Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Nie bój się sądu pracy

    28.05.09, 12:59
    No niby wszystko ładnie, cacy, ale co z tego? Jak mnie wyrzucą z
    pracy, a mam umowe na czas okreslony - to zgodnie z kodeksem pracy -
    mogą to zrobic bez podania przyczyny. I o co mam walczyc? że zrobili
    to nie fair? Że na siłe chcąc się pozbyc sztuki po prostu wywalają?
    i co ugram? teoeretycznie, ze mnie przywrócą? wtedy będą szukać
    haka, lub go sprowokują, by wykopac dyscyplinarnie - i to będzie
    lepiej?...hmmm...
    Obserwuj wątek
      • Gość: chorykraj Nie trać czasu w sądzie pracy IP: *.autocom.pl 28.05.09, 13:58
        Nawet jeśli masz umowę na czas określony i zwolnią cię z
        pogwałceniem prawa w sądzie pracy ochrony nie znajdziesz. Tam już od
        dawna dominuje neoliberalizm. Młode bżdziągwy - Jole Rutowicz w
        togach - i młodzi pajace w wypranymi mózgami rozstrzygają
        przytłaczającą większość skarg pracowniczych na korzyść pracodawców.
        Ci ostatni nawet palcem nie muszą kiwnąć, nie muszą się dobrze
        bronić, posyłają na rozprawy substytutów substytutów. Ty się możesz
        wysilać, dowodzić, powoływać świadków - wszystko na nic, nawet jeśli
        logika i dowody są po twojej stronie. Kryteria są tak
        formalistycznie i literalnie pomyślane, że w każdej sytuacji wyrok
        jest korzystny dla nieuczciwego pracodawcy. Najśmieszniejsze jest
        to, że poszanowania dla rynkowych rygorów uczą w sądach ludzie,
        którzy cłe życie spędzą uwolnieni od rynku i chronieni państwową
        posadą i dożywotnim zatrudnieniem. Sądy pracy w tym chorym kraju
        stoją na straży kapitalizmu i interesów burżuazji, mówiąc
        staroświeckim i dziś ośmieszonym językiem, ale mimo to prawdziwie
        oddającym stan rzeczy. Za tzw. komuny sądy pracy były w Polsce
        bardziej podobne do sądów w unii a prawa pracownicze znacznie lepiej
        chronione. Pomijając przypadki szykan z powodów politycznych (taka
        już była natura systemu) na ogół sądy pracy brały ludzi pracy w
        obronę. Dziś nie musisz być opozycjonistą, wystarczy że się
        uśmiechniesz nie tak w obecności szefa i już możesz polecieć a
        przyczyną wypowiedzenia będzie "likwidacja stanowiska pracy w
        związku z reorganizacją firmy" - fikcyjna oczywiście, ale w świetle
        rozstrzygnięć polskich sądów ok w sensie formalnoprawnym. Jest to
        sprawdzony i skuteczny model pozbycia się niechcianego pracownika.
        Nie ma na to chu... we wsi, jak mawiał klasyk.
        • Gość: chorykraj Re: Nie trać czasu w sądzie pracy IP: *.autocom.pl 28.05.09, 14:02
          ----oczywiście w poprzednim poście chodziło mi o sytuację zwolnienia
          pracownika w sytuacji posiadania przez niego umowy na CZAS
          NIEOKREŚLONY
        • Gość: R.pr. Re: Nie trać czasu w sądzie pracy IP: *.centertel.pl 29.05.09, 12:03
          Chorykraju!
          Prawie w całości się z tobą zgadzam. Dodam jeszcze, że przy każdej zmianie kierownictwa, zwłaszcza z powodu obcji politycznej, osoba uznawana za zaufaną dla poprzedniego zarządu, choćby sama nie była zaangażowana politycznie, choćby b. dobrze wywiązywała się ze swoich obowiązków - musi odejść! To jest CHORE!!!! Sam tego doświadczyłem już kilka razy.
          Pozdrawiam - radca prawny
          • Gość: W.S Re: Nie trać czasu w sądzie pracy IP: *.chello.pl 29.05.09, 21:22
            W naszym kraju całe sądownictwo jest chore.Sprawy w sądach pracy ciągną się latami.Wiem coś o tym bo sam doświadczyłem tej przyjemności.Moja sprawa toczyła się przez trzy lata.Zwolniono mnie z firmy po 30 latach pracy.Tak dziś traktuje się pracowników.W sądzie nic nie uzyskałem,kosztowało mnie to tylko dużo nerwów i zdrowia.Trzeba się dobrze zastanowić zanim skieruje się sprawę do sądu pracy.Szkoda gadać!!!
      • Gość: Ja Nie bój się sądu pracy IP: *.chello.pl 30.05.09, 21:19
        Też tak myślam - daj sobie spokój ... mrówka nie wygra z całym
        mrowiskiem. No i właśnie firmy jadą na takim wózku!!!! Założyłam
        sprawę w SP i wygrałam z dużą znaną firmą. Trwało to parę miesięcy.
        Fakt stres. Ale nie możemy gdy ktoś nam pluje w twarz udawać, że
        pada deszcz!!!! Jestem z siebie dumana!!!!
      • Gość: masz_racje na sądy pracy szkoda czasu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.09, 23:01
        Chorykraju masz rację, niestety:((((
        dodać trzeba, że rejonowe sady pracy gdzies w powiatach, podlegają
        okregowym. Odwoływać się od wyroku rejonowego sądu pracownik może,
        tylko po co? Skoro, mnie sędzina (własnie taka barbie, jak opisałes)
        zamiast uzasadnienia na odczytaniu wyroku powiedziała tylko "oddalam
        pozew, uzgodniłam to z sadem okręgowym". A potem powyżej jednostki
        organizacyjne nadrzędnej, jakby tej samej, z okręgowego sądu sam
        pracownik nie wyjdzie z kasacją, pomocy prawnej okr,egowy nie
        przyzna jak nie było wcześniej, żaden prawnik nie zechciał (a to
        kosztuje nie mało) samej kasacji pisać nie uczestnicząc wcześniej w
        procesie i koniec drogi dla pracownika.
        Tyle, że można doświadczenia nabrać jak to działa i nie nabierać się
        na drugi raz na takie stosowanie prawa pracy. Szkoda zdrowia, czasu
        i nerwów. Lepiej z tego chorego kraju wyjechac.
        Że zwolnienie z pracy w czasie b.powaznej choroby (podczas
        zwolnienia lekarskiego) no i co z tego?, że lekarza sąd sobie
        wezwał, a co tam jakaś tajemnica, i tenże potwierdził (blizny po
        operacji zzresztą widać do dziś) no i co z tego? w powiatowej
        pipidówie sędzia, pleban i pan niewolników czytaj pracodawca może na
        bruk, zgodnie z prawem pracy, jako potem stanowi wyrok, wywalać
        nieptrzebnych. cóz, pech pracownika
        Pańcia jest niezawisła to się może puszczać na rózne interpretacje
        prawa. Prawo to oni, mu niewolnicy se możemy. Składac pozwy. I tyle.
        Szkoda publicznych pieniedzy na takie sądy. Niestety.
        • Gość: sp Re: na sądy pracy szkoda czasu IP: *.elartnet.pl 04.06.09, 18:00
          gadanie, nie spróbujesz to nie sprawdzisz, pozwałem pracodawcę - dużą rozpoznawalną firmę reprezentowaną przez drogiego prawnika i wygrałem, odszkodowanie wypłacili - warto!
          p.s. wystarczyło pogrzebać w internecie - pozew pisałem sam
          • Gość: antek Re: na sądy pracy szkoda czasu IP: 10.0.100.* 24.12.10, 13:47
            Gadanie o sądach, że są be i procesowanie się z pracodawcą nie ma sensu jest kompletną bzdurą. Ja też się procesowałem i też wygrałem. Jak kogoś nie stać na prawnika to niech sobie poszuka w sieci, jest pełno stron z wyjasnieniami i wzorami pozwów. Ja pozew pisałem w oparciu o wzór z tej strony.
            A jak ktoś woli tylko marudzić zamiast spróbować powalczyć to jest sam sobie winien.
      • Gość: Rysiu Nie bój się sądu pracy IP: *.centertel.pl 18.06.09, 18:42
        Przeżyłem rozprawę w sprawie przywrócenia mnie do pracy. Wymyślili sobie
        likwidację stanowiska pracy oczywiście. Czeka mnie druga rozprawa, Sędzina
        powiedziała, że będą dążyć do ugody. Co to znaczy?
      • Gość: gosc Nie bój się sądu pracy IP: 82.160.29.* 16.10.09, 19:43
        jesli jestes pracodawca to rób wszystko aby sprawa trafila do torunia, wszystko załatwisz, apelacja gratis. jesli jestes pracownikiem, to lepiej torun omijaj.
        • Gość: jus Re: Nie bój się sądu pracy IP: 83.2.207.* 18.11.09, 00:18
          mieszkam w przemysly muszę wnieśc sprawę do SP w gnieźnie czy mogę taki pozew
          wysłać pocztą??
          • nchyb Re: Nie bój się sądu pracy 10.12.11, 16:21
            możesz wysłać pocztą, najlepiej listem poleconym.
      • Gość: rmk Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.icpnet.pl 18.11.09, 19:10
        Też mnie to trapi. Na okresie określonym mam dwa tygodnie wypowiedzenia, w
        praktyce firmy robią często tak, że wypowiedzenie dostajesz pół godziny przed
        fajrantem, żebyś miał czas na spakowanie manatek, przyznają ci 5 dni urlopu,
        firma pokrywa reszte i nara. I o co się sądzić? może jest to nieeleganckie, ale
        w majestacie prawa.
      • Gość: monisia Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.10, 13:49
        Mam do was pytanie
        Pracuję od kwietnia 2009r.Pracodawca kazał mi się zarejestrować w
        urzędzie pracy bo stamtąd miał mnie wziąść. Niestety do czerwca tego
        nie zrobił nie dał mi umowy. Gdy powiedziałam że odchodzę stwierdził
        że da mi umowę i tak było, dostałam umowę na czas określony od
        1.07.2009r do 30.09.2009r. Po upływie tego okresu tj. 3-mc
        pracodawca zaczął mnie unikać i nie podpisał ze mną umowy, bo
        stwierdził że ma bardzo trudną sytuację finansową,i teraz tego nie
        może zrobić, ale oczywiśćie kazał mi nadal pracować. Obiecywał mi że
        da mi umowę jak tylko zmieni się jego sytuacji itp. Teraz mamy już
        prawie koniec stycznia a on stwierdził że chyba będzie musiał kogoś
        zwolnić i chyba przyjdzie czas dla mnie.
        Chciałam się zapytać mianowicie o to czy mogłabym pozwać go do sądu
        pracy, tym bardziej że w każdym miesiącu podpisywałam ważne
        dokumenty i podpisywałam listę obecnośći???
        • Gość: SP Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.chello.pl 23.01.10, 22:35

          > Mam do was pytanie
          > Pracuję od kwietnia 2009r.Pracodawca kazał mi się zarejestrować w
          > urzędzie pracy bo stamtąd miał mnie wziąść. Niestety do czerwca
          tego
          > nie zrobił nie dał mi umowy. Gdy powiedziałam że odchodzę
          stwierdził
          > że da mi umowę i tak było, dostałam umowę na czas określony od
          > 1.07.2009r do 30.09.2009r. Po upływie tego okresu tj. 3-mc
          > pracodawca zaczął mnie unikać i nie podpisał ze mną umowy, bo
          > stwierdził że ma bardzo trudną sytuację finansową,i teraz tego nie
          > może zrobić, ale oczywiśćie kazał mi nadal pracować. Obiecywał mi
          że
          > da mi umowę jak tylko zmieni się jego sytuacji itp. Teraz mamy już
          > prawie koniec stycznia a on stwierdził że chyba będzie musiał
          kogoś
          > zwolnić i chyba przyjdzie czas dla mnie.
          > Chciałam się zapytać mianowicie o to czy mogłabym pozwać go do
          sądu
          > pracy, tym bardziej że w każdym miesiącu podpisywałam ważne
          > dokumenty i podpisywałam listę obecnośći???

          Możesz wnieść pozew o ustalenie istnienia stosunku pracy w okresie,
          w którym wykonywałaś pracę, a pracodawca - mimo obietnic - nie dał
          Ci umowy. Najlepiej będzie, jeśli uda Ci się skserować listę
          obecności. Sąd zapewne zobowiąże pracodawcę do jej dostarczenia, ale
          czasem różne wypadki się zdarzają. Zawsze też możesz zgłosić
          świadków na okoliczność potwierdzenia, źe wykonywałaś daną pracę w
          określonym miejscu i czasie. Należy podać imię, nazwisko i adres
          świadka (i wskazać, na jaką okoliczność ma zeznawać).


          Nie zapomnij się podpisać. Jeśli nie masz pełnomocnika, pozew można
          złożyć ustnie. Wystarczy pójść do sekretariatu sądu, a tam zostanie
          sporządzony odpowiedni protokół.

          To dobre. :D Nie trzeba mieć wcale pełnomocnika, można występować
          samemu. Przyznaję, że nie słyszałem o protokołach sporządzanych
          przez pracowników sekretariatu - u nas tego nie ma. Pewnie chodziło
          o to, że pozew można napisać także w sekretariacie; w razie potrzeby
          pracownicy poinstruują. W większych miastach działają kliniki prawa,
          które udzielają darmowych porad (np. na UW); przy archikatedrze
          warszawskiej działa też poradnia prawna. Z tego, co wiem, nie poleca
          się PIP - często wprowadzają w błąd.
          Zdziwiło mnie też jedno - skąd wytrzasnęli prokuratora w sądzie
          pracy???


          I co do kosztów...
          To nie jest tak, że nie ma ryzyka. Strona przegrana ponosi koszty
          zastępstwa procesowego przeciwnika. Jeśli przeciwnik ma
          profesjonalnego pełnomocnika, to należy po prostu za niego zapłacić.
          Jeśli roszczeniem jest przywrócenie do pracy, to jest to symboliczne
          60 zł. W przypadku innych roszczeń (zamiast przywrócenia do pracy
          można się również domagać odszkodowania) te kwoty są większe, zależą
          od żądanej sumy. Szczegóły w kodeksie pracy, szukać pod "koszty
          zastępstwa procesowego".
          • Gość: monisia Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.10, 12:58
            Dzięki za odpowiedź ale również chciałabym się zapytać czy ja
            przypadkiem nie poniosę odpowiedzialnośći za podpisywanie się na
            ważnych dokumentach, gdzie widnieje mój podpis i pieczątka?? Liste
            obecności mam skserowana od 1 lipca jeśli chodzi o te osoby również
            bym miała. Tylko boje się jednego czy nie odpowiem prawnie za
            podpisywanie dokumentów, ponieważ nie występował stosunek pracy???
            • Gość: monisia Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.10, 13:01
              jeszcze jedno pytanie czy jeśli skserowałabym raporty końca dnia i
              np. umowy czy równiez byłaby to podstawa??
            • Gość: monisia Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.10, 13:04
              mam jeszcze jedno pytanie czy jeśli np. skserowałbym umowy i raporty
              końca dnia to czy też byłaby podstawa??
          • Gość: monisia Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.10, 13:08
            Listę obecności mam skserowaną od lipca, napewno świadkowie by sie
            znaleźli ale pytanie czy nie odpowiem prawnie za podpisywanie
            dokumentów itd.???
        • bytomianka9 Re: Nie bój się sądu pracy 11.11.24, 12:05
          Jak sprawa się rozwiązala??
      • Gość: 12345 Nie bój się sądu pracy IP: *.xdsl.centertel.pl 10.02.10, 23:43
        W tym artykule jest zasadniczy błąd. W przypadku spraw z zakresu prawa pracy obowiązuje tzw. przemienna właściwość miejscowa sądu. Tzn do pracownika należy wybór sądu do którego złoży pozew i może być to sąd właściwy ze względu na miejsce pracy (lub siedzibę zakładu pracy), albo sąd właściwy ze względu na siedzibę pracodawcy. Warto o tym pamiętać składając pozew. Szczególnie gdy siedziba pracodawcy znajduje się poza naszym miejscem pracy lub zamieszkania, np. na drugim końcu Polski.
      • Gość: Marta Nie bój się sądu pracy IP: *.133.246.94.ip4.artcom.pl 07.10.10, 19:30
        Może mi ktoś odpowie czy mogę podać pracodawcę do sądu, gdyż z tego co wiem miałam na to 14 dni ale wtedy nie byłam świadoma prawdziwego powodu zwolnienia. Zostałam zwolniona ze względów ekonomicznych - likwidacja stanowiska pracy. Usłyszałam, że firma ma długi i nie może mnie zatrzymać, nawet przesunąć na inne stanowisko, gdyż byłam kierownikiem, ale jeżeli sytuacja się poprawi to jest szansa, że wypowiedzenie zostanie cofnięte. (Praca na czas nieokreślony-3 mies. wypowiedzenie). Tak się nie stało. Po ponad 2 miesiącach od mojego zwolnienia dowiedziałam się, że na drugi dzień po moim odejściu została przyjęta do pracy osoba, która ma zbliżone stanowisko do mojego oraz obowiązki. Osoba ta, już przychodziła na rozmowy podczas mojego wypowiedzenia, więc było to celowe zwolnienie. W dniu zwolnienia, aż do prawie 3 mięsięcy po zwolnieniu nie byłam świadoma tej sytuacji. Czy mogę podać pracodawcę do Sądu Pracy?
        • Gość: (gość portalu) Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.telpol.net.pl 27.10.10, 10:45
          Marto - czy dowiedzialas sie juz cos na ten temat? Jestem dokladnie w tej samej sytuacji. Redukcja etatu. Dostalem wypowiedzenie z 3 msc okresem i zwolnienie z obowiazku swiadczenia pracy po 3 tyg. Po 4 tygodniach zostal przyjety nowy pracownik, ktory sam sie zwolnil pol roku wczesniej. Trafil do innego dzialu na inne stanowisko, ale wykonuje dokladnie to co wykonywal i on i ja pol roku wczesniej, a co smiesniejsze - siedzi wtym samym pokoju w ktorym pracowalismy razem. Czyli wykonuje te same obowiazki co ja. Taki pupil szefa. A ja po 10 latach pracy wylecialem. Ale o tym ze zostanie przyjety nowy pracownik ja oczywiscie dowiedzialem sie po 1 miesiacu w stosunku do 2 tyg. okresu odwolawczego od wypowiedzenia. Sprytnie prawda?. I tu ponownie pytanie - jesli minelo od tego czasu kilka miesiecy - czy moge nadal wystapic do sadu pracy o przywrocenie do pracy lub odszkodowanie?
      • Gość: KAGAN Usunieto tu ma prosbe o pomoc... IP: 193.136.157.* 27.10.10, 18:20
        ... w podaniu do sadu pracy mego bylego pracodawcy, czyli lodzkiej AHE.
        Czemu?
        Dr. Lech Keller-Krawczyk, PhD (Monash), MA (Melbourne), BComm (Warsaw)
        Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD)
        Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Vila Real, Portugal
        www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90
        Email: lech.keller@gmail.com
      • Gość: abc Nie bój się sądu pracy IP: 194.117.241.* 23.12.10, 21:08
        witam, chciałbym się dopytać odnośnie pewnej kwestii. Przez miesiąc pracowałem u pewnego pracodawcy jako kierowca, niestety owy pan nie dał mi żadnej umowy i cały ten czas pracowałem ,,na czarno". Teraz mam kłopoty z uzyskaniem zaległych należności.
        Czy mogę z tą sprawą iść do sądu pracy? co jeśli pracę zakończyłem w połowie listopada a teraz jak wiadomo mamy końcówkę grudnia.
        Nadmieniam, że posiadam dokumenty świadczące o mojej pracy min. listy przewozowe z moimi danymi , faktury, dowód samochodu...
        Pozdrawiam i życzę wszystkim wesołych świat
        • Gość: ktoś Re: Nie bój się sądu pracy IP: 46.113.40.* 24.12.10, 08:11
          Kolego abc,daj sobie spokój dobrze Ci radzę.Wielu kierowców jest w podobnej sytuacji jak Twoja i nic zgodnie z prawem nie uzyskasz możesz tylko wcześniej zapobiegać powstaniu podobnych przypadków przez nie podejmowanie pracy u takiego oszusta.
          Sąd w pierwszej rozprawie zapyta Cię w jakim celu składasz pozew mimo iż podasz wszystkie fakty i dokumenty dotyczące sprawy.
          Pozdrawiam i głowa do góry.
          • Gość: abc Re: Nie bój się sądu pracy IP: 194.117.241.* 25.12.10, 13:48
            Kolego ktoś dlaczego miałbym być bez szans. A umowa ustna nie obowiązuje, dokumenty poświadczające moją prace u jego kontrahentów, dowód rej. pojazdu itp. Czy żyjemy w kraju bezprawia? Przecież gdyby tak było to każdy by zatrudniał ludzi na miesiąc i nie płacił im ,ma wtedy pracowników za darmo. Nie rozumiem Cię i Twojego poglądu wobec tematu.
            • Gość: Zrozpaczona Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.11, 10:57
              Cóż odda się sprawę do Sądu i co dalej? Mnie zwolniono, zaraz jak wróciłam z wychowawczego bo moja długotrwała nieobecność w pracy dezorganizowała im pracę i co z tego że miałam umowę na czas nieokreślony, dostalam wypowiedzenie 3-miesieczne, zwolnienie ze swiadczenia pracy i brak odprawy bo przeciez to nie ich wina ze sprawowalam przez 3 lata opieke nad dzieckiem do czego daje mi prawo KP a szef rozmawial ze mna w taki sposob jakby mi nie wiem jaka przysluge oddawal tym wypowiedzeniem? Do tego umowa o zakazie konkurencji i brak okreslenia na jaki czas po wypowiedzeniu jeszcze obowiazuje, bez podanej kwoty odszkodowania... Zostałam bez pracy, bez srodkow do zycia i bez szams na podjecie innej pracy bo dla tamtej dzialalnosci poswiecilam kilkanascie lat, w innej nie mam ani wiedzy ani tym bardziej doswiadczenia (a bez tego nikt mnie zatrudnic nie chce!!!)... i coz mi da Sad Pracy??? Nic, bo i tak czuje sie jak byle g...no....
              • snajper55 Re: Nie bój się sądu pracy 20.10.11, 12:01
                Gość portalu: Zrozpaczona napisał(a):

                > Cóż odda się sprawę do Sądu i co dalej? Mnie zwolniono, zaraz jak wróciłam z wy
                > chowawczego bo moja długotrwała nieobecność w pracy dezorganizowała im pracę i
                > co z tego że miałam umowę na czas nieokreślony, dostalam wypowiedzenie 3-miesie
                > czne, zwolnienie ze swiadczenia pracy i brak odprawy bo przeciez to nie ich win
                > a ze sprawowalam przez 3 lata opieke nad dzieckiem

                Jeśli powody zwolnienia nie leżą po stronie pracownika, to odprawa się należy.

                > do czego daje mi prawo KP a
                > szef rozmawial ze mna w taki sposob jakby mi nie wiem jaka przysluge oddawal ty
                > m wypowiedzeniem? Do tego umowa o zakazie konkurencji i brak okreslenia na jaki
                > czas po wypowiedzeniu jeszcze obowiazuje, bez podanej kwoty odszkodowania...

                Jeśli nie będą płacić odszkodowania w odpowiedniej wysokości, to taka umowa o zakazie konkurencji po prostu nie obowiązuje.

                > Zostałam bez pracy, bez srodkow do zycia i bez szams na podjecie innej pracy bo
                > dla tamtej dzialalnosci poswiecilam kilkanascie lat, w innej nie mam ani wiedzy
                > ani tym bardziej doswiadczenia (a bez tego nikt mnie zatrudnic nie chce!!!)...
                > i coz mi da Sad Pracy??? Nic, bo i tak czuje sie jak byle g...no....

                Sąd Pracy da Ci odprawę. Chyba jest to rzecz warta zachodu.

                S.
                • Gość: Zrozpaczona Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.11, 14:02
                  Snajper, dziekuje za zainteresowanie. U mnie to juz niestety pozamiatane, minelo juz 7 dni.
                  Poza tym szef poprowadzil ze mna w taki sposob rozmowe ze czuje sie winna ze wogole poszlam na urlop wychowawczy zeby sie swoim dzieckiem opiekowac, jak wiec moglam isc z tym do Sadu. Uwazalam ze pracodawca ma do tego jak najbardziej prawo. :(
                  • snajper55 Re: Nie bój się sądu pracy 20.10.11, 15:29
                    Gość portalu: Zrozpaczona napisał(a):

                    > Snajper, dziekuje za zainteresowanie. U mnie to juz niestety pozamiatane, minelo juz 7 dni.

                    No to co, że minęło 7 dni? Roszczenia wynikające ze stosunku pracy przedawniają się po 3 latach. Choć aż tyle z wystąpieniem do Sądu Pracy w sprawie odprawy ja bym nie czekał. ;)

                    7 dni to termin na odwołanie się od wypowiedzenia, choć z tym terminem daje się czasem powalczyć. Ale według nie sądowe przywracanie do pracy ma sens tylko w nielicznych przypadkach.

                    > Poza tym szef poprowadzil ze mna w taki sposob rozmowe ze czuje sie winna ze wo
                    > gole poszlam na urlop wychowawczy zeby sie swoim dzieckiem opiekowac, jak wiec
                    > moglam isc z tym do Sadu. Uwazalam ze pracodawca ma do tego jak najbardziej pra
                    > wo. :(

                    No właśnie tak można by uzasadnić przekroczenie 7 dniowego terminu i oprócz odprawy zażądać odszkodowania za niesłuszne wypowiedzenie. Chyba, że byś wolała walczyć o przywrócenie do pracy. Sądy Pracy zwykle przychylnie patrzą na problemy pracowników.

                    S.
                    • Gość: Zrozpaczona Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.11, 15:49
                      o nieee nieee nieee wracać to w życiu już bym tam nie wróciła... i dziwię się osobom które decydują się na taki krok... wiem że jedna z dziewczyn która moj byly pracodawca zwolnil, zlozyla pozew i wygrala sprawe no i przywrocono ja do obowiazkow.... hmmm podziwiam, zakrawa mi to o masochizm ale coz... a wracajac do tematu, myslisz ze ma sens skladanie pozwu?
                      • snajper55 Re: Nie bój się sądu pracy 20.10.11, 16:24
                        Gość portalu: Zrozpaczona napisał(a):

                        > o nieee nieee nieee wracać to w życiu już bym tam nie wróciła... i dziwię się o
                        > sobom które decydują się na taki krok... wiem że jedna z dziewczyn która moj b
                        > yly pracodawca zwolnil, zlozyla pozew i wygrala sprawe no i przywrocono ja do o
                        > bowiazkow.... hmmm podziwiam, zakrawa mi to o masochizm ale coz... a wracajac d
                        > o tematu, myslisz ze ma sens skladanie pozwu?

                        O przywrócenie? Sama chyba sobie już odpowiedziałaś.

                        O odszkodowanie? Można spróbować. Nic Cię to nie kosztuje. Tylko jakoś trzeba uzasadnić przekroczenie 7 dniowego terminu (ile czasu minęło?). Szok, niewiedza, byłaś przekonana, że ma prawo Cię zwolnić? Jakoś musieli wypowiedzenie uzasadnić. Jak?

                        O odprawę na pewno warto. Tylko czy Ci się należy? Czy pracodawca zatrudnia co najmniej 20 pracowników?

                        S.
                        • Gość: Zrozpaczona Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.11, 16:36
                          powod zwolnienia juz wczesniej napisalam- "dezorganizacja pracy spowodowana moja dlugotrwala nieobecnoscia w pracy "(wiem ze kilka dziewczyn zwolnili po wychowawczym z takim wlasnie uzasadnieniem), firma jest bardzo duza i zatrudnia gruuubo ponad 20 osob... Wiesz Snajper ja nie lubie Sadów, spraw sadowych itp, boje sie ze jeszcze bardziej zrowna sie mnie z ziemia niz w czasie wreczenia wypowiedzenia. Mysle ze firma przed wreczeniem mi wypowiedzenia skonsultowala sie z prawnikiem (zeby uniknac wlasnie niepotrzebnej im kolejnej sprawy sadowej ).... jestem pelna obaw :( a co jak przegram?
                          • snajper55 Re: Nie bój się sądu pracy 20.10.11, 16:56
                            Gość portalu: Zrozpaczona napisał(a):

                            > powod zwolnienia juz wczesniej napisalam- "dezorganizacja pracy spowodowana moj
                            > a dlugotrwala nieobecnoscia w pracy "(wiem ze kilka dziewczyn zwolnili po wycho
                            > wawczym z takim wlasnie uzasadnieniem), firma jest bardzo duza i zatrudnia gruu
                            > ubo ponad 20 osob... Wiesz Snajper ja nie lubie Sadów, spraw sadowych itp, boje
                            > sie ze jeszcze bardziej zrowna sie mnie z ziemia niz w czasie wreczenia wypowi
                            > edzenia. Mysle ze firma przed wreczeniem mi wypowiedzenia skonsultowala sie z p
                            > rawnikiem (zeby uniknac wlasnie niepotrzebnej im kolejnej sprawy sadowej )....
                            > jestem pelna obaw :( a co jak przegram?

                            Nie masz się czego obawiać, ponieważ nic nie możesz stracić. Nikt sądów nie lubi i na to właśnie liczy pracodawca. Odprawa Ci się należy a uzasadnienie jest absurdalne. Za organizację pracy (a więc i dezorganizację) odpowiada pracodawca, a nie pracownik. Uzasadnienie jest tak absurdalne i antyfeministyczne, że ja bym je na Twoim miejscu pokazał jakiejś kobiecej organizacji. Sprawny prawnik z czegoś takiego sporą kasę z pracodawcy by wycisnął. Namawiam. :)

                            S.
                            • Gość: Zrozpaczona Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.11, 17:03
                              z ta "dezorganizacja" pewnie chodzilo o to ze ja chcialam wrocic z urlopu wczesniej ale zrezygnowalam w koncu z tego bo cora mi bardzo chorowala i nie skrocilam wychowawczego tylko wykorzystalam go do konca. Nie pisalam zadnego wniosku, byly tylko rozwazania i rozmowy przez tel z kier.
                              • snajper55 Re: Nie bój się sądu pracy 20.10.11, 17:21
                                Gość portalu: Zrozpaczona napisał(a):

                                > z ta "dezorganizacja" pewnie chodzilo o to ze ja chcialam wrocic z urlopu wczes
                                > niej ale zrezygnowalam w koncu z tego bo cora mi bardzo chorowala i nie skrocil
                                > am wychowawczego tylko wykorzystalam go do konca. Nie pisalam zadnego wniosku,
                                > byly tylko rozwazania i rozmowy przez tel z kier.

                                Skoro nie było wniosku tylko rozmowy, to nie było dezorganizacji.
                                Zresztą wróciłaś i co? Dezorganizowałaś?
                                Absurd. Do Sądu Pracy koniecznie. Przynajmniej po odprawę. TO sporo kasy. A przy okazji można o odszkodowanie wystąpić.
                                Organizacje kobiece mają dobrych prawników. Ty zyskasz, organizacja zyska, warto się do jakiejś zwrócić. Dla mnie takie uzasadnienie to po prostu skandal.

                                S.
                                • Gość: Zrozpaczona Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.opera-mini.net 20.10.11, 21:31
                                  Snajper, hm szczerze to zastanawialam sie nad tym ale myslalam o odszkodowaniu, odprawy do tego nie brałam pod uwagę. No tak tylko co po tym wszystkim, ja zrobię sprawe a potem jeszcze większe problemy z praca beda... Ktory pracodawca bedzie chciał miec w swoim zespole człowieka ktory "bawi" sie w Sądy Pracy. Oj jestem pełna obaw! Mysle ze wiesz jak wygląda polski rynek pracy :-(
                                  • snajper55 Re: Nie bój się sądu pracy 20.10.11, 23:18
                                    Gość portalu: Zrozpaczona napisał(a):

                                    > Snajper, hm szczerze to zastanawialam sie nad tym ale myslalam o odszkodowaniu,
                                    > odprawy do tego nie brałam pod uwagę. No tak tylko co po tym wszystkim, ja zro
                                    > bię sprawe a potem jeszcze większe problemy z praca beda... Ktory pracodawca be
                                    > dzie chciał miec w swoim zespole człowieka ktory "bawi" sie w Sądy Pracy. Oj je
                                    > stem pełna obaw! Mysle ze wiesz jak wygląda polski rynek pracy :-(

                                    A masz zamiar się chwalić nowemu pracodawcy, że się ze starym procesowałaś?

                                    S.
                                    • Gość: Zrozpaczona Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.opera-mini.net 21.10.11, 08:04
                                      Witaj, jasne ze Nie, ale nigdzie nie bedzie to napisane? Np na świadectwie pracy?
                                      • snajper55 Re: Nie bój się sądu pracy 21.10.11, 12:10
                                        Gość portalu: Zrozpaczona napisał(a):

                                        > Witaj, jasne ze Nie, ale nigdzie nie bedzie to napisane? Np na świadectwie pracy?

                                        Nie będzie. Zresztą najpierw dostajesz świadectwo a potem ich pozywasz.

                                        S.
                                        • Gość: Zrozpaczona Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.11, 21:02
                                          no i zabiles mi cwieka, mysle ze skoro tak to nie mam nic do stracenia. za duzo teraz kobiet po wychowawczych zostaje zwalnianych z pracy...
                                          • snajper55 Re: Nie bój się sądu pracy 22.10.11, 12:29
                                            Gość portalu: Zrozpaczona napisał(a):

                                            > no i zabiles mi cwieka, mysle ze skoro tak to nie mam nic do stracenia. za duzo
                                            > teraz kobiet po wychowawczych zostaje zwalnianych z pracy...

                                            Na pewno nic nie stracisz (no, trochę czasu) i na pewno zyskasz (odprawę).
                                            Powodzenia. :)

                                            S.
                                            • Gość: Zrozpaczona Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.11, 21:16
                                              No to trzymaj kciuki jak się zdecyduję!! Pozdrawiam Cię Snajper i dziekuję za mobilizację ;)
                                              • snajper55 Re: Nie bój się sądu pracy 26.10.11, 21:29
                                                Gość portalu: Zrozpaczona napisał(a):

                                                > No to trzymaj kciuki jak się zdecyduję!! Pozdrawiam Cię Snajper i dziekuję za m
                                                > obilizację ;)

                                                Trzymam. Napisz ile wywalczyłaś. :)

                                                S.
                                                • Gość: Zrozpaczona Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.11, 09:05
                                                  Jak bede miala glowe do tego czywiscie to napisze ;) Pozdrawiam
                                                  • Gość: też zwolniona Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.11, 19:26
                                                    zrozpaczona - przysłużysz się społeczeństwu i sobie jak wygrasz tę sprawę. Bo przez takich pracodawców jest jak jest i kobiety boją się mieć dzieci.
                                  • Gość: etc Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.11, 21:57
                                    ludzie boją się iść do sądu, bo "potem nikt nie chce mieć takiego pracownika" i potem takie luje pracodawcy wyrzucają sobie pracownika bezkarnie. Wyrzucają, gdy wraca po urodzeniu dziecka do pracy, wyrzucają gdy nie chciał złamać prawa (stać się kozłem ofiarnym, choć wtedy tak czy siak nim się w jakimś sensie staje, bo traci pracę), wyrzucają bo trzeba dać pracę komuś znajomemu itp.itd.
                                    Gdzie są granice ja się pytam? I jak w tym walczyć?
                                    • nchyb Re: Nie bój się sądu pracy 10.12.11, 10:27
                                      > Gdzie są granice ja się pytam? I jak w tym walczyć?
                                      zawsze można założyć swoją firmę i zostać rzetelnym pracodawcą.
      • Gość: załamana Nie bój się sądu pracy IP: 85.219.243.* 09.12.11, 16:59
        Witam,
        Pracowałam miesiąc w nowo powstałym salonie fryzjerskim miałam umowę o pracę na pół etatu bo jestem matką samotnie wychowującą dziecko i nie chciałam żeby mi zarobek przekroczyło,ale siedziałam po 8 godzin ten pierwszy miesiąc nie był dobry niewiele klientów pracodawca wypłacał mi 200 i 300 zł zaliczek i wypłaty 556 zł ale ja tam byłam tak jak by na cały etat teraz się zwolniłam za porozumieniem stron i chcę iść do sądu pracy o wypłacenie mi reszty kasy która mi się należy bo w końcu siedziałam tam po 8 godzin czy mogę to wygrać? listę obecności też podpisywałam tyle że wpisywałam w niej po 4 godziny
        • nchyb Re: Nie bój się sądu pracy 09.12.11, 17:52
          Załamana, a jaką wysokość wynagrodzenia masz na umowie?
          I przy okazji, piszesz o siedzeniu w pracy 8 godzin, pracujesz na godziny, czy też dodatkowo na jakiejś prowizji od ilości i jakości uczesanych klientek? Czy pracodawca określił ile ci zapłaci za samo siedzenie w pracy, czy było to uzależnione od czegoś więcej?
          • Gość: załamana Re: Nie bój się sądu pracy IP: 85.219.243.* 09.12.11, 18:40
            w umowie mam minimalną wpisaną na pół etatu ale siedziałam 8 godzin dziennie czyli tak jak na pełnym etacie z tym że nie co dziennie byli klienci.Pracodawca nie określił mi w umowie prowizji od klientek ale ten miesiąc i tak to był pierwszy miesiąc od otwarcia i nie był on zbyt dobry ok 1500 obrotu
            • nchyb Re: Nie bój się sądu pracy 10.12.11, 10:26
              Masz na umowie minimalną płacę czyli 1317 brutto, co netto daje 984,15.. Z tego połowa (pół eteatu) to 492,07 zł na rękę.
              Ty zaś otrzymałaś (jak piszesz) ponad dwa razy więcej - 1056 zł (zaliczki 200 i 300 oraz wynagrodzenie 556) zł. Co chcesz wygrać, bo nie rozumiem?

              Przy okazji, przy obrocie jaki wskazujesz, i przy tej ilości pieniędzy, które otrzymałaś - nie zarobiłaś na samą siebie, a gdzie koszt materiałów i całą resztę? W sumie czego oczekujesz od pracodawcy? Ile i za co powinien Twoim zdaniem Ci zapłacić? I co chcesz wykazać w sadzie? Że dostałaś więcej, niż z umowy Ci się należy?
              • Gość: załamana Re: Nie bój się sądu pracy IP: 85.219.243.* 10.12.11, 14:16
                no ale ja siedziałam 8 godzin dziennie czyli tak jak na cały etat i mi się to należy i chciała bym wiedzieć czy mam szanse wygrać w sądzie.
                • nchyb Re: Nie bój się sądu pracy 10.12.11, 15:39
                  i przecież masz zapłacone za cały etat i nawet minimalnie więcej. Więc co chcesz wygrać?
                  • zawsze_shinylipsofangel Re: Nie bój się sądu pracy 11.12.11, 13:45
                    Sama napisałaś,że pół etatu,to Twoja inicjatywa,bo nie chcesz mieć wykazanych większych zarobków.Czyli jesteś oszustką.Jednak kasę dodatkową chętnie byś wzięła.Jak chcesz sprawiedliwości,to zacznij od siebie.A może tak mały obrót salonu,to Twoja wina,bo do kiepskiej fryzjerki się nie wraca i nie poleca znajomym.Zatrudnili Cię tak,żebyś nie straciła dodatkowych pieniędzy,obrotu nie było,ale Tobie się należy i już.Biegnij szybko do sądu i koniecznie opowiedz wszytko tak,jak to przedstawiłaś tutaj.Tylko pamiętaj,że trzeba wtedy zapłacić podatek z odsetkami i składkę ZUS od całego etatu.Może Ci tego odszkodowania nie starczyć.
                    • Gość: salon ramona Re: Nie bój się sądu pracy IP: 85.219.243.* 11.12.11, 16:54
                      Hmm historia kropka w kropkę identyczna z moją tzn jestem właścicielką salonu fryzjerskiego i mam taki sam przypadek z dziewczyną być może to tra sama??? tylko dlaczego nie chce się podpisać swoim imieniem? ale abstrahując przypadek jest identyczny z tym że ta nasza dzieczyna zaczeła wczoraj wypisywać na forum publicznym jednego z portali społecznościowych nk tego typu oszczerstwa ze jesteśmy oszustami ze nie wypłacamy kasy nie traktujemy pracowników godnie targa dobre imię firmy a zarazem moje zrobiłam print screen z tymi oszczerstwami ale zastanawiam się co dalej z tym zrobić w wiadomościach też mi grozi i obraza.
                      Proszę o poradę bo nie mogę tego tak zostawić za co z góry dziękuję
                      • zawsze_shinylipsofangel Re: Nie bój się sądu pracy 12.12.11, 01:03
                        Koniecznie zgłoś to na policji.Mówię całkiem poważnie.Nie wiem po czyjej stronie leży wina,alekierowanie gróżb pod Waszym adresem i szkalowanie na publicznych forach jest niedopuszczalne.Policja MUSI przyjąć Twoje zgłoszenie.Pani mściwa zostanie pouczona,że jest to karalne.Dodatkowo zadzwoń do niej/najlepiej nagrywaj rozmowę/ i poinformuj o zgłoszeniu sprawy organom ścigania.Ponadto powiedz,że wytoczysz jej sprawę z powództwa cywilnego i zażądasz odszkodowania ,ponieważ jej zachowanie godzi w dobre imię i finanse Twojej firmy,co przeliczysz na bardzo konkretną sumę.Każde dotknięcie klawiatury,to realne pieniądze z jej kieszeni.Uwierz,że to działa.
      • Gość: przyjemniaczek Nie bój się sądu pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.13, 19:44
        ten sad pracy powinien sie nazywac sad zusu...2 lata temu mialem wypadek przy pracy...zaslablem za kierownica,zjechalem z drogi i uderzylem w drugi pojazd...pracowalem jako manager w jednej z firm...oczywiscie zabrala wszystkich karetka do szpitala,zalozono mi szwy i po opatrzeniu wypuszczono ze szpitala...drugiemu kierowcy na szczescie tez nic sie nei stalo...po wypadku przyjechala policja i operatorzy programu "stop drogowka"...miejsce zdarzenia Poznan...wies Rumianek wylot na Pniewy...dostalem mandat w wysokosci 400 zl i 6 pkt karnych ale policja uznala mi wypadek przy pracy,to samo zrobil ZUS Koszalin,BHP i wlascicielka firmy...bylem na zwolnieniu lekarskim 9 miesiecy...po czym wystapilem o jednorazowe odszkodowanie za wypadek przy pracy do ZUS...sparwe przejal ZUS w Szczecinie poniewaz w tym miescie mam meldunek...i co?? odmowili mi powolania komisji ktora ma ustalic procentowy uszczerbek na zdrowiu ze wzgl jak to napisali "braku przyczyn zewnetrznych" wypadku...wystapilem do sadu pracy w sznie i przegralem sprawe...oczywiscie walcze dalej w sadzie okregowym...ten sad to dno,widzialem na korytarzu ludzi z adwokatami...od kiedy sa potrzebni jesli sprawa nie ejst w sadzie karnym?? za komuny sad parcy byl za pracownikiem...teraz jest za ZUSem...szkoda slow...dla zainteresowanych podam nazwisko sedziego prowadzacego sprawe...po prostu dramat...wszyscy uznali mi wypadek przy parcy a sad nie..." wypadek przy pracy zwany wypadkiem przy pracy nie bedacy wypadkiem przy pracy" cos takiego dostalem z ZUSU w szczecinie...smieszne?? zenujace...a sedzia tak szybko czytal mi wyrok ze trwalo to moze 2 min a na moje pytanie odpowiedzial ze merytorycznie juz ze mna skonczyl a parwnie nie moze udzielac mi porad...wiec po co chcecie chodzic do sadu pracy??
      • Gość: marta Nie bój się sądu pracy IP: 83.1.193.* 16.09.13, 15:23
        Miałam umowę na czas określony z bankiem. Ostatniego miesiąca chodziłam do prezesa i pytałam się co dalej ze mną. On mówił zobaczymy, zobaczymy...i tak do ostatniego dnia pracy, nawet tego dnia nie chcieli powiedzieć co dalej... O 14:30 dowiedziałam się, że to koniec a pracowałam tam do 16:00 zawsze. Czy tak można postępować? Trzymać w stresie pracownika do ostatniego momentu? Czy przysługują mi jakieś prawa, żeby odwołać się z tym do sądu pracy? Poza tym prezes powiedział mi, że nie mogę tu pracować ponieważ, do pracy przyszła synowa radnego rady nadzorczej i ona musi tam pracować po znajomości i mnie nie chcą... czy tak można?
        • Gość: pracowalamuflądry Re: Nie bój się sądu pracy IP: *.dynamic.chello.pl 16.09.13, 19:51
          teraz wszystko można, nawet zwolnić kogoś ze słowami"koleżanki panią nie polubiły"
      • Gość: KO Nie bój się sądu pracy IP: *.olsztyn.mm.pl 18.09.13, 11:39
        Bzdura, sądy pracy sprzyjają pracodawcy. Sąd pPracy w Olsztynie czy Białymstoku uważają, że pracodawca ma prawo do wszystkiego, może interesować się życiem prywatnym pracownika (z kim mieszka) i fakty z życia prywatnego brać pod uwagę przy ocenie. Oba sądy twierdzą, że pracownik uczelni nie ma prawa do wyrażania swojej opinii np. o dorobku innej osoby, czy też nie może podnosić, że studenci czy inni pracownicy popełnili plagiat. Nawet jeżeli odbywa się to na Radach Wydziały czy obradach komisji. Jeżeli pracownik nie dostosuje się, to uczelnia może wyciągnąć konsekwencje i zwolnić profesora za fakt wypowiedzi na Radzie Wydziału niezgodnej z linią władzy. Sądy Pracy uważają, że uczelnia ma prawo odmawiać urlopu zdrowotnego niezgodnego z prawem, ma prawo twierdzić wbrew faktom, że pracownik jest agresywny i nie naruszatym samym dóbr pracownika. Sądy pracy działają jak mafia, dogadują sie z rektorami, kłamią w orzeczeniach, przeczą logice i wydają wyroki sprzeczne z obowiązującym prawem. To jest komunistyczna instytucja.
      • Gość: przyjemniaczek zostalem wydymany przez sąd pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.13, 21:34
        wszystkim z sadu pracy w Szczecinie zycze zeby ich dymali we wszystkich mozliwych instytucjach tak jak oni wydymali mnie...poza tym mam cicha nadzieje ze przejedzie ich TIR na przejsciu dla pieszych albo beda zdychac pod plotem bez niczyjej pomocy...z harcerskim pozdrowieniem Wydymany
      • Gość: przyjemniaczek oszusci i zoldacy ZUSU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.13, 21:53
        Ludzie nie chodzcie do sadu pracy w Szczecinie...zostalem oszukany w zywe oczy...ukrecili leb sparwie ktora byla jak dwa razy dwa jest cztery...poszli za ZUSem ktory najpierw stwierdzil ze mialem wypadek przy pracy a po 9 mies zmienil zdanie...no patrzcie...okazuje sie ze mozna orzec w sparwie wypadku przy pracy nie bedacym wypadkiem przy pracy zwanej dalej wypadkiem przy pracy...smieszne?? zenujace...i wysoki sad dal sie na to nabrac ZUSowi...zycze tym parówom zeby zdechli i byli dymani na kazdym kroku...zawsze zlo wraca w druga strone i powinni o tym pamietac...na jednej sprawie sedzia mnie pyta co chcialbym od sadu...mowie ze ZUS powinien powolac komisje ktora ustali uszczerbek na moim zdrowiu...i sedzia mowi ok...za trzy dni czyta wyrok i slysze odmownie...myslalem ze sie przeslyszalem...co niektorzy za duzo alkoholu w zyciu wypili i maja problemy z mysleniem...pozniej zarzucili mi ze nie napisalem ile odszkodowania zadam od ZUSu...ale od dawien dawna to orzecznik ZUSu na komisji stwierdza najpierw uszczerbek na zdrowiu a nie poszkodowany pisze ile zada odszkodowania...normalnie jak to pisze to nie wierze...zainteresowanym opisze dokladnie o co chodzi i pokaze dokumenty...oczywiscie sprawe przedstawie w TV Szczecin...bedzie ciekawie...raz jeszcze zycze tym gnidom zeby zdychali pomalutku i dlugo...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka