Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pracownik z outsourcingu

    IP: *.acn.waw.pl 26.05.09, 15:40
    Witam Szanownych Dilbertariuszy!

    Proponuję podzielić się wspólnymi doświadczeniami związanymi z
    pracownikami z outsourcingu (albo inaczej body leasing).

    Pracuję w firmie, która wypożycza innym w tej formie informatyków, a
    do tego sam jestem w niej obecny jako konsultant z jeszcze innej
    firmy. Taka form kooperacji generuje nadzwyczaj zabawne sytuacje,
    które może i Wam się przytrafiły.

    Jak pracują ludzie "z zewnątrz"? Jak Wam się pracowało w takim
    układzie (jeśli to Was wypożyczano)? Jak to przekłada się na jakość
    pracy? Relacje szef-pracownik?

    Z moich doświadczeń wynika kilka ciekawych konsekwencji:

    - Konsultant outsourcowany posiada niejako dwóch szefów. Tworzy to
    bardzo wygodny układ, gdyż jeden szef w zasadzie g... ci może, a
    drugiemu g... zależy, więc można spokojnie zająć się ważnymi
    sprawami, np. rozwijaniem umiejętności w dziedzinie Sudoku (rozwój
    intelektualny kluczowego pracownika) lub rozszerzaniem cennych
    (biznesowo, oczywiście!) kontaktów na Naszej Klasie.

    - Jako pracownik outsourcowany stałem się w obecnej firmie komórką
    służącą utrzymywaniu kontaktu między zarządem firmy-klienta a firmą-
    dostawcą, będąc jednocześnie zakupowanym towarem. W praktyce oznacza
    to, że jestem czymś w stylu Service Managera, odpowiedzialnym za
    dostarczenie samego siebie. Pracę mam zamiar rozpocząć od
    rozrysowania Mapy Procesu.
    Obserwuj wątek
      • Gość: albert generowanie pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.09, 16:29
        Byłem pracownikiem outs. przez 4 lata. Na początku w heldesku na 2 linii. Nie
        mogłem wpierw załapać, dlaczego pracując w firmie w Polsce nie mam adresu emila
        tej firmy tylko tego tzw. klienta z zagranicy. I dlaczego nie mam z mojego kompa
        dostępu do sieci swojej firmy tylko muszę się vpnować...

        Potem rozumiałem coraz mniej jako incident manager, to znaczy nie wiedziałem po
        cholerę to gadanie na telekonferencjach o niczym, odbijanie ticketów,
        dochodzenie kto co i czym ma robić, akceptacje, zmiany, tickeciarstwo na
        globalną skalę. I to wszystko rozdzielone, rozmyte pomiędzy jakimiś wirtualnymi
        grupami po całym świecie.
        Serwer w Anglii a operator w Indiach, ale to tylko operator od jednej funkcji,
        inna część jest w Polsce. Ktoś siedzący przy mediach nie wie, że ma załadować
        silos, bo o tym ma go zawiadomić operator odległy o 2000 km...

        I tak w kółko. Konkretną robotę w tym systemie wykonuje 20% ludzi, 80% to sama
        dystrybucja pracy - czyli zwykła biurokracja. Żeby tym co coś robią, zrobić
        baaardzo dobrze, żeby nie musieli mysleć tylko klikać.
        ITIL to tez wielka ściema (mam zielony).
        Zarządzanie usługami informatycznymi generuje większość bezużytecznej pracy.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka