graga211
16.03.07, 11:00
Wszystkim psim mamom podsylam historie psa, ktorego wszyscy kochali. Jest to
wolne tłumaczenie z j. angielskiego dla tych, ktorzy go nie znaja, a historia
jest dziwna lecz prawdziwa.
Narodziny tego wyjątkowego, olbrzymiego doga zostały zarejestrowane w
czwartek 1.IV.1937 w Rondebosch, południowej dzielnicy Cape Town (RSA). Jako
szczeniak został kupiony przez Benjamina Chaney, przybyłego do Simon’s Town w
funkcji szefa United Institute Services (w tamtych dniach Naval Base podlegał
rozkazom Royal Navy, którego marynarze spędzali dużo czasu w UIS).
Szczenię rosło w towarzyskim środowisku marynarzy, którzy obdarzali go
smakołykami i rozmaitymi przyjemnościami. Wkrótce urósł na dużego, silnego
psa o olbrzymich rozmiarach i delikatnej naturze. Marynarze lubili go mieć
blisko, dlatego często brali na spacery, a on rozpoznawał ich po szerokich
dzwonach spodni oraz kwadratowych kołnierzach i odbierał jak specjalnych
przyjaciół, których obecność zawsze znaczy czas zabaw oraz przyjemności.
Wkrótce pies zabierany był dalej i dalej, aż do bazy marynarki, do stoczni i
w końcu na statki Royal Navy w ich cumowaniach. Szczególnie lubił
odwiedzać ‘Neptune’ HMS, gdzie zajmował punkt na szczycie trapu i zwinięty na
brewi pokładu utrudniał przejście, dlatego marynarze gderali, że jest tylko
wielkim utrapieniem ‘just nuisance’… To mu utkwiło i został Just Nuisance.
Just Nuisance zaczął być zabierany przez marynarzy na brzeg, gdzie wsiadali
do elektrycznego pociągu jadącego 22 mile na północ przez 27 stacji do Cape
Town na lądowe uciechy, a on jechał za nimi i zawsze jakoś dokładnie
wiedział, gdzie wysiąść. Długi czas był regularnym, dobrze w pociągu znanym
pasażerem, który wskakuje i wyskakuje na różnych stacjach. Samotny,
podróżujący pies był czymś niesłychanym. Marynarze próbowali chować go przed
kontrolerami, jednak ze względu na wielkie rozmiary nie było to łatwe i
kontrolerzy często zmuszali psa do opuszczenia pociągu na najbliższej stacji.
Wtedy Just Nuisance siadał na peronie, czekał i łapał następny pociąg
zdążający w tym samym kierunku. Z rozgniewanymi konduktorami było nawet kilka
groźnych incydentów, np. kiedy Just Nuisance stawał na tylnych nogach, a
przednie łapy umieszczał na ramionach urzędnika i wydawanie groźnego
warczenia… Prawdopodobnie w ten sposób próbował tylko rozwiązać problem w
sensowny sposób, jak człowiek z człowiekiem. Jednakże jego właściciel zaczął
otrzymywać ultimaty, by trzymał psa w ryzach, uiszczał opłaty lub pozbył się
go. Rzeczy wzięły paskudny obrót, kiedy władze kolei zarządały posiadania
czasowego psiego biletu. Jednak nie przewidzieli reakcji społeczeństwa, które
rzuciło się do obrony najlepszego przyjaciela marynarzy, słynącego z wielkiej
dla nich czułości i opieki, kiedy np. odnajdywał ich po nocnym pobycie w
mieście i ciągnąc za rękaw, odprowadzał do domu, czyli koszar. Just Nuisance
był w dużym kłopocie, ale jego przyjaciele zaczęli zasypywać komandora
stertami listow, w wyniku czego ujęty taką akcją komandor powziął śmiałą
decyzję zwerbowania Just Nuisance do Royal Navy, tym samym jednym dotknieciem
pióra rozwiązując problem skarg kolei żelaznej: podczas wojennych lat
ochotnicy wstępujący do wojska otrzymywali pozwolenie darmowego podróżowania
pociągami! W piątek, 25.VIII.1939 Just Nuisance został zwerbowany do Royal
Navy. Na oficjalnych papierach jego imię zostało zapisane jako: "Just”, jego
obowiązki jako " kruszarka kości ”, a jego wyznanie jako "Scrounger ”
(scrounge = świsnąć, zwędzić?), co później zostało uaktualnione do
dostojniejszego, politycznie poprawnego "Canine League Divinity ” (‘obiekt
anty-wiwisekcyjny’ ‘nieoperacyjny’?). Idąc dalej, Royal Navy poddał nowego
ochotnika przepisowym badaniom medycznym uznającym go za zdolnego do służby
wojskowej.
Niedawno zwerbowany majtek wziął swój nowy stan poważnie - spał w koi
wyciągnięty na pełną długość z głową na poduszce jak każdy bardzo zmęczony
człowiek po twardym dniu pracy. Just Nuisance nawet miał własnego ordynansa –
marynarza, którego zadaniem było dopilnowanie jego osobistej higieny i
wyposażanie go w marynarski kapelusz w czasie parad. Tylko jedna sprawa
prowokowała doga do unoszenia wielkiego nosa: dlaczego marynarze próbują
rozwiązywać swoje problemy pięściami? Wtedy dog wskakiwal pomiędzy bokserów i
zatrzymywał walkę przez stawanie na tylnych nogach i opieranie przednich łap
na ich klatkach piersiowych wlaczących, jak gdyby krzycząc: „Break!” niby
sędzia ringowy.
Takie prawie ludzkie zachowania psa zdobywało serca wszystkich, którzy go
znali.
Na wystawie muzeum Simon’s Town znajduje się kołnierz Just Nuisance’a,
oficjalne papiery i duży zbiór fotografii. Jego arkusz zachowań spisuje
wykroczenia takie jak: podróżowanie pociągiem bez wolnej przepustki (kara:
ograniczony wstęp do banków Froggy Pond, Lily Pool), spanie na łóżku w
oficerskim akademiku Petty (kara: pozbawienie kości przez siedem dni),
chodzenie AWOL (?), zgubienie kołnierza i opieranie się wyrzuceniu z Home
Sailors i Soldiers (żadnej kary nie przyznano).
Ale Just Nuisance nie był kiciusiem, dlatego też były poważniejsze
przewinienia: walka z pupilami innych statków Royal Navy, a nawet
spowodowanie śmierci ulubieńców na HMS ‘Shropshire’ i ‘Redoubt’ HMS.
Od 1940 został umieszczony w ‘Afrikander’ HMS, gdzie w poniedziałek 1.I.1944
otrzymał oficjalne zwolnienie z Royal Navy. Niestety, smutnym jest lecz
prawdziwym, że dogi nie dożywają późnej starości…
W wyniku wedrującego skrzepu po wypadku samochodowym stawał się powoli
sparaliżowany i nic nie można było już zrobić. 1.IV.1944 w dniu 7-j rocznicy
urodzin Just Nuisance wydawał się rozumieć, że idzie na ostatnią swoją
przejażdżkę, kiedy jego towarzysze wzięli go do ciężarówki i zawieźli do
Simon’s Town Naval Hospital, gdzie chirurg uśpił go. Następnego dnia o 11:30
owinięto jego ciało płótnem, przykryto białym Royal Naval Ensign i majtek
Just Nuisance R. N. został pochowany z pełnymi wojskowymi honorami w Klaver
Camp na szczycie Red Hill. Uroczystość zakończyła pożegnalna salwa oraz
pieśń ‘Last Post’ zagrana przez trębacza. Prosty nagrobek granitu dzierży
straż miejsca ostatniego spoczynku…
Goście Simon’s Town składają hołd Just Nuisance’owi, a od 2000r. w dniu
urodzin (oraz śmierci) ukochanego doga główną ulicą maszeruje wielka parada
wszystkich okolicznych dogów.
A tu mozna obejrzec fotografie:
www.simonstown.com/tourism/nuisance/nuisance.htm