czecoladca
29.10.06, 18:21
i co Wy na to?, bo ja jestem za..mimo ze za tym Panem nie przepadam.
"Spieprzajcie, dziady! Nie o „Cracovii", nie o „Wiśle” - ale o politykach
będzie.
Czy wy zatraciliście tak dalece instynkt samozachowawczy, że już nie
słyszycie, nie widzicie, nie czujecie - jak bardzo mamy was dość? Wszystkich.
Tych z lewa, prawa, centrum i rogatek. Że gardzimy waszą interpretacją prawa i
sprawiedliwości i śmiejemy się z waszych prób samoobrony, że wasza liga
przypomina piłkarską, a obywatel woli bardziej stać twardo na ziemi niż
trzymać się chybotliwej krawędzi platformy bez kół.
Na Kardynale Stanisławie Dziwiszu spoczywa obowiązek umiarkowanej w tonie
reprymendy - pod waszym adresem - my, zwyczajni grzesznicy, którzy kiedyś będą
smażyć się w piekle, mamy przynajmniej tę satysfakcję, że - wzorem prezydenta
Rzeczpospolitej - możemy twardo warknąć wam w oczy - spieprzajcie, dziady! My
chcemy żyć i pracować w spokojnym domu. Dla siebie i naszych rodzin. Nie
możemy od rana do wieczora patrzeć na twarze, które brzydną proporcjonalnie do
powiększającej się szpetoty ich wystąpień, decyzji, obłudy i zwykłych
przestępstw. Jak długo jeszcze każecie nam wami pogardzać? Ile jeszcze
usłyszymy od was oświadczeń, które nawzajem się wykluczają? Jakim prawem taki
Andrzej Lepper może „cenić ludzi szanujących prawo", skoro on sam i jego
wasale tak często się z nim rozmijają?
Ze zwykłego słowa „przepraszam”, które dla dobrze wychowanego człowieka tyle
znaczy co oddech, zrobiliście jakiś poważny oręż, odkupienie win, hasło,
sentencje wyroku, co - obok symbolicznej kwoty wpłacanej na zbożny cel - musi
się ukazać w gazetach. Śmieszni jesteście chłopaki. Peryferyjni,
prowincjonalni, zepsuci do szpiku kości. Prosimy, wydajcie sobie (za każde
pieniądze!) gazetę, tylko i wyłącznie dla siebie. W niej możecie się opluwać
do woli, popisywać rzekomą bezkompromisowością i talentami do wizjonerskiej
naprawy Rzeczypospolitej. Od pierwszej do dziesiątej. Niech wasze medialne
tuby kosztują naród nawet majątek. Nieważne, opłaci się. Ale wara od naszych
oczu, uszu i nosów. Naszymi gwiazdami niech będą: omijający Rydzyka Bóg,
artyści, zwyczajni ludzie, zwierzęta, wschody i zachody słońca, woda, ziemia,
praca, pory roku. Ale nie wy. Nie wy - na Chrystusa!!!
Nie woźcie się w opancerzonych samochodach i niech tylu „byków" w czarnych
garniturach was nie osłania. My naprawdę nie chcemy was zabić. Nie
zasługujecie nawet na to, żeby być celem uświęcającym środki. Żyjcie sobie
spokojnie w enklawie żałosnych złudzeń, ale błagamy! - na własny koszt.
Skończcie raz na zawsze z „przepraszam" i nie zawracajcie nam także dupy tym,
kto komu podał rękę, a kto komu nie. Zachowujecie się jak dzieci w
piaskownicy. Obrażacie naszą inteligencję, nudzicie nas, żenujecie,
przerażacie! A fakt, że was wybraliśmy, jest tylko jeszcze jednym powodem do
ogólnego wstydu. Okazuje się bowiem, że jesteśmy żałosnym społeczeństwem. Nie
narodem, ale właśnie... społeczeństwem. Brzydkim, nierozsądnym, rządzonym
przez jeszcze brzydszych i nieprzewidywalnych. Dzisiaj, gdy dżentelmena
zaatakował prowincjonalny fryzjer, nie można już nawet powiedzieć „Polegaj na
mnie jak na Zawiszy".
Stało się tak, że nawet nie pociesza nas mądra fraza Stanisława Jerzego Leca:
„Wszystko przemija, nawet najdłuższa żmija”.
Dążąc do osiągnięcia swoich celów, opluliście - dziady! - wielu zasłużonych
dla Polski - zacnych Polaków. Żyjących i nieżyjących. Myślę, że nie
cofnęlibyście się nawet przed podważeniem autorytetu Najważniejszego. Jedyne,
co was powstrzymuje, to polityczne wyrachowanie i moherowy lęk przed zemstą
elektoratu.
Jestem wolny, żyję w wolnym, demokratycznym kraju. Mam prawo, które wy sami
przemieniliście w obowiązek -krzyknąć... dla mnie już nie istniejecie!!! ".