Dodaj do ulubionych

przemyt z Ukrainy

18.01.05, 12:32
Wiele osób z Birczy i okolic handluje przemyconym paliwem, alkoholem i
papierosami. Na pewno zainteresuje ich (i nie tylko) ta ciekawostka:
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2498934.html
Obserwuj wątek
    • darino Re: przemyt z Ukrainy 20.01.05, 19:58
      Jeszcze coś na ten temat:
      www.zycie.pl/index.php?go=tresc&id=05_03_07
    • darino newsy z 1 lutego 01.02.05, 15:39
      miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2522431.html
      miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2522442.html
    • darino przemyt z Ukrainy - news z 16 lutego 18.02.05, 17:55
      miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2556184.html
    • darino przejście w Krościenku 06.03.05, 18:50
      Moi koledzy przemytnicy donoszą, że po stronie ukraińskiej wybudowano zaraz za
      przejściem dwie stacje benzynowe czynne całą dobę, więc nie trzeba daleko
      jechać po paliwo, wódkę i papierosy !
    • darino pobicie na przejściu w Medyce 15.03.05, 19:47
      MEDYKA. Na pieszym przejściu w Medyce znów doszło do gorszącego wydarzenia z
      udziałem podróżnych i funkcjonariuszy Straży Granicznej.

      Starsza pani nie ukrywa, że na granicy dorabia sobie do skromnej emerytury.
      Czasem "chodzi" razem z synem. – Nie jesteśmy jakimiś awanturnikami –
      tłumaczy. – Takie życie mamy i koniec. W nocy z 10 na 11 bm. było całkiem
      normalnie, dopóki według relacji starszej pani, ludzie nie zaczęli napierać na
      barierkę. – Zostałam przyciśnięta do barierki i poprosiłam pogranicznika, żeby
      mnie przepuścił, bo mam legitymację inwalidzką – opowiada prawie 70-letnia
      kobieta. – Odpowiedział mi bardzo ordynarnie, wstyd powiedzieć jak – żali się. –
      Zostałam odepchnięta przez funkcjonariusza i upadłam. Z relacji kobiety
      wynika, że widziało to wiele osób, a jej syn zobaczywszy matkę leżąca na ziemi
      przeskoczył przez barierkę i zaczął odciągać funkcjonariusza od niej. – Ja syna
      nie bronię – mówi starsza pani. – Ale za co go pogranicznicy pobili, to nie
      wiem. Chciał mi tylko pomóc – podkreśla. Starsza pani twierdzi, że jej 25 –
      letni syn ma poważne obrażenia. – Kolano ma aż granatowe – opowiada. Sama też
      miała ucierpieć na skutek szarpaniny z funkcjonariuszem, boli ją kolano i jest
      bardzo zdenerwowana. – Złożyłam skargę w Straży Granicznej – mówi. – To nie do
      pomyślenia, żeby tak traktować ludzi. Na pewno syn nie powinien przeskakiwać
      barierki, ale przede wszystkim funkcjonariusz nie powinien do mnie kląć i
      szarpać mnie, starszej osoby. A syn był trzeźwy, wypił jedynie dwa piwa –
      opowiada.

      Rzecznik prasowy komendanta BiOSG por. Elżbieta Pikor potwierdza, że skarga
      dotycząca tej sprawy wpłynęła. – Sytuacja, o której wspomina pani D. rozgrywała
      się zbieżnie z incydentem naruszenia nietykalności i znieważeniem
      funkcjonariusza SG przez jej syna. Syn skarżącej będąc w stanie nietrzeźwym
      pobił i znieważył funkcjonariusza SG w trakcie pełnienia obowiązków służbowych.
      Pobity funkcjonariusz przebywa na zwolnieniu chorobowym. Aktualnie sprawę o
      wymienione wyżej przestępstwa karne prowadzi Komenda Miejska Policji w
      Przemyślu – mówi por. Pikor jednocześnie dodając, że od czasu, kiedy medyckie
      przejście piesze działa całodobowo do incydentów z udziałem pijanych podróżnych
      dochodzi coraz częściej. - Nie ma praktycznie dnia, aby nie doszło tutaj do
      znieważania funkcjonariusza czy to Straży Granicznej czy Służby Celnej. Równie
      często dochodzi do czynnych napaści na funkcjonariuszy w trakcie pełnienia
      obowiązków służbowych.

      Nie tak dawno pijany mieszkaniec Przemyśla próbował udusić celnika, wcześniej
      podróżny rzucił butelką w funkcjonariusza Straży Granicznej, inny wybił szybę w
      drzwiach wejściowych do terminalu odpraw, jeszcze inny złamał nos
      funkcjonariuszowi. Tego typu zachowań dopuszczają się zazwyczaj pijani
      mieszkańcy Przemyśla i okolic, którzy znani są funkcjonariuszom z tego , iż
      trudnią się przemytem. Często dla mediów zasłaniają się faktem , iż są
      bezrobotni, mają na utrzymaniu liczną rodzinę i chodząc na Ukrainę zarabiają
      grosze na utrzymanie Na granicy jednak pokazują inną twarz.

      MONIKA KAMIŃSKA

      Super Nowości z dnia 15_03_2005
      • upowiec i znów Medyka ! 24.03.05, 08:07
        Coraz częściej dzwonią do redakcji ludzie z prośbą, byśmy zajęli się tym, co
        dzieje się na granicy. To skandal - mówią oburzeni, że musieli spędzić na
        granicy kilka godzin. To istna baba-jaga, co tam się dzieje.

        Czwartek przed południem. Z Polski na Ukrainę można pójść pieszym przejściem
        bez większych problemów, bo cała odprawa trwa trzy minuty, ale już z powrotem
        nie jest tak łatwo. Trzeba odstać parę godzin w kilkudziesięcioosobowej, ciasno
        zbitej grupie. Przed polskim pawilonem w odległości 30 metrów od siebie stoi
        cztery takie grupy. Każdej pilnuje funkcjonariusz SG. Ci, którzy stoją
        najbardziej na zewnątrz kulą się w podmuchach lodowatego wiatru, za to ci
        stłoczeni w środku nie mają czym oddychać. Starzy bywalcy podają sobie butelkę
        wódki i wymieniają się uwagami. Od nich można się dowiedzieć, która zmiana
        celników jest dobra, a którą należy omijać. Oni wiedzą o celnikach wszystko,
        nawet to, który jest kawalerem i ma nieumyte okna w mieszkaniu.
        Po ukraińskiej stronie na wejście do Polski czeka karnie trzy grupy, jakieś 150
        osób. Każdej doby przez przejście piesze w Medyce przechodzi ponad 8 tysięcy
        podróżnych, co daje średnio pięć osób na minutę.
        - Kiedy jesienią uruchamialiśmy całodobowe przejście piesze, myśleliśmy, że
        rozładujemy tłok i będzie lepiej - mówi mjr Ślazyk, komendant przejścia w
        Medyce. - Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że nasi rodacy chyba nie
        dorośli do cywilizacji. Wielu z tych, którzy chodzą przez granicę, codziennie
        myśli, że po zmroku będzie łatwiej coś przeszmuglować, często przekraczają
        granicę w stanie nietrzeźwym. Nie ma chyba tygodnia, żeby nie było jakiejś
        awantury. Od początku stycznia za znieważanie funkcjonariuszy i czynną napaść
        na nich zatrzymaliśmy 29 osób, a 40 zostało ukaranych mandatami. Warto też
        dodać, że w tym okresie służby celne zawróciły z przejścia 26 tysięcy 320 osób,
        które próbowały wnieść więcej towaru niż można. Moim zdaniem - mówi komendant -
        jedynym wyjściem przy takiej ilości osób jest modernizacja przejścia pieszego,
        a konkretnie odcinka od pawilonu odpraw do granicy.

        Sewu , "Życie podkarpackie", 24-03-2005
        • darino czy Straż Graniczna ukróci przemyt ? 06.08.05, 03:22
          "Zabiorą nadwyżki papierosów i wódki, ukarzą mandatami i wnioskami do sądu -
          tak pogranicznicy niebawem zaczną traktować podróżnych na pieszym przejściu w
          Medyce. To odwet za napaści na funkcjonariuszy i wyzwiska pod ich adresem.

          Od początku tego roku około 60 razy podróżni napadali na strażników granicznych
          na przejściu dla pieszych w Medyce. Z przejścia codziennie korzysta od ośmiu do
          dziesięciu tysięcy osób. Głównie tak zwane mrówki. To mieszkańcy terenów
          przygranicznych, którzy żyją z drobnego handlu. Przynoszą z Ukrainy tanie
          papierosy i wódkę i sprzedają na pobliskim bazarze w Medyce lub w Przemyślu.

          Długa kolejka, tłok, awantury wywoływane przez podpitych podróżnych i tych,
          którym nie spodobała się odprawa celna - to codzienność na przejściu. Wszystko
          przez to, że wiele mrówek bierze znacznie więcej towaru, niż pozwalają
          przepisy. Celnicy zawracają ich na koniec kolejki, a to wywołuje ich agresję.
          Celnicy i Straż Graniczna mają dosyć napaści i wyzwisk pod swoim adresem ze
          strony podróżnych. Twierdzą, że służba na pieszym przejściu w Medyce jest
          najcięższa na całym odcinku granicy naszego województwa z Ukrainą.

          Od 16 sierpnia ma się to zmienić. Straż Graniczna wspólnie z celnikami
          wprowadza od tego dnia nowe zasady zgodne z wytycznymi Unii Europejskiej. Na
          przejściu pieszym zawiśnie informacje o tym, że jest to przejście dla
          podróżnych, którzy nie mają nic do oclenia. A to oznacza, że będzie można
          wnieść przez nie tylko tyle towaru, ile pozwalają przepisy. Wszyscy ci, którzy
          zechcą przenieść więcej, nie będą już zawracani na koniec kolejki. - Bo taki
          zawrócony potrafił stawać w kolejce kilka razy. Liczył na to, że za którymś
          razem przejdzie. Po wprowadzeniu nowych zasad celnik zabierze przemytnikowi
          towar już za pierwszym podejściem, sprawa trafi do sądu, zostanie wszczęte
          postępowanie o przestępstwo skarbowe albo nałożona grzywna - mówi Mariusz
          Siedlecki z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. Wyjaśnia, że wszyscy,
          którzy będą chodzić przez przejście piesze na pasie "nic do zgłoszenia", muszą
          mieć tego świadomość.

          Pogranicznicy mają nadzieję, że to uspokoi sytuację i pobicia służb granicznych
          staną się tutaj rzadkością. - Z założenia bowiem piesze przejścia mają służyć
          wymianie turystycznej między krajami. Niestety, to w Medyce stało się miejscem
          wykorzystywanym do przenoszenia papierosów i wódki - dodaje. Siedlecki nie
          sądzi, że kolejki się zmniejszą i ludzie przestaną wnosić towar nawet po kilka
          razy dziennie. Liczy jednak na to, że na granicy będzie spokojniej.

          *Osoby z terenów gmin przygranicznych mogą wnieść jednorazowo jedną paczkę
          papierosów, pół litra alkoholu.

          *Osoby spoza terenów przygranicznych - karton papierosów, litr wódki, dwa litry
          wina, dwa litry koktajli i aperitifów."
          miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2857323.html
    • darino a może wozić warzywa na Ukrainę ? 25.03.05, 13:27
      Ukraina skupuje nasze warzywa i owoce

      Dorota Wilk, 24-03-2005, "Gazeta Wyborcza"

      Ceny kapusty białej i pekińskiej na Podkarpaciu gwałtownie poszły w górę.
      Dlaczego? Na polską kapustę rzucili się kupcy z Ukrainy

      Jeszcze do niedawna kilogram kapusty pekińskiej kosztował na Podkarpaciu 0,80
      gr. Teraz w sklepach trzeba zapłacić za nią nawet 2,5 zł. To samo się dzieje z
      kapustą białą, która z 6 gr podskoczyła do 40 gr za kg. Zdrożały też jabłka. Co
      się dzieje? Nasi wschodni sąsiedzi zaczęli je masowo kupować. - Od lutego
      wysyłamy na Ukrainę miesięcznie od 10 do 20 tirów wypełnionych kapustą i
      jabłkami, które stały się naszym głównym towarem eksportowym - mówi Janusz
      Siwiec z firmy Vita Fruit z Przeworska.

      Skąd takie zainteresowanie naszych wschodnich sąsiadów polskimi warzywami i
      owocami? - Ukraina ma problemy z przechowywaniem warzyw i owoców w zimie. Nie
      ma chłodni i przechowalni, które zachowałyby świeżość tych produktów przez
      kilka miesięcy. Dlatego gniją w piwnicach. Gdy zbliża się wiosna, Ukraina
      zaczyna kupować je u nas, bo wtedy kończą się jej zapasy - wyjaśnia Piotr
      Lubecki, specjalista od sprzedaży na rynki wschodnie przeworskiej firmy.

      Jego zdaniem spadku cen warzyw i owoców należy się spodziewać dopiero z
      początkiem lata, gdy na Ukrainie pojawią się wyhodowane tam warzywa.

      Ale wtedy na Podkarpacie mogą ruszyć indywidualni odbiorcy zza wschodniej
      granicy. Rok temu mieszkańcy Ukrainy masowo przyjeżdżali do nas po tanią
      cebulę. - Zazwyczaj od lata do jesieni obserwujemy na przejściach granicznych z
      Ukrainą wzmożony ruch drobnych handlarzy i ludzi, którzy przyjeżdżają po
      warzywa - mówi Małgorzata Eisenberger-Blacharska, rzecznik Izby Celnej w
      Przemyślu.
    • upowiec zapowiedź zmian u ukraińskich celników 30.03.05, 06:55
      "Gazeta Wyborcza", Dorota Wilk 29-03-2005

      Identyfikatory z numerem telefonu, pod który można dzwonić ze skargami, pojawią
      się na mundurach ukraińskich celników - zapowiedział szef ukraińskich służb
      Wołodymyr Skomorowski

      Wprowadzenie identyfikatorów ma ukrócić łapówkarstwo na granicy. Skarżą się na
      nie od dawna polscy podróżni. - Za brak gaśnicy w aucie dziesięć hrywien, tyle
      samo za brak linki holowniczej. Jak nie mogą przyczepić się do towaru, który
      wieziesz, to się przyczepią do wyposażenia auta, byle tylko wyciągnąć parę
      groszy - opowiada Piotr, który często robi zakupy na Ukrainie.

      - Celnik ukraiński powiedział mi, że wiozę za dużo paliwa w kanistrze. Dałem mu
      dziesięć hrywien i dał mi spokój - opowiada pan Jan, który jeździ na Ukrainę po
      tanie paliwo. Kierowcy ciężarówek mówią, że płacą znacznie wyższe stawki. -
      Dopóki będą różnice w stopie życiowej mieszkańców Polski i Ukrainy, ten
      proceder nie zostanie wyeliminowany całkowicie. Nowemu kierownictwu ukraińskich
      służb celnych zależy jednak na tym, by to zmienić - mówi Wojciech Inglot,
      konsul honorowy Ukrainy w Przemyślu. Jego zdaniem samo wprowadzenie
      identyfikatorów nie rozwiąże jednak problemu łapówek na granicy.

      - Jest za mało przejść. Są duże kolejki, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie
      chciał je ominąć i da za to łapówkę. Trzeba uruchomić nowe przejścia, ciągle
      wzrasta ruch na granicy, kolejki będą coraz większe, a nie mniejsze - twierdzi
      Inglot.

      Zmiany w ukraińskich służbach celnych, które mają poprawić ich wizerunek w
      Polsce i Europie, już się zaczęły. - Wymieniona została kadra kierownicza -
      oznajmia Ivan Hrycach, konsul generalny Ukrainy w Polsce. - Nie wiem dokładnie,
      kiedy pojawią się identyfikatory u naszych celników, to tylko kwestia czasu.
      Myślę, że nastąpi to niebawem - dodaje Hrycak.
      • darino zmiany ? - chyba na gorsze ! 14.05.05, 02:10
        Kłopoty na przejściu granicznym po ukraińskiej stronie

        "Gazeta Wyborcza", Dorota Wilk, 13-05-2005

        Jeśli wybierasz się na Ukrainę, musisz liczyć się z tym, że na wjazd do Polski
        będziesz czekać kilkanaście, a nie - jak głoszą oficjalne komunikaty - kilka
        godzin. Kto chce przejechać bez problemu... wręcza łapówkę .

        Małżeństwo spod Jarosławia wybrało się w środę około godz. 14 na Ukrainę. Bez
        problemów przekroczyli granicę na przejściu w Korczowej. Ale tuż za nim
        zobaczyli ogromną kolejkę samochodów czekających na wjazd do Polski. Zrobili
        więc szybko zakupy i około 17 ustawili się kolejce do ukraińskiego przejścia
        granicznego.

        - Kolejka miała dwa albo trzy kilometry długości. Staliśmy w niej czternaście
        godzin, zanim dotarliśmy do ukraińskiej odprawy. Widzieliśmy, jak wieczorem
        ukraińscy kierowcy z wyłączonymi światłami w samochodach zjeżdżali na pobliskie
        pola i boczne drogi. Omijali kolejkę i wpychali się między oczekujących z
        przodu. Ukraińska straż graniczna wpuszczała ich do odprawy poza kolejnością -
        opowiada pani Ania. Razem z mężem dotarła do przejścia dopiero około siódmej
        rano w czwartek. - Strażnik ukraiński był bardzo niegrzeczny. Kazał mi
        zawracać, bo miałem w kanistrze dziesięć litrów paliwa. Tyle, ile wolno wwieźć
        do Polski. Gdy wyciągnąłem dziesięć hrywien, wziął je bez problemu i wtedy
        dopiero pozwolił jechać dalej - relacjonuje pan Jan.

        Praktyki ukraińskich służb celnych potwierdzają polskie służby graniczne. -
        Mamy liczne sygnały o tym, że Ukraińcy przepuszczają bez kolejki swoich
        rodaków. Wiele razy prosiliśmy o zaprzestanie tych praktyk, ale na obietnicach
        się kończy - przyznaje Małgorzata Eisenberger-Blacharska, rzecznik Izby Celnej
        w Przemyślu.

        Codziennie rozmowy ze wschodnimi sąsiadami prowadzi także polska Straż
        Graniczna. - Mówimy kolegom z Ukrainy o skargach na nierówne traktowanie
        podróżnych, ale zaprzeczają, że coś takiego ma miejsce. Tymczasem widzimy, jak
        jedni wracają stamtąd z towarem po 20 minutach mimo dużej kolejki, a inni po
        wielu godzinach - mówi Elżbieta Pikor, rzecznik Bieszczadzkiego Oddziału Straży
        Granicznej. Pogranicznicy rozkładają ręce. - Ukraińcy rządzą się własnym
        prawem. Nie mamy na to żadnego wpływu - twierdzi Pikor.

        Małżeństwo spod Jarosławia zaskoczyła też różnica między czasem odpraw
        podawanym przez polskie służby graniczne a rzeczywistym oczekiwaniem. - Przed
        wyjazdem dowiedzieliśmy się, że czeka się na wjazd do Polski z Ukrainy cztery
        godziny. Gdybyśmy wiedzieli, że będzie to kilkanaście godzin, zrezygnowalibyśmy
        z podróży - mówi pani Ania.

        - To dlatego, że my podajemy czas oczekiwania już po odprawie ukraińskiej. Nie
        wiemy, jak długo trzeba czekać w kolejce na wjazd na ukraińskie przejście.
        Służby Ukrainy nie informują nas o tym. Dowiadujemy się tego od naszych
        podróżnych - twierdzi Pikor.
    • upowiec hulaj dusza - celnik chory ! 01.04.05, 07:33
      Przemyśl. Po kontroli w izbie celnej

      "GW", Dorota Wilk 31-03-2005

      Celnicy w Medyce są zestresowani ciągłą pracą przy odprawianiu podróżnych,
      dlatego masowo chorują - wynika z kontroli Ministerstwa Finansów

      Kontrolerzy zjawili się w Izbie Celnej w Przemyślu z powodu anonimu. Wysłali go
      celnicy, którzy na Podkarpacie trafili w 2003 r. z przejść granicznych na
      zachodzie i południu Polski. Poskarżyli się na złe traktowanie w nowym miejscu
      pracy. Przede wszystkim na to, że od czasu przeniesienia pracują tylko przy
      odprawach. Utyskiwali, że praca jest stresująca i dlatego zaczęli podupadać na
      zdrowiu. Masowo chorowali celnicy z Izby Celnej w Przemyślu oraz z przejść w
      Medyce i Korczowej. Ale zdaniem kontrolerów tylko celnicy z Medyki przebywali
      na zwolnieniach lekarskich z powodu ciągłej pracy na tym samym stanowisku - i
      to najtrudniejszym, czyli przy odprawach osobowych. Czy to znaczy, że celnikom
      nic poważnego nie dolegało, tylko nie podobała im się robota? - pytamy. - Nie
      jesteśmy w stanie stwierdzić, że nie byli chorzy, bo nie mamy uprawnień do
      kontrolowania ich zwolnień, a ZUS nam tego odmówił, bo służby celne mu nie
      podlegają - wyjaśnia Maria Hiż z departamentu organizacji służby celnej
      Ministerstwa Finansów.

      - To jedna wielka bzdura - podsumowuje wyniki kontroli Marek Kachaniak,
      dyrektor Izby Celnej w Przemyślu. - Skoro istnieje zależność między chorobą a
      brakiem rotacji na służbie, to podobnie powinno być w Korczowej i Przemyślu,
      gdzie chorowało najwięcej funkcjonariuszy. Rozumowanie kontrolerów jest
      nielogiczne - uważa.

      Ministerstwo Finansów wytknęło też szefostwu Izby brak obiektywizmu i
      przejrzystości w przyjmowaniu nowych pracowników. - Bo brali pod uwagę tylko
      wyniki rozmowy kwalifikacyjnej, a pomijali testy, które pokazywały
      predyspozycje psychiczne kandydatów, wskazywały, czy nadają się do ciężkiej i
      niebezpiecznej pracy - dodaje Maria Hiż.

      - Żeby dostać się na rozmowę kwalifikacyjną, trzeba zdać test. Zawsze jest on
      brany pod uwagę, bo najwięcej osób na nim odpada. Gdy poprosiłem ministerstwo,
      by dostarczyli mi wytyczne zasad przyjmowania kandydatów do pracy, to
      powiedzieli, że ich nie mają - wyjaśnia Kachaniak.

      Mimo niekorzystnych wyników kontroli, ministerstwo nie zamierza wyciągać
      żadnych konsekwencji wobec szefostwa izby. Zaleciło natomiast wprowadzenie
      wymiany celników na przejściach granicznych i nakazało wnikliwiej oceniać
      przyjmowane osoby. Dyrektor Kachaniak jednak nie zamierza niczego wprowadzać.
      Na kontrolerów złożył skargę do resortu. - Mam wrażenie, że osoby, które nas
      kontrolowały, nie znają się na pracy służb celnych. Niech ministerstwo lepiej
      weźmie się za sprawdzanie zwolnień lekarskich celników, bo w cały kraju jest
      plaga chorób wśród przeniesionych funkcjonariuszy - odpowiada Kachaniak.

      W 2003 r. na Podkarpacie trafiło 126 funkcjonariuszy z innych przejść. Od
      momentu przeniesienia, większość z nich zaczęła masowa chorować. Do końca 2004
      r. jeden celnik ulokowany w Korczowej chorował średnio 155 dni, a w izbie
      celnej w Przemyślu - 99 dni.

      Dyrektor izby zwolnił trzech celników, którzy chorowali po ok. 300 dni.

    • darino kolejne zatrzymania przemytników 05.04.05, 13:14
      PRZEMYŚL, MEDYKA, SKOPÓW. Wraz z nadejściem wiosny i ładniejsza pogodą
      przemytnicy wykazują większa jeszcze niż dotąd aktywność. Grupy mobilne
      funkcjonariuszy celnych miały w zeszłym tygodniu pełne ręce pracy
      i "kontrabandy".

      W sobotę (26 marca) w Oddziale Celnym w Medyce zatrzymano nafaszerowany
      wyrobami tytoniowymi bez polskich znaków skarbowych akcyzy ukraiński autokar
      Ikarus. W Jego zbiorniku paliwa, zderzaku oraz chłodnicy ukryte były 2154
      paczki trefnych papierosów.

      Kilka dni później (31 marca) celnicy wraz z funkcjonariuszami Urzędu Kontroli
      Skarbowej w Przemyślu "uwolnili" od 10282 paczek papierosów oraz 23 butelek
      wódki z przemytu samochód marki Opel Omega, który zatrzymali w miejscowości
      Skopów. Najwyraźniej przemytnicy byli już pewni, że są bezpieczni, bo część
      kontrabandy (ok. 650 kartonów) przewozili w bagażniku samochodu i na tylnym,
      siedzeniu. Pozostałą część ukryli w specjalnie skonstruowanych skrytkach w
      podłodze bagażnika, przestrzeni pod deską rozdzielczą, a także pomiędzy butlą
      gazową, a tylnym siedzeniem oraz pomiędzy zderzakiem, a silnikiem.

      W nocy z 31 marca na 1 kwietnia w Przemyślu spotkanie z funkcjonariuszami UKS i
      służb celnych okazało się pechowe dla przemytników podróżujących volkswagenem
      LT 35. W tym samochodzie ujawniono 20 tys. paczek "lewych" papierosów, które
      ukryte były za pustymi skrzyniami na owoce w części ładunkowej auta.

      emka

      Super Nowości z dnia 05_04_2005
      • upowiec Znów przemyt papierosów 25.04.05, 13:26
        MEDYKA, PRZEMYŚL. W ostatnim tygodniu służby celne udaremniły przemyt z Ukrainy
        dużej ilości papierosów. W sumie do Polski usiłowano wwieźć prawie 10 tysięcy
        paczek wyrobów tytoniowych bez polskich znaków akcyzy.

        W czwartek (21 bm.) funkcjonariusze Grupy Mobilnej w Przemyślu ujawnili w
        Oddziale Celnym w Medyce próbę przemytu 7100 paczek papierosów produkcji
        zagranicznej. Ukryto je w skrytce konstrukcyjnej w tylnej części autokaru
        Neoplan. Papierosy usiłował wwieźć do Polski 21-letni mieszkaniec
        podprzemyskich Nowosielec, przeciwko któremu wszczęto postępowanie karno-
        skarbowe, zabezpieczając przedmiot przestępstwa.

        Dzień wcześniej (20 bm.) wspólne działania BiOSG i Grupy Mobilnej w Przemyślu
        doprowadziły do udaremnienia przemytu 2603 paczek papierosów bez polskich
        znaków akcyzy (Saint George, Level, LM, Strong oraz Prima).

        Kontrabandę znaleziono w samochodzie alfa romeo, stojącego przy torach, po
        których chwilę wcześniej przejechał pociąg relacji Czerniowce- Przemyśl. Towar
        zatrzymano, natomiast wobec sprawcy przestępstwa- 32- letniego mieszkańca
        Przemyśla, wszczęte zostało postępowanie w sprawie o przestępstwo skarbowe.

        emka

        Super Nowości z dnia 25_04_2005
      • darino tym razem przemytników-policjantów 17.05.05, 01:29
        "GW", dw, 16-05-2005

        14 osób, w tym byli policjanci, zostało oskarżonych o działalność w
        zorganizowanej grupie przemycającej papierosy z Ukrainy

        Akt oskarżenia trafił w poniedziałek do sądu. Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie
        oskarżyła o przynależność do szajki m.in. obywatela Ukrainy i trzech byłych
        policjantów z wydziału ruchu drogowego komendy w Ustrzykach Dolnych. Jeden z
        policjantów uznawany jest za szefa tej grupy. Oskarżeni funkcjonariusze zostali
        zwolnieni tuż po tym, gdy ich zatrzymano pod koniec ubiegłego roku.

        Policjant podejrzany o kierowanie grupą jest też oskarżony o wręczenie 6 tys.
        zł łapówki celnikowi z Krościenka za to, że pomógł przewieźć papierosy przez
        przejście graniczne.

        Celnik niebawem zasiądzie na ławie oskarżonych nie tylko za wzięcie łapówki,
        ale też za próbę jej wręczenia, gdy trafił do aresztu. Grupa przemyciła od
        stycznia do października ubiegłego roku kilkaset tysięcy papierosów. Skarb
        Państwa stracił na tym kilka milionów złotych.

        Wśród oskarżonych jest też diagnosta, który poświadczał nieprawdę w dowodach
        rejestracyjnych samochodów, i policjant z Ustrzyk Dolnych, który pomógł
        pijanemu kierowcy uniknąć kary.
        • upowiec przemytniczy długi weekend 31.05.05, 06:46
          PODKARPACIE. Kolejny długi weekend był bardzo pracowity dla celników. Zawiedli
          się ci, którzy liczyli na zmniejszoną czujność funkcjonariuszy w czasie
          ostatnich kilku wolnych i upalnych dni.

          W ostatnim tygodniu, w oddziałach granicznych oraz podczas akcji prowadzonych
          na drogach województwa podkarpackiego, ujawniono i zatrzymano 60 tysięcy paczek
          papierosów, 183 litry różnego rodzaju alkoholu, a nawet 33 pary obuwia
          sportowego marki Nike, posiadającego znamiona towaru podrobionego. Prawie 400
          osób ukarano mandatami karnymi, nakładając grzywny w łącznej wysokości 62
          tysięcy złotych.

          Rekordowo wzrosła liczba ujawnionych trefnych papierosów, które usiłowano
          przemycić w pociągach międzynarodowych. Łącznie celnicy ujawnili i zajęli ponad
          13 tysięcy paczek papierosów produkcji zagranicznej bez polskich znaków
          skarbowych. Wartość rynkowa kontrabandy to ok. 70 tysięcy złotych.

          Owocne okazały się także kontrole na drogach Podkarpacia.. Funkcjonariusze
          Grupy Mobilnej z Krosna, wykonujący czynności służbowe na drodze krajowej
          Przemyśl-Domaradz, zatrzymali samochód Renaulta traffic, kierowany przez 29-
          letniego mieszkańca Nowego Sącza. W specjalnie skonstruowanej skrytce w
          podwójnej podłodze auta, ukryto 4300 paczek papierosów bez polskich znaków
          akcyzy. Do wszczętego przeciwko kierowcy postępowania w sprawie o przestępstwo
          skarbowe zatrzymano zarówno trefne papierosy, jak i samochód, który został
          specjalnie przystosowany do popełnienia przestępstwa.

          emka

          Super Nowości z dnia 31_05_2005

          www.pressmedia.com.pl/sn/wydarzenia/d2.asp?u_file=a%2Etxt
    • upowiec przemyt z Ukrainy - praca to praca ! 12.04.05, 06:54
      Większy przemyt na granicy z Ukrainą

      dw 11-04-2005, "Gzeta w Rzeszowie"

      W dniu pogrzebu Papieża wielu mieszkańców Podkarpacia wyruszyło na zakupy do
      naszych wschodnich sąsiadów

      Straż Graniczna odnotowała znaczne ożywienie na granicy z Ukrainą w piątek, gdy
      w Watykanie obywał się pogrzeb Jana Pawła II. Mieszkańcy przygranicznych
      miejscowości wykorzystali ten wolny dzień i kolejne dwa na zrobienie zakupów.
      Ruch zwiększył się głównie na przejściu pieszym w Medyce. Wykorzystują je od
      lat tak zwane mrówki, przenosząc najbardziej chodliwy w Polsce towar, czyli
      wódkę i papierosy. - Średnio przejście piesze w Medyce przekracza dziennie
      około siedmiu tysięcy ludzi. Tymczasem od piątku do niedzieli włącznie
      odprawialiśmy średnio około 10 tysięcy podróżnych w ciągu doby. Ludzie po
      prostu wykorzystali przedłużony weekend. Nie przeszkadzał im ani pogrzeb, ani
      żałoba po Ojcu Świętym - mówi Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy Bieszczadzkiego
      Oddziału SG.

      Zdaniem Straży Granicznej w związku z większą liczbą osób przekraczających
      przejście wzrósł przemyt.

      W tych dniach doszło też do napaści na strażników. - Jeden z podróżnych kopnął
      naszego funkcjonariusza w piersi, inny turysta poszarpał kolejnego strażnika.
      Na szczęście, obaj funkcjonariusze nie odnieśli poważnych obrażeń - dodaje
      Pikor.

      Na przejściach drogowych w Medyce, Korczowej i Krościenku ruch samochodowy w
      tych dniach był taki jak zwykle, ale przemytnicy też w tych dniach nie
      próżnowali.

      Sporo pracy mieli pogranicznicy na drogach w okolicach przejść granicznych.
      Zatrzymali do kontroli dwa samochody, w których było łącznie około 27 tysięcy
      paczek papierosów.

      Znaleźli też ponad dwa tysiące wyrzuconych paczek papierosów na torowisku tuż
      po przejeździe pociągu Czerniowce-Przemyśl.

    • upowiec ukraińskie paliwo 14.04.05, 08:14
      Sprowadzają paliwo z Ukrainy

      Najbardziej aktywni potrafią zrobić 2-3 kursy dziennie

      MEDYKA. Gwałtownie rośnie prywatny przywóz paliwa z Ukrainy do Polski.
      Kierowcom opłaca się je sprowadzać, bowiem jest ono tam dwukrotnie tańsze.
      - Zgodnie z prawem, kierowca samochodu osobowego może legalnie przewieźć paliwo
      tylko w fabrycznie wykonanym baku plus 10 litrów w kanistrze – wyjaśnia
      Małgorzata Eisenberger-Blacharska, rzecznik Izby Celnej w Przemyślu.
      Z tej możliwości coraz częściej korzystają mieszkańcy przygranicznych
      miejscowości. Najbardziej aktywni potrafią przekroczyć polsko-ukraińską granicę
      nawet 2-3 razy dziennie. – Wystarczy pojechać do granicznych Szegini lub
      pobliskiej Wolicy. Tam zaopatruję się w tanie paliwo – mówi pan Czesław, który
      codziennie wyjeżdża swoim audi na Ukrainę. Część przywiezionego paliwa
      wykorzystuje na swoje potrzeby, resztę sprzedaje sąsiadom i znajomym.
      W Medyce ukraińscy handlarze oferują tanie paliwo już w sąsiedztwie przejścia
      granicznego. W Przemyślu jest kilka nielegalnych rozlewni. Największa z nich
      funkcjonuje przy ul. Zana.
      Po ukraińskie paliwo wyjeżdżają też prywatni przewoźnicy dysponujący autokarami
      turystycznymi. Zbiornik w autokarze może pomieścić nawet kilkaset litrów
      paliwa.
      – W przypadku łamania przepisów dajemy mandaty i obciążamy nieuczciwych
      kierowców dodatkową akcyzą za przewożone nadwyżki – ostrzega Eisenberger-
      Blacharska.

      Średnie ceny paliwa
      na stacjach benzynowych w Przemyślu
      Olej napędowy ON - 3,59 zł
      ES 95 Eurosuper - 3,98 zł
      Suprema 95 - 4,15 zł
      SP 98 Super plus - 4,19 zł

      i ukraińskiego:
      Szeginie – równowartość 1,90 zł
      Medyka – 2,30 - 2,40 zł
      Przemyśl – 2,50 zł

      "Nowiny", JANUSZ MOTYKA
      14. Kwietnia 2005
    • darino DVD w baku 16.04.05, 03:27
      1 415 płyt DVD przechwycili wczoraj celnicy z Krościenka. Płyty usiłował
      przemycić obywatel Ukrainy, podróżujący osobowym fordem sierrą. Towar ukryty
      był w baku samochodu.

      "Dziennik Polski", 15-04-2005
    • darino zatrzymany celnik z przejścia w Krościenku 25.04.05, 00:58
      "Gazeta w Rzeszowie", pap 24-04-2005

      Na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Krościenku zatrzymano w piątek
      celnika z tamtejszego oddziału celnego

      Podejrzewany jest o to, że zezwolił na nielegalny przywóz do Polski ok. 700
      kartonów papierosów. Kontrabandę przewozili w swych samochodach dwaj Polacy. -
      Już wcześniej otrzymywaliśmy sygnały, że celnik jest nieuczciwy. Został więc
      poddany stałej obserwacji - powiedziała Małgorzata Eisenberger-Blacharska,
      rzeczniczka Izby Celnej w Przemyślu. Dodała, że zachodzi uzasadnione
      podejrzenie o przyjęcie przez celnika korzyści majątkowej w zamian
      za "przymknięcie oka" na nielegalny przywóz papierosów z Ukrainy do Polski.

      Zatrzymania dokonali celnicy wspólnie z funkcjonariuszami Bieszczadzkiego
      Oddziału Straży Granicznej. O podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez
      celnika powiadomiono Prokuraturę Rejonową w Ustrzykach Dolnych. - Zatrzymany
      funkcjonariusz zostanie w trybie natychmiastowym zwolniony ze służby - dodała
      rzecznik.
    • darino przemyt Azjatów w bagażniku ! 25.04.05, 01:05
      TARNOBRZEG. Dziesięciu Azjatów, prawdopodobnie Chińczyków lub Wietnamczyków,
      przemycił do Polski obywatel Ukrainy. Całą grupę wiózł… osobowym Audi. Wpadł
      dzięki czujności policjantów z tarnobrzeskiej drogówki.

      Cała akcja rozpoczęła się nad ranem, gdy w rejonie Wojtkowej w powiecie
      bieszczadzkim patrol Straży Granicznej zwrócił uwagę na samochód audi A6 na
      ukraińskich numerach rejestracyjnych. Samochód miał bardzo obciążony tył,
      niemal tarł nim o asfalt. Pogranicznicy nie mieli możliwości zatrzymania auta,
      ale podejrzewając przemyt, zawiadomili policję. Informacja trafiła do
      wszystkich patroli na terenie województwa.

      Długo jednak ukraińskie audi przemykało się niezauważone. Dopiero w Tarnowskiej
      Woli policyjny patrol zauważył podejrzany samochód. Pojazd został zatrzymany i
      poddany kontroli. Okazało się, że oprócz kierowcy jedzie w nim kilku Azjatów.
      Jednak dopiero dokładna kontrola samochodu wykazała, z jakim rodzajem przemytu
      mają do czynienia funkcjonariusze. W bagażniku auta, ściśnięci jak sardynki w
      puszcze, leżeli kolejni Azjaci.

      - Łącznie w audi jechało ich dziesięcioro plus ukraiński kierowca. Ten ostatni
      to młody, 22-letni człowiek. Jest bardzo przestraszony. Natomiast z
      przemycanymi przez niego Azjatami nie możemy nawiązać kontaktu. Nie mają
      żadnych dokumentów, podejrzewamy tylko, że to Wietnamczycy lub Chińczycy – mówi
      podkomisarz Beata Jędrzejewska- Wrona, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej
      Policji w Tarnobrzegu. – Cała grupa została już przekazana w ręce Straży
      Granicznej. Prawdopodobnie zostaną deportowani na Ukrainę.

      W policyjnym areszcie pozostał natomiast 22-letni kierowca audi, Ukrainiec
      pochodzący ze Lwowa Audi. Czy jest on członkiem większej grupy przestępczej
      zajmującej się przerzucaniem nielegalnych imigrantów na zachód Europy, wykaże
      śledztwo.]

      wel, Super Nowości z dnia 21_04_2005
      • darino Re: przemyt Azjatów w bagażniku ! 25.04.05, 01:07
        Skoro Straż Graniczna widziała ten samochód w Wojtkowej, to pewnie przejechali
        przez przejście w Krościenku za kilkaset dolców !
        • upowiec znowu następni - tym razem Chńczycy ! 25.04.05, 13:28
          WOJTKOWA, HUWNIKI. Ocieplenie i wiosna sprzyjają przypływowi nielegalnych
          gości, którzy usiłują przekroczyć zieloną granicę i przedostać się na teren RP.
          W ostatnim tygodniu Straż Graniczna dwukrotnie udaremniła odwiedziny
          imigrantów.

          Jak pisaliśmy w czwartkowym wydaniu "Super Nowości" 20 bm. zatrzymano 10
          Azjatów (8 Chińczyków i 2 Wietnamczyków) oraz 2 ukraińskich kierowców. Już
          następnego dnia (21 bm.)została zatrzymana kolejna grupa nielegalnych
          imigrantów, tym razem w okolicach Huwnik.

          W dziesięcioosobowej grupie Chińczyków było 7 kobiet i trzech mężczyzn.

          - Zatrzymani byli głodni i przemarznięci, ponieważ jak wyjaśniali, przez 5
          godzin oczekiwali w lesie na umówiony samochód - poinformowała nas por.
          Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy komendanta BiOSG w Przemyślu. Razem z
          Chińczykami zatrzymano trzech Polaków - mieszkańców Śląska i Podkarpacia.
          Postępowanie wyjaśniające wobec Polaków prowadzi Prokuratura Rejonowa w
          Przemyślu, natomiast nielegalni Chińczycy zostali przekazani służbom granicznym
          Ukrainy.

          emka

          Super Nowości z dnia 25_04_2005
          • upowiec przemyt ludzi przez Huwniki 02.06.05, 08:07
            www.zycie.pl/index.php?go=tresc&id=05_22_ty
            Mniej więcej od połowy kwietnia, kiedy tylko stopniały śniegi, przez granicę
            ruszyli nielegalni imigranci. Od tego czasu funkcjonariusze Straży Granicznej
            ze Strażnicy w Huwnikach zatrzymali 32 obywateli Chin i Wietnamu, którzy tą
            drogą próbowali dostać się na Zachód, a także 6 organizatorów przerzutów.
            Wszystko świadczy o tym, że właśnie przez odcinek granicy chroniony przez
            Strażnicę w Huwnikach prowadzi zorganizowany szlak przemytu ludzi.

            W niedzielę po południu weszłam do garażu i zobaczyłam, że ktoś pościągał z
            drąga stare ubrania i zrobił sobie z nich posłanie – opowiada mieszkanka
            Gruszowic. – Wtedy skojarzyłam to z nocnym ujadaniem psów i jakimiś dziwnymi
            odgłosami. Tutaj dookoła pustkowie. Mieszkam tylko z synem, więc zaczęłam się
            bać i powiadomiłam Straż Graniczną.
            Dwaj funkcjonariusze Straży Granicznej przetrząsają rzeczy znajdujące się w
            drewnianej szopie, którą gospodyni nazywa garażem. – Prowadzimy działania
            wyjaśniające, czy była to próba kradzieży sprzętu gospodarskiego, czy może ktoś
            tutaj nocował. Wszystkie ślady wskazują na to drugie, więc musimy wyjaśnić, kto
            to był. Może to tylko jakiś przygodny włóczęga, a może ktoś, kto nielegalnie
            przekroczył granicę. Przepatrzyliśmy już najbliższy teren, ale trzeba będzie na
            jakiś czas roztoczyć „specjalną opiekę” nad tą okolicą. Na tym właśnie polega
            nasza praca. Nie tylko bezpośrednia ochrona granicy, ale też zapewnienie
            bezpieczeństwa na przyległym do niej terenie – wyjaśnia funkcjonariusz.
            Funkcjonariusze ze Strażnicy w Huwnikach odpowiadają za 14 kilometrów i 77
            metrów granicy państwa, która jednocześnie jest zewnętrzną granicą Unii
            Europejskiej. Część tego pasa, do Nowych Sadów, to teren pagórkowaty, ale
            odkryty. Pozostała część, w kierunku Wojtkowej, to też pagórki, ale mocno
            zalesione i praktycznie zupełnie niezaludnione. Liczne, poplątane ze sobą drogi
            i niewielka (około 20 km) odległość od miasta sprawiają, że właśnie tędy
            organizatorzy nielegalnych przerzutów prowadzą ludzi.
            – Sprawdziły się nasze prognozy – mówi komendant strażnicy major Krzysztof
            Dyl. – W ubiegłym roku planując naszą pracę, wzięliśmy pod uwagę sytuację
            geopolityczną i ekonomiczną w krajach azjatyckich i przewidzieliśmy, że wzmogą
            się przestępstwa polegające na przerzucie przez granicę nielegalnych
            imigrantów. Od połowy kwietnia na naszym odcinku zatrzymaliśmy ich 32 oraz 6
            organizatorów tych przestępstw. To ciągła walka, kto kogo przechytrzy.
    • darino remont przejścia w Krościenku 07.05.05, 04:13
      "Gazeta Wyborcza", dw 06-05-2005

      W najbliższym tygodniu lepiej nie planować podróży na Ukrainę przez przejście
      graniczne w Krościenku w Bieszczadach. Na kilka dni zostanie ono zamknięte

      W poniedziałek 9 maja przez przejście w Krościenku nikt nie będzie mógł
      przejechać. Tego dnia zacznie się tutaj remont. Prace prowadzone będą głównie w
      okolicy przejazdu kolejowego. Zostanie zamknięta droga dojazdowa do przejścia i
      wstrzymany ruch kolejowy. Ekipy remontowe w ciągu kilku dni mają poszerzyć i
      utwardzić pobocze drogi. Zostanie ona wyremontowana i ma się pojawić nowe
      oświetlenie. Zabezpieczony będzie też lewy brzeg rzeki Strwiąż, która płynie
      obok drogi i torów.

      Przejście graniczne zostanie zamknięte do 14 maja do godziny 19. Potem będą
      prowadzone dalsze prace remontowe, ale bez konieczności wstrzymywania ruchu.

      - Aby usprawnić obsługę przejścia, wyodrębniony zostanie dodatkowy pas drogowo-
      postojowy i poszerzony pas odpraw dla obywateli UE - informuje Joanna Budzaj,
      rzecznik wojewody podkarpackiego.

      Inwestycje prowadzi wojewoda, który dostał na ten cel 1 mln 350 tys. zł z
      unijnego funduszu.
      • darino Re: remont przejścia w Krościenku 10.05.05, 14:21
        TVP Rzeszów, 09 maja 2005

        Zamknięte przejście

        Od dzisiaj kierowcy, którzy planowali przekroczyć granicę z Ukrainą w
        Krościenku muszą zawracać z drogi. Do soboty przejście będzie nieczynne, bo
        trwa tam remont. Ale po nim podróż do naszego wschodniego sąsiada ma być:
        szybsza, lepsza i wygodniejsza.

        Gdy otwierano je w 2002 roku, zostało ochrzczone "bieszczadzką bramą na
        Ukrainę". Trzecie na Podkarpaciu - obok Korczowej i Medyki - przejście drogowe
        na ścianie wschodniej szybko zyskało sobie popularność. Tym większą, im większa
        była różnica w cenie towarów po obu stronach granicy.
        Waldemar Pasionek, Straż Graniczna w Krościenku
        -„Dwie trzecie stanowią obywatele Polski. Ruch ten jest około 4-krotnie wyższy
        niż był planowany w trakcie otwarcia tego przejścia.”
        Początkowo planowano, że w Krościenku będzie odprawianych około 1,5 tysiąca
        osób na dobę. Dziś przejście zaczyna pękać w szwach. Konieczna okazała się więc
        rozbudowa. W pierwszej kolejności zostanie wzmocniona, poszerzona i oświetlona
        droga dojazdowa od strony polskiej. A przebudowany przejazd kolejowy zyska
        szlabany.
        Michał Wnuk, administrator przejścia granicznego w Krościenku
        -„Wszelkie prace związane z rozszerzeniem i modernizacją drogi tak samo ułatwią
        pracę służbom granicznym, policji wieczorem, kiedy jest duża kolejka i podniosą
        samo bezpieczeństwo."
        Obok głównego budynku zostanie także utwardzone lądowisko dla helikopterów. Na
        samym przejściu są już utworzone pasy do odprawy autokarów i samochodów
        ciężarowych, ale póki co, mogą tędy przejeżdżać tylko auta do 3,5 tony. Koszty
        rozbudowy - ponad milion 200 tysięcy złotych - pokryje europejski Fundusz
        Schengen. Podobne inwestycje - o wartości łącznie blisko 20 milionów złotych -
        zaplanowano też w Medyce i Korczowej. Polska ma zarezerwowane środki na dalszą
        rozbudowę przejścia w Krościenku. Teraz jednak wszystko zależy od tego, czy
        strona ukraińska zgodzi się by przejeżdżały tędy auta do 7,5 tony, a więc także
        autokary.
        • darino przejście w Krościenku już otwarte ! 20.05.05, 13:12
          Przejście graniczne Krościenko-Smolnica było zamknięte przez niespełna tydzień -
          od rana 9 maja do wieczora 14 maja. W tym czasie na dojeździe do przejścia
          trwały bardzo intensywne prace, których prowadzenie przy czynnym przejściu
          byłoby niemożliwe. Koncentrowały się one głównie na przebudowie przejazdu przez
          tory kolejowe, znajdującego się bezpośrednio przed przejściem.
          - Na przejeździe w tym czasie wymienione zostały szyny i podkłady oraz
          poprawiono całą podbudowę - informuje kierownik Oddziału Drogowych Przejść
          Granicznych Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego Lesław Sztaba.
          Obecne prace na krościeńskim przejściu nie ograniczają się tylko do przebudowy
          przejazdu. Już wcześniej rozpoczęło się poszerzanie drogi dojazdowej do
          przejścia w celu uzyskania dodatkowego pasa postojowego. Poszerzenie jezdni
          spowodowało konieczność wyprofilowania skarpy i wzmocnienia brzegu Strwiąża,
          aby nie dochodziło do podmywania drogi.
          Ponadto przy drodze od ronda w Krościenku do przejścia budowane jest
          oświetlenie uliczne. Ma ono poprawić bezpieczeństwo na dojeździe do granicy.
          - Instalujemy na odcinku długości ok. 2,5 km 73 lampy - mówi właściciel
          wykonującej oświetlenie firmy ,,Elmix" z Tarnowca Zdzisław Głowacki. - Lampy
          będzie można zaświecić jeszcze przed końcem maja.
          Oprócz tego w planie jest jeszcze budowa w rejonie przejścia lądowiska dla
          helikopterów.
          Cała inwestycja finansowana jest ze środków unijnych - z Funduszu Schengen. Jej
          wartość wynosi ok. 1 mln 200 tys. zł. Inwestorem jest Wojewoda Podkarpacki, zaś
          głównym wykonawcą - Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjno-Drogowych z Krosna.
          Uruchomienie przejścia w sobotę 14 maja nie oznacza zakończenia prac. Roboty
          będą nadal prowadzone przy czynnym przejściu. Stanowi to utrudnienie zarówno
          dla ekip wykonujących te prace, jak i dla korzystających z przejścia
          podróżnych.
          - Wszystkie zaplanowane prace powinny się zakończyć do połowy czerwca - dodaje
          L. Sztaba.
          Zamknięcie przejścia na tydzień uświadomiło mieszkańcom Bieszczadów, a
          szczególnie gminy ustrzyckiej, jaką rolę ono odgrywa. Ruch samochodowy na
          drodze krajowej, która biegnie przez centrum Ustrzyk Dolnych, był w tym okresie
          znacznie mniejszy. Na ,,zielonym rynku" i w pobliskich uliczkach praktycznie
          nie było ,,zagranicznych handlowców". Zrobiło się o wiele spokojniej.
          Jednocześnie cena paliwa ,,w drugim obiegu" poszła momentalnie w górę. Na
          początku podskoczyła do 3 zł za 1 l, a pod koniec tygodnia trzeba było za
          etylinę ,,z importu" płacić już po 3,5 zł. Podrożały również papierosy ,,bez
          polskich znaków akcyzy", najpierw o 50 groszy na paczce, a potem o 1 zł.
          Podobnie było z ,,importowanym" alkoholem.
          - Nie zrobiliśmy przed zamknięciem przejścia żadnych zapasów - opowiada
          mieszkanka Ustrzyk. - Musieliśmy pożyczyć cztery paczki papierosów od sąsiada.
          Pod koniec tygodnia mąż się zastanawiał, czy nie będzie musiał jechać po paliwo
          do CPN-u.
          Zmalały też w ciągu tego tygodnia ,,bez przejścia" obroty w ustrzyckich
          sklepach i przede wszystkim w hurtowniach. Nie było w ogóle klientów z Ukrainy,
          a i ,,siła nabywcza" wielu mieszkańców była w tym czasie słabsza.
          - Przejście jest u nas chyba największą ,,firmą" - mówi jeden z ustrzyczan. -
          Gdyby je zamknięto na dłużej, mogłoby dojść do kryzysu ekonomicznego.

          "Gazeta Bieszczadzka", 20-05-2005
          • upowiec przejścia nakręcają koniunkturę 20.05.05, 16:56
            Więc może przydałoby się otworzyć jeszcze jakieś: Nowe Sady-Truszewicze albo
            Malhowice-Niżankowice. Od razu naprawiono by drogi i ożywiłaby się cała
            okolica !
        • darino modernizacja przejścia w Krościenku zakończona ! 04.08.05, 22:05
          "Zakończyła się prowadzona od kwietnia modernizacja drogowego przejścia
          granicznego w Krościenku.
          Za 390 tysięcy euro z Funduszu Schengen wykonano tu nowe oświetlenie
          trzykilometrowego odcinka drogi dojazdowej do przejścia, dodatkowy pas drogowy,
          wyremontowano przejazd kolejowy i poszerzono pas odpraw dla obywateli UE.
          Wszystko to dla usprawnienia ruchu na przejściu granicznym z Ukrainą."
          miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2855481.html
          • darino Re: modernizacja przejścia w Krościenku zakończon 19.12.05, 01:37
            "Skróci się droga na Zakarpacie i do Lwowa - zapowiada Iwan Hrycak, konsul
            generalny Ukrainy w Lublinie. Zmiany dotyczą przejścia granicznego w
            Krościenku. Teraz mogą przez nie przejeżdżać jedynie samochody osobowe. Od
            nowego roku będzie dostępne dla autokarów i samochodów ciężarowych do 7,5 tony.

            - To ważna zmiana, bo ułatwi ruch turystyczny. Można się również spodziewać, że
            w Krościenku będzie odprawiana część busów, które wiozą towary na Ukrainę -
            stwierdziła Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału Straży
            Granicznej. Do tej pory przez przejście graniczne w Krościenku granicę
            przekraczało dziennie 4-5 tysięcy osób.

            Jak poinformował konsul Hrycak, w przyszłym roku rozpocznie się budowa
            przejścia granicznego Budomierz - Hruszów. - Rozmawiamy o uruchomieniu przejść
            granicznych Niżankowice - Malhowice oraz Wołosate - Łubnia. Mamy nadzieję, że w
            przyszłym roku uda się otworzyć przejście w Wołosatem - dodaje konsul."
            miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3073375.html
            Przejście w Niżankowicach ! Niby trochę bliżej niż do Krościenka, ale droga
            fatalna - chyba że zaczną budować tę drogę rokadową łączącą przejścia graniczne.
            • darino od jutra zwiększony ruch w Kroscienku 15.03.06, 20:50
              "Od czwartku przez przejście graniczne Krościenko-Smolnica mogą przejeżdżać
              busy, autobusy i samochody ciężarowe o masie do 7,5 tony.

              To efekt porozumienia podpisanego w styczniu tego roku między rządem RP a
              gabinetem ministrów Ukrainy w sprawie rozszerzenia ruchu granicznego na tym
              przejściu. Dotychczas było ono przeznaczone tylko dla ruchu osobowego. - Można
              było przejechać przez nie samochodem osobowym, a już wycieczki autokarowe
              musiały mieć zgodę komendantów Straży Granicznej obu państw, by przekroczyć
              granicę na tym przejściu - wyjaśnia Małgorzata Eisenberger-Blacharska, rzecznik
              Izby Celnej w Przemyślu.

              Przez Krościenko nie będą mogły przejeżdżać samochody wiozące ładunki
              podlegające kontroli sanitarnej, fitosanitarnej oraz materiały niebezpieczne.
              Odprawy graniczne zgodnie ze wspomnianym porozumieniem rozpoczną się w czwartek
              od godz. 7."
              miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3213826.html



              --
              forum gminy Bircza i okolic
              • dymek25 Re: od jutra zwiększony ruch w Kroscienku 16.03.06, 09:44
                To bardzo dobra wiadomośc dla turystów przyjeżdżających w Bieszczady.
                W razie niepogody można będzie wyskoczyc do Dobromila,Hyrowa,Sambora nie
                bojąc się o swój samochód i ewentualne przygody.
    • upowiec Re: przemyt z Ukrainy 13.05.05, 06:53
      Lepkie ręce

      Podróżni najczęściej narzekają na funkcjonariuszy ukraińskich, ale i po
      polskiej stronie są tacy, którzy "biorą". Czy z graniczną korupcją można
      wygrać?

      Blisko dwa miesiące temu na przejściu w Korczowej nowy szef ukraińskich służb
      celnych zapewniał dziennikarzy, że od razu przystąpi do walki z korupcją. Mówił
      o bezpłatnych telefonach antykorupcyjnych i większych karach dla nieuczciwych
      funkcjonariuszy. Na razie nie zmieniło się nic. Kierowcy twierdzą, że po
      ukraińskiej stronie wszystko ma swoją cenę. Trzeba zapłacić nawet za to, żeby
      przewieźć.... cukierki. Płacić, i to znacznie więcej, muszą też kierowcy
      ciężarówek. Mówią, że „na przejazd 150 hrywien to mało”.

      Na przejściach po polskiej stronie nie ma nachalnych funkcjonariuszy. Nie
      oznacza to jednak, że korupcji nie ma. Dyrektor Przemyskiej Izby Celnej
      doskonale wie, że ma czarne owce. Miesiąc temu na przykład wyrzucił z pracy
      funkcjonariusza, który wpuścił do kraju auto, a w nim 700 kartonów papierosów.

      „Biorą” też funkcjonariusze Straży Granicznej. Rok temu na przejściu w
      Korczowej zatrzymano aż 36 pograniczników podejrzanych o przyjmowanie łapówek.
      Na razie są zawieszeni. Po tej aferze Straż Graniczna dmucha na zimne. Każdy
      sygnał jest indywidualnie Rozpatrywany i badany. Poza tym uruchomiono też
      bezpłatny telefon interwencyjny. Pograniczników i celników w Medyce, Korczowej
      i Krościenku śledzą kamery. W walce z korupcją ma także pomóc nowy komputerowy
      system - Granica. Teraz to on, a nie celnik typuje auta do kontroli.

      Korupcja na granicy to odwieczny problem. Można i trzeba z nią walczyć. Ale na
      100% skuteczności nie ma co liczyć. Przy tak dużej różnicy cen między Polską i
      Ukrainą, a co za tym idzie przy tak olbrzymim przemycie, zawsze znajdzie się
      ktoś komu będzie się opłacało dać łapówkę i ktoś, kto zechce ją wziąć.
    • upowiec O NOWYCH PRZEJŚCIACH GRANICZNYCH 31.05.05, 06:35
      TVP Rzeszów, poniedziałek, 30 maja 2005

      Nowe po staremu

      "W Malhowicach - Niżankowicach do ubiegłego roku działało tak zwane małe
      przejście, uruchamiane okresowo, na przykład w czasie świąt. Zamknięto je po
      naszym wejściu do Unii Europejskiej. Teraz decyzję o jego uruchomieniu podjęła
      już specjalna komisja polsko-ukraińska.

      Mieszkańcy ukraińskich Niżankowic i polskich Malhowic oraz powiatów
      przemyskiego i chyrowskiego są przekonani że przejście jest potrzebne.
      Wątpliwości nie mają już też władze Ukrainy i Polski. Na razie strona polska
      czeka na oficjalną ukraińską notę dyplomatyczną. Ale nawet gdy trafi ona do
      polskiego MSZ- tu to będzie dopiero początek wspólnych starań o budowę
      przejścia.
      Zgodnie z planami pawilon odpraw na przejściu w Malhowicach- Niżankowicach
      powstanie po ukraińskiej stronie granicy. Szacowany koszt inwestycji to około 8
      milionów EURO. Wojewoda podkarpacki chce żeby budowa rozpoczęła się równolegle
      z budową przejścia Budomierz - Hruszew. "

      Może te nowe przejścia rozładują sytuację na przejściach w Korczowej, Medyce i
      Krościenku !

      tvp.pl/400,20050530209931.strona
      • upowiec przejście Budomierz - Hruszewo 06.06.05, 20:50
        TVP Rzeszów, 06 czerwca 2005

        Budomierz zagrożony

        "28 milionów złotych unijnej dotacji - może przepaść, a wraz z nią szansa na
        rozładowanie długich kolejek na wschodniej granicy. Wiosną tego roku miała
        ruszyć budowa polsko - ukraińskiego przejścia granicznego w Budomierzu koło
        Lubaczowa. Ale nie ruszyła bo wciąż brakuje tylko jednego dokumentu. Ukraińskie
        Ministerstwo Spraw zagranicznych do tej pory nie przesłało do Polski niezbędnej
        noty dyplomatycznej.

        Właśnie tu na skraju polskiego Budomierza i ukraińskiego Hruszewa przebiega
        granica obu państw. Mieszkańcy sąsiadujących ze sobą wsi od prawie 60 lat nie
        mogą jednak się spotkać jadąc tą łącząca miejscowości drogą. Od kilku lat
        lokalne władze robią wszystko aby ten zamknięty na stałe szlaban zastąpiło
        polsko-ukraińskie drogowe przejście graniczne.
        Tomasz Lasowy, zastępca wójta Lubaczowa
        -„Jesteśmy w trakcie zatwierdzania planu zagospodarowania przestrzennego okolic
        przejścia w Budomierzu. Mamy już działki i pod budowę przejścia i pod drogę
        dojazdową. Jesteśmy gotowi.”
        Gotowe do rozpoczęcia inwestycji są też władze województwa podkarpackiego. Bo
        to po polskiej stronie granicy ma stanąć wspólny terminal odpraw. Już drugi rok
        z rzędu wojewoda rezerwuje w budżecie pieniądze na ten cel. Złożono też wniosek
        o dofinansowanie inwestycji przez Unię Europejską. A mimo to prace ciągle nie
        ruszyły. Sytuacja coraz bardziej niepokoi mieszkańców Budomierza, którzy
        liczyli na to, że przejście da nowe miejsca pracy i ożywi gospodarczo tę małą
        miejscowość.
        Maria Szengo, mieszkanka Budomierza
        -„Mogłoby ruszyć zawsze to praca by jakaś była i w końcu ktoś by usłyszał o
        Budomierzu.”
        Edward Kinradt, mieszkaniec Budomierza
        -„Plany były takie, tyle się o tym mówiło a tu nic się nie dzieje. Oddaliśmy
        pola teraz stoją puste i ciągle nic. Zupełnie nic się nie dzieje.”
        Zaniepokojone są też władze województwa, bo starania o otwarcie przejścia
        trwają od ponad trzech lat. Mimo to ukraińskiej noty dyplomatycznej jak nie
        było tak nie ma.
        Wiesław Pajda, Podkarpacki Urząd Wojewódzki
        -„Jest to o tyle ważne, że mamy zarezerwowane na ten cel 7 milionów EURO z
        fundacji Szengen, bez tej noty te pieniądze nam przepadną, a następny rozdział
        funduszy dopiero po 2006 roku.”
        Na Podkarpaciu funkcjonują trzy drogowe polsko - ukraińskie przejścia
        graniczne. W Medyce , Korczowej i Krościenku. Codziennie przekracza je ponad 10
        tysięcy aut. Przejście w Budomierzu pomogłoby rozładować kolejki samochodów
        osobowych, bo zgodnie z planami nie będą tu odprawiane TIR-y."

      • darino nowe przejścia graniczne ??? 05.11.05, 03:16
        "Rozszerzenie funkcji przejścia w Krościenku - Smolnicy, utworzenie kolejnych
        przejść granicznych w rejonach starosamborskim i turczańskim po stronie
        ukraińskiej oraz w powiatach bieszczadzkim i przemyskim po stronie polskiej, a
        także współpraca przy opracowywaniu projektów do programów Tacis i Interreg -
        to zasadnicze tematy roboczego spotkania, jakie odbyło się 26 października w
        Starym Samborze.
        W spotkaniu ze strony polskiej wzięli udział przedstawiciele Związku
        Bieszczadzkich Gmin Pogranicza (Baligród, Czarna, Lutowiska, Ustrzyki Dolne)
        oraz gmin Fredropol i Bircza. Stronę ukraińską reprezentowali wójtowie
        kilkunastu gmin z rejonu starosamborskiego, mer Starego Sambora Iwan Hryz oraz
        prezes Przykarpackiej Agencji Rozwoju Regionu PARK Wołodymyr Horbowy.
        - Im dłużej żyję, tym jestem większym pesymistą - mówi W. Horbowy. - Dlaczego?
        Przejście kolejowe w Krościenku zostało utworzone w 1994 r. jako
        międzypaństwowe i przez 10 lat nie udało się go zmienić na międzynarodowe.
        Jeśli chodzi o przejście drogowe, od ponad roku mówimy o puszczeniu tamtędy
        samochodów do 7,5 t oraz autokarów. Rozmawiałem na ten temat nawet z
        prezydentem Juszczenką, który jest do tego nastawiony pozytywnie. Dla Kijowa i
        Warszawy przejście Krościenko-Smolnica to sprawa mało ważna i odległa. Ale dla
        nas to jest bardzo ważne i bliskie. Dlatego nie możemy pozwolić władzom spać.
        Musimy im od dołu wiercić przez cały czas dziurę w brzuchu..."
        "Gazeta Bieszczadzka" nr 22

    • darino rusza ukraiński informatyczny system odpraw 02.10.05, 23:11
      "Po wielu awariach i przerwach w pracy w końcu zaczął działać - ukraiński
      informatyczny system odpraw.

      Kierowcy, którzy chcą przekroczyć polsko- ukraińską granicę w Korczowej
      Krakowcu, nie muszą już omijać tego przejścia szerokim łukiem.
      Wczoraj kolejka przed granicznym szlabanem w Korczowej miała jeszcze kilka
      kilometrów długości. Teraz tylko kilometr. Na odprawę czeka jeszcze około 100
      samochodów.
      Polskie służby graniczne uspokajają, że zrobią wszystko co mogą by zatory
      spowodowane awarią usunąć jak najszybciej Już teraz na bieżąco odprawiane są
      samochody ciężarowe w Medyce. Samochody osobowe na wyjazd czekają 2 godziny
      podobnie w Krościenku."
      tvp.pl/400,20051002251622.strona

    • darino zameldowanie poza strefą nadgraniczną 04.10.05, 07:08
      "Przemyślanie masowo zmieniają adresy. Przenoszą się poza strefę nadgraniczną.
      Po co? Aby móc przynieść z Ukrainy do Polski więcej towaru.
      Strefa nadgraniczna rozciąga się 15 kilometrów od pasa granicznego w głąb
      kraju.

      Osoby spoza strefy nadgranicznej są w uprzywilejowanej sytuacji. Przekraczając
      granicę mogą wnieść 1 karton papierosów i 1 litr wódki. Mieszkańców terenów
      przygranicznych potraktowano gorzej. Przysługuje im jedynie paczka ,,cygarów” i
      0,5 litra alkoholu. Ci drudzy znaleźli sposób na obejście przepisów.
      - Wystarczy czasowo zameldować się poza strefą nadgraniczną - tłumaczy
      przemyślanka. - Oczywiście nie trzeba od razu zmieniać mieszkania. Po prostu
      chodzi o formalność.
      Przemyślanie utrzymujący się ze szmuglowania papierosów płacą nawet po 300
      złotych tym, którzy zgodzą się ich zameldować pod swoim adresem.
      - Od 6 do 29 września przybyło nam prawie 200 mieszkańców - mówi Zbigniew
      Blecharczyk, wójt gminy Dubiecko. - Są dni, kiedy pracownicy USC nie nadążają z
      meldowaniem.
      Proceder przemeldowywania nasilił się po zmianach na granicy. Od połowy
      sierpnia piesze polsko-ukraińskie przejście graniczne w Medyce funkcjonuje jako
      tzw. zielony pas. Można przynieść tylko tyle towaru, ile pozwalają przepisy.
      Wszystko ponad normę jest natychmiast rekwirowane. Przemytnik dostaje mandat
      lub ma sprawę sądową. Przedtem delikwent z nadwyżką był zawracany na Ukrainę i
      kilkakrotnie podchodził do odprawy."
      www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20051004/REGION00/51003020/-1/CALYREGION


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka