Dodaj do ulubionych

problem natury moralnej - studia i nie tylko

12.12.04, 14:28
Chciałabym podzielić się z Wami moim problemem. Dotyczy on studiów ale nie
tylko. Wszystko zaczęło się już w szkole średniej.
Jestem osobą sumienną i poważnie traktującą swoje życie. Odkad pamiętam
uczyłam się świetnie i byłam prymuską. Nie kryję, że wzbudzało to zazdrość u
koleżanek i kolegów z klasy, potem z grupy na studiach.
Chodziłam do klasy mat-fiz. Jest to bardzo absorbujący profil. Wymaga
porządnej, systematycznej nauki. Miałam kolegę, który pod płaszczykiem
sympatii do mnie notorycznie ode mnie ściągał lub domagał się podpowiedzi. Na
szczęście przejrzałam go w porę. Zresztą gdybym nie przejrzała to też nie
podpowiadałabym mu. Na maturze pisemnej z matematyki zauważyłam, że kolega
ten, a ślizgał się jakimś cudem z klasy do klasy korzystając z pomocy innych
dziewcząt, najzwyczajniej w życiu ściąga. Zwróciłam mu uwagę delikatnym
chrząknięciem. Nie poskutkowało. Wstałam i podeszłam do stołu komisji.
Powiedziałam o wszystkim. Na dowód tego, że mówię prawdę, powiedziałam, gdzie
trzyma ściąge. Pan z kuratorium zabrał mu ściągę, kartkę i kazał wyjść.
Matury nie zdał oczywiście. Do dzisiaj ten człowiek ma do mnie pretensje.
Podobnie było na studiach. Miałam przyjaciółkę. Była z mojej grupy. Uważałam,
że jest sympatyczną koleżanką. Do czasu. Aż odkryłam, dlaczego się ze mną
przyjaźni. Na pisemnym kolokwium bezczelnie przesiadła się i zaczeła pisać
zadania z mojej grupy! Odpisywała bez najmniejszych skrupułów! Nie
pozostawiłam tego tak. Poszłam do asystenta i powiedziałam mu o wszystkim.
Koleżanka poniosła olbrzymią karę. Wg mnie słuszną. Wyszło na jaw, ze nic nie
umie. Długo musiała się uczyć, aby zaliczyć od nowa wszystkie ćwiczenia
pisemne i ustne. Oczywiście ma do mnie pretensje. A moim zdaniem trzeba było
się uczyć.
Teraz jestem na studiach doktoranckich. I znowu zauważam, jak dużo młodych
ludzi nauki podchodzi do tematu swoich prac badawczych z przymrużeniem oka.
Jestem matką i nie chciałabym uczyć mojego dziecka, że można do wszystkiego
dojść oszustwem i krętactwem.
Czy ktoś z Was chciałby leczyć zęby u niedouczonego dentysty lub nie daj Boże
mieć operację u chirurga, który zdawał egzaminy na ściągach?
Kto ma rację? Ja czy moi koledzy? Ja myślę że ja. Więc dlaczego obrażają się
na mnie? Czyżby wyrzuty sumienia mimo wszystko?

Obserwuj wątek
    • Gość: ania Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: 157.25.152.* 12.12.04, 15:35
      Niedouczony doktor czy magister to tragedia, ale jeszcze większą tragedią
      byłoby dla mnie posiadanie w swoim gronie osoby, która jest zwykłym "kablem."
      Cieszę się, że nie mam wśród znajomych osoby takiej, jak Ty. Też skończyłam
      (cytując Ciebie) "bardzo absorbujący profil" mat-fiz, właśnie skończyłam
      studia, uważam się za osobę inteligentną, cieszę się ze swoich sukcesów, bo
      zawdzięczam je tylko sobie i ciężkiej, uczciwej pracy, i jednocześnie bardzo
      cieszę się, że na mojej drodze nie spotkałam się z sytuacją, w której miałabym
      zadenuncjować inną osobę, z czym (co wynika z Twojego postu), Ty nie miałaś
      żadnych oporów. Nie dziwię się, że ludzie się obrażają na Ciebie. Wydajesz mi
      się osobą, która po trupach idzie do wyznaczonego sobie celu, traktując innych
      jako głupszych i mniej wartościowych od siebie samej. Poza tym, Twoja pewnośc
      siebie popada już w zadufanie, bo przyjdzie czas kiedy każdą nowo napotkaną
      osobę będziesz traktowała jako taką, która będzie chciała wykorzystac
      Twój "niespotykanie wysoki" (to określenie moje, nie cytat) intelekt. Może się
      też zdarzyć, że trafisz na osoby mądrzejsze od Ciebie, czego Ci naprawdę życzę,
      bo wtedy będziesz mogła podwyższyć Twoje i tak juz zapewne wysokie IQ. Co do
      wyrzutów sumienia, raczej powinnaś mieć Ty, bo może nieświadomie złamałaś życie
      czy karierę naukową innym ludziom. Smutne. Pozdrawiam!
      • Gość: Richelieu* Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: 195.117.90.* 12.12.04, 16:01
        Ściąganie jest absolutnie niedpuszczalne i ja bezlitośnie wyciągam ściągi spod pup i z kieszeni. A ściągający nawet nie mają pretensji, bo wiedzą, że ostrzegałam.
        Ale na gruncie koleżenstwa jest w tym jakaś perfidia, też nazwałabym to kablowaniem. Trzeba było kolegę nawet opieprzyć, że sobie nie życzysz by od Ciebie ściągał, ale na osobności. "Nadawanie" na kolegę w trakcie matury, w trakcie egzaminów na studiach sprawi, że ten jedyny raz kolega nie napisze egzaminu, ale następnym razem będzie sprytniejszy i nie usiądzie w polu widzenia Twojego wzroku. Fige wiec "wychowasz", a nie postawe etyczna. Chcesz miec satysfakcje, ze oduczylas kolege sciagania, czy satysfakcje, ze drania zakapowalas. Bo wydaje sie to wlasnie tym drugim.

        Tez nie cierpie ludzi bez zasad, bez moralnosci, ale bycie kapusiem to takze brak zasad wspolzycia
        • Gość: doasiatoja Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.net-serwis.pl 12.12.04, 16:04
          wiesz co...tez nie ejstem za sciaganiem, ale ty wydajesz sie poprostu zwykla
          suka - nie wierze ci, ze masz dziecko, bo kto chcialby miec kabal za zone?
          chyba, ze ten bachor spoza malzenskiego loza... :]
          • Gość: Richelieu* Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: 195.117.90.* 12.12.04, 17:28
            przesadzisz zaraz z tą suką, a nawiązywanie do macierzyństwa w kontekście suki
            jest bardziej nieetyczne jak bycie kapustą, nie mówiąc już, że jest zwyczajnie
            obrzydliwe

            Czy nie potrafi inaczej (to do facecji), można nie potrafić inaczej będąc
            nastolatkiem. Dorosły człowiek nie stosuje metod "proszę pani, a Jasio mnie
            ciągnie za kucyki" tylko wyważa na ile jego aktualny postępek sprawi, że idei
            stanie się zadość. Trudno aby stało się zadość wtedy, gdy naturalną rzezcą
            będzie, że zakapowany delikwent stanie się miszczem;) w unikach
        • facecja Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko 12.12.04, 16:33
          mam do ściągania i oszukiwania w ogóle podobny stosunek
          na nikogo nie nakapowałam, własciwie nie wiem dlaczego - bo niektórym by się
          przydało, ale jakoś nie umiem
          może po prostu dlatego, że role by się nagle odwróciły - to osoba oszukująca
          wyszłaby wtedy na ofiarę, a ja na winną
          ale nie potępiam Asi tak jak np. koleżanka poniżej w dość prostacki sposób,
          może dziewczyna chce nauczyć ludzi uczciwości jak umie - a że nie wszyscy się
          nauczą, to inna sprawa...
    • klymenystra Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko 12.12.04, 17:24
      rzeczywiscie problem... bo w sumie jest jakis obowiazek, jesli cos jest nie tak-
      zwrocic na to uwage... ale z drugiej strony- "kto jest bez winy...". czy Tobie
      osobiscie szkodzilo to sciaganie?
      • Gość: Kasia Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.geod.agh.edu.pl 13.12.04, 19:21
        Uważam, że ściąganie szkodzi tym którzy nie ściągają w następujący sposób:
        - na maturze - jeżeli zamiast egzaminu wstępnego na studia był konkurs świadect
        to Ci którzy ściągali (oszukiwali) dostali się na miejsce tych, którzy byli
        uczciwi;
        - podczas studiów - jeżeli stypendia naukowe otrzymuje np. 10% najlepszych
        studentów na roku (z najwyższą średnią) to wśród nich na pewno połowa to
        oszuści ściągający podczas egzaminów, co wiem najlepiej po własnym kierunku.
        • klymenystra Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko 13.12.04, 19:35
          masz racje... ale czy trzeba od razu skarzyc w taki sposob? nie lepiej pogadac
          z ta osoba, zapowiedziec, ze beda konsekwencje? tylko tak...
          • Gość: Kasia Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.geod.agh.edu.pl 14.12.04, 13:38
            Podawałam tylko przykłady, w jaki sposób ściąganie szkodzi tym którzy nie
            ściągają. A jak chodzi o donoszenie to jest zupełnie inna sprawa i uważam, że
            postępowanie autorki tego postu było conajmniej niewłaściwe.

            Pozdrawiam!

            P.S. A po za tym i tak wyszło, że to eksperyment.
            • Gość: fela Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.ustronie.pw.edu.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.04, 19:58
              sil mi brak...
              postepowanie asi byloby moze ok, gdybysmy zyli w kraju, w ktorym przedmioty sam
              czlowiek sobie wybiera. ale jesli ktos musi zaliczyc jakis przedmiot bo takowy
              jest w programie to jeju - dlaczego ma nie sciagac? gdybym nie sciagala z
              chemii, w zyciu nie wyszlabym poza 2 klase liceum, a teraz studiuje sobie juz 4
              rok humanistyczne kierunki. cale szczescie nie natknelam sie nigdy na taka asie
              bo bylabym skonczona, a tak to bez jej 'pomocy' udalo mi sie przebrnac przez to
              co musialam i zajac sie tym co lubie. naprawde nie widze powodu dla ktorego
              miabym 'uczciwie' zaliczac chemie do konca zycia. jesli system jest sztywny to
              jaka mam byc ja? od kiedy uczciwosc to to samo co wszechstronnosc? ach....
              pisze tego posta po dluzszym przemysleniu bo na swiezo na pewno pelen bylby
              epitetow w stylu tych na s... z pierwszych postow
              pozdrawiam
    • Gość: Tawananna* Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.04, 18:21
      Sama nie ściągam. Nie napiszę, że "nigdy przenigdy" - myślę, że większości osób
      kiedyś to się zdarzyło - ale nie ściągałam ani na maturze, ani na wstępnych,
      ani tym bardziej na studiach, a w liceum zdarzało mi się to głównie na
      zajęciach z techniki i przysposobienia obronnego ;).

      Piszę to, żebyś nie pomyślała sobie, że popieram ściąganie. Nie. Uważam, że
      jest absolutnie niedopuszczalne i czasem irytuje mnie, gdy widzę, jak ktoś
      ściąga. Mimo to nigdy nie zrobiłabym czegoś takiego jak Ty - wydaje mi się, że
      jeśli komuś zależy na tym, by zmienić otoczenie i zapobiec ściąganiu, powinien
      zacząć od spokojnej rozmowy ze ściągającą osobą. Upublicznianie tego faktu bez
      wcześniejszych rozmów czy uprzedzenia jest po prostu perfidne, a szczególną
      perfidią jest "wrobienie" kogoś na maturze. Tu już nieistotna jest moim zdaniem
      motywacja - oblanie matury jest dla wielu osób tragedią, oblanie z powodu
      przyłapania na ściąganiu - tragedią absolutną i wstydem na lata. A Twój kolega
      mógł nie dosłyszeć "delikatnego chrząknięcia", albo nie zinterpretować go we
      właściwy sposób. Nie rozgrzeszam w żaden sposób osób ściągających, ale
      świetnie wiemy, jak pobłażliwe bywa podejście nauczycieli do ściągania na
      maturze - jest coś takiego w tym egzaminie, że wszyscy są jakoś inaczej
      nastawieni niż na co dzień. Może to strach przed tym, że w jednej sekundzie
      można zmarnować młodemu człowiekowi całe życie.

      Nie mogłam wrobić kogoś tak jak Ty, zwłaszcza osoby mi bliskiej - przyjaciółki.
      Nie dziwię się, że ma do Ciebie pretensje - jasne, że "trzeba było się uczyć",
      ale jest jeszcze coś takiego jak zaufanie i przyjaźć - w tym wypadku to Ty
      zawiodłaś. I to, że ktoś się na Ciebie obraża, to nie jest kwestia jego
      wyrzutów sumienia. To Ty sprawiasz wrażenie - na podstawie tego krótkiego
      tekstu - jakbyś dążyła po trupach do realizacji niekoniecznie właściwie pojętej
      idei. Przeraża mnie Twoja bezwzględność.
      • Gość: Jaa Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.magma-net.pl 12.12.04, 19:10
        A ja mam wrażenie,ze to jest taka maleńka prowokacja..;))
        • Gość: Richelieu* Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: 195.117.90.* 12.12.04, 19:14
          ładnie mi maleńka, na f psychologia też to napisała;)
          hm, jeśli w więcej miejsc to by już było spamerstwo, hehehe
        • Gość: Tawananna* Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.04, 20:31
          > A ja mam wrażenie,ze to jest taka maleńka prowokacja..;))

          Wszystko możliwe :). Zwłaszcza sądząc po tak radykalnym tonie wypowiedzi ;).

          Ale gdybym wszystko traktowała jak próbę prowokacji, nic bym nigdy na tym forum
          nie napisała :).
      • Gość: biazet Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: 212.244.168.* 12.12.04, 19:17
        witam
        nie lubie kablowania czy wychowywania "na sile" dlatego Twoje zachowanie jest mi gola obce a zarazem niewytlumaczalne. masz racje ze niedouczony felczer to nie tylko zjawisko niedopuszczalne ale rowniez grozne...
        sam ukonczylem 2 kierunki i jeden podyplmowy (forma studiow takz czesto krytykowana przed moderatorke! nie wiem dlaczego!)
        i wiem ze nie zawsze bylem uczciwy i sam sie uczylem ale kogo to obchodzi dzis. mam robote i to nie za wyniki w naucze tylko jak to w zyciu po lini rodzinnej znajomosci (jak zwal tak zwal robote mam!) i nikogo nie obchodzi czy pomagalem, sobie sam uczac sie czy ktos mi pomagal zy tez jak pasozyt sciagalem jak ...a zreszta...liczy sie praca a doktoraty jak kiedys byly tylko czym malo dosteonym dla zwyklych smiertelnikow (a to za sprawa wiekszych wymagan no i kaski) tak teraz na akademii rolniczej mozna miec doktoracik i robote sie zwsze jakos znajdzie z tytulem dr kulczyka. uops ...
        zgadzam sie z autorem posta ze lepiej nie pomagac za duzo bo jak widac na przykladzie filmu polskieigo (kroll albo mlode wilki nie pamietam) jedne mdrugiemu mature napisal a po latach ten ktory otrzymal pomoc mowi ".matura a kto to ku.. pamieta.."
        takze w pelni zgadam sie z autorka ale z tym wyspiewanie wszystkiemu komisji.hmm olalbym goscia na maturce wkonczu to wasze ostatnie spotkanie a marnowac mu najwiekszy, jak to niektorzy nazywaja examin.. ja bym tego nie robil...
        • Gość: Richelieu* Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: 195.117.90.* 12.12.04, 20:11
          nie wiesz dlaczego? Gocha, dr psychologii społecznej i mgr socjologii
          (chyba ;), oprowadząca na swps podyplomówki jest jedną z licznych osób, które
          twierdzą, że nie sposób nie zdać podyplomówki. badziewiaste programy i
          oczywiste wnioski.

          Popieram takie podyplomówki, które rozszerzają wiedzę, a nie budują jej od
          podstaw. Stąd te podyp., które nie stosują żadnych kryteriów kwal lub przyjmują
          absolwentów wszystko jedno jakich kierunków, a nie ściśle określonych są do
          kitu. Planuję w przyszłym roku iść na podypl. z gisu i narazie zbieram
          pieniądze bo to drogie ustrojstwo jest, jak pół najlepszego MBA. Więc jak mogę
          do końca być przeciwna, hehe

          Taki to OT po ww. moim zdaniu o kapowaniu
          • Gość: biazet Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: 212.244.168.* 12.12.04, 21:18
            podyplomowe z gisu?? a co to za oryginalny kierunek???
            • Gość: Richelieu* Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: 195.117.90.* 12.12.04, 21:24
              geograficzne systemy informacji przestrzennej
              oryginalny? hehe
              się zastanawiam pomiędzy a pomiędzy a pomiędzy, i wyjdzie, że z powodu
              pieniędzy wybiorę gis na elektronice i kto wie, może to będzie lepsze
              rozwiązanie
          • Gość: Gocha Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.12.04, 19:36
            Nie zdać podyplomówki? SIC! ERRATA! Nie sposób nie zdać podyplomówki na niżej
            niz DOBRY, bo dostatecznych się nie stawia!
      • Gość: ania Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: 157.25.152.* 12.12.04, 19:20
        Po trupach do celu. Ja mam, Tawananna, dokłądnie takie samo zdanie o
        zaczynającej ten wątek. Może nie ejst tak inteligentna jak myśli, skoro w taki
        sposób musi się pozbywać niektórych osób, zwłaszcza swoich przyjaciół. Normalna
        perfidia.
    • Gość: kana Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 20:33
      Taki sam wątek jest na wielu innych forach. Eee tam :)
    • Gość: 19latek Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.autocom.pl 13.12.04, 10:50
      A ja tam myślę, że gdyby było więcej osób takich jak asia, to nikt by nie
      ściągał i byłoby po problemie. Niestety nie każdy ma odwagę po prostu wstać i
      powiedzieć, że kolega czy koleżanka ściąga. Sam niejednokrotnie chciałem to
      zrobić, ale będąc w takiej sytuacji zawsze dochodzimy do wniosku, że po co,
      przecież to nie nasza sprawa itp. A szkoda !
      • Gość: rasta Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.net / *.crowley.pl 13.12.04, 12:07
        Niestety nie każdy ma odwagę po prostu wstać i
        > powiedzieć, że kolega czy koleżanka ściąga.

        Niestety nie każdy ma odwagę po prostu wstac i powiedziec, ze zdajemy nastepna
        durną, pamieciową wylicznkę majaca niewiele wspolnego z praktyką czy nawet
        teorią. Nie mamy cywilnej odwagi powiedziec co nam sie nie podoba w programach
        naszych studiow. Nie mamy odwagi wskazac tych co odstawiaja cyrk na zajeciach
        (chociaz ostatnio ktorys cwiczeniowiec rzucil: prowadze zajecia na poziomie
        odpowiadajacym mojej placy).
        Cholera a jak czlowiek probuje przebic sie na forum akademickie(na uczelni),
        gdzie ma pewnosc ze krytyka dotrze do odpowiednich uszu to jest cenzurowany
        przez kolegow (bo obetna nam fundusze, bo z samorzadem lepiej nie zaczynac).
        Jestem strasznie rozczarowany moim pokoleniem. Zadnego buntu, tylko bierne
        przyzwolenie na to cale bagno.

        rasta z wiatrakami??
    • asiatoja Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko 13.12.04, 14:38
      Tak. W rzeczy samej. Winna jestem ja. A jakże. Powszechne przyzwolenie na
      permisywizm moralny jest IMO godne potępienia. Ja sama uważam, że jestem
      kryształowo czysta. Wrócę jeszcze na chwilę do moje pisemnej matury. Siedziałam
      w środkowym rzędzie druga od końca. Tak trafiłam alfabetycznie. Mój kolega o
      nazwisku rozpoczynającym się na Ć wylosował stolik tuż przed komisją. I wiecie
      co zrobił? Poszedł do naszego wychowawcy i powiedział, że może od razu oddać
      pustą kartkę bo jeśli usiądzie przed komisja to nikt mu nie będzie mógł podac
      ściągi, nie odpisze i obleje! I co robi nauczyciel? Zamienia kartoniki z
      nazwiskami! Osoba o nazwisku na Ć siedzi wśród osób o nazwiskach zaczynających
      się na F. Dziewczyna o nazwisku rozpoczynającym się od litery F siedzi między C
      a D. To tez jest w porządku? Są równi i równiejsi? Co powiecie o postawie
      oszusta nauczyciela?
      W trakcie matury chłopak siedzący za mną a był on bardzo dobry z matematyki,
      lepszy ode mnie, napisał wszystkie zadania na swojej karcie egzaminacyjnej.
      Potem przepisał je na ściagę dla kolegów i koleżanek siedzących z przodu przede
      mną. Szturchał mnie bez przerwy, nie pozwalał się skupić i szeptał abym
      przekazała do przodu ściągę. Za którymś razem mając dość tego, ze mi
      przeszkadza, wzięłam ściągę. Sprawdziłam szybciutko, czy sama mam wszystko
      dobrze napisane. O dziwo znalazłam jeden mały błąd, przez który wynik końcowy
      miałam błędny. Ze zdenerwowania spowodowanego ciągłym szturchaniem kolegi z
      tyłu popełniłam błąd w rodzaju 2-2 = 4. Poprawiłam całe zadanie a ściąge
      podarłam. Przez tego kolege z tyłu otrzymałabym piątke zamiast szóstki i tym
      samym miałabym mniej punktów na egzaminie wstępnym! Podarta ściąga nie doszła
      do kolegów z przodu i dwóch z nich nie zdało pisemnej matury z matematyki. Do
      ustnej musieli się uczyć. I z tego co wiem uczyli się przez dwa tygodnie dzień
      i noc. Dlaczego o tym piszę? Nie mam zamiaru nikomu niczego ułatwiać. Ja sama
      do wszystkiego doszłam własną ciężką pracą i nieprzespanymi nocami. Postawa
      nauczyciela jest karygodna. Ja nie chciałabym aby taki pan uczył moje dziecko.
      Dlatego gdy pójdzie do szkoły natychmiast je zapytam, czy nauczyciele robią
      jakieś machlojki, przymykają oko, pozwalają na ściąganie przez udawanie, ze
      niczego nie widzą. Udam się do dyrekcji po wykryciu całej prawdy i będę robiła
      wszystko aby taki delikwent jeszcze raz poważnie się zastanowił czy jest
      predysponowany do wykonywania zawodu nauczyciela.
      • Gość: Kota Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.ists.pl / *.ists.pl 13.12.04, 15:21
        Sama skorzystalas ze sciagi!!!!!!!!Nie widzisz tego ze mimo wszystko dzieki
        sciadze mialas 6 a nie tylko 5.Naprawde gdybys byla taka uczciwa nie powinnas
        byla zajrzec wogole do sciagi!!!!! Co na to odpowiesz/
      • Gość: Richelieu* krysztaowo czysta? IP: 195.117.90.* 13.12.04, 18:23
        masz przyjaciol? Jestem bezwzglednym lupiezca sciag, sciagania, lewactwa i
        kanciarstwa. Ale wieksza wartosc maja dla mnie ludzie i to czy faktycznie moja
        tak radykalna interwencja spowoduje, ze przestana sciagac. Facecja wczesniej
        powiedziala cos bardzo trafnego, ze kablujac na sciagajacego sprawiasz, ze on
        staje sie bohaterem, bo biednym oczernionym, Ty zas jedza nie szanujaca relacji
        kolezenskich. Myslisz, ze poczucie bycia biednym poszkodowanym zahamuej jego
        nedzne sklonnosci do sciagania? Ale Ty po najmniejszej linii oporu, bo latwo.
        Nie jestes krysztalowo czysta bo popelniasz podstawowy blad zaniechania. Nie
        chce Ci sie spojrzec na czlowieka jak na odrebnosc, ba, co tam odrebnosc, w
        ogole nie ma czlowieka tylko zasada by zakapowac, dowalic, a co. Krew szybciej
        krazy, emocje rosna, zaraz bedzie mial sciagacz jeden gula bo ja wstane i
        powiem "Plose pani, a Jasio sciaga". Bo nie potrafisz sama zakatwic sprawy.
        Tylko paluchem przy wszystkich robisz ze sciagajacego bohatera.
        Przed kolejnym egzaminem, jakimkolwiek, zeby przypadkiem Cie nie kusilo stac
        sie kapusiem ponownie, idx do kolegi o ktorym wiesz, ze sciaga, i powiedz, ze
        to strsaznie widac jak sciaga i ze moze byc pewnym, ze prowadzacy obnizy mu za
        to ocene lub wrezc z egzaminu za drzwi wywali.
      • Gość: Gocha Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.12.04, 09:27
        Diagnoza: socjopatia.
        Autor diagnozy:
        Gocha, dr psychologii

        • Gość: Gocha Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.12.04, 09:40
          I jeszcze poza protokołem (tj. diagnozą): Asiu skąd wiesz, ze NA PEWNO nie
          popełniłabys błędu, gdyby kolega z tyłu Cię nie szturchał. Nigdy nie robisz
          głupich błędó, krysztale?

          A właściwie dlaczego nie podkablowałas kolegi, że Cie szturcha? Dla socjopatów,
          podobnie jak dla ludzi o osobowości autorytarnej typowe jest niszczenie
          słabszych (tu: kablowanie tych, którzy albo się nie nauczyli, albo byli od
          ciebie mniej zdolni). Wobec silniejszych (tu: wobec kolegi, który był z
          matematyki lepszy od ciebie) czujecie ogromny respekt. A przecież on także był,
          według twoich kryterió, głęboko nieetyczny. Może nawet bardziej niż ci, którzy
          na ściągi czekali.
      • Gość: surkot tacy ludzie jak ty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 11:55
        idealnie sprawdzali sie w CzeKa i KGB,
        totalnie zlamana psychika
    • Gość: Aga Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: 193.0.117.* 13.12.04, 17:13
      Albo to prowokacyjka, albo jesteś bez serca. Nie ściągam, bo to poniżej mojej
      godności. Jestem w stanie nauczyć się sama (raz w życiu mi się zdarzyło, bo
      naprawdę nie umiałam, ale to już na studiach). Ale nie bronię ściągać innym.
      Wiem, że jestem na tyle dobra, że nie zaszkodzi mi, jeśli komuś pomogę na
      klasówce/kolokwium. Ale jesli ktoś zżyna z książek - cóż, co o nim myślę, to
      moja rzecz, ale w życiu bym nie poszła na skargę, bo to żałosne. I chamskie,
      okropnie chamskie. W głowie mi się nie mieści coś takiego. Nic dziwnego, że cię
      spotyka ostracyzm społeczny, też bym od takiego "kabla" ucekiała, gdzie pieprz
      rośnie.
    • Gość: Kasia Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.geod.agh.edu.pl 13.12.04, 19:08
      Nie ściągam, bo:
      - nie potrafię - szczerze - za bardzo bym się denerwowała obecnością ściągi i
      na pewno byłoby to widać
      - uważam, że to nieuczciwe - po prostu złe

      Nie podpowiadam innym na egzaminach pisemnych - bo mi to przeszkadza i mnie
      rozprasza - ludzie o tym wiedzą. Mogą spisywać z moich kartek - byle mi nie
      przeszkadzali.

      Podobnie jak asiatoja twierdzę, że do wszystkiego doszłam cięzką pracą - być
      może czasem zakuwaniem bez zapamiętywania (bzudrych przedmiotów i zagadnień,
      które nie są nikomu do niczego potrzebne). Ale na pewno nie posunęłabym się do
      takiego postępowania jak autorka postu.
      • Gość: ania Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: 157.25.152.* 13.12.04, 21:54
        Asiu, wcale nie jesteś "kryształowo czysta;" twoje zachowanie na maturze było
        obłudne i fałszywe. Nie dość, że sama ściągnęłaś z napisanej nie dla Ciebie
        ściągi (czyli nie jesteś tak zdolna jak nam tu próbujesz wmówić i jesteś
        obłudna, bo korzystasz z metod, w tym przypadku ściągi, które publicznie
        potępiasz jako niemoralne), to jeszcze zawistnie nie podałaś ściągi dalej;
        jasne, jak Ty sobie nieuczciwie podwyższysz ocenę z 5 na 6 to wszystko niby
        jest ok, ale jak ktoś by sobie chciał podwyższyć z niedostatecznej na mierną to
        już zachowuje się niemoralnie? Ja się obłudą brzydzę, co innego mówisz, zasady,
        moralność, a co innego pokazujesz swoim zachowaniem: typowa dla wielu osób
        zawiść. Ja się za "kryształowo czystą" nie uważam, ale nie musiałam uciekać się
        do Twoich metod, i obym nigdy musiała tego robić.
    • asiatoja Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko 13.12.04, 23:27
      Oczywiście. Rzucić się na doktorantkę Bogu ducha winną. Zazdrościcie mi
      wykształcenia zdobytego bez oszustw? Może nie jestem kryształem, ale
      przynajmniej staram się nim być. Owszem, odcienie szarości potrafiłabym
      znaleźć, ale nie w tym przypadku.
      Czy moją winą jest to, że wspomniani przeze mnie dwaj chłopcy już teraz
      mężczyźni nie zdali ustnego z matematyki? Jeden z nich zdał na mierną z tego co
      wiem poprawkę we wrześniu, nie dostał się na studia, poszedł do wojska i co?
      Przyczyniłam się do jego sukcesu życiowego bo na pewno marnie by skończył IMHO.
      Został zawodowym żołnierzem, ma dzisiaj żonę i troje wspaniałych dzieci. Gdy
      mnie widzi na ulicy przechodzi na druga stronę. Ale to nie mój problem. Drugi z
      tych dwóch kolegów nie zdał ani ustnego ani poprawki. Rozpił się, złajdaczył,
      ożenił się, potem rozwiódł. Dzisiaj żyje w związku nieformalnym z jakąś
      pijaczką i sam nie wie ile ma dzieci. Ostatnio widziałam go wieczorem pijanego,
      brudnego i cuchnącego pod jedną z latarni. Poznał mnie. Przeszłam na drugą
      stronę bo od tego odoru zrobiło mi się słabo. Jak to człowiek potrafi nisko
      upaść. Zaczął coś za mną wykrzykiwać. Nie odpowiedziałam mu aby nie zniżać się
      do jego poziomu. Ostatecznie sfrustrowany człowiek któremu w życiu nie wyszło
      nie ma prawa obwiniac mnie czyli Bogu ducha winną osobe za swoje niepowodzenia
      w zyciu zawodowym czy osobistym. Wyjęłam na jego oczach komórkę i zadzwoniłam
      na policję z prośbą o interwencję. Przestraszył się widocznie bo zniknął
      natychmiast wywracając się po drodze w jednej z bram. Patrol przyjechał dość
      szybko, szukali go ale nie znaleźli. Podałam jego dane, adres jego rodziców.
      Czekam na wezwanie. Nie pozwolę się publicznie obrażać!
      A wracając do sprawy ze sciągą. Tylko to Wam utkwiło w pamięci? Że sama z niej
      skorzystałam? IMO sprawa wygląda zupełnie inaczej. Nie skorzystałam, bo nie
      przepisałam całego zadania. Wszystko napisałam samodzielnie! Spostrzegłam, że
      przez ciągłe zaczepianie mnie poszturchiwanie zaczynam być coraz bardziej
      roztargniona i nie pomyliłam się widząc inny wynik końcowy w jednym z zadań! To
      była przecież wina mojego kolegi siedzącego z tyłu! Nie moja! Gdyby nie on na
      pewno nie napisałabym, ze 2-2=4 tylko 0 i wszystko byłoby w porządku.
      Wspomniałam, może nie zauważyliście lub nie dość wyraźnie czytacie, że podarłam
      ściągę, a więc nie brałam w tym procederze udziału. Mam czyste sumienie. Trzeba
      było się uczyć.
      Proszę bardzo, napiszcie cokolwiek o fałszywym nauczycielu, który jaki daje
      przykład? Przesadza na egzaminie dojrzałości tak, aby można było w biały dzień
      pod okiem przedstawiciela kuratorium, dyrekcji i Ciała Pedagogicznego ściągać!
      Jak w naszej ojczyźnie może być kiedykolwiek dobrze, jeśli takie zachowania są
      tolerowane a nawet pochwalane. No jak?
      I co z tego że pisze na innym forum o swoim problemie pod innym Nickiem? Czy to
      jest zabronione? Doszło do tego, że musze uciekać się do takich haniebnych
      sztuczek jak zakładanie kilku kont aby pisać w miare anonimowo. Jestem stałą,
      cenioną i lubianą forumowiczką. I własnie z obawy przed takimi komentarzami
      pisze pod innym wymyślonym Nickiem. Przez Was.
      • Gość: Richelieu* Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: 195.117.90.* 13.12.04, 23:56
        ojejeje bidactwo, ile to trzeba było kont zakładać, ojejejej

        Jesteś kompletnie aspołecznym typem. Nie ma dla Ciebie wartości przyjaźń,
        koleżeństwo, kilka lat spędzonych razem. Kim jesteś aby wyrokować o swoim
        wkładzie w czyjś sukces życiowy. Może wcale nie chciał zostać żołnierzem, może
        poszedłby na takie studia, gdzie matmy się nie zdaje i został wspaniałym
        prawnikiem na przykład.

        Pijaństwo, druga sprawa, straszna rzecz, zależy na jakiego człowiek trafi,
        najbardziej obrzydliwe w skutkach, gdy trafi na choleryka, wtedy ojezuchryste.
        Ale, co to znaczy, że się stoczył? Pijaństwo to przypadłość wszystkich klas
        społecznych, dziwne, że organiczeni na umyśle ludzie przypisują ją wyłącznie
        menelstwu.

        Cenioną i lubianą forumowiczką. Jezu, i jaką jeszcze. Piszesz o sobie jak o
        wielkiej postaci. Nie chciałabym współpracować z Tobą, ba, bałabym się, że
        wywleczesz to, że do szefa diniesiesz, że w poniedziałek spóźniłam się 2
        minuty, we wtorek widziałaś mnie w kawiarni z chłopakiem z innej,
        konkurencyjnej katedry, w środę miałam pod szyją rozpięte 3 guziki zamiast
        obowiązkowego jednego, w czwartek przyszłam zaspana i napewno źle będę
        prowadzić robotę, a w piątek? Jeszcze coś wymyślisz na piątek. Dzień bez
        dowalenia to dzień stracony

        EQ masz chyba minusowe
      • Gość: rasta Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.net / *.ar.krakow.pl 14.12.04, 00:01
        hmmm ty tak na serio??? niezle niezle :))) ja chce wiecej !!!!
        • Gość: Azi Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: 195.187.51.* 14.12.04, 00:41
          @asiatoja: ksztalcimy tylu wspanialych psychologow, przejdz sie do ktoregos,
          dobrze ci to zrobi...
        • Gość: herrena Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 00:48
          to co bym chciala napisac, praktycznie zostalo juz powiedziane, wiec prosze
          tylko, ze jesli to jakies badania, to zeby autorka dala znac, jak juz je
          skonczy. bo odnosze wrazenie, ze te sytuacje ktore opisuje sa strasznie...
          hmm... no w kazdym razie takie jakie przy badaniach powinny byc a nawet za
          bardzo. to tyle
      • Gość: zaciekawiony doktorantka z "grabarstwa" ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 11:58
        :]
    • Gość: Richelieu* ok, zbłądziłam, asiatoja jaja se robi IP: 195.117.90.* 14.12.04, 01:11
      a ja na poważnie, olala, niedobrze ze mną, nerwosolu idę się napić
      Bo co prawda widziałam takich odrażających typów jak asiotoja, to nie jest
      szczególnie rzadkie zjawisko, jednak przeczytawszy właśnie wątek na f
      psychologia gdzie jest joasią25 stwierzdam, że nie można dublować tego samego,
      ba, trzecia odpowiedź idealnie wpasowana w poprzedzające?
      Hasło: gnida społeczna
      i dawaj eksperyment ze z góry wysuniętymi wnioskami, że ludzie są be. Ot temat
      doktoratu, jak na licencjat, a nawet i to nie. Cuszsz, różny jest poziom
      doktorantów, sama autorka to przyznała

      Nie, melisa będzie lepsza niż nerwosol, z miodem, bo można łyżeczkę oblizać i
      się zachwycić
      włączyłabyś se lepiej czwórkę, bo właśnie się Irons skończył, a nie tu
      dziecinadę odstawiasz, złotko
      • veritas1 richelieu to prowokacja 14.12.04, 20:07
        Przeciez nie ma ludzi, ktorzy na serio bliby takim uosobieniem nedzy. Zero
        polotu, denne poczucie humoru, idiotyczne czepialstwo, polegajace na kompleksie
        wyzszosci polaczonym z absolutnie faktyczna nizszoscia (zeby nie powiedziec
        niskoscia), frustracja spowodowana brakiem zainteresowania plci przeciwnej -
        przeciez takie postacie wystepuja tylko w sitcomach.
        • Gość: Richelieu* Re: richelieu to prowokacja IP: 195.117.90.* 14.12.04, 20:14
          nie gadaj, masz dla mnie robotę w sitcomie?
          olaboga gwałturety, fajnie!
    • Gość: Gonzales Przecież to prowokacja :). IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.12.04, 19:06
      Osoba, będąca taką mendą jak userka *asiatoja* nie miałaby prawa po tych wszystkich numerach funkcjonować na tyle sprawnie, aby móc klepać na klawiaturze.
      Nie jestem zwolennikiem rozwiązań siłowych, ale u nas jak ktoś kapował i to w taki bezczelny sposób, po prostu dostawał solidnie w tryby aby miał nauczkę na przyszłość.

    • asiatoja Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko 14.12.04, 19:38
      Nie sądźcie, ze jestem osobą gburowatą i niesympatyczną albo nadętą. Tak nie
      jest. Ja też mam poczucie humoru. W liceum a było to w I klasie miałam kolegę,
      który miał problemy z chemią. Na jednej z pierwszych lekcji pan profesor
      przypomniał nam słynny wierszyk o wodzie i kwasie. Znany większości pilnych
      uczniów jeszcze ze szkoły podstawowej. Jak on brzmi wszyscy wiemy. Kolega mój
      jak zwykle nie uważał. Przed którąś lekcją podszedł do mnie i poprosił o
      przypomnienie mu tego wierszyka. Lubię się śmiać i robić żarty. Powiedziałam mu
      tak: pamiętaj chemiku młody, że już od praczasów, wlewano zawsze wode do kwasu.
      Chłopak zapamiętał ten tekst cały szczęśliwy. A musicie wiedzieć, ze tego dnia
      miał odpowiadać ustnie i samodzielnie m. in. zademonstrować doświadczenie
      chemiczne. Został wezwany do odpowiedzi. Jakoś sobie radził. Potem gdy doszło
      do doświadczenia, profesor pyta, co do czego wlejesz. Kolega, że oczywiście
      wodę do kwasu. Profesor zaczał tak strasznie krzyczeć, że aż mi ciarki chodziły
      po plecach. Postawił mu jedynkę, wyrzucił jego zeszyt, kazał mu się wynosić z
      klasy i powiedział, że po raz pierwszy w karierze nauczycielskiej zdarzył mu
      się taki cymbał. Zirytował się tak potwornie dlatego, że to on, nauczyciel,
      poniósłby karę za oszpecenie twarzy niedouczonego ucznia. Nie było mi wtedy
      trochę do śmiechu, ale co tam, potem obśmiałam się jak norka. A Was to śmieszy?
      Bo mnie bardzo. Jeszcze teraz po latach uśmiecham się na samo wspomnienie.
      • Gość: Richelieu* zacząć cię ciąć tym spamowaniem? IP: 195.117.90.* 14.12.04, 20:21
        ani to śmieszne ani normalne. Tylko kretyn mógłby wymyśleć coś równie głupiego
        i jeszcze się z tego cieszyć. Zobacz jak się zachowują dzieci chore psychicznie


        Następny post usunę bez zmiłuj się, chyba że forumowicze zechcą się pośmiać z
        głupoty
        • veritas1 Moderatorka moglaby sie nieco opanowac 14.12.04, 20:39
          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

          > ani to śmieszne ani normalne. Tylko kretyn mógłby wymyśleć coś równie
          głupiego
          > i jeszcze się z tego cieszyć. Zobacz jak się zachowują dzieci chore
          psychicznie

          Powinnas wykazac nieco wiecej kultury i jako wzor cnot wszelakich zachowywac
          sie na forum jak na dame przystalo, to raz.

          Asiatoja jest prowokacja, ale nie widze powodu dla ktorego jej posty mialyby
          byc usuwane z forum - sa o wiele ciekawsze niz inne posty. Gdyby wycinano posty
          za zawartosc idiotyzmu, osoba wycinajaca powinna popelnic internetowe
          samobojstwo.

          Mam nadzieje, ze zenujace zachowania moderatorki nie wplyna na motywacje
          Asiatpja do pisania dalszych postow, ktore czytam z nieukrywana przyjemnoscia.


          > Następny post usunę bez zmiłuj się, chyba że forumowicze zechcą się pośmiać z
          > głupoty

          Nawet jak posty Asiatoja zostana usuniete, forumowicze nadal beda sie smiac z
          glupoty.

          Buzi
          • Gość: Richelieu* Veritas mógłby sie nieco przespacerować IP: 195.117.90.* 14.12.04, 21:34
            na f psychologia, gdzie toćka w toćkę identyko wątek jest. Że reakcje są takie
            same jak tutaj, no bo jakie inne mogłyby być, autorka wstawia te same teksty w
            odpowiedzi. A to jest już hm, wyżej określiłam co to jest. Masz rację, trudno
            usuwać coś co nadaje się na f humorum.

            Co do reszty.. "No wie pan!"
            • Gość: rasta Re: Veritas mógłby sie nieco przespacerować IP: *.biuro.net.pl 16.12.04, 15:18
              moderator = wspolczesny cenzor

              prosze nie przesadzac z cenzurowaniem.
        • Gość: Tawananna* Re: zacząć cię ciąć tym spamowaniem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 00:29
          Nie bądź taka, nie usuwaj :). Jakkolwiek opisane sytuacje śmieszne nie są w
          żadnym wypadku, to z postów Asi można się nieźle pośmiać :). Mój zdecydowany
          faworyt wśród cytatów:

          "Nie skorzystałam, bo nie
          przepisałam całego zadania. Wszystko napisałam samodzielnie! Spostrzegłam, że
          przez ciągłe zaczepianie mnie poszturchiwanie zaczynam być coraz bardziej
          roztargniona i nie pomyliłam się widząc inny wynik końcowy w jednym z zadań! To
          była przecież wina mojego kolegi siedzącego z tyłu! Nie moja! Gdyby nie on na
          pewno nie napisałabym, ze 2-2=4 tylko 0 i wszystko byłoby w porządku.
          Wspomniałam, może nie zauważyliście lub nie dość wyraźnie czytacie, że podarłam
          ściągę, a więc nie brałam w tym procederze udziału. Mam czyste sumienie."

          I nie będę komentować, bo autorce wątku i tak nic nie wyjaśnię, a inni
          forumowicze wiedzą świetnie, o co mi chodzi :).

          Minusowe EQ - zgadzam się.
    • Gość: regret Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko IP: *.Grzegod / 62.121.129.* 06.01.05, 23:46
      Cóż, nie ma ludzi krystalicznych... poglądy Asi są tak snobistyczne, że aż
      niewiarygodne, ale moja znajoma spotkała się z podobnymi ludźmi na polonistyce,
      więc wierzę. Tam podobno nie tylko, że nikt nie pomoże na egzaminie, ale nawet
      nie chcą pożyczyć notatek z wykładów. Czysta perfidia.
      Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Asia chce być uczciwa- proszę bardzo,
      ale dlaczego od razu łamać życie innym? Matura to ważny egzamin. Znam przypadki
      osób, które się uczyły bardzo sumiennie, a jednak wyjęły ściągi, bo stres robi
      swoje. Chciały się upewnić. Taki mamy już system i donosy "kolegów"(?) są czystą
      złośliwością, a przy tym łamią normy społeczne. Potępiam.
      Jeżeli chodzi o mnie, to większą satysfakcję za 30 lat mi sprawi fakt, że komuś
      pomogłam, że umiałam pielęgnować przyjaźń, niż że doniosłam w imię 'zasad'(czy
      przypadkiem nie obalono jakiś czas temu systemu opartego na donosach?;-)może
      Asia nie jest na czasie). Zasady są dla ludzi, nie na odwrót. Cóż mi przyjdzie z
      tego, że najlepiej zaliczę jakiś głupi egzamin? Asia i takza jakiś czas będzie
      leżała obok tych 'nie-krystalicznych'. I po co się tak szarpać?
      • jersey.girl Re: problem natury moralnej - studia i nie tylko 07.01.05, 05:01
        Ja tez brzydze sie donosicielstwem, przeszlam polska podstawowke i liceum, gdzie
        sciaganie bylo na porzadku dziennym, a teraz studiuje w kraju, gdzie "cheating"
        jest uznawane za niemalze przestepstwo i prowadzi do ostracyzmu osoby
        przylapanej. Co wiecej, moja uczelnia ma tzw. "Honor Code"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka