grazyna10
14.03.06, 19:47
Wlazlam sobie wczoraj na drabine i szlifierka przeszlifowalam caly boazeryjny
sufit w naszej lazience. Po robocie polozylam sie na kanapie z ksiazka a do
lazienki wtargnal moj partner z odkurzaczem, szmatami itp. i zrobil porzadek
blysk, lacznie z umyciem okna. Dzisiaj ja znowu stanelam w lazience na
drabinie i lakierowalam slicznie oszlifowany przeze mnie sufit. W tym czasie
moj partner umyl okna w kuchni i zabral sie za mycie wszystkich "kurzolapek"
w calym domu. I tak stalam z pedzlem na tej drabinie i uswiadomilam sobie, ze
cos tu jest nie tak, zamienilismy sie rolami. I nie wazne, ze ja osobiscie
wole malowac niz myc duperelki z okien, ale w ktorym momencie kobiety
przerzucily sie na tzw. meskie roboty. Zrobilo mi sie troche smutno: gdzie te
kobiety, slabe, wrazliwe, delikatne, otulone koronkami i woalem. Toz z nas
teraz jakies stachanowki sie porobily, wszystko same, wlasnymy lapeczkami
I tak dalej machajac pedzlem stwierdzilam z ulga, dobrze ze juz dzieci nie
chcemy miec bo chyba musialabym to dziecko memu chlopu zrobic. I tak mnie ta
mysl rozbawila, ze ze smiechu malo nie zlecialam z tej drabiny.
********
Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
********