karoledd
08.05.04, 16:32
UE daje nam studentom mozliwosc pracy GB... no i bardzo dobrze, ze tak jest.
Bezrobotny, zaoczny student studiow prawniczych na Uniwersytecie Wrocławskim
moze pojechac sobie do Krolowej i zarobic na dalsze studia a przy okazji
podszkolic angielski. Wszytko pięknie... tylko małe ale. Mam jeden niezdany
egzamin i jeden termin do wykorzystania aby ten egzamin zdać. W normalnych
warunkach prowadzaca Pani dr powinna przepytac mnie jeszcze przed mym
wyjazdem i wszystko było by ok. Ale Pani dr nie przeprowadza ustnych
egzaminów, Pani dr nie chce a moze nie potrafi zrozumiec studenta w biedzie i
utrudnia mu zycie w sposób wyjatkowo perfidny. A przecież decydując się na
pracę na uczelni powinna Pani dr dbac o studentów i w miarę mozliwości
ułatwiać im przebyc przez trudną drogę studiów. Pozostaje mi pisać pisma do
dziekana o przesuniecie terminu tego egzaminu... a kto powiedział, że dziekan
sie zgodzi?
I tak biedny bezrobotny student staje w sytuacji niemal bez wyjścia bo
zrezygnować z wyjazdu oznacza brak pieniędzy czyli koniec studiów, wyjazd do
pracy oznacza przepadniecie terminu egzaminu i pewnie powtarzanie roku. W ten
sposób biedny student jest jeszcze bardziej biedny.
Moze ktoś zna wyjście z tej sytuacji?