darino 18.01.05, 12:32 Wiele osób z Birczy i okolic handluje przemyconym paliwem, alkoholem i papierosami. Na pewno zainteresuje ich (i nie tylko) ta ciekawostka: serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2498934.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
darino Re: przemyt z Ukrainy 20.01.05, 19:58 Jeszcze coś na ten temat: www.zycie.pl/index.php?go=tresc&id=05_03_07 Odpowiedz Link
darino newsy z 1 lutego 01.02.05, 15:39 miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2522431.html miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2522442.html Odpowiedz Link
darino przemyt z Ukrainy - news z 16 lutego 18.02.05, 17:55 miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2556184.html Odpowiedz Link
darino przejście w Krościenku 06.03.05, 18:50 Moi koledzy przemytnicy donoszą, że po stronie ukraińskiej wybudowano zaraz za przejściem dwie stacje benzynowe czynne całą dobę, więc nie trzeba daleko jechać po paliwo, wódkę i papierosy ! Odpowiedz Link
darino pobicie na przejściu w Medyce 15.03.05, 19:47 MEDYKA. Na pieszym przejściu w Medyce znów doszło do gorszącego wydarzenia z udziałem podróżnych i funkcjonariuszy Straży Granicznej. Starsza pani nie ukrywa, że na granicy dorabia sobie do skromnej emerytury. Czasem "chodzi" razem z synem. – Nie jesteśmy jakimiś awanturnikami – tłumaczy. – Takie życie mamy i koniec. W nocy z 10 na 11 bm. było całkiem normalnie, dopóki według relacji starszej pani, ludzie nie zaczęli napierać na barierkę. – Zostałam przyciśnięta do barierki i poprosiłam pogranicznika, żeby mnie przepuścił, bo mam legitymację inwalidzką – opowiada prawie 70-letnia kobieta. – Odpowiedział mi bardzo ordynarnie, wstyd powiedzieć jak – żali się. – Zostałam odepchnięta przez funkcjonariusza i upadłam. Z relacji kobiety wynika, że widziało to wiele osób, a jej syn zobaczywszy matkę leżąca na ziemi przeskoczył przez barierkę i zaczął odciągać funkcjonariusza od niej. – Ja syna nie bronię – mówi starsza pani. – Ale za co go pogranicznicy pobili, to nie wiem. Chciał mi tylko pomóc – podkreśla. Starsza pani twierdzi, że jej 25 – letni syn ma poważne obrażenia. – Kolano ma aż granatowe – opowiada. Sama też miała ucierpieć na skutek szarpaniny z funkcjonariuszem, boli ją kolano i jest bardzo zdenerwowana. – Złożyłam skargę w Straży Granicznej – mówi. – To nie do pomyślenia, żeby tak traktować ludzi. Na pewno syn nie powinien przeskakiwać barierki, ale przede wszystkim funkcjonariusz nie powinien do mnie kląć i szarpać mnie, starszej osoby. A syn był trzeźwy, wypił jedynie dwa piwa – opowiada. Rzecznik prasowy komendanta BiOSG por. Elżbieta Pikor potwierdza, że skarga dotycząca tej sprawy wpłynęła. – Sytuacja, o której wspomina pani D. rozgrywała się zbieżnie z incydentem naruszenia nietykalności i znieważeniem funkcjonariusza SG przez jej syna. Syn skarżącej będąc w stanie nietrzeźwym pobił i znieważył funkcjonariusza SG w trakcie pełnienia obowiązków służbowych. Pobity funkcjonariusz przebywa na zwolnieniu chorobowym. Aktualnie sprawę o wymienione wyżej przestępstwa karne prowadzi Komenda Miejska Policji w Przemyślu – mówi por. Pikor jednocześnie dodając, że od czasu, kiedy medyckie przejście piesze działa całodobowo do incydentów z udziałem pijanych podróżnych dochodzi coraz częściej. - Nie ma praktycznie dnia, aby nie doszło tutaj do znieważania funkcjonariusza czy to Straży Granicznej czy Służby Celnej. Równie często dochodzi do czynnych napaści na funkcjonariuszy w trakcie pełnienia obowiązków służbowych. Nie tak dawno pijany mieszkaniec Przemyśla próbował udusić celnika, wcześniej podróżny rzucił butelką w funkcjonariusza Straży Granicznej, inny wybił szybę w drzwiach wejściowych do terminalu odpraw, jeszcze inny złamał nos funkcjonariuszowi. Tego typu zachowań dopuszczają się zazwyczaj pijani mieszkańcy Przemyśla i okolic, którzy znani są funkcjonariuszom z tego , iż trudnią się przemytem. Często dla mediów zasłaniają się faktem , iż są bezrobotni, mają na utrzymaniu liczną rodzinę i chodząc na Ukrainę zarabiają grosze na utrzymanie Na granicy jednak pokazują inną twarz. MONIKA KAMIŃSKA Super Nowości z dnia 15_03_2005 Odpowiedz Link
upowiec i znów Medyka ! 24.03.05, 08:07 Coraz częściej dzwonią do redakcji ludzie z prośbą, byśmy zajęli się tym, co dzieje się na granicy. To skandal - mówią oburzeni, że musieli spędzić na granicy kilka godzin. To istna baba-jaga, co tam się dzieje. Czwartek przed południem. Z Polski na Ukrainę można pójść pieszym przejściem bez większych problemów, bo cała odprawa trwa trzy minuty, ale już z powrotem nie jest tak łatwo. Trzeba odstać parę godzin w kilkudziesięcioosobowej, ciasno zbitej grupie. Przed polskim pawilonem w odległości 30 metrów od siebie stoi cztery takie grupy. Każdej pilnuje funkcjonariusz SG. Ci, którzy stoją najbardziej na zewnątrz kulą się w podmuchach lodowatego wiatru, za to ci stłoczeni w środku nie mają czym oddychać. Starzy bywalcy podają sobie butelkę wódki i wymieniają się uwagami. Od nich można się dowiedzieć, która zmiana celników jest dobra, a którą należy omijać. Oni wiedzą o celnikach wszystko, nawet to, który jest kawalerem i ma nieumyte okna w mieszkaniu. Po ukraińskiej stronie na wejście do Polski czeka karnie trzy grupy, jakieś 150 osób. Każdej doby przez przejście piesze w Medyce przechodzi ponad 8 tysięcy podróżnych, co daje średnio pięć osób na minutę. - Kiedy jesienią uruchamialiśmy całodobowe przejście piesze, myśleliśmy, że rozładujemy tłok i będzie lepiej - mówi mjr Ślazyk, komendant przejścia w Medyce. - Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że nasi rodacy chyba nie dorośli do cywilizacji. Wielu z tych, którzy chodzą przez granicę, codziennie myśli, że po zmroku będzie łatwiej coś przeszmuglować, często przekraczają granicę w stanie nietrzeźwym. Nie ma chyba tygodnia, żeby nie było jakiejś awantury. Od początku stycznia za znieważanie funkcjonariuszy i czynną napaść na nich zatrzymaliśmy 29 osób, a 40 zostało ukaranych mandatami. Warto też dodać, że w tym okresie służby celne zawróciły z przejścia 26 tysięcy 320 osób, które próbowały wnieść więcej towaru niż można. Moim zdaniem - mówi komendant - jedynym wyjściem przy takiej ilości osób jest modernizacja przejścia pieszego, a konkretnie odcinka od pawilonu odpraw do granicy. Sewu , "Życie podkarpackie", 24-03-2005 Odpowiedz Link
darino czy Straż Graniczna ukróci przemyt ? 06.08.05, 03:22 "Zabiorą nadwyżki papierosów i wódki, ukarzą mandatami i wnioskami do sądu - tak pogranicznicy niebawem zaczną traktować podróżnych na pieszym przejściu w Medyce. To odwet za napaści na funkcjonariuszy i wyzwiska pod ich adresem. Od początku tego roku około 60 razy podróżni napadali na strażników granicznych na przejściu dla pieszych w Medyce. Z przejścia codziennie korzysta od ośmiu do dziesięciu tysięcy osób. Głównie tak zwane mrówki. To mieszkańcy terenów przygranicznych, którzy żyją z drobnego handlu. Przynoszą z Ukrainy tanie papierosy i wódkę i sprzedają na pobliskim bazarze w Medyce lub w Przemyślu. Długa kolejka, tłok, awantury wywoływane przez podpitych podróżnych i tych, którym nie spodobała się odprawa celna - to codzienność na przejściu. Wszystko przez to, że wiele mrówek bierze znacznie więcej towaru, niż pozwalają przepisy. Celnicy zawracają ich na koniec kolejki, a to wywołuje ich agresję. Celnicy i Straż Graniczna mają dosyć napaści i wyzwisk pod swoim adresem ze strony podróżnych. Twierdzą, że służba na pieszym przejściu w Medyce jest najcięższa na całym odcinku granicy naszego województwa z Ukrainą. Od 16 sierpnia ma się to zmienić. Straż Graniczna wspólnie z celnikami wprowadza od tego dnia nowe zasady zgodne z wytycznymi Unii Europejskiej. Na przejściu pieszym zawiśnie informacje o tym, że jest to przejście dla podróżnych, którzy nie mają nic do oclenia. A to oznacza, że będzie można wnieść przez nie tylko tyle towaru, ile pozwalają przepisy. Wszyscy ci, którzy zechcą przenieść więcej, nie będą już zawracani na koniec kolejki. - Bo taki zawrócony potrafił stawać w kolejce kilka razy. Liczył na to, że za którymś razem przejdzie. Po wprowadzeniu nowych zasad celnik zabierze przemytnikowi towar już za pierwszym podejściem, sprawa trafi do sądu, zostanie wszczęte postępowanie o przestępstwo skarbowe albo nałożona grzywna - mówi Mariusz Siedlecki z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. Wyjaśnia, że wszyscy, którzy będą chodzić przez przejście piesze na pasie "nic do zgłoszenia", muszą mieć tego świadomość. Pogranicznicy mają nadzieję, że to uspokoi sytuację i pobicia służb granicznych staną się tutaj rzadkością. - Z założenia bowiem piesze przejścia mają służyć wymianie turystycznej między krajami. Niestety, to w Medyce stało się miejscem wykorzystywanym do przenoszenia papierosów i wódki - dodaje. Siedlecki nie sądzi, że kolejki się zmniejszą i ludzie przestaną wnosić towar nawet po kilka razy dziennie. Liczy jednak na to, że na granicy będzie spokojniej. *Osoby z terenów gmin przygranicznych mogą wnieść jednorazowo jedną paczkę papierosów, pół litra alkoholu. *Osoby spoza terenów przygranicznych - karton papierosów, litr wódki, dwa litry wina, dwa litry koktajli i aperitifów." miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2857323.html Odpowiedz Link
darino a może wozić warzywa na Ukrainę ? 25.03.05, 13:27 Ukraina skupuje nasze warzywa i owoce Dorota Wilk, 24-03-2005, "Gazeta Wyborcza" Ceny kapusty białej i pekińskiej na Podkarpaciu gwałtownie poszły w górę. Dlaczego? Na polską kapustę rzucili się kupcy z Ukrainy Jeszcze do niedawna kilogram kapusty pekińskiej kosztował na Podkarpaciu 0,80 gr. Teraz w sklepach trzeba zapłacić za nią nawet 2,5 zł. To samo się dzieje z kapustą białą, która z 6 gr podskoczyła do 40 gr za kg. Zdrożały też jabłka. Co się dzieje? Nasi wschodni sąsiedzi zaczęli je masowo kupować. - Od lutego wysyłamy na Ukrainę miesięcznie od 10 do 20 tirów wypełnionych kapustą i jabłkami, które stały się naszym głównym towarem eksportowym - mówi Janusz Siwiec z firmy Vita Fruit z Przeworska. Skąd takie zainteresowanie naszych wschodnich sąsiadów polskimi warzywami i owocami? - Ukraina ma problemy z przechowywaniem warzyw i owoców w zimie. Nie ma chłodni i przechowalni, które zachowałyby świeżość tych produktów przez kilka miesięcy. Dlatego gniją w piwnicach. Gdy zbliża się wiosna, Ukraina zaczyna kupować je u nas, bo wtedy kończą się jej zapasy - wyjaśnia Piotr Lubecki, specjalista od sprzedaży na rynki wschodnie przeworskiej firmy. Jego zdaniem spadku cen warzyw i owoców należy się spodziewać dopiero z początkiem lata, gdy na Ukrainie pojawią się wyhodowane tam warzywa. Ale wtedy na Podkarpacie mogą ruszyć indywidualni odbiorcy zza wschodniej granicy. Rok temu mieszkańcy Ukrainy masowo przyjeżdżali do nas po tanią cebulę. - Zazwyczaj od lata do jesieni obserwujemy na przejściach granicznych z Ukrainą wzmożony ruch drobnych handlarzy i ludzi, którzy przyjeżdżają po warzywa - mówi Małgorzata Eisenberger-Blacharska, rzecznik Izby Celnej w Przemyślu. Odpowiedz Link
upowiec zapowiedź zmian u ukraińskich celników 30.03.05, 06:55 "Gazeta Wyborcza", Dorota Wilk 29-03-2005 Identyfikatory z numerem telefonu, pod który można dzwonić ze skargami, pojawią się na mundurach ukraińskich celników - zapowiedział szef ukraińskich służb Wołodymyr Skomorowski Wprowadzenie identyfikatorów ma ukrócić łapówkarstwo na granicy. Skarżą się na nie od dawna polscy podróżni. - Za brak gaśnicy w aucie dziesięć hrywien, tyle samo za brak linki holowniczej. Jak nie mogą przyczepić się do towaru, który wieziesz, to się przyczepią do wyposażenia auta, byle tylko wyciągnąć parę groszy - opowiada Piotr, który często robi zakupy na Ukrainie. - Celnik ukraiński powiedział mi, że wiozę za dużo paliwa w kanistrze. Dałem mu dziesięć hrywien i dał mi spokój - opowiada pan Jan, który jeździ na Ukrainę po tanie paliwo. Kierowcy ciężarówek mówią, że płacą znacznie wyższe stawki. - Dopóki będą różnice w stopie życiowej mieszkańców Polski i Ukrainy, ten proceder nie zostanie wyeliminowany całkowicie. Nowemu kierownictwu ukraińskich służb celnych zależy jednak na tym, by to zmienić - mówi Wojciech Inglot, konsul honorowy Ukrainy w Przemyślu. Jego zdaniem samo wprowadzenie identyfikatorów nie rozwiąże jednak problemu łapówek na granicy. - Jest za mało przejść. Są duże kolejki, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał je ominąć i da za to łapówkę. Trzeba uruchomić nowe przejścia, ciągle wzrasta ruch na granicy, kolejki będą coraz większe, a nie mniejsze - twierdzi Inglot. Zmiany w ukraińskich służbach celnych, które mają poprawić ich wizerunek w Polsce i Europie, już się zaczęły. - Wymieniona została kadra kierownicza - oznajmia Ivan Hrycach, konsul generalny Ukrainy w Polsce. - Nie wiem dokładnie, kiedy pojawią się identyfikatory u naszych celników, to tylko kwestia czasu. Myślę, że nastąpi to niebawem - dodaje Hrycak. Odpowiedz Link
darino zmiany ? - chyba na gorsze ! 14.05.05, 02:10 Kłopoty na przejściu granicznym po ukraińskiej stronie "Gazeta Wyborcza", Dorota Wilk, 13-05-2005 Jeśli wybierasz się na Ukrainę, musisz liczyć się z tym, że na wjazd do Polski będziesz czekać kilkanaście, a nie - jak głoszą oficjalne komunikaty - kilka godzin. Kto chce przejechać bez problemu... wręcza łapówkę . Małżeństwo spod Jarosławia wybrało się w środę około godz. 14 na Ukrainę. Bez problemów przekroczyli granicę na przejściu w Korczowej. Ale tuż za nim zobaczyli ogromną kolejkę samochodów czekających na wjazd do Polski. Zrobili więc szybko zakupy i około 17 ustawili się kolejce do ukraińskiego przejścia granicznego. - Kolejka miała dwa albo trzy kilometry długości. Staliśmy w niej czternaście godzin, zanim dotarliśmy do ukraińskiej odprawy. Widzieliśmy, jak wieczorem ukraińscy kierowcy z wyłączonymi światłami w samochodach zjeżdżali na pobliskie pola i boczne drogi. Omijali kolejkę i wpychali się między oczekujących z przodu. Ukraińska straż graniczna wpuszczała ich do odprawy poza kolejnością - opowiada pani Ania. Razem z mężem dotarła do przejścia dopiero około siódmej rano w czwartek. - Strażnik ukraiński był bardzo niegrzeczny. Kazał mi zawracać, bo miałem w kanistrze dziesięć litrów paliwa. Tyle, ile wolno wwieźć do Polski. Gdy wyciągnąłem dziesięć hrywien, wziął je bez problemu i wtedy dopiero pozwolił jechać dalej - relacjonuje pan Jan. Praktyki ukraińskich służb celnych potwierdzają polskie służby graniczne. - Mamy liczne sygnały o tym, że Ukraińcy przepuszczają bez kolejki swoich rodaków. Wiele razy prosiliśmy o zaprzestanie tych praktyk, ale na obietnicach się kończy - przyznaje Małgorzata Eisenberger-Blacharska, rzecznik Izby Celnej w Przemyślu. Codziennie rozmowy ze wschodnimi sąsiadami prowadzi także polska Straż Graniczna. - Mówimy kolegom z Ukrainy o skargach na nierówne traktowanie podróżnych, ale zaprzeczają, że coś takiego ma miejsce. Tymczasem widzimy, jak jedni wracają stamtąd z towarem po 20 minutach mimo dużej kolejki, a inni po wielu godzinach - mówi Elżbieta Pikor, rzecznik Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. Pogranicznicy rozkładają ręce. - Ukraińcy rządzą się własnym prawem. Nie mamy na to żadnego wpływu - twierdzi Pikor. Małżeństwo spod Jarosławia zaskoczyła też różnica między czasem odpraw podawanym przez polskie służby graniczne a rzeczywistym oczekiwaniem. - Przed wyjazdem dowiedzieliśmy się, że czeka się na wjazd do Polski z Ukrainy cztery godziny. Gdybyśmy wiedzieli, że będzie to kilkanaście godzin, zrezygnowalibyśmy z podróży - mówi pani Ania. - To dlatego, że my podajemy czas oczekiwania już po odprawie ukraińskiej. Nie wiemy, jak długo trzeba czekać w kolejce na wjazd na ukraińskie przejście. Służby Ukrainy nie informują nas o tym. Dowiadujemy się tego od naszych podróżnych - twierdzi Pikor. Odpowiedz Link
upowiec hulaj dusza - celnik chory ! 01.04.05, 07:33 Przemyśl. Po kontroli w izbie celnej "GW", Dorota Wilk 31-03-2005 Celnicy w Medyce są zestresowani ciągłą pracą przy odprawianiu podróżnych, dlatego masowo chorują - wynika z kontroli Ministerstwa Finansów Kontrolerzy zjawili się w Izbie Celnej w Przemyślu z powodu anonimu. Wysłali go celnicy, którzy na Podkarpacie trafili w 2003 r. z przejść granicznych na zachodzie i południu Polski. Poskarżyli się na złe traktowanie w nowym miejscu pracy. Przede wszystkim na to, że od czasu przeniesienia pracują tylko przy odprawach. Utyskiwali, że praca jest stresująca i dlatego zaczęli podupadać na zdrowiu. Masowo chorowali celnicy z Izby Celnej w Przemyślu oraz z przejść w Medyce i Korczowej. Ale zdaniem kontrolerów tylko celnicy z Medyki przebywali na zwolnieniach lekarskich z powodu ciągłej pracy na tym samym stanowisku - i to najtrudniejszym, czyli przy odprawach osobowych. Czy to znaczy, że celnikom nic poważnego nie dolegało, tylko nie podobała im się robota? - pytamy. - Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, że nie byli chorzy, bo nie mamy uprawnień do kontrolowania ich zwolnień, a ZUS nam tego odmówił, bo służby celne mu nie podlegają - wyjaśnia Maria Hiż z departamentu organizacji służby celnej Ministerstwa Finansów. - To jedna wielka bzdura - podsumowuje wyniki kontroli Marek Kachaniak, dyrektor Izby Celnej w Przemyślu. - Skoro istnieje zależność między chorobą a brakiem rotacji na służbie, to podobnie powinno być w Korczowej i Przemyślu, gdzie chorowało najwięcej funkcjonariuszy. Rozumowanie kontrolerów jest nielogiczne - uważa. Ministerstwo Finansów wytknęło też szefostwu Izby brak obiektywizmu i przejrzystości w przyjmowaniu nowych pracowników. - Bo brali pod uwagę tylko wyniki rozmowy kwalifikacyjnej, a pomijali testy, które pokazywały predyspozycje psychiczne kandydatów, wskazywały, czy nadają się do ciężkiej i niebezpiecznej pracy - dodaje Maria Hiż. - Żeby dostać się na rozmowę kwalifikacyjną, trzeba zdać test. Zawsze jest on brany pod uwagę, bo najwięcej osób na nim odpada. Gdy poprosiłem ministerstwo, by dostarczyli mi wytyczne zasad przyjmowania kandydatów do pracy, to powiedzieli, że ich nie mają - wyjaśnia Kachaniak. Mimo niekorzystnych wyników kontroli, ministerstwo nie zamierza wyciągać żadnych konsekwencji wobec szefostwa izby. Zaleciło natomiast wprowadzenie wymiany celników na przejściach granicznych i nakazało wnikliwiej oceniać przyjmowane osoby. Dyrektor Kachaniak jednak nie zamierza niczego wprowadzać. Na kontrolerów złożył skargę do resortu. - Mam wrażenie, że osoby, które nas kontrolowały, nie znają się na pracy służb celnych. Niech ministerstwo lepiej weźmie się za sprawdzanie zwolnień lekarskich celników, bo w cały kraju jest plaga chorób wśród przeniesionych funkcjonariuszy - odpowiada Kachaniak. W 2003 r. na Podkarpacie trafiło 126 funkcjonariuszy z innych przejść. Od momentu przeniesienia, większość z nich zaczęła masowa chorować. Do końca 2004 r. jeden celnik ulokowany w Korczowej chorował średnio 155 dni, a w izbie celnej w Przemyślu - 99 dni. Dyrektor izby zwolnił trzech celników, którzy chorowali po ok. 300 dni. Odpowiedz Link
darino kolejne zatrzymania przemytników 05.04.05, 13:14 PRZEMYŚL, MEDYKA, SKOPÓW. Wraz z nadejściem wiosny i ładniejsza pogodą przemytnicy wykazują większa jeszcze niż dotąd aktywność. Grupy mobilne funkcjonariuszy celnych miały w zeszłym tygodniu pełne ręce pracy i "kontrabandy". W sobotę (26 marca) w Oddziale Celnym w Medyce zatrzymano nafaszerowany wyrobami tytoniowymi bez polskich znaków skarbowych akcyzy ukraiński autokar Ikarus. W Jego zbiorniku paliwa, zderzaku oraz chłodnicy ukryte były 2154 paczki trefnych papierosów. Kilka dni później (31 marca) celnicy wraz z funkcjonariuszami Urzędu Kontroli Skarbowej w Przemyślu "uwolnili" od 10282 paczek papierosów oraz 23 butelek wódki z przemytu samochód marki Opel Omega, który zatrzymali w miejscowości Skopów. Najwyraźniej przemytnicy byli już pewni, że są bezpieczni, bo część kontrabandy (ok. 650 kartonów) przewozili w bagażniku samochodu i na tylnym, siedzeniu. Pozostałą część ukryli w specjalnie skonstruowanych skrytkach w podłodze bagażnika, przestrzeni pod deską rozdzielczą, a także pomiędzy butlą gazową, a tylnym siedzeniem oraz pomiędzy zderzakiem, a silnikiem. W nocy z 31 marca na 1 kwietnia w Przemyślu spotkanie z funkcjonariuszami UKS i służb celnych okazało się pechowe dla przemytników podróżujących volkswagenem LT 35. W tym samochodzie ujawniono 20 tys. paczek "lewych" papierosów, które ukryte były za pustymi skrzyniami na owoce w części ładunkowej auta. emka Super Nowości z dnia 05_04_2005 Odpowiedz Link
upowiec Znów przemyt papierosów 25.04.05, 13:26 MEDYKA, PRZEMYŚL. W ostatnim tygodniu służby celne udaremniły przemyt z Ukrainy dużej ilości papierosów. W sumie do Polski usiłowano wwieźć prawie 10 tysięcy paczek wyrobów tytoniowych bez polskich znaków akcyzy. W czwartek (21 bm.) funkcjonariusze Grupy Mobilnej w Przemyślu ujawnili w Oddziale Celnym w Medyce próbę przemytu 7100 paczek papierosów produkcji zagranicznej. Ukryto je w skrytce konstrukcyjnej w tylnej części autokaru Neoplan. Papierosy usiłował wwieźć do Polski 21-letni mieszkaniec podprzemyskich Nowosielec, przeciwko któremu wszczęto postępowanie karno- skarbowe, zabezpieczając przedmiot przestępstwa. Dzień wcześniej (20 bm.) wspólne działania BiOSG i Grupy Mobilnej w Przemyślu doprowadziły do udaremnienia przemytu 2603 paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy (Saint George, Level, LM, Strong oraz Prima). Kontrabandę znaleziono w samochodzie alfa romeo, stojącego przy torach, po których chwilę wcześniej przejechał pociąg relacji Czerniowce- Przemyśl. Towar zatrzymano, natomiast wobec sprawcy przestępstwa- 32- letniego mieszkańca Przemyśla, wszczęte zostało postępowanie w sprawie o przestępstwo skarbowe. emka Super Nowości z dnia 25_04_2005 Odpowiedz Link
darino tym razem przemytników-policjantów 17.05.05, 01:29 "GW", dw, 16-05-2005 14 osób, w tym byli policjanci, zostało oskarżonych o działalność w zorganizowanej grupie przemycającej papierosy z Ukrainy Akt oskarżenia trafił w poniedziałek do sądu. Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie oskarżyła o przynależność do szajki m.in. obywatela Ukrainy i trzech byłych policjantów z wydziału ruchu drogowego komendy w Ustrzykach Dolnych. Jeden z policjantów uznawany jest za szefa tej grupy. Oskarżeni funkcjonariusze zostali zwolnieni tuż po tym, gdy ich zatrzymano pod koniec ubiegłego roku. Policjant podejrzany o kierowanie grupą jest też oskarżony o wręczenie 6 tys. zł łapówki celnikowi z Krościenka za to, że pomógł przewieźć papierosy przez przejście graniczne. Celnik niebawem zasiądzie na ławie oskarżonych nie tylko za wzięcie łapówki, ale też za próbę jej wręczenia, gdy trafił do aresztu. Grupa przemyciła od stycznia do października ubiegłego roku kilkaset tysięcy papierosów. Skarb Państwa stracił na tym kilka milionów złotych. Wśród oskarżonych jest też diagnosta, który poświadczał nieprawdę w dowodach rejestracyjnych samochodów, i policjant z Ustrzyk Dolnych, który pomógł pijanemu kierowcy uniknąć kary. Odpowiedz Link
upowiec przemytniczy długi weekend 31.05.05, 06:46 PODKARPACIE. Kolejny długi weekend był bardzo pracowity dla celników. Zawiedli się ci, którzy liczyli na zmniejszoną czujność funkcjonariuszy w czasie ostatnich kilku wolnych i upalnych dni. W ostatnim tygodniu, w oddziałach granicznych oraz podczas akcji prowadzonych na drogach województwa podkarpackiego, ujawniono i zatrzymano 60 tysięcy paczek papierosów, 183 litry różnego rodzaju alkoholu, a nawet 33 pary obuwia sportowego marki Nike, posiadającego znamiona towaru podrobionego. Prawie 400 osób ukarano mandatami karnymi, nakładając grzywny w łącznej wysokości 62 tysięcy złotych. Rekordowo wzrosła liczba ujawnionych trefnych papierosów, które usiłowano przemycić w pociągach międzynarodowych. Łącznie celnicy ujawnili i zajęli ponad 13 tysięcy paczek papierosów produkcji zagranicznej bez polskich znaków skarbowych. Wartość rynkowa kontrabandy to ok. 70 tysięcy złotych. Owocne okazały się także kontrole na drogach Podkarpacia.. Funkcjonariusze Grupy Mobilnej z Krosna, wykonujący czynności służbowe na drodze krajowej Przemyśl-Domaradz, zatrzymali samochód Renaulta traffic, kierowany przez 29- letniego mieszkańca Nowego Sącza. W specjalnie skonstruowanej skrytce w podwójnej podłodze auta, ukryto 4300 paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy. Do wszczętego przeciwko kierowcy postępowania w sprawie o przestępstwo skarbowe zatrzymano zarówno trefne papierosy, jak i samochód, który został specjalnie przystosowany do popełnienia przestępstwa. emka Super Nowości z dnia 31_05_2005 www.pressmedia.com.pl/sn/wydarzenia/d2.asp?u_file=a%2Etxt Odpowiedz Link
upowiec przemyt z Ukrainy - praca to praca ! 12.04.05, 06:54 Większy przemyt na granicy z Ukrainą dw 11-04-2005, "Gzeta w Rzeszowie" W dniu pogrzebu Papieża wielu mieszkańców Podkarpacia wyruszyło na zakupy do naszych wschodnich sąsiadów Straż Graniczna odnotowała znaczne ożywienie na granicy z Ukrainą w piątek, gdy w Watykanie obywał się pogrzeb Jana Pawła II. Mieszkańcy przygranicznych miejscowości wykorzystali ten wolny dzień i kolejne dwa na zrobienie zakupów. Ruch zwiększył się głównie na przejściu pieszym w Medyce. Wykorzystują je od lat tak zwane mrówki, przenosząc najbardziej chodliwy w Polsce towar, czyli wódkę i papierosy. - Średnio przejście piesze w Medyce przekracza dziennie około siedmiu tysięcy ludzi. Tymczasem od piątku do niedzieli włącznie odprawialiśmy średnio około 10 tysięcy podróżnych w ciągu doby. Ludzie po prostu wykorzystali przedłużony weekend. Nie przeszkadzał im ani pogrzeb, ani żałoba po Ojcu Świętym - mówi Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału SG. Zdaniem Straży Granicznej w związku z większą liczbą osób przekraczających przejście wzrósł przemyt. W tych dniach doszło też do napaści na strażników. - Jeden z podróżnych kopnął naszego funkcjonariusza w piersi, inny turysta poszarpał kolejnego strażnika. Na szczęście, obaj funkcjonariusze nie odnieśli poważnych obrażeń - dodaje Pikor. Na przejściach drogowych w Medyce, Korczowej i Krościenku ruch samochodowy w tych dniach był taki jak zwykle, ale przemytnicy też w tych dniach nie próżnowali. Sporo pracy mieli pogranicznicy na drogach w okolicach przejść granicznych. Zatrzymali do kontroli dwa samochody, w których było łącznie około 27 tysięcy paczek papierosów. Znaleźli też ponad dwa tysiące wyrzuconych paczek papierosów na torowisku tuż po przejeździe pociągu Czerniowce-Przemyśl. Odpowiedz Link
upowiec ukraińskie paliwo 14.04.05, 08:14 Sprowadzają paliwo z Ukrainy Najbardziej aktywni potrafią zrobić 2-3 kursy dziennie MEDYKA. Gwałtownie rośnie prywatny przywóz paliwa z Ukrainy do Polski. Kierowcom opłaca się je sprowadzać, bowiem jest ono tam dwukrotnie tańsze. - Zgodnie z prawem, kierowca samochodu osobowego może legalnie przewieźć paliwo tylko w fabrycznie wykonanym baku plus 10 litrów w kanistrze – wyjaśnia Małgorzata Eisenberger-Blacharska, rzecznik Izby Celnej w Przemyślu. Z tej możliwości coraz częściej korzystają mieszkańcy przygranicznych miejscowości. Najbardziej aktywni potrafią przekroczyć polsko-ukraińską granicę nawet 2-3 razy dziennie. – Wystarczy pojechać do granicznych Szegini lub pobliskiej Wolicy. Tam zaopatruję się w tanie paliwo – mówi pan Czesław, który codziennie wyjeżdża swoim audi na Ukrainę. Część przywiezionego paliwa wykorzystuje na swoje potrzeby, resztę sprzedaje sąsiadom i znajomym. W Medyce ukraińscy handlarze oferują tanie paliwo już w sąsiedztwie przejścia granicznego. W Przemyślu jest kilka nielegalnych rozlewni. Największa z nich funkcjonuje przy ul. Zana. Po ukraińskie paliwo wyjeżdżają też prywatni przewoźnicy dysponujący autokarami turystycznymi. Zbiornik w autokarze może pomieścić nawet kilkaset litrów paliwa. – W przypadku łamania przepisów dajemy mandaty i obciążamy nieuczciwych kierowców dodatkową akcyzą za przewożone nadwyżki – ostrzega Eisenberger- Blacharska. Średnie ceny paliwa na stacjach benzynowych w Przemyślu Olej napędowy ON - 3,59 zł ES 95 Eurosuper - 3,98 zł Suprema 95 - 4,15 zł SP 98 Super plus - 4,19 zł i ukraińskiego: Szeginie – równowartość 1,90 zł Medyka – 2,30 - 2,40 zł Przemyśl – 2,50 zł "Nowiny", JANUSZ MOTYKA 14. Kwietnia 2005 Odpowiedz Link
darino DVD w baku 16.04.05, 03:27 1 415 płyt DVD przechwycili wczoraj celnicy z Krościenka. Płyty usiłował przemycić obywatel Ukrainy, podróżujący osobowym fordem sierrą. Towar ukryty był w baku samochodu. "Dziennik Polski", 15-04-2005 Odpowiedz Link
darino zatrzymany celnik z przejścia w Krościenku 25.04.05, 00:58 "Gazeta w Rzeszowie", pap 24-04-2005 Na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Krościenku zatrzymano w piątek celnika z tamtejszego oddziału celnego Podejrzewany jest o to, że zezwolił na nielegalny przywóz do Polski ok. 700 kartonów papierosów. Kontrabandę przewozili w swych samochodach dwaj Polacy. - Już wcześniej otrzymywaliśmy sygnały, że celnik jest nieuczciwy. Został więc poddany stałej obserwacji - powiedziała Małgorzata Eisenberger-Blacharska, rzeczniczka Izby Celnej w Przemyślu. Dodała, że zachodzi uzasadnione podejrzenie o przyjęcie przez celnika korzyści majątkowej w zamian za "przymknięcie oka" na nielegalny przywóz papierosów z Ukrainy do Polski. Zatrzymania dokonali celnicy wspólnie z funkcjonariuszami Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. O podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez celnika powiadomiono Prokuraturę Rejonową w Ustrzykach Dolnych. - Zatrzymany funkcjonariusz zostanie w trybie natychmiastowym zwolniony ze służby - dodała rzecznik. Odpowiedz Link
darino przemyt Azjatów w bagażniku ! 25.04.05, 01:05 TARNOBRZEG. Dziesięciu Azjatów, prawdopodobnie Chińczyków lub Wietnamczyków, przemycił do Polski obywatel Ukrainy. Całą grupę wiózł… osobowym Audi. Wpadł dzięki czujności policjantów z tarnobrzeskiej drogówki. Cała akcja rozpoczęła się nad ranem, gdy w rejonie Wojtkowej w powiecie bieszczadzkim patrol Straży Granicznej zwrócił uwagę na samochód audi A6 na ukraińskich numerach rejestracyjnych. Samochód miał bardzo obciążony tył, niemal tarł nim o asfalt. Pogranicznicy nie mieli możliwości zatrzymania auta, ale podejrzewając przemyt, zawiadomili policję. Informacja trafiła do wszystkich patroli na terenie województwa. Długo jednak ukraińskie audi przemykało się niezauważone. Dopiero w Tarnowskiej Woli policyjny patrol zauważył podejrzany samochód. Pojazd został zatrzymany i poddany kontroli. Okazało się, że oprócz kierowcy jedzie w nim kilku Azjatów. Jednak dopiero dokładna kontrola samochodu wykazała, z jakim rodzajem przemytu mają do czynienia funkcjonariusze. W bagażniku auta, ściśnięci jak sardynki w puszcze, leżeli kolejni Azjaci. - Łącznie w audi jechało ich dziesięcioro plus ukraiński kierowca. Ten ostatni to młody, 22-letni człowiek. Jest bardzo przestraszony. Natomiast z przemycanymi przez niego Azjatami nie możemy nawiązać kontaktu. Nie mają żadnych dokumentów, podejrzewamy tylko, że to Wietnamczycy lub Chińczycy – mówi podkomisarz Beata Jędrzejewska- Wrona, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Tarnobrzegu. – Cała grupa została już przekazana w ręce Straży Granicznej. Prawdopodobnie zostaną deportowani na Ukrainę. W policyjnym areszcie pozostał natomiast 22-letni kierowca audi, Ukrainiec pochodzący ze Lwowa Audi. Czy jest on członkiem większej grupy przestępczej zajmującej się przerzucaniem nielegalnych imigrantów na zachód Europy, wykaże śledztwo.] wel, Super Nowości z dnia 21_04_2005 Odpowiedz Link
darino Re: przemyt Azjatów w bagażniku ! 25.04.05, 01:07 Skoro Straż Graniczna widziała ten samochód w Wojtkowej, to pewnie przejechali przez przejście w Krościenku za kilkaset dolców ! Odpowiedz Link
upowiec znowu następni - tym razem Chńczycy ! 25.04.05, 13:28 WOJTKOWA, HUWNIKI. Ocieplenie i wiosna sprzyjają przypływowi nielegalnych gości, którzy usiłują przekroczyć zieloną granicę i przedostać się na teren RP. W ostatnim tygodniu Straż Graniczna dwukrotnie udaremniła odwiedziny imigrantów. Jak pisaliśmy w czwartkowym wydaniu "Super Nowości" 20 bm. zatrzymano 10 Azjatów (8 Chińczyków i 2 Wietnamczyków) oraz 2 ukraińskich kierowców. Już następnego dnia (21 bm.)została zatrzymana kolejna grupa nielegalnych imigrantów, tym razem w okolicach Huwnik. W dziesięcioosobowej grupie Chińczyków było 7 kobiet i trzech mężczyzn. - Zatrzymani byli głodni i przemarznięci, ponieważ jak wyjaśniali, przez 5 godzin oczekiwali w lesie na umówiony samochód - poinformowała nas por. Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy komendanta BiOSG w Przemyślu. Razem z Chińczykami zatrzymano trzech Polaków - mieszkańców Śląska i Podkarpacia. Postępowanie wyjaśniające wobec Polaków prowadzi Prokuratura Rejonowa w Przemyślu, natomiast nielegalni Chińczycy zostali przekazani służbom granicznym Ukrainy. emka Super Nowości z dnia 25_04_2005 Odpowiedz Link
upowiec przemyt ludzi przez Huwniki 02.06.05, 08:07 www.zycie.pl/index.php?go=tresc&id=05_22_ty Mniej więcej od połowy kwietnia, kiedy tylko stopniały śniegi, przez granicę ruszyli nielegalni imigranci. Od tego czasu funkcjonariusze Straży Granicznej ze Strażnicy w Huwnikach zatrzymali 32 obywateli Chin i Wietnamu, którzy tą drogą próbowali dostać się na Zachód, a także 6 organizatorów przerzutów. Wszystko świadczy o tym, że właśnie przez odcinek granicy chroniony przez Strażnicę w Huwnikach prowadzi zorganizowany szlak przemytu ludzi. W niedzielę po południu weszłam do garażu i zobaczyłam, że ktoś pościągał z drąga stare ubrania i zrobił sobie z nich posłanie – opowiada mieszkanka Gruszowic. – Wtedy skojarzyłam to z nocnym ujadaniem psów i jakimiś dziwnymi odgłosami. Tutaj dookoła pustkowie. Mieszkam tylko z synem, więc zaczęłam się bać i powiadomiłam Straż Graniczną. Dwaj funkcjonariusze Straży Granicznej przetrząsają rzeczy znajdujące się w drewnianej szopie, którą gospodyni nazywa garażem. – Prowadzimy działania wyjaśniające, czy była to próba kradzieży sprzętu gospodarskiego, czy może ktoś tutaj nocował. Wszystkie ślady wskazują na to drugie, więc musimy wyjaśnić, kto to był. Może to tylko jakiś przygodny włóczęga, a może ktoś, kto nielegalnie przekroczył granicę. Przepatrzyliśmy już najbliższy teren, ale trzeba będzie na jakiś czas roztoczyć „specjalną opiekę” nad tą okolicą. Na tym właśnie polega nasza praca. Nie tylko bezpośrednia ochrona granicy, ale też zapewnienie bezpieczeństwa na przyległym do niej terenie – wyjaśnia funkcjonariusz. Funkcjonariusze ze Strażnicy w Huwnikach odpowiadają za 14 kilometrów i 77 metrów granicy państwa, która jednocześnie jest zewnętrzną granicą Unii Europejskiej. Część tego pasa, do Nowych Sadów, to teren pagórkowaty, ale odkryty. Pozostała część, w kierunku Wojtkowej, to też pagórki, ale mocno zalesione i praktycznie zupełnie niezaludnione. Liczne, poplątane ze sobą drogi i niewielka (około 20 km) odległość od miasta sprawiają, że właśnie tędy organizatorzy nielegalnych przerzutów prowadzą ludzi. – Sprawdziły się nasze prognozy – mówi komendant strażnicy major Krzysztof Dyl. – W ubiegłym roku planując naszą pracę, wzięliśmy pod uwagę sytuację geopolityczną i ekonomiczną w krajach azjatyckich i przewidzieliśmy, że wzmogą się przestępstwa polegające na przerzucie przez granicę nielegalnych imigrantów. Od połowy kwietnia na naszym odcinku zatrzymaliśmy ich 32 oraz 6 organizatorów tych przestępstw. To ciągła walka, kto kogo przechytrzy. Odpowiedz Link
darino remont przejścia w Krościenku 07.05.05, 04:13 "Gazeta Wyborcza", dw 06-05-2005 W najbliższym tygodniu lepiej nie planować podróży na Ukrainę przez przejście graniczne w Krościenku w Bieszczadach. Na kilka dni zostanie ono zamknięte W poniedziałek 9 maja przez przejście w Krościenku nikt nie będzie mógł przejechać. Tego dnia zacznie się tutaj remont. Prace prowadzone będą głównie w okolicy przejazdu kolejowego. Zostanie zamknięta droga dojazdowa do przejścia i wstrzymany ruch kolejowy. Ekipy remontowe w ciągu kilku dni mają poszerzyć i utwardzić pobocze drogi. Zostanie ona wyremontowana i ma się pojawić nowe oświetlenie. Zabezpieczony będzie też lewy brzeg rzeki Strwiąż, która płynie obok drogi i torów. Przejście graniczne zostanie zamknięte do 14 maja do godziny 19. Potem będą prowadzone dalsze prace remontowe, ale bez konieczności wstrzymywania ruchu. - Aby usprawnić obsługę przejścia, wyodrębniony zostanie dodatkowy pas drogowo- postojowy i poszerzony pas odpraw dla obywateli UE - informuje Joanna Budzaj, rzecznik wojewody podkarpackiego. Inwestycje prowadzi wojewoda, który dostał na ten cel 1 mln 350 tys. zł z unijnego funduszu. Odpowiedz Link
darino Re: remont przejścia w Krościenku 10.05.05, 14:21 TVP Rzeszów, 09 maja 2005 Zamknięte przejście Od dzisiaj kierowcy, którzy planowali przekroczyć granicę z Ukrainą w Krościenku muszą zawracać z drogi. Do soboty przejście będzie nieczynne, bo trwa tam remont. Ale po nim podróż do naszego wschodniego sąsiada ma być: szybsza, lepsza i wygodniejsza. Gdy otwierano je w 2002 roku, zostało ochrzczone "bieszczadzką bramą na Ukrainę". Trzecie na Podkarpaciu - obok Korczowej i Medyki - przejście drogowe na ścianie wschodniej szybko zyskało sobie popularność. Tym większą, im większa była różnica w cenie towarów po obu stronach granicy. Waldemar Pasionek, Straż Graniczna w Krościenku -„Dwie trzecie stanowią obywatele Polski. Ruch ten jest około 4-krotnie wyższy niż był planowany w trakcie otwarcia tego przejścia.” Początkowo planowano, że w Krościenku będzie odprawianych około 1,5 tysiąca osób na dobę. Dziś przejście zaczyna pękać w szwach. Konieczna okazała się więc rozbudowa. W pierwszej kolejności zostanie wzmocniona, poszerzona i oświetlona droga dojazdowa od strony polskiej. A przebudowany przejazd kolejowy zyska szlabany. Michał Wnuk, administrator przejścia granicznego w Krościenku -„Wszelkie prace związane z rozszerzeniem i modernizacją drogi tak samo ułatwią pracę służbom granicznym, policji wieczorem, kiedy jest duża kolejka i podniosą samo bezpieczeństwo." Obok głównego budynku zostanie także utwardzone lądowisko dla helikopterów. Na samym przejściu są już utworzone pasy do odprawy autokarów i samochodów ciężarowych, ale póki co, mogą tędy przejeżdżać tylko auta do 3,5 tony. Koszty rozbudowy - ponad milion 200 tysięcy złotych - pokryje europejski Fundusz Schengen. Podobne inwestycje - o wartości łącznie blisko 20 milionów złotych - zaplanowano też w Medyce i Korczowej. Polska ma zarezerwowane środki na dalszą rozbudowę przejścia w Krościenku. Teraz jednak wszystko zależy od tego, czy strona ukraińska zgodzi się by przejeżdżały tędy auta do 7,5 tony, a więc także autokary. Odpowiedz Link
darino przejście w Krościenku już otwarte ! 20.05.05, 13:12 Przejście graniczne Krościenko-Smolnica było zamknięte przez niespełna tydzień - od rana 9 maja do wieczora 14 maja. W tym czasie na dojeździe do przejścia trwały bardzo intensywne prace, których prowadzenie przy czynnym przejściu byłoby niemożliwe. Koncentrowały się one głównie na przebudowie przejazdu przez tory kolejowe, znajdującego się bezpośrednio przed przejściem. - Na przejeździe w tym czasie wymienione zostały szyny i podkłady oraz poprawiono całą podbudowę - informuje kierownik Oddziału Drogowych Przejść Granicznych Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego Lesław Sztaba. Obecne prace na krościeńskim przejściu nie ograniczają się tylko do przebudowy przejazdu. Już wcześniej rozpoczęło się poszerzanie drogi dojazdowej do przejścia w celu uzyskania dodatkowego pasa postojowego. Poszerzenie jezdni spowodowało konieczność wyprofilowania skarpy i wzmocnienia brzegu Strwiąża, aby nie dochodziło do podmywania drogi. Ponadto przy drodze od ronda w Krościenku do przejścia budowane jest oświetlenie uliczne. Ma ono poprawić bezpieczeństwo na dojeździe do granicy. - Instalujemy na odcinku długości ok. 2,5 km 73 lampy - mówi właściciel wykonującej oświetlenie firmy ,,Elmix" z Tarnowca Zdzisław Głowacki. - Lampy będzie można zaświecić jeszcze przed końcem maja. Oprócz tego w planie jest jeszcze budowa w rejonie przejścia lądowiska dla helikopterów. Cała inwestycja finansowana jest ze środków unijnych - z Funduszu Schengen. Jej wartość wynosi ok. 1 mln 200 tys. zł. Inwestorem jest Wojewoda Podkarpacki, zaś głównym wykonawcą - Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjno-Drogowych z Krosna. Uruchomienie przejścia w sobotę 14 maja nie oznacza zakończenia prac. Roboty będą nadal prowadzone przy czynnym przejściu. Stanowi to utrudnienie zarówno dla ekip wykonujących te prace, jak i dla korzystających z przejścia podróżnych. - Wszystkie zaplanowane prace powinny się zakończyć do połowy czerwca - dodaje L. Sztaba. Zamknięcie przejścia na tydzień uświadomiło mieszkańcom Bieszczadów, a szczególnie gminy ustrzyckiej, jaką rolę ono odgrywa. Ruch samochodowy na drodze krajowej, która biegnie przez centrum Ustrzyk Dolnych, był w tym okresie znacznie mniejszy. Na ,,zielonym rynku" i w pobliskich uliczkach praktycznie nie było ,,zagranicznych handlowców". Zrobiło się o wiele spokojniej. Jednocześnie cena paliwa ,,w drugim obiegu" poszła momentalnie w górę. Na początku podskoczyła do 3 zł za 1 l, a pod koniec tygodnia trzeba było za etylinę ,,z importu" płacić już po 3,5 zł. Podrożały również papierosy ,,bez polskich znaków akcyzy", najpierw o 50 groszy na paczce, a potem o 1 zł. Podobnie było z ,,importowanym" alkoholem. - Nie zrobiliśmy przed zamknięciem przejścia żadnych zapasów - opowiada mieszkanka Ustrzyk. - Musieliśmy pożyczyć cztery paczki papierosów od sąsiada. Pod koniec tygodnia mąż się zastanawiał, czy nie będzie musiał jechać po paliwo do CPN-u. Zmalały też w ciągu tego tygodnia ,,bez przejścia" obroty w ustrzyckich sklepach i przede wszystkim w hurtowniach. Nie było w ogóle klientów z Ukrainy, a i ,,siła nabywcza" wielu mieszkańców była w tym czasie słabsza. - Przejście jest u nas chyba największą ,,firmą" - mówi jeden z ustrzyczan. - Gdyby je zamknięto na dłużej, mogłoby dojść do kryzysu ekonomicznego. "Gazeta Bieszczadzka", 20-05-2005 Odpowiedz Link
upowiec przejścia nakręcają koniunkturę 20.05.05, 16:56 Więc może przydałoby się otworzyć jeszcze jakieś: Nowe Sady-Truszewicze albo Malhowice-Niżankowice. Od razu naprawiono by drogi i ożywiłaby się cała okolica ! Odpowiedz Link
darino modernizacja przejścia w Krościenku zakończona ! 04.08.05, 22:05 "Zakończyła się prowadzona od kwietnia modernizacja drogowego przejścia granicznego w Krościenku. Za 390 tysięcy euro z Funduszu Schengen wykonano tu nowe oświetlenie trzykilometrowego odcinka drogi dojazdowej do przejścia, dodatkowy pas drogowy, wyremontowano przejazd kolejowy i poszerzono pas odpraw dla obywateli UE. Wszystko to dla usprawnienia ruchu na przejściu granicznym z Ukrainą." miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2855481.html Odpowiedz Link
darino Re: modernizacja przejścia w Krościenku zakończon 19.12.05, 01:37 "Skróci się droga na Zakarpacie i do Lwowa - zapowiada Iwan Hrycak, konsul generalny Ukrainy w Lublinie. Zmiany dotyczą przejścia granicznego w Krościenku. Teraz mogą przez nie przejeżdżać jedynie samochody osobowe. Od nowego roku będzie dostępne dla autokarów i samochodów ciężarowych do 7,5 tony. - To ważna zmiana, bo ułatwi ruch turystyczny. Można się również spodziewać, że w Krościenku będzie odprawiana część busów, które wiozą towary na Ukrainę - stwierdziła Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. Do tej pory przez przejście graniczne w Krościenku granicę przekraczało dziennie 4-5 tysięcy osób. Jak poinformował konsul Hrycak, w przyszłym roku rozpocznie się budowa przejścia granicznego Budomierz - Hruszów. - Rozmawiamy o uruchomieniu przejść granicznych Niżankowice - Malhowice oraz Wołosate - Łubnia. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku uda się otworzyć przejście w Wołosatem - dodaje konsul." miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3073375.html Przejście w Niżankowicach ! Niby trochę bliżej niż do Krościenka, ale droga fatalna - chyba że zaczną budować tę drogę rokadową łączącą przejścia graniczne. Odpowiedz Link
darino od jutra zwiększony ruch w Kroscienku 15.03.06, 20:50 "Od czwartku przez przejście graniczne Krościenko-Smolnica mogą przejeżdżać busy, autobusy i samochody ciężarowe o masie do 7,5 tony. To efekt porozumienia podpisanego w styczniu tego roku między rządem RP a gabinetem ministrów Ukrainy w sprawie rozszerzenia ruchu granicznego na tym przejściu. Dotychczas było ono przeznaczone tylko dla ruchu osobowego. - Można było przejechać przez nie samochodem osobowym, a już wycieczki autokarowe musiały mieć zgodę komendantów Straży Granicznej obu państw, by przekroczyć granicę na tym przejściu - wyjaśnia Małgorzata Eisenberger-Blacharska, rzecznik Izby Celnej w Przemyślu. Przez Krościenko nie będą mogły przejeżdżać samochody wiozące ładunki podlegające kontroli sanitarnej, fitosanitarnej oraz materiały niebezpieczne. Odprawy graniczne zgodnie ze wspomnianym porozumieniem rozpoczną się w czwartek od godz. 7." miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3213826.html -- forum gminy Bircza i okolic Odpowiedz Link
dymek25 Re: od jutra zwiększony ruch w Kroscienku 16.03.06, 09:44 To bardzo dobra wiadomośc dla turystów przyjeżdżających w Bieszczady. W razie niepogody można będzie wyskoczyc do Dobromila,Hyrowa,Sambora nie bojąc się o swój samochód i ewentualne przygody. Odpowiedz Link
upowiec Re: przemyt z Ukrainy 13.05.05, 06:53 Lepkie ręce Podróżni najczęściej narzekają na funkcjonariuszy ukraińskich, ale i po polskiej stronie są tacy, którzy "biorą". Czy z graniczną korupcją można wygrać? Blisko dwa miesiące temu na przejściu w Korczowej nowy szef ukraińskich służb celnych zapewniał dziennikarzy, że od razu przystąpi do walki z korupcją. Mówił o bezpłatnych telefonach antykorupcyjnych i większych karach dla nieuczciwych funkcjonariuszy. Na razie nie zmieniło się nic. Kierowcy twierdzą, że po ukraińskiej stronie wszystko ma swoją cenę. Trzeba zapłacić nawet za to, żeby przewieźć.... cukierki. Płacić, i to znacznie więcej, muszą też kierowcy ciężarówek. Mówią, że „na przejazd 150 hrywien to mało”. Na przejściach po polskiej stronie nie ma nachalnych funkcjonariuszy. Nie oznacza to jednak, że korupcji nie ma. Dyrektor Przemyskiej Izby Celnej doskonale wie, że ma czarne owce. Miesiąc temu na przykład wyrzucił z pracy funkcjonariusza, który wpuścił do kraju auto, a w nim 700 kartonów papierosów. „Biorą” też funkcjonariusze Straży Granicznej. Rok temu na przejściu w Korczowej zatrzymano aż 36 pograniczników podejrzanych o przyjmowanie łapówek. Na razie są zawieszeni. Po tej aferze Straż Graniczna dmucha na zimne. Każdy sygnał jest indywidualnie Rozpatrywany i badany. Poza tym uruchomiono też bezpłatny telefon interwencyjny. Pograniczników i celników w Medyce, Korczowej i Krościenku śledzą kamery. W walce z korupcją ma także pomóc nowy komputerowy system - Granica. Teraz to on, a nie celnik typuje auta do kontroli. Korupcja na granicy to odwieczny problem. Można i trzeba z nią walczyć. Ale na 100% skuteczności nie ma co liczyć. Przy tak dużej różnicy cen między Polską i Ukrainą, a co za tym idzie przy tak olbrzymim przemycie, zawsze znajdzie się ktoś komu będzie się opłacało dać łapówkę i ktoś, kto zechce ją wziąć. Odpowiedz Link
upowiec O NOWYCH PRZEJŚCIACH GRANICZNYCH 31.05.05, 06:35 TVP Rzeszów, poniedziałek, 30 maja 2005 Nowe po staremu "W Malhowicach - Niżankowicach do ubiegłego roku działało tak zwane małe przejście, uruchamiane okresowo, na przykład w czasie świąt. Zamknięto je po naszym wejściu do Unii Europejskiej. Teraz decyzję o jego uruchomieniu podjęła już specjalna komisja polsko-ukraińska. Mieszkańcy ukraińskich Niżankowic i polskich Malhowic oraz powiatów przemyskiego i chyrowskiego są przekonani że przejście jest potrzebne. Wątpliwości nie mają już też władze Ukrainy i Polski. Na razie strona polska czeka na oficjalną ukraińską notę dyplomatyczną. Ale nawet gdy trafi ona do polskiego MSZ- tu to będzie dopiero początek wspólnych starań o budowę przejścia. Zgodnie z planami pawilon odpraw na przejściu w Malhowicach- Niżankowicach powstanie po ukraińskiej stronie granicy. Szacowany koszt inwestycji to około 8 milionów EURO. Wojewoda podkarpacki chce żeby budowa rozpoczęła się równolegle z budową przejścia Budomierz - Hruszew. " Może te nowe przejścia rozładują sytuację na przejściach w Korczowej, Medyce i Krościenku ! tvp.pl/400,20050530209931.strona Odpowiedz Link
upowiec przejście Budomierz - Hruszewo 06.06.05, 20:50 TVP Rzeszów, 06 czerwca 2005 Budomierz zagrożony "28 milionów złotych unijnej dotacji - może przepaść, a wraz z nią szansa na rozładowanie długich kolejek na wschodniej granicy. Wiosną tego roku miała ruszyć budowa polsko - ukraińskiego przejścia granicznego w Budomierzu koło Lubaczowa. Ale nie ruszyła bo wciąż brakuje tylko jednego dokumentu. Ukraińskie Ministerstwo Spraw zagranicznych do tej pory nie przesłało do Polski niezbędnej noty dyplomatycznej. Właśnie tu na skraju polskiego Budomierza i ukraińskiego Hruszewa przebiega granica obu państw. Mieszkańcy sąsiadujących ze sobą wsi od prawie 60 lat nie mogą jednak się spotkać jadąc tą łącząca miejscowości drogą. Od kilku lat lokalne władze robią wszystko aby ten zamknięty na stałe szlaban zastąpiło polsko-ukraińskie drogowe przejście graniczne. Tomasz Lasowy, zastępca wójta Lubaczowa -„Jesteśmy w trakcie zatwierdzania planu zagospodarowania przestrzennego okolic przejścia w Budomierzu. Mamy już działki i pod budowę przejścia i pod drogę dojazdową. Jesteśmy gotowi.” Gotowe do rozpoczęcia inwestycji są też władze województwa podkarpackiego. Bo to po polskiej stronie granicy ma stanąć wspólny terminal odpraw. Już drugi rok z rzędu wojewoda rezerwuje w budżecie pieniądze na ten cel. Złożono też wniosek o dofinansowanie inwestycji przez Unię Europejską. A mimo to prace ciągle nie ruszyły. Sytuacja coraz bardziej niepokoi mieszkańców Budomierza, którzy liczyli na to, że przejście da nowe miejsca pracy i ożywi gospodarczo tę małą miejscowość. Maria Szengo, mieszkanka Budomierza -„Mogłoby ruszyć zawsze to praca by jakaś była i w końcu ktoś by usłyszał o Budomierzu.” Edward Kinradt, mieszkaniec Budomierza -„Plany były takie, tyle się o tym mówiło a tu nic się nie dzieje. Oddaliśmy pola teraz stoją puste i ciągle nic. Zupełnie nic się nie dzieje.” Zaniepokojone są też władze województwa, bo starania o otwarcie przejścia trwają od ponad trzech lat. Mimo to ukraińskiej noty dyplomatycznej jak nie było tak nie ma. Wiesław Pajda, Podkarpacki Urząd Wojewódzki -„Jest to o tyle ważne, że mamy zarezerwowane na ten cel 7 milionów EURO z fundacji Szengen, bez tej noty te pieniądze nam przepadną, a następny rozdział funduszy dopiero po 2006 roku.” Na Podkarpaciu funkcjonują trzy drogowe polsko - ukraińskie przejścia graniczne. W Medyce , Korczowej i Krościenku. Codziennie przekracza je ponad 10 tysięcy aut. Przejście w Budomierzu pomogłoby rozładować kolejki samochodów osobowych, bo zgodnie z planami nie będą tu odprawiane TIR-y." Odpowiedz Link
darino nowe przejścia graniczne ??? 05.11.05, 03:16 "Rozszerzenie funkcji przejścia w Krościenku - Smolnicy, utworzenie kolejnych przejść granicznych w rejonach starosamborskim i turczańskim po stronie ukraińskiej oraz w powiatach bieszczadzkim i przemyskim po stronie polskiej, a także współpraca przy opracowywaniu projektów do programów Tacis i Interreg - to zasadnicze tematy roboczego spotkania, jakie odbyło się 26 października w Starym Samborze. W spotkaniu ze strony polskiej wzięli udział przedstawiciele Związku Bieszczadzkich Gmin Pogranicza (Baligród, Czarna, Lutowiska, Ustrzyki Dolne) oraz gmin Fredropol i Bircza. Stronę ukraińską reprezentowali wójtowie kilkunastu gmin z rejonu starosamborskiego, mer Starego Sambora Iwan Hryz oraz prezes Przykarpackiej Agencji Rozwoju Regionu PARK Wołodymyr Horbowy. - Im dłużej żyję, tym jestem większym pesymistą - mówi W. Horbowy. - Dlaczego? Przejście kolejowe w Krościenku zostało utworzone w 1994 r. jako międzypaństwowe i przez 10 lat nie udało się go zmienić na międzynarodowe. Jeśli chodzi o przejście drogowe, od ponad roku mówimy o puszczeniu tamtędy samochodów do 7,5 t oraz autokarów. Rozmawiałem na ten temat nawet z prezydentem Juszczenką, który jest do tego nastawiony pozytywnie. Dla Kijowa i Warszawy przejście Krościenko-Smolnica to sprawa mało ważna i odległa. Ale dla nas to jest bardzo ważne i bliskie. Dlatego nie możemy pozwolić władzom spać. Musimy im od dołu wiercić przez cały czas dziurę w brzuchu..." "Gazeta Bieszczadzka" nr 22 Odpowiedz Link
darino rusza ukraiński informatyczny system odpraw 02.10.05, 23:11 "Po wielu awariach i przerwach w pracy w końcu zaczął działać - ukraiński informatyczny system odpraw. Kierowcy, którzy chcą przekroczyć polsko- ukraińską granicę w Korczowej Krakowcu, nie muszą już omijać tego przejścia szerokim łukiem. Wczoraj kolejka przed granicznym szlabanem w Korczowej miała jeszcze kilka kilometrów długości. Teraz tylko kilometr. Na odprawę czeka jeszcze około 100 samochodów. Polskie służby graniczne uspokajają, że zrobią wszystko co mogą by zatory spowodowane awarią usunąć jak najszybciej Już teraz na bieżąco odprawiane są samochody ciężarowe w Medyce. Samochody osobowe na wyjazd czekają 2 godziny podobnie w Krościenku." tvp.pl/400,20051002251622.strona Odpowiedz Link
darino zameldowanie poza strefą nadgraniczną 04.10.05, 07:08 "Przemyślanie masowo zmieniają adresy. Przenoszą się poza strefę nadgraniczną. Po co? Aby móc przynieść z Ukrainy do Polski więcej towaru. Strefa nadgraniczna rozciąga się 15 kilometrów od pasa granicznego w głąb kraju. Osoby spoza strefy nadgranicznej są w uprzywilejowanej sytuacji. Przekraczając granicę mogą wnieść 1 karton papierosów i 1 litr wódki. Mieszkańców terenów przygranicznych potraktowano gorzej. Przysługuje im jedynie paczka ,,cygarów” i 0,5 litra alkoholu. Ci drudzy znaleźli sposób na obejście przepisów. - Wystarczy czasowo zameldować się poza strefą nadgraniczną - tłumaczy przemyślanka. - Oczywiście nie trzeba od razu zmieniać mieszkania. Po prostu chodzi o formalność. Przemyślanie utrzymujący się ze szmuglowania papierosów płacą nawet po 300 złotych tym, którzy zgodzą się ich zameldować pod swoim adresem. - Od 6 do 29 września przybyło nam prawie 200 mieszkańców - mówi Zbigniew Blecharczyk, wójt gminy Dubiecko. - Są dni, kiedy pracownicy USC nie nadążają z meldowaniem. Proceder przemeldowywania nasilił się po zmianach na granicy. Od połowy sierpnia piesze polsko-ukraińskie przejście graniczne w Medyce funkcjonuje jako tzw. zielony pas. Można przynieść tylko tyle towaru, ile pozwalają przepisy. Wszystko ponad normę jest natychmiast rekwirowane. Przemytnik dostaje mandat lub ma sprawę sądową. Przedtem delikwent z nadwyżką był zawracany na Ukrainę i kilkakrotnie podchodził do odprawy." www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20051004/REGION00/51003020/-1/CALYREGION Odpowiedz Link