Gość: wszechwiedzacy
IP: *.chello.pl
02.09.09, 22:18
kazde z was jesli szuka prace jest uwazane za nieudacznika.
oczywiscie nie ja tak mysle ale 90% ludzi w tym kraju, w tym i
wiekszosc z was, jak tylko znajdziecie prace zapomnicie jak to sie
szukalo samemu prace i odrazu zaczniecie pisac madrasci co to nie
ja, zapominajac co pisaliscie/mowiliscie wczesniej.
wynika to moim zdaniem z tego ze zyjemy w kraj ludzi
zakompleksionych, zawistnych i bez poczucia godnosci. przyklady
mozna znalezc na forum. to co mnie najbardzije wkurza to to ze
wiekszoc z was uwaza ze:
1)kazdy kto nie ma mgr to juz najlepiej jakby nie mial pracy bo
takiemu sie juz nie nalezy nic. czesc zapomina ze sama dostala sie
na uczelnie po znajomosciach lub miala latwiejszy start niz ktos z
malego miasta.
2)student musi pracowac jak najszybciej w zawodzie najlepiej na 1
roku, by pozniej mial prace(a gdzie czas na nauke ? na zabawe ? na
zdobywanie nowych doswiadczen niezbednych w przyszlym zyciu?) na
prace bedzie cale zycie, a w czasie studiow jak ktos potrzebuje
prace moze nawet 2 godziny dzienie byc kelnerem lub wyjechac na
wakacje na zachod dorobic. no ale oczywiscie zawisne polaki powiedza
ze to praca co hanbi itp.
3)apropo samych studiow i kierunkow (o poziomie nei bede pisal),
ciagle slysze madre glowy ze bylo trzeba skonczyc cos
trudnego.pomijam ze wiekszosc z nich koncylo takie "trudne"
kierunki tylko dlatgo ze np na Politechnike miejsca byly bez
egzaminow, i ze wiekszosc z nich skonczyla z wilkeim bolem ale teraz
dumni pokazuja co to nie oni. a skad wiedza czy ktos konczac inny
kierunek nie studiowal z pasja, lub byl bardzo dobrym studentem i ze
na calym swiecie luzdie maja wybor i jak w czyms sa dobrzy to z tego
moga zyc. a u nas sie cieszy ze skoczyl ledwo informe i dostal prace
pewnei i tak w wiekszosci przypadkow za dupne pieniadze.
4) co do pieniedzy to slysze ciagle oburzne glosy jak to po
studiach mozna prosic o pensje np 2000 na reke nie majac
doswiadczenia. a ja powiem ze nalezy prosic i o 4000 tys na reke bo
za 2000 to czlowiek co chce cos wiecej od zycia niz zarcie z lidla
nie kupi nic. a to ze ktos pracuje po 5 latach za np 3000 to juz
chyba nie moj problem tylko chorego kraju/pracodawcy/wlasnego
poczucia wartosci.
5) ten caly wyscig kto wiecej zrobi kursow, dyplomow. Jesli ktos
pracowal na zachodzie w duzych firmach zda sobie sprawe ze tam
jakies CFA ACCA itp ludzie robia na wysokich managerskich
stanowiskach, w polsce ktos dostanie byle jaka prace za marne
pienaidze w jakies wiekszej korporacji i mysli ze zlapal pana boga
za nogi, i juz po miesiacu mysli jakie to kursy zrobic by ktos inny
nie zrobil przede mna.( nie wspominam juz o kosztach tych kursow,
ale czego to sie nie robi dla pracy)
6) o tym jak w polsce sie przeprowadza rekrutacje i jak sie traktuje
ludzi nie musze chyba pisac. oczywiscie fotke trzeba dac do cv bo
wazne jest jak kto wyglada, i oczekiwac pytania "a ile pan/pani chce
zarabiac?"
dlatego ten kraj jest taki glupi, ludzie tacy tepi, i dlugo to sie
to nie zmieni.
PS. nie jestem bezrobotny, mam dobra prace, dobrze platna i taka
ktora lubie i nie zabiera mi zycia, ale zdanie mam o polakach jakie
mam.