Dodaj do ulubionych

Mąż- sens życia?

27.09.06, 12:05
Naprawdę tak uważacie? (Wyczytałem to kilka postów niżej)

Jeżeli chodzi o moje podejście to gdybym spotkał interesującą kobietę, która
po kilku albo kilkunastu spotkaniach zapewniłaby mnie całkiem serio, że "mąż
to sens życia" i wyczułbym bardzo poważne parcie na "męża, dzieci, dom za
miastem, kredyt na samochód, niedzielne obiadki u rodziców, chwalenie się
partnerem na spotkaniach ogólniakowych po latach" to uciekałbym niczym Ben
Johnson...

Dlaczego?
Bo takie oczekiwania oznaczają, że szuka się małżeństwa, związku a nie szuka
się MNIE.

em.

____
Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem
Obserwuj wątek
    • minsi Re: Mąż- sens życia? 27.09.06, 12:18
      alez to normalne
      moze to glupio zabrzmi, ale wiekszość ludzi traktuje innych ludzi całkiem
      przedmiotowo, nawet jeśli chodzi o osoby bardzo bliskie. Ludzie są tak naprawde
      wielkimi egoistami, i to czasem tym wiekszymi, im to bardziej ukrywają.
      • mojave777 Re: Mąż- sens życia? 27.09.06, 12:43
        > alez to normalne
        > moze to glupio zabrzmi, ale wiekszość ludzi traktuje innych ludzi całkiem
        > przedmiotowo, nawet jeśli chodzi o osoby bardzo bliskie. Ludzie są tak
        naprawde
        > wielkimi egoistami, i to czasem tym wiekszymi, im to bardziej ukrywają.

        Może i normalne ale tak naprawdę chodziło mi o coś innego. O bezpośrednie i
        moim skromnym zdaniem błędne podejście do szukania związku.

        Niewiele osób piszę tutaj, że szuka osoby ciekawej, czułej, fascynującej i
        wartościowej, takiej z którą cudownie można spędzać czas. Poszukiwania idą krok
        dalej - potrzebny jest MĄŻ! Można nawet odnieść wrażenie, że wspomniane
        wcześniej cechy są nieważne, bo potrzebny jest (jeszcze raz powtórzę)MĄŻ!

        Wcale się nie dziwię, że z takim podejściem poszukiwania na serwisach
        randkowych nic nie dały. Właściwie każdy doświadczony randkowicz stwierdzi, że
        kluczem do sukcesu, jest dobre wyznaczenie targetu. Osoby poszukujące
        nietuzinkowych, ciekawych ludzi -często ich znajdują. Potem może się pojawić
        uczucie i w konsekwencji również udane małżeństwo. Osoby, które chcą
        przeskoczyć i pójść na skróty znajdują raczej rozczarowania.

        em.
        ____
        Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem
          • sen111 Re: Mąż- sens życia? 29.09.06, 09:23
            ...macie rację, większość osób szuka żony lub męża, sama mam koleżanki, które
            poznając kolejnego faceta nazywały go już mężem. Dla niektórych ludzi
            słowo "mąż" czy "żona" jest zaczarowane i stanowi rodzaj nobilitacji, nie
            zważając czy naprawdę kochają tą drugą osobę. Ważne, ze zapewni jako taki byt,
            można się pochwalić przed znajomymi że się ma męża/żonę, nie zostanie się starą
            panną/starym kawalerem, można sprawić sobie "legalnie" potomka, że to się już
            niby ma rodzinę. Ale czy to o to chodzi? Ciekawa jestem jak długo te małżeństwa
            przetrwają. Ja jednak jestem za znalezieniem miłości,połówki na całe życie.
            Niedawno rozstałam się z mężczyzną po paru latach związku. Nie chciałam dłużej
            oszukiwać ani siebie ani jego, skoro czułam że to nie ten jedyny, a przecież
            tez mogłam wziąć ślub. Ale to nie tędy droga....przynajmniej ja tak uważam.
            Sensem życia nie jest mąż tylko związek dwóch osób. Nie ważne czy kiedyś
            weźmiemy ślub czy nie. Ważne żeby znaleźć osobę, z którą będziemy szczęśliwi.
            • dobrotka06 Re: Mąż- sens życia? 03.10.06, 11:51
              Nigdy nie szukałam MĘŻA. Był za to czas kiedy szukałam PARTNERA. Potem
              przekształciło się to w poszukiwanie właśnie osób ciekawych, ciepłych, takich z
              którymi mogłabym spędzać czas będąc sobą a nie potencjalną gospodynią ocenianą
              pod względem zdolności kulinarnych, zapatrywań na sprzątanie i zdolności
              ekonomicznych. Zresztą tak naprawdę nie sądzę abym nadawała się na klasyczną
              żonę. Teraz już nikogo nie szukam. Całe te moje poszukiwania spełzły na niczym.
              Dostało mi się tylko po głowie bo wyraziłam zdanie, że chciałabym poznać
              jakiegoś choć jednego inteligentnego faceta, który nie paliłby wody na herbatę
              i nie uważał, że poważne rozmowy z kobietami nie są możliwe. Cel poznania
              chwilowo nieokreślony. Po prostu ciekawość. Ale okazało się, że mam "za duże
              wymagania" i za dużo chcę. No to nie szukam. Najwidoczniej tego towaru po
              prostu nie ma.
              • minsi Re: Mąż- sens życia? 03.10.06, 12:01
                popełniasz dość typową figurę stylistyczną, polegająca na obrazaniu się na świat
                za to, że nie jest taki jakbyśmy sobie tego życzyli. Do tego uzywasz dość tanich
                uogólnień.
                a ja powiem Ci coś, co kiedyś dowiedziałem się od mojego kolegi. Otóż swego
                czasu miał on przyjaciółkę, bardzo piekną i atrakcyjną kobietę. I ona
                powiedziała mu, że dla niej nie jest problemem mieć chłopaka/ partnera czy co
                tam - wystarczy że sama się wybierze do lokalu, usiądzie przy barze, czy nawet
                nie musi nic robić - co dzień mijają ją spojrzenia zaciekawionych facetów, a
                wielu z którymi się spotyka w codziennym życiu sugeruje, że może by się spotkali.
                Więc może tak naprawdę problem tkwi w tzw. atrakcyjności seksualnej (wbrew
                nazwie obejmuje to takie rzeczy jak pozycja społeczna, poczucie własnej wartości
                , styl itp, nie tylko ładną buzię i figurę) , a nie w tym ze nie ma
                wartościowych factów. Może ci wartościowi polują na te ładne.
                • dobrotka06 Re: Mąż- sens życia? 03.10.06, 13:41
                  Nie wiem na co polują ci wartościowi. Znam kilka naprawdę ładnych babek, za
                  którymi oglądają się na ulicy, a które mają takie samo zdanie co ja. Mnie nie
                  chodzi o to żeby się za mną ktoś oglądał. Nie cierpię na brak męskiej uwagi.
                  Nie jestem co prawda kobietą z okładki, zgodnie z kanonem mody to w ogóle
                  trochę mi brakuje (albo wręcz mam za dużo) ale jakoś są panowie, którym to
                  odpowiada. Ja nie mówię o partnerze na pięć minut, czy chłopoaku na pokaz.
                  Chociaż lubię seks to nie w wersji "na szybko z kimkolwiek". Mnie chodzi o coś
                  prawdziwego. Szikałam faceta, z którym chciałabym być. Nie spać czy iść do
                  kina. Być. Dzielić codzienność. Bez uwiązania, sztuczności i pokazów. Z tych
                  poszukiwań został mi tylko paroosobowy fanklub potencjalnych teściowych.
                  Kobiet, które uznały mnie za wyśmienitą partię dla ich synków. Ale synkowie
                  należą do kategorii, która w moim przypadku odpada - bo ja się nie nadaję na
                  nianię, mamę i gosposię. I o tym mówię. O tym, że ciągle trafiam na facetów
                  poszukujących opiekunki, a że wyglądam na silną i być może jestem z
                  konieczności, to się mnie czepiają co mnie wkurza. Dlatego przestałam szukać.
                  Unikam wszelkich podtekstów. Bo po co mają być te wszystkie rozczarowania?
                  Niech każdy idzie swoją drogą i będzie dobrze. Ja najwidoczniej mam zapisaną
                  jednoosobową trasę.
                  Nie obrazilam się na świat. Chcę uniknąć nieporozumień. Takich na przykład jak
                  ostatnio kiedy moi rodzice w zmowie z sąsiadem chcieli mnie wyswatać.
                  Przyprowadzili faceta, który podobno chciał się uczyć jazdy konnej (jestem
                  instruktorką). Wydawało im się, że nie widzę, że jestem poddawana ocenie. Facet
                  stwierdził, że jestem bardzo dzielną kobietą (mówił to z prawdziwym
                  przekonaniem) bo robię co robię i żyję jak żyję. Może nie padł na mój widok,
                  ale owszem, podobałam mu się. Tylko zwiał, bo "silne dzielne kobiety" dobre są
                  na bohaterki narodowe a nie na żony czy partnerki. Nie dla większości facetów.
                  Oczywiście rodzince się dostało, bo ja nie cierpię takich sytuacji. Ja się ne
                  martwię, że "w tym wieku jestem sama" w przeciwieństwie do nich, ale to ich
                  problem. Chodzi mi tylko o to, że ja nie chcę już powtarzania tego schematu.
                  Mam tego po dziurki w nosie. Dlatego mówię, i dlatego naprawdę NIE SZUKAM.
                  Chwilami mam wrażenie nawet że uciekam, choć to mi się już nie podoba...
                  • minsi Re: Mąż- sens życia? 03.10.06, 14:42
                    głowa do góry, nic tak nie kształtuje charakteru jak niepowodzenia. Może po
                    prostu twój czas jeszcze nie nadszedł.
                    Poruszyłaś dwie ważne kwestie - jedna, że mało obecnie tzw. facetów z jajami, a
                    druga, że faceci są niezwykle wygodniccy i szybko zrobiliby ze swojej kobiety
                    mamusie nianie kucharkę etc. Takie czasy są, faktycznie, nie do pozazdroszczenia
                    dla niewiast, o ile nie jest się słodką idiotką (może warto czasem poudawać ;)).
                    życze powodzenia, a przede wszystkim nie poddawania się przeciwnościom, bo one
                    są po to właśnie żeby nam pomagać a nie przeszkadzac.
        • tapatik Dzięki Mojave za napisanie tego postu. 05.10.06, 08:27
          mojave777 napisał:

          > Niewiele osób piszę tutaj, że szuka osoby ciekawej, czułej, fascynującej i
          > wartościowej, takiej z którą cudownie można spędzać czas. Poszukiwania idą krok
          > dalej - potrzebny jest MĄŻ! Można nawet odnieść wrażenie, że wspomniane
          > wcześniej cechy są nieważne, bo potrzebny jest (jeszcze raz powtórzę)MĄŻ!

          Bardzo ciekawe spostrzeżenie.

          Rzeczywiście masz rację, bo powinno się szukać osoby, z którą dobrze się czuję i
          którą kocham, a nie od razu szkać MĘŻA/ŻONY. Decyzja o małżeństwie powinna być
          kolejnym krokiem w rozkwicie związku, a nie celem samym w sobie.
          Tylko, że większość naszego społeczeństwa nadal operuje stereotypami i pyta się
          singli, kiedy wreszcie się hajtną "bo już czas".
          • sereni A nie pomyśleliście, że 05.10.06, 09:26
            dla tych właśnie poszukujacych męża, samo słowo "MĄŻ" znaczy dokładnie :
            ciekawy, czuły, fascynujący i wartościowy ?Ktos z kim miło spedza się czas,
            przy kim budzimy się i zasypiamy przez kolejne lata życia ? Z kim dzielimy
            każdy kolejny,dobry czy zły dzień ?
            • tapatik Re: A nie pomyśleliście, że 05.10.06, 10:25
              sereni napisała:

              > dla tych właśnie poszukujacych męża, samo słowo "MĄŻ" znaczy dokładnie :
              > ciekawy, czuły, fascynujący i wartościowy ?Ktos z kim miło spedza się czas,
              > przy kim budzimy się i zasypiamy przez kolejne lata życia ? Z kim dzielimy
              > każdy kolejny,dobry czy zły dzień ?

              No właśnie nie pomyśleliśmy.
              Wolałbym okreslenie "mój ukochany" niż "mój mąż".
              To drugie jest strasznie oficjalne i zimne, a te pierwsze cieplutkie.
                • dobrotka06 Re: A nie pomyśleliście, że 05.10.06, 13:38
                  "Ukochany" strasznie się zdewaluowało po tym jak na rynek trafiły rzeki książek
                  w stylu Harlequina i filmów im podobnych. Stało się określeniem
                  infantylnym. "Mąż - brzmi dumnie" i oznacza coś poważnego, jakąś stałą w życui.
                  Ja też rozumiem słowo "mąż" właśnie jako kogoś kochanego, z kim chce się być a
                  nie oficjalną metkę czy plakat do chwalenia. Ale też "mąż" to ktoś, kto chce
                  być ze mną. I tylko ze mną. A z "ukochanym " ro róznie bywa...
                    • dobrotka06 Re: A nie pomyśleliście, że 06.10.06, 13:35
                      Ty akurat nie, co nie znaczy, że inni tak nie robią.
                      Ja też tak go nie określam, ale ja nie mam do mojego samochodu zbyt
                      emocjonalnego podejścia. Za to mam ukochanego konia a to też w końcu co
                      innego....
                      No cóż, ale ja akurat nie szukam mężą:)
                      • minsi Re: A nie pomyśleliście, że 06.10.06, 13:39
                        no jak to ?
                        nie smyrasz swojego autka po logo na kierownicy ?
                        nie mówisz do niego czule przed podróżą?
                        nie zwymyślasz, jak co spsoci?
                        jak można być tak bezdusznym w stosunku do swojego przyjaciela?????
                        • dobrotka06 Re: A nie pomyśleliście, że 06.10.06, 14:35
                          A nie smyram!
                          A jak chcę żeby coś dla mnie zrobił to mu to po prostu mówię - i nie ma to nic
                          wspólnego z "ukochalnością" :)
                          To poważny facet jest. Po przejściach. Mały ale sprytny. I nie trzeba mu
                          misiować, ptysiować, żabciować ani kochanić. On jest jak ja - woli czyny niż
                          gadanie. ;)

                          Acha... tak właściwie to po prostu moi przyjaciele mają cztery nogi i futro, a
                          nie cztery koła i zimną blachę....
    • ibsen Re: Mąż- sens życia? 12.10.06, 21:04
      No... TY byłbyś tym sensem. Ja tak mam. Najważniejszy, jedyny i itd. Ale po
      partnersku i z wzajemnością. Może dlatego, że oboje myśliśmy o małżeństwie jak
      o powołaniu (wiem, że niemodne słowo). Obiadki u rodziców to po prostu ukłon w
      ich stronę.
    • ibsen Re: Mąż- sens życia? 12.10.06, 21:08
      Aha, i jeszcze - rozumiem, że ta "nasza mała stablizacja" Ci sie nie podoba. Mi
      też, ale zależy jak się ustawia hierarchię. Jak na pierwszym miejscu jest
      on/ona, to związek jest zawsze młody, żywy... A dzieci, dom, wczasy i co tam
      jeszcze... po prostu się pojawiaja naturalnie. Nigdy jednak nie mogą byc celem,
      do ktorego realizacji potrzebny mi facet!
    • yagiennka I masz święta rację! 21.10.06, 19:02
      Gdy ktoś mnie pyta czy szukam mężą odpowiadam że absolutnie nie. I są zdziwieni
      :) Jak to?? Masz już swoje lata, dzieci musisz mieć , musisz się spieszyć. A ja
      tłumaczę że nie szukam męża tylko człowieka. Człowieka, który będzie moim
      przyjacielem, z którym będę się bardzo dobrze czuła, z którym będziemy mieli
      wspólne zainteresowania i podobny sposób spędzania czasu, który będzie mnie
      inspirował a ja jego. I gdy znajdę kogoś takiego, pokocham z wzajemnością,
      pobęde z nim, dogramy się to dopiero ewentualnie pomyslę nad tym czy chciałabym
      z nim spędzić (teoretycznie) całe życie i budować razem przyszłość. I dla mnie
      to jest jedyna właściwa kolejność.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka