Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Bezrobotne pokolenie 25-latków

      • Gość: hhh Re: Bezrobotne pokolenie 25-latków IP: 83.143.138.* 14.08.09, 07:06
        Gdyby w kraju emeryci dostali zakaz pracy to wszyscy młodzi mieli by prace.
        A tu mamy policjantów, którzy po 15 latach na emerytury odchodzą i pracują
        dalej... mamy wojskowych, strażaków...
        Ale także górników... itp.
        Jak słyszę ile zarabiają specjaliści do spraw kontaktów ze związkami zawodowymi
        (czyt. nie robiący nic) nawet 9-10 tys netto... to się dziwię że ten kraj
        jeszcze nie opanowała wojna domowa.

        Rozwiązanie jest proste: Jeśli ktoś chce iść na emeryture to niech idzie, ale
        niech siedzi i pilnuje wnuków, pomaga młodym w domu itp... a nie dorabia się
        kolejnego mieszkania "dla dziecka".
        A jeśli ktoś chce pracować to niech pracuje dotąd dokąd mu na to zdrowie pozwoli
        ...

        W tym kraju prawdziwe zagrożenie stanowią tzw. "młodzi emeryci" - czyli ci
        którzy nadal mają siłę do pracy - ale wolą ciągnąć z Państwowego ZUSu i jeszcze
        dorabiać na boku.
        Komunistyczne cwaniaczki - w wieku naszych rodziców przecież heheh
      • Gość: dalia Bezrobotne pokolenie 25-latków IP: *.cdma.centertel.pl 14.08.09, 08:35
        Idiotyzm. Dlaczego młodzi nie są zarejestrowani w Urzędzie Pracy? Bo
        pracują na czarno! Jeśli jeszcze studiują, to taka sytuacja często
        pozwala im zachować prawo do stypendiów socjalnych. Niektórzy
        korzystają jeszcze z innych uprawnień, np. rent rodzinnych.
        Niektórzy np. pracują w firmach swoich rodziców (również na czarno),
        w gospodarstwach rolnych. Niektórzy są za granicą i też pracują.
        Kobiety w tym wieku bardzo często zostają matkami i zwyczajnie nie
        mogą pracować. Jest też oczywiście pewna liczba osób, które zbyt się
        cenią, żeby pójść do byle jakiej i słabo płatnej pracy - bo przecież
        są wykształceni (w tej wysokiej samoocenie nie przeszkadza im fakt,
        że studia skończyli na kserowanych ściągach). Uważam jednak, ze
        zdecydowana większość z tych co chcą pracować - pracuje.
      • Gość: gość Bezrobotne pokolenie 25-latków IP: 78.156.162.* 14.08.09, 08:49
        Biorąc pod uwagę własne umiejętności i doświadczenia, które w większości z
        nich, zdobyli poza granicą Polski, niezależnie czy pracując lub odwiedzając
        turystycznie / towarzysko kraj lub posiadając kontakt z osobą pracującą na
        Zachodzie, nie pozwala im na przyjmowanie dla świętego spokoju, uposażeń i
        statutu zawodowego, które im się proponuje. Na szczęście oni już myślą innymi
        kategoriami. Właściwym powiedzeniem jest mianowicie, "Jeśli się my nie
        będziemy szanować, to nikt nas nie uszanuje". To nie czasy feudalne, ale 21 w.
      • Gość: gość Re: Bezrobotne pokolenie 25-latków IP: 78.156.162.* 14.08.09, 08:56
        Najmocniej przepraszam, ciekawa jestem skąd czerpali wzorce? Czy nie czasem od
        naszego stłamszonego, stereotypowego pokolenia. Mam nadzieję,że oni
        zapoczątkowali nowy rozdział w 21 w.
      • Gość: dorota Bezrobotne pokolenie 25-latków IP: *.range86-166.btcentralplus.com 14.08.09, 10:24
        U mnie na studiach, na piatym roku administracji dziennej na
        wydziale prawa wykladowcy robili jazdy tym, ktorzy pracowali i
        prosili (albo blagali) o mozliwosc podejscia w terminie zerowym do
        egzaminu. Mawiali- albo nauka albo praca!! Cwiczenia zas wszystkie
        byly obowiazkowe i mowy nie bylo o usprawiedliwieniu sie praca.
        Utrudniali jak sie tylko da. Po dzis dzien mam zal, bo skonczywszy
        studia mam wrazenie, ze ktos mnie nabijal w butelke przez 5 lat
        pieprzonej harowki. A na rynku pracy czuje sie jak dziecko we mgle.
        • Gość: G Re: Bezrobotne pokolenie 25-latków IP: 92.244.43.* 14.08.09, 12:10
          U mnie na wydziale dziekan zarządził, że zajęcia mają być ułożone 5 dni w
          tygodniu tak aby studenci nie zajmowali się pracą oraz aby nie wyjeżdżali na
          weekendy do domu - za zadanie mamy tylko studiować, a że mniej niż 1/3
          prowadzących pokazuje jakikolwiek poziom ( nie wspominając o zadowalającym ) to
          go w najmniejszym stopniu nie interesuje
          • Gość: edr u mnie podobnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.09, 16:25
            Zajęć w tygodniu mamy mało, zwłaszcza tych obowiązkowych. Mogli by te
            obowiązkowe dać jednego dnia, ale nie... Zajęcia rozłożyli nam na 4 dni w
            tygodniu w godzinach przeważnie południowych. Gdyby zajęcia były z samego rana
            (np. na 7) albo o 17 to możnaby spokojnie znaleźć prace na cały etat. Niby
            mieszkam w dużym mieście, ale naprawdę trudno, będąc studentem dziennym, znaleźć
            sensowną pracę w trakcie studiów (zwłaszcza na niepełny etat). Przez sensowną
            mam na myśli, taką w której chcemy pracować na pełen etat lub rozwijać się dalej
            po studiach. Studentom dziennym najłatwiej podczas studiów znaleźć pracę na
            niepełen etat w sklepach lub innej obsłudze klienta. Jeśli ktoś chcę zostać np.
            spedytorem, to lipa - jako świeży mgr bez doświadczenia pracy nie dostanie
            (przeważnie wymagają min. 1 roku). W trakcie studiów, jeśli ma kiepski plan
            zajęć, to nawet na stanowisko 'asystenta' spedytora nie ma szans, bo wymagana
            jest dyspozycyjność i bycie na bieżąco z tym co się dzieje w pracy. Jedynym
            rozwiązaniem są praktyki, ale na nie też biorą tych bardziej dyspozycyjnych
            studentów, poza tym (co wiem z własnego doświadczenia) odbywanie bezpłatnych
            praktyk jest kosztowne z punktu widzenia praktykanta a nie każdego stać. Inna
            ciekawa sprawa to taka, że na początku roku akademickiego pewne jednostki poszły
            do pracy na cały etat, bez indywidualnego toku studiów, niektórzy z indywidualną
            organizacją studiów, tak po prostu dogadali się z wykładowcami, że zaliczą
            zajęcia w inny sposób (np. na konsultacjach). Inne osoby gdy zobaczyły, że
            jednak istnieje możliwość wykonywania pracy, po jej znalezieniu próbowały się
            także dogadać, ale wykładowcy odmówili (bo za dużo osób zaliczało by na innych
            warunkach). Z jednej strony się nie dziwie (wykładowcy nie chcą pustek na
            zajęciach), z drugiej to jest niesprawiedliwe (jedni moga, inni nie). Sytuacja
            ma jednak rozwiązanie zadowalające wszystkie strony: odpowiednie rozpisanie
            zajęć na studiach II stopnia jak to się teraz mówi - niestety uczelnie tego nie
            robią, zupełnie tego nie rozumiem...
      • Gość: głos Bezrobotne pokolenie 25-latków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.09, 13:13
        mądrym narodem to My nigdy nie byliśmy i raczej już nie będziemy bez względu
        na czasy, a to że jakaś grupa społeczna nie ma pracy no cóż wydaje mi się że
        za jakiś czas pewne pokolenie dojdzie do wniosku że to normalne. Szkoda że w
        Polsce uprawia się tzw. pseudonaukę młodzi myślą że jak skończą studia to będą
        zarabiać, ciekaw jestem ile jeszcze pokoleń da się na to nabrać.
      • winniepooh Re: Bezrobotne pokolenie 25-latków 14.08.09, 13:28
        To samo pisali 10 lat temu.
      • Gość: Aśka Re: Bezrobotne pokolenie 25-latków IP: 195.116.127.* 14.08.09, 17:18
        Rok 1984. Mam 25 lat. Magistra teoretycznie i praktycznie, 3 letnie
        doświadczenie w zawodzie (specjalista) potwierdzone rekomendacjami, mam wiedzę
        i doświadczenie w projektach. Nie mam jednak pracy. Więc krytykujcie NAS bo tak
        jest najłatwiej a ja nie chce być akwizytorem, pionkiem w banku. Chce robić to
        co umiem a TERAZ przez najbliższe 2 tygodnie będę się cenić a potem wezmę
        robotę z 3 miesięcznym bezpłatnym stażem 40h tygodniowo i potem za 1200 zł. Tak
        jestem ambitna bo na studiach wypruwałam sobie żyły żeby się czegoś nauczyć a w
        międzyczasie na nie zarobić. I co.....?
        I TAK CIĘ KOCHAM POLSKO;( ale ciężko z Tobą żyć.
        • Gość: gdgd Re: Bezrobotne pokolenie 25-latków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.09, 18:19

          I co.....? I JAJCO

          ja mam 28 lat studia praktycznie i teoretcznie doświadczenia też nie
          mało i jestem na bezrobociu od czasów ukończenia edukacji dłużej niż
          w pracy . w tej chwili również bez pracy


          i tak cię mam w dupie polsko ;( ale co robić jak świat dorwał kryzys
          nie ma gdzie iść
      • Gość: Ekolożka Trudny orzech... IP: *.adsl.inetia.pl 15.08.09, 14:39
        Już minął rok od ukończenia studiów...pracy nadal nie ma.
        Teraz jest dylemat czy cieszyc sie z roboty u urzedzie na stanowisku
        rzekomo wymagającym studiów a w praktyce przekłada sie papiery i to
        za 1200 zl na reke bez szans na rozwój i podwyzke czy może poszukac
        innej roboty która daje pewien zarobek i pozwoli na wykorzystanie
        swoich umiejętności, z tym ze nie wiadomo kiedy na taka prace sie
        trafi.
        Nauczono mnie ambicji- najlepszy uniwerek w Polsce, dyplom z bdb,
        rozwojowy kierunek studiów, wiec dlaczego mam być sprzedawcą
        pamiatek??? Dlaczego moi znamoi z liceum co ledwo matury pozdawali
        mają dobre zarobki w moim małym miasteczku? A mnie karzą sie cieszyc
        z 700 zl stażowego....smutek...
        • wycofany Re: Trudny orzech... 15.08.09, 17:24
          bo moherstwo z malych miasteczek obsadza wszystko po znajomosci
        • Gość: kazik Re: Trudny orzech... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 09:36
          "Dlaczego moi znamoi z liceum co ledwo matury pozdawali
          > mają dobre zarobki w moim małym miasteczku".
          Może mają dobry konkretny zawód? Może są solidni, dokładni,
          pracowici? Może są sympatyczni i tworzą miłą atmosferą w firmie?
          Może potrafią żyć dobrze ze znajomymi i rodziną i ktoś ich polecił w
          swojej firmie? Może naprawdę to przemyśl dlaczego inni mają dobrą
          pracę a Ty nie, może możesz coś zmienić? Może najlepszy uniwerek w
          Polsce to nie sposób na życie w małym miasteczku, gdzie nie ma
          wyższych uczelni, instytutów naukowych, dużych korporacji?
          • Gość: zero Re: Trudny orzech... IP: *.centertel.pl 01.09.09, 15:06
            dawanie załamanemu swją sytuacją bezrobotnemu rady by zaczął
            szukaćproblemów w sobie może się okazać ostatnim gwoździem do jego
            trumny.
      • Gość: document Wzory CV i LM w wersji PL i EN IP: 212.180.147.* 15.08.09, 18:10
        edoc.prv.pl
        Wzory CV i LM w wersji EN i PL
        Raporty rekruterów o kandytadach
        Umowy firm rekrutacyjnych
      • Gość: ONA25 BezrobotnA 25-latka po studiach IP: 94.254.187.* 15.08.09, 20:38
        A Ja skończyłam studia ekonomiczne,pracowałam kilka lat...w trakcie studiów..i
        mam jakieś doświadczenie...I co jestem dziś bezrobotna...A najwyższa pensja na
        którą byłam rekrutowana w instytucjach finansowych typu bank: to 1300
        brutto!!!!Czyli 1000zł...zaznaczam że to propozycja w dużym mieście...i
        wychodzę z założenia..że studia potrzebne są do niczego!!!Uczyć się
        samodzielności i cwaniactwa..To jedyny eliksir na sukces!!!!
        • Gość: stary Re: BezrobotnA 25-latka po studiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 13:11
          Co wy wszyscy z tymi studiami. Przecież niedawno pisałem na tym forum, ze
          spawacze w Finlandii dostają po 13 euro na godzinę. Wykształcenie, to nie tylko
          studia. Można skończyć zawodówkę, być naprawdę świetnym glazurnikiem i trzepać
          dobre pieniądze za to.

          Pozdrawiam.
          • Gość: dd Re: BezrobotnA 25-latka po studiach IP: *.chello.pl 01.09.09, 03:37
            studia w tym kraju to straszny fake . totalna pomyłka
            • Gość: ania 25 l Re: BezrobotnA 25-latka po studiach IP: *.chello.pl 12.02.10, 17:11
              Skończyłam studia techniczne, politechnikę. i brak pracy. pochodzę z małego
              miasta. zgadzam się ze w takich miejscowościach większość stanowisk, dobrych
              stanowisk obsadza się po znajomości. I nawet praktyki w firmach produkcyjnych
              miałam załatwione po znajomości, bo bez tego ciężko. Po 1 ciężko bo mało jest
              zakładów produkcyjnych w mojej okolicy, a bo 2 zaściankowe myślenie o tym, że
              się wygryzie innych. Na studiach także poznałam co to jest wyścig szczurów. Na
              studiach głównie uczyłam się, uzyskałam stypendium naukowe przez te lata nauki.
              Praktyki w wakacje po każdym roku studiów, gdzie głównie praca biurowa mnie
              czekała.
              Teraz brak stażu,bo urząd pracy ma oferty staży, ale ja mam się starać o staż w
              firmie. Z ofertami pracy w urzędzie pracy już zapomnieć można, sama się proszę o
              nie, bo ci pracownicy nie wiedzą w czym mogę pracować. Właśnie zawiesili mnie na
              miesiąc w bezruchu, bo nie dostałam odpowiedzi na ofertę stażu w X Sp. z o.o..
              Okazało się, że ta Spółka nie dostała kasy z UP, jakiekolwiek informacje czy
              odstane staż tam będą w połowie marca, jak dostaną kasę.
              Oczywiście cały czas szukam pracy, już od 6 miesięcy. Nie mam wygórowanych
              marzeń odnośnie kasy. Mogę pracować nawet za te 1200 netto, żeby zdobyć
              doświadczenie. Szukam pracy w Poznaniu, większość firm w ogóle nie daje znaku.
              Byłam na rozmowach w firmie produkującej leki w Warszawie. Co się okazało, że
              dziwili się Państwo z Warszawy dlaczego ubiegam się o prace tak daleko od domu.
              Czy nie można już pracować gdzie się chce, w innym mieście? Przecież mamy wolny
              kraj.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka