomia, ktora i tak
        nigdy nie byla moja wielka miloscia. Moja rada- weż prace jaka Ci sie trafi
        ale nigdy nie rezygnuj z szukania lepszej. i doksztalacaj sie, rozwijaj na
        wlasna reke, moze zaocznie 2 fakultet- bardziej zwiazany z pasja? przeciez
        nie musisz do konca zycia byc ekonomistka. moze podyplomowe? aby rozwijajc sie
        tez w tym co juz zaczelas i skonczylas na etapie magisterskim. NIe jestes
        nieprzystosowana, masz watpliwosci naturalne dla czlowieka myslacego. To
        znajomi ktorzy uwazaja ze sczesciem jest praca sama w sobie zatracili w
        sobie zdolnosc do buntu a tym samym nie sa w pelni swiadomi samych siebie.
        Doskonale Cie rozumiem bo czuje tak somo i to samo co Ty. Pozdrawiam
      • markus-wwa Re: Sama nie wiem........?! 13.10.03, 13:08
        > cennego dziś "doświadczenia"!!!. No już zaczynam schodzić z tematu. Po stażu
        > dostałam pracę na stanowisku sekretarki w małej firmie produkcyjnej. Byłam
        > taka szczęśliwa, że udało się w końcu, ale po 2 miesiącach pracy nie
        > zdecydowałam się przedłużyć umowy, choć "prezes" był bardzo zadowolony. Ja
        > natomiast zdążyłam znienawidzić tą pracę w tak krótkim czasie. Nie wiem czy
        > ja jestem jakaś nieprzystosowana, nie doceniam pracy, która w obecnych
        > czasach staję się dobrem luksusowym dla wielu? Niektorzy moi znajomi
        > patrzyli na mnie jak na idiotkę; taka super praca 8 godzin i do domu, prawie
        > nic nie robisz prócz odbierania telefonów, łączenia rozmów, wyciągania
        > listów z kopert, wkładania, naklejania znaczków. Żadnej korespondencji
        > biznesowej; maili, listów - nic nie musiałam pisać. I wszyscy uważają mnie
        > za jaką panienkę z przerostem ambicji. Ja jednak chciałam iść do pracy, żeby
        > móc się rozwijać, żeby myśleć nad tym co robię, czuć się za coś
        > odpowiedzialna.

        Nie wiem czemu rezygnowac z jakiegokolwiek zarobku. Przeciez moglas sobie w
        trakcie czegos szukac, a moze trafilby sie ktos zupelnie przypadkowo, kto by Cie
        dostrzegl i moze zmienilabys prace (bo takie przypadki sie przeciez zdarzaja).
        Musisz sobie odpowiedziec, gdzie bys chciala pracowac i co robic? I po
        sprecyzowaniu, zaczac sie rozgladac, a nie wysylac na slepo oferty do duzych fim.
        • Gość: kinior Re: Sama nie wiem........?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.03, 13:25
          Właśnie nie za bardzo było możliwe szukanie innej pracy, w trakcie wykonywania
          tej, którą dostałam; z dwóch powodów:
          - miałam podpisać umowę na czas określony dokładnie na 6 miesięcy, co
          powodowało, że nie mogłabym jej wypowiedzieć, a pracodawca był tego typu, że
          niestety rozwiązanie umowy za porozumieniem stron nie byłoby możliwe - więc
          gdyby udało mi się znaleźć coś innego, ciekawszego w tym czasie to musiałabym
          z tego zrezygnować ze względu na wiążącą mnie umowę z innym pracodawcą,
          - fizycznie trudne do zreazlizowania byłoby stawianie się na ewentualne
          rozmowy kwalifikacyjne w innych firmach, bo niby co pójdę do szefa po
          zwolnienie z pracy, czy będe załatwiać lewe L4?

          Acha, jeszcze jedno; nie wysyłam "na ślepo" cefalek do firm; jak już decyduje
          się wysłać to w liście motywacyjnym uzasadniam dlaczego zainteresowała mnie
          dana firma, wskazuje na dział, pracą w którym byłabym zainteresowana itp.
          Swoją drogą, bardzo trudno mi ocenić, jaka praca byłaby naprawdę dla mnie
          ineteresująca, gdyż jedynie z teorii mogę snuć domysły i wyobrażenia o pracy,
          która mnie interesuje. Wszystko wychodzi w praniu, tak myślę...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka