Dodaj do ulubionych

Podaruj ludziom dobroć...

02.05.06, 19:38
"Podaruj ludziom dobroć,
rzuć daleko od siebie,
rozprosz ją na cztery wiatry,
opróżnij z niej kieszenie,
wysyp ją z koszyka,
a nazajutrz będziesz miał jej więcej niż dotychczas."

Zofia Jabłońska/Zosia Piasta

Czy tak zawsze bywa? Czy nie czujecie się czasem po prostu wykorzystani?
Obserwuj wątek
    • kryzar Re: Podaruj ludziom dobroć... 02.05.06, 20:05
      bywa i tak
      jak dasz palec, to wciągną całą rękę
      • axsa Re: Podaruj ludziom dobroć... 02.05.06, 20:29
        Tak,
        a jak później przez moment nie bedziesz w stanie rozdawać tej dobroci,
        to sie okaze, ze jesteś niedobrym człowiekiem,
        albo odrobinka dla ciebie byłaby potrzebna...
        Potrzebujesz troszeczke dobroci?
        Nie ma. Dla ciebie nie ma, nie trzeba było rozdawać...
        • e-baba Re: Podaruj ludziom dobroć... 02.05.06, 22:47
          Podobno każdy dobry uczynek do człowieka wraca. Podobno...
          Ale przecież ty nie potrzebujesz zwykłej ludzkiej dobroci, bo jestes silna i
          dasz sobie radę.
          Ta dobroć jest potrzebna jej, jemu, bo oni tacy niezaradni...
          A że ani jej ani jemu, choć przecież są ci najbliżsi, nie przychodzi później
          do głowy aby tak po ludzku i tak po prostu podziękować?
          Przecież nie nalezy liczyc na zapłatę..
          • natla Re: Podaruj ludziom dobroć... 03.05.06, 00:16
            Podobno wracają, ale też często za dobre uczynki człowiek jest ukarany. I gdzie
            tu granica głupoty? Jak to wyczuć? Ja działam odruchowo.
            • axsa Re: Podaruj ludziom dobroć... 03.05.06, 08:20
              Właśnie - ja też działam, a potem dopiero dociera, że trzeba było sie nie
              wyrywać tak od razu...
              • natla Re: Podaruj ludziom dobroć... 03.05.06, 09:28
                .......bośmy takie impulsywne, musi co....wink
                A tak poważnie, to przecież teraz tylu ludzi naprawdę potrzebuje pomocy, że
                trzeba coś robić. Mnie nachodzą irracjonalne wyrzuty sumienia, kiedy wsiadam do
                samochodu, puszczam muzę, a obok śmieciarz szuka puszek w śmietniku....wysiadam
                i daję mu monetę, ale mimo wszystko to też nie daje pełnego spokoju.
                A z drugiej str., bezczelne nieraz "dzieci ulicy" dzwoniące nachalnie do drzwi.
                Wtedy głupieję, bo nie wiem, czy mnie naciągają, czy rzeczywiście potrzebują.
                Daje chleb, albo owoce, a potem sprawdzam czy zostawiły w klatce schodowej.
                Zdarza się, że znajduję.
    • dankarol Re: Podaruj ludziom dobroć... 03.05.06, 14:53
      Przed świętami zadzwoniła do drzwi młoda kobieta, przez pięć minut opowiadała o
      trójce swoich chorych i głodnych dzieci. Moje "miętkie " serce zadziałało, więc
      pobiegłam i przytargałam dychę. Ona popatrzyła na pieniądze na mnie i zażądała
      20 zł i jedzenie.
      • sagittarius954 Re: Podaruj ludziom dobroć... 03.05.06, 17:08
        To i tak mało . No cóż ...smile
        • kesaira Re: Podaruj ludziom dobroć... 03.05.06, 17:50
          Ty, tu? Nie na mazowieckich łąkach?
          • kesaira Re: Podaruj ludziom dobroć... 03.05.06, 18:20
            Oczywiscie cieszę się ..........smile)
            • maladanka Re: Podaruj ludziom dobroć... 04.05.06, 13:09
              e-baba nie musiała, a pomogła i to tak bardzo zwyczjanie i niech sie nie
              zapiera, bo to świadczy,ze i tu i gdzie indziej na pewno pomogła,
              a na ulicach nie daję
              natomiast uwaznie słucham i czytam ogłoszeń miejscowych bo tu często mozna
              pomóc i ta pomóc nie będzie zmarnowana na biurokracje tylko trafia wprost do
              poszkodowanych,
              • dankarol Re: Podaruj ludziom dobroć... 04.05.06, 13:24
                Na ulicy też nie daję, ale przesyłam na konkretny cel.
                A jeśli chodzi o zbieraczy puszek, to mój znajomy jednemu takiemu zaproponował
                stałą pracę w budownictwie, odmówił, bo uznał, że na budowie tyle nie zarobi.
      • kesaira Re: Podaruj ludziom dobroć... 03.05.06, 17:50
        ...dlatego wole dac na chore zwierzęta...
    • kesaira Re: Podaruj ludziom dobroć... 03.05.06, 17:49
      Jesli rzucisz ja na cztery wiatry, to nic z tej dobrovi nie wyniknie. Skieruj
      ją e-babo do konkretnej osoby...
    • banitka51 Życzliwość 04.05.06, 14:09
      Ten cytowany wiersz e-baby raczej do sióstr zakonnych skierowany. W życiu
      bardziej wg mnie chodzi o to, by na codzień być dla innych życzliwym. Po prostu
      tyle, dla niektórych "aż", dla innych "tylko".
      Nie miej wyrzutów sumienia, Natlo, że powodzi Ci się/żyjesz inaczej (bo nie
      wiesz wcale, czy lepiej) od zbieracza puszek, najwyższy czas po 30 urodzinach
      nie mieć kompleksów wobec większych szczęśliwców czy poczucia winy wobec
      pechowców. To tylko zewnętrzne oznaki statusu, czasem bardzo mylące pod względem
      prawdziwej jakości życia.
      Wydaje mi się (zboczenie geograficzne) że życzliwośc to modus vivendi wobec
      innych i niczego się za to spodziewać nie należy. Robiąc cokolwiek z
      oczekiwaniem na rewanż, wdzięczność czy tp, właściwie robimy to 'coś' w imię
      zbierania harcerskich sprawności z oczekiwaniem na uhonorowanie/zauważenie tego
      przez innych/obdarowanych.
      Nauczono mnie w domu, że dawać trzeba 'z głową' - jeśli oddajesz ostatnią swoją
      koszulę z grzbietu, to nie narzekaj, że masz zapalenie płuc.
      Moj Tato nauczył mnie jednego - pożyczaj przyjaciołom/znajomym tyle, ile możesz
      im podarować, by się wasza przyjaźń z powodu braku zwrotu nie zawaliła. Dotyczy
      to oczywiście nie tylko kasy, ale i książek, płyt, ciuchów, brylantów,
      samochodów, laptopów, samolotów i rakiety na księżyc.
      Zostawmy 'dobroć' ludziom, którzy widzą w tym sens swego istnienia, a sami
      bądźmy dla siebie życzliwi - nie zawsze potrzebna jest do tego kasa. Czasem
      wystarczy pogadać, poradzić, załatwić.
      Dla naciągaczy jestem zamknięta pod każdym względem.
      Po Piotrkowskiej kursuje dwóch żebraków - 15-17 latków, zaczepiają
      przechodniów, seplenią tekst o bułce. Nas też wczoraj zaczepili. Mój mąż emanuje
      na 2 km neonem 'daję kasę', więc nie zdziwiłam się, jak do nas jeden podszedł z
      pewnością, że coś dostanie w łapę. Mój mniemany nerwowo zaczął przeszukiwać
      kieszenie - niestety, metalowe zostawił w samochodzie (na parking), a papierki w
      domu. Już widziałam ten zafrasowany wyraz jego twarzy, ten wzrok pełen winy, ze
      dać nie ma co. Jak skarcony chłopak zaczął rozglądać się za bankomatem. Nie
      wytrzymałam. Zapodałam propozycję młodzianowi: 'kupię ci bilet, wysiądziesz w
      tym-a tym miejscu, dojdziesz tak-a-tak, popracujesz w stajni, możesz obok przy
      sortowaniu używanych ciuchów, dostaniesz obiad, jakąś kasę, może jeszcze coś z
      odzieży. Pasuje ci?'
      I jak myślicie, co młodzian zrobił? Ucieszył się? Telefon mąż wygrzebał, gotów
      dzwonić do znajomych, których mialam na myśli. Kto zgadł, że chłopak szybko się
      oddalił, wygrał.
      Nie dość tego. Zrobiliśmy pieszy rajd po Piotrkowskiej. Chłopak kręcił się cały
      czas w zasięgu naszego wzroku, ale - pomimo neonu mojego męża - już nie
      podszedł, zaczepiając spacerujących tuż obok. W ciągu dwóch godzin z pewnością
      uzbierał na kilka bułek, mimo to wciąż bulgotał po 20 tekst o śniadaniu.
      Żebranina pt "niech ktoś mi da" - obojętne - kasę, czas, wiedzę - wyrosła z
      lenistwa i postawy roszczeniowej, żeruje na 'dobroci' i nigdy się nie zrewanżuje
      ani temu, od kogo się coś dostało, ani też innym - w ramach łańcucha. Bowiem
      sobie wymyślili ci współcześni żebracy, że im się po prostu NALEŻY.
      Największy jest problem, żeby ich odróżnić od tych, którzy są rzeczywiście na
      dnie i nic innego poza 'łaską' nie uratuje ich od niebytu. Ale ci ostatni
      właśnie z zadowoleniem przyjmują możliwość zapracowania na swoją "bułkę".
      Testuję od lat i nic innego mi nie wychodzi.
      Wędka bowiem zawsze cenniejsza od ryby.

      • filomena1 Re: Życzliwość 04.05.06, 20:58
        Jakbym siebie samą czytała. te same nauki od Taty . te same doświadczenia,
        Banitko , nic dodać nic ująć . właśnie tak jest jak napisaŁaś,
        Dobroć to takżenie czynienie zła.Egoista już dobrym nie jest , choć nie czyni zła, Być dobrym to dawać
        siebie. Być dobrym to wielka sztuka. bo to znczy nie być : pobłażliwym, biernym, nawinie
        dobrodusznym.
        Zacyn, dobry , życzliwy człowiek zakłada zawsze najpozytywniejszą sytuację, ufość , domniema
        niewinność i dobrą wolę samemu dając swe serce na dłoni.
        Być dobrym to także umieć się dzielić, do tego trzeba rozwiniątej empatii i tzw. emocjonalnej duszy,
        Ale to wszyscy przecież wiedzą. Nie napisałam nic nowego, tylko że nie pielęgnjemy , zapominami w
        swoim zapatrzeniu w siebie,

        Życze powodzenia

        Fil.
    • malwina52 Re: Podaruj ludziom dobroć... 04.05.06, 18:10
      Jest zły los są dobrzy i zyczliwi ludzi
      na szczescie,
      do podarowania jest rowniez zyczliwe slowo,
      i szczery usmiech,
      to czasami wiecej niz rzucony z pogarda grosz,
      a przebieglosc to nie tylko cecha biednych,
      pewnie ucza sie jej od bogatszychsmile
      tak pomagam i nie rozmyslam czy moja podarowana
      bulka wyladuje w koszu
      • natla Re: Podaruj ludziom dobroć... 04.05.06, 19:50
        Nie lubie oglądać chleba w koszu, całe życie z tym walczyłam. To tak na
        marginesie. smile
        Tak Banitko, po prostu życzliwość. Ale poruszyłaś sprawę rewanżu. Juz to kiedyś
        pisałam. Reważowanie się jest dla mnie znakiem "małości". Wprost nie cierpię
        tego słowa i szału dostaję jak ktoś, zwłaszcza w miarę bliski, natychmiast się
        rewanżuje. Ludzie nie potrafią przyjąć odruchu zwykłej życzliwości. Wszystko
        jest przeliczane na kasę.......z dokładnoscią co do grosza.
        • banitka51 rewanż 05.05.06, 00:56
          mam wrażenie, że ochota do rewanżu to w samej istocie obudzenie w kimś odruchu
          dania coś z siebie. Czasem traktowane jak obowiązek i budzi niechęć, ale jeśli
          tylko na to kogoś stać, to znaczy, że aż na tyle go to poruszyło. Poza tym
          dochodzi do głosu współczesna wszechobecna księgowość, by nic nikomu nie być
          dłużnym. Takie tam zwyczaiki. Wolę od baby żebraczej, co koniecznie chce 20 zet,
          jak jej dajesz 10.

    • axsa Re: Podaruj ludziom dobroć... 05.05.06, 11:50
      Dobroć ma różne odmiany. Zależy z jakiego punktu na to spojrzeć.
      Jak nasz czyn ocenia dziecko ukarane aresztem domowym?
      Jednoznacznie, wg niego nie ma to nic wspólnego z dobrocią.
      Czy naprawdę podobne działania nie są dobrocią???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka