wildatheart
27.05.04, 00:27
zapewne zostane zmieszana z błotem przez pewną grupę mielczan nie
podzielających moich spostrzeżen, ale jako że mamy demokrację wolnośc slowa
itd ośmielę się więc opublikować na tym oto forum mą skromną opinię... Nic
może nadzwyczaj ambitnego ot po prostu takie zjawisko ktore zlookalam jakis
czas temu i mialam ostatnio sposobnośc zaobserwowac je ponownie, a jako ze
nasze forum nie blyszczy nadmiarem wątkow pozwolilam sobie ten fakt
skorygowac choc tym jednym moim postem...
Wpadlam wiec ostatnio do mielca i postanowilam zrobic maly resercz mieleckiej
kultury. Jako ze byl to piatek wieczor kultura publiczna pozostawala poza
moim zasiegiem wiec postanowilam zaglebic sie w kulture klubową. ha coz za
szumne okreslenie swoją drogą... Wracając do watku- wybralam miejsce znane
wszystkim tj papillon. jakie pobudki mną kierowaly? ot po prostu bylam
niedaleko. Jak wiadomo klub tworza barmani, ludzie i muzyka( kolejnosc
losowa). Pierwszych dwoch nie bede komentowala wszyscy wiemy jak sytuacja
wyglada. No i muzyka. Uprzedzam zarzuty - nie mam nic przeciwko muzyce latwej
lekkiej i przyjemnej czyli tego co non stop leci w radiu- kazdy slucha tego
co lubi. Przyznam ze bylam milo zaskoczona jak uslyszalam calkiem dobra
klubowa muze w papillonie-hausiki tribali acid- szkoda tylko ze ludzie w
mielcu nie umieja sie jeszcze do tego bawic :( Za to jak polecialo jakies
diho i hiphopolo to na parkiet wylegly tlumy. Milo sie patrzy jak ludzie
dobrze sie bawią:)
Zrozumialam ze zaden na poziomie klimatyczny klub nie ma mozliwosci przetrwac
w naszym miescie. Dlatego uklony skladam ludziom ktorzy nakrecają KLUBOWE
imprezy w mielcu, moze ludzie to poczują.
I brawo za inicjatywe KiNoKo:)
-------------------------------------------------
If there is new way I'll be the first in line.