Gość: dombir
IP: *.acn.waw.pl
26.05.09, 15:40
Witam Szanownych Dilbertariuszy!
Proponuję podzielić się wspólnymi doświadczeniami związanymi z
pracownikami z outsourcingu (albo inaczej body leasing).
Pracuję w firmie, która wypożycza innym w tej formie informatyków, a
do tego sam jestem w niej obecny jako konsultant z jeszcze innej
firmy. Taka form kooperacji generuje nadzwyczaj zabawne sytuacje,
które może i Wam się przytrafiły.
Jak pracują ludzie "z zewnątrz"? Jak Wam się pracowało w takim
układzie (jeśli to Was wypożyczano)? Jak to przekłada się na jakość
pracy? Relacje szef-pracownik?
Z moich doświadczeń wynika kilka ciekawych konsekwencji:
- Konsultant outsourcowany posiada niejako dwóch szefów. Tworzy to
bardzo wygodny układ, gdyż jeden szef w zasadzie g... ci może, a
drugiemu g... zależy, więc można spokojnie zająć się ważnymi
sprawami, np. rozwijaniem umiejętności w dziedzinie Sudoku (rozwój
intelektualny kluczowego pracownika) lub rozszerzaniem cennych
(biznesowo, oczywiście!) kontaktów na Naszej Klasie.
- Jako pracownik outsourcowany stałem się w obecnej firmie komórką
służącą utrzymywaniu kontaktu między zarządem firmy-klienta a firmą-
dostawcą, będąc jednocześnie zakupowanym towarem. W praktyce oznacza
to, że jestem czymś w stylu Service Managera, odpowiedzialnym za
dostarczenie samego siebie. Pracę mam zamiar rozpocząć od
rozrysowania Mapy Procesu.