sweet-woman
04.06.09, 23:58
Pod koniec tamtego roku postanowiłam zlikwidować konto w pko, ponieważ nie
spodziewałam się wpływów przez jakiś czas - pani w okienku sprytnie odwiodła
mnie od tej decyzji argumentując niskim kosztem utrzymania konta (jakieś 2
zł/miesiąc) a w przyszłości dzięki jego utrzymaniu większą szansą przy ew.
staraniu się o kredyt na jego otrzymanie. Postanowiłam konto utrzymać i
opłacać tylko zadłużenie wynikające z tytułu jego istnienia, wiadomo, że nie
będę biegać z 2 zł do banku, postanowiłam pójść za 6 mcy. Niestety nie
zdążyłam gdyż otrzymałam telefon od pracownika banku, który poinformował mnie,
że na saldzie mam debet w wysokości prawie 100 zł (!!!) 60 zł to
korespondencja wysyłana do mnie, trzy listy NIEPOLECONE które zresztą nigdy
nie dotarły :D 10 zł za kartę no i te koszty utrzymania plus odsetki.
Nie mam zamiaru płacić 60 zł za korespondencję, której nigdy nie otrzymałam, w
banku nie zlikwidują mi konta, jeżeli jest na nim zadłużenie. Żal mi, że
wybrałam właśnie pko bo nigdy w ŻADNYM banku nie spotkałam się z takimi
kosztami, do tego trzy listy wysłane w jednym miesiącu co tydzień - ktoś ma
jakieś pomysły? Czy zostaje tylko sąd...