mojave777
27.09.06, 12:05
Naprawdę tak uważacie? (Wyczytałem to kilka postów niżej)
Jeżeli chodzi o moje podejście to gdybym spotkał interesującą kobietę, która
po kilku albo kilkunastu spotkaniach zapewniłaby mnie całkiem serio, że "mąż
to sens życia" i wyczułbym bardzo poważne parcie na "męża, dzieci, dom za
miastem, kredyt na samochód, niedzielne obiadki u rodziców, chwalenie się
partnerem na spotkaniach ogólniakowych po latach" to uciekałbym niczym Ben
Johnson...
Dlaczego?
Bo takie oczekiwania oznaczają, że szuka się małżeństwa, związku a nie szuka
się MNIE.
em.
____
Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem