24.05.10, 15:30
To dziwne uczucie czekać na falę, którą zapowiadają na jutro.
Pozamykali kilka dróg i most, prace z workami i piachem wrą a ja czekam. Co będzie? czy wały puszczą? czy będzie u nas woda jak 13 lat temu. Dzięki Bogu nie było jej tu dużo bo sąsiedzi opowiadają różnie- 20, 30, 50, cm. Niby nie dużo, ale stracha mam.
Straż miejska która proponuje lokum w razie "W", ulotki, ludzie pracują umacniając workami płytsze miejsca- to wszystko napawa mnie lękiem. To takie realne, a nie na ekranie. Dziwnie się czuję.
Obserwuj wątek
    • sagittarius954 Re: Czekanie. 24.05.10, 15:43
      Nie myśleliście z mężem przenieść się gdzieś wyżej ?
      • tamaryszek44 Re: Czekanie. 24.05.10, 15:57
        Nie myśleliśmy, ale budując dom podnieśliśmy go 60 cm. nad grunt. To nie takie proste przenieść się.
        • sagittarius954 Re: Czekanie. 24.05.10, 16:10
          wiem że nie jest proste , ale wy oboje nie stajecie się młodsi do ciągłej walki
          i przeżywania stresu z powodu powodzi.
          Lepiej nie czekaj . Oczywiście jeśli wyleje może nie podejdzie za wysoko woda .
          Trudno cię tak pocieszać na odległość , wolałbym układać worki koło twego
          obejścia smile Ale co innego mi zostaje trzymaj się tamaryszku , do póki piszesz
          będzie oznaką, że sytuacja nie pogarsza się .smile
    • sagittarius954 A chociaż sprzęty powynosiłaś na poddasze 24.05.10, 16:45
      I te wersalkę na stole ustawiłaś , szafę na ścianę i takie tam . Poprzypinaj
      wysoko do ściany część rzeczy . Później można dziurki po kołkach pozalepiać.
      • filip505 Re: A chociaż sprzęty powynosiłaś na poddasze 24.05.10, 18:37
        ...zawsze patrz na jana......
        ......
        Toma , jezeli trzymasz sie tej zasady
        to se napewno poradzicie,nie ryzykujcie
        tylko zostania w domu jak bedzie apel
        o opuszczenie,nawet pol metra rwacej
        wody jest zagrozeniem zycia,metr jest
        smiertelnie niebezpiedzny,doawiadczalem
        tego na gorskich rzekach,z wlasnej woli,
        a wasza sytuacja jest niezalezna od was.
        Powodzenia,moze nie bedzie zle.
        ...tak na marginesie to ile teren przy
        domu jest nizej o gory walow i jak wysokie
        sa waly.





        • natla Re: A chociaż sprzęty powynosiłaś na poddasze 25.05.10, 11:08
          Tak Tamaryszku, to musi być okropne przeżycie.....czekanie na zło.
          Ale pomysl sobie, ze przecież wcale tak nie musi być.
          To uczucie, o którym piszesz przeżyłam kiedy ukradziono mi
          akumulator z auta i musiałam otrzeć sie o świat przestępczy.
          Przecież ten świat istnieje, wiemy o tym aż za dobrze, ale jest
          daleko, a tu nagle taka duperela i człowiek prawie w szoku jest big_grin
          Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko gra i będzie grało.
          • eurytka Re: A chociaż sprzęty powynosiłaś na poddasze 25.05.10, 12:48
            Jeśli to tereny zalewowe,
            to jest sie czym martwić,
            jeśli nie, to trzeba spać spokojnie.
        • tamaryszek44 Re: A chociaż sprzęty powynosiłaś na poddasze 25.05.10, 16:28
          Przerwało wał cofkowy na rzeczce po drugiej stronie miasta. Zalało działki i cmentarz. Woda się podnosi i wdarła się na niektóre rejony miasta, ale u nas cicho. Niby jesteśmy bezpieczni, chyba że wał koło nas będzie przerwany.
          • misia007 Re: A chociaż sprzęty powynosiłaś na poddasze 25.05.10, 16:59
            Tamaryszku trzymam mocno za wasz domek!!!
            • sagittarius954 Re: A chociaż sprzęty powynosiłaś na poddasze 25.05.10, 18:39
              Na nieszczęście zawsze przyjdzie czas . Na razie to znaczy sytuacja już się nie
              zmieni. A jak się nie zmieni , więc może się tylko polepszyć . Tamaryszku ,
              będzie już tylko lepiej . smile
              • filip505 Re: A chociaż sprzęty powynosiłaś na poddasze 25.05.10, 21:42
                ....trzymaj sie toma,trzymam kciuki
                za was i waly,napewno juz bedzie
                tylko lepiej.
                • tamaryszek44 Re: A chociaż sprzęty powynosiłaś na poddasze 26.05.10, 21:16
                  Syn pracuje przy umacnianiu wału niedaleko nas bo zaczął pękać. Ale było strasznie jak zaczęły wyć syreny i wozy strażackie i policyjne. Zbierałam szczaw na łące i syn przybiegł, że jedzie pomagać bo jest zagrożenie i dlatego te zamieszanie, a ja stałam jak fujara i nie wiedziałam co robić, w którą stronę uciekać i czy? Moi sąsiedzi meble wnoszą na piętra itp. Teraz niby już ok, ale wały przesiąkają i chcą wysadzić jeden na drugim końcu miasta co nam akurat nie zagrozi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka