cypek0
18.07.07, 22:04
jakieś pół godziny temu przechodziłem przez tory,obok tzw. kładki, po
przejściu zatrzymuje mnie policjant i służbowym głosem pyta "czy wiem ,że nie
wolno przechodzić przez tory,nawet jak nie ma pociągu" na moją odpowiedź, że
nie chcę sobie połamać nóg na nieoświetlonej kładce, zareagował stwierdzeniem
o mandacie karnym i spisał moje dane.Dokonał "pouczenia" i puścił mnie
dalej.Nie byłem jedynym spisanym.Konkluzja:
-czy torów nie powinien pilnować SOK? policji płaci PKP?
-czy policja nie może się zajmować czymś poważniejszym?
-a jaka jest podstawa prawna zakazu przechodzenia przez tory? (jeśli jest będę
jej solennie przestrzegał)
-kto tam postawił policjantów?ich przełożony?może muszą się wykazać w
statystyce? jeśli to oni sami wpadli na ten pomysł to gratuluję policji
pracowników.
Może i trochę zgryźliwie ale staram się doszukać odrobiny logiki