Dodaj do ulubionych

ścisły umysł = inteligencja, a co z humanistami???

IP: *.osiedle.net.pl 06.03.04, 14:11
Witam
Chciałąbym poruszyć problem, który mnie już raczej nie dotyczy, gdyż kończę
studia, ale mimo wszystko gdy o tym usłyszałąm to aż mną wstrząsneło. Otóż w
ostatnich dniach pani minister Łybacka oświadczyła, że za rok, czy dwa w
pierwszej kolejności będą przyjmowani na studia osoby, które zdawały na
maturze przedmioty ścisłe. Nie wiem jaki to ma związek z kierunkami
humanistycznymi, gdzie przedmioty ścisłe sa ni przypiął ni przyłatał...to
jakas dyskryminacja!!!...że niby co, osoby dobre ze ścisłych przedmiotów są
mądrzejsze??????
Obserwuj wątek
    • klymenystra Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 06.03.04, 15:01
      hehe. pewnie wg kochanej pani minister maja wiekszy potencjal i sa bardziej
      przydatni spoleczenstwu :/ ostatnio slyszalam opinie ze taki co to ma umysl
      scisly wszsytko potrafi- i zadanie rozwiaze i doswiadczenie przeprowadzi i
      ksiazke przeczyta i nawet wypracowanie napisze. a humanista tylko dwa ostatnie
      umie :o)
      bzdury wierutne. o. :) pozdrawiam humanistow :)
      • Gość: pit Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.chello.pl 07.03.04, 19:27
        > ostatnio slyszalam opinie ze taki co to ma umysl
        > scisly wszsytko potrafi- i zadanie rozwiaze i doswiadczenie przeprowadzi i
        > ksiazke przeczyta i nawet wypracowanie napisze. a humanista tylko dwa
        ostatnie
        > umie :o

        Smutne ale prawdziwe. Mysle, ze hardcorowy Politechnik (elekrtonika/informatyka
        i podobne) przebrnalby przez socjologie/prawo/historie/nauki polityczne itp.
        natomiast student socjo/prawa/hist nie zostalby pewnie nawet dopuszczony do
        pierwszej sesji na wiekszosci kierunkow na Politechnice, bo nie zaliczylby
        laboratoriuw...
        • facecja Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 07.03.04, 21:47
          Gość portalu: pit napisał(a):

          > Smutne ale prawdziwe. Mysle, ze hardcorowy Politechnik
          (elekrtonika/informatyka
          >
          > i podobne) przebrnalby przez socjologie/prawo/historie/nauki polityczne itp.
          > natomiast student socjo/prawa/hist nie zostalby pewnie nawet dopuszczony do
          > pierwszej sesji na wiekszosci kierunkow na Politechnice, bo nie zaliczylby
          > laboratoriuw...

          a nie zgadzam się. Hardcorowy politechnik (z małej bo to żadna anzwa własna)
          nie za bardzo wie, o czy mówię, gdy słyszy jak razmawiam np. z kimś na tematy
          polityczne albo prawne (bo na studiach uczą nas żargonu prawniczego;)) Musiałby
          najpierw
          po pierwsze: uzupełnić wiedze z hisotrii, na którą ścisłowcy lali grubym siurem
          w LO,
          po drugie: poszerzyć swój słownik - który nie twierdzę, że jest ubogi, bo jest
          dość bogaty, ale głównie w wyrażenia techniczne - o różne słówka, pojecia
          rasowo humanistyczne,
          po trzecie uzupełnić braki w ortografii (laboratoriuw?? no ja głupia humanistka
          nie wiem, cóz ten długi wyraz znaczy, ale dałąbym głowę, że się go ciut inaczej
          pisze), bo jeszcze niektórzy profesorowie z uniwerku i nie tylko zwracaja na to
          uwagę....
          • Gość: ppp Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 02:06
            Srac politechnikow, bo to matoly w klapkach, pijacy "piwko" i grajacy
            w "siatke". Zwykly student AM przebrnal by przez wasze
            socjologie/prawa/historie/nauki polityczne etc. z przyslowiowym palcem w dupie.
            • facecja Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 09.03.04, 18:53
              >Zwykly student AM przebrnal by przez wasze
              > socjologie/prawa/historie/nauki polityczne etc. z przyslowiowym palcem w
              dupie.

              no oczywiście!
              Jestem wręcz pewna, że szczególnie z przepisami nie miałby najmniejszych
              problemów - bo w czym jak w czym, ale w ryciu na pamięć to studenci medycyny
              biją wszystkich na głowę.

              Ciekawa tlyko jestem, czy gdyby wyjąć ten palec z du... (czytaj: amfa
              przestałaby działać), to czy by chociaż pamiętał, którego kodeksu nauczył się
              na pamięć - cywilnego czy karnego... No ale co tam - ważne że potrafi cytować,
              a kogo obchodzi, czy umie to zastosować w praktyce...
              • Gość: ppp Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 03:03
                Buahaha no tu mnie dziewczyno z ta amfa to ostro rozbawilas. Amfetamina jest
                dla tumanow ktorzy sa na platnych studiach.
                • facecja Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 10.03.04, 20:40
                  jak są na płatnych, to po co im wspomaganie?? egzamin i tak do przodu

                  ----

                  dla wszystkich czytających ten post, ale nie do ppp: nie uwazam, że KAŻDY na
                  studiach płatnych daje w łapę. Nie uważam, że KAZDY student medycyny bierze
                  amfę. Generalizuję, żeby udowodnić ppp, jaki ma głupi sposób myślenia (że KAZDY
                  student politechniki nie robi nic oprócz chlania piwa oraz że KAZDY student AM
                  stoi o poziom wyżej niz inni studenci...).
        • Gość: Tawananna Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.04, 11:32
          A ja chcę widzieć hardcorowego politechnika tudzież studenta AM studiującego
          polonistykę :))). Powodzenia :).
          • lider_pojutrza Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 11.03.04, 12:03
            Trudno takiego zobaczyc. Ci urodzeni hardcore'owcy, ktorzy sie zdecydowali na
            taka sciezke, umarli juz z nudow... ;-)
            Pozdr.
            • Gość: Tawananna Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.04, 12:06
              I to jest właśnie ta różnica między humanistą a ścisłowcem - dla mnie te studia
              są pasjonujące :).
        • Gość: niestudentpolbudy Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 19:17
          faktycznie, student prawa, historii, a już z pewnością polonistyki miałby pewne
          kłopoty z zaliczeniem laboratoriUW (!)
    • Gość: Marks Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.03.04, 17:33
      Ja sie ksztalce na kierunku zarzadzanie, ale politechnika, wiec ucze sie
      scisle. Lybacka jest glupia, bez humanistow nie bylo by tego co jest no kur**
      moze ciezko mi wytlumaczyc, ale...
      Pozdrawiam humanistow...
    • facecja Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 06.03.04, 18:04
      jestem na administracji - kierunek humanistyczny jak cholera. Trochę nas
      zdziwił przedmiot "statystyka opisowa", dla jednych był trudniejszy, dla innych
      łątwiejszy, ale generalnie daliśmy sobie z tym radę, choć humanistami jesteśmy.
      A teraz niech mi ta Łybacka pokaże, który matematyk jest w stanie opanować:
      - interpretację przepisów
      - prawo : np. konstytucyjne, gospodarcze, Unii Europejskiej,
      - postępowanie administracyjne
      - HISTORIĘ administracji i HISTORIĘ doktryn politycznych i prawnych
      - łacinę

      tam nie zawsze wystarczy ksiażkę przeczytać i wypracowanie napisać. W takich
      doktrynach polit. trzeba kojarzyć fakty za całej historii. Ucząc się
      którejkolwiek gałęzi prawa, trzeba wytworzyć sobie całościowy obraz, a z jednym
      i drugim u kochanych ścisłowców, których znam, baaaardzo ciężko.

      Ale to tylko kolejny przykłąd, jaki pogięty mamy rząd.
    • Gość: szokista Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: 81.15.254.* 06.03.04, 19:37
      pani lybacka juz niedlugo nie bedzie miala nic do gadania,a swoje 'swietne'
      pomysly bedzie mogla opisac w ksiazce dla super inteligentnych 'scislowcow'!!
      sama studiuje fil.ang. ,a mamy tez takie przedmioty jak mikro i marko czy
      zarzadzanie w oswiacie i jakos az tak tepi nie jestesmy,jak to na humanistow
      przystalo!!
      pani lybackiej (z malej bo bez szacunku)gratuluje pomyslow!moze to jakas
      blizsza rodzinna z naszym innym pomyslowym politykiem-panem polem!!!!!!!!!
      • Gość: carnivore Re: ścisły umysł = inteligencja IP: *.dyn.gotadsl.co.uk 06.03.04, 22:01
        Lybackiej nie lubie, ale uwazam, ze cos w tym jest... ;-)
        Pozdr.
    • Gość: flm Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.promax.media.pl 06.03.04, 22:00
      A możesz podać dokładny cytat, link, czy coś w tym rodzaju?
      • Gość: moniccc Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.osiedle.net.pl 06.03.04, 23:32
        Niestety cytatu dokładnego, ani linku nie podam, minister wypowiadała sie w
        wiadomościach na TVN, przy okazji tematu odpływu polskiej młodzieży studenckiej
        za granicę.
        • klymenystra Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 07.03.04, 10:21
          dawniej potrzebowali robotnikow... teraz matematykow... bu
          • Gość: mey Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: 158.75.28.* 07.03.04, 23:04
            ja studiuję fizyke i jakos mi idzie, a w przyszłym roku chce studiować
            równolegle kierunek humanistyczny. Nie rozumiem tych podziałów , na moje
            podstawy matematyki (poziom szkoły średniej) i kanon literatury każdy student
            powinien znać, (a także orientować się mniej więcej co w polityce nauce,
            sztuce ) niezależnie co studiuje. Że tak nie jest wina nauczycieli, systemu
            oświaty i osób podobnych Łybackiej,

    • irishcoffee Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 08.03.04, 18:26
      Gość portalu: moniccc napisał(a):

      > Witam
      > Chciałąbym poruszyć problem, który mnie już raczej nie dotyczy, gdyż kończę
      > studia, ale mimo wszystko gdy o tym usłyszałąm to aż mną wstrząsneło. Otóż w
      > ostatnich dniach pani minister Łybacka oświadczyła, że za rok, czy dwa w
      > pierwszej kolejności będą przyjmowani na studia osoby, które zdawały na
      > maturze przedmioty ścisłe. Nie wiem jaki to ma związek z kierunkami
      > humanistycznymi, gdzie przedmioty ścisłe sa ni przypiął ni przyłatał...to
      > jakas dyskryminacja!!!...że niby co, osoby dobre ze ścisłych przedmiotów są
      > mądrzejsze??????

      A ja nie widze w tym problemu :). Bo jakos nie wyobrazam sobie, zeby tzw. "
      humanisci" rywalizowalio miejsca na politechnice z osobami,ktore zdawaly
      predmioty scisle na maturze, .... Albo odwrotnie na historii tudziez polonistyce
      :). Mysle, ze do dyskryminacji na wielka na skale nie dojdzie, bo obie grupy po
      prostu beda wybierac inne kierunki. Tylko na przedmiotach b. popularnych -
      ekonomia, zarzadzanie, psychologia - o miejsca beda walczyc miedzy soba. Ja
      jednak faworyzowlabym umysly scisle, ale to czysto subiektywne, i pewnie
      niepoprawne politycznie. Bo uwazam, ze przedmioty scisle sa o wiele trudniejsze,
      np. fizyka to zupelnie inna bajka niz historia, i warto nagradzac tych, ktorzy
      sie tego podjeli.

      Aha, i nie wierze w tzw. "humanistow". Zgadzam sie z tym, kto kiedys napisal, ze
      wiekszosc nieradzacych sobie z przedmiotami scislymi przykleja sobie etykietke
      "humanistow" tylko po to, zeby miec spokojne sumienie. Obowiazkowa matematyka na
      maturze jest swietnym pomyslem i zmusza takie osoby do nauki (nawet, jezeli ma
      sie problemy i cos nie wychodzi, mozna sie pocieszac, ile nowych polaczen
      neuronowych sie tworzy, gdy glowimy sie np. nad pochodnymi :)) . Bo cos takiego
      jak "uposledzenie matematyczne" nie isnieje - nie mozna byc superinteligentym,
      tylko "niezdolnym matematycznie". Dla mnie prawdziwy humanista to
      taki czlowiek renesansu, ktory i zadanie zrobi, i doswiadczenie przeprowadzi, i
      wypracowanie napisze. I czy pojdzie na prawo, czy na politechnike, to i tak
      sobie poradzi. Znam takich ludzi i bardzo ich cenie.

      Oczywiscie, wszystko, co napisalam, to tylko moje zdanie i postaram sie byc
      otwarta na inne opinie :).
      • Gość: ania Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.crowley.pl 08.03.04, 20:04
        irishcoffee napisała:

        Tylko na przedmiotach b. popularnych -
        > ekonomia, zarzadzanie, psychologia - o miejsca beda walczyc miedzy soba. Ja
        > jednak faworyzowlabym umysly scisle, ale to czysto subiektywne, i pewnie
        > niepoprawne politycznie. Bo uwazam, ze przedmioty scisle sa o wiele
        trudniejsze

        Zgadzam się całkowicie. Ja skończyłam ekonomię. Wczesniej skończyłam LO o
        profilu matematyczno - fizycznym. Duzo osób na mojej uczelni było po mat-fizach
        i musze przyznać, że łatwiej nam przychodziła nauka wielu przedmiotów. Jednak
        scisły umysł pomaga w nauce przedmiotów, które wymagają analizy i myslenia, a
        nie tylko nauczenia się na pamięć. Wile osób po kierunkach humanistycznych
        miało ogromne problemy z przedmiotami typu: matematyka, statystyka, ekonometria
        czy ekonomia.
        • lider_pojutrza Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 08.03.04, 23:48
          Dokladnie. Krol jest nagi i nie ma co twierdzic, ze jest inaczej.
        • facecja Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 09.03.04, 19:05
          Gość portalu: ania napisał(a):

          Wczesniej skończyłam LO o
          > profilu matematyczno - fizycznym. Duzo osób na mojej uczelni było po mat-
          fizach
          >
          > i musze przyznać, że łatwiej nam przychodziła nauka wielu przedmiotów. Jednak
          > scisły umysł pomaga w nauce przedmiotów, które wymagają analizy i myslenia, a
          > nie tylko nauczenia się na pamięć.

          Nie chcę robić przykrości Twoim nauczycielom historii czy polskiego z LO, ale
          trochę kijowo Cię uczyli. Bo mnie np. uczono historii w ten sposób, że skłądała
          się w pewną całość. Że z jednego faktu wynikały inne, które z koeli powodowały
          inne - tak jak 2 i 2 jest 4. Gdybym się historii na pamięć na uczyła, to bym
          teraz robiła karierę na jakimś policealnym studium marketingu i zarządzaniu...

          >Wile osób po kierunkach humanistycznych
          > miało ogromne problemy z przedmiotami typu: matematyka, statystyka,
          ekonometria czy ekonomia.

          Tu kaurat żadnej Ameryki nie odkryłaś - prosty przykład - ludzie Ci
          przykłądali się w szkole do historii, literatury, bo z tymi dziedzinami wiązali
          swoją przyszłość, a nie do rozwiazywania zadań z matmy. Podobnie jak ktoś
          interesujący się fizyka nie zabiega o piątki z przykłądowego wosu.

          Zresztą jak dla mnie ekonomia to nie jest kierunek czysto humanistyczny, ale
          stojący na pograniczu - o czym świadczyć może fakt, że egzaminuy są
          przeprowadzane zarówno z matmy, jak i z wosu (i często - choć nie zawsze
          historii).
          • lider_pojutrza Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 09.03.04, 20:16
            > Nie chcę robić przykrości Twoim nauczycielom historii czy polskiego z LO, ale
            > trochę kijowo Cię uczyli.

            Skad ten wniosek?!?

            > Podobnie jak ktoś interesujący się fizyka nie zabiega o piątki z
            > przykłądowego wosu.

            Moze i nie. Ale jak gosc po mat-fizie trafi na ekonomie, to raczej na takim
            WOSie uzyska lepszy wynik niz "humanista" na analizie mat. (tez na owej
            ekonomii).

            > Zresztą jak dla mnie ekonomia to nie jest kierunek czysto humanistyczny.

            Brawo! 1% spoleczenstwa, ktory twierdzi inaczej jest bowiem w bledzie.
            Pozdr.
            • facecja Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 09.03.04, 22:17
              cały mój post odnosił się do wypowiedzi Ani, a nie Twojej Liderze. Dlatego
              możesz uspokoić swoich nauczycieli - to nie o nich było. Ale pokuszę się
              jednak, o rozwinięcie tej dyskucji:::

              > > Nie chcę robić przykrości Twoim nauczycielom historii czy polskiego z LO,
              > ale
              > > trochę kijowo Cię uczyli.
              >
              > Skad ten wniosek?!?

              Ano stąd, że po wypowiedzi Ani odniosłam wrażenie, że uważa Ona iż (w dużym
              skrócie to podaję) matematycy to ci, co analizują i w ogóle szeroko myślą, a
              humaniści to ci, co wkuwają wiedzę na pamięć.

              Wiem, że zdarzają się takie przypadki - i jest to wina przede wszystkim
              nauczycieli. Bo jeśli przychodzi tak zblazowana pani profesor od historii i
              dyktuje znudzonym głosem:
              "-punkt pierwszy - druga wojna światowa wybuchła 1.września 1939r. Punkt drugi -
              Niemcy zaatakowali Polskę od zachodu, południa, północy etc", to może
              zniechęcić do nauki nawet historyka z zamiłowania. I nic dziwnego, że nikt nie
              ma ochoty na poszerzenie tej wiedzy, na przeczytanie paru książek, zrobienie
              włąsnych notatek, map myśli. Każdy ma nadzieję, tylko zakuć zdać i zapomnieć.

              Jednak, aby wiedzę historyczną opanować, należy ją - jak już chyba wspominałam -
              ułożyć w logiczny ciąg - więc logiczne myslenie i historykom nie jest obce.

              Natomiast czy matma tak bardzo rozwija horyzonty, to bym się spierała - mam
              znajomych, którzy humanistami się nie nazywają - studiują biologię,
              biotechnologię i tego typu obce mi rzeczy. Nazwałabym ich raczej ścisłowcami. A
              mimo to wielu z nich zadawało sobie pytanie o sens nauczania matematyki w
              szkołach, szczególnie o rozwiązywanie np. zadania z pochodnymi itp. Pani
              odpowiadała, że dla poszerzenia horyzontów, dla gimnastyki mózgu, logiki, a
              oni , że dla gimnastyki mózgu i poszerzenia horyzontów to mogą ksiązkę poczytać
              albo doświadczenie chemiczne przeprowadzić - oni, "ścisłowcy" się tak
              wypowiadali.

              > Moze i nie. Ale jak gosc po mat-fizie trafi na ekonomie, to raczej na takim
              > WOSie uzyska lepszy wynik niz "humanista" na analizie mat. (tez na owej
              > ekonomii).

              tu bym się także spierała. A oto dlaczego:
              Zaobserwowałam coś takiego, że na rozmaitych kierunkach mówiąc ogólnie -
              niehumanistycznych wprowadza się na różnych uczelniach przedmioty
              humanistyczne - filozofię, psychologię, socjologię. Są tez kierunki
              humanistyczne, na których pojawiają sie elementy ścisłe: na prawie - logika
              (prawnicza, ale zawsze;P), na administracji - statystyka, rachunkowość.
              I co ciekawe - przedmioty humanistyczne na ścisłych kierunkach są czesto na
              zaliczenie, które w zaobserwowanych przeze mnie przypadkach odbywa się na
              podstawie napisanego referatu. (Już nie wspomnę o tym, że te referaty sa na
              ogół pisane, przez koelgów z humanistycznych kierunków ;P a rzadko przez samych
              studentów). Natomiast my musimy się męczyć ze statystyką i rachunkowością nie
              tylko na ćwiczeniach, by zaliczyć je, ale też ścieramy się z nimi na egzaminie.
              Nie zdajemy, to się żegnamy/powtarzamy rok - w zależności od tego, na którym
              semestrze jesteśmy.
              Pytam więc: czyżby włądze uczelni uważały, że ścisłowcy nie poradzą sobie z
              humanistycznymi przedmiotami na egzaminie? Czy są tak łagodni dla swoich
              studentów? Czy po prostu uważają, że umysł ścisłowca miałby z tym lekkie
              problemy??? Kto mi powie?


              > > Zresztą jak dla mnie ekonomia to nie jest kierunek czysto humanistyczny.
              >
              > Brawo! 1% spoleczenstwa, ktory twierdzi inaczej jest bowiem w bledzie.

              jeśli to miała być złośliwość, to chyba nie wyszło - mój tępy humanistyczny
              umysł nie pojął tego żartu :P
              Pozdrawiam wszystkich humanistów i ścisłowców i tych pośrodku :D
              • Gość: a Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.crowley.pl 09.03.04, 22:59
                > Pytam więc: czyżby włądze uczelni uważały, że ścisłowcy nie poradzą sobie z
                > humanistycznymi przedmiotami na egzaminie? Czy są tak łagodni dla swoich
                > studentów? Czy po prostu uważają, że umysł ścisłowca miałby z tym lekkie
                > problemy??? Kto mi powie?

                Raczej wynika to z tego, że nie traktuje sie poważnie takich przedmiotów.

                A ekonomia, prawo itp to nie są nauki ani humanistyczne, ani ścisłe tylko
                społeczne.
                • facecja Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 09.03.04, 23:24
                  Gość portalu: a napisał(a):

                  > Raczej wynika to z tego, że nie traktuje sie poważnie takich przedmiotów.

                  No to mnie zraniłaś - zraniłaś wręcz na wskroś!! Kurcze, takie fajne przedmioty
                  traktowane są niepowaznie- idę się powiesić!!!

                  A serio - co jak nie filozofia jest dla ciebie poważne? Toż to jest chyba jedna
                  z najpoważniejszych nauk - jeśli nie najpoważniejsza!

                  > A ekonomia, prawo itp to nie są nauki ani humanistyczne, ani ścisłe tylko
                  > społeczne.

                  I tu się zaczyna problem - które kierunki są humanistyczne, a które nie.
                  Twierdzisz, że prawo to nauka społeczna - a nauka społeczna nie jest nauką
                  humanistyczną?? Nie twierdzę, że w sensie stricto, ale jednak postulowałabym,
                  że te dwa pojęcia coś łączy - proponuje pomiędzy obliczaniem jednej a drugiej
                  pochodnej zastanowić się, co oznaczają pojęcia "społeczny" i "humanistyczny", a
                  jeszcze lepiej, z jakich pojęć się wywodzą. Wówczas może się okazać, że mam
                  kapkę racji.

                  Dygresja na dobranoc - nie uważałam, że społęczeńśtwo może sie tak podzielić na
                  ścisłowców i humanistów. Bo - rzadko bo rzadko, ale jednak - zdarzało mi się
                  spotkać matematyka, który lubi poczytać ksiązki filozoficzne, a także
                  historyka, który jest dobry w matmie i wybitny w informatyce. Ale teraz, ze
                  zwględu na niektóre wypowiedzi, tracę wiarę - czyżby to wszystko się tak
                  podzieliło?????
                  • lider_pojutrza Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 09.03.04, 23:51
                    Przyznaje, bylem troche zlosliwy, ale ekonomia nie jest nauka humanistyczna (bo
                    jak wtedy zaklasyfikowac np. ekonomie matematyczna?) ani scisla, lecz nalezy do
                    nauk spolecznych. Oczywiscie od sposobu uprawiania ekonomii tez zalezy czy jest
                    sie blizszym umyslom scislym, czy tez humanistom.

                    Druga rzecz - wiem, ze nie o moich nauczycielach sie wypowiadalas, niemniej w
                    wypowiedzi Ani nie znalazlem nic, co jednoznacznie wskazywaloby na slusznosc
                    Twojej tezy.

                    A jesli chodzi o wage przedmiotow humanistycznych na studiach scislych - tez
                    spotkalem sie z tym, ze traktuje sie po macoszemu. Pewnie ze wzgledu na to, ze
                    ich "learning outcome" byl najczesciej kiepsko zdefiniowany oraz mial sie nijak
                    do profilu danych studiow.

                    Pozdrawiam
                    • facecja Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 10.03.04, 20:35
                      lider_pojutrza napisała:
                      > Druga rzecz - wiem, ze nie o moich nauczycielach sie wypowiadalas, niemniej w
                      > wypowiedzi Ani nie znalazlem nic, co jednoznacznie wskazywaloby na slusznosc
                      > Twojej tezy.

                      A ja znalazłam :) ::
                      "scisły umysł pomaga w nauce przedmiotów, które wymagają analizy i myslenia, a
                      nie tylko nauczenia się na pamięć."

                      może tego nie zauważyłeś, bo nie jesteś tak wyczulony na krytykę nauk
                      historycznych jak ja. Bo ja od dawna słyszę, że skoro z historii jestem dobra,
                      to znaczy, że wkuwam ją na pamięć. Niektórzy nie rozumieją, że można się jej
                      nauczyć stosując logiczne myślenie. A to z koeli wina nauczycieli, którzy
                      wiedzy historycznej nie potrafią przekazać tak, żeby nie trzeba było jej
                      wkuwać.
                      • lider_pojutrza Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 11.03.04, 00:08
                        > A ja znalazłam :) ::
                        > "scisły umysł pomaga w nauce przedmiotów, które wymagają analizy i myslenia,
                        > a nie tylko nauczenia się na pamięć."

                        Prawde mowiac, to o historii w tym fragmencie za duzo nie ma... ;-))

                        Ale OK, wiem o co Ci chodzi, wiec zgoda.
                        Pozdr.
              • Gość: mey Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: 158.75.28.* 10.03.04, 21:51
                facecja napisała: Natomiast czy matma tak bardzo rozwija horyzonty, to bym się
                spierała - mam
                > znajomych, którzy humanistami się nie nazywają - studiują biologię,
                > biotechnologię i tego typu obce mi rzeczy. Nazwałabym ich raczej ścisłowcami.
                >A mimo to wielu z nich zadawało sobie pytanie o sens nauczania matematyki w
                > szkołach, szczególnie o rozwiązywanie np. zadania z pochodnymi itp. Pani
                > odpowiadała, że dla poszerzenia horyzontów, dla gimnastyki mózgu, logiki, a
                > oni , że dla gimnastyki mózgu i poszerzenia horyzontów to mogą ksiązkę
                poczytać
                > albo doświadczenie chemiczne przeprowadzić - oni, "ścisłowcy" się tak
                > wypowiadali.

                Matematyki naprawdę warto się uczyć, ponieważ jej elementy występują w
                większości(jeśli nie wszystkich) dziedzinach nauki, (także w dziedzinach
                humanistycznych) Matematyka jest językiem, za pomocą którego w narazie
                najdoskonalszy(choć od doskonałości jednak daleki)sposób można próbowac opisać
                otaczający nas świat.A pochodne i w ogóle rachunek różniczkowy zostały
                wymyślone przez Newtona, bo były mu potrzebne do opisu pewnych zjawisk w fizyce.
                A jeśli chodzi o nierówne traktowanie humanistów i ścisłowców ( to nie do
                ciebie Facecja, ale tak po prostu)to dotychczas trzeba było pisać maturę z
                polskiego a z matematyki nie. I to naprawdę było niestprawiedliwe. Ktoś nie
                lubiący polskiego a kochajacy matematykę był w gorszej pozycji od humanisty
                który matematyki na maturze pisać nie musiał.Czy nowa matura będzie z
                matematykąobowiązkową?


                • lider_pojutrza Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 11.03.04, 00:12
                  Tak obowiazkowej maturze z matmy! :))
                • facecja Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 11.03.04, 15:50
                  > A jeśli chodzi o nierówne traktowanie humanistów i ścisłowców ( to nie do
                  > ciebie Facecja, ale tak po prostu)to dotychczas trzeba było pisać maturę z
                  > polskiego a z matematyki nie.

                  Mi sie wydaje, że polski jest obowiązkowy, bo z nazwy przedmotu wynika, że jest
                  to nauka języka ojczystego. Na dobrą sprawę powinno się na nim zajmować
                  gramatyką, ortografią, a jeśli literaturą to tylko tą ojczystą. Jednak materiał
                  ten jest zbyt mały jak na 12 lat nauki, więc język poslki zmieinł się
                  praktycznie w poznawanie literatury, a często i filozofii. Mi to akurat rybka,
                  czy ścisłowcy znają literaturę czy nie, czy potrafią pisać ciekawe
                  wypracowania, czy nie. Ale gdyby na maturze sprawdzano znajomość gramatyki i
                  ortografii, to wtedy nie byłoby moim zdaniem mowy o zniesieniu obowiązkowej
                  matury z tego przedmiotu.

                  Co do tego co napisałeś o matematyce -

                  > Matematyki naprawdę warto się uczyć, ponieważ jej elementy występują w
                  > większości(jeśli nie wszystkich) dziedzinach nauki, (także w dziedzinach
                  > humanistycznych) Matematyka jest językiem, za pomocą którego w narazie
                  > najdoskonalszy(choć od doskonałości jednak daleki)sposób można próbowac
                  opisać
                  > otaczający nas świat.A pochodne i w ogóle rachunek różniczkowy zostały
                  > wymyślone przez Newtona, bo były mu potrzebne do opisu pewnych zjawisk w
                  fizyce

                  własnie tym się róznią humaniści od ścisłowców. Inaczej pojmujemy świat. Dla
                  mnei świat to nie jest zadanie z pochodnymi. Szczerze mówiąc mało obchodzi mnie
                  opisywanie zjawisk fizycznych poprzez matematykę, bo i mało obchodzi mnie
                  fizyka (bez urazy), natomiast to co ja chcę wiedzieć o świecie, żaden wzór
                  matematyczny czy fizyczny mi nie powie. Dodam, że z matmy miałam w LO 4 a nawet
                  5, więc w jakiś sposób się nauczyłam tego przedmiotu, ale to ze względu na
                  ambicje (czerwony pasek i te sprawy;)) niż z zamiłowania do tego przedmiotu.
        • Gość: rasta Ekonomisci gora :))))) IP: *.net 13.03.04, 12:06
          Studia ekonomiczne dotykaja sfer zarowno scislych jak i humanistycznych.
          Obok matmematyki, ekonomii matematycznej, mikro i makroekonomii, statystyki,
          ekonometrii, logiki, uczymy sie tez prawa (encyklopedii, gospodarczej, spolek,
          administracyjnego itd.), psychologii, filozofi, polityki (ekonomicznej,
          spolecznej), historii (gospodarczej, mysli ekonomicznej).
          Oprocz tego mase przedmiotow specjalistycznych typu : zarzadzanie, organizacja,
          marketing, innowacje, przedsiebioczosc, finanse, rachunkowosc, bankowosc i tak
          jeszzce dlugo mozna wymieniac...

          nie wszytskie przedmioty maja sens, niektore sa robione po lebkach ale lista
          jest imponujaca...
          czyzby ekonomisci sa ludzmi renesansu ????? :PPP
          • lider_pojutrza Re: Ekonomisci gora :))))) 13.03.04, 14:46
            > czyzby ekonomisci sa ludzmi renesansu ????? :PPP

            W pewnym sensie... :))
            Pzdr.
            • facecja Re: Ekonomisci gora :))))) 13.03.04, 14:59
              lider_pojutrza napisała:

              > > czyzby ekonomisci sa ludzmi renesansu ????? :PPP
              >
              > W pewnym sensie... :))
              > Pzdr.

              no to w takim razie niech jak najszybciej zabieraja sie do rządzenia, bo ci
              ekonomiści, którzy od paru lat zasiadają w polskim rządzie troche inny program
              studiów mieli. Bo ludźmi renesansu to oni na pewno nie są, co do
              miana "ekonomistów" to też mam wątpliwości.

              Wniosek: Rasta - polska gospodarka an Ciebie i Twoich koelgów czeka!!
              • lider_pojutrza Re: Ekonomisci gora :))))) 13.03.04, 15:54
                W naszym (?) rzadzie prawdziwych ekonomistow ze swieca nalezy szukac.
                Najczesciej w najlepszym razie zasiadaja w nim geografowie/chemicy, a w
                najgorszym - teoretycy marskizmu-leninizmu. (Niektorzy nawet takiego
                wyksztalcenia nie maja.)
                Pzdr.
                • Gość: Richelieu* Re: Ekonomisci gora :))))) IP: 217.98.107.* 13.03.04, 19:37
                  i co, że geografowie lub chemicy? czy jest jakakolwiek szkoła ucząca rządzenia?
                  Czy chemik będzie złym ministrem ochrony środowiska, a geograf ministrem
                  infrastruktury i też ochrony środowiska działając jednocześnie na polu własnych
                  zainteresowań i umiejętności. Mało kto ma tak szerokie widzenie, bo mało kto na
                  studiach uczył się o wydajności polskich zakładów, ich powiązaniach z innymi
                  branżami, wpływie tego na środowisko, ludzkie środowisko też i sposobach
                  zapobiegania.
                  geografia to nie turystyka przecież jak większość ludzi myśli
                  • facecja Re: Ekonomisci gora :))))) 13.03.04, 19:50
                    W tym podwątku to chodzi akurat, aby naszą gospodarką zajmowali się ekonomiści
                    z prawdziwego zdarzenia, a takich to jakoś mało w rzadzie widzę... Nie
                    geografowie(choc pamiętam, że na geografi uczyliśmy się nie tylko o glebach,
                    ale i o przemyśle, handlu, usługach - mimo wszystko to jednak za mało jak an
                    ministra finansów), nie chemicy, nie pedagodzy, nie prawnicy czy politolodzy,
                    ale ekonomiści.

                    Podobnie jak ochroną środowiska powinni się raczej zajmowoć: chemicy,
                    geografowie, geolodzy, biotechnolodzy lub absolwenci ochrony środowiska (do
                    wyboru), sprawami zagranicznymi najlepiej ktoś, kto skończył stosunki
                    międzynarodowe i tak dalej.

                    A jak na razie mamy mniej więcej takie zjawisko, jakie w niektórych mniejszych
                    szkołach - gdy pani od w-fu uczy geografii...

                    Czy tak wiele oczekujemy?

                    • Gość: Richelieu* Re: Ekonomisci gora :))))) IP: 217.98.107.* 13.03.04, 20:00
                      Urodzony 27 lutego 1953 r. w Kutnie. Żonaty, ma dwoje dzieci.

                      W latach 1977-1986 był asystentem, a następnie adiunktem na Uniwersytecie
                      Łódzkim. W 1986 r. uzyskał tytuł doktora nauk ekonomicznych. W latach 1992-1993
                      pracował w Łódzkim Towarzystwie Kredytowym Bank S.A. jako Główny Specjalista
                      ds. Współpracy z Zagranicą. W latach 1993-1995 był dyrektorem Departamentu
                      Ekonomicznego w Petrobank S.A. Następnie w latach 1995-1997 był członkiem
                      zarządu oraz Dyrektorem LG Petro Bank S.A. Od 1997 do 1999 Dyrektor LG Petro
                      Bank S.A. Natomiast od 1999 r. pełnił funkcję Kierownika Zespołu ds. Banku
                      Hipotecznego w PKO Bank Polski S.A. W latach 2001-2002 Podsekretarz Stanu w
                      Ministerstwie Finansów, członek Zespołu Negocjacyjnego RP z Unią Europejską,
                      wicegubernator Międzynarodowego Funduszu Walutowego, współprzewodniczący
                      Komitetu Długu Publicznego. Ostatnio pracował jako wiceprezes zarządu BGŻ S.A.



                      Biegle posługuje się językiem angielskim i rosyjskim.

                      Jego hobby to wycieczki rowerowe oraz chińska kuchnia.



                      to jest Raczko. Skończył jakąś geografię?
                      • lider_pojutrza Re: Ekonomisci gora :))))) 13.03.04, 20:43
                        Ja:

                        > W naszym (?) rzadzie prawdziwych ekonomistow ze swieca nalezy szukac.
                        > Najczesciej w najlepszym razie zasiadaja w nim geografowie/chemicy, a w
                        > najgorszym - teoretycy marskizmu-leninizmu.

                        Facecja:

                        > W tym podwątku to chodzi akurat, aby naszą gospodarką zajmowali się
                        > ekonomiści z prawdziwego zdarzenia, a takich to jakoś mało w rzadzie widzę...

                        Richelieu:

                        > to jest Raczko. Skończył jakąś geografię?

                        Ja jeszcze raz (objasnienie):

                        Najczesciej => mniej niz 100% przypadkow.
                        Mało => wiecej niz zero.

                        Dziekuje za uwage.

                        • Gość: Richelieu* Re: Ekonomisci gora :))))) IP: 217.98.107.* 13.03.04, 21:26
                          mało, dużo, niewiele, gdy jest 15 ministrów to trudno wśród nich prowadzić
                          statystyki. Tak jest w rządzie 6,67 ministra geografa ;)
                          • lider_pojutrza Re: Ekonomisci gora :))))) 13.03.04, 21:49
                            Trzy uwagi:

                            1. Na szczescie rzad to nie 15 osob, wiec ten problem nas nie dotyczy.
                            2. Po zawezeniu (zadanie dla chetnych) problemu do 15 ministrow obecnego rzadu
                            polecam wnioskowanie statystyczne przy uzyciu technik nieparametrycznych.
                            3. Niewielka liczebnosc proby nie wplywa tez na znaczenie
                            slow "malo", "duzo", "niewiele" oraz roznicy znaczen miedzy tymi slowami a
                            slowami "wszyscy", "nikt".

                            Mam nadzieje, ze juz wszystko jasne. Dobranoc.

                            • Gość: Richelieu* Re: Ekonomisci gora :))))) IP: 217.98.107.* 13.03.04, 21:59
                              oczywiście, że rząd to nie 15 osób, ale to 15 najważniejszych osób w rządzie.

                              mało, dużo, można używać, pewnie, tylko, że jest ogromna różnica pojęciowa
                              między jednym ministrem geografem, a 6,67% rządu. Nie ta skala i zwykłe
                              statystyczne naciągnięcie.

                              a w dodatku Kaniewski poza geografią ma podyplomówkę z organizacji pracy czy
                              jakoś tak
                              tylko czy mu idzie gorzej z tym skarbem niż innym?
                              • lider_pojutrza Re: Ekonomisci gora :))))) 13.03.04, 22:14
                                > a w dodatku Kaniewski poza geografią ma podyplomówkę z organizacji pracy czy
                                > jakoś tak

                                Juz wprawdzie zyczylem wszystkim dobrej nocy (ktore to zyczenia podtrzymuje),
                                ale podyplomówka z organizacji pracy jako wyznacznik kompetencji ministra
                                skarbu to smiech na pustej sali (uzywajac kolokwialnego, ale za to jakze
                                barwnego, okreslenia).

                                Pozdrawiam jeszcze raz.


                                • Gość: Richelieu* Re: Ekonomisci gora :))))) IP: 217.98.107.* 13.03.04, 23:11
                                  no tak, nie mówię przecież, że jest super genialnie, ale czy rzeczywiście
                                  gorzej idzie mu prowadzenie min. skarbu niż Raczce finanse?

                                  ps. idź idź już dobranocować ;)
                      • facecja Re: Ekonomisci gora :))))) 13.03.04, 22:44
                        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                        > to jest Raczko. Skończył jakąś geografię?

                        pisząc o: geografii, pedagogice, politologii, prawie, chemii nie wymieniłam
                        nazwiska Raczka. Już nawet się nie czepiam, czego oni na tej ekonomii uczyli
                        się w latach '70 i '80. Ale czy takie przykładowe kierownictwo ministerstwem
                        skarbu (które z gospodarką ma odrobinkę wspólnego) też nie wymaga trochę
                        bardziej kierunkowego wykształcenia??

                        Richelieu - mam nadzieję, ze nie sądzisz, że najeżdżam na geografię albo na
                        tych, co ją studiują. Postuluję tylko - niech każdy robi to, co potrafi
                        najlepiej - a jak nic nie potrafi, to niech spieprza z rządu (choć wiem, że to
                        utopia...)
                        • Gość: Richelieu* Re: Ekonomisci gora :))))) IP: 217.98.107.* 13.03.04, 23:04
                          ależ powiedziałaś, żeby geografowie nie zabierali się za finanse. Więc Raczko
                          jest właśnie od finansów i jest ekonomistą, wszyscy wice też są ekonomistami

                          spieprza z rządu?
                          przede wszystkim lepper musi odejść, ups, to chyba Balcerowicz


                          nie mam nic do geografów, socjologów, architektów, Żydów, cyklistów i
                          skarpetkowych, żeby nie było. Ale to tylko dlatego, że moje aspiracje nie
                          sięgają tego pięknego, oświetlonego blaksiem prawości i szlachetności Rządu
                          hihihihi
                          • facecja Re: Ekonomisci gora :))))) 13.03.04, 23:11
                            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                            > ależ powiedziałaś, żeby geografowie nie zabierali się za finanse. Więc Raczko
                            > jest właśnie od finansów i jest ekonomistą, wszyscy wice też są ekonomistami


                            no dobra, przyznaję, moja wina - pomyliłam ministra finansów z ministrem
                            skarbu. Zdarza się, choć nie powinno. Nie dopuszczę po raz drugi do takiej
                            pomyłki. Idę się pokajać, papa :)
                            • Gość: Richelieu* Re: Ekonomisci gora :))))) IP: 217.98.107.* 13.03.04, 23:23
                              idź się pokajać Facecjo! 5 zdrowasiek na grochu i godzina biczowania wystarczą
              • Gość: rasta Re: Ekonomisci gora :))))) IP: *.net 13.03.04, 20:47
                W PL problemem nie jest brak dobrych ekonomistow zajmujacych sie gospodarka a
                ich upolitycznienie. Minister finansow w pierwszej kolejnosci musi uzerac sie
                ze swoimi kolegami z klubu/koalicji zeby przepchnac jakakolwiek zmiane. Oni sa
                politykami i interesuje ich tylko i wylacznie reelekcja. Brakuje im tez wiedzy
                ekonomicznej. Dlatego pan Lepper moze dowoli rzucac hasla w stylu: spieniezyc
                rezerwy NBP-u, podporzadkowac NBP rzadowi itd. Nie ma bladego pojecia o
                mechanizmach gospodarki, o istocie pieniadza itp.
                Podstaw ekonomii powinno sie uczyc juz w szkole podst. a juz na bank ;) w
                liceum. Jednakze nie w taki sposob jak to teraz probuje sie robic, traktujac
                przedmiot jako fanaberie Lybackiej rzadu i naszych czasow. Niedoinformowane
                spoleczenstwo latwo ulega populistom.
                pozdr.
      • Gość: Ethlinn Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.cbgnet.pl 10.03.04, 17:28
        Bo uwazam, ze przedmioty scisle sa o wiele trudniejsze
        > ,
        > np. fizyka to zupelnie inna bajka niz historia, i warto nagradzac tych, ktorzy
        > sie tego podjeli.

        Co to znaczy nagradzać??? Docenić należy kazdego kto jest bardzo dobry w swojej
        dziedzinie. ale nie widzę powodu dla którego należałoby faworyzować fizyka. To
        jakaś paranoja.


        Obowiazkowa matematyka n
        > a
        > maturze jest swietnym pomyslem i zmusza takie osoby do nauki (nawet, jezeli ma
        > sie problemy i cos nie wychodzi, mozna sie pocieszac, ile nowych polaczen
        > neuronowych sie tworzy, gdy glowimy sie np. nad pochodnymi :)) .

        To teraz pozwól że coś Ci opowiem: ja matury z matematyki nie zdałabym, wobec
        czego miałabym zablokowaną drogę na studia. Studiuję archeologię - naukę w
        której matematyka nie jest mi absolutnie potrzebna; zgodnie z Twoja teorią
        nieważne jaką mam wiedzę z tej dziedziny - wazne że nie umiem matematyki! Czy
        to nie absurd????? Jesli nie radzę sobie z matematyką czy to znaczy że nie mam
        prawa być dobrą z czego innego? Co to w ogóle za myślenie???

        Bo cos takiego
        > jak "uposledzenie matematyczne" nie isnieje - nie mozna byc superinteligentym,
        > tylko "niezdolnym matematycznie".

        Powiem tak: syty głodengo nie zrozumie. Ja uważam, że jednak coś takiego jak
        upośledzenie matematyczne istnieje; w liceum (jednym z najlepszych w W-wie)
        stawałam na uszach żeby poradzic sobie z matematyką - mimo to nigdy nie wyszłam
        poza mierną. Po prostu nie byłam w stanie.

        Ps. Apropos historii; historia to nie tylko wkuwanie dat, to także łączenie
        przyczyn ze skutkami, rozumienie pewnych wydarzeń i wyciąganie wniosków. I
        zapewniam Cię, iż jest bardzo wielu ludzi którzy tego nie potrafią.
        • lider_pojutrza Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 11.03.04, 00:11
          > Ja uważam, że jednak coś takiego jak upośledzenie matematyczne istnieje;

          To oczywiste - zreszta przeciez nikt nie postuluje, ze kazdy urodzil sie
          jednakowo bystry.
          Pozdr.
          • Gość: Richelieu* Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: 217.98.107.* 11.03.04, 02:01
            to oczywiste, że bystrości nie mierzy się szybkością rozwiązywania zadań z matmy
            • lider_pojutrza Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 11.03.04, 10:48
              Zgoda, tyle ze to nie na temat.
              Pzdr.
    • r.richelieu Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 10.03.04, 00:22
      a biologia i geografia, ścisłe. tylko dlaczego za ścisłe uważa się głównie
      matmę i fizykę
    • Gość: Tawananna Garść refleksji i polemik IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.04, 12:08
      mey - nie znam rachunku różniczkowego i nie czuję się przez to analfabetką. Nic
      na to nie poradzę. Nie mam psychicznej potrzeby zgłębiania tajników
      różniczkowania ;). Myślę, że konieczność pisania matury z języka polskiego (a
      brak takiego obowiązku w wypadku matematyki) nie jest aż tak koszmarną
      niesprawiedliwością. Umiejętność formułowania myśli, wnioskowania czy czytania
      ze zrozumieniem przydatna jest nie tylko humanistom. Nie widzę natomiast - za
      co przepraszam - w jaki sposób miałaby mi pomóc na co dzień znajomość
      pochodnych.

      facecja - wyrazy poparcia, jeśli chodzi o obronę historii i przedmiotów
      humanistycznych! Ja nie wyobrażam sobie, żebym teraz, na studiach, miała wkuwać
      na pamięć fakty, życiorysy, streszczenia lektur. a) nie wytrzymałabym po
      miesiącu, ew. b) skończyłabym studia bez żadnej prawdziwej wiedzy. Zgadzam się
      też jeśli chodzi o dalszą część Twojego wywodu ;) - ktoś przeglądał np. program
      socjologii? Ten "humanistyczny" kierunek zawiera masę przedmiotów ścisłych,
      kończących się zazwyczaj egzaminem. I jeszcze jedno - na takiej socjologii
      jeśli pojawia się statystyka to po coś, dlatego, że będzie potrzebna przyszłym
      socjologom, a na politechnice po prostu dorzucają w ramach "ukulturalniania" ;)
      na I roku filozofię - która de facto jest po nic, słucham opowieści koleżanki,
      jak ta filozofia wygląda...

      ania - "Jednak scisły umysł pomaga w nauce przedmiotów, które wymagają analizy
      i myslenia, a nie tylko nauczenia się na pamięć."
      Czyli ścisłowcy - analiza i myślenie, humaniści - nauka na pamięć. Świetnie!
      Muszę się przenieść z moich marnych humanistycznych studiów na jakieś ścisłe,
      matematykę najlepiej, bo jeszcze zgłupieję :/. Chciałam zauważyć, że nie wiem,
      jak inni bracia i siostry humaniści ;), ale ja nie uczę się na pamięć, staram
      się myśleć logicznie i choć niekoniecznie umiem moje rozumowanie
      scharakteryzować z punktu widzenia aparatu pojęciowego logiki, to jednak
      wierzę, że jakiś sens ma ;). Nie wiem też, czy każdy ścisłowiec (hardcorowy
      politechnik, jak to ktoś ładnie tutaj określił :)) poradziłby sobie z
      wyciąganiem wniosków z faktów historycznych czy analizą i interpretacją utworu.

      irishcoffee - "Aha, i nie wierze w tzw. "humanistow". Zgadzam sie z tym, kto
      kiedys napisal, zewiekszosc nieradzacych sobie z przedmiotami scislymi
      przykleja sobie etykietke"humanistow" tylko po to, zeby miec spokojne
      sumienie. "
      Nie zgadzam się. Tak, zgadłaś. Sama uważam się za humanistkę. Nie, nie
      jestem "matematyczną idiotką". W podstawówce byłam nawet laureatką olimpiady
      fizyki, miałam dobre wyniki na olimpiadzie matematycznej, w Kangurze i innych
      konkursach, równolegle uczestnicząc np. w konkursach polonistycznych. Do liceum
      chciałam iść na profil mat-fiz. Profile akurat u nas zlikwidowano z okazji
      zmian w oświacie, miałam cztery lata więcej na przemyślenia i bardzo szybko
      zorientowałam się, że jednak humanistyka jest tą dziedziną, w której pełniej
      się realizuję (nie znaczy to, że z naukami ścisłymi sobie nie radziłam -
      skończyłam liceum z piątkami z matematyki i fizyki na świadectwie). Dziś jestem
      na studiach humanistycznych i nie żałuję swojego wyboru. I bardzo cieszę się,
      że nie musiałam zdawać matury z matematyki - bo nie wiem, co miałaby mi dać,
      ew. co komu udowodnić. Nie wiem też, dlaczego osoby takie jak ja mają czuć się
      gorsze od tych, które zdecydują się zdawać egzamin dojrzałości z fizyki czy
      biologii. Co więcej - mnie, humanistce! - nauka fizyki przychodziła łatwiej niż
      nauka historii i osobiście uważam, że właśnie osoby zdające historię zasługują
      na nagrodę - ja na maturę pisemną z historii chyba bym się nie zdecydowała.
      • lider_pojutrza Re: Garść refleksji i polemik 11.03.04, 12:44
        Mozna teraz skonczyc liceum z piatkami z matmy i fizyki bez znajomosci r-ku
        rozniczkowego?
        Pozdr.
        • Gość: mey Re: Garść refleksji i polemik IP: 158.75.28.* 11.03.04, 13:52
          Pochodne ludzie znają, ale całki to tylko mat-fiz,
          za to programie dla liceów po reformie nie ma nawet logarytmów:(
        • Gość: Tawanannna Re: Garść refleksji i polemik IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.04, 14:18
          > Mozna teraz skonczyc liceum z piatkami z matmy i fizyki bez znajomosci r-ku
          > rozniczkowego?
          > Pozdr.

          Można. Widać nie ma tego w minimum programowym.
      • Gość: mey Re: Garść refleksji i polemik IP: 158.75.28.* 11.03.04, 13:53
        Gość portalu: Tawananna napisał(a):

        > mey - nie znam rachunku różniczkowego i nie czuję się przez to analfabetką.
        Nic
        >
        > na to nie poradzę. Nie mam psychicznej potrzeby zgłębiania tajników
        > różniczkowania ;). Myślę, że konieczność pisania matury z języka polskiego (a
        > brak takiego obowiązku w wypadku matematyki) nie jest aż tak koszmarną
        > niesprawiedliwością. Umiejętność formułowania myśli, wnioskowania czy
        czytania
        > ze zrozumieniem przydatna jest nie tylko humanistom. Nie widzę natomiast - za
        > co przepraszam - w jaki sposób miałaby mi pomóc na co dzień znajomość
        > pochodnych.

        Nie pisałam że ktos nie znający rachunku rózniczkowego i w ogóle nie lubiący
        matematyki jest analfabetą. Chodzi mi o to, że aby naprawdę się rozwijać nie
        wystarczy jedynie język polski czy historia. Podobnie ograniczenie się tylko do
        matematyki, fizyki i chemi jest dla mnie błedem.Zgadzam się że umiejętność
        formułowania myśli, wnioskowania czy czytania ze zrozumieniem, potrzebna jest
        wszystkim( ale nie rozumiem już ,w czym ma mi pomóc wiedza o tym, co to jest
        np jamb i daktyl?;))
        To samo mogę powiedziec o umiejętności logicznego myślenia i liczenia, oraz
        wyobrażni przestrzennej. Poza tym nie chodzi nawet to co jest potrzebne( bez
        matematyki postępu by nie było), tylko że świat jest tak ciekawy i piękny, że
        nie powinniśmy się ograniczać.Nie chciałabyś wiedziec więcej np o gwiazdach,
        teorii względności,albo dlaczego łyżwiarka figurowa wykonując piruet może
        obracać się raz szybciej raz wolniej? (to akurat fizyka , ale tej bez
        matematyki nie ma)
        Jako humanistka być może traktowałas matematykę jako koszmar, podobnie umysły
        czysto ścisłe jako koszmar mogą odbierać polski.Dlaczego więc tylko ścisłowcy
        muszą się męczyć z polskim na maturze , a humaniści nie z matematyką?
        pozdrawiam mey
        • Gość: Ginny Re: Garść refleksji i polemik IP: 194.146.129.* 11.03.04, 18:30
          Odpowiedź na pytanie końcowe: bo językiem polskim wszyscy posługujemy się
          codziennie. Matematyką nie wszyscy i nie stale. Aczkolwiek matura z tegoż
          przedmiotu (dla humanistów na poziomie podstawowym) złym pomysłem nie jest.
          Studiuję socjologię, wydawałoby się - dziedzinę humanistyczną. Tylko że mamy
          sążnistą dawkę statystyki, metodologii badań, ekonomii. I jakoś sobie z nimi
          radzę, choć uważam się za humanistkę z powołania.
          • lider_pojutrza Re: Garść refleksji i polemik 11.03.04, 18:42
            Zdolnosc do abstrakcyjnego myslenia przynajmniej na poziomie matury z
            matematyki wydaje sie rownie cenna z punktu widzenia przystosowania do
            funkcjonowania w spoleczenstwie jak zdolnosc poslugiwania sie jezykiem na
            takowymze poziomie. Wiec jak to jest z ta Twoja odpowiedzia? ;-)

            Co do socjologii - metodologia badan w naukach spolecznych jest dzis taka a nie
            inna, wiec dobrze, ze dobrze, ze juz na studiach serwuje sie odpowiednia porcje
            statystyki.

            Pozdr.
            • Gość: Richelieu* Re: Garść refleksji i polemik IP: 217.98.107.* 11.03.04, 22:39
              piękne jest określenie, że coś jest "takie a nie inne". Jakby polszczyny
              brakło. Czyżby było nie tylko matematyczne kalectwo, ale i językowe?
              • lider_pojutrza Re: Garść refleksji i polemik 12.03.04, 00:05
                Czepiasz sie. Wypelnianie postow slownictwem specjalistycznym (a takiego
                nalezaloby uzyc opisujac metodologie badan) wylacznie w celu popisania sie
                elokwecja i wiedza pozostawiam innym. Poza tym jesli sugerujesz, ze uzywanie
                zaimkow w charakterze przydawek (wylacznie w celu skrocenia wywodu) jest
                kalectwem jezykowym, to pragne Ci przypomniec, ze epoka baroku minela
                bezpowrotnie jakies dwa i pol stulecia temu.
                Pozdr.
                • Gość: Richelieu* Re: Garść refleksji i polemik IP: 217.98.107.* 12.03.04, 00:23
                  tylko z jednym masz rację. czepiam się
                  określenie "takie a nie inne" jest tak popularne wśród nie znających się, że
                  nawet ci co się znają zaczynają przesiąkać tym sloganem. Można powiedzieć po
                  prostu, że jets metodologia skomplikowana, nieskomplikowana, łatwa, trudna jaka
                  się podoba. Określenie taka a nie inna mówi o niej tylko tym, którzy wiedzą
                  jaka a nie inna.
                  uf
                  jedno, że nie jesteś jeden. polszczyzna leży i kwiczy u wiwlu. Matma leży to i
                  polszczyzna może. takie a nie inne kojarzy się z jestem jaki jestem, brr

                  wyrażenia masłomaślane są coraz bardziej popularne, czyżby dlatego, że za
                  specjalistów uważa się coraz większy kawał głąba, nie daj się, pokaż żeś
                  socjolog lider

                  tyle pisania, uf, zmęczyłam się, hihi
                  • lider_pojutrza Re: Garść refleksji i polemik 12.03.04, 00:50
                    W zasadzie odczucia mam podobne (jesli chodzi lezaca polszczyzne, specjalistow-
                    glabow itd). Co do tego konkretnego przypadku - nie bede sie dalej spierac
                    (wystarczy to, co oboje powiedzielismy juz dotychczas). A z socjologia
                    mam "tyle wspolnego co z samochodami drogimi, czyli nic" (jak spiewal - nota
                    bene niedoszly socjolog - Kazik Staszewski). A metodologia czasem nie rozni sie
                    zbyt wiele nawet pomiedzy niezbyt pokrewnymi dziedzinami.
                    Pozdrawiam
    • Gość: fille sans chance Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.ostroleka.sdi.tpnet.pl 11.03.04, 23:10
      mnie problem dotyczy - pani Łybadzka zdąży sie na mnie i (mojej maturze troszke
      wyżyć)na szczęście niedługo, ale obowiązkowa matemtyka na maturze, jest w moich
      oczach zmuszaniem... a to że uczelnie na egz. wstępnych na coraz większej
      ilości kierunków ustalają matemtykę jest już inna śpiewką

      a co do wypracowań umysłów ścisłych - faktycznie potrafią, ale ich słowa są
      obdarte z lekkości
      Ale takie mamy czasy - poetyckości się nie ceni- aż kiedyś ta przyziemność na
      pożre
      pozdrawiam wszystkich i na koniec mój dialog z kolegą -Ja"pisanie samo w sobie
      jest sztuką!" On" sztuką, to są moja droga - całki", tak więc punkt widzenia
      zależy od punktu siedzenia...
      • Gość: Richelieu* Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: 217.98.107.* 11.03.04, 23:16
        z lekkości powiadasz? no coś takiego, jam z umysłem ścisłym czy nieścisłm jak
        piszę to od razu trzytonowo. Ech, w sam raz żeby zawiesić sobie u szyi i do
        jeziora
        ps. wiesz co to stereotyp?
      • lider_pojutrza Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 12.03.04, 00:10
        A moze sztuka jest po prostu udowodnienie jakies prawidlowosci m.in. przy
        uzyciu calek, a potem opisanie wyniku jezykiem niezdominowanym przez techniczny
        zargon?
        Pozdr.
        • Gość: mix zasadnicze nieporzumienie... IP: *.pl 12.03.04, 12:22
          ...polega na tym, ze niedouk pani łybacka i inni - bez urazy - podwórkowi
          eksperci od inteligencji nie rozumieją, że abstrakcyjych operacji myslowych
          mozna dokonywać zarówno na liczbach, jak i materiale werbalnym. Sztandarowym
          przykładem jest tutaj filozofia - większość jej działow (z wyjątkiem logiki)
          operuje słowem dla wyrazenia niezwykle złozonych abstrakcyjnych konstrukcji
          myślowych.
          • lider_pojutrza Re: zasadnicze nieporzumienie... 12.03.04, 15:07
            Zgoda. Niemniej uwazam, ze osoby potrafiace dokonywac w/w operacji myslowych
            na "materiale werbalnym" nie maja wiekszych problemow z matematyka (na poziomie
            szkoly sredniej) i vice versa. Mialem wrazenie, ze dyskusja dotyczyla znaczenia
            posiadania takiej umiejetnosci w ogole (jesli sie myle, to tez przecze swojej
            tezie).
            Pozdr.
          • facecja Re: zasadnicze nieporzumienie... 12.03.04, 16:28
            Dużo racji w Twoim poście. Ja mam takie małe "ale" odnośnie logiki - bo logika
            w wydaniu prawniczym także ma więcej wspólnego ze słowem niż z matematyką.
            Ale z resztą się zgadzam.
            • nihlo ścisłowcy-błędna definicja 14.03.04, 18:26
              z reguły wiele w tych podziałach i antagonistycznych zapędach braku logiki-
              pewnie to naiwne, lecz czy nie warto oceniać człowieka za całokształt, za osobę
              i TO przez wielkie T? postrzegamy studia i kierunki=w pewnym sensie to
              dyskryminacja. mimo iz studiuję fizykę(pasja:), to wiele mam szacunku
              dla ,,humanistów"-od dziecka uwielbiałam czytać i miałam tzw. lekkie pióro.
              studia to raczej wybór i...może jest w tym chęć dokonania czegoś wielkiego, na
              co z humanistycznymi kierunkami byłoby trudniej( tutaj właśnie trzeba mieć siłę
              przebicia i naprawdę mieć to cos). w fizyce liczy się wiedza prawie ze
              abstrakcyjna-w gruncie rzeczy niewiele przedmiotów debat mozna ujrzec lub
              dostrzec.
              na koniec przyznam w sekrecie-niekiedy, patrząc na ,,moich" humnistów trochę mi
              żal, ze nie studiuję fil. polskiej...:)
              chęć wielkosci jednostki przewazyla nad zainteresowaniami, trudno.
    • Gość: Nether Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.04, 19:39
      Witam. Wpierw krótkie nawiązanie do tytułu posta: "Ścisły umysł =
      inteligencja". Otóż z tego co wiem obecnie wyróżnia sie różne rodzaje
      inteligencji (chyba 8, choć to i tak pewnie zależy od klasyfikacji) a
      inteligencja matematyczna jest tylko jednym z jej typów. Już sam fakt, że są
      trudności ze stworzeniem jednolitej definicji tego pojęcia o czymś świadczy.
      Osobiście uważam, że inteligencja przejawia się na wiele różnych sposobów oraz
      że istnieją tak inteligentni ścisłowcy jak również inteligentni humaniści.
      Opiniami minister Łybackiej bym się specjalnie nie przejmował, no chyba, że
      uważasz ją za jakiś autorytet;-) Światu potrzebni są i jedni i drudzy, choć
      chyba nie ulega wątpliwości, że największymi literami historia zapisała ludzi
      (przynajmniej jeśli o świat nauki chodzi) wszechstronnych i uniwersalnych
      mających pojęcie zarówno o rachunku różniczkowym jak i o naukach
      humanistycznych. Zresztą taki podział na nauki ścisłe i humanistyczne chyba nie
      jest tak do końca słuszny... nie bez powodu fizyka np. była dawniej nazywana
      filozofią przyrody, jak to określił mój profesor od fizyki (jestem studentem
      pewnej ścisłej nauki - gwoli wyjaśnienia) "nie można uprawiac filozofii nie
      znając fizyki" i coś w tym niewątpliwie jest z prawdy. Tak samo np. historia
      nauki może być pouczająca. To są dwie różne drogi, ale wydaje mi się że
      zmierzające do tego samego celu jakim jest poznanie prawdy o świecie i o
      człowieku - to właśnie jest spoiwem łączącym obie gałęzie nauk. Takie moje
      zdanie.
      Teraz coś w obronie "swojej grupy": no nie przesadzajmy, że jak ścisłowiec to
      już myśli nie potrafi w zdanie ubrać i robi byk za bykiem w pisowni - owszem
      zdarzają się i tacy (pośród humanistów zapewne też) - ale coś już była mowa o
      stereotypach. Ponadto np. u swoich wykładowców, którzy, wg takiego rozumowania,
      powinni być maksymalnie "ściśnięci" obserwuję często silne zacięcie
      filozoficzne, a ubogiego słownictwa to już na pewno nie można im zarzucić,
      wręcz przeciwnie. Poza tym (nawiązując tu do kwestii matur przy okazji)
      ścisłowcy jakoś sobie do tej pory lepiej lub gorzej ale radzili z maturą z
      polskiego, która, przypomnijmy w dotychczasowej formie polegała nie na
      wklejaniu słówek w tekst czy jakichś tekstach gramatyczno-ortograficznych lecz
      na 5 godzinnym wypracowaniu opierającym się o klasykę literatury, przy ocenie
      którego liczył się zarówno język ortografia i styl wypowiedzi jak i konkretne
      wiadomości z materiału licealnego w zakresie danego tematu. Natomiast jak ma
      się pojawić obowiązkowa matematyka to od razu pojawia się panika w oczach
      humanistów - no cóż to daje pewne wyobrażenie, kto jak by sobie poradził na
      studiach z drugiego bieguna, że tak to nazwę. Wydaje mi się, że jednak
      ścisłowcy mieliby tu większe szanse, choćby kując na pamięć (pomijam tu
      faktyczną jakość wykształcenia takiego magistra). Swoją drogą nie do końca mnie
      przekonują argumenty niektórych, że można uczyć się takiej np. historii na
      logikę - myśląc logicznie można wymyślić sporo alternatywnych rzeczywistości, a
      jednak historia zrealizowała ten a nie inny scenariusz, więc i tak trzeba go de
      facto wykuć. No i mimo wszystko jest spora porcja suchych danych które jednak
      trzeba wykuć (daty na logikę?). Może się mylę, znam naukę historii tylko z
      liceum, a z doświadczenia wiem, że fizyka w szkole a na studiach to dwa
      zupełnie inne przedmioty, więc możliwe że i z historią jest podobnie. A
      wracając do matur - miałem okazję pisac nową maturę z matematyki w wersji
      próbnej - poziom podstawowy, był wręcz żenujący - myślę że część zadań bez
      kłopotu zrobiliby gimnazjaliści, no a skoro humaniści boją się czegoś takiego
      to doprawdy marne ich szanse gdyby próbowali przetrwać na politechnice czy
      jakimkolwiek ścisłym kierunku. A taki elementarz jak procenty to nawet historyk
      znać powinien choćby po to, aby sobie odsetki w banku przeliczyć;-) O ile
      polski to język ojczysty o tyle matematyka to język międzynarodowy w wielu
      dziedzinach niezbędny - znajomość jednego i drugiego obowiązuje w określonym
      stopniu czy się komuś to podoba czy nie. No i ktoś tu wspominał o biotechnologu
      mówiącym o nieprzydatności matematyki... cóż nie chciałbym trafić na takiego
      speca w swoim przedsiębiorstwie (gdybym takowe miał;-) ) Dośw. chemiczne? - no
      przepraszam ale coś takiego jak pochodna występuje choćby w definicji szybkości
      reakcji chemicznej. Ogólnie akurat pochodna (bo zauważyłem że trochę się tego
      czepiliście) ma szerokie zastosowania w wielu naukach i nie jest to pojęcie
      czysto matematyczne (no dobra, historyk czy polonista nie musi "różniczkować"
      wierszy albo dat, ale reszcie się przydaje) i nikomu nie zaszkodzi jeśli będzie
      miał choćby bardzo ogólne pojęcie na ten temat, jeśli chce się uważać za
      człowieka wszechstronnie wykształconego. No i nie zgodzę się że matematyka nie
      poszerza horyzontów - jest przeciwnie tylko trzeba się w to trochę zagłębić i
      nikt nie mówi że to łatwe, ale pożytek przynosi - zrozumie ten, kto zada sobie
      ten trud. Na koniec dodam jeszcze, że ja, a także moi znajomi ze studiów nie
      stronimy również od literatury bardziej humanistycznej, więc nie sądzę aby
      ludzie w tak wyraźny sposób dzielili się na dwie wspomniane grupy: ścisłowcowi
      z pewnością zdarza się czasem popaść w refleksję filozoficzną, tudzież obejrzeć
      jakiś program historyczny dajmy na to na Discovery, tak samo i humanista pewnie
      kiedyś się zastanowił czemu to Słońce świeci:-) Pozdrawiam:-)
      • Gość: Richelieu* Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: 217.98.107.* 14.03.04, 21:36
        czyś zauważył młody wielepiszący człwieku, że matura z matmy nie jest straszna
        bo jest trudna, tylko jest straszna bo nigdy jej nie było, bo jest nieznana, bo
        klimat niepewności co do wymogów i formy wprowadza stan zdenerwowania ogólnego.

        historii logiczność zaś nie polega na logicznym wymyśleniu dat. Daty to małe
        piwo za 3,5zł. Logiczne są zdarzenia albo nielogiczne. Zależy na jaki okres
        trafić. Masz wiedzieć dlaczego Marysieńka Sobieska urzędowała sama i co z tego
        wynikło, a nie datę pierwszego stosunku, drugiego i piętnastego.


        nie zdawałam na maturze matmy, bo kiedy miałam tą nieprzyjemność nikomu się nie
        śniło o łybackiej na tym stołku, ba i miller był 20 zmarszczek młodszy,
        historię zdawałam wyobrażasz to sobie? tragedia z takimi jak ja, rozwiązać
        zadań na poziomie gimnazjum nie potrafią, ups, gimnazjum też nie było
        Na studiach żadnych problemów z matmą nie miałam, wcale nie humanistycznych.
        Wręcz i wnóż przeciwnie. Określanie zdolności matematycznych tym śmiesznym
        egzamikiem na koniec średniej szkoły? Phi
        • Gość: Nether Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.04, 01:34
          > czyś zauważył młody wielepiszący człwieku, że matura z matmy nie jest
          straszna
          > bo jest trudna, tylko jest straszna bo nigdy jej nie było, bo jest nieznana,
          bo
          >
          > klimat niepewności co do wymogów i formy wprowadza stan zdenerwowania
          ogólnego.

          Zgoda, zresztą klimat mi nieobcy bo jestem z rocznika, który przez pół roku nie
          wiedział jaką maturę będzie pisał starą czy nową. Ale czy Ty z kolei zauważyłaś
          że większość argumentów przeciwko maturze z matmy wytaczanych przez humanistów
          to nie są obawy i niepewność przed nieznanym tylko "na co mi to"?

          > historii logiczność zaś nie polega na logicznym wymyśleniu dat. Daty to małe
          > piwo za 3,5zł.

          Daty były właśnie przykładem tego czego się nie da nauczyć metodą "na
          zrozumienie" tylko trzeba wykuć.

          > Logiczne są zdarzenia albo nielogiczne

          Ano właśnie... różnie z tą logiką w historii bywa, bo i ludzie niezawsze
          logicznie postępują. A nawet jeśli są związki przyczynowo - skutkowe
          (nawiązując do wypow. Facecji), bo nie twierdzę że ich nie ma, to żeby je sobie
          wywieść, trzeba wpierw znać pewna porcję faktów, a te już trzeba zwyczajnie
          zapamiętać. Oczywiście i w przypadku nauk przyrodniczych tak jest, ale w
          historii co tu dużo ukrywac takich faktów jest zdecydowanie więcej.

          > historię zdawałam wyobrażasz to sobie? tragedia z takimi jak ja, rozwiązać
          > zadań na poziomie gimnazjum nie potrafią, ups, gimnazjum też nie było

          Wyobrażam. Nie twierdzę, że nie potrafią, ale widać, że jednak niektórzy
          (przyszli) humaniści mają obawy i przed takimi zadaniami. Zreszta jak
          zauważyłem są humaniści i humaniści, którzy nieznajomość matematyki uważają za
          niemal powód do dumy ("No wiesz ja matematyki nigdy nie kumałem/am" -
          wypowiedziane lekceważąco - chwalącym głosem) - a tu akurat nie ma się czym
          chwalić.

          > Wręcz i wnóż przeciwnie. Określanie zdolności matematycznych tym śmiesznym
          > egzamikiem na koniec średniej szkoły? Phi

          Równie dobrze można zapytać po co w ogóle jest coś takiego jak matura i jak dla
          mnie nie jest to pytanie pozbawione sensu.
      • facecja Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 14.03.04, 22:42
        chciałam tu napisać, że logika (ale nie ta z kwantyfikatorami) w nauce historii
        jednak istnieje - w postaci związków przyczynowo - skutkowych, ale Richelieu
        zrobiła to z dużo większym wdziękiem (fuck! to ja, a nie ona jestem humanistką,
        to ja powinnam ładniej pisać!! ;););))
        • Gość: Richelieu* Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: 217.98.107.* 14.03.04, 23:11
          ja jestem wszystko, humanistościsłoprzyrodnik
          i nawet kible sprzątam po godzinach dla relaksu
          stąd ten mój wdzięk i lekkość przepychacza do klozetu
          ach ten Sobieski, co za mężczyzna
          • facecja Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 14.03.04, 23:21
            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

            > ja jestem wszystko, humanistościsłoprzyrodnik
            > i nawet kible sprzątam po godzinach dla relaksu
            > stąd ten mój wdzięk i lekkość przepychacza do klozetu
            > ach ten Sobieski, co za mężczyzna

            weź mnie na praktykę, ja chcę też mieć taką lekkość, a przepychacz w domu
            bardzo ciężki jest...
            • Gość: Richelieu* Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: 217.98.107.* 14.03.04, 23:41
              zaraz pomyślę tylko się pozachwycam książkami w otoczeniu Deppa
              jezu, babie się zachciało
              noo, książki oglądać oszszywiście
              • facecja Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista 14.03.04, 23:53
                Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                > zaraz pomyślę tylko się pozachwycam książkami w otoczeniu Deppa
                > jezu, babie się zachciało
                > noo, książki oglądać oszszywiście

                "9 wrota" z siwym Johnym pokazują, że obcowanie z książkami nie zawsze ma
                pozytywne skutki. Rzucam czytanie, idę zająć się czymś pozytecznym, dla wprawy
                postaram się przeczyścić moj klozecik.
                • Gość: Richelieu* Re: ścisły umysł = inteligencja, a co z humanista IP: 217.98.107.* 15.03.04, 00:34
                  w ogóle obco wanie jest z gruntu złe, lepiej od razu brudzia przepić
                  nie dziwota, że obco wanie z książkami jest bolesne

                  co do 9wrót, pokolorowane tak jak imię róży, uf, ale skojarzenia, z łaskotaniem
                  diabelskiego pazura po żołądku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka