Gość: Tereska
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
29.10.08, 13:17
Pracuję od 1 lipca. Umowa na czas nieokreslony. Marketing. Firma handlowa. Gdańsk.
Pensja:
na poczatek - 2800 brutto + premia
od 1.10 - po ciezkich negocjacjach zasłużona podwyżka 3600 brutto + premia
od 1.11 - zarzad moze zaoferowac mi 1300 brutto + premia
powód - bo teraz recesja, bo mniej teraz bedzie potrzebnych akcji marketingowych, bo i tak nam sprzedaz bedzie spadac i jeszcze are podobnych bzdur.
W przyszlym tygodniu mam dac odpowiedz czy sie zgadzam na nowe warunki czy co?
Argumenty mam przygotowane i na marketing i na recesje i na siebie samą, bo wiem na bank ze i tak bede robic to co robie w takiej samej ilosci mimo bzdur o rynku i zalamaniu, ale moje pytanie dotyczy czy tak mozna?
Co bedzie jak nie podpisze kolejnego aneksu do umowy?
Czy az tak drastycznie mozna komus obnizac pensje?
Moze to proba bezpodstawnego wyrzucenia?
(Ale zarzad nie ma na mnie najmniejszego haka, nic od poczatku nie zawalilam, wszystko bylo na czas i na blysk.)
Jak sie zachowac?
Prosze o podpowiedzi, ja juz mam metlik w glowie, szefostwo jest nie powazne i chcetnie bym to rzuciła, ale teraz akurat zmiana pracy mi jest nie na reke ;((