izis52
18.05.14, 20:21
Oglądałam na kanale Historia, krótkie wywiady z żyjącymi uczestnikami bitwy, przeprowadzane na miejscu dzisiejszych uroczystości. Zaskoczył mnie jeden z kombatantów, który z żalem stwierdził, że wygrali ci tutaj pochowani, bo o nich będą zawsze pamiętać - rzesze rodaków. Będą odwiedzać, składać hołd - wiedząc, gdzie są pochowani. O tych, co przeżyli będzie pamiętać, co najwyżej rodzina.
Zastanawiająca hierarchia wartości. Postawić na jednej szali całe młodzieńcze i dorosłe życie, a na drugiej splendory sławy i chwały ? Czy pamięć odgrzewana z okazji rocznicowych lub przy programach pielgrzymek, wojaży turystycznych - jest ważniejsza od urody życia ?
Nota bene, kilka lat temu byłam, łezkę uroniłam - wzruszona polskością miejsca, wspomnieniami opowieści ojca o tej patriotycznej karcie z historii wojny.
Refleksje innych kombatantów, dotyczyły oceny celowości tego bohaterstwa, które obrosło legendą ku "pokrzepieniu serc", podobnie jak np. powstanie warszawskie. Większość Polaków, a także przepytywanych niemieckich uczestników batalii (zaproszonych na uroczystości ?), oceniała walkę o klasztor jako niepotrzebną. Walka o drogę do Rzymu rozegrała się w innym miejscu.
Polityka, brak porozumienia oraz konkurowanie alianckich dowódców - kosztowały życie tysięcy szarych żołnierzy. W klasztorze - już nie było wojsk niemieckich. Działa i resztki niemieckich oddziałów, walczyły na zboczach Monte. Klasztor bez powodu został zrównany z ziemią w wyniku bombardowania na rozkaz amerykańskiego generała Clarka. Dzisiejsza replika została dość wiernie odbudowana.